laksamana
11.10.06, 23:33
Wlasnie sie porzadnie wnerwilem, bo pewna agencja pracy, ktorej nazwe podam
moze pozniej napisala mojej siostrze, ze ma im zaplacic do 7 dni kare umowna
poniewaz zrezygnowala z pracy i tak jest w umowie, w przeciwnym przypadku
podadza ja do sadu.
A oto owe punkty z umowy:
4.Strony ustalają, iż na poczet zabezpieczenia wykonania obowiązków umownych
ustanawiają karę umowną w kwocie 500,00 złotych.
5.Zleceniodawca zobowiązuje się do wyjazdu i podjęcia pracy w terminie 2
tygodni od daty otrzymania oferty pracy i umowy o pracę. W przypadku
niemożności dotrzymania tego terminu, Zleceniodawca jest obowiązany
niezwłocznie poinformować Agencję, podając przyczyny. W przypadku, gdy
Zleceniodawca nie wyjedzie do pracy w terminie 2 tygodni od daty otrzymania
oferty pracy i umowy, Agencja może się domagać zapłaty kary umownej
określonej powyżej.
Tylko, ze firma po pierwsze po 2ch tygodniach zadnej pracy nie zaproponowala,
a gdy moja siostra po tym terminie zadzwonila to stwierdzili ze na razie
jeszcze nic pewnego nie maja i trzeba czekac dalsze 2 tygodnie. Poza tym nie
odeslali umowy, ktora siostra podpisala i wyslala do nich.
No i podczas rozmowy telefonicznej stwierdzili, ze szanse otrzymania pracy
wynosza 80% no a w tym czasie siostra otrzymala inna 100% oferte. No i w
samej umowie - w owych punktach pisze ze "moga" nalozyyc kare i to dopiero
wtedy gdy sie zrezygnuje po otrzymaniu oferty?
Czy ja jednak moze cos przeoczylem? bo wydaje mi sie ze firma chce bezczelnie
wyludzic pieniadze
Z gory dziekuje za odpowiedz