Gość: Powiedzmy-szef
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.11.06, 23:26
Szlag by trafil-jestem szefem malego zespolu bab:-((
Praca w izolacji,kontakt z klientem-przez media,telefon glownie.
Roboty terminowej od metra,nerwowa etc
Nie jestem jakis wampir i umiem ukladac sobie kontakty z ludzmi,choc
mowia ,ze jestem miekka.OK,chce byc taka...
I tu mam problem.
W zespole jest wiekszosc kobiet w okolicach 50-tki i jedna mloda
mamuska,matka kilkumiesiecznego dziecka.
Nie moge sobie dac z nia rady..krnabrna,kompletnie mnie ignoruje,okazujac mi
to bezczelnie.
Moje polecenia robi,nie meldujac o efektach-popelnia bledy...ktore ukrywa.
Dyktuje swoje warunki i ma wszystko w d...,rozwala zespol,okazujac mi pogarde
w mysl swojej zasady-mily i grzeczny-to wlezc na leb.
Ciagle jej cos nie tak,ciagle niezadowolona,ciagle cos tam sobie mota po
boku,ciagle ma zadania np.co do czasu pracy.
W firmie obowiazuje zasada ze wszyscy jestesmy dla siebie pomocni,mili,zadnej
przemocy-sielanka.
Mamuska rozwala mi dzial ktory stworzylam nadludzkim wysilkiem.
Przerasta mnie...
Pogadajcie:-),chetnie poczytam bo juz brak mi dystansu do sprawy.