Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rekrutacja w Spedpolu

    IP: *.staszew.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 12:58
    Czy ktoś z gości portalu ma jakies doświadczenia? Będę zobowiązany za
    wszelkie opinie.
    Obserwuj wątek
      • Gość: lukrad Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 17:22
        Gość portalu: Springer napisał(a):

        > Czy ktoś z gości portalu ma jakies doświadczenia? Będę zobowiązany za
        > wszelkie opinie.
        Cześć. Pracwałem w Spedpolu Kraków jako handlowiec. Co Cię interesuje?
        • Gość: Springer Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 09.07.03, 22:06
          Szczerze mowiąc nie mam doświadczenia w branży a zaproszono mnie na rozmowę
          dot. stanowiska kierownika jednego z oddziałów. Interesują mnie więc pytania
          jakie mogą się pojawić, zasady rekrutacji (testy - jeśli tak - jakie) ale też
          Twoja opinia o firmie. Warto? Będę zobowiązany jeśli podzielisz się ze mną swym
          doświadczeniem. Pozdrawiam.
          • Gość: lukrad Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 22:55
            No cóż, temat rzeka. Domyslam się że masz propozycję z Kalisza (tam był za
            moich czasów oddział) lub Konina (terminal rejonowy, ale wtedy byś kandydował
            na dyrektora). Mogę podzielić się wrażeniami co do własnego byłego podwórka,
            czyli oddziału krakowskiego. Firma jest sporym molochem, ma 18 odziałów-
            terminali w całym kraju. Stanowisko kierownika oddzialu to spora
            odpowiedzialność. Nie wiem czy znasz branżę spedycji krajowej, ale to ciężki
            kawałek chleba. Od strony handlowej to niesamowita walka o rynek i "zjadnie
            własnego ogona"; spedpol był pierwszy na rynku, ale wyrosła konkurencja - np.
            Raben/Szybka Paczka. Plany sprzedaży mieliśmy takie, że nigdy ich nie byliśmy w
            stanie zrealizować, zamiast nastawić się na utrzymanie rynku kazali nam walczyć
            z wiatrakami. Spedpol chce robic wrażenie lidera i firmy nowoczesnej, ale za
            moich czasów (3 lata temu) to ciągle byl moloch. Owszem, lider na rynku, ale
            siłą rozpędu. Oczywiście pisze to z perspektywy oddzialu w Krakowie,
            Konin/Kalisz znałem słabo. Ale u nas było szczególnie specyficznie jeżeli
            chodzi o atmosferę pracy. w Krakowie był największy przerost administracyjny
            całej firmy, krótko mówiąc, związek zawodowy naciskał żeby starszych
            pracowników utrzymywac na stanowiskach. A odpowiedzialnośc za slabe wyniki
            ekonomiczne oddziału (gigantyczne koszta) spadała oczywiście na młodych,
            zwłaszcza na dział sprzedaży (no bo sprzedaż słaba...), że to niby wszysko jest
            cacy, tylko my nawalamy. Atmosfera "udawanej serdeczności i ducha zespołu", a
            tak na prawdę każdy bał się o swoją d*** i był podzial na "my" i "oni". Nie
            wiem jak jest teraz, ale poltyka cenowa Spedpolu jest taka, że eliminuje wogóle
            małych i średnich klientów, a chce obsługiwac tylko gigantów.
            Oczywiście ten obraz przeze mnie nakreslony może Cię zniechęcic, ale ja piszę o
            Krakowie. Może w Twoim rejonie wygląda to lepiej. Ale tak czy siak praca
            nerwowa, odpowiedzialnośc za robotę innych ludzi przy średniej możliwości
            kontroli i zapanowania nad wszystkim. Ale tak wygląda cała branza spedycyjna.
            Mimo wszytsko nie chcę Cię zrażac, naprawde nie zrozum mnie źle. W naszym kraju-
            raju nie ma po prostu łatwego chleba, no chyba że jest się Rywinem et
            consortes...
            Powodzenia!
            • Gość: lukrad Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 23:08
              Gość portalu: lukrad napisał(a):

              > No cóż, temat rzeka. Domyslam się że masz propozycję z Kalisza (tam był za
              > moich czasów oddział) lub Konina (terminal rejonowy, ale wtedy byś kandydował
              > na dyrektora). Mogę podzielić się wrażeniami co do własnego byłego podwórka,
              > czyli oddziału krakowskiego. Firma jest sporym molochem, ma 18 odziałów-
              > terminali w całym kraju. Stanowisko kierownika oddzialu to spora
              > odpowiedzialność. Nie wiem czy znasz branżę spedycji krajowej, ale to ciężki
              > kawałek chleba. Od strony handlowej to niesamowita walka o rynek i "zjadnie
              > własnego ogona"; spedpol był pierwszy na rynku, ale wyrosła konkurencja - np.
              > Raben/Szybka Paczka. Plany sprzedaży mieliśmy takie, że nigdy ich nie byliśmy
              w
              >
              > stanie zrealizować, zamiast nastawić się na utrzymanie rynku kazali nam
              walczyć
              >
              > z wiatrakami. Spedpol chce robic wrażenie lidera i firmy nowoczesnej, ale za
              > moich czasów (3 lata temu) to ciągle byl moloch. Owszem, lider na rynku, ale
              > siłą rozpędu. Oczywiście pisze to z perspektywy oddzialu w Krakowie,
              > Konin/Kalisz znałem słabo. Ale u nas było szczególnie specyficznie jeżeli
              > chodzi o atmosferę pracy. w Krakowie był największy przerost administracyjny
              > całej firmy, krótko mówiąc, związek zawodowy naciskał żeby starszych
              > pracowników utrzymywac na stanowiskach. A odpowiedzialnośc za slabe wyniki
              > ekonomiczne oddziału (gigantyczne koszta) spadała oczywiście na młodych,
              > zwłaszcza na dział sprzedaży (no bo sprzedaż słaba...), że to niby wszysko
              jest
              >
              > cacy, tylko my nawalamy. Atmosfera "udawanej serdeczności i ducha zespołu", a
              > tak na prawdę każdy bał się o swoją d*** i był podzial na "my" i "oni". Nie
              > wiem jak jest teraz, ale poltyka cenowa Spedpolu jest taka, że eliminuje
              wogóle
              >
              > małych i średnich klientów, a chce obsługiwac tylko gigantów.
              > Oczywiście ten obraz przeze mnie nakreslony może Cię zniechęcic, ale ja piszę
              o
              >
              > Krakowie. Może w Twoim rejonie wygląda to lepiej. Ale tak czy siak praca
              > nerwowa, odpowiedzialnośc za robotę innych ludzi przy średniej możliwości
              > kontroli i zapanowania nad wszystkim. Ale tak wygląda cała branza spedycyjna.
              > Mimo wszytsko nie chcę Cię zrażac, naprawde nie zrozum mnie źle. W naszym
              kraju
              > -
              > raju nie ma po prostu łatwego chleba, no chyba że jest się Rywinem et
              > consortes...
              > Powodzenia!
              Zapomniałem dodac o rekrutacji - ja bylem handlowcem, więc pod tym kontem
              byłem "badany" - teściki typowe dla marketingu/sprzedaży, pytania o
              doświadczenie sprzedażowe, praca w grupie z innym kandydatem, 2 rozmowy -
              najpierw wprowadzająca z potencjalnym przełożonym, a potem (jak się
              zakwalifikaowałem) - z nim i z dyrekcją. Ale przyjęli mnie w tym samym dniu!
              (teraz pewnie o czymś takim nie ma mowy)
              Dla kierownika/dyrektora mogą miec na pewno bardziej złozoną rekrutację, może
              ja przeprowadzać zewnętrzna firma konsultingowa, a ci to zawsze wymysla testy
              psychologiczne, mało konkretne, a maglujące, badaja zdolności kierownicze i tym
              podobne sprawy. Nie wiem jakie znaczenie ma dla nich dośwadczenie, bo czasami
              jest to atut, ale nie zawsze (bo przecież można miec złe nawyki). Trudno mi
              przewidzieć, jak to teraz u nich wygląda.
              Tylko za moich czasów krążyło takie powiedzenie: możesz łatwo wejść i równie
              łatwo wylecieć...
              Ale to oczywiście o niczym nie przesądza!
              Jeszcze raz powodzenia
              • Gość: Maksym Rozmowa o ogloszeniu, ktorego jeszcze nie ma IP: *.dip.t-dialin.net 10.07.03, 20:32
                Jezeli chcialbys uslyszec ode mnie te historie, w wykonaniu krakowskiego
                Spedpolu, napisz prosze na: rafieba@wp.pl
                Rozmowa z szefem krakowskiego oddzialu Spedpolu, w styczniu tego roku.
                Byc moze bylbys w stanie mi wyjasnic, o co tak naprawde wtedy chodzilo.

                Gość portalu: lukrad napisał(a):

                > Gość portalu: lukrad napisał(a):
                >
                > > No cóż, temat rzeka. Domyslam się że masz propozycję z Kalisza (tam był za
                >
                > > moich czasów oddział) lub Konina (terminal rejonowy, ale wtedy byś kandydo
                > wał
                > > na dyrektora). Mogę podzielić się wrażeniami co do własnego byłego podwórk
                > a,
                > > czyli oddziału krakowskiego. Firma jest sporym molochem, ma 18 odziałów-
                > > terminali w całym kraju. Stanowisko kierownika oddzialu to spora
                > > odpowiedzialność. Nie wiem czy znasz branżę spedycji krajowej, ale to cięż
                > ki
                > > kawałek chleba. Od strony handlowej to niesamowita walka o rynek i "zjadni
                > e
                > > własnego ogona"; spedpol był pierwszy na rynku, ale wyrosła konkurencja -
                > np.
                > > Raben/Szybka Paczka. Plany sprzedaży mieliśmy takie, że nigdy ich nie byli
                > śmy
                > w
                > >
                > > stanie zrealizować, zamiast nastawić się na utrzymanie rynku kazali nam
                > walczyć
                > >
                > > z wiatrakami. Spedpol chce robic wrażenie lidera i firmy nowoczesnej, ale
                > za
                > > moich czasów (3 lata temu) to ciągle byl moloch. Owszem, lider na rynku, a
                > le
                > > siłą rozpędu. Oczywiście pisze to z perspektywy oddzialu w Krakowie,
                > > Konin/Kalisz znałem słabo. Ale u nas było szczególnie specyficznie jeżeli
                > > chodzi o atmosferę pracy. w Krakowie był największy przerost administracyj
                > ny
                > > całej firmy, krótko mówiąc, związek zawodowy naciskał żeby starszych
                > > pracowników utrzymywac na stanowiskach. A odpowiedzialnośc za slabe wyniki
                >
                > > ekonomiczne oddziału (gigantyczne koszta) spadała oczywiście na młodych,
                > > zwłaszcza na dział sprzedaży (no bo sprzedaż słaba...), że to niby wszysko
                >
                > jest
                > >
                > > cacy, tylko my nawalamy. Atmosfera "udawanej serdeczności i ducha zespołu"
                > , a
                > > tak na prawdę każdy bał się o swoją d*** i był podzial na "my" i "oni". Ni
                > e
                > > wiem jak jest teraz, ale poltyka cenowa Spedpolu jest taka, że eliminuje
                > wogóle
                > >
                > > małych i średnich klientów, a chce obsługiwac tylko gigantów.
                > > Oczywiście ten obraz przeze mnie nakreslony może Cię zniechęcic, ale ja pi
                > szę
                > o
                > >
                > > Krakowie. Może w Twoim rejonie wygląda to lepiej. Ale tak czy siak praca
                > > nerwowa, odpowiedzialnośc za robotę innych ludzi przy średniej możliwości
                > > kontroli i zapanowania nad wszystkim. Ale tak wygląda cała branza spedycyj
                > na.
                > > Mimo wszytsko nie chcę Cię zrażac, naprawde nie zrozum mnie źle. W naszym
                > kraju
                > > -
                > > raju nie ma po prostu łatwego chleba, no chyba że jest się Rywinem et
                > > consortes...
                > > Powodzenia!
                > Zapomniałem dodac o rekrutacji - ja bylem handlowcem, więc pod tym kontem
                > byłem "badany" - teściki typowe dla marketingu/sprzedaży, pytania o
                > doświadczenie sprzedażowe, praca w grupie z innym kandydatem, 2 rozmowy -
                > najpierw wprowadzająca z potencjalnym przełożonym, a potem (jak się
                > zakwalifikaowałem) - z nim i z dyrekcją. Ale przyjęli mnie w tym samym dniu!
                > (teraz pewnie o czymś takim nie ma mowy)
                > Dla kierownika/dyrektora mogą miec na pewno bardziej złozoną rekrutację, może
                > ja przeprowadzać zewnętrzna firma konsultingowa, a ci to zawsze wymysla testy
                > psychologiczne, mało konkretne, a maglujące, badaja zdolności kierownicze i
                tym
                >
                > podobne sprawy. Nie wiem jakie znaczenie ma dla nich dośwadczenie, bo czasami
                > jest to atut, ale nie zawsze (bo przecież można miec złe nawyki). Trudno mi
                > przewidzieć, jak to teraz u nich wygląda.
                > Tylko za moich czasów krążyło takie powiedzenie: możesz łatwo wejść i równie
                > łatwo wylecieć...
                > Ale to oczywiście o niczym nie przesądza!
                > Jeszcze raz powodzenia
              • oban Re: Rekrutacja w Spedpolu 11.07.03, 19:07
                pytanie : czy wiesz również coś o firmie Schenker ?
                Interesowałbay mnie tam praca, a słyszałem że Spedpol i Schenker
                to prawie ta sama firma, tyle że Schenker zajmuje się
                transportem międzynarodowym.
                Dużo o firmie słyszłąem, tzn o ich usługach itd, natomiast
                bardziej interesowałoby mnie, czy warto tam starać się o pracę :
                kadsa, ludzie, atmosfera itd.
                Dzięki za ewentualne wskazówki.
              • Gość: Clooney Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.staszew.sdi.tpnet.pl 25.07.03, 13:39
                Czy możesz napisać mi proszę jak kształtują się zarobki handlowców w Spedpolu
                (+/-)? Jak duża jest część prowizyjna? Jak to wygląda np. w przypadku
                kierowników działów?
                • Gość: Clooney Re: Rekrutacja w Spedpolu IP: *.staszew.sdi.tpnet.pl 29.07.03, 08:11
                  ??? :)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka