Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    szef-optymista

    IP: 213.231.15.* 31.07.01, 13:37
    moi szefowie na spotkaniach z klientami niezmiennie zarażają klientów
    optymizmem, opowiadają, że wszystko jest możliwe, i generalnie sprawiają
    wrażenie, że transakcja jest "już jakby zrobiona". I co dalej - oczywiście po
    przeanalizowaniu dokumentów (nawet pobieżnym) 98% projektów muszę "utopić" -
    oczywiście ku niewyobrażalnemu zdziwieniu klientów. Dodam, że klientami są
    wielkie firmy, a osobami z którymi muszę omawiać przyczyny uwalenia projektu są
    same szyszki.
    Ostatnio, ceo bez zmrużenia oka podzielił optymizm klienta odnośnie ceny za
    nieruchomość (40 mln USD). Po 5 min. analizy określiłem cenę na 40 mln tyle że
    DEM. I teraz zaczyna się, czarowanie, negocjowanie, wycofywanie się rakiem,
    itp.
    Moja praca uczy mnie czujności i gotowości do robienia uników!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Mozais Re: szef-optymista IP: 213.134.140.* 31.07.01, 16:50
        Tez cos zabawnego o moim szefie Siusiaku. Jest czlowiekem prywatnie
        przeuroczym, ale zawodowo jest zerem. Nie szczegolnie inteligentny, bez
        jakiegokolwiek wyksztalcenia, zenujacy brak profesjonalizmu i podejscia do
        Klienta.
        Historia jest dluga i wiele mnie kosztowala - ale na koniec sie obsmialam.
        Wiec: pracowlam krotko w nowej firmie, ale mialam swoj sposob na negocjacje z
        Klientem, sprawdzony styl pracy polegajacy na przeprowadzaniu wszystkiego w
        maxymalnie przyjznej, milej atmosferze. Nigdy mnie to nie zawiodlo, a owocowalo
        wieloma kolezenskimi ukladami na gruncie prywatnym. Jakiekolwiek sporne kwestie
        byly lagodzone kompromisami a wieksze stacia zalatwialm asertywnie,
        sympatycznie i spokojnie. No i po miesiacu pracy, milym lanczyku z gigantem,
        Klientem strategicznym wynikl mega-placek. Zostalo podpisane zlecenie, wszystko
        cacy - a tu nagle bum. Klient wysyla beztroskiego maila, ze sorry Winnetou, ale
        wypadamy, nie damy rady i tyle.
        Moj Siusiak na to - OSTRO z nimi OSTRO, STANOWCZO, POSTRASZ ich CO oni SOBIE DO
        CHOLERY WYOBRAZAJA, ZAGROZ im, my nie jestesmy kolko wzajemnej adoracji. No co
        ja, ze tak nie potrafie, ze zrobie to po swojemu i tez bedzie dobrze. Siusiak
        twardo obstawal przy swoim: jestes ZA MILA, WALCZ, napisz do PREZESA, zrob
        AWANTURE ZROWNAJ ich z ziemia. A ja swoje - spokojnie, asertywnie, milo,
        stanowczo, ale pelna sympatia i kultura. Bylam naprawde w ciezkim stresie -
        awantura miedzy dwiema duzymi firmami, szef na mnie wrzeszczy, choc nie ja
        zawinilam. Ale trzymam klase, sprawe zalatwilam polubownie, oni zadowoleni, ja
        uszczesliwiona. Po finalnym ustaleniu, wymianie podpisow akceptujacych
        rozwiazanie, dostaje gigantyczna wiache kwiatow od Klienta z podziekowaniem
        za "cierpliwosc, wyrozumialosc, pomoc i wspaniale zalatwienie sprawy" na co
        slysze glos Siusiaka: NO SWIETNIE TO ZESMY ZALATWILI. WIDZISZ, TO SIE NAZYWA
        DOSWIADCZENIE, JESZCZE SIE WIELE ODE MNIE NAUCZYSZ :-)))))))))))))))))))))))))))
        • Gość: Shazzer Re: szef-optymista IP: *.acn.waw.pl 03.08.01, 14:42
          Ucz się od szefa ucz. Na pewno daleko zajdziesz :o)

          Pozdrawiam.
          • Gość: kwieto Re: szef-optymista IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 29.08.01, 17:29
            eee... kiedys dostalem nowego szefa, ktory najpierw sie przygladal jak
            pracujemy.
            Sortujemy pewne dokumenty, kolega pokazuje szefowi, najpierw oddzielam
            dokumenty typu A od B, potem dokumenty B ukladam w nastepujacy sposob... itd.
            10 minut pozniej slysze szefa tlumaczacego kumplowi - "no wiec powinienes
            najpierw oddzielic dokumenty typu A od B...."

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka