Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    nowa w pracy

    IP: *.lodz.mm.pl 07.06.07, 12:55
    Powiedzcie jakie macie wspomnienia z pierwszych miesiecy z pracy, wsrod
    nowej, zgranej kadry?Jak was przyjeli , czy mieliscie jakies niemile
    incydenty badz zle nastawienie?
    Ja wlasnie zaczelam nowa prace, weszlam w zgrana i srednio przyjazna kadre -
    albo ja tak odczytuje - bo to moje pierwsze kroki w tej pracy aczkolwiek nie
    poczatkujace w tej branzy..Niektore dziewczyny sa nawet mile ale wiekszosc ma
    podejscie ignorujace moja osobe,mimo ze jestem na okresie probnym nie kwapia
    sie z pomoca i irytuja sie gdy cos zle zrobie..
    Jedna z nich mimo malego stazu ( tez jest na probnym okresie) ciagle zwraca
    mi uwage i nawet jesli mam inne wytyczne od przelozonego.. Przyznam
    szczerze, ze nigdy nie mialam problemow z zaklimatyzowanie w sie w nowym
    miejscu, jestem osoba ugodowa ale nie chce zeby kazdy mogl mi wejsc na glowe
    i irytuja mnie uwagi osob, ktore w miare mozliwosci mogly by mi pomoc wejsc w
    nowe obowiazki..
    Czuje sie jak tredowata jak na moje wejscie widze skwaszone miny i nagle
    rozmowy sie urywaja..To troche zmniejsza ochote na przyjscie do pracy..
    Moze nie jestem osoba charyzmatyczna,ale naprawde staram sie je poznac i
    nawiazac kontakt niebardzo jednak dostaje cos w zamian..
    Moze moje duze zaangazowanie, pasja i chec szybkiej asymilacji sa zupelnie
    inaczej odczytywane?
    Co o tym myslicie, czy moze mam zbyt roszczeniowa postawe?
    Obserwuj wątek
      • Gość: jaa Re: nowa w pracy IP: 194.181.195.* 03.07.07, 13:38
        nie martw się z czasem jakoś się to ułoży:) ja też jestem nowa i mam podobne
        odczucia, ale postanowiłam się nie narzucać, robię to co należy do moich
        obowiązków i staram się niczym nie przejmować - głowa do góry za miesiąc będzie
        już lepiej a za dwa całkiem nieźle - uwierz mi bo ja przechodzę przez to już po
        raz trzeci w niespełna dwuletnim stażu:)
        powiem Ci jedno - w każdym tzw. "zgranym" towarzystwie zawsze znajdą się osoby
        które nie koniecznie zgadzają się z ogółem i wcześniej czy później same podejmą
        incjatywę współpracy z Tobą!!!!
        życzę cierpliwości, dużo uśmiechu i nic na siłę!!!
        • Gość: jolka Re: nowa w pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.07, 18:44
          Pracuję w od tygodnia. Od pierwszego dnia dziewczyny świetnie mnie traktują,
          jesteśmy już zgraną paczką. Wszystko zależy na jakie osoby się trafi. Ja miałam
          szczęście.
      • Gość: wojciech Re: nowa w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.07, 18:12
        Ja napisze tak: Nie wiem jak kobiety podchodza do nowych pracownikow tej samej plci, ale wydaje mi sie ze czasem sa troche zazdrosne z powodu potencjalnej konkurencji. Przychodzi osoba mlodsza, byc moze ladniejsza i bardziej blyskotliwa, co jest realnym zagrozeniem dla ich dlugoletniej posady w dobrej firmie. Tacy ludzie sie nie zmieniaja z regoly, dlatego sprobuj sie zaprzyjaznic z tymi co sa nastawieni do Ciebie pozytywnie, zdobadz sobie najpierw ich przychylnosc (przynajmniej ja tak robilem i to dzialalo). Zdobac sobie przede wszystkim przychylnosc przelozonych, jesli koledzy z pracy nie chca ci pomagac to pytaj przelozonych jak masz wykonac zadanie, nie skarz na kolegow bo to samo wyjdzie w praniu, a dokladnie w momencie jak przelozony cie spyta dlaczego twoj bardziej doswiadczony kolega lub kolezanka ci nie pomogl rozwiazac tego problemu, wtedy tez powiedz jak bylo na prawde. Jesli wszyscy milkna podczas gdy wchodzisz to na przywitanie ladnie sie usmiechaj, nawet przez zeby, to da im do zrozumienia ze sie nimi nie przejmujesz, a w innych sytuacjach jak wchodzisz to udawaj ze nie widzisz tego jak reaguja, rob tak jak ktos napisal we wczesniejszej wypowiedzi, czyli po prostu rob swoje, a jak juz sie wywiazesz ze swojego zadania i nie ma nic wiecej do roboty to wychodz z tego dretwego pomieszczenia, odwiedzaj sympatyczniejszych kolegow z pracy (spytaj czy im w czyms nie pomoc), wychodz do toalety, spaceruj po korytazu wtedy czas szybciej leci, no chyba ze nie wolno sie szwedac to trudno, musisz sie jakos przemeczyc i wysiedziec do konca pracy. No i przede wszystkim nie spoczywaj na laurach, jezeli praca jest dretwa i atmosfera tez to szukaj w jej trakcie lepszej pracy, czasami zmiana pracy to najlepsze wyjscie, skoro wspolpracownicy sie nie chca zmienic. Pamietaj, nic na sile, wszystko mlotkiem;) pozdro
        • Gość: lily Re: nowa w pracy IP: *.lodz.mm.pl 08.07.07, 11:48
          dzieki za rady.. Doszlam do wniosku ze na sile nie bede sie asymilowac.Wiem
          ze inne tez mialy problemy z wejsciem w ta grupe wiec nie jestem ewenementem..
          Staram sie wlasnie zjednac sobie pozytywna ocena przelozonych i nie poddawac
          zwlaszcza, ze lubie swoja prace i ciezko bylo sie dostac ...Obserwujac jednak
          inne osoby nowe ( ktore ze mna weszly w sklad) dochodze do wniosku ze ja
          jednak nie bardzo odnajduje sie w tej grupie, jestem bardzo wyciszona, stoje na
          uboczu bo moje proby jakiegokolwiek wejscia w ta elite koncza sie
          fiaskiem..Troche mnie to doluje i czuje sie bardzo niepewnie, staram sie nie
          myslec ze to taktyka ala "szkola przetrwania" badz sposob eliminacji
          konkurencji...ale kazde ich uwagi, krzywe miny badz ignorancje mojej osoby
          bardzo mnie kluja...
          • Gość: Beata Re: nowa w pracy IP: *.rkt.am.lodz.pl 17.07.07, 12:48
            Ja przechodze to samo plus dodatkowe podkladanie 'haka' za placami i opowiadanie
            przelozonym nieprawdziwych historii o tym co zrobilam a czego nie w pracy.
      • iberia.pl Re: nowa w pracy 17.07.07, 12:54
        Gość portalu: lily napisał(a):

        > Powiedzcie jakie macie wspomnienia z pierwszych miesiecy z pracy, wsrod
        > nowej, zgranej kadry?Jak was przyjeli , czy mieliscie jakies niemile
        > incydenty badz zle nastawienie?

        zespol akurat postawal i co chwile sie ktos przyjmowal, bylo i jest ok.

        > Ja wlasnie zaczelam nowa prace, weszlam w zgrana i srednio przyjazna kadre -
        > albo ja tak odczytuje - bo to moje pierwsze kroki w tej pracy aczkolwiek nie
        > poczatkujace w tej branzy..Niektore dziewczyny sa nawet mile ale wiekszosc ma
        > podejscie ignorujace moja osobe,mimo ze jestem na okresie probnym nie kwapia
        > sie z pomoca i irytuja sie gdy cos zle zrobie..

        nie przejmuj sie, niektorzy tak maja.Moze potrzebuja troche wiecej czasu zeby
        sie z Toba oswoic?

        > Jedna z nich mimo malego stazu ( tez jest na probnym okresie) ciagle zwraca
        > mi uwage i nawet jesli mam inne wytyczne od przelozonego..

        aha znaczy, ze Jej powoli szajba odbija...mysli, ze jak jest chwile dluzej w
        firmie to juz pozjadala wszystkie rozumy...

        >Przyznam szczerze, ze nigdy nie mialam problemow z zaklimatyzowanie w sie w
        nowym miejscu, jestem osoba ugodowa ale nie chce zeby kazdy mogl mi wejsc na
        glowe> i irytuja mnie uwagi osob, ktore w miare mozliwosci mogly by mi pomoc
        wejsc w nowe obowiazki..

        masz racje.

        > Czuje sie jak tredowata jak na moje wejscie widze skwaszone miny i nagle
        > rozmowy sie urywaja..To troche zmniejsza ochote na przyjscie do pracy..
        > Moze nie jestem osoba charyzmatyczna,ale naprawde staram sie je poznac i
        > nawiazac kontakt niebardzo jednak dostaje cos w zamian..

        przykre to co piszesz....

        > Moze moje duze zaangazowanie, pasja i chec szybkiej asymilacji sa zupelnie
        > inaczej odczytywane?

        moze tak byc, choc nie musi.

        > Co o tym myslicie, czy moze mam zbyt roszczeniowa postawe?

        nie, nie masz roszczeniowej postawy, moze daj im troche wiecej czasu?Jestem
        dobrej mysli,ze za chwile nie bedziesz miala takich zmartwien:-), powodzenia.
        • Gość: lily Re: nowa w pracy IP: *.lodz.mm.pl 17.07.07, 19:44
          no mam nadzieje, ze wkrotce wszystko sie ulozy, ale coraz mniej mam zapalu do
          tej pracy, podzielilam sie swoimi troskami z osoba ktora ze mna przyszla i ma
          takie same odczucia...To wyglada jak spisek przeciwko nowym...jakby chodzilo o
          szybkie wyeliminowanie tego kogo grupa nie zaakceptuje, podkopywnie i
          donoszenie na niedociagniecia.Staram sie jak moge, nie mowie za duzo, wykonuje
          to co mi zleca ale czuje sie bardzo zdolowana...Wszystko wyglada tak jak w
          wojsku: na rozkaz spac i jesc, czesac sie tak, malowac tak...Zabijanie
          indywidualnosci...Praca moich marzen ale kosztem swojego ja...Nie chcialabym
          sie poddac ale taka sztucznosc w pracy i podkopywanie , obgadywanie jak tylko
          wyjdziesz, wyszydzanie Twojej fryzury jesli nie jest trendy i totalne podejscie
          materialne po prostu mnie dobija...
          Dotychczas nie spotkalam sie az z tak zakrojonym postepowaniem...Dobrze chociaz
          ze kierownictwo jest ok, ale zauwazylam ze wzajemnie towarzystwo na siebie
          donosi wiec nie wiem co z tego wyniknie...Meczaca taka atmosfera...
          • Gość: guaranesa Re: nowa w pracy IP: *.euronet.net.pl 18.07.07, 11:32
            Masz rację Lily... Bardzo męcząca....
            Od początku miesiąca zaczęłam pracę w dość dużej i bardzo prestiżowej
            (przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz) firmie. To w naszym dziale podejmuje
            sie najbardziej kluczowe dla pracowników decyzje... Zakres obowiązków całkiem
            interesujący, choć nie na wszystkim znam się perfekcyjnie... Gorzej z
            wynagrodzeniem, wręcz głodowym :( Do tego każą się ubierać baaardzo elegancko,
            bo przecież inaczej nie wypada :)
            Ludzie w pokoju, w którym pracuję są w porządku.. poza... kierownikiem, który
            siedzi z nami, nie ma co robić, i ciągle szpieguje... szpera po szafkach i w
            komputerach... Potrafi co godzinę zapytać co się zrobiło, a co się teraz robi...
            co jeszcze zamierzamy robić... na siłę próbuje nam ustawić harmonogram w dnia...
            Wyjście do toalety w ramach 5 minutowej przerwy, z której i tak rzadko
            korzystam, skutkuje pytaniami, gdzie się było i czemu tak długo :):):) A
            przysługujących 15minut przerwy na posiłek nie mogę za bardzo wykorzystać....
            Tzn nie tak, jak trzeba... Chciałabym zjeść spokojnie kanapkę i wypić herbatę w
            pokoju socjalnym (od tego przecież jest!), ale kierownik jest zdania, że
            przecież można zjeść przy biurku :):):) Mam dość takich ludzi!!!
            Pomijam szkodliwy wpływ wypalonych już jarzeniówek na mój wzrok i fakt, że cały
            dzień marznę nawet w swetrze, bo kierownikowi jest gorąco i włącza klimatyzację
            :) W poniedziałek dostałam wysoką gorączkę.... po pracy poszłam do lekarza...
            efekt: niestety już nie pierwszy raz w tym roku ostre zapalenie gardła, seria
            antybiotyków i zwolnienie lekarskie... i USTNY zakaz przebywania w pomieszczeniu
            klimatyzowanym czy w pobliżu wentylatora... no superrr! :(:(:( W środku lata :(
            Aż się boję, co to będzie w poniedziałek, gdy wrócę... Przecież dopiero zaczęłam
            pracę... Ale co mi tam... Może dzięki temu uwolnię się od cholernego obozu
            pracy, w którym polecenia wydaje śmierdzący, nie dbający o siebie kierownik :(
            • Gość: Felek Re: nowa w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.07, 16:01
              Kilkakrotnie już zmieniałem pracę. Nie obchodziły mnie nigdy rzeczy nie
              związane z samą pracą. Zawsze stałem z boku jeśli chodziło o tzw. koleżeńskie
              układy. Owszem trzeba być po prostu koleżeńskim, pomagać sobie, to jest - tak
              uważam - jak najbardziej normalne. Czasami jednak to ludziom nie wystarcza i
              koniecznie chcą ci dać do zrozumienia, że do jakiejś podgrupy musisz
              przynależeć, zazdroszczą ci po prostu wolności. Trzeba się po prostu
              zdystansować. Więc nic na siłę. Zresztą jak mówi stare rosyjskie przysłowie:
              służba nie drużba (czyli praca to nie przyjaźń). Te wszystkie pochwały
              dotyczące zalet pracy w grupie to - przynajmniej w naszych warunkach - totalna
              bzdura. Można i w grupie, ale kazdy musi mieć określone zadanie i za nie
              odpowiadać. A nie jak w większości u nas - jeden zrobi, a reszta będzie tylko
              udawać, albo tego najbardziej zaangażowanego krytykować, a nagrodę dostanie
              zupełnie ktoś inny (zazwyczaj przydupas szefa). Tak więc spoko, nie ma się co
              przejmować, czy ktoś cię będzie w nowej pracy lubił, czy nie. Do pracy chodzimy
              nie po to żeby się lubić czy nie, ale po to by zarabiać pieniądze.
            • Gość: gość Re: nowa w pracy IP: *.kalisz.mm.pl 21.07.07, 08:16
              witam was wszystkich czasami mysle ze aby było nam lzej najlepiej jest sie
              wygadac, i ja chyba chcialabym to teraz zrobic....(zaczełam a wlasciwie jeszcze
              jestem na takzwanym przysłowiowym szkoleniu)i jestem nowa od paru dni ale
              branze juz mniej wiecej znam ...a to co chcialam powiedziec to to ze czuje sie
              tam koszmarnie ,rozmawiajac na poczatku z szefem wszystko oczywiscie wydawalo
              sie takie piekne ze wszyscy chca ci pomoc ze pracujemy jako zgrana grupa itd
              itd.a w rzeczywistosci nikt sie mna nie interesuje,jak sie dowiedzieli ze juz
              kiedys pracowalam na podobnym stanowisku to wogole sie do mnie nie odzywaja i
              ignoruja mnie,,,, a ja doslownie paralizuje sie jak mam sie o cos zapytac, bo
              jakos mi glupio poprostu myslac ze skoro juz pracowalam to powinnam
              wiedziec..widze ze raczej nie są skore do rozmowy i jakotakiej pomocy...
              niewiem czy jest to kwestia czasu i sie jakos ulozy ale naprawde czuje sie
              okropnie...grupa jest juz zgrana i wydawaja sie jakby byli najlepszymi
              przyjaciolmi... tu fajeczka tu przerwa tu zaraz nastepna
              a ja pierwsze dni mimo ze znam branze niemoglam niczego konstruktywnego
              zrobic...wrecz taka bylam spieta ze nawet nie moglam nigdzie sie dodzwonic do
              zadnego klienta...jestem zalamana....kiedys wydawalo mi sie ze nie mam takiego
              problemu w nawiazywaniu kontaktow a teraz czuje ze jest zupelnie
              odwrotnie...tak wprawdze to nie chce mi sie jakos specjalnie zablysnac miedzy
              nimi (bo swoją postawa pokazuja ze powinnam)tylko chcialabym spokojnie
              pracowac.a moze poprostu nie nadaje sie do tego typu pracy?
              kto wie ???? to jest branza transportowa i spedycja
              dzieki ze mnie wysluchaliscie
          • Gość: Aggie Re: nowa w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 17:13
            W takim razie spróbuj zaprzyjaźnić się z tą drugą osobą, która podobnie jak Ty
            jest jeszcze "zielona". We dwie raźniej i żadna nie będzie się czuła
            osamotniona. Zaś co do przerywania rozmów, kiedy wchodzisz - niestety, świadczy
            to o bardzo małej kulturze owych osób. Tak widocznie zostały wychowane - nikt
            ich nie nauczył grzeczności.
            W poprzedniej pracy miałam identycznie - obgadywanie za plecami, w czym celowała
            szefowa. Z rozrzewnieniem wspominam ten dzień, kiedy powiedziałam, że odchodzę i
            podpisuję nowa umowę... ach, ta mina szefowej i innych pracowników...
      • Gość: loki Re: nowa w pracy IP: *.chello.pl 20.07.07, 23:17
        ja się przekonałem że w pracy to sie pracuje a nie szuka przyjaciół. Ja wiem że
        zaraz powiecie że to się zdarza i tu się zgadzam ale mówię Wam w pracy o
        przyjaciół jest trudno...
        ja podchodzę z dużym dystansem do ludzi bo na niejedną "gnidę" już się natknąłem
        i dopiero po jakimś czasie jestem w stanie zweryfikować czy ktoś może zostać
        moim prawdziwym kolegą lub przyjacielem...
        ale to nie jest reguła bo ludzie są różni
      • Gość: kobitka Re: nowa w pracy IP: 82.160.121.* 21.07.07, 09:50
        Pracuję od 4 miesięcy, atmosferę też niestety mam do kitu. Najgorsze sytuację są
        wtedy gdy szef(a facet jest bardzo ok)przychodzi i chwali mnie za projekt przy
        wszystkich. Coś w stylu: "Pracuje Pani tak krótko, a już poczyniła Pani takie
        niesamowite postępy, gratuluję!" Przy tym nie porównuje mojej pracy do pracy
        reszty grupy. Niestety ta reszta zjadłaby mnie żywcem. Długo by opowiadać, ale
        mniejsza z tym. W każdym razie atmosfera bardzo męczy mnie psychicznie. Ktoś
        pisał, że do pracy przychodzi się, żeby pracować, a nie przyjaźnić się. Niby
        tak, ale w końcu przebywamy tam co najmniej 8 godzin dziennie i jeśli nie ma
        przyjaznej atmosfery to po prostu pojawia się stres. Brak akceptacji grupy
        niszczy człowieka, przynajmniej ja tak mam:(( Staram się nie przejmować, ale po
        prostu nie umiem.
        • Gość: lily Re: nowa w pracy IP: *.lodz.mm.pl 21.07.07, 22:32
          dokladnie tak jest jak mowisz Kobitko...nie musze sie z nimi przyjaznic ale
          dlugotrwale przebywanie w takiej atrmosferze niszczy nasze poczucie wartosci,
          doluje i stresuje.Takie zachowanie nawet najodporniejszego rusza.Powiem
          szczerze ze choc sie staram nie umiem nie patrzec na ich zachowania
          obojetnie, rusza mnie ze ze traktuja mnie jak osobe dla nich nie warta
          poznania..po prostu mnie olewaja..staram sie pracowac samodzielnie i nie
          zagadywac na sile niech bede dla nich sztywniakiem i pracusiem
      • jdrz Re: nowa w pracy 06.08.07, 14:36
        Rób swoje. Taka dewiza pozwoli Ci nie zwracać uwagi na otoczenie które jak
        widać nie jest nastawione do Ciebie przychylnie.Niedługo okaże się że to Ty
        staniesz się im potrzebna i do Ciebie będą przychodzić po poradę. A wtedy okaż
        im inny stosunek jaki oni mają do Ciebie. Jeżeli to docenią to znaczy że mają
        swoją wartość. Jeżeli nie, będzie Ci trudno to odwrócić. Wtedy zdecyduj, czy
        nadal chcesz z nimi pracować i czuć się jak owca wśród wilków.
        Powodzenia.
      • Gość: xxx Re: nowa w pracy IP: *.106.192.213.cable.satra.pl 10.08.07, 16:14
        wspomnienia w nowych pracach, z nowymi ludźmi zawsze miałam dobre. Tylko raz
        trafiłam do "zespołu", gdzie podobnie, jak Ty, zostałam przyjęta.
        Nie przejmuj się. To nie Twoja wina.

        Może czasami nie warto za bardzo starać się, aby nas dobrze przyjęto?:)
        W końcu Ty jesteś jedna, a ich więcej. Sami wystawiają sobie wizytówkę.

      • Gość: yankowy Re: nowa w pracy IP: *.aster.pl 13.08.07, 10:38
        Trudno jest za kazdym razem - miejsce pracy to z jednej strony
        obowiazki, ktore zawsze maja swoja specyfike, ale kazde miejsce
        pracy to jakas grupa nieformalna - nowe zasady, nowi ludzie o
        roznorodnych przekonaniach i upodobaniach....

        W tym wszystkim liczy sie jednak nasze przygotowanie i zdobyta wiedza!
      • iberia.pl Re: nowa w pracy 13.08.07, 12:10
        minely 2 miesiace i jak sytuacja wyglada?Mam nadzieje,ze duzo
        lepiej:-)
        • Gość: lily Re: nowa w pracy IP: *.lodz.mm.pl 13.08.07, 21:02
          dzieki wszystkim za rady, jest juz duzo lepiej, robie swoje, nie
          szukam akceptacji i jakos sama przyszla, jakby juz wszystko sie
          dotarlo:)Chyba na wszystko potrzeba czasu..Oczywiscie na pewne osoby
          mam oko bo wiem czego moge sie po nich spodziewac i ze patrza na
          rece ale duzo lepiej sie czuje, mam swoj wklad w parce grupy i jest
          ok.Mysle ze na pewne rzeczy trzeba sie uodpornic i nie brac
          doslownie i dac wszytskim czas...Najwazniejsze wierzyc w siebie i
          sie nie poddawac.Teraz musze sie podszkolic w sprzedazy;)
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka