Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony

    IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 13:55
    W mojej niedużej firmie "rekrutację" robię z moją szefową. Przyjęłyśmy już
    kilka osób, kilka poleciłyśmy innej firmie. Oczywiście, że moje doświadczenie
    jest nikłe ale po wątku smutnej mam kilka uwag.
    Jest tam post dziewczyny ..., która jest zdziwiona, że gdy dzwoniono do niej
    z propozycją pracy a ona prosiła by oddzwoniono do niej za 20 minut to już
    nikt się nie zgłosił. Otóż droga ... - pierwszy telefon to pierwsze wrażenie.
    Oczywiście, że możesz nie mieć w tej chwili czasu - ale to Tobie zależy (!) -
    Ty oddzwaniasz! Ja również ponownie bym do Ciebie nie zadzwoniła.
    Dzwoniłam kiedyś na komórkę do 30latka - odebrała jego żona. Przedstawiłam
    się z jakiej firmy dzwonię i do kogo ale pani było mało - zanim zaprosiłam
    chłopaka na rozmowę musiałam przejść przez sito dociekliwych pytań żony. No i
    niestety - zasugerowało to chorą sytuację w jego domu - od razu jego szanse
    spadły do połowy.

    Niedawno szukaliśmy młodego chłopaka do przyuczenia. Po rozmowach szefowej
    podobało się dwóch, nie mieli doświadczenia ale widać, że chętni do nauki -
    wybrała odważniejszego. Wysyłałam pozostałym kandydatom maile z informacją,
    że niestety ale w tej chwili nie możemy im zaproponować pracy (zawsze
    powiadamiamy!). I ten drugi odpisał w tak przyjemny i sympatyczny sposób
    (rozmowa bardzo mu się podobała, firma mu się spodobała i prosi by pamiętać o
    nim w przyszłości), że został przyjęty - w sumie pod niego zostało stworzone
    stanowisko, które miało powstać za jakiś rok.

    W dodatku nigdy w ogłoszeniu nie chcemy listów motywacyjnych, tylko CV. Sama
    pamiętam jak szukałam pracy i jak pisanie listów mot. było dla nie
    żenujące...

    Kilka razy w życiu już szukałam pracy, zanim doszłam do tej, 1,5 roku byłam
    bezrobotna. Teraz widzę jak to wygląda z drugiej strony. Im mniej wymagań w
    ogłoszeniu tym normalniejsza firma.
    Obserwuj wątek
      • Gość: iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.centertel.pl 02.12.06, 14:12
        " Jest tam post dziewczyny ..., która jest zdziwiona, że gdy dzwoniono do niej
        > z propozycją pracy a ona prosiła by oddzwoniono do niej za 20 minut to już
        > nikt się nie zgłosił. Otóż droga ... - pierwszy telefon to pierwsze wrażenie.
        > Oczywiście, że możesz nie mieć w tej chwili czasu - ale to Tobie zależy (!) -
        > Ty oddzwaniasz! Ja również ponownie bym do Ciebie nie zadzwoniła."

        Wiesz co...bardzo głupia uwaga! Zwłaszcza słowa " to Tobie zalezy" Bardzo ciekawe...a pracodawcy już nie?? To po jaką cholerę szuka pracownika? Chyba mi nie powiesz, ze działa z serca miłosierdzia, że żal się mu zrobiło pewnej bezrobotnej i zadzwonił do niej z propozycją pracy...dobre...


        • Gość: Jola Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 14:27
          "Wiesz co...bardzo głupia uwaga! Zwłaszcza słowa " to Tobie zalezy" Bardzo
          ciekawe...a pracodawcy już nie?? To po jaką cholerę
          szuka pracownika? Chyba mi nie powiesz, ze działa z serca miłosierdzia, że żal
          się mu zrobiło pewnej bezrobotnej i zadzwonił do
          niej z propozycją pracy...dobre..."

          iw78 - coz za zalosny komentarz! Czy Ty masz prace? Szczerze w to watpie. Z
          takim podejsciem. W azdym razie np gdybym ja szukala pracownika, to bys byl do
          odstrzalu juz na poczatku! Jak widac wystarczy pare zdan zeby sie do ogos
          zniechecic:)
          • iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 02.12.06, 15:10
            A to niby dlaczego? Inka powiedziała, że nie zatrudniłaby tamtej dziewczyny...tylko dlatego, że tamta nie mogąc w danej chwili przez telefon rozmawiać poprosiła o kontakt w późniejszym terminie, zaledwie 20 minut??? Czy To jest powód aby ją dyskwalifikować??

            Oczywiście, że gdybyś szukała pracownika, w dodatku w moim zawodzie, ja napewno nie chciałabym u Ciebie pracować. Ale mogłabyś być pewna, że na rozmowę zaprosiłabyś mnie poniewaz moje CV to tego by Cię zachęciło :):):)

            Jest racją, że pierwsze wrażenie jest ważne. Ale czy uwazasz, ze tylko osoba starająca się o pracę ma "obowiązek" wywrzeć pozytywne wrażenie? Pracodawca również. Byłam na paru rozmowach i jeśli "pracodawca" wywarł na mnie złe wrazenie...to ja dziękowałam. Na swój sposób ;)

            I jeszcze jedno...mam pracę. Nie pierwszą i nie ostatnią ;)
            I zawsze to ja decyduję gdzie i z kim pracuję.

            Pewnie, że po mojej wypowiedzi mogłaś nabrać niechęci do mojej osoby, ale chyba nie uważasz że się tym przejmuję.
            Pracodawcy narzekają, że brak im pracowników...niech zaczną ich szanować.
            Osoba bezrobotna nie będzie wisiec na telefonie 24h/dobę,i też ma prawo poprosić aby to pracodawca oddzwonił bo jak przystało na osobę bezrobotną ktoś taki może nie mieć już pieniędzy na karcie.

            Wszyscy oczekuja szacunku, a sami czesto zapominają go okazać i lekceważa innych.



            ........................................
            W podróż przez życie zabieraj ze sobą wszystkie napotkane uśmiechy!
            • Gość: Jola Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 15:24
              Sorry, ale to ta osoba wyslala CV i to ona ubiega sie o prace. Dla mnie jest
              logiczne, nawet w ontaktach prywatnych, nie mowiac juz o sluzbowych, ze jezeli
              nie moge rozmawiac to mowie, ze oddzwonie, a nie nie dosc, ze prosze ta osobe o
              ponowne dzwonienie, to jeszcze wyznaczam czas... za 20 minut! To smieszna,
              zwlaszcza w pierwszym kontakcie z pracodawca. Ja zajmuje obecnie dosc wysoie
              stanowisko, mam kiloro podwladnych, ale nawet w stosunku do nich nigdy nie kaze
              im dzwonic za oreslony czas jesli nie moge rozmawiac. Sama oddzwaniam, bo tego
              wymaga dobre wychowanie i takie jest profesjonalne zachowanie.
              • iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 02.12.06, 15:35
                Sory...ale jesli juz mowa o dobrym wychowaniu...czyżby w kontaktach pracownik pracodawca nie obowiązuje ono obu stron??

                " Sorry, ale to ta osoba wyslala CV i to ona ubiega sie o prace"

                Wybacz, ale czy on czasem nie szuka pracownika?

                Szanujmy się nawzajem...



                ........................................
                W podróż przez życie zabieraj ze sobą wszystkie napotkane uśmiechy!
                • Gość: Inka iw78 IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 16:00
                  Ja cały czas przemawiam właśnie jako pracownik! Wierz mi, że mój pracodawca
                  jest idealnym pracodawcą. Ale jednocześnie właśnie zwraca uwagę na takie
                  drobnostki, bo najważniejsza jest atmosfera w firmie.
                  Pamiętam swoją rozmowę z tym pracodawcą. Są właśnie 3 etapy: CV - sposób
                  napisania i doświadczenie, rozmowa telefoniczna ew. kontakt mailowy i na końcu
                  rozmowa - decydująca. Wierz mi, wiele osób z rewelacyjnym CV odpadło ponieważ
                  firmę tworzą ludzie... I najważniejszy jest czynnik ludzki. Innych rzeczy można
                  się nauczyć. Grafiki, języka, księgowości, prawa itp itd...
                  Pozdrawiam
                  • Gość: iw78 Re: iw78 IP: *.centertel.pl 02.12.06, 17:06
                    Gratuluję idealnego pracodawcy. Nie każdy może to powiedzieć. Ja miałam i takich i takich. Od każdego czegoś się nauczyłam :):):)
                    • Gość: Inka Re: iw78 IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:19
                      To mój pierwszy idealny pracodawca a do tego stał się koleżanką czy wręcz
                      przyjaciółką. Zresztą wszyscy w firmie są jak rodzina. A wcześniej przeszłam
                      wiele... :)
                      Mam nadzieję, że się zrozumiałyśmy - ja gdy dzwonię jestem miła i tego samego
                      oczekuję - ważna jest chęć z obu stron. Ja dzwonię i ktoś nie może rozmwaiać -
                      nie z mojej winy - wtedy czuje się zobowiązany oddzwonić. A jak nie może -
                      niech powie... My to zrozumiemy. Niestety w innym pzypadku jest to olewactwo.

                      Na prosty rozum: jeśli ktoś szuka pracy tzn. że jej nie ma albo ma kiepską i
                      brak kasy na telefon jest zrozumiały i nie wiąże się z umiejętnościami. O tym
                      można mówić szczerze. Normalny pracodwac zrozumie.
                      Moja szefowa zaczynała od zera i doskonale to rozumie.
              • Gość: Mim Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:31
                Przepraszam ,ale troszke nie rozumiem... Rowniez rogldam sie za praca... mimo
                ze mam prace... Rowniez dzwoniono do mnie w tym tygodniu z zaproszeniem na
                rozmower rekrutacyjna... W momencie gdy rozdzwonila mi sie komorka, w moim
                dziale przebywal obecny szef...Zwyczajnie poinformowalam Pania , iz nie mgoe w
                tej chwili rozmawiac... Na moje pytanie o numer telefonu, Pani sympatyczna
                zwyczajnei zaproponowala ,iz zadzowni za jakies pol godziny...
                Wydaje mi sie ,ze jakas nuta irytacji w jej glosi pod tytulem: co ona sobie
                mysli, spowodowalaby podziekowanie firmie z miejsca za zlozona propzycje...
                Odrobina szacunku i zrozumienia dla osboy po drugiej stronie nie kopsztuje...
                A do obowiazkow Pani Kadrowej nalezy kontakt z potencjalnym pracownikiem i
                jesli firma = kadry uznaja ,ze warto sie z nim skontaktowac, to rowniez
                powinny sie wykazac elastycznoscia...

                pozdrawiam
                • Gość: Inka Mim... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 20:35
                  Ja nie odpowiadam za jakąś tam panią z jakichś kadr... Napisałam jak jest u
                  mnie. A sama szukałam pracy wiele razy i długo. I nigdy nie szłam na rozmowy,
                  jeśli dzwoniąca osoba wydała mi się niemiła.
                  Chodzi o to by samemu być miłeym... A jak ktoś nie jest miłym z drugiej strony,
                  to niech żaluje, że nas nie pozyska.
                  • Gość: deodyma Re: Mim... IP: *.20.martel.pl 03.12.06, 12:26
                    bywa i tak, ze osoba do ktorej dzwonilas nie mogla rozmawiac akurat przez
                    telefon. czasami zdarzaja sie przeciez takie sytuacje. przeciez to wcale nie
                    znaczy, ze tej osobie nie zalezy.
        • Gość: Inka Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 14:36
          Jak na razie znacznie łatwiej jest znaleźć pracownika niż pracodawcę ( w Polsce
          przynajmniej).
          Wierz mi, znacznie lepiej będzie odebrane "Proszę podać mi numer - za chwilę
          oddzwonię" niż "Proszę zadzwonić później". Rozumiem - chcesz pokazać jak się
          szanujesz. Ale ja z kolei szukam kogoś, kto jest kulturalny. Lepiej przyuczyć
          mało doświadczonego kulturalnego niż obcować z doświadczonym chamem (bez urazy -
          to przykład!).
          • iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 02.12.06, 15:19
            "Jak na razie znacznie łatwiej jest znaleźć pracownika niż pracodawcę ( w Polsce
            > przynajmniej)."

            Myśle, ze i to się powoli kończy.

            "Wierz mi, znacznie lepiej będzie odebrane "Proszę podać mi numer - za chwilę
            > oddzwonię" niż "Proszę zadzwonić później".

            Możliwe, ale czy pracodawca nie może? On też pokazałby "swoją kulture"

            "Rozumiem - chcesz pokazać jak się szanujesz." Nawet nie o to chodzi.Ze się szanuje, pokazuję na rozmowie kwalifikacyjnej. Byle czego z byle kim i za byle jaką kase nie mam zamiaru pracować.
            Chodzi o to, że osoba, która prosi o telefon w pozniejszym terminie faktycznie nie moze w danej chwili rozmawiać, ale też moze nie mieć kasy na oddzownienie.

            " Ale ja z kolei szukam kogoś, kto jest kulturalny. Lepiej przyuczyć
            > mało doświadczonego kulturalnego niż obcować z doświadczonym chamem"

            Moze tego nie zauważyłaś, ale idzie to w obie strony.( bez urazy!)



            ........................................
            W podróż przez życie zabieraj ze sobą wszystkie napotkane uśmiechy!
            • Gość: Inka Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 15:42
              Nie jestem pracodawcą tylko pracownikiem ale nadal nie mogę się z Tobą zgodzić.
              Nie mieć kasy na oddzwonienie? Zdarzało mi się wiele razy mieć wyczerpaną
              komórkę ale nigdy bym tekstu "Proszę oddzwonić" nie rzuciła. Zanotowałabym
              numer i poszukałabym możliwości zadzwonienia. I, proszę, nie wymyślajmy braku
              znajomych itp. Wiesz co, jakby ktoś powiedział mi, że mam oddzwonić bo nie ma
              pieniędzy to też bym oddzwoniła. Ale po takim tekście jak tamta dziewczyna
              rozumiem, że ten ktoś jest zbyt zajęty na pracę dla mojej firmy.

              iw78 napisała:
              " Ale ja z kolei szukam kogoś, kto jest kulturalny. Lepiej przyuczyć
              > > mało doświadczonego kulturalnego niż obcować z doświadczonym chamem"
              >
              > Moze tego nie zauważyłaś, ale idzie to w obie strony.( bez urazy!)

              Zauwazylas cos chamskiego w mojej wypowiedzi? Wierz mi, szukalam pracy i wiem
              jakiego zaproszenia i jakim tonem potencjalny pracownik oczekuje.
              • Gość: iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.centertel.pl 02.12.06, 17:02
                " Zauwazylas cos chamskiego w mojej wypowiedzi? Wierz mi, szukalam pracy i wiem
                > jakiego zaproszenia i jakim tonem potencjalny pracownik oczekuje."

                A Ty w mojej?

                A skąd wiesz, że propozycja oddzwonienia nie wyszła z jego strony? Przeciez to się zdarza...uczepiłaś się tej dziewczyny jak nie powiem co...Mam nadzieję, że ta dziewczyna znajdzie sobie pracę u kogoś, kto nie wydziwia jak niektorzy pracodawcy, nawet Ci, którzy uważają się za "normalnych" i najlepszych.

                Poprostu ją skreśliłaś...bo takie było pierwsze wrażenie...oby Ciebie kiedyś ktoś nie ocenił zbyt wcześnie i zbyt pochopnie.

                • Gość: Jola Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:08
                  Irytuje mnie podejscie niektorych osob na tym forum i wogole bezrobotnych,
                  ktorzy szuaja pracy. Wieczne pretensje i tylo oczeiwania. a czy to ta trudno
                  poprostu zrobic wszystko tak jak trzeba? Czyli: jak nie moge rozmawiac w danym
                  momencie to mowie, ze oddzwonie i to robie. To ja szukam pracy!!!! A taich jest
                  setki!!! Mozemy sie obrazac na pracodawce, ze nie ma serca ani kultury, bo nie
                  zadzwonil za 20 minut chocaiz wyraznie prosilam!!! Och jaki z niego bezczelny
                  typ! Tylko, ze to ja zostaje bez pracy, a on za chwile ma nowa osobe na to
                  miejsce, ktora z pewnoscia moze oddwonic. I po tu filozofowac??? Rachunek
                  korzysci i strat jest prosty.
                  • Gość: zibi Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.prenet.pl 02.12.06, 17:29
                    > Irytuje mnie podejscie niektorych osob na tym forum i wogole bezrobotnych,
                    > ktorzy szuaja pracy. Wieczne pretensje i tylo oczeiwania. a czy to ta trudno
                    > poprostu zrobic wszystko tak jak trzeba?

                    I tu tkwi problem - wszystko musi byc tak jak trzeba - czyli jak w ksiazkach
                    napisali, jak w artykulach napisali. Nie wazna wiedza wazny stroj i pierwsze
                    wrazenie. na pewno bym nie dostal sie do takiej firmy bo moja ostatnia rozmowa
                    kwalifikacyjna to totalne przeciwienstwo waszych ksiazek. Wydziwialem z data i
                    godzina spotkania, nie ubralem garniaka, nie wzialem dodatkowych 20tu kopii CV,
                    nie znalem historii firmy i jej danych o obrotach z ostatnich 30tu lat itd itd.
                    - No coz na szczescie na przeciwko byla normalna kadrowa (czy tam HRowiec) dla
                    ktorej liczyla sie znajomosc jezyka a nie to czy bylem dzis u fryzjera, pozniej
                    pogawedka z przelozonym (potencjalnym) ktorego wcale nie urazilem strojem bo
                    wazniejsze bylo to co potrafie i co juz robilem, a na koniec szef ktory nie
                    obrazil sie na moja odpowiedz gdy zapytal "ile chcialbym zarabiac" -
                    powiedzialem: chcialbym tyle co on.
                    • Gość: A Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:34
                      a mnie wkur...jak ktos ciagle pisze: "wierz mi!"

                      Takie "wierz mi" ma za zadanie udowodnic, ze wlasnie TA osoba ma racje, ze to
                      ONA jest doswiadczona, ONA wie lepiej. Wierz mi, ojezu... bleh...
                    • Gość: Inka Zibi.......Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:41
                      Na ilu rozmowach byłeś, że takie rzeczy piszesz? Za;liczyłeś 10 identycznych?
                      • Gość: zibi Re: Zibi.......Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej s IP: *.prenet.pl 02.12.06, 19:20
                        zeby tylko 10
                  • Gość: iw78 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.centertel.pl 02.12.06, 17:51
                    "Gość portalu: Jola napisał(a):

                    > Irytuje mnie podejscie niektorych osob na tym forum i wogole bezrobotnych,
                    > ktorzy szuaja pracy. Wieczne pretensje i tylo oczeiwania."

                    Najwięcej pretensji i oczekiwań mają wiecznie niezadowoleni pracodawcy...bo pracownik ma dośc charówki po naście godzin za najniższą krajową...a przecież do jasnej cholery on powinien być wdzięczny swemu pracodawcy...bo ON dał mu pracę, pozwolił zarobić na chleb, ma ....o cholera...ciekawe na co...z tych ciezko zarobionych pieniędzy...i jeszcze mu źle bo nie chce zostać po godzinach, bo pracownik chce podwyżki, a przeciez pracodawcy nie stać na to, bo on ma podatki bla bla bla...hahaha za chwile ktoś mi napisze że powinnam miec wlasną firmę...pewnie...kiedyś bede mieć...ale poki co, nie narzekam, lubie obserwowac i wyciągac wnioski, spojrzec na wszystko z obu stron: pracownika i pracodawcy.

                    "Mozemy sie obrazac na pracodawce, ze nie ma serca ani kultury, bo nie
                    > zadzwonil za 20 minut chocaiz wyraznie prosilam!!"

                    A co, jak chcemy to możemy ;p Tyle naszego.

                    "Tylko, ze to ja zostaje bez pracy, a on za chwile ma nowa osobe na to
                    > miejsce, ktora z pewnoscia moze oddwonic"

                    Niech ma...nie wie co traci, tego jestem zdania :)):)
                    Rachunek korzysci i strat jest prosty :):):):)




          • Gość: zibi Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.prenet.pl 02.12.06, 15:32
            no straszne chamstwo - prosic o ponowne zadzwonienie za 20 min. Zastrzelic chama !!
            Ale zgadzam sie z jednym:
            "Lepiej przyuczyć mało doświadczonego kulturalnego niż obcować z doświadczonym
            chamem"
            Tylko ze chamstwo wyszlo z innej strony niz myslisz - chamstwem jest skreslanie
            osoby tylko dlatego ze nie mogla rozmawiac w tej chwili - moze byla u lekarza,
            moze nawet na innej rozmowie albo byla w pracy i z oczywistych wzgledow nie
            mogla rozmawiac. Pomysl jeszcze raz kto sie wykazal brakiem kultury

            A co do latwosci znajdowania pracownika to wszystko zalezy na jakie stanowisko,
            do mnie do dzialu potrzeba 3 osob na szybko i poki co byly 3 osoby chetne
            (niestety znajomosc jezyka nie byla wystarczajaca - a jest konieczna chocby w
            stopniu komunikatywnym w mowie i pismie - i dalej kadry szukaja tych 3 osob). A
            z drugiej strony nie kazdy chce na poczatek tylko 1200netto.
            • Gość: Inka Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 15:54
              Jestem cierpliwa - będę tłumaczyć dalej...
              W wielu ofertach jest zaznaczone w jakich godzinach można do nich dzwonić -
              wiadomo, ludzie pracują lub studiują itp.
              I tak wpierw wysyłam maile z zaproszeniem - jeśli nie mam potwiedzenia przez 2
              dni to dzwonię. I jeśli bym adzwoniła do takiej osoby to czułabym się
              zwyczajnie spławiona. Nam zależy na poznaniu każdego kandydata z ciekawym CV.
              Ale też się szanujemy..
              To problem powiedzieć: "Przepraszam, właśnie jestem u lekarza"?

              A co do 1200 netto... U nas studentki dzienne mają 1500 netto. I to nie jest la
              nich początek, bo mogą być w niepełnym wymiarze i w różnych godzinach.
              • Gość: zibi Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.prenet.pl 02.12.06, 16:17
                Gość portalu: Inka napisał(a):

                > Jestem cierpliwa - będę tłumaczyć dalej...
                > W wielu ofertach jest zaznaczone w jakich godzinach można do nich dzwonić -
                > wiadomo, ludzie pracują lub studiują itp.

                No przeciez wtedy nie zadwonisz do takich osob bo to one szukaja pracy i maja
                szanowac pracodawce (niedoszlego) byc gotowym do rozmowy o kazdej porze. Nawet
                jak w aplikacji napisze ze mozna dzwonic od 10-15 to po tygodniu moze mnie np.
                zab zabolec i musze isc do lekarza, to czy to oznacza ze nie potrafie sobie
                zorganizowac czasu i nie szanuje pracodawcy ?? - bzdura

                > I tak wpierw wysyłam maile z zaproszeniem - jeśli nie mam potwiedzenia przez 2
                > dni to dzwonię. I jeśli bym adzwoniła do takiej osoby to czułabym się
                > zwyczajnie spławiona. Nam zależy na poznaniu każdego kandydata z ciekawym CV.

                Jakby naprawde wam zalezalo to bys zadwonila za 20 min.

                > Ale też się szanujemy..
                > To problem powiedzieć: "Przepraszam, właśnie jestem u lekarza"?

                A czy musze sie spowiadac z kazdego ruchu obcej osobie ?? poprostu nie moge
                rozmawiac teraz prosze zadzwonic za 20 min, nie musze np. mowic prawdy ze siedze
                na kiblu.

                >
                > A co do 1200 netto... U nas studentki dzienne mają 1500 netto. I to nie jest la
                >
                > nich początek, bo mogą być w niepełnym wymiarze i w różnych godzinach.

                Agencja towarzyska ?? czy nocne zmiany na lini produkcyjnej ?? Promocje w
                markecie ?? - Pic na wode.
                • Gość: Inka Jeszcze mam cierpliwość tłumaczyć :) IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 16:36
                  Gość portalu: zibi napisał(a):

                  > Gość portalu: Inka napisał(a):
                  >
                  > > Jestem cierpliwa - będę tłumaczyć dalej...
                  > > W wielu ofertach jest zaznaczone w jakich godzinach można do nich dzwonić -
                  wiadomo, ludzie pracują lub studiują itp.
                  >
                  > No przeciez wtedy nie zadwonisz do takich osob bo to one szukaja pracy i maja
                  > szanowac pracodawce (niedoszlego) byc gotowym do rozmowy o kazdej porze. Nawet
                  > jak w aplikacji napisze ze mozna dzwonic od 10-15 to po tygodniu moze mnie np.
                  > zab zabolec i musze isc do lekarza, to czy to oznacza ze nie potrafie sobie
                  > zorganizowac czasu i nie szanuje pracodawcy ?? - bzdura

                  O co chodzi Tobie z "tą każdą porą"??? Zaznaczyłam - dzwonię w godzinach, które
                  wskazują osoby z ogłoszenia. Jak napisałam - rozumiemy, ze ktoś pracuje i nie
                  chce by jego obecny pracodawca dowiedział się, że szuka innej pracy. Powiesz
                  mi, że jesteś u lekarza, płacisz za zakupy, bzykasz jakąś pannę - zrozumiem -
                  ALE DO CHOLERY TO TWOJA WINA,ŻE NIE MOŻESZ ROZMAWIAĆ, WIĘC TY ODDZWOŃ!
                  >
                  > > I tak wpierw wysyłam maile z zaproszeniem - jeśli nie mam potwiedzenia pr
                  > zez dni to dzwonię. I jeśli bym adzwoniła do takiej osoby to czułabym się
                  > > zwyczajnie spławiona. Nam zależy na poznaniu każdego kandydata z ciekawym
                  > CV.
                  >
                  > Jakby naprawde wam zalezalo to bys zadwonila za 20 min.

                  Jak napisałam wyżej i wiele razy wcześniej - najważniejsze jest pierwsze
                  wrażenie. W pracy można się wielu rzeczy nauczyć ale kultura wynika z innych
                  rzeczy. Ja dzwonię - nie możesz ze mną rozmawiać to powinieneś czuć się
                  zobowiązany do oddzwonienia, chyba, że masz mnie w dupie - to się nie poznamy.
                  >
                  > > Ale też się szanujemy..
                  > > To problem powiedzieć: "Przepraszam, właśnie jestem u lekarza"?
                  >
                  > A czy musze sie spowiadac z kazdego ruchu obcej osobie ?? poprostu nie moge
                  > rozmawiac teraz prosze zadzwonic za 20 min, nie musze np. mowic prawdy ze
                  siedze na kiblu.

                  Odbierasz na kiblu telefony od nieznajomych? Twój problem. Nie musisz się
                  spowiadać. Ale normalny pracodwaca też człowiek i zrozumie wymówkę
                  typu "lekarz, przedzskole, wywiadówka, urodziny teściowej".

                  > > A co do 1200 netto... U nas studentki dzienne mają 1500 netto. I to nie
                  jest dla nich początek, bo mogą być w niepełnym wymiarze i w różnych godzinach.
                  >
                  > Agencja towarzyska ?? czy nocne zmiany na lini produkcyjnej ?? Promocje w
                  > markecie ?? - Pic na wode.

                  Chyba jednak nie znasz się na rynku pracy. Ani fabryka ani burdel. Jedna z
                  tysięcy firm ale nam się akurat dobrze wiedzie. Właśnie dzięki ludziom i
                  pracodawcom. Branża wydawniczo-graficzno-tłumaczeniowo-internetowa. Dziwne ale
                  prawdziwe.
                  • Gość: zibi Re: Jeszcze mam cierpliwość tłumaczyć :) IP: *.prenet.pl 02.12.06, 17:18
                    Ale to chyba tobie zalezy na spotkaniu ze mna bo zaciekawilo cie moje CV, wiec
                    mozesz zadzwonic drugi raz, ale jezeli przez to ci korona spadnie z glowy to
                    mozesz zaproponowac zeby do ciebie oddzwonili. Jest jeszcze druga strona -
                    bezrobotny rzadko ma kupe kasy zeby pozwolic sobie na rozmowe kwalifikacyjna
                    przez telefon (moja kiedys trwala dobre 30 minut), czesto nawet brakuje na bilet
                    autobusowy - firme bardziej na to stac, dlatego nic by sie nei stalo jakby ktos
                    z fimry zadzwonil po 20 minutach drugi raz. Taka prosba o zadzwonienie za 20 min
                    wcale nie oznacza braku kultury i nie licz na to ze ludzie beda ci sie
                    spowiadali co robia albo powie, ze nie oddzwoni bo nie ma pieniedzy.

                    Brakuje ci troche spojrzenia z drugiej strony, widzisz tylko bledy innych -
                    typowe dla mlodych wilkow HR, dla ktorych najwazniejsze to jak ktos przyjdzie w
                    gajerze za 1500zl na rozmowe - bo pierwsze wrazenie jest najwazniejsze - tak w
                    ksiazce napisali- nie wazna wiedza, czy ktos cos potrafi - grunt do ciekawe CV i
                    ladny wyglad (w CV ludzie pisza rozne rzeczy wlasnie po to by przyjsc na
                    rozmowe). Pracodawca owszem zrozumie wszystko, gorzej z "rekruterami" dla nich
                    wszystko jest dyskfalifikujace lub zmniejsza szanse o polowe.

                    A z placa to cie podpuscilem, a na rynku pracy to sie znam na tyle by wiedziec,
                    ze placa tez zalezy od miasta, ale i tak nie wierze w place 1500net dla studenta
                    w niepelnym wymiarze godzin (jeszcze pewnie bez sobot i niedziel - no chyba ze
                    tu jest haczyk).
                    • Gość: iw78 Re: Jeszcze mam cierpliwość tłumaczyć :) IP: *.centertel.pl 02.12.06, 17:35
                      Zgadzam się z Tobą w zupełności. A Ince faktycznie brak spojrzenia z drugiej strony, może jest tak jak mówi ( zresztą czemu jej nie wierzyć) ale normalny pracodawca to przypadek jeden na milion. I nie każdy umie "zrozumieć". Po jaką cholerę ma "rozumieć" skoro to on jest górą, a w kolejce czeka jeszcze z dziesięciu innych... Jeszcze by mu korona spadła z głowy, gdyby "musiał" dzwonić jeszcze raz...
                      • Gość: A Re: Jeszcze mam cierpliwość tłumaczyć :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:39
                        a ja sie zgadzam z Iw78.
                        Pracodawcy w takim samym stopniu zalezy na pracowniku, jak pracownikowi na
                        pracy, wiec zupelnie nie rozumiem bezczelnego stwierdzenia inki, ze to
                        pracownikowi zalezy na pracy. Bo pracodawcy to juz nie? To swietnie, łaski
                        bez :)
                        Niech sobie szuka idealnego pracownika, do swojej idealnej pracy.

                        Idealy nie istnieja, inka musi bardzo krotko pracowac w tej firmie, zycie
                        szybko zweryfikuje jej naiwne podejscie :)
                        Szef idealny, przeciez to stwierdzenie rzekomo doroslej osoby nawet nie jest
                        smieszne.
                        • Gość: Inka Do A IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:50
                          Przykro mi, że nie wierzysz, że istnieją normalne miejsca pracy, gdzie szef
                          jest człowiekiem i przejmuje się losem pracownika.
                          Szef idealny? Osoba, która w pewnym momencie stwierdziła, że zamiast będzie
                          współpracować z pewnymi firmami bez pośredników. Efekt? Te firmy płacą mniej,
                          ta osoba zarabia więcej a jednocześnie dla tych firm otwiera nowe drogi bez
                          pośrednictwa innych firm. I jednocześnie jest normalną, fajną dziewczyną.
                          • Gość: A Re: Do A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:54
                            Dziecko, ile Ty masz lat, powiedz? :)
                            To twoja pierwsza praca? Druga?
                            Gdzie napisalam, ze nie wierze, ze istnieja normalne miejsca pracy?
                            Przeciez w takim pracuje. Ja napisalam, ze nie istnieja szefowie idealni.
                            Czlowiek idealny nie istnieje. Mylisz pojecia.
                            • Gość: Inka Do A... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:02
                              Nie pierwszy i nie piąty...
                              Przykro mi, żeś taka pokrzywdzona.
                              Naucz się czytać przy okazji... "Szef" to nie to samo co "człowiek"...
                              Bez odzewu bos zwyczajnie głupia. Pa!
                              • Gość: A Re: Do A... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:08
                                A jednak dobrze cie wyczulam. Swierzynka, pierwsza praca, szef idealny, praca
                                idealna, swiadectwa pracy niepotrzebne (a wymiar urlopowy jak naliczacie? na
                                jakiej podstawie)

                                Moze jak skonczysz te bezplatne praktyki to napisz, ile ci dali na poczatek :)))

                                * a wyzywanie od glupich coz, o Tobie swiadczy, nie o mnie :)
                              • Gość: iw78 Re: Do A... IP: *.centertel.pl 02.12.06, 18:13
                                " Bez odzewu bos zwyczajnie głupia. Pa!"

                                no no no...zwów góre wzięło ocenianie innych...jak rozumiem to pierwsze wrazenie....przesadzasz...ktoś dał Ci prawo do obrażania innych???
                                • Gość: A Re: Do A... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:16
                                  WIERZ jej, ona wie lepiej :))

                                  Jest nieomylna, wierzy w ufo i cuda, a jej utopijne wizje idealnego szefa wejda
                                  do historii filozofii jako doktryna inki :)
                    • Gość: Inka Do Zibi IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:36
                      Gość portalu: zibi napisał(a):

                      > Ale to chyba tobie zalezy na spotkaniu ze mna bo zaciekawilo cie moje CV, wiec
                      > mozesz zadzwonic drugi raz, ale jezeli przez to ci korona spadnie z glowy to
                      > mozesz zaproponowac zeby do ciebie oddzwonili. Jest jeszcze druga strona -
                      > bezrobotny rzadko ma kupe kasy zeby pozwolic sobie na rozmowe kwalifikacyjna
                      > przez telefon (moja kiedys trwala dobre 30 minut), czesto nawet brakuje na
                      bilet autobusowy - firme bardziej na to stac, dlatego nic by sie nei stalo
                      jakby ktos z fimry zadzwonil po 20 minutach drugi raz. Taka prosba zadzwonienie
                      za 20 min wcale nie oznacza braku kultury i nie licz na to ze ludzie beda ci
                      sie spowiadali co robia albo powie, ze nie oddzwoni bo nie ma pieniedzy.

                      Zibi - na spotkaniu zależy nam obojgu. Ale wierz mi, że na nasze ogłoszenia
                      przychodzi tyle ofert, że nigdy nie ma tego JEDYNEGO na którym nam zależy. Jest
                      kilka czy kilkanaście osób, które w CV zawarły rzeczy zwracające naszą uwagę.
                      Nigdy nie ma tak, że konkretna osoba jest dla nas ważna - zwyczajnie są granice
                      w które wpada kilkanaście osób i jeśli jedna odpadnie to nikt tego nie zauważy.
                      Piszesz, że bezrobotny nie ma kasy na 30min. rozmowy ale to ja dzwonię do
                      niego! I jeśli on nie ma czasu to jak ja mam się czuć? Wybacz - też jestem
                      człowiekiem - nie wiem czy dzwonię do kogoś na granicy bankructwa czy do
                      znudzonego synalka bogacza. Nie ma czasu rozmawiać? To niech mnie PRZEKONA do
                      oddzwonienia. Brak czasu mnie nie przekona. Brak pieniędzy - jak najbardziej.


                      > Brakuje ci troche spojrzenia z drugiej strony, widzisz tylko bledy innych -
                      > typowe dla mlodych wilkow HR, dla ktorych najwazniejsze to jak ktos przyjdziew
                      gajerze za 1500zl na rozmowe - bo pierwsze wrazenie jest najwazniejsze - tak w
                      ksiazce napisali- nie wazna wiedza, czy ktos cos potrafi - grunt do ciekawe CV
                      i ladny wyglad (w CV ludzie pisza rozne rzeczy wlasnie po to by przyjsc na
                      > rozmowe). Pracodawca owszem zrozumie wszystko, gorzej z "rekruterami" dla nich
                      > wszystko jest dyskfalifikujace lub zmniejsza szanse o polowe.

                      Ja nie mam nic wspólnego z HR! Jestem, chyba, prawą ręką, asystentką - cholera,
                      nie wiem jak to nazwać - u nas nie ma jakichś oficjalnych stanowisk, każdy wie
                      co ma robić. Ale czasem szefowa wpada na pomysł, że przydałby się ktoś
                      dodatkowo do pewnego działu albo całkiem nowe stanowisko. Wciąż zdobywamy
                      partnerów z innych krajów do naszej firmy, którzy są gotowi płacić za swojego
                      przedstawiciela u nas.
                      Zibi - nikt go nie ogląda w garniturze. Jestem daleka od oceniania kogoś po
                      wyglądzie. Mój pierwszy post w tym wątku dotyczący chłopaka, który został
                      zatrudniony, bo napisała fajny mail. Zdziwiłbyś się gdybym przedstawiła Tobie
                      jego zdjęcie. Teoretycznie można powiedzieć, że zupełnie nie reprezentacyjny.
                      Ale my współpracujemy z całym światem i wiemy, że nie to ma znaczenie.
                      >
                      > A z placa to cie podpuscilem, a na rynku pracy to sie znam na tyle by
                      wiedziec,ze placa tez zalezy od miasta, ale i tak nie wierze w place 1500net
                      dla studentaw niepelnym wymiarze godzin (jeszcze pewnie bez sobot i niedziel -
                      no chyba ze tu jest haczyk).
                      Dokładnie było 1526zł - sama robiłam te umowy. W soboty i niedziele to tylko
                      szefowa pracuje. Tzn. odpowiada na takie zbłąkane maile.
                      • Gość: A Re: Do inki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:40
                        Mam prosbe, mozesz skonczyc z tym idiotycznm "wierz mi"?
                        Naprawde, nie musisz ciagle udowadniac, ze tylko Ty masz monopol na racje.
                        • Gość: Inka Re: Do inki IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:52
                          "Wierz mi" to co piszę jest prawdziwe. Przykro mi, że Tobie się nie udało.
                          • Gość: A Re: Do inki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:55
                            Co mnie sie nie udalo? Bo nie za bardzo rozumiem?
                            • Gość: Inka ==== IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:05
                              Gość portalu: A napisał(a):

                              > Co mnie sie nie udalo? Bo nie za bardzo rozumiem?

                              Właśnie się okazuje, że nic nie rozumiesz boś jakaś niekumata... Ale jest
                              tolernacja i równouprawnienie - pozwalamy jeszcze Tobie popisać kilka debilnych
                              postów, może Ci ulży.
                              • Gość: A Re: ==== IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:11
                                Oprocz permanentnych wyzwisk, ktorymi mnie obrzucasz, nadal nie wytlumaczylas,
                                dlaczego mam byc nieszczesliwa i co mnie sie nie udalo w zyciu.
                                Rozumiem, ze stalas sie nerwowa, bo zadalam Ci kilka pytan, na ktore nie znasz
                                odpowiedzi, bo obnazylam Twoje braki, ale moze sprobuj jakos wybrnac, zamiast
                                mnie obrzucac wyziwiskami, hę? Bo ja w przedszkolu listy obecnosci nie
                                podpisywalam :)

                                I daruj sobie pisanie w liczbie mnogiej - "pozwalamy ci napisac kilka debilych
                                postow". Taka jestes cienka, ze musisz szukac wspolnego frontu u pozostalych?
                          • Gość: A Re: Do inki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:57
                            inka napisala:
                            >"Wierz mi" to co piszę jest prawdziwe

                            Porazajacy brak logiki.
                            Wiec my wszyscy, ktorzy nie uzywamy slowa "wierz mi" piszemy nieprawde? :))

                            Mysle, ze Ty po prosu masz bardzo ubogie slownictwo, stad to powtarzanie sie w
                            kazdym poscie :)
                      • Gość: A Re: Do Zibi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:44
                        inka napisala:

                        >>Piszesz, że bezrobotny nie ma kasy na 30min. rozmowy ale to ja dzwonię do
                        niego! I jeśli on nie ma czasu to jak ja mam się czuć?


                        Na pewno strasznie, depresja murowana.

                        >>Wybacz - też jestem
                        człowiekiem - nie wiem czy dzwonię do kogoś na granicy bankructwa czy do
                        znudzonego synalka bogacza.

                        A co to za roznica, czy to synalek bogacza czy biedak? dzwoni sie chyba po
                        ocenieniu cv, a nie stanu majatkowego??

                        >>Nie ma czasu rozmawiać? To niech mnie PRZEKONA do
                        oddzwonienia. Brak czasu mnie nie przekona. Brak pieniędzy - jak najbardziej.

                        Dzizas, cos jest z Toba nie tak.
                        Albo jestes uposledzona umyslowo, albo baaaardzo mloda i naiwna albo po prostu
                        w dupie Ci sie przewrocilo. Jak temu ww "synalkowi bogacza".
                        • Gość: Inka Do A cz. 2 IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 17:53
                          Mi jest dobrze. Ciebie mi nie żal już.
                          • Gość: A Re: Do A cz. 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:59
                            PO 1 nie pisze sie "mi" tylko "mnie".

                            A po 2 jak juz argumentow brak, to pisze sie o zalu, litosci i nieudanym zyciu,
                            co? :)
                            Widze, ze brak argumentow zastepujesz personalnymi wycieczkami. To tylko
                            potwierdza Twoja niedojrzalosc :)
                      • Gość: zibi Od Zibiego IP: *.prenet.pl 02.12.06, 17:44
                        >Brak czasu mnie nie przekona. Brak pieniędzy - jak najbardziej.
                        To jak ma cie przekonac ze nie ma pieniedzy skoro nie ma czasu w tej chwili, a
                        bedize mial za 20 minut?.

                        >nie ma jakichś oficjalnych stanowisk, każdy wie co ma robić.
                        Na umowie w miejscu gdzie sie wpisuje stanowisko - Wie co ma robic. Ciekawie
                        bedzie wygladac twoje swiadectwo pracy w takim wypadku.
                        • Gość: A Re: Od Zibiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:47
                          ja nie rozumiem, dlaczego on w ogole ma ja przekonywac o braku pieniedzy, skoro
                          po prostu nie ma czasu i mowi o tym wyraznie :DDD

                          Smieszna rozmowa :)
                          Na moje oko, panienka jest swiezynka i w firmie i jesli chodzi o wiek.
                          Naiwne podejscie do pracy, pracodawcy, kompletnie niezyciowy stosunek do
                          rekrutacji i potencjalnego pracownika w ogole.
                          • Gość: A Re: Od Zibiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 17:52
                            W przypadku, kiedy nie mozemy rozmawiac z roznych przyczyn-nie wdajemy sie w
                            jalowe dyskusje dotyczace powodow.
                            Nie jest istotne, dlaczego nie mozemy w danej sytuacji rozmawiac. Pracodawcy
                            nie interesuje, ze w danej chwili: siedzimy na kibelku, kisimy ogorki, jestesmy
                            na fotelu ginekologicznym czy pluskamy w wannie. Poniewaz telefon to nie jest
                            smycz, nie mamy rowniez obowiazku odbierania telefony o kazdej porze lub
                            rozmawiania o kazdej porze.
                            Pracodawce interesuje ZA ILE bedziemy mogli rozmawiac.
                            Tak wiec stwerdzenie inki, ze pracownik ma sie tlumaczyc z powodow, dla ktorych
                            nie moze w danej chwili rozmawiac i w dodatku musi UDOWODNIC (buahahahaahaha) i
                            podeprzec to argumentacja jest po prostu zenujaco smieszne i placze teraz ze
                            smiechu! :D
                            • Gość: Inka Do A IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:09
                              Gość portalu: A napisał(a):

                              >Poniewaz telefon to nie jest smycz, nie mamy rowniez obowiazku odbierania
                              telefony o kazdej porze lub rozmawiania o kazdej porze.

                              Więc po cholerę odbierasz jak dzwoni pracodawca i dlaczego nie potrafisz mu
                              grzecznie wytłumaczyć powodu, dla którego ma zadzwonić później?
                              • Gość: A Re: Do A IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:15


                                A po taka cholere droga dziecino, ze to wlasnie swiadczy o tym szacunku, o
                                ktory tak sie dopominasz. Warto poinformowac dzwoniacego, dlaczego w danej
                                chwili nie mozemy prowadzic rozmowy telefonicznej.
                                Jest tez wersja B, zalezy nam na pracy i boimy sie, ze ten ktos wiecej juz nie
                                oddzwoni.

                                Paniala? To jeszcze jakies wnioski wyciagnij, bo ja darmowych wyladow nie mam
                                zamiaru robic dla głąbow (ktore mnie w dodatku ciagle obrzucaja wyzwiskami)
                                • Gość: Inka Czyżby jakaś sprzeczność??? IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:20
                                  Gość portalu: A napisał(a):

                                  > Warto poinformowac dzwoniacego, dlaczego w danej
                                  > chwili nie mozemy prowadzic rozmowy telefonicznej.
                                  • Gość: A Re: Czyżby jakaś sprzeczność??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:34
                                    I do tego nie widzisz nawet roznicy pomiedzy odebraniem telefonu w celu
                                    krotkiego poinformowania (nie moge teraz rozmawiac, prosze zadzw poniej) od
                                    regularnej rozmowy telefonicznej.


                                    * jestes jedna wielka pomyłką (telefoniczna) :D

                                    Paaaa :)
                                    • Gość: Inka Re: Czyżby jakaś sprzeczność??? IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:36
                                      Jesteś zwyczajnie zfrustrowana bo nie znalazłaś dobrej firmy.
                                      Pa.
                        • Gość: Inka Re: Od Zibiego IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:00
                          Gość portalu: zibi napisał(a):

                          > >Brak czasu mnie nie przekona. Brak pieniędzy - jak najbardziej.
                          > To jak ma cie przekonac ze nie ma pieniedzy skoro nie ma czasu w tej chwili, a
                          > bedize mial za 20 minut?.

                          Ma czas powiedzieć, że nie ma czasu i JA mam zadzwonić za 20 min a nie ma czasu
                          powiedzieć, że go nie stać na rozmowę? Hmmm... Głupek? Nie, głupków nam nie
                          potrzeba.

                          >
                          > >nie ma jakichś oficjalnych stanowisk, każdy wie co ma robić.
                          > Na umowie w miejscu gdzie sie wpisuje stanowisko - Wie co ma robic. Ciekawie
                          > bedzie wygladac twoje swiadectwo pracy w takim wypadku.

                          Aaaa.... Ty jesteś jednym z tych co to wierzą w świadectwa pracy? :) Yhm...
                          Myślisz, że my zwracamy uwagę na świadectwa pracy? Interesują nas faktyczne
                          umiejętności. Oraz zdolności i chęci.
                          W każdym razie świadectwo pracy u nas byś dostał z odpowiednim stanowiskiem.
                          Tylko jak ktoś do nas przychodzi to akurat TOn nie ma znaczenia. Wiemy jakie są
                          realia i jak wiele osób pracuje na umowę zlecenie, umowę o dzieło czy wręcz na
                          czarno. U nas nikt nie zagląda w papiery!!!
                          • Gość: A Re: Od Zibiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:02
                            Glupkow wam nie potrzeba, a jednak tam pracujesz :D

                            Mozesz mi wytlumaczyc, dlaczego w ogole ktos mialby Ci sie tlumaczyc z powodow,
                            dla ktorch nie moze rozmawiac w danej chwili?
                          • Gość: A Re: Od Zibiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:05
                            Tak Zibi, WIERZ jej, ona pisze prawde. Swiadectwa pracy nie sa do niczego
                            potrzebne, O N I :> wiedza lepiej, O N I nigdzie nie zagladaja, O N I sa
                            idealni, dlatego WIERZ mi, są najlepsi :DDD

                            Byl taki horror Oni, nie? ;)

                            Takich demagogii, jak te inki, dawno nie mialam okazji czytac :)
                            • Gość: Inka Do madtej A IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:16
                              Jak skończysz wylizywac wybieg dla słoni to usiądź i chwilę pomyśl o tym co
                              napisałaś. A potem się rozpłacz.
                              Może jak przestaniesz pracować w budżetówkach za 500zł to zrozumiesz, że są
                              firmy, któy zwracają uwagę na umiejętności a nie świadectwa pracy...
                              Naprawdę nie wiesz o tym, że są firmy, w którycha zarabia się tyle, że
                              świaczenia na przyszłą emeryturę ludzi nie interesują bo sami sobie odłożą
                              więcej?
                              Z pewnością nawet nawet nie zdawałaś na studia bo nie wierzę, że ktoś jest tak
                              naiwny? A wiesz dziecinko, że jeśli byś założyła działalność gospodarczą choćby
                              na malowanie pisanek (ha ha ha) to też być później nie miała świadectwa z tych
                              malunków????
                              • Gość: rogal Re: Do madtej A IP: *.acn.waw.pl 02.12.06, 18:25
                                INKA JESTEM tWOIM FANEM!!!

                                to cudwone, co tu napisałaś - zarówno sam fakt jak i jego treść...
                                • Gość: Inka Re: Do madtej A IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:38
                                  Nabijasz się czy co? Przecież nikt mi nie wierzy, że są normalni pracodawcy.
                                  1,5 a nawet 1 rok temu też nie wierzyłam. Moja firma obecna to kompletny
                                  przypadek w mojej niestety pseudokarierze. Teraz czuję dopiero, że żyję.
                                  Staż pracy: 25 lat.
                                  • adres_pomocniczy Re: Do madtej A 02.12.06, 18:49
                                    Gość portalu: Inka napisał(a):

                                    >Moja firma obecna to kompletny
                                    > przypadek w mojej niestety pseudokarierze.


                                    To widać. Jesteś straszną prostaczką. Długo tam się nie utrzymasz. W końcu
                                    przejrzą na oczy. Nikt durnia trzymał nie będzie.
                              • Gość: A Inka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:28
                                Gość portalu: Inka napisał(a):

                                > Jak skończysz wylizywac wybieg dla słoni to usiądź i chwilę pomyśl o tym co
                                > napisałaś. A potem się rozpłacz.
                                > Może jak przestaniesz pracować w budżetówkach za 500zł to zrozumiesz, że są
                                > firmy, któy zwracają uwagę na umiejętności a nie świadectwa pracy...
                                > Naprawdę nie wiesz o tym, że są firmy, w którycha zarabia się tyle, że
                                > świaczenia na przyszłą emeryturę ludzi nie interesują bo sami sobie odłożą
                                > więcej?
                                > Z pewnością nawet nawet nie zdawałaś na studia bo nie wierzę, że ktoś jest
                                tak
                                > naiwny? A wiesz dziecinko, że jeśli byś założyła działalność gospodarczą
                                choćby
                                >
                                > na malowanie pisanek (ha ha ha) to też być później nie miała świadectwa z
                                tych
                                > malunków????



                                :))))
                                Widzisz, jak ci to wytlumaczyc, zebys sie nie wsciekla....

                                Tak sie sklada, ze skonczylam m.inn studia psychologiczne (wiecej nie napisze,
                                bo pewnie peklabys z zazdrosci)i zajmowalam sie rekrutacja. To co piszesz, to
                                stek bzdur, a Twoje zachowanie, glupie, prostackie odzywki swiadcza o Twojej
                                niedojrzalosci oraz o kompletnym braku doswiadczenia w kontaktach
                                miedzyludzkich. Zupelnie nie nadajesz sie do przyjmowania ludzi do pracy,
                                poniewaz jestes agresywna, wulgarna i malo inteligentna. Masz ubogi zasob slow,
                                zero argumentacji nawet w tak blahej rozmowie, jak ta tutaj, obrazasz
                                adwersarza, a w bezsilnosci atakujesz wymyslajac jakiej idiotyzmy w stylu
                                wyliywanie klatek dla sloni. Moja 13-letnia siostrzenica prezentuje
                                zdecydowanie wyzszy pziom od Twojego.

                                Cechuje Cie pieniactwo, objawilas tu caly wachlarz nieduczenia od tych
                                nieszczesnych swiadectw pracy, ktore nie sa potrzebne (juz pisalam o chociazby
                                wyliczeniu wymiau urlopowego na ich podstawie) a konczac na stwierdzeniu, ze po
                                dzialalnosci gosp nie zostaja zadne papiery :))

                                Nie widze wiec dalszego sensu w ciagnieciu tych dywagacji z taka osoba jak Ty,
                                bo czego moge sie spodziewac-wiem. Albo "glupkow" "debilek" "wylizywania klatek
                                dla sloni" albo "pracy w budzetowce za 500 zl".
                                Znam takie typy, jak TY. W celu umniejszenia wartosci adwersarza probuja pisac
                                o nim obrazliwie i wymyslac na jego temat jakies opowiesci z drzewa
                                sandalowego. A na to szkoda mi czasu :)

                                Na koniec polecam wiadro melisy na uspokojenie, psychiatre i szkolenie z
                                zakresu komunikacji miedzyludzkiej :)
                                Aha i zalecam konsekwencje w dzialaniu. Jak juz 20 minut temu napisalas,
                                ze "konczysz te rozmowe ze mna pa" to skoncz ja na boga. Miej troche honoru :)
                                • Gość: Inka A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 18:55
                                  Gdzie napisałam, że działalność gospodarcza kończy się brakiem papierów???
                                  Napisałam, że nie ma po niej tego, tak ważnego dla ciebie, świadectwa pracy.
                                  Czyżbyś skończyła przedszkole w Gnojewie i stąd ta wiedza?

                                  Studia psychologiczne mają mnie położyć na kolana? Hmm... Nie będe
                                  komentować... Wiesz, są ludzie, dla których ani studia ani nawet doktorat nie
                                  są powodem by zgłupieć. Owszem, to jakiś argument, ale niestety zbyt dostępny
                                  dla panienek, które nie mają rozumue dłuższego niż ich tipsy. Wierz mi -
                                  papierki nie oznaczają umiejętności, słoneczko...

                                  W kwestii przyjmowania ludzi do pracy... Nasza firma jest nastawiona na zysk -
                                  jak najbardziej, ale również na to, by ten zysk ingerowali ludzie w niej
                                  zatrudnieni. Co może jeszcze bardziej dla ciebie dziwne - wszystkim nam zależy
                                  na zyskach. Bo wszyscy mamy z tego korzyści.

                                  Napisałaś o wyliczaniu wymiaru urlopowego: w mojej firmie coś takiego nie
                                  istnieje. Każdemu chce się chodzić do pracy i każdy sam decyduje kiedy ma
                                  urlop. A jeśli do mnei zadzwoni w poniedziałek, że zabalował i nie przyjdzie to
                                  jest mu niemal liczone na plus, bo to normlany człowiek i nie żyje tylko pracą!
                                  Ale oczywiście każdy wie ile ma do zrobeinia - za bardzo nam wszystkim zależy
                                  na pracy by balować w trakcie "gorących" zleceń.

                                  Tak, jestem prosta i głupia i mam mały zasób słów ale jestem zadowolona z mojej
                                  pracy i korzystam z życia a nie jestem jakąś frustratką. :)
                                  Zwyczajnie chciałam ludziom przekazać, że są normalne firmy w Polsce...

                                  A - żal mi ciebie bo niestety widać, która z nas może czerpać radość z życia.
                                  Chciałam cię przekonać, że też masz szansę ale niestety, niektórzy jej nie mają.
                                  Ile razy napisałam w tym poście "wierz mi"? Bo w poprzednich może z trzy razy
                                  ale Ty biedactwo w tym Gnojewie to za dużo literek nie poznałaś.


                                  1Gość portalu: A napisał(a):

                                  > Gość portalu: Inka napisał(a):
                                  >
                                  > > Jak skończysz wylizywac wybieg dla słoni to usiądź i chwilę pomyśl o tym
                                  > co
                                  > > napisałaś. A potem się rozpłacz.
                                  > > Może jak przestaniesz pracować w budżetówkach za 500zł to zrozumiesz, że
                                  > są
                                  > > firmy, któy zwracają uwagę na umiejętności a nie świadectwa pracy...
                                  > > Naprawdę nie wiesz o tym, że są firmy, w którycha zarabia się tyle, że
                                  > > świaczenia na przyszłą emeryturę ludzi nie interesują bo sami sobie odłoż
                                  > ą
                                  > > więcej?
                                  > > Z pewnością nawet nawet nie zdawałaś na studia bo nie wierzę, że ktoś jes
                                  > t
                                  > tak
                                  > > naiwny? A wiesz dziecinko, że jeśli byś założyła działalność gospodarczą
                                  > choćby
                                  > >
                                  > > na malowanie pisanek (ha ha ha) to też być później nie miała świadectwa z
                                  >
                                  > tych
                                  > > malunków????
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > :))))
                                  > Widzisz, jak ci to wytlumaczyc, zebys sie nie wsciekla....
                                  >
                                  > Tak sie sklada, ze skonczylam m.inn studia psychologiczne (wiecej nie
                                  napisze,
                                  > bo pewnie peklabys z zazdrosci)i zajmowalam sie rekrutacja. To co piszesz, to
                                  > stek bzdur, a Twoje zachowanie, glupie, prostackie odzywki swiadcza o Twojej
                                  > niedojrzalosci oraz o kompletnym braku doswiadczenia w kontaktach
                                  > miedzyludzkich. Zupelnie nie nadajesz sie do przyjmowania ludzi do pracy,
                                  > poniewaz jestes agresywna, wulgarna i malo inteligentna. Masz ubogi zasob
                                  slow,
                                  >
                                  > zero argumentacji nawet w tak blahej rozmowie, jak ta tutaj, obrazasz
                                  > adwersarza, a w bezsilnosci atakujesz wymyslajac jakiej idiotyzmy w stylu
                                  > wyliywanie klatek dla sloni. Moja 13-letnia siostrzenica prezentuje
                                  > zdecydowanie wyzszy pziom od Twojego.
                                  >
                                  > Cechuje Cie pieniactwo, objawilas tu caly wachlarz nieduczenia od tych
                                  > nieszczesnych swiadectw pracy, ktore nie sa potrzebne (juz pisalam o
                                  chociazby
                                  > wyliczeniu wymiau urlopowego na ich podstawie) a konczac na stwierdzeniu, ze
                                  po
                                  >
                                  > dzialalnosci gosp nie zostaja zadne papiery :))
                                  >
                                  > Nie widze wiec dalszego sensu w ciagnieciu tych dywagacji z taka osoba jak
                                  Ty,
                                  > bo czego moge sie spodziewac-wiem. Albo "glupkow" "debilek" "wylizywania
                                  klatek
                                  >
                                  > dla sloni" albo "pracy w budzetowce za 500 zl".
                                  > Znam takie typy, jak TY. W celu umniejszenia wartosci adwersarza probuja
                                  pisac
                                  > o nim obrazliwie i wymyslac na jego temat jakies opowiesci z drzewa
                                  > sandalowego. A na to szkoda mi czasu :)
                                  >
                                  > Na koniec polecam wiadro melisy na uspokojenie, psychiatre i szkolenie z
                                  > zakresu komunikacji miedzyludzkiej :)
                                  > Aha i zalecam konsekwencje w dzialaniu. Jak juz 20 minut temu napisalas,
                                  > ze "konczysz te rozmowe ze mna pa" to skoncz ja na boga. Miej troche honoru :)
                                  • Gość: zibi kazda firma IP: *.prenet.pl 02.12.06, 19:40
                                    jest nastawiona na zysk, KAZDA, KAZDA , KAZDA !!!!!!
                                    nie pracujesz wcale w zadnym cudzie gospodarki rynkowej.

                                    No moze jeden cud tam jest - jakims cudem tam pracujesz, i jeszcze smiesz
                                    odsiewac CVki, gdy ktos nie ma czasu z toba pogadac.
                                    • Gość: Inka Masz rację Zibi IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 20:37
                                      Ale w mojej firmie wypracowany zysk dzieli się również na pracowników.
                                      Dlatego nam zależy...
                                      • Gość: zibi Re: Masz rację Zibi IP: *.prenet.pl 03.12.06, 10:32
                                        no to tak jest tez w wielu firmach - nazywaja to premiami. U mnie tez jest do
                                        podzialu jakas pula pieniedzy (procent od zysku) podzielona na kazdego
                                        pracownika wg jakiegos dziwnego wzoru w zaleznosci od stanowiska, stazu pracy
                                        plus wiele innych czynnikow - ale czy to jest jakis powod zeby piac peany na ten
                                        temat ?? Uwazam to poprostu za zdrowe (tym bardziej ze nie sa to jakies
                                        powalajace pieniadze), a jezeli to dlatego ci zalezy to po co te sciemy o
                                        wspanialej atmosferze w pracy - szef zafundowal wam wspanialy wyscig szczurkow,
                                        a wy nawet tego nie widzicie.

                                        A tak naprawde to wazniejsza jest podstawa na umowie, a nie jakies tam dziwne
                                        premie, nie jestem przedstawicielem handlowym zeby mnie rozliczac od moich obrotow.
                                  • Gość: betti Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 20:26
                                    Gość portalu: Inka napisał(a):
                                    > Napisałaś o wyliczaniu wymiaru urlopowego: w mojej firmie coś takiego nie
                                    > istnieje. Każdemu chce się chodzić do pracy i każdy sam decyduje kiedy ma
                                    > urlop.

                                    jak to możliwe, że w twojej firmie nie wylicza się wymiaru urlopu? albo że
                                    pracownik sam decyduje kiedy ma urlop? przecież wymiar urlopu jest regulowany
                                    przepisami KP, a nie własnym widzimisię pracowników. no a żeby wyliczyć ten
                                    urlop zgodnie z KP kadrowa musi mieć świadectwa pracy lub świadectwa
                                    ukonczonych szkół, studiów, musi mieć jakąś podkładkę, bo jak niby wyliczy, na
                                    ładne oczy? coś ten twój pracodawca taki idealny nie jest, skoro nie praktykuje
                                    tak oczywistych rzeczy.
                                    • Gość: Inka Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 20:40
                                      Umowa zlecenie oraz umowa o dzieło? Znana są Tobie takie pojęcia?
                                      Co dziwniejsze: od marca chyba zaliczymy kilka umów o pracę ale jak na razie
                                      wszyscy chcą pracować na powyższych warunkach.
                                      Jak to wygląda? Ktos dzwoni do firmy, że jest chory i nie przyjdzie przez 1-2-3
                                      dni. Skoro jest chory to należy mu się wypoczynek, nieprawdaż?
                                      • Gość: betti Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 20:50
                                        no jak ludziska wolą pracować na umowę zlecenie/ dzieło to ich sprawa i
                                        świadectw pracy rzeczywiście mieć nie będą.
                                      • Gość: zibi Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.prenet.pl 03.12.06, 10:34
                                        tylko ze takie cos jest zagwarantowane w KP, czyli nie robicie nic nadzwyczajnego.

                                        Wydaje mi sie dziewczyno, ze poprzednio cie skrzywdzili w pracy w jakiejs
                                        galerii w markecie i teraz gdy pracujesz wg. kodeksu pracy to wszystko ci sie
                                        wydaje rajem - ale to nic nadzwyczajnego.
                                  • monica_b Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... 03.12.06, 17:14
                                    Czytam i zastanawiam sie, skad sie takie kretynki jak inka biora.
                                    Niereformowalne, nie rozumieja, co sie do nich pisze, obrazaja, zachwuja sie
                                    jak kopniete nastolatki...
                                    dziwne, ze taka głupia wrecz osoba ma prace.
                                  • Gość: A Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 20:11
                                    Kazde zdanie mam Ci wylozyc łopatologicznie??
                                    Interpretacje tekstu robic i analize pt: co autor mial na mysli? :)))
                                    Napisalam, ze nie napisze ci wiecej o moim wyksztalceniu, niz tyko o studiach
                                    psychologicznych; bo jakbys wiedziala cala reszte, to peklabys z zazdrosci :)
                                    A nie, ze studia psychologiczne maja rzucic na kolana.
                                    Coz, widac u Ciebie duze braki. Moze zrob choc mature zaocznie, zawsze to jakos
                                    podciagnie Twoj niski poziom :)

                                    Choc z drugiej strony....z wrobla kanarka nie zrobisz.
                              • Gość: iw78 Inka już straciła cierpliwość IP: *.centertel.pl 02.12.06, 18:34
                                Inka chyba przesadzasz...nikt nie dał Ci prawa abyś kogokolwiek obrażała tylko dlatego, że wyraża własną opinię. Szanuj tą osobę i jego zdanie, nawet jesli się nie zgadzasz. Tyle się napisałas o szacunku jak to pracownik względem pracodawcy...a jakoś własnych nauk nie wzielas do siebie. Troche to smutne, wiesz.

                                Chyba A ma racje, jestes jakąs małolatą, która miała moze ze dwie, góra trzy prace, udało Ci sie trafic na "normalnego" pracodawce i uwazasz, ze kazdy taki jest. Nie jest! Ale się trafiają i wszyscy o tym doskonale wiedza, co nie znaczy, że musimy ich wychwalać, bo to kropla w całym morzu innych...

                                Jak narazie, wciąz jestem tego zdania, że pracodawcy uważają się za najważniejszych i jesli ktoś w danej chwili nie moze rozmawiać ten go juz z listy skresla...bo "taki ktos, niewidomo kto" miał czelność odmówić takiemu bossowi ha ha.

                                "Może jak przestaniesz pracować w budżetówkach za 500zł to zrozumiesz, że są
                                > firmy, któy zwracają uwagę na umiejętności a nie świadectwa pracy..."
                                " pewnością nawet nawet nie zdawałaś na studia bo nie wierzę, że ktoś jest tak
                                > naiwny?"
                                Znowu oceniasz..a skad wiesz kto gdzie i za ile pracuje??? A co studia do tego mają??? Jej wybór jak pokieruje swoim życiem!

                                Robisz sie naprawde chamska ze swoim słownictwem i obrazaniem innych tylko dlatego, ze ma inne od Twojego zdanie.

                                Co do świadectw pracy...co ma piernik do wiatraka? Od kiedy na dzien dobry pracodawca zaczyna rozmowe z Tobą od sprawdzenia świadectwa pracy? To rzadkość. Ja swoją każdą prace dostałam na podstawie doświadczenia zawartego w CV, nikt nie zaglądał mi w papiery.

                                "że są
                                > firmy, któy zwracają uwagę na umiejętności a nie świadectwa pracy..."

                                Takie jak Twoja? Nie zapominaj, ze jeszcze niedawno napisałaś, ze dla was liczy się pierwsze wrazenie,atmosfera itp bo doswiadczenie mozna zdobyć zawsze...


                                • Gość: A Re: Inka już straciła cierpliwość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:41
                                  Rozmowy z takimi osobami to totalna strata czasu. Za nic nie przyznaja sie do
                                  brakow, pieprza jakies bzdury o ktorych gdzies kiedys uslyszaly, a na koniec
                                  napisza, ze jestes sfrustrowana. Bo co maja innego napisac, skoro oceniaja wg
                                  siebie ? :))

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: iw78 Re: Inka już straciła cierpliwość IP: *.centertel.pl 02.12.06, 18:55
                                    Masz rację.
                                    Ale wiesz...jak będę mieć 25 letni staż pracy też będe uważać mojego szefa za ideał pracodawcy...:):):)Cokolwiek to ma znaczyć :))
                                    No cóż, gdybyś przyznała jej rację to nie oceniono by cię jako osoby sfrustrowanej hihi
                                    Pozdrawiam ;)

                                  • Gość: Inka Droga A IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 19:01
                                    Nadal nie napisałaś jaką to masz rewelacyjną pracę i zarobki...
                                    Tylko narzekasz.
                                    • Gość: iw78 Re: Droga A IP: *.centertel.pl 02.12.06, 19:11
                                      Tu nikt nie narzeka. I nikt nie musi informowac tu nikogo o zarobkach i swojej pracy. Chyba przesadzasz...
                                    • Gość: zibi Inko IP: *.prenet.pl 02.12.06, 19:33
                                      sama tez nie napisalas ile zarabiasz :P
                                      • Gość: Inka Zarobki IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 20:31
                                        A powiedz mi jakie w tym momencie to ma znaczenie?
                                        Cokolwiek napiszę to każdy się doczepi, że to gó..ana pensja, nawet ten co
                                        będzie zarabiał 1/10 mnie...
                                        Czy naprawdę jest wielka różnica czy mam netto 4.500 czy 8.500 albo 15.000? Ja
                                        robię dużo różnych rzeczy, u nas nie jest jak w fabryce: odwalam część rzeczy
                                        sekretarskich, część księgowych i kadrowych i kilka innych. Wszystkim chodzi o
                                        to by nasi klienci byli zadowoleni.
                                        Moja praca jest moją przyjmnością, czego wszystkim życzę.
                                        • monica_b Re: Zarobki 03.12.06, 17:16
                                          Gość portalu: Inka napisał(a):

                                          > A powiedz mi jakie w tym momencie to ma znaczenie?



                                          Aha, ty mozesz wmagac od wszystkich, zeby wyspiewali ile zarabiaja, ale juz w
                                          twoim przypadku to nie ma znaczenia?? hahahahah debilka i tyle.
                                          > Cokolwiek napiszę to każdy się doczepi, że to gó..ana pensja, nawet ten co
                                          > będzie zarabiał 1/10 mnie...
                                          > Czy naprawdę jest wielka różnica czy mam netto 4.500 czy 8.500 albo 15.000?
                                          Ja
                                          > robię dużo różnych rzeczy, u nas nie jest jak w fabryce: odwalam część rzeczy
                                          > sekretarskich, część księgowych i kadrowych i kilka innych. Wszystkim chodzi
                                          o
                                          > to by nasi klienci byli zadowoleni.
                                          > Moja praca jest moją przyjmnością, czego wszystkim życzę.
                                    • monica_b Re: Droga A 03.12.06, 17:16
                                      Gość portalu: Inka napisał(a):

                                      > Nadal nie napisałaś jaką to masz rewelacyjną pracę i zarobki...
                                      > Tylko narzekasz.


                                      A ja nie zauwazylam, zeby A narzekala. Za to zauwazylam, ze jestes tak durna,
                                      ze nie rozumiesz, co sie do ciebie pisze.
                                      Chyba masz problemy emocjonalne, bo nadinterpretujesz co sie do ciebie pisze i
                                      reagujesz histerycznie. wariatka i tyle.
                                • Gość: Inka Naucz się czytać IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 19:00
                                  >Takie jak Twoja? Nie zapominaj, ze jeszcze niedawno napisałaś, ze dla was
                                  liczy się pierwsze wrazenie,atmosfera itp bo doswiadczenie mozna zdobyć
                                  zawsze...


                                  Wpierw CV, potem rozmowa czy mail a potem spotkanie...

                                  Nie wiem po co się tutaj męczę tłumacząc analfabetkom?! :)
                                  Ważne że to ja mam fajnie a nie wy.
                                  • Gość: iw78 Re: Naucz się czytać IP: *.centertel.pl 02.12.06, 19:14
                                    " Nie wiem po co się tutaj męczę tłumacząc analfabetkom?! :)
                                    > Ważne że to ja mam fajnie a nie wy."

                                    Też nie wiem czemu dyskutuje z kretynką! Chyba dlatego,jak ktoś mi powiedział, ulegam zbyt szybko prowokacji...
                                    • monica_b Re: Naucz się czytać 03.12.06, 17:17
                                      Gość portalu: iw78 napisał(a):

                                      > " Nie wiem po co się tutaj męczę tłumacząc analfabetkom?! :)
                                      > > Ważne że to ja mam fajnie a nie wy."
                                      >
                                      > Też nie wiem czemu dyskutuje z kretynką! Chyba dlatego,jak ktoś mi
                                      powiedział,
                                      > ulegam zbyt szybko prowokacji...



                                      Kurcze, przeciez cala ta rozmowa to dialog z debilem (inka). Nie szkoda wam
                                      czasu?
                            • Gość: Inka Świadectwa pracy... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 19:03
                              A to dobre! A gdzież to przyjmują kogoś do pracy na podstawie świadectw pracy???
                              Dziecino, tatuś nie powiedział, że PGRy (słownie: pegeery) już się nie liczą?
                              Za godziny spędzone na wypasaniu śwni nikt ci nie doliczy dodatku.
                              • Gość: iw78 Re: Świadectwa pracy... IP: *.centertel.pl 02.12.06, 19:16
                                Im więcej postów piszesz tym bardziej pokazujesz kim jestes....i napewno nie w pozytywnym tego słowa znaczeniu!
                              • Gość: Mim Re: Świadectwa pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:41
                                Inka,
                                jesli Ty pracujesz w kadrach, to wspolczuje wszytkim pracownikom, ktorzy musza
                                sie do Ciebie zwrocic z jakas prosba....
                                Udowadniasz jedynie ,niestety, ze nie nadajaesz sie do tego dzialu.. nie masz
                                pojecia o komunikowaniu interpersonalnym...Lepiej byloby dla wszyskich gdybys
                                zmienila branze...
                              • monica_b Re: Świadectwa pracy... 03.12.06, 17:19
                                Gość portalu: Inka napisał(a):

                                > A to dobre! A gdzież to przyjmują kogoś do pracy na podstawie świadectw
                                pracy??
                                > ?
                                > Dziecino, tatuś nie powiedział, że PGRy (słownie: pegeery) już się nie liczą?
                                > Za godziny spędzone na wypasaniu śwni nikt ci nie doliczy dodatku.



                                Ale prostaczka. Burak oderwany od pluga granatem.
                                Czy ty biedaczko nie potrafisz normalnie dyskutowac?
                                Nie odpowiadaj, to bylo pytanie retoryczne.
                                Fuj, ohydne, obslizgle babsko.
                          • Gość: zibi Od Zibiego IP: *.prenet.pl 02.12.06, 19:29
                            Ja nie musze wierzyc ale przyjdzie czas ubiegac sie o pieniazki z ZUS i pokazac
                            swiadectwa pracy, a uwierz mi tam nie ma takiego zawodu jak - wie co robi. Poza
                            tym na umowie MUSI BYC napisane na jakim stanowisku pracujesz - ty faktycznie
                            niewiele wiesz, poczytaj jeszcze raz ksiazki o zatrudnianiu i sprawdz jak ma
                            wygladac umowa.

                            W kazdej umowie dziecko jest napisane CO ROBISZ. Pracowalem na umowie zlecenie i
                            tez bylo napisane w jakim charakterze, to samo jest z umowa o dzielo itd.
                            Mowisz ze nikt nie zaglada w papiery - faktycnzie niewielu to robi, ale czasem
                            ktos czyta czy np nie masz samych opuszczen stanowiska czy jakiegos innego
                            dziwnego owodu zwolnienia.

                            Robisz z siebie specjalistke, a tak naprawde zenujaco ukazujesz brak kompetencji.
                            • Gość: Inka Re: Od Zibiego IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.06, 20:24
                              Oczywiście, że w umowiem jest napisane co robisz, chodziło mi o to, że my nie
                              zglądamy w świadectwa pracy ani umowy - co kto naprawdę potrafi to wyjdzie w
                              praktyce.
                              Zwyczajnie moja firma (a nie jedyna taka na rynku) nie jest zbiurokratyzowana -
                              stawia na człowieka!

                              Chciałam tylko pokazać, że są firmy, dla których liczy się człowiek ze swoimi
                              umiejętnościami, błyskotliwością i inteligencją i nie plikiem świadectw
                              pracy... Nikt w mojej firmie nie jest specjalistą od HR i może dlatego tak
                              dobrze funkcjonujemy, że stawiamy na wrażenie a nie martwe papierki?
        • najwiekszydeszczowiec Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 05.12.06, 09:26
          Ale z drugiej strony gdyby ktoś do mnie zadzwonił w takiej sprawie to nie czekałbym na oddzwonienie....
      • Gość: xx zaq28 zaingeruj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 19:15
        wreszcie w tą dyskusję i wyrzuć pare postów (tylko nie "ingeruj zysku") ;)
        • Gość: iw78 Re: zaq28 zaingeruj IP: *.centertel.pl 02.12.06, 19:21
          hi hi najlepiej niech zostawi wszystkie posty Inki...zeby czytający uwierzyli w idealny świat ;p Jakoś mało tej wiary w nas...(chyba?)
          • Gość: xx Re: zaq28 zaingeruj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.06, 22:56
            > hi hi najlepiej niech zostawi wszystkie posty Inki...zeby czytający uwierzyli w
            > idealny świat ;p Jakoś mało tej wiary w nas...(chyba?)

            Oto widzisz iw78 "idealny" świat Inki i jej "cudowną, idealną" (czytaj OSZUKAŃCZĄ) firemkę, której nie stać na normalne zatrudnianie i traktowanie pracowników jak ludzi:

            "• Re: A - jednak nie możemy skończyć bo kłamiesz... IP: *.adsl.inetia.pl
            Gość: Inka 02.12.06, 20:40 + odpowiedz

            Umowa zlecenie oraz umowa o dzieło? Znana są Tobie takie pojęcia?
            Co dziwniejsze: od marca chyba zaliczymy kilka umów o pracę ale jak na razie
            wszyscy chcą pracować na powyższych warunkach.
            Jak to wygląda? Ktos dzwoni do firmy, że jest chory i nie przyjdzie przez 1-2-3
            dni. Skoro jest chory to należy mu się wypoczynek, nieprawdaż?"
            • Gość: iw78 Re: zaq28 zaingeruj IP: *.centertel.pl 02.12.06, 23:40
              Wiem, widziałam ten post, ale nie miałam juz ochoty na "dyskusję"
              Poza tym, wole jednak swój świat...idealny nie jest, ale realny az do bólu i wiem czego mogę sie spodziewać ;)
              Pozdrawiam.
      • agulha Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 03.12.06, 02:58
        Poczytałam sobie tę dyskusję, która powędrowała znowu w jakąś nieprawdopodobną
        stronę wzajemnego obrażania się. Najwięcej emocji wzbudziła sprawa tego
        nieszczęsnego oddzwaniania. Zwróć uwagę na taką jedną małą rzecz. Bardzo często
        się zdarza, zwłaszcza w przypadku firm - nie wiem, dlaczego - że jak Ty dzwonisz
        z tejże firmy, to odbiorcy nie wyświetla się Twój numer telefonu. Jest jakiś
        taki dziwny komunikat, już nie pamiętam - "numer prywatny" czy "poza obszarem".
        Zdaje się, że "numer prywatny" jest przy połączeniach krajowych, a "poza
        obszarem" przy zagranicznych. Wyobraź sobie teraz, że jesteś np. w biurze
        zorganizowanym jako "otwarta przestrzeń" - wokół koledzy, w pobliżu szef. Albo
        na parkingu w supermarkecie. Albo w poczekalni u lekarza. Nieważne. Komórka
        dzwoni. Nie wiesz, kto dzwoni i z czym. Może coś pilnego. Odbierasz. A to
        propozycja pracy. Niekoniecznie masz w tym momencie pod ręką coś do pisania
        (przykład z parkingiem), żeby zapytać o numer i zanotować go (no bo jeżeli
        komórka go wyświetla, to nie ma problemu, bo się zapisuje automatycznie w
        "połączeniach odebranych"). Może być tak, że np. wiesz, że będziesz w domu za 20
        minut. To wtedy najlepiej rzeczywiście poprosić o oddzwonienie. Jeżeli natomiast
        numer się wyświetla albo mam możliwość jego zapisania, za to niekoniecznie wiem,
        kiedy będę wolna i znajdę się w warunkach umożliwiających mi rozmowę, to
        oczywiście oddzwonię ja. Co do dzwonienia w określonych godzinach - ja wychodzę
        do pracy o 8-9, wracam do domu o 19. Poza tymi godzinami żaden szanujący się
        headhunter ani potencjalny przełożony nie pracuje. Większość z nich dzwoni do
        mnie z zagranicy (taka branża). Dzwoni wtedy, kiedy jestem w pracy. Stosuję
        wtedy sposób kombinowany - albo zaszywam się z komórką gdzieś w małej salce,
        albo mówię, że oddzwonię, ale zaraz potem proszę o oddzwonienie z powrotem.
        Przecież nie będę narażać mojego obecnego pracodawcy na koszty mojego szukania
        pracy (połączeń międzynarodowych). Oczywiście, długie poważne rozmowy
        rekrutacyjne prowadzę już z domu i zawsze na koszt chcącego mnie zatrudnić (bo
        to też są zwykle rozmowy międzynarodowe). I wiesz, jakoś nigdy się nikt nie
        dziwi i nie gniewa. Zatrudniający wrzuca to w koszty, a ja musiałabym płacić z
        własnej kieszeni albo co gorsza z kieszeni mojego obecnego pracodawcy. Aha, na
        koniec dodam, że w mojej branży popyt jest większy niż podaż, czyli łatwiej
        pracownikowi o pracę niż pracodawcy o pracownika.
        Na koniec uwaga gramatyczna - ktoś już Ci wytknął, że nie mówi się "ingerować
        koszty". Chodziło Ci zapewne o generowanie kosztów. Ingerować to mniej więcej
        tyle, co wtrącać się.
        • duende1 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 03.12.06, 12:18
          mnie sie w glowie nie miesci podejscie inki.
          naprawde nie trzeba byc geniuszem, zeby wykoncypowac, ze osoba, do ktorej
          dzwonisz, moze sie znajdowac w roznych sytuacjach. moze byc wlasnie w
          odwiedzinach w szpitalu, prowadzic samochod, byc u lekarza, na rozmowie z
          szefem, cokolwiek.
          ja jestem rekruterem (na szczescie nie w pl) i kiedy dzwonie do kandydata, to
          pierwszym moim pytaniem jest "czy moze pan/i teraz rozmawiac, czy mam
          oddzwonic". kandydat nie robi mi przyslugi rozmawiajac ze mna, nie na tym
          etapie, kiedy jeszcze nie zdecydowal, czy chce dla mnie pracowac!
          zdarza mi sie dzwonic do kandydatow poznym wieczorem, abo o 6 rano, jesli wtedy
          im pasuje.
          inka prezentuje to chore podejscie polskich pracodawcow, ktorzy sadza, ze
          wszyscy szukajacy pracy powinni im padac do stop, byc na kazde zawolanie, nie
          stawiac zadnych warunkow i nie miec wymagan.

          jeszcze troche wody w wisle uplynie, zanim polscy pracodawcy naucza sie
          szanowac pracownikow. bardzo sie ciesze, ze nie musialam bracu udzialu w
          procesie rekrutacyjnym w polsce, po zadnej ze stron.
          • monica_b Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 03.12.06, 17:23
            Inka nie prezentuje zadnego podejscia. To po prostu idiotka. Inka-kretynka,
            nawet sie rymuje. I tyle w temacie.
            • iberia30 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 03.12.06, 20:29
              monica_b napisała:

              > Inka nie prezentuje zadnego podejscia. To po prostu idiotka. Inka-kretynka,
              > nawet sie rymuje. I tyle w temacie

              baaaardzo merytoryczna wypowiedz wiele wnoszaca do watku....zenada.
      • iberia30 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 03.12.06, 20:35
        INKA

        nie przejmuj sie sfrustrowanymi forumowiczami, zrobilas blad bo chcialas
        pokazac pewna sytuacje z innej strony, niestety dla wielu jesli nie dla
        wiekszosci jest nie do pomyslenia takie podejscie:dla nich liczy sie tylko ich
        subiektywne odczucie:ja biedny szukam pracy a obowiazkiem pracodawcy jest mi ja
        dac i basta.
        Tez niejednokrotnie usilowalam pokazac, ze mozna pracowac w normalnej firmie
        itd.ale albo nie uwierza albo doszukuja sie haczykow i obracaja kota ogonem-
        typowo polskie by nie rzec polactwo w najczystszym wydaniu.

        W tym przypadku sie z Toba zgodze:do glowy by mi nie przyszlo aby powiedziec,
        zeby pani zadzownila za x czasu.Rozumiem, ze sa sytuacje w ktorych nie mozna
        rozmawiac, ale wtedy zawsze mowie, ze oddzwonie bez wzgledu czy to sprawa
        sluzbowa czy prywatna.A tekst kogos powyzej, ze sie numer nie wyswietlil no coz
        jak odbieram telefon to patrze kto dzwoni, skoro dzwoni prywtany to pytam o
        numer pod jaki zadzwonic, nawet jesli w ferworze nie zapytam to licze na to, ze
        rozmowca jest swiadomy tego:ze jego nr sie nie wyswietla a ja nie zdazylam o
        niego zapytac i mam nadzieje, ze oddzwoni drugi raz, jesli nie no coz moja
        strata.

        Tak wiec Inka zapamietaj:na tym forum pod zadnym pozorem nie mozna pisac, ze
        pracodawca jest ok, albo nie daj Bog czegos od pracownika wymaga.Pracownik to
        tutaj swieta krowa, swietsza niz pieszy na pasach.
        • Gość: Mika Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: 80.54.169.* 03.12.06, 22:29
          No to sobie "miej nadzieję" że oddzwoni- ja proszę zeby oddzwonił i czekam na
          telefon o umówionej porze...
          inka pracuje chyba w jednej z tych firm w której zanim wyjedzie się wciskać
          ludziom trefne duperele na mieście odśpieruje sie hymn radości na cześć szefa i
          firmy!!!!;-D
          • Gość: Inka Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:44
            Bosz... wy chyba macie naprawdę ciężko w życiu, że nie wierzycie w normalne
            firmy z normalnym właścicielem, który wypłaca niezłe pensje i nagrody...
            Nie, to nie żadna chora akwizycja. Żal mi ciebie, że to przekracza twoją
            wyobraźnię.
        • Gość: paczek Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:39
          iberia, ty jak juz cos napiszesz, to nie wiadomo-plakac czy sie smiac...z
          ciebie??

          W sumie nietrudno sie dziwic, ze popierasz inke, w koncu jestes taka sama
          kretynka jak ona.
          tak samo piszesz bzdury, jestes zakochana w sobie, prosta i pusta jak bęben.
          A twoje jedyne argumenty to zazdrosc i frustracja. W twoim pustym lbie
          wypchanym sianem nie miesci sie, ze ktos majacy odmienne zdanie jest spelnionym
          pracownikiem i dobrze zarabia.
          Bo Ty musisz oceniac pod kątem samej siebie: sama jestes sfrustrowana i z
          prawie kazdej twojej wypowiedzi leje sie jad, złośc i nienawisc do drugiego
          czlowieka.
          • iberia30 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 04.12.06, 11:43
            sluchaj anonimku, moja wypoaiwedz tym sie rozni od twojej , ze ja cie nie
            wyzywam ani nie oceniam.To jest watek o sytuacji dzwonienia do osoby
            poszukujacej pracy wiec laskawie zabierz glos na temat i daruj sobie
            pseduopsychoanalize mej osoby.
        • Gość: paczek Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 10:42
          iberia30 napisała:

          >
          >do glowy by mi nie przyszlo aby powiedziec,
          > zeby pani zadzownila za x czasu.

          Twoj problem polega na tym, ze tobie wiele rzeczy nie przychodzi do glowy. Np
          to, ze ktos kto ma odmienne zdanie, wcale nie musi byc sfrustrowany. Albo ze
          mozna cos zrobic inaczej, nic ty. Ale dobrze, ze sie przyznalas do ograniczenia
          umyslowego, moze masz jeszcze jakas szanse?
          • iberia30 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 04.12.06, 11:44
            paczus masz problem sam ze soba, idz sie leczyc na nogoi bo na glowe za pozno.
        • Gość: Inka Iberia30 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:37
          Dzięki. :)
      • iberia30 Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony 04.12.06, 11:52
        Gość portalu: Inka napisał(a):

        > Domyślam się frustracie, że zarabiasz 1200zł i jeszcze jesteś gnojony w
        firnie -stąd ten wysyp obelg do ludzi, którym zazdrościsz.

        dokladnie Inka, wiem, ze naleze do mniejszosci bo mam NORMALNA prace w
        NORMALNEJ firmie, za godziwe pieniadze, ale qrcze nie mozna miec podejscia, ze
        kazdy pracodawca to oszust, ktory nie placi na czas, kaze pracowac po godzinach
        i nie daj Bog mobbing nie jest mu obcy.
      • Gość: Aggie Re: Oddzwonimy do Pana/i - z drugiej strony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.12.06, 12:15
        Boże święty, ale afera. Ja tez bym nie oddzwoniła, bo uważam, że to dziewczyna
        powinna wyjasnic, że nie może w tej chwili rozmawiac i że zadzwoni za 20 minut.
        Ja też nie lubię, jak starająca się o pracę osoba robi wielka łaskę.
      • Gość: ..... Ależ Wątek Wywołałam!! IP: 195.116.125.* 13.12.06, 23:41
        Heh szczerze się usmiałam czytając ten wątek. Wcale nie chce go znow przywoływac
        bo dyskusja tu prowadzona niestety zeszla na manowce wzajemnego obrażania, ale
        dodać od siebie coś muszę.

        Po pierwsze droga INKO- na prawdę rozśmieszyly mnie Twoje wypowiedzi, bardzo
        łatwo wydajesz wyroki na temat ludzi, skoro po jednym krótkim telefonie
        potrafisz stwierdzić, że ktoś nie ma szacunku dla Twojej firmy bo akurat nie
        może rozmawiać. Wiesz, co jest najśmieszniejsze wiele rzeczy można mi zarzucić
        ale napewno nie braku szacunku czy kultury osobistej!! Być może już nie
        pamiętasz jak to jest być na bezrobociu i jesli ktoś na prawdę intensywnie szuka
        pracy to nie spędza 24h na dobę z telefonem w ręce i kartką papieru w zębach.
        Nie zarzucaj mojej osobie, że potraktowałam dzwoniącego pracodawcę bez szacunku
        bo nie wiesz, jak sytuacja wygladała. Zdarzało mi się już odbierac telefony w
        róznych sytuacjach- w łazience u lekarza ( najspokojniejsze miejsce jakie na
        szybko znalazłam), w kolejce w UP gdzie nade mną stalo 10 innych osób z nudów
        przysluchujących sie mojej rozmowie, nieraz odzwanialam do pracodawców (jesli
        mnie o to poproszono to nawet z pociągu czy na ulicy i gdy mi przerwało
        połączenie). A teraz troszkę logicznego myślenia- jesli nie odzwoniląm do
        pracodawcy to prawdopodobnie nie wyświetlił mi się numer telefonu dzwoniacego,
        jesli uważasz, że mogłam w takim razie zapisać numer to uświadamaiam, ze gdybym
        miala możliwośc dosłyszenia tego numeru i zapisania go to równie dobrze moglam
        zapisać datę i godzinę spotkania- skoro tego nie zrobiłąm- widać nie mialam
        możliwości itd wątki możńa by mnożyć, a nie o to chodzi.
        Piszesz, ze w Twojej firmie stawiacie na umiejętności a nie na świadectwa pracy
        czy CV- ale powiedz mi jakim cudem poznasz umiejętności osoby jesli dzwoniąc do
        niej/ niego nie dajesz mu/jej szansy na ponowny kontakt bo akurat osoba nie ma
        możłiwości porozmawiać? Może to i lepiej, że nei zdajesz sobie sprawy jak
        dobrych i utalentowanych pracowników moglaśmogłabyś stracić tylko dlatego, że
        unosisz się dumą i obrażasz bo potencjalny pracownik akurat nie może rozmawiać.
        A swoją drogą zarzucasz brak kultury a niestey na tym forum wykazałaś, ze ze
        wszystkich biorących udział w dyskusji masz jej chyba najmniej (na prawdę
        niektóre Twoje komantarze przypominają mi przekomarzanie się malych dziewczynek
        na ulicy:).

        <iw78 napisal(a):
        <A skąd wiesz, że propozycja oddzwonienia nie wyszła z jego strony? Przeciez to
        <się zdarza...uczepiłaś się tej dziewczyny jak nie
        <powiem co...Mam nadzieję, że ta dziewczyna znajdzie sobie pracę u kogoś, kto
        <nie wydziwia jak niektorzy pracodawcy, nawet Ci,
        <którzy uważają się za "normalnych" i najlepszych.

        Dzięki wielkie iw78- po prostu ze względu na tego posta musialam odpisać, żeby
        udowodnić, ze zdarzaja się normalniejsi pracodawcy- dostałam lepszą propozycję,
        tamten telefon przeżylam bardzo,m dużo sobie zarzucałam, że tak się stało a
        teraz nie żałuje wcale a wcale, wręcz przeciwnie, myśle że bylo to zrządzenie
        losu (szczęśliwego dla mnie na szczęście) i dodam, że mój obecny pracodawca nie
        oburzył się, kiedy , musialam raz przełożyć spotkanie. Glateog więcej
        elastyczności droga Inko i inni pracodawcy, wymagajcie najpierw od siebie a
        dpiero potem od swoich pracowników, moze i rynek pracy wygląda tak, że łatwiej
        dzis znaleźć pracownika niż pracodawcę, niestety już neidlugo sytuacja może się
        zmienić i okaże się, że co z tego, że ludzi chętnych do pracy jest dużo jeśli
        np nie spełniają podstawowych kryteriów. Szanujmy się nawzajem, dobrze na tym
        wyjdziemy.

        Wam poszukujący pracy życzę, żebyście trafili na normalnych pracodawców, którym
        nie szkoda poświęcić minuty czasu na ponowny telefon i pokazanie tym samym, że
        również szanują pracownika i żeby Ci pracodawcy na Was zasługiwali;

        a Wam pracodawcy życzę, żeby przez Waszą trudną do wytlumaczenia dumę i
        uprzedzenia nie stracili nigdy dobrego, rzetelnego pracownika tylko daltego, że
        nie daliście mu szansy.
        Pozdrawiam :)
        • Gość: czarna Re: Ależ Wątek Wywołałam!! IP: *.as.kn.pl 16.12.06, 23:37
          No to miałaś farta z tym telefonem ;)
          Powodzenia :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka