Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie

    12.07.07, 19:41
    niedobrze. Zaczęłam pracowac w dużej firmie, która bredzi o tym , że dobro
    team'u jest dobrem najwyższym. Pracuję z dziewczynami młodszymi ode mnie
    średnio o 10 lat, za to z dłuższym stażem w teamie i w ogóle w firmie.
    Potrafia byc dla mnie naprawdę nieprzyjemne - pogardliwe grymasy i
    spojrzenia, rozkazujący ton głosu, ogłaszanie na całą salę "tutaj sie
    pomyliłaś". A najgorsze, że mają mnie przeszkolić, w tym przypadku upchnąć
    najgorsze rzeczy. I żeby to jeszcze chciały porządnie zrobić... Przebiegają
    sobie paluszkami po klawiaturze - "widzisz, tu to a tu to i masz wynik. No
    czego ty jeszcze nie rozumiesz?" Ewentualnie "Jak możesz tego nie rozumieć?"
    I wytrzeszcz oczków.
    Zabiłabym...
    W dodatku nie umiałam się obronić przed chamstwem tych dwóch bab i proszę -
    już reszta zaczyna je naśladować w myśl zasady "na pochyłe drzewo wszystkie
    kozy skaczą."
    Wracałam z pracy i łzy mi ciekły po twarzy.
    Obserwuj wątek
      • Gość: kama Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.07, 21:16
        Nie lubię czytać takich postów.Zastanawiam się,co ja bym zrobiła w takiej
        sytuacji.Tylko błagam nie zabiegaj o ich względy,bo będzie jeszcze gorzej.Nie
        wiem co mam powiedzieć.Strasznie ci współczuję i po cichutku liczę,że owym
        gnidom woda naleje się jeszcze w uszy.Nie w tej dziedzinie,to w
        innej.Wiem,wiem,łatwo pisać,ale jak będzie bardzo źle uciekaj dziewczyna,bo
        szkoda zdrowia.Trzymaj się cieplutko.
        • ingerman Dzięki za dobre słowo. Przykre, że pracuje tam 12.07.07, 21:37
          od 2 miesięcy, a czuję się jakbym męczyła sie od lat. wręcz niewiarygodne do
          jakiego stopnia może taka sytuacja wyczerpywać.
          • Gość: ewa Re: Dzięki za dobre słowo. Przykre, że pracuje ta IP: *.acn.waw.pl 12.07.07, 23:09
            ja miałam podobna sytuacje, po dwóch miesiącach takich męk złożyłam
            wypowiedzenie, byłam na skraju załamania nerwowego, miałam nawet mysli
            samobójcze; najgorsze było to, że byłam od koleżanek całkowicie zależna, bo bez
            długotrwałego, skomplikowanego szkolenia które były zobowiązane mi udzielić nie
            było szans poprawnie wykonywac swojej pracy; szkolenie polegało tez na
            przeskakiwaniu okienek całkowicie nowego dla mnie programu i pokazywaniu mi ich
            przez ułamek sekundy i tłumaczeniu procedur jak co zrobić w tym programie w
            taki sposób że nie byłma w stanie nic zanotować, a opuszczenie chociaż jednego
            drobniutkiego szczególu w procedurze niosło ogromne konsekwencje; i cały czas
            uwagi kiedy prosiłam o powtórzenie czegoś bo nie zdążyłam zanotowac: "no jak
            to, przeciez to proste, chyba sobie żartujesz" ...
          • Gość: Nowa Re: Dzięki za dobre słowo. Przykre, że pracuje ta IP: *.chello.pl 12.07.07, 23:12
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=58559382&a=58559382
            Od napisania w.w. postu minęły 4 miesiące i od tej pory zmieniło się niewiele.
            Nie jestem już nowa, nie robię błędów, więc nie ma się o co przyczepić. Ale
            cały czas jestem jakby z boku, poza jedną też odrzuconą dziewczyną nie
            rozmawiają ze mną, nigdzie nie zapraszają... Poprostu przychodzę, robie swoje i
            wychodzę, a po urlopie poszukam czegoś lepszego. Trzymaj się! Nie Ciebie jedną
            to spotkało, teraz młodzi ludzie są tacy agresywni.
      • Gość: Aggie Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.07, 13:28
        Jeśli inne panienki zaczynają naśladować te dwie krowy, to przy następnym
        potraktowaniu Cię z góry zareaguj natychmiast - spójrz takiej prosto w oczy i
        powiedz: "NIE TYM TONEM". Zrobiłam tak raz, kiedy byłam jeszcze w trakcie
        pierwszej pracy - poskutkowało od razu. NIKT się juz do mnie tak nie odezwał.
      • Gość: kalmanawardze Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.ericsson.net 13.07.07, 14:55
        Hej,

        Wez sie w garsc. Zatnij zebiska i postaraj sie olewac. Jak ci ktos cos tlumaczy,
        to staraj sie zlapac idee rozwiazania danej sprawy, jak "szlachetna
        wykladowczyni" sobie pojdzie, to wez sobie na spokojnie pare razy przecwicz dana
        sprawe. Zaloz sobie kajecik gdzie zapisuj wszelkie tips & tricks, staraj sie
        podgladac jak robia inni podobne do twoich zadania.
        Wiem co mowie, jestem z racji swojej roboty w podobnej sytuacji co 3 albo 6
        miesiecy, bo szlajam sie po swiecie pracujac na kontraktach dla jednej wielkiej
        korporacji. Zapewniam, ze w calym swiecie sa ludzie i taborety, ktore sa
        przekonane o swojej wielkosci i nieomylnosci, bo robia jedno i to samo w ciagu
        ostatich X lat. Mialem podobne sytuacje, ale olewam. Nie oni mnie robia laske,
        nie przed nimi odpowiadam za zrobione zadania a przed managerami, ktorych
        pie.rdoly techniczne nie interesuja. Robie swoje a na tych upierdliwych klade laske.
        zdrowionka
        Stary Gruzin Kalmanawardze.
        • justysia1000 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 13.07.07, 18:43
          mam to samo uczucie jak mam isc rano do pracy a dodam ze pracuję od one week to chyba rekord. :(
          • Gość: margolcia A ja się zwolniłam dopiero po kilkunastu latach IP: *.chello.pl 14.07.07, 01:33
            i od dwóch miesięcy jadę na prochach na nerwy. Ale już mam za sobą kilka rozmów
            i jak tylko mi się skończy wypowiedzenie, pewna jestem że znajdę odpowiednią
            pracę. Wykończyli mnie też młodsi ode mnie oraz niewykształcony przełożony (ja
            kończę studia). Tak, że głowa do góry wszystko można w życiu zmienić. Trzymam
            kciuki :-)
            • a.bc Re: A ja się zwolniłam dopiero po kilkunastu lata 14.07.07, 19:31
              O kochane nie jesteście same, ja tez wiem jak to jest jak sie wejdzie do firmy,
              w której wszyscy sa najmadrzejsi. Mój problem polega na tym,ze widziałam
              wiecej, mam wyzsze wykształcenie niz oni. Nie odmawiam im doświadczenia i lat
              pracy ale to ignorowanie drugiego człowieka, te dasy w których tak naprawde nie
              wiadomo o co chodzi. Koszmar. A najbardziej mnie bawi to,ze jak szef chce
              czegoś skomplikowanego, to kolejka stoi do mnie po porade jak to zrobic.
              Nawet nie wiecie jak mi sie zbiera na wymioty na samą myśl o tym. Ludzie sa
              okropni.
              Pozdrawiam
              • Gość: Mysz Re: A ja się zwolniłam dopiero po kilkunastu lata IP: *.chello.pl 16.07.07, 21:02
                Nie jesteś sama. Ja pracowałam sobie spokojnie najpierw w jednej firmie przez
                kilkalat, wcześniej w kilku innych. Po latach zostawiłam ciepłą posadkę
                skuszona lepszymi zarobkami. Trafiłam na kierowniczkę, która straszliwie
                wyżywała się na mnie od pierwszego dnia. Była agresywna do tego stopnia, że
                zaczęłam chodzić na zwolnienia lekarskie ze strachu przed nią. Oczywiście nie
                przedłużyła mi umowę mówiąc na koniec, że jestem beznadziejna i do niczego się
                nie nadaję. Znalazłam inną pracę, dobrze płatną ale poniżej moich kwalifikacji.
                Tam bardzo nieprzychylnie potraktował mnie cały zespół- dosłownie na dzień
                dobry. Dziewczyny po 10 lat młodsze olewają mnie, docinają mi z powodu
                wykształcenia (ja mam wyższe a one średnie), głośno i w bardzo przykry sposób
                wytykają mi błędy. Jestem załamana, myślę o zmianie pracy, ale boję się co
                będzie w następnej. Kiedyś uwielbiałam pracę z ludźmi, dzisiaj zaczynam się ich
                bać.
                • Gość: Dorcia Re: A ja się zwolniłam dopiero po kilkunastu lata IP: *.aster.pl 17.07.07, 10:38
                  Współczuję Ci, naprawdę. Pieprzone sfrustrowane osobniki.
          • ingerman Zaden rekord, ja już pierwszego dnia dostawałam 18.07.07, 20:44
            skurczów żólądka na mysl, że nazajutrz będzie ta sama męka
      • queen_elizabeth Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 17.07.07, 14:05
        Witaj. Ja parę lat temu pracowałam w prywtanej firmie z kilkoma dziewczynami w
        moim wieku. Dziewczyny były ok, ale szefostwo (mąż + żona) to koszmar. Ja i
        pare innych dziewczyn miałyś wyższe wykształcenie i za to byłyśmy na "dzień
        dobry" znienawidzone przez szefa i jej głupiutką małżonkę. Mieli oboje takie
        ogromne kompleksy na tym punkcie, że szok. Ja nigy nie ukrywałam, że to moja
        przejściowa praca (pierwsza po studiach) i byłam JEDYNĄ osobą, która pewnego
        dnia wygarnęła im wszystko. Oni chyab uważali, że ja Pana Bpga za nogi
        złapałam, że mam tę pracę u nich. I pewnego dnia dostałam nową. Powiedziałam im
        w ostatniej chwili i to był najpiekniejszy dzień w moim zyciu:))))) Te ich
        opadnię te szczęki, te szeroko otwarte oczka. A jak jeszcze się doweidzieli
        GDZIE będę pracować, to w ogóle chyba nie spali przez tydzień. Powiem jedno.
        Nie warto siedzieć cicho cały czas i ZA WSZELKĄ CENĘ wkraść się w czyjeś łaski.
        Te dziewczyny, co pracowały razem ze mną, dalej tam siedzą i z tego co wiem, to
        jest tylko gorzej. A juz minęło 7 lat jak odeszłam...
      • ingerman W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój problem 18.07.07, 20:50
        nie jest wyjątkowy. W drugiej przypomniałam sobie, że to moja t r z e c i a
        praca, w której trafiłam na sadystów. W trzeciej doszło do mnie, że są oni
        bardzo ale to bardzo liczni i zachodzi duże prawdopodobieństwo, że w kolejnej
        może byc jeszcze gorzej.
        Są chwile, w których zupełnie na zimno planuję popełnić samobójstwo. Mam 34
        lata, przede mną jeszcze przynajmniej 20 lat aktywności zawodowej i marniutka
        emerytura. Do tego czasu albo umrę z powodu choroby - rak, wylew itp. - albo
        będę wrakiem. To po co?....
        • Gość: monika Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.acn.waw.pl 18.07.07, 21:04
          skoro to juz trzecia praca w której coś takiego sie dzieje to ja bym sugerowała
          jednak wizytę u psychologa, nie twierdzę, że te sytuacje to Twoja wina, ale
          może specjalista pomoże Ci jak na takie sytuacje reagować
          • Gość: Aggie Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 11:00
            Może to też być kwestia podejścia do sprawy - niektóre osoby wręcz przyciągają
            do siebie takich psycholi, bo widać po nich na pierwszy rzut oka, że się nie
            odszczekną i będa cierpieć w milczeniu. Odpysknij im raz, a dobrze, a zobaczysz
            dwie rzeczy:
            - panienki zaczną się bac konfrontacji z Tobą, no bo co to za przyjemność
            znęcać się nad kimś i dostać taką odprawę, że idzie w pięty?
            - Twoja pewnośc siebie wzrośnie pod niebiosa. Mówię Ci, zdobyć się na coś
            takiego i ustawić pyskujące koleżaneczki daje naprawdę dużo satysfakcji.
            • Gość: ewa Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.acn.waw.pl 19.07.07, 12:09
              to raczej pogorszy sprawę, dziewczyna jest od nich całkowicie zależna, ponieważ
              one ją szkolą; pyskowanie może się skończyć tak, że w ogóle oleją sprawę albo z
              zemsty będą jej bzdury opowiadać i z braku przeszkolenia nie bedzie mogła
              wykonywać poprawnie swojej pracy, jak sie spróbuje poskarżyć szefowi, to
              oczywiście zwalą winę na nią, że się nie chce uczyć, że jest arogancka, tępa i
              musza po parenaście razy powtarzać zanim coś zrozumie (znam to z autopsji
              niestety)

              • Gość: Aggie Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.07, 13:11
                Owszem, ale przynajmniej dziewczyna nie wykończy się psychicznie. Nawet, gdyby
                ją zwolnili, to w takiej sytuacji wyszloby jej na dobre, przynajmniej miałaby
                sznase szukać czegos innego, a nie męczyć się w zawieszeniu.
                • blackforever Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro 19.07.07, 17:09
                  mój kolega niestety zaczął się odszczekiwać mobbingującym go od pierwszego dnia
                  kolegom w nowej pracy. Niestety - ich było więcej. Przestali go szkolić,
                  opowiadali kierownikowi, że jest konfliktowy i w ogóle do niczego. Po 3
                  miesiącach koledze nie przedłużono umowy, gdyż ,,nie pasował do zespołu"
          • Gość: Mysz Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.chello.pl 19.07.07, 17:16
            Gość portalu: monika napisał(a):

            > skoro to juz trzecia praca w której coś takiego sie dzieje to ja bym
            sugerowała
            >
            > jednak wizytę u psychologa, nie twierdzę, że te sytuacje to Twoja wina, ale
            > może specjalista pomoże Ci jak na takie sytuacje reagować

            To nie musi być wina Ingerman. teraz ludzie, zwłaszcza to młode pokolenie
            naprawdę jest strasznie agresywne. ja trafiłam drugi raz pod rząd na koszmar,
            ale wcześniej pracowałam w wielu innych miejscach i nigdy nie miałam takich
            sytuacji. Doświadczona kobieta po 30stce stanowi zagrożenie dla takich młodych
            siks, toteż próbują ją stłamsić. też myślałam o psychologu, z drugiej jednak
            strony w poprzednich firmach byłam lubiana, prywatnie mam przyjaciół...może mam
            pecha?
            • Gość: ewa Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.acn.waw.pl 20.07.07, 10:51
              ten mobbing w stosunku do nowych pracowników to chyba jakieś nowe zjawisko,
              kilku moich znajomych oraz ja sama zmienilismy prace w ciągu ostatniego roku i
              schemat jest podobny: nowa osoba jest ignorowana, dręczona, wyśmiewana, nie
              szkolona wcale lub po łebkach i z wielkiej łaski, kiedy prosi o pomoc to
              złośliwie jej się nie udziela w związku z czym nowy pracownik nie ma szans na
              poprawne wykonywanie swojej pracy
              rekordzistką która najkrócej wytrzymała ten koszmar to moja koleżanka: 2
              tygodnie, inny kolega: 3 miesiące, następny: pracował w trzech firmach w ciągu
              pól roku, ja wytrzymałam 2 miesiące ... :-(
              • queen_elizabeth Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro 20.07.07, 15:16
                Myślę, że ci ludzie leczą sobie w ten sposób swoje kompleksy. Wiedzą, że nie
                będą mogli byc tacy "mądrzejsi" przez cały czas, więc używają ile się da na
                początku, póki jeszcze rzeczywiście więcej się w firmie orientują. Ja na
                miejscu autorki bym jednaj zrezygnowała (szkoda zdrowia), ale mówiąc o tym
                przełożonemu, bardzo dokładnie powiedziałabym co jest prawdziwym powodem.
              • Gość: Mysz Re: W pierwszej chwili ucieszyłams ię, że mój pro IP: *.chello.pl 20.07.07, 19:15
                Gość portalu: ewa napisał(a):

                > ten mobbing w stosunku do nowych pracowników to chyba jakieś nowe zjawisko,
                > kilku moich znajomych oraz ja sama zmienilismy prace w ciągu ostatniego roku
                i
                > schemat jest podobny: nowa osoba jest ignorowana, dręczona, wyśmiewana, nie
                > szkolona wcale lub po łebkach i z wielkiej łaski, kiedy prosi o pomoc to
                > złośliwie jej się nie udziela w związku z czym nowy pracownik nie ma szans na
                > poprawne wykonywanie swojej pracy


                O tak. Znam to: ,,jak to nie wiesz?", ,,pracujesz drugi dzień i nadal tego nie
                wiesz?", ,,wszyscy wiedzą tylko ty nie?", ,,powinnaś się tego domyślić". ,,ja
                jak tu przyszłam to jakoś wszystko wiedziałam" - tak mnie szkoliły dzeisięć lat
                młodsze koleżanki w nowej pracy :(
                Kierowniczka mówiła abym o wszystko się pytała, ale na każde moje pytanie
                koleżanki reagowały tak, że wolałam się jak najmniej pytać
                • ingerman Dokładnie takie same teksty, w poprzedniej 20.07.07, 20:03
                  pracy miałam taka przyjemniaczkę, która uwielbiała mnie straszyć.
                  Moje "szkolenie" odbywało sie w innym mieście i miało trwać 2, albo 3
                  tygodnie. Wymęczyła mnie tak, że zgłosiłam swoją gotowość do pracy na
                  samodzielnym stanowisku już po kilku dniach, nie umiejąc dosłownie nic, bo
                  uznałam, że gorzej nie będzie. No i przez chwilę szczęście się do mnie
                  uśmiechnęło, bo 2 tygodnie byłam z pracownikiem, który sporo mnie nauczył, ale
                  potem przenieśli mnie do gniazda os, gdzie terror siał sadysta, a kierowniczka
                  zaleciła mi się z nim dogadać. Szkoda, że nie tłumaczyć seryjnemu mordercy, że
                  to co robi jest bee.
                  Co do przyjemniaczki to zachwycało ją gdy popełniłam pomyłkę, a było tego sporo
                  jak zwykle gdy się błądzi po omacku. "Coś ty narobiła!! Co ja teraz zrobię!" a
                  póxniej się okazywało, ze to chodziło o drobiazg bez znaczenia.
                  Kobieta po studiach na Akademii Ekonomicznej, zdawałoby sie, że wyższe
                  wykształcenie, prestiżowa uczelnia, 5 lat w Krakowie... to chyba musiała nabyć
                  jakiegoś szlifu... Tak, wiem, że są tacy nieprzemakalni, ale ona biła wszelkie
                  rekordy. Prostactwo i prymitywizm nie do pojęcia.

                  • Gość: Mysz Re: Dokładnie takie same teksty, w poprzedniej IP: *.chello.pl 20.07.07, 20:36
                    To ja z kolei obrywam między innymi za wyższe wykształcenie :(
                    ,,Masz studia a tego nie wiesz? Ty chyba za tyłek te studia zrobiłaś"
                    kiedy przyszłam pierwszego dnia moi współpracownicy byli wsciekli, że muszą
                    mnie szkolić, miałam wrażenie że oczekiwali abym nma dzień dobry wszystko
                    wiedziała. Wykorzystam urlop i zacznę szukać nowej pracy. Boję się tylko aby w
                    kolejnej nie było to samo, bo to co słyszę od znajomych, to o czym czytam na
                    forum poprostu mnie załamuję. Ingerman nie wiem jak Ty, ale ja mam 10 lat stażu
                    w różnych firmach i przenigdy nie miałam takich sytuacji. Ten koszmar zaczął
                    się w listopadzie zeszłego roku, kiedy zmieniłam pracę - najpierw jeden koszmar
                    z kierowniczką, a teraz następny z całym zespołem. Jutro idę na urlop i cieszę
                    się, że przynajmniej przez 2 tygodnie nie będę musiała oglądać tych pysków.
                    • ingerman Łącznie 5 lat, czyli w pierwszej 2 lata 20.07.07, 21:23
                      - szef totalny szajbus i sfrustrowana asystent zarządu, która mną pomiatała.
                      Ty wiesz, że ja już o niej prawie zapomniałam? Ciesze się z tego bardzo. A juz
                      w sobote wieczorem zaczynałam płakać a konto poniedziałkowego poranka. Tez była
                      tak prymitywna i prostacka jak moja przyjemniaczka ze "szkolenia" w drugiej
                      pracy. W tejże drugiej spędziłam 3 lata, czym zasłużyłam sobie na bezgraniczny
                      podziw mojej koleżanki, która jest pewna, że będąc na moim miejscu po 3
                      miesiącach wylądowałaby w psychiatryku. Dowcip polega na tym, że na pewno by
                      się tak nie stało. popaść w szaleństwo i tym samym odciąć sie od rzeczywistości
                      nie każdemu jest dane.
                      W obecnej pracy jestem od 3 miesięcy.
                      Jak widzisz, szczęścia u mienia niet. Dodatkowo cierpię na zespół "sympatycznej
                      babki" - miła, usmiechnięta, delikatna, każdemu pomoże, wysłucha, doradzi. Aż
                      się prosi, żeby naprać po ryju.
                      Na studiach omijałam socjopatów szerokim łukiem, ale w pracy nie ma mozliwości
                      przeprowadzania takiej selekcji.
                      • Gość: Mysz Re: Łącznie 5 lat, czyli w pierwszej 2 lata IP: *.chello.pl 20.07.07, 22:01
                        Też taka jestem (a może byłam, bo teraz to jestem zgorzkniała i sfrustrowana),
                        ale do tej pory otaczający mnie ludzie uznawali bycie ,,miłą babką" za zaletę.
                        Obserwując młode osoby dostrzegam, że teraz jest w modzie taka agresywna
                        przebojowość. Bycie miłym to dla nich przejaw słabości :(
                        W życiu osobistym można dokonac selekcji otoczenia, natomiast w pracy ludzie są
                        na siebie skazani. Podziwiam Cię, że wytrzymałaś 3 lata w koszmarze. Ja 3
                        miesiące, i nawet jeśli przedłużonoby mi umowę, to nie wytrzymałabym dłużej niż
                        miesiąc, dwa. Dziewczyna, którą ze mną przyjęła leczy się na nerwy- tyle wiem.
                        Zmęczona psychicznie znalazłam sobie inną pracę, w innej branży. Kiedy na dzień
                        dobry zostałam potraktowana wrogo pomyślałam sobie ,,za kilka dni będzie
                        lepiej, nie może znów być źle. Niestety jest. I teraz nie mogę ot tak sobie
                        rzucić tej pracy bo mąż na wypowiedzeniu i nie znalazł jeszcze nowej. Może to
                        co ja mam to nic w porównaniu do Twoich przejść, ale jestem jakaś zniechęcona,
                        mam poczucie porażki.
                        • ingerman Re: Łącznie 5 lat, czyli w pierwszej 2 lata 20.07.07, 22:39
                          Wytrzymałam 3 lata. Teraz za to płacę - mam nerwicę, napady panicznego lęku i
                          rozregulowaną gospodarkę hormonalną. Tak, od stresu niektórym osobom robi sie
                          burdel w hormonach. Czyli sypię się nie tylko psychicznie ale i fizycznie.
                          pewnie, że powinnam szukać nowej pracy już po miesiącu. Tyle, że paraliżował
                          mnie strach - poprzednia praca była koszmarem, ta jest piekłem, to następna
                          bedzie czyms w rodzaju Gułagu. Poza tym harówa po 12 godzin dziennie plus
                          częste "dyżury" w soboty i nieustanny mobbing po prostu ogłupiają i pozbawiają
                          inicjatywy, chodziło mi o to , żeby dotrwać do wieczora, do chwili, kiedy będę
                          mogła się położyć i zasnąć. Nie miałam innych pragnień oprócz zaśnięcia, bo
                          zasypiałam tak jakbym traciła przytomność - bez snów.
                          Zgadzam się z tobą, że dla młodych "wrażliwy" oznacza "frajer skombinowany z
                          workiem treningowym". Pracuję z samymi młodymi ludźmi i ta postawa jest bardzo
                          wyraźna. Tu naprawde sparwdza się przysłowie "daj diabłu palec.."
                          Też nie mogę rzucic pracy, bo nie ma mi kto pomóc finansowo, więcej: to ja
                          muszę udzielać takiego wsparcia.
                          Zdarza mi się mieć takie majaki na jawie, gdy wracam do domu: że dostaje
                          nieoczekiwany spadek, albo wygrywam w totka, i wyobrażam sobie jak gonię do
                          działu kadr z wypowiedzeniem. Dosłownie jak więzień skazany na dożywocie roi
                          sobie co też zrobi gdy na wolność wyjdzie.
                          Zdarzyło mi sie juz że tak mnie to wciągnęło, że aż sie uspokoiłam wewnetrznie,
                          co może oznaczać, że zaczyna mi odbijać.
                          Nawet nie mam komu tego opowiedzieć, znajome się porozjeżdżały,te, z którymi
                          mam kontakt nie pracują, bo mogą sobie na to pozwolić i gdy widzę ich
                          przerażone oczy to mam wrażenie jakbym burzyła jakiś porządek w ich życiu. Coś
                          w stylu: żyłam sobie spokojnie, a tu ktoś podrzucił mi do kuchni 3-dniowe
                          zwłoki.
                          Koleżance, która ściągnęła mnie do firmy coś tam napomykałam, ale dałam spokój
                          gdy zauważyłam, że czuje się winna tego, że nie jestem zadowolona. Zrobiła co
                          mogła, skąd miała wiedzieć, że grupa, do której trafię zawiera taki "element"
                          Tak jak ty postanowiłam, że bedę pozytywnie nastawiona, w końcu nie moge po raz
                          trzeci trafić do syfu. No to masz... Możliwe, że trzeba było usmiechać się
                          półgębkiem, cedzić słowa i emanować syberyjskim chłodem, wtedy przynajmniej
                          czułyby respekt. Albo powtórzyłaby sie opisana tu historia, czyli wyleciałabym
                          jako niepasująca do zespołu. A wtej robocie zespół to zdaje sie najświętsza
                          świętość, jego dobro dobrem najwyższym .
                          Nie wiem co robić.
                          Pewnie, że trzeba by sobie zafundować terapię, tylko za co jak jeszcze do tego
                          zarabiam wszawe pieniądze.
                          • Gość: Mysz Re: Łącznie 5 lat, czyli w pierwszej 2 lata IP: *.chello.pl 20.07.07, 23:08
                            Też nie mam komu o tym opowiadać, jedynie mąż mnie rozumie. Rodzina od razu się
                            irytuje ,,I co, znowu zmienisz pracę? W tamtej było źle, w tej tez źle?" przed
                            znajomymi poprostu się wstydzę, chociaż niektórzy przyznali mi się w przypływie
                            słabości do podobnych przeżyć. Kiedyś miałam ambicje, praca była dla mnie
                            ważna, chciałam się rozwijać, realizować. Dzisiaj mam 31 lat i praca jest dla
                            mnie złem koniecznym. Kiedyś przerażało mnie - jak można nie pracować, być na
                            utrzymaniu męża, dzisiaj dochodze do wniosku, że w moim przypadku byłoby to
                            chyba lepsze wyjście (tyle, że nas na to nie stać).
                            tak poza tym od 16.00 jestem na urlopie, a ja wciąz nie mogę przestać o tym
                            mysleć. Może jednak wybiorę się do psychologa, przeciez musi byc jakieś
                            wyjście, prawda?
                            • ingerman I tu jest kolejny pies pogrzebany - 21.07.07, 09:14
                              znajoma mówi mi "bedziesz miała urlop to sobie odpoczniesz". Akurat, 2 tygodnie
                              urlopu mają to do siebie, że się kiedyś skończą i znowu sie zacznie stara męka.
                              Dla mnie urlop to zabójczy wynalazek, bo przez ten czas dodatkowo sie
                              nakręcam - co tam się dzieje, może coś na mnie szykują, piszą raporty. W
                              poprzedniej pracy nastał nowy kierownik, który wypracował sobie awans na to
                              stanowisko pracowitym donosicielstwem i to często bzdur totalnych. Gdy udało mi
                              sie wyżebrać dzień wolnego dzwonił po 10 razy z pytaniami typu "gdzie jest
                              zamówienie od firmy X?" wygłaszanymi takim tonem jakbym naraziła firmę na
                              plajtę. Moja odpowiedź : w segregatorze z zamówieniami, nie ma go tam?
                              Następowała chwila milczenia potem warknięcie: "jest" i jadowite "na razie".
                              Bałam się wyłączyć komórkę (prywatną!!), bo harówa była straszna, stres jeszcze
                              większy i ciągle żyłam w lęku, że czegoś nie zrobiłam, o czymś zapomniałam.
                              Jeśli istnieje jakas sprawiedliwość w zaświatach to należałoby tym ludziom
                              współczuć, ale jakoś nie udaje mi się w to wierzyć.
                              • Gość: Mysz Re: I tu jest kolejny pies pogrzebany - IP: *.chello.pl 21.07.07, 11:05
                                ja nawet nie zamierzam odbierać telefonów z pracy. W końcu jestem na urlopie
                                • wiki99999 Moja historia 30.07.07, 19:33
                                  Wiecie co jak to czytam, to nie mogę uwierzyć! Powyżej jest zlepek historii z
                                  mojej ostatniej pracy w której wytrzymałam 1,5 roku. Nie powiem, firma-prestiż,
                                  zarobki-super, premie kwartalne-jeszcze lepiej, pakiet socjalny-wypas. Ale co z
                                  tego? Przepłakane powroty do domu, godziny na kibelkiem spowodowane wymiotami na
                                  tle nerwowym.. I ciągłe wysłuchiwanie np: "Zrób to tak i tak". Po zrobieniu
                                  informuję, że zrobiłam a mój przełożony zbiera cały departament i na forum drze
                                  się na mnie: "Dlaczego to TAK zrobiłaś?? Ty ciemniaku, ty tłuku, na twoje
                                  miejsce jest tyle innych osób, skąd ci przyszło do głowy żeby tak to zrobić??"
                                  itp. itd. Ja, nauczona przez starych pracowników, że w takich chwilach można
                                  tylko przeprosić i powiedzieć, że to się więcej nie powtórzy tak robiłam. Bałam
                                  się, że inaczej stracę tą wymarzoną pracę. I przepraszałam ze spuszczonym
                                  wzrokiem. A na porządku dziennym było kablowanie, donoszenie przez kilkoro
                                  pupilków, co uchraniało ich przed wszelkimi objawami mobbingu. Na szczęście ja
                                  tak nie potrafię.
                                  A potem było coraz gorzej, gorzej.. I nie wytrzymałam. Ta praca to był mój
                                  największy koszmar. Ciszę się, że już mnie tam nie ma :)). Minęło kilka miesięcy
                                  i dopiero teraz znalazłam w sobie siłę, żeby szukać czegoś nowego i nadziei nie
                                  tracę, bo zasłużyłam na dobrą pracę.
                                  Pozdrawiam wszystkich
                                  • Gość: arnold s Re: Moja historia IP: 213.76.140.* 01.08.07, 13:29
                                    zasłużyłam na dobrą pracę.

                                    Zasłużyłas co najwyżej na trzy szybkie w pysk !
                                    • Gość: mama Nie daj się IP: *.aster.pl 01.08.07, 14:46
                                      Myślę, że przy którymś z takich zachowań najlepiej byłoby zareagować - np.
                                      powiedzieć - czy mogłabyś to powtórzyć wolniej? Jeśli znowu zrobi to w tempie
                                      expresu - powiedz - dlaczego tak ppostępujesz, dlaczego tak mnie traktujesz?
                                      One muszą odczuć, że nie dasz się tak traktować. Najgorsza jest bierność.
                                      Spróbuj też z nimi porozmawiać w trakcie jakiejś przerwy - ja bym po prostu
                                      zapytała - o co chodzi, dlaczego jest tak i tak. w końcu i tak cię nie traktują
                                      tak jak powinny, więc co Ci szkodzi? pozdrawiam ciepo, a na wszelki wypadek
                                      rozglądaj sę za nową pracą.
                                    • Gość: Gość Re: Moja historia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 14:19
                                      Do Arnolda.
                                      Buraku, na trzy szybkie w pysk to chyba ty zasługujesz. Uważaj, bo schody są
                                      strome..
                                      • fortuna2068 Re: Moja historia 03.08.07, 17:02
                                        No właśnie!!!
                                  • blackforever Re: Moja historia 05.08.07, 22:46
                                    wiki99999 napisała:

                                    a mój przełożony zbiera cały departament i na forum drze
                                    > się na mnie: "Dlaczego to TAK zrobiłaś?? Ty ciemniaku, ty tłuku, na twoje
                                    > miejsce jest tyle innych osób, skąd ci przyszło do głowy żeby tak to zrobić??"
                                    > itp. itd. Ja, nauczona przez starych pracowników, że w takich chwilach można
                                    > tylko przeprosić i powiedzieć, że to się więcej nie powtórzy tak robiłam.

                                    A ja miałam odwagę w podobnej sytuacji postawić się i powiedzieć szefowej, że
                                    nie życzę sobie aby rozmawiała ze mną w taki sposób. Że ja odnoszę się do niej
                                    kulturalnie i z szacunkiem więc wymagam tego samego wobec siebie. Niestety to
                                    pogorszyło sytuację, kobieta wyżywała się nade mną do tego stopnia, że zaczęłam
                                    uciekać na zwolnienia lekarskie. Później zostałam zwolniona na zasadzie -
                                    ,,albo się zwolnisz sama albo znajdę coś na ciebie". Byłam tak wykończona, że
                                    nie miałam siły walczyć. Poddałam się.
                                    • Gość: jerry Re: Moja historia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.07, 21:53
                                      No i niepotrzebnie się poddałaś! Najlepszą obroną jest atak, na
                                      chamstwo trzeba odpowiadać chamstwem. Ja też byłem w podobnej
                                      sytuacji przez parę miesięcy i kiedyś na szerokim forum zostałem
                                      ponownie zrugany tak jak Ty, ale było mi wtedy już wszystko jedno i
                                      wstałem i powiedziałem do Wielkiego Kierownika: - Jesteś pan zwykłym
                                      chamem i nie będę z panem rozmawiał, przeinaczasz pan fakty i
                                      kłamiesz pan w żywe oczy! Masz pan pretensje do garbatego, że dzieci
                                      ma proste! I po prostu wyszedłem. Byłem przekonany, że racja jest po
                                      mojej stronie a działo się to wszystko w obecności Zarządu i
                                      wszystkim dosłownie szczęki opadły.
                                      Sam byłem przerażony tym, co zrobiłem. Pod koniec dnia zostałem
                                      wezwany do wiceprezesa na rozmowę. Już byłem spakowany więc olewałem
                                      to totalnie. Jakież było moje zaskoczenie, gdy wiceprezes mnie
                                      przyjął miło i powiedział, że spodobałem mu się tym
                                      wystąpieniem. 'Umiesz walczyć o swoje' dodał. Muszę przyznać, że
                                      byłem w szoku, ale dodał mi tymi słowami otuchy. Zostałem w firmie i
                                      po przepracowaniu kolejnych dwóch lat i poprowadzeniu kilku dużych
                                      projektów, zostałem sam szefem handlu (ten z którym się tak ściąłem
                                      był szefem produkcji, więc nie zająłem jego miejsca bezpośrednio bo
                                      to inny pion, ale gość i tak nabrał do mnie szacunku a wkrótce potem
                                      odszedł na emeryturę).
                                      Teraz jest tak: jeśli któryś z moich pracowników (mam 'pod sobą' 45
                                      osób) popełni błąd, ZAWSZE rozmawiam z nim w cztery oczy, pytam
                                      dlaczego stało się tak a nie inaczej i NIGDY nie udzieliłem jeszcze
                                      nikomu nagany z wpisaniem do akt. Nie tędy droga! Krzykiem i
                                      zastraszaniem niczego nie załatwisz. ZAWSZE też bronie moich
                                      podwładnych przed szychami z dyrektoriatu i zarządu dowodząc, że być
                                      może gdzieś tam się pomylili ale w są dla firmy dobrymi
                                      pracownikami.
                              • Gość: Mysz nie wróciłam z urlopu IP: *.chello.pl 06.08.07, 09:30
                                ingerman napisała:

                                > znajoma mówi mi "bedziesz miała urlop to sobie odpoczniesz". Akurat, 2
                                tygodnie
                                >
                                > urlopu mają to do siebie, że się kiedyś skończą i znowu sie zacznie stara
                                męka.
                                >
                                > Dla mnie urlop to zabójczy wynalazek, bo przez ten czas dodatkowo sie
                                > nakręcam

                                Przez cału urlop byłam nękana telefonami z pracy, nawet o ósmej rano. Nie
                                odebrałam żadnego z nich.
                                Dzisiaj rano nie wyszłam do pracy, rozpłakałam się. Poczułam się jak mała
                                dziewczynka która nie chce iść do szkoły, bo boi się klasówki. Postąpiłam
                                trochę nieuczciwie, bo poszłam na zwolnienie lekarskie. Dzwoniąc i
                                oświadczając, że ,,jestem chora" usłyszałam od szefowej, że jak wrócę to
                                porozmawiamy. A znajomy lekarz tak mi dogodził, że nie prędko wrócę.
      • Gość: Kaśka zauważyłam, że IP: *.chello.pl 05.08.07, 22:35
        Jeżeli nowy pracownik od samego początku nie spodoba się szefowi bądź
        współpracownikom, to nie ma bata, sytuacja jest beznadziejna. Choćby nie wiem
        jak się starał, choćby stawał na głowie, nie znajdzie uznania. Pozostaje tylko
        szukać nowej roboty. Wiem bo byłam kilkakrotnie świadkiem takiego mobbingu a
        raz niestety jego ofiarą :(
        • Gość: lina Re: zauważyłam, że IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.08.07, 01:35
          Boże, dziewczyny aż mi ciarki przeszły po tym wszystkim co przeczytałam. Mam 28
          lat obecnie poszukuje pracę. Pracowałam 2 lata w placówce oświatowej i to z
          przerwami, teraz aplikuję do dużych firm,bo nie mam pracy, poza tym potrzebuje
          więcej pieniędzy aniżeli 600 zł (porażka), ale po tym co piszecie, to przestaje
          wierzyć w ludzkość. Do tej pory spotykałam samych sympatycznych ludzi, żadnych
          sfrustrowanych i demonicznych niewiast, nie mówiąc już o mobbingu. Normalna,
          zdrowa atmosfera, a dyrektor też posiadał wszelkie atrybuty i odruchy ludzkie.
          To co piszecie mnie przeraża, nie rozumiem takich pind, za przeproszeniem. Jak
          ktoś mnie prosi o radę, to ja czerpie z tego radość, jak mogę komuś w czymś
          pomóc. Nie wiem jak zareagowałabym na taką sytuację, ale wiem, na pewno, że nie
          milczałabym. Wiesz, jak gdzieś przychodzę w nowe miejsce, przyjmuję na początek
          zdecydowaną postawę. Mam zasadę dla kulturalnych osób jestem słodka jak miód,
          dla chamskich typu tych piczek jestem chamska. Ja raczej się dogadywałam z
          dziewczynami o różnych poglądach i wyglądzie. Ale fakt nie było ich dużo. Ja
          wierzę w dobrą naturę człowieka i nie oceniam ludzi od razu. Ale te newsy, które
          tu napisałaś, po prostu mnie wybiły z równowagi. Uważam, że powinnaś coś im
          powiedzieć ot chociażby, czy możesz tłumaczyć mi to tak , jakbyś chciała żebym
          ja Tobie tłumaczyła jak nie będziesz czegoś wiedzieć, albo wiem, że świetnie
          znasz ten program, ale dla mnie to coś nowego, dlatego proszę o wyrozumiałośc.
          Jeśli grzecznie nie można do nich przemówić, to warknij trochę na nie, mi w
          takiej sytuacji byłoby wszystko jedno i zjechałabym je nawet za cenę utraty
          pracy, skoro i tak nie ma wyjścia. Musisz myśleć o sobie, chcesz się wykończyć
          przez te piczki,czy warto za cenę zdrowia i spokoju psychicznego? Chyba nie .
          • Gość: ewa Re: zauważyłam, że IP: *.acn.waw.pl 06.08.07, 12:23
            lina, wszystko ładnie wygląda jak się coś takiego czyta, ale niestety nie
            potrafisz zrozumieć sytuacji nowego pracownika który wymaga gruntownego i
            długotrwałego szkolenia żeby wykonywać swoją pracę;
            rozumiem, że byłaś do tej pory nauczycielką, więc przyjście do nowej szkoły w
            zasadzie żadnego szkolenia nie wymagało, ale jak juz znajdziesz pracę w takiej
            dużej firmie której szukasz to przekonasz się na własnej skórze to to znaczy;
            przeczytaj jeszcze raz wypowiedzi osób które odważyły się przeciwstawić
            mobbingowi osób które je szkoliły - kończyło to się zawsze w ten sam sposób
            • Gość: lina Re: zauważyłam, że IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.08.07, 19:46
              Ewa nie twierdzę, że wszystko ładnie wygląda, jak się czyta. Przeczytałam
              dokładnie wypowiedzi osób, które próbowały się przeciwstawić mobinngowi i wiem,
              jak to się skończyło w ich przypadku. Przeraziło mnie to. Ale powiedziałam tak,
              że ja odeszłabym w takiej sytuacji, jeśli nie widziałabym szans współpracy.
              Oczywiście, że nie mogę zrozumieć co one przeszły, mogę sobie tylko wyobrażać,
              jaki przeżywały koszmar. pozdrawiam
              • Gość: margolcia byłam dzisiaj w swojej "starej" pracy po rzeczy IP: *.chello.pl 09.08.07, 14:50
                i zostałam potraktowana jak powietrze przez koleżanki, z którymi siedziałam w
                pokoju 1,5 roku. To mnie utwierdziło w tym, iż podjęłam słuszną decyzję
                składając wypowiedzenie. Dopiero jak wyszłam na zewnątrz serce zaczęło mi walić
                jak szalone i nie umiałam opanować (irracjonalnego w sumie) lęku. Ale cieszę
                się, ze mam to już za sobą. Gdyby nie to, że samą mnie to spotkało (to znaczy
                mobbing) nigdy bym nie uwierzyła, ze tak może być. Ma nadzieję, że dojdę w końcu
                do siebie... Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich :-)
                • Gość: Bezia Re: byłam dzisiaj w swojej "starej" pracy po rze IP: *.chello.pl 16.07.08, 18:55
                  No nie dziwie sie że potraktowały Cię jak powietrze, pewnie nie kupiłas ciasta,
                  i nie zrobiłas pożegnalnej kawusi.... :) Pozdrawiam i życze wszystkiego dobrego :)
      • pola776 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 12.08.07, 21:58
        ciekawe jak wyglądały pierwsze dni pracy, tych kobiet, łatwo im
        pouczać i wymądrzać sie

        nie przejmuj się, głowa do góry, zacznij też je trochę ignorować,

        pozdrawiam serdecznie, trzymaj się
        • Gość: Mysz Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.chello.pl 20.08.07, 09:33
          a ja mam przedłużone zwolnienie o kolejne 2 tygodnie :)
          • mukatil Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 20.08.07, 12:25
            Mysz...
            A co potem?
            Maksymalnie możesz pociągnąć ok. 180 dni. Może zdążysz zmienić
            pracę...
            Tylko co zrobić z tą "etykietką" - "Ta co wiecznie choruje."
            Wiem co mówię... Po 3 miesięcznej (poważnej) chorobie przyklejono mi
            tę etykietkę. Minęło prawie 4 lata a ja dalej jako ta "wredna co to
            na zwolnieniach siedzi i wypoczywa, a my tu ... bla bla bla", ja
            dalej jestem dyskryminowana przy wszelkich awansach, nagrodach,
            podwyżkach, pochwałach.... Szkoda gadać! Cztery lata bezabsencyjnej,
            ciężkiej, uczciwej pracy i nic.
            Mysz... zmień pracę. Nie trać czasu, życia, zdrowia i radości - nie
            bądż taka naiwna i głupia jak ja.
          • Gość: no_spam80 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.retsat1.com.pl 21.08.07, 19:18
            zwolnienie to nie wyjscie, ja mialam wypadek samochodowy w nowej pracy, nie bylo
            mnie dwa miesiace, (praca beznadziejna i slabo platna) ciagnie sie to za mna jak
            najgorszy smrod (za przeproszeniem), czesto slysze aluzje ze ktos tam nie mial
            poczucia obowiązku, choruje itp. wiem,ze o mnie tez tak gadali.
          • evelka30 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 21.08.07, 19:32
            ja tez mam nieciekawa atmosferę w pracy, wiem ze na dłuzsza mete to potrafi
            zabijac..to moja pierwsza praca, studiuje zaocznie, jak sie okazalo beznadziejny
            kierunke, szukam pracy od stycznia br.bezskutecznie. A póki co...siedzę 8 godzin
            biurko w biurko z kobieta starsza ode mnie o 20 lat, która mnie nie znosi od
            samego początku(a niedługo będą3 lata).jak to sie przejawia? otóz nie rozmawia
            ze mna. np. przez 2 tygodnie, albo miesiac. Poczatkowo pytalam co jest, sama
            zaczynalam rozmowe ale ona zawsze mnie gasila. Wiem kazdy moze mieć gorszy dzień
            itp. ale miesiąc, kwartał? to ze sie nie odzywała -ok, przeżyje ale gdy zadaje
            jej pytanie związane ze sprawami zawodowymi udziela wymijających odpowiedzi albo
            mówi po prostu ze nie wie.I to dla mnie największy problem, brak przepływu
            informacji, ona mi niczego nie powtarza a jesteśmy na równorzędnych stanowiskach
            i ja potem wychodzę na idiotkę. brzuch mnie boli jak idę do pracy a jestem juz
            po urlopie ;(
      • isowawa Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 21.08.07, 16:43
        A może porozmawiasz z nimi szczerze, powiedz wprost, że Ci taka
        sytuacja nie pasuje, w sumie wszystkie jedziecie na tym samym wózku,
        zawsze przecież możesz porozmaiać o tym problemie z
        przełożonym,jeśli sama nie umiesz tego załatwić. Jeśli nadal bedzie
        źle, to szukaj czegoś innego. Wiem, że taka sytuacja bardzo Cie
        stresuje, ale nie rozklejaj się, tylko walcz o swoje, jeśli zobaczą,
        że jesteś twardym przeciwnikiem, to odpuszczą sobie, jeśli będziesz
        miekka, to nie dadzą Ci żyć. Ja zostawiłam stresogenną robotę, teraz
        mam swoją działalność i jestem bezpieczna.
      • Gość: doradca w banku Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.tkk.pl 21.08.07, 21:10
        Jak dobrze, że nie jestem odosobniona....
        Z nadzieja szukam nowej pracy, a kazdy dzień w owej jest dla mnie
        swoista traumą....
        • Gość: Mysz zwolnili mnie IP: *.chello.pl 11.09.07, 23:07
          W końcu mnie zwolnili po pół roku mobbingowania. Przyczyny nie
          podali. Jakoś mi nie jest przykro z tego powodu.
      • muffin3 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 12.09.07, 16:22
        Nie ma gorszej rzeczy niż biernie, po cichuteńku odejść...... A
        narobić smrodu firmie!!! Wnieść skragi gdzie się da! Podawać
        nazwiska osób, które was gnębiły! Nikt nie jest do końca bezkarny. A
        jaka ma się póżniej satysfakcję:):)
        • Gość: monika Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.acn.waw.pl 12.09.07, 17:32
          co ty za przeproszeniem pierdzielisz... do kogo skargi do PIPu? że
          szkolą nową osobę ze skomplikowanego programu tak złośliwie szybko,
          że nie jest w stanie tego zanotować? Że na wszystkie pytania
          odpowiadają, że nie mają teraz czasu? Tutaj napisać nazwiska? A o
          zniesławieniu słyszałeś? Jakie szanse w sądzie ma pracownik na
          wylocie z międzynarodowym koncernem którego stać na prawników z
          największych warszawskich kancelarii? Weź sie najpierw zastanów
          zanim coś napiszesz.
          • Gość: Asiulek Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.spray.net.pl 16.09.07, 11:33
            Wiecie co ja niestety mam podobnie, przez kilka ładnych lat pracowałam sobie
            spokojnie, dobrze wykonywałam swoje obowiązki. Po tych kilku latach postanowiłam
            zmienić pracę, nowe miejsce okazało sie koszmarem, praca po 12 i więcej godzin,
            nikt nie miał czasu na przeszkolenie nowego pracownika, każdy miał tyle pracy,
            że dla nowych już jej nie starczało, wytrzymałam tam kilka miesięcy. Trafiła mi
            sie kolejna fajna oferta pracy, skorzystałam z niej i niestety kolejny klops.
            Tutaj też nikt nie ma czasu a chyba bardziej chęci na szkolenie nowego
            pracownika, sytuacja powoli mnie przerasta, szef niestety nie przyznaje mi racji
            w moich obawach bo osoba która ma mnie szkolić ma bardzo duze doświadczenie ale
            nie chce sie ze mną nim podzielić. Z mojego punktu widzenia sytuacja wyglada
            beznadziejnie, nie wspomne juz o roznego rodzaju uwagach i ciaglych
            konfrontacjach. Nie daje juz rady i szczerze mowiac boje sie zmienic prace bo
            nastepna tez moze okazac sie niewypałem. Jeszcze trzymam sie dzielnie ale kazdy
            dzien w pracy to meczarnia i nerwy. Wymioty ze zdenerwowania to juz norma.
            Ludzie czy my na prawde musimy sie tak meczyc, czemu ludzie sa tak
            krotkowzroczni, wyszkolony pracownik moze przeciez odciazyc tych ktorzy juz
            pracuja. A czym szybciej go wyszkolicie tym szybciej przestanie wam zawracac du.....
            • basiaj47 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 16.09.07, 20:12
              Ja też zmieniłam po 12 latach pracy w firmie. Mialo być pięknie masa
              szkoleń, pomoc na początku. A tu nic...Pracuję 2 miesiąc,wymagania
              szefostwa wielkie, a szkolenia to jedna wielka lipa. Jakoś sobie
              radzę,ale no właśnie jest to "jakoś". Mam to samo Asiulek, zaczynam
              myśleć o nowej pracy,ale boję się ,że sytuacja się znowu powtórzy...
              Pozdrawiam. Trzymaj się.
      • mynia_pynia Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 21.09.07, 23:51
        Już nigdy nie pójdę do pracy, w której w mniejszości są faceci!!!
        Kobieta, kobiecie najgorszym wrogiem - poparte cztero letnim
        doświadczeniem – nie dałam się, ale byłam uważana za najgorszą
        suk....
        Obecnie dziękuje, że trafiłam na ludzi, którzy mają dużo
        doświadczenia, olbrzymią wiedzę, dowcip z " Monty Pythona" i w 80%
        są to mężczyźni.

        Dziękuje, dziękuje, dziękuje.
        • Gość: Mysz Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.chello.pl 03.10.07, 18:42
          mynia_pynia napisała:

          > Obecnie dziękuje, że trafiłam na ludzi, którzy mają dużo
          > doświadczenia, olbrzymią wiedzę, dowcip z " Monty Pythona" i w 80%
          > są to mężczyźni.
          >
          > Dziękuje, dziękuje, dziękuje

          Ja na nieszczęście pracowałam w 100% babińcu.
      • pani_frau Wiem, co czujesz 28.09.07, 16:59
        Ja miałam podobnie. Byłam 2 dni na przeszkoleniu w pewnej firmie.
        Dziewczyna, która mnie "szkoliła" wywalała gały, trzaskała się w
        czoło w geście załamki, kiedy ją o coś pytałam i zachowywała się
        tak, jakby to wszystko miało być dla mnie normalką, a ja czułam się
        jak debilka, chociaż wiem, że nie powinnam. Poza tym wszystkie
        dziewczyny miały głupi zwyczaj stosowania przekleństw w roli
        przecinka. Nie odpowiadała mi tam atmosfera. Już więcej się nie
        pojawiłam w tej firmie.
        • Gość: Mysz Re: Wiem, co czujesz IP: *.chello.pl 02.10.07, 16:21
          Już od 3 tygodni nie pracuje w swojej firmie. Byłam mobbingowana, a
          potem wywalona bez podania powodu. Mimo wszystko cieszyłam się, że
          to koniec koszmaru. Nie długo. Moja szefowa wraz z ex koleżankami
          znalazła mój profil na grono.net i teraz odbieram obraźliwe maile.
          To wszystko jest jakieś chore. Jak pracodawca może w dziecinny
          sposób obrażać byłego pracownika? I jeszcze w godzinach pracy?
          • Gość: pani_frau Dlatego ja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.07, 22:45
            ... skasowałam się z grona. W internecie nie można czuć się
            bezpiecznie. Nie dziwne, że większość ludzi posługuje się nickami.
            Nigdy nie wiadomo, co komu do głowy strzeli, więc lepiej nie
            wychylać się z prawdziwymi danymi. Od niedawna mam nową pracę. Nie
            jest super ambitna, ale nikt nie stoi nade mną z batem. Pracuję w
            swoim tempie. Dobra robota dla studentów - przychodzę kiedy i na ile
            chcę. Przykład na to jak atmosfera w pracy wpływa na podejście do
            tejże.
          • Gość: unforgiven Re: Wiem, co czujesz IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.08, 16:01
            Mysz napisał(a):
            > to koniec koszmaru. Nie długo. Moja szefowa wraz z ex koleżankami
            > znalazła mój profil na grono.net i teraz odbieram obraźliwe maile.
            A może wystarczy odwiedzić ex współpracowników i powiedzieć w 4 oczy, że wiesz,
            kto jest nadawcą maili i jak się od ciebie nie odp...lą, to twoi łysi koledzy z
            podwórka się nimi chętnie zajmą. Czasami trzeba mówić prawdę :-)
        • kamatas Re: Wiem, co czujesz 02.07.08, 14:19
          dałyście się po prostu sponiewierać
      • Gość: Martinek24 Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.freedom2surf.net 03.10.07, 14:09
        Ludzi traktuje sie tak jak pozwalaja sie traktowac.
        • Gość: Zołza Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.chello.pl 03.10.07, 17:55
          Gość portalu: Martinek24 napisał(a):

          > Ludzi traktuje sie tak jak pozwalaja sie traktowac.

          No właśnie. Ja nie pozwoliłam po sobie jeździć. Szef zaczął obrażać
          mnie na forum. Powiedziałam mu, żeby tego nie robił to popołudniu
          miałam przygotowane wypowiedzenie. To nie jest do końca tak. Są
          różne sytuacje. Masz racje, czasem postawienie się od [oczątku
          pomaga, ale czasem można trafic na prostaków silnych w grupie i
          wtedy jest tylko wojna.
      • emarcki Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 17.10.07, 12:08
        Ingerman. To niestety "nasza" praca, "nasze" społeczeństwo i "nasza" Polska.
        Z moich podobnych doświadczeń wynikałoby, że niestety "menedżerowie",
        "przełożeni", którzy nie dość że pochwalają taki obrót spraw i taką sytację, nie
        umieją zarządzać.
        Raz, że toksyczna sytuacja w zespole i brak komunikacji obniżają wyniki całego
        przedsięwzięcia.
        Dwa,że team w ten sposób sam piłuję gałąź, na której wszyscy siedzicie.
        Trzy,że dopóki mobbing nie będzie tępiony-moim zdaniem w procesach cywilnych w
        stosunku do poszczególnych osób, o finansowe zadośćuczynienie i wpisanie tego do
        akt mobbera-nie zmieni się nic.
        Ratunek? Praca-o ile się da albo na wyjazdach, albo na własny rachunek.
        Ludzie to niestety tylko ludzie; nie doszukujmy się od razu etyki czy wpływu
        JPII. Mity.
        Życzę Ci sedecznie takiego pomyślnego układu gwiazdek na niebie, który pozwoli
        Ci znaleźć w miarę normalnych, w miarę nietoksycznych ludzi w nowej pracy.
        Wiem,że nie sprawdzisz tego przed zatrudnieniem się.
        Głowa do góry!
        • senta Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 03.07.08, 22:10
          Co masz na mysli piszac o procesach cywilnych? Podac do sadu szefa o
          mobbing w pracy-z powodztwa cywilnego-czy tak?
          • rather.not.happy Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie 05.07.08, 15:26
            ja własnie w tym tygodniu, po dlugim czasie znoszenia zlosliwosci i chamstwa
            szefostwa, zlozylam wypowiedzenie. zmarnowalam pare dobrych lat, powinnam zrobic
            to duzo wczesniej. ciesze sie jednak,ze w koncu to ucielam. a szefostwu zycze
            jak najgorzej. takiej hipokryzyji, dwulicowosci i braku szacunku jak w ostatnich
            miesiacach, nie doswiadczylam w swoim zyciu nigdy wczesniej. szkoda,ze zamiast
            zwolnic sie stamtad wczesniej, wpadlam zamiast tego w depresje, ktora mnie
            rozlozyla kompletnie. ale juz jest dobrze, jeszcze tylko 3 miesiace i nigdy
            wiecej z tymi gnidami nie bede miala do czynienia.
            • Gość: is Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.08, 21:13
              Ja też jestem mobbingowana od wielu już lat. Mój problem polega na tym że nie
              mam dokąd uciec. Mam 45 lat, mieszkam w mieście do 250 tys mieszkańców, i dla
              ludzi w moim wieku nie ma pracy. Nie ma znaczenia ile się umie, ważne jest tylko
              to ile ma się lat, no chyba że ma się znajomości. Mobbing jest wtedy kiedy nie
              ma dokąd odjeść. Szukam pracy od kilku lat i wiem co piszę. Gdybym mogła znaleźć
              inna pracę już dawno bym odeszła. Niestety muszę pracować bo nie mam innego
              źródła dochodu.
              • Gość: e'vita est Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.centertel.pl 14.07.08, 19:15
                Nie pracuję w tej chwili, szukam pracy... Moja gehenna trwała parę lat. Miałam dosyć...Wiem co znaczy budzić się rano zlanym potem, bać się każdego telefonu od szefa,zastanawiać się czy słowo, które się wypowiedziało nie będzie użyte przeciwko nam...To już za mną...Co przede mną? Nowe, nieznane, inne. Wiem, że sobie poradzę, tak jak potrafiłam wstać z kolan, tak jak potrafiłam powiedzieć "dość".Kochani, te doświadczenia uczą nas jak być silnym, jak odważnie stawiać opór chamstwu i terrorowi, którego doświadczyliśmy. Kiedy myślę, że to już koniec, czuję się wolna, ale też czuję, że czegoś mi brak... Walka, którą musiałam stoczyć, była walką samotną, ja byłam stroną z góry skazaną na przegraną, ale wiecie co? Udało mi się odejść z godnością, udało mi się zachować szacunek dla siebie samej. Życzę wam wszystkim, zmagającym się z taką walką, abyście po jej rozegraniu czuli to co ja. Bo jesteście moimi " wirtualnymi" towarzyszami broni, jesteście po tej samej stronie barykady...Pozdrawiam
                • Gość: Weronika Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.ztpnet.pl 16.07.08, 22:31
                  Masz rację, najważniejsze to zachować godność. 10 lat walczyłam
                  z watahą. Sama!!! Szefowa napuszczała na mnie swoje najlepsze psiapsiółki,które mnie śledziły, a następnie uprzejmie jej donosiły, ale ja się nie poddałam. Nigdy nie pokazałam swojej słabości. Przed wejściem do firmy łykałam tabletki uspakajające, a po powrocie do domu pisałam w dzienniku swoje koszmarne przezycia.
                  Dojrzewam powoli, może kiedyś wydam te dzienniki.
                  Narazie staram się znależć jakieś obiektywne uzasadnienie
                  nadmiernego wysypu nieludzkich potworów, którzy czerpią energię
                  z dręczenia innych ludzi. Niech te wszystkie potwory szlag trafi!
                  Pozdrawiam


                  • Gość: tiami Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.ghnet.pl 17.07.08, 09:29
                    czytam, czytam i jakbym o swojej ostatniej pracy czytala. tak sie w
                    zyciu zlozylo, ze musielismy z mezem przeprowadzic sie do innego
                    miasta, bo on dostal swietna prace. mnie szukanie nowej pracy zajelo
                    kilka dni, duza, prestizowa firma i od pierwszego dnia usmiechy.
                    pomyslalam, ze nie moglam lepiej trafic, bo z wielkim zalem
                    rozstalam sie z moja poprzednia praca. jednak za tymi usmiechami
                    krylo sie cos innego, niz uprzejmosc, zaczelo sie od razu, po
                    szkoleniu bhp, niby przypadkiem slyszalam, ze jestem taka i taka, ze
                    wszystko do mnie pozno dociera, ze nic nie rozumiem, ze mam problemy
                    z komunikacja, ze jestem po studiach a nie umiem tego i tego, ze
                    szybko wszystko lapie i rownie szybko zapominam... to bylo straszne!
                    przez wiele lat pracowalam na managerskim stanowisku, odnosilam
                    mniejsze i wieksze sukcesy, a tutaj - niby stanowisko samodzielne,
                    specjalistyczne, ale jednak wymagajace przeszkolenia. no i to samo
                    co u Was, w Waszych postach. Zawsze bylam "twarda sztuka", jednak
                    mila i pomocna, a teraz nie moge sie pozbierac. czuje sie glupia i
                    smieszna. na moj slub z laska dostalam 2 dni urlopu - przed slubem,
                    od razu po slubie telefony gdzie jestem, ze w frmie goracy okres i
                    jestem nieodpowiedzilana i w te pedy mam byc w pracy, gdzie czekala
                    mnie mega zje... i stos maili typu "zdobadz nr do firmy X od Ani".
                    dodam, ze w firmie pracuje ponad 1 tys osob. Na moje pytanie od
                    jakiej Ani zostalam zakrzyczana dąsami, ze mam problemy z
                    komunikacja i ze odpisuje jej na maile, ktor w skrzynce mam od
                    tygodnia. Sek w tym, ze podczas mojego skubu na maile nie moglam
                    odpisywac. pozniej krzyki, ze nie zostaje po godzinach, nadgodziny
                    oczywiscie nieplatne... poddalam sie i zlozylam wypowiedzenie. a
                    teraz nawet nie szukam pracy - boje sie... na szczescie mam
                    kochanego meza, ktory mnie rozumie, przytula i czeka cierpliwie,
                    pomaga, bo mimo tego, ze potrzebne nam dwie pensje, to ja po prostu
                    potrzebuje czasu. i po prostu nie wierze, ze to wszystko tak we mnie
                    uderzylo, mnie, ktora zawsze byla twarda, ambitna i jak mi sie
                    wydawalo "gruboskorna"
                    • Gość: e'vita est Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.centertel.pl 17.07.08, 17:12

                      Mali ludzie robią takie rzeczy( nie chodzi mi o wzrost).Chyba się nas boją. Nas
                      tzn. takich, którzy nie potrafią bawić się w biurowe podchody, włazić w d...
                      przełożonym,knuć i spiskować przeciw innym. Nie rozumieją nas, nie jesteśmy do
                      nich podobni, a ponieważ tak się od nich różnimy stanowimy dla nich
                      "zagrożenie", a zagrożenie trzeba zwalczać. Cóż, atawizm...Zrozumiałam to w
                      ostatniej pracy,zrozumiałam też co innego...Wiem, że życie to nie tylko praca,
                      ale praca może wpłynąć na nasze życie w sposób wyniszczający, dlatego nie wolno
                      nam do tego dopuścić, aby nasze rodziny znosiły to co przynosimy z pracy.Nie
                      boję się użyć tego określenia, że jestem anonimowym mobbingowanym, przeszłam już
                      ten okres całkowitego nihilizmu, jaki obserwuję u niektórych z Was, ale piętno
                      tego doświadczenia będę odczuwać przez resztę mojego życia. Ważne, aby w
                      najgorszym okresie mieć wsparcie rodziny, psychologa, czasem psychiatry i nie
                      należy się tego wstydzić. Dobrze, że wyrzucamy z siebie to na forum i widzimy,
                      że nie jesteśmy sami... To oczyszcza i wzmacnia. Nie wstydźmy się tego
                      doświadczenia, nie my to wywołałyśmy. Nasze społeczeństwo nie dorosło jeszcze do
                      tego, żeby wspierać ofiary przemocy( również terroru psychicznego), wobec tego
                      wspierajmy się wzajemnie...Pozdrawiam
                      • Gość: ed Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.tktelekom.pl 18.07.08, 09:30
                        Pracuje od 8 miesięcy, posadzili mnie w pokoju z takim jednym(nazywam go kretyn,
                        bo to mi pomaga). Początkowo było OK, robiłam swoje i nie interesowały mnie jego
                        rzeczy. Ale ostatnio zaczął na mnie spychać swoją robotę, choć żaden z
                        przełożonych wcale mnie nie poinformował o zmianie zakresu obowiązków.

                        No i się zaczęło. To takie typowe powolne wykańczanie psychiczne: podnosi głos,
                        nie zbyt kulturalne teksty, czasami powali ręką w biurko i do wszystkich ma o
                        wszystko pretensje. Straciłam motywacje i ambicje. Przestałam się przykładać do
                        tego co robię na jego zlecenie, bo i tak wiem że zaraz się przyczepi. Wszyscy w
                        biurze wiedzą o jego zachowaniach, ale nikt nic nie robi, bo to tylko ja przez 8
                        godzin muszę patrzeć i wysłuchiwać krzywych tekstów w kierunku swoim i innych.

                        Wracam do domu z płaczem. Każdy kolejny poranek i wejście do pokoju jest koszmarem.
                        • Gość: klara Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: 87.105.182.* 22.07.08, 13:41
                          Znam to wszystko.
                          Ja już w niedzielę dostaję rozstroju nerwowego jak pomyślę że mam
                          iść do tej mojej cholernej pracy. Cały tydzień nic tylko czekam na
                          kolejny weekend. Moje poczucie wartości, ambicje są na poziomie
                          zerowym.
                          Nadgodziny, donosicielskie raporty, podważanie kompetencji są na
                          porządku dziennym.
                          Jak się ratować przed toksyczna pracą???
                          Boję się zwolnić bo poprzednią pracę rzuciłam z podobnych powodów i
                          boję się że w kolejnej będzie to samo.
      • Gość: Weronika Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.ztpnet.pl 22.07.08, 19:27
        Nie wolno dawać satysfakcji TOKSYCZNYM POTWOROM. Ja robiłam
        wszystko, żeby w czasie pracy:
        -być damą - modne ubrania, ładna fryzura, makijaż itd., co
        doprowadzało do furii POTWORA i jego kundelki,
        -okazywać POTWOROWI jego niższośc intelektualną i całkowicie
        ignorować kundelki,
        -nie dać się sprowokować POTWOROWI i jego kudelkom, itp.
        Tak, jak wcześniej pisałam, przed wejściem do firmy łykałam
        tabletki uspakajające. Dzięki temu przetrwałam w tej firmie
        10 lat.
        PS. Niech te wszystkie potwory szlag trafi!!!
        Pozdrawiam
        • Gość: kika Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: 87.105.182.* 25.07.08, 10:33
          Weronika, podziwiam Cię, że potrafiłaś zachowac tyle dydtansu do
          podłych ludzi z którymi pracowałas. Mnie nerwy zbyt często ponoszą i
          czuję się coraz słabsza wobec chamstwa, donosicielstwa, szemrania
          za plecami.
          :{
      • Gość: madziaaa Re: Na mysl, że jutro musze tam iść robi mi sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 17:56
        kazdy chyba z moich znajomych ma za soba takie doswiadczenia po ktorych woli
        mniej zarabiac a miec swiety spokoj

        moja znajoma moglaby zarabiac 3 razy tyle ale sie boi zmienic prace bo w
        poprzedniej kasa super ale ludzie ... matko boska, jak opowiadala to bylo jak
        komedia - dla mnie oczywiscie nie dla niej

        inna po super studiach i z doswiadczeniem bala sie przez rok pojsc do pracy bo w
        poprzedniej rzygala jak kot przez sekretarke ktorej nawet szef sie bal
        podskoczyc...paranoja

        Moim zdaniem szane na wygrana sa znikome, mozna tylko jak najszybciej odejsc i
        zachowac zdrowie psychiczne. Jak ktos pisal postawila sie to ja wylali i tak
        mysle jest w wiekszosci wypadkow. Znam oczywiscie przypaadki ze postawienie sie
        przynioslo skutek a nawet szef zaczal byc mily - dla niektorych chamów chamska
        odzywka swiadczy o klasie ;/

        zycze powodzenia i normalnych wspolpracownikow


    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka