Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca po znajomości

    IP: 195.117.149.* 23.04.03, 11:31
    Witam,
    Przeczytałem właśnie artykuł wstępny w dodatku "Praca" dzisiejszej "Gazety
    Wyborczej". Przyznaję, że trudno mi opanować emocje.
    Kiedyś "GW" serwowała nam z dużą regularnością opowieści o "skoczkach", a
    działo się to w czasach, gdy poza wąskim kręgiem pracowników sieciowych
    warszawskich agencji reklamowych i kilkoma nielicznymi środowiskami
    zawodowymi ludzie posiadający pracę bali się, by jej nie stracić, a ci,
    którzy pracy nie mieli, szukali jej miesiącami.
    Dzisiaj "GW" znowu znalazła "specjalistów", którzy gotowi są częstować
    publikę wygodnymi ideologicznie treściami, mającymi z rzeczywistością związek
    nader ulotny. Niektórzy socjologowie mówią, że zjawiska społeczne można
    intrepretować na tyle sposobów, ile jest na świecie socjologów. Być może
    sposobów interpretacji jest nawet tyle, ilu jest na świecie ludzi, bo
    przecież nie trzeba być wykształconym socjologiem, by móc powiedzieć coś o
    rzeczywistości społecznej. Jeśli jednak ktoś jest wykształcony i pracuje w
    swoim zawodzie, to powinien zachować pewien poziom. Wydaje mi się, że
    marksistowsko-psychoanalityczny sposób interpretacji zjawisk został już
    wystarczająco skompromitowany w naukach społecznych, by skazać go na
    marginalizację. Tymczasem sympatyczny mój kolega po fachu Tomasz Karoń z
    renomowanej firmy SMG/KRC zamiast szukać przyczyn występowania określonych
    poglądów w rzeczywistości społecznej, szuka ich w głowach respondentów. A
    zatem zamiast zastanawiać się, co jest w rzeczywistości takiego, co sprawia,
    że młodzi ludzie uważają, iż najważniejsze w znajdowaniu pracy są znajomości,
    twierdzi, że racjonalizują sobie w ten sposób swoje niepowodzenia, wynikające
    ze swoich braków (braku aktywności, złego przygotowania zawodowego etc. etc.).
    Chciałbym w tym miejscu zapytać pana Tomasza Karonia, czy nie uważa, że
    byłoby wysoce nieuczciwe, gdybym dyskusję z nim zastąpił stwierdzeniem, że
    pan Tomasz Karoń twierdząc w "GW", że młodzi ludzie racjonalizują swoje
    braki, racjonalizuje swoje sukcesy zawodowe (wynikające z przyczyn , hmmm,
    innych niż jego osobiste zdolności). Takie stawianie sprawy jest nie tylko
    niezbyt, mówiąc łagodnie, naukowe, ale jest zwyczajnie i po ludzku obraźliwe
    dla milonów ludzi pozbawionych bez swojej winy możliwości podjęcia pracy.
    Wypowiedzi pana Tomasza Karonia sformułowane w "GW" mają nienaukowy
    charakter, zostały przygotowane na ideologiczny obstalunek tych, którzy
    wytłumaczenia biedy ludzkiej szukają w gorszych cechach ludzi biedą
    dotkniętych, dla których sukces jednostek jest natomiast wynikiem
    pozytywnych właściwości tych jednostek.
    Rzeczywistość jest znacznie bardziej złożona. Bieda nie zawsze jest wynikiem
    negatywnych cech biednego człowieka, często, bardzo często wynika z
    okoliczności, na których wpływ człowieka dotkniętego biedą jest żaden. Czy z
    tego powodu, że biedny człowiek zdaje sobie sprawę z tego faktu wynika, że
    jest bierny? Moim zdaniem wynika z tego, że właściwie postrzega
    rzeczywistość, która go otacza. Natomiast pan Tomasz Karoń niewłaściwie
    postrzega tą rzeczywistość, ponieważ - jak mniemam - otacza go nie tłum
    bezrobotnych, lecz jego koledzy, z nowymi samochodami, pakietami socjalnymi,
    refundowanymi wczasami za granicą. Jednak jeśli się ktoś wypowiada jako
    socjolog, to powinien oderwać się od swojego osobistego otoczenia, by
    spojrzeć na rzeczywistość z pewnego dystansu. Jeśli zaś tego nie czyni, to
    wypowiada się nie jako naukowiec, lecz jako ideolog.
    Obserwuj wątek
      • enki Re: Praca po znajomości 23.04.03, 11:38
        BRAWO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • forward Re: Praca po znajomości 23.04.03, 15:48
          Masz rację Pawle Z. kolejni zdesperowani ludzie dają się nabrać na dodatek
          Praca z GW.I te teksty, które są po prostu obrażliwe. GW wyrosła przecież z
          tradycji inteligenckich, gdzie szacunek do drugiego człowieka był wartością
          najwyższą, szacunek dla każdego człowieka bez względu na rasę, religię i
          posiadaną kasę.
          Kiedyś Maria Antonina w przededeniu Wielkiej Rewolucji we Francji roku 1789
          chciała nakarmić głodujący lud Paryża ciasteczkami i dziwiła się czemu głodni
          zamiast chleba nie jedzą ciasteczek, teraz eksperci z Pracy wyrażają takie same
          zdziwienie bezrobociem nieudaczników, czy czeka ich taki sam los co Marię
          Antoninę?


          Forward
          • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 24.04.03, 08:52
            Codziennie od lat czytam "GW" i mam pewne hipotezy dotyczące doboru
            znajdujących się w tej gazecie treści. Klucz jest mniej więcej taki sam jak
            w "Strażnicy" czy innych pismach Świadków Jehowy. Tzn. pod z góry założoną tezę
            szuka się "autorytetów" (z profesorskimi tytułami lub przynajmniej z posadą
            w "prestiżowej" instytucji), którzy daną tezę potwierdzą. Nauka to twór dość
            demokratyczny, toteż z łatwością można znaleźć jakiegoś wyrobnika nauki, który
            podpisze się pod dowolnym twierdzeniem - dotyczy to zwłaszcza nauk społecznych
            i ekonomicznych. Twierdzenia zaś mają w przypadku "GW" podłoże ideologiczne.
            Jakie? O tym można się z łatwością przekonać, czytując w dziale "Gospodarka"
            felietony pana Gadomskiego. Pan ten od lat propaguje agresywny neoliberalizm,
            taka jest linia "GW" i oczywiście z niej wynikają treści obecne w
            dodatku "Praca". Szkoda tylko, że szarga się autorytet socjologii, obudowując
            ideologicznie wątpliwe tezy w sztafarz naukowości. Nic jednak nie jest tu
            przypadkiem.
      • Gość: Win3000 Re: Praca po znajomości IP: proxy:* / 172.17.18.* 23.04.03, 16:24
        AMEN :)
        Wywody socjologiczne są w obecnym stanie rynku pracy OKDP...
        Pracę można znaleźć głównie z ZIPa (Znajomości i Polecenie) i to nie zawsze
        starcza, a szuka się jej miesiącami, mając takie super atuty jak języki,
        branżę, wiek itp. itd.
        • enki Re: Praca po znajomości 24.04.03, 05:54
          Jak możecie szargać autorytet GW?
          1. GW ma zawsze rację.
          2. Jak GW nie ma racji to patrz punkt pierwszy.

          Pamiętam jak omnipotentni z GW pisali o wielkiej patologii jaką są znajomości.
          Obecnie znajomości są OK - a gdzie wolny rynek, czy tu nieobowiązuje, przecież
          to sprzeczne z głoszoną przez was idea fix!!!
          Teraz czekam na kolejny truizm - jak masz firmę, to pamiętaj, iż musisz poznać
          osobę, która da ci zlecenie, być może będziesz musiał dać łapówkę (ooops
          prowizję rzecz jasna) - sytuacja na rynku jest trudna, a więc nie dziw się, że
          tak być musi - i do tego wywiad z super specjalistą z super instytucji (ważne,
          aby była to instytucja niezależna - def. niezależności - wszystkie instytucje
          piszące hagiografię L.Balcerowicza)
          • enki Re: Praca po znajomości 28.04.03, 09:54
            hop do góry
            • Gość: gorol Re: Praca po znajomości IP: *.bud.polsl.gliwice.pl 28.04.03, 10:08
              Co za sadomia.Nic nie rozumie z tych waszych wywodów.Ja wiem jedno ze GW to
              zydowska gazeta.A media to czwarta władza.Za niedługo znów bedzie obowiazywac
              hasło-wasze sa ulice ,nasze kamienice
              • enki Re: Praca po znajomości 30.04.03, 08:19
                hop do góry. Paweł Z napisał całkiem do rzeczy. Wątek nie może tak po prostu
                umrzeć :)
                • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 30.04.03, 12:17
                  Może i napisałem coś całkiem dorzecznego, ale najwyraźniej nikt nie ma ochoty z
                  tym dyskutować. Czyżby stosunek do wywodów na temat pracy serwowanych przez
                  ekspertów "GW" był aż tak jednoznaczny? :-)
                  • enki Re: Praca po znajomości 05.05.03, 10:24
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=5750269
                  • Gość: camelia Re: Praca po znajomości IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 05.05.03, 14:19
                    Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                    > Może i napisałem coś całkiem dorzecznego, ale najwyraźniej nikt nie ma
                    ochoty z
                    >
                    > tym dyskutować. Czyżby stosunek do wywodów na temat pracy serwowanych przez
                    > ekspertów "GW" był aż tak jednoznaczny? :-)

                    Sznowny Panie Pawle,
                    nic dodać nic ująć :)Fakty sa takie a nie inne, mnie tylko wypada złożyć
                    gratulacje za piękne słowa.
                    Ale czy nie jest to czasem walka z wiatrakami? Obawiam się, że możemy tu
                    sobie tylko pogadać, co w efekcie wzbudzi frustrację i na tym się skończy :(
                    Syty głodnego nie zrozumie. A przyświeca nam też jakaś idea - żeby nastał
                    normalny czas. Wszystkie warunki załatwiania czegokolwiek były uczciwe i jasno
                    określone.
                    A ja sie i tak dorobiłam nie potrzebnie wrzodów. Teraz udało mi się znaleźć
                    pracę (szukałam jej od czerwca), dostałam mnóstwo gratulacji :) Ale najgorsze
                    jest w tym wszystkim to, że Ludzie mi mówią to CUD! Chyba to jest chora
                    sytuacja aby takie wydarzenie oceniać w kategoriach cudu.
                    "GW" wrobiła sobie jakąs markę, jej poniedziałkowy dodatek jest już minimum od
                    którego zaczyna się poszukiwanie pracy. Część czytelników potrafi ją ocenić
                    krytycznie, ale należy pamiętać o tych którzy tego nie potrafią. Efekt jest
                    tego taki, że nakręca się spirala poczucia własnego nieudacznictwa... i tak
                    kółko się zamyka...co bardziej wrażliwi po kolejnym kryzysie sięgają do
                    najgorszego rozwiązania..... i to jest najbardziej tragiczne :(

                    Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego najlepszego :)
                    • forward Re: Praca po znajomości 05.05.03, 14:46
                      Bo to faktycznie jest cud w polskiej rzeczywistości. Zresztą Polska to kraj
                      chorujący na cuda. Ja też uważam że bicie piany nie ma sensu. Po roku szukania
                      pracy, kiedy wyszło że bez doświadczenia "kierunkowego" nie mam żadnych szans
                      na pracę, dałem sobie z tym spokój. Przyjąłem do wiadomości że nigdy nie znajdę
                      pracy i nikt mnie nie zatrudni, i chyba większość musi przyjąć takie
                      rozwiązanie, bo inaczej grozi im że wykończą siebie i kogoś z otoczenia.
                      Póki co do sprzątania ulic nie pójdę, zresztą pewnie tam też wymagają minnnn. 2
                      letniego doświadcazenia i znajomości.




                      Forward
                    • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 05.05.03, 17:20
                      W takim razie przyłączam się do gratulacji.
                      Rzeczywiście, w dzisiejszych czasach prawdopodobieństwo znalezienia pracy,
                      jeśli nie korzysta się z układów, jest minimalne.
                      A co do "GW": rzeczywiście działalność uprawiania przez redakcję
                      dodatku "Praca" powinna zostać napiętnowana. W tych artykułach jest
                      prezentowana wizja świata odległa od rzeczywistości. I Bóg z tym, jeśli ktoś po
                      raz kolejny wypisuje androny o "skoczkach", choć jest to niewątpliwie element
                      kabaretowy. Najgorsze są te pseudorady dotyczące pisania CV, aktywności w
                      poszukiwaniu pracy itp. U kogoś, kto od 2 lat nie może znaleźć pracy, a ma np.
                      dwa fakultety, może to wywołać mylne wrażenie, że jego zawodowe niepowodzenia
                      wynikają z braku pewnych elementarnych umiejętności: napisania prawidłowego CV,
                      zaprezentowania siebie podczas rozmowy czy też aktywnego szukania pracy.
                      Tymczasem prawda jest taka, że bezrobocie w Polsce ma wymiar strukturalny i bez
                      znajomości zwyczajnie nie sposób znaleźć pracę.
                      Rady "GW" mogą wywołać depresję, a raczej nikomu nie pomogą.
                    • Gość: Pio Mio Re: Praca po znajomości IP: *.dhcp.uno.edu 20.05.03, 00:33
                      Otoz nie masz racji Camelio, znalezienie pracy to CUD, w zwiazku z powyzszym
                      pracodawcy to cudotworcy. Nastepnym krokiem jest przedstawienie wniosku do
                      Watykanu o ich kanonizacje. W ten sposob wiara laczy sie z nauka i drapiezny
                      kapitalizm z katolicyzmem znajduje wspolny srodek. Jest dokladnie tak jak pisal
                      o tym (sp!) Karol Marks (ojciec socjologi, nota bene). Jak ktos ciekaw jak to
                      sie skonczy moze zajrzec do jego dziel.
      • Gość: :) Re: Praca po znajomości IP: *.acn.pl / 10.65.0.* 05.05.03, 15:52
        <<<Tymczasem sympatyczny mój kolega po fachu Tomasz Karoń z
        renomowanej firmy SMG/KRC zamiast szukać przyczyn występowania określonych
        poglądów w rzeczywistości społecznej, szuka ich w głowach respondentów. >>>>
        Po prostu tarzam sie ze smiechu jak czytam takie brednie. Mozna mnie wynajac
        jako froterke do podlogi:):):) SMG/KRC = RENOMA :):):) dosc , szkoda czasu
        marnowac:)
        Praca po znajomosci??? Korupcja. Brawo. Jak juz Polacy naucza sie byc
        profesjonalistami to moze zrozumieja co oznacza korupcja. Nas razie podziwiam i
        zatsanawiam sie kto jest normalny a kto nie.
        • enki Re: Praca po znajomości 07.05.03, 09:15
          hop na top
          • enki Re: Praca po znajomości 19.05.03, 11:39
            hop na top
            • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 12:21
              Muszę odpisać, bo mnie jednak wkurzyło. To co piszę nie jest żadnym
              uogólnieniem ale wynika wyłącznie z mojej osobistej praktyki i oglądu, czyli
              jest subiektywne. Właśnie prowadzę nabór do mojego działu. Udało mi się
              tak "pomieszać" kosztami, że zaoszczędziłem kasę na jeszcze jeden potrzebny mi
              etat i szukam. Dałem oczywiście jak zwykle ogłoszenie do wyborczej, dostałem
              kilkadziesiąt CV, chciałem odbyć 10 spotkań i tu schody! Trzy umówione osoby
              nie przyszły. Jedna spóźniła się godzinę bo "nie myślała, że tramwaj jedzie tak
              długo". Z pozostałych nie byłem w stanie wybrać z czystym wobec siebie samego
              sumieniem. Nie stawiam wysokich wymagań: MS Office, szczególnie Excell i takie
              tam. Najważniejsze to szczera chęć do pracy, otwartość, optymizm itd. Ja po
              prostu chcę pracować z ludźmi na których mogę polegać i z którymi nie będę miał
              problemów. Uważam, że największym problemem jest to, żeby się ludziom normalnie
              chciało pracować. Taki zresztą jest mój cały, doskonały zespól nad którego
              skompletowaniem pracowałem kilka lat. I takich ludzi nie ma! Z zasady nie
              zatrudniam znajomych. Nie mam też nikogo "z polecenia" uważam że taka sytuacja
              byłaby niewygodna i dla mnie i dla polecającego więc mi nie mówcie że jest tak
              do dupy bo u mnie nie jest! Tylko że ciągle mam ten wakat.
              • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 19.05.03, 12:39
                Gość portalu: kot_33 napisał(a):

                > Tylko że ciągle mam ten wakat.

                Może jednak źle szukasz lub masz jednak zbyt wysokie wymagania? Może kryteria
                selekcji, które stosujesz, są najzwyczajniej w świecie takie, że odrzucasz
                najlepszych kandydatów.? Np. uważam, że obecnie znacznie łatwiej znaleźć
                pracownika znającego języki obce i mające ponadprzeciętną wiedzę na tematy
                komputerowe wśród absolwentów, a nie wśród generacji osób z 10-letnią praktyką.
                Jeśli na dzień dobry odwalasz CV osób bez doświadczenia, to nie dziw się, że
                potem przychodzą zawracać Ci głowę jakieś baby, które jednym palcem stukają na
                klawiaturze. Nie wiem, czy czytasz CV osobiście, ale może jesteś też
                manipulowany przez swoich podwładnych, którzy usiłują wkręcić na to miejsce
                jakieś "kuzynki".
                W każdym razie wiem, co mówię. Moja żona w ciągu 3 lat od ukończenia studiów
                (AE) szuka pracy. Mieszkamy we Wrocławiu, teoretycznie duże miasto, więc sporo
                ofert. Przepracowała kilka miesięcy. Zna komunikatywnie angielski. Jeśli chodzi
                o komputery, to zna nie tylko MS Office w stopniu zaawansowanym, ale także
                świetnie radzi sobie w środowisku Linux. Jest gotowa pracować za płacę
                minimalną. I co? Nawet nie zapraszają ją na rozmowy. Po prostu wszędzie
                zatrudnia się albo znajomych, albo - w ostateczności - stare biurwy (moda na
                doświadczenie).
                Tak więc Twoje doświadczenie ostro zderza się z moim.



                • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 12:58
                  Czytam osobiście, z trzech osób które ostatnio (2 lata) przyjąłem, jedna jest
                  absolwentką, czyli 33% ;o) chyba nieźle ? O kuzynkach nie ma mowy. Wymagania ?
                  Przecież pisałem jakie, nie wymagamteż wyższego wykształcenia - średnie
                  zupełnie wystarczy. Myślę że problem jest w tym, że oprócz wymagań
                  merytorycznych, które wielu ludzi oczywiście spełnia doskonale, zapomina się
                  zupełnie o wymaganiach natury psychologicznej, które w obliczu bardzo
                  nasyconego rynku pracy de facto mają decydujące znaczenie. Ludzie z wyższym
                  wykształceniem maja fatalne braki w elementarnych umiejętnościach w zakresie
                  komunikacji, funkcjonowania w grupie itd. Co mi po super specjaliście z którym
                  nie można się w prosty sposób skomunikować albo który będzie źródłem
                  konfliktów ? To już wolę szkolić tego gorszego który nie rozwali mi zespołu, a
                  dostępnośc wykwalifikowanej kadry jest ogromna.
                  • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 19.05.03, 13:19
                    W takim razie chyba wydziwiasz. :-)
                    Po pierwsze, nie wiem, w jaki sposób sprawdzasz te walory kandydatów.
                    Organizujesz im testy psychologiczne? Bo w tym przypadku wydaje mi się, że
                    metoda luźnej rozmowy niekoniecznie może się sprawdzić. Ktoś może
                    mieć "gadanę", a równocześnie może nie być wcale osobą kontaktową.
                    Po drugie, nie wiem, jak Ci się udaje mieć w dzisiejszych czasach kłopoty z
                    naborem. Co prawda, zdarzało mi się brać udział w jakichś naborach i zdaję
                    sobie sprawę, że większość zgłaszających się osób sprawia wrażenie
                    półinteligentów, cwaniaczków, prymitywów lub wykazuje inne elementarne defekty,
                    ale - bez przesady - tych jest łatwo odsiać.
                    Nie bez kozery wskazałem na przykład swojej żony, bo za nią mogę ręczyć.
                    Oczywiście znam więcej osób inteligentnych, wykształconych i uczciwych, które
                    mają problemy ze znalezieniem pracy. Dlatego jestem pewien, że - o ile Twoja
                    firma jest w dużej aglomeracji - nie powinieneś mieć najmniejszych problemów ze
                    znalezieniem pracownika o kwalifikacjach, o jakich piszesz. Jest jeszcze chyba
                    tylko jedna ewentualność: to nie z kadydatami jest coś nie tak, ale z Tobą.
                    • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 14:48
                      Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                      > W takim razie chyba wydziwiasz. :-)
                      > Po pierwsze, nie wiem, w jaki sposób sprawdzasz te walory kandydatów.
                      > Organizujesz im testy psychologiczne? Bo w tym przypadku wydaje mi się, że
                      > metoda luźnej rozmowy niekoniecznie może się sprawdzić.

                      Próbowałem i testów (przeprowadzanych i interpretowanych przez psychologa z
                      dyplomem oczywiście) ale po doświadczeniach stawiam na rozmowę podpartą pewną
                      wiedzą na temat komunikacji.

                      > Nie bez kozery wskazałem na przykład swojej żony, bo za nią mogę ręczyć.

                      No to gratuluję - taka żona to skarb !

                      Jest jeszcze chyba
                      > tylko jedna ewentualność: to nie z kadydatami jest coś nie tak, ale z Tobą.

                      Nie mnie to oceniać, przykro mi że mój pogląd na sprawę przedstawioną w
                      pierwszym poście jest odmienny od Twojego, ale to co powyżej to już czysta
                      erystyka. Dla mnie wycieczki osobiste pod adresem adwersarza dyskwalifikują -
                      odsyłam do Schopenhauera po naukę.
                      • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 19.05.03, 15:28
                        Gość portalu: kot_33 napisał(a):
                        > Nie mnie to oceniać, przykro mi że mój pogląd na sprawę przedstawioną w
                        > pierwszym poście jest odmienny od Twojego, ale to co powyżej to już czysta
                        > erystyka. Dla mnie wycieczki osobiste pod adresem adwersarza dyskwalifikują -
                        > odsyłam do Schopenhauera po naukę.

                        To ja może odniosę się jedynie do tego akapitu, bo dotyka mnie osobiście.
                        Chwyty erystyczne polegają generalnie na tym, że zamiast argumentów ad rem
                        stosuje się inne argumenty, np. oskarżając o coś adwersarza, co nie ma związku
                        z materią sporu.
                        W szczególności można tego adwersarza oskarżyć o uprawianie erystyki. W kręgach
                        tzw. inteligencji takie oskarżenie jest dyskwalifikujące. Dlatego obawiam się,
                        że to raczej Ty stosujesz erystykę, ponieważ ja bynajmniej Ciebie nie
                        oskarżałem o cokolwiek, ale stwierdzałem potencjalną możliwość, że Twoje
                        problemy ze znalezieniem pracownika wynikają z jakichś Twoich cech lub działań.
                        Po pierwsze, mówiłem - co oczywiste - tylko o możliwości, a nie o fakcie.
                        Po drugie zaś, nie pisałem o jakiejś negatywnej cesze, ale po prostu o tym, że
                        być może jakieś Twoje cechy nie pozwalają Ci na osiągnięcie celu, który chcesz
                        osiągnąć (tzn. znaleźć pracownika).
                        Oczywiście, cechą taką może być to, że śmierdzi Ci ust (oczywiście nie mam
                        pojęcia, czy tak jest), ale równie dobrze cechą taką może być to, że stawiasz
                        kandydatom niewłaściwe wymagania.
                        Tak więc bynajmniej nie stosuję w tej dyskusji erystycznych trików, natomiast
                        staram się bronić mojego punktu widzenia, wspierając się swoją nieteoretyczną
                        wiedzą na temat dostępności wielkiej liczby kandydatów do pracy.
                        • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 15:42
                          Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                          > Oczywiście, cechą taką może być to, że śmierdzi Ci ust (oczywiście nie mam
                          > pojęcia, czy tak jest),

                          To ja już dziękuję, dobranoc !
                          • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 19.05.03, 15:47
                            Gość portalu: kot_33 napisał(a):

                            > Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):
                            >
                            > > Oczywiście, cechą taką może być to, że śmierdzi Ci ust (oczywiście nie mam
                            >
                            > > pojęcia, czy tak jest),
                            >
                            > To ja już dziękuję, dobranoc !

                            Tak więc, jak mi się wydaje, już wiem, dlaczego ma Pan kłopoty ze znalezieniem
                            pracownika.
                            Właśnie okroił Pan moją wypowiedź, sugerując, że kończy Pan dyskusję ze mną,
                            ponieważ Pana obrażam. Widzę, że przyłożył się Pan do lektury "Erystyki".
                            Sposób zastosowany przez Pana świadczy, że nie szanuje Pan innych ludzi, na tym
                            chyba polega Pański problem z pracownikami.
                            Pa pa.
                            • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 17:22
                              Dokładnie tak ... i przyrzekam zainwestować w tik taki
                  • Gość: mary Re: Praca po znajomości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.03, 13:24
                    Nie rozumiem Cię - z jednej strony opisujesz trudności w znalezieniu dziewczyny
                    z podstawowymi umiejętnościami, a za chwilę twierdzisz, że dostępność
                    wykwalifikowanych pracowników jest ogromna. Widzę tutaj sprzeczność.
                    Ponadto nie jest prawdą , iż osoby z wyższym wykształceniem nie posiadają
                    zdolności interpersonalnych. Być może cechują się brakiem odporności na osoby,
                    które posiadają znacznie gorsze wykształcenie, lecz zajmują wyższe stanowiska i
                    pobierają wyższe pensje, ponieważ są znajomymi szefa. Faktycznie - w takim
                    zespole trudno się współpracuje. Mam żywy przykład mojej mamy, która pracowała
                    w biurze obsługi Klienta autoryzowanego dealera samochodów mając wyższe
                    wykształcenie, a jej zwierzchnikiem był 22 latek, który skonczył zasadniczą
                    szkołę zawodową i robił błędy ortograficzne. Jego tato był za to rzeczoznawcą,
                    który wyceniał szkody w uszkodzonych samochodach, która następnie naprawiane
                    były w serwisie. Właściciel Firmy miał taki interes w zatrudnianiu tego nieuka
                    (który poza wszystkim wynosił również części i sprzedawał je na lewo, a także
                    kierował procederem naciągania Klientó na usługi w rodzaju wymiana oleju czy
                    filtra, które nigdy nie miały miejsca, a olej czy części znikały z magazynów...
                    na koszt Klientów). Wolał zwolnić moją mamę, która nie
                    potrafiła "współpracować" z takim zwierzchnikiem, niż pozbyć się złodzieja i
                    zachować uczciwego, rzetelnego pracownika, który na pewno przyniósłby Firmie
                    chlubę i korzyści.
                    Takie zjawiska również mają miejsce i nie ma co zamykać na nie oczu.
                    pozdrawiam
                    mary
                    • Gość: kot_33 Re: Praca po znajomości IP: *.gradi.wroc.pl 19.05.03, 14:40
                      Gość portalu: mary napisał(a):

                      > Nie rozumiem Cię - z jednej strony opisujesz trudności w znalezieniu
                      dziewczyny
                      >
                      > z podstawowymi umiejętnościami, a za chwilę twierdzisz, że dostępność
                      > wykwalifikowanych pracowników jest ogromna. Widzę tutaj sprzeczność.

                      Bo nie przeczytałaś uważnie: Dostępność ludzi którzy spełniają wymagania
                      merytoryczne jest rzeczywiście ogromna, z wymaganiami społeczno-
                      psychologicznymi jest zupełnie inaczej.

                      Przykro mi z powodu Twojej mamy, na pocieszenie uważam, że ten dealer jak dalej
                      będzie myślał w tych kategoriach - długo nie pociągnie.
                      • Gość: Paweł Z. Re: Praca po znajomości IP: 195.117.149.* 19.05.03, 18:13
                        Gość portalu: kot_33 napisał(a):


                        > Przykro mi z powodu Twojej mamy, na pocieszenie uważam, że ten dealer jak
                        dalej
                        >
                        > będzie myślał w tych kategoriach - długo nie pociągnie.

                        A ja sądzę, że wręcz przeciwnie.
                        Żyjemy w kraju, w którym nikt nikogo za nic nie rozlicza.
                        Wyborcy nie rozliczają polityków z ich obietnic wyborczych.
                        Firmy oferujące pożyczki argentyńskie prosperują doskonale.
                        A firmy zatrudniające chamów i buraków robią kokosowe interesy.
                        • farsa Re: do kota33 19.05.03, 20:10
                          szukasz odpowiedzialnych z wro? skontaktuj się ze mną (uczyniłabym to, jednak
                          maila nie podajesz, co jest zupełnie zrozumiałe).
                          • losiu4 Re: do kota33 20.05.03, 14:43
                            farsa napisała:

                            > szukasz odpowiedzialnych z wro? skontaktuj się ze mną (uczyniłabym to, jednak
                            > maila nie podajesz, co jest zupełnie zrozumiałe).

                            ejze, farso... czy Ty znowu jakas butelczyne dorwalas, czy teraz na powaznie?

                            Pozdrawiam

                            Losiu
                            • farsa Re: do kota33 20.05.03, 14:54
                              losiu4 napisał:

                              >
                              > ejze, farso... czy Ty znowu jakas butelczyne dorwalas, czy teraz na powaznie?
                              >
                              > Pozdrawiam
                              >
                              > Losiu

                              bo co? łosiu, Ty jesteś tylko zastępcą kierownika Kierownika ;-)
                              z Tobą nie zaczynam 'poważnych rozmuff' ;-). a winko dobre było. dobre było,
                              ech.
                              • losiu4 Re: do kota33 22.05.03, 06:59
                                farsa napisała:

                                > bo co? łosiu, Ty jesteś tylko zastępcą kierownika Kierownika ;-)
                                > z Tobą nie zaczynam 'poważnych rozmuff' ;-). a winko dobre było. dobre było,
                                > ech.

                                a nic, tak sie tylko pytalem. Ale gdybym mial awansowal, to mam nadzieje iz
                                rozmowy rusza z kopyta ;))

                                Pozdrawiam

                                Losiu
                                • farsa Re: do łosia ;-) 22.05.03, 15:35
                                  losiu4 napisał:


                                  > a nic, tak sie tylko pytalem. Ale gdybym mial awansowal, to mam nadzieje iz
                                  > rozmowy rusza z kopyta ;))

                                  a łosie szybo z kopyta ruszają? ;-)
                                  pospiesz się, mój rozstawnokopytny, z awansem ;-)
                                  • losiu4 Re: do łosia ;-) 23.05.03, 07:26
                                    farsa napisała:

                                    > a łosie szybo z kopyta ruszają? ;-)

                                    gdy trzeba, to nawet sie nie spodziejesz gdy Losie pojawia sie znienacka ;))

                                    > pospiesz się, mój rozstawnokopytny, z awansem ;-)

                                    no, sa widoki.. gdzies tam majacza za horyzontem, ale Losie cierpliwe sa i
                                    swoje wywalcza ;))

                                    Pozdrawiam

                                    Losiu
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka