Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Jak pracować, to tylko w Warszawie?

      • Gość: jacko Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 213.94.195.* 22.11.07, 22:41
        ten artykul to jakas kompletna bzdura, autorka ma jakis mega kompleks
        warszawy, styl pisania dziecka w szkole podstawowej, tezy oparte na
        banalnych stereotypach nie poparte rzadnymi rozsadnymi argumentami,
        zenada!!!!!!!!!
      • kasik68 Jak pracować, to tylko w Warszawie? 22.11.07, 23:02
        Dawno nie czytałam głupszego artykułu.
        • kasik68 Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? 22.11.07, 23:06
          Ja też przyjechałam do stolycy z prowincji, z Katowic.
          I jakie to szczęście, że nikt nie rozpoznał po ciuchach skąd jestem.
          Gazeto, obniżasz loty...
          • michaelm3 Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? 23.11.07, 04:52
            hahahahaha, po komentarzach widać frustrację przyjezdnych i bardzo dobrze bo przez Was w drodze do pracy stoję w dwugodzinnym korku.
            Aaa, i jeszcze jedno, wykształceni przyjezdni, zdecydujcie się w końcu: "spoza" czy "z poza" i wybierzcie jedną wersję...
            no i jeszcze tamten z tym "artykÓłem...
            Do domu!!! Hehehehehe
            • Gość: piszacy z błedami Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 11:44
              michaelm3 nie bądź taki cwany .Wrzuciłeś tekst do worda i pajacujesz , bez
              odbioru lamusie !!!
              • michaelm3 Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? 23.11.07, 16:29
                Wykąp się, umyj zęby i wyjątkowo dzisiaj załóż czysty mundurek...
                Jest piątek więc na szychcie w McDonaldsie będziesz miał pewnie dużo roboty bo stolica wraca na weekend do swoich rodzinnnnnnnych stron...
                hehehehe
                • Gość: CAPOTE [...] IP: 212.180.160.* 24.11.07, 21:06
                  Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: fish Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.chello.pl 22.11.07, 23:08
        Hi, nie zgadzam się. Przyjechalem na studia do Wwy z Poznania.
        Powiem Wam.że nigdy przenigdy nie miałem tego typu problemów. Co
        więcej,z kolegami z Wwy zawsze trzymaliśmy się (ostro czasem piliśmy
        razem) :) Super kolesie (min. Maciek - Kaczor).
        Kocham Poznań, ale Wwa jest po 10 latach również dla mnie miastem,
        które pokochałem i dobrze się tam czuję (obecnie nie mieszkam ani w
        P ani w W).
        Nie zgadzam się z tezami, bazują na clichee, banałach i
        ogólnikach.Życie jest ciekawsze.
      • Gość: pynky Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.gdynia.mm.pl 22.11.07, 23:10
        przepraszam że trochę pojadę po warszawiakach, ale aż się prosi.
        Coś sobie myślę że autorka może być taką "warszawianką", która podłapała parę
        fuch w GW i przerzuca SWOJE kompleksy na ludzi z poza warszawy - przynajmniej
        tak odbieram niektóre tezy o tych nachalnych prostackich, ale zapartych
        przyjezdnych:). Jak by tego było mało to taki tekst ukazuje się w internetowym
        odpowiedniku bądź co bądź warszawskiej gazety.
        I kształtuję się piękny stereotyp warszawiaka:)
        • Gość: swoboda_t Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 08:15
          Rany, ludzie, co z Wami! Przecież artykuł przedstawia oba pnkty
          widzenia, może niezbyt dogłębnie, ale jednak. Coście się tak tej
          dziewczyny uczepili?? :)
        • Gość: iza do pynky Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 212.75.102.* 23.11.07, 09:17
          "Spoza" piszemy razem - i w warszawie, i na prowincji :). Poza tym nie jestem
          "warszawianką", lecz warszawianką - dlaczego miałabym mieć z tego powodu kompleksy??
          • dorsai68 Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? 23.11.07, 13:53
            Gość portalu: iza do pynky napisał(a):

            > "Spoza" piszemy razem - i w warszawie, i na prowincji :). Poza tym nie jestem
            > "warszawianką", lecz warszawianką - dlaczego miałabym mieć z tego powodu komple
            > ksy??

            A jak w Warszawie piszemy "w Warszawie" Izo?
            Pamiętasz przysłowie o belce i źdźble trawy?
          • Gość: mobbick do Izy IP: 212.160.172.* 23.11.07, 14:22
            Iza,

            daj spokój. Lubisz "gorące tematy", ok. Ale to zadanie zdecydowanie
            Cię przerosło. Z artykułu od razu widać, że jesteś "urodzona w
            Warszawie".

            Co mam Ci do zarzucenia:
            Siadłaś z przysłowiowym ołówkiem nad kartką papieru i
            sformułowała "tezy" - co Tobie kojarzy się z podziałem rodowici-
            przyjezdni. Mozna nawet pokusic się o zgdadywanie, które uprzedzenia
            uważasz za usadnione.

            Wiele razy wytykano Ci brak oparcia na badaniach czy fachowej
            (naukowej, nie poradnikowej) literaturze. Takie badania były nie raz
            prowadzone - co szkodziło skorzystać z nich jako bazy dla artykułu i
            wyraźnie to zaznaczyć?

            Pewne rzeczy są tak krzywdzące dla obu stron, że po prostu przykro
            czytać. Co ciekawe, mam poważne wątpliwości, czy te właśnie
            fragmenty znalazłyby potwierdzenie w badaniach - to znaczy,
            zastanawiam się, czy one naprawdę funkcjonują, czy tylko przyszły Ci
            do głowy. Takie publikacje zamiast próbować łagodzić ten,
            niewątpliwie istniejący, choć podskórnie, konflikt, zaostrzają go.

            Duża liczba komentarzy pod artykułem nie powinna wprawiać Cie w
            dobry humor - przeważająca większość poczuła się tym osądem (bo taką
            forme ma Twój artykuł) skrzywdzonych, więc protestują.

            Najbardziej kuriozalny jest ten fragment o ubraniach... Przypomina
            mi to określanie charakteru po butach, do którego krótkie
            wyjasnienie zamiesciłaś w jednym ze swoich artykułów.

            Podsumowując tę strasznie długą i zawikłaną wypowiedź, popełniłaś
            nierzetelny bubel. Po przeczytaniu mam wrażenie, że zawsze lubiłas
            psychozabawy z kolorowych tygodników, horoskopy i poradniki o mowie
            ciała. I może w tym powinnaś się realizować - nie zasługujesz na
            miejsce w portalu kojarzonym z GW. A artykułem wku..łas mnie tak
            bardzo, że napiszę do szefa tej sekcji portalu.
            • Gość: Nemo Re: do Izy IP: *.acn.waw.pl 24.01.08, 11:29
              Taaak...i kto tu dyskutuje o Warszawie? Podobno też "warszawiacy", tylko od ilu
              pokoleń? Góra 2. W Warszawie ok. 80% lundności to element napływowy, widać to
              najbardziej w Dzień Zaduszny, kiedy ci, tzw. "warszawiacy" wracają na te swoje
              zadupia, pipdowki i zapyziałe miasteczka. O tym jaki element zasiedlił Warszawę,
              najlepiej świadczy historyjka, ktorą opowiadała mi mama: otóż w roku bodaj 1954
              osiedla na robotniczej Woly (warszawskie "y") zasiedlane były w asyście milicji
              i wojsk KBW, gdyż ów element odmówił mieszkania w domach z ubikacjami (bo
              pewnych rzeczy w domu robić nie wypada...chodzili za stodoły po prostu), i nie
              było na podwórkach komórek, bo ci mieszczanie chcieli świnki i kurki hodować...
              Do Warszawy trafiła więc dzicz, która do połowy XIX w. miała status prawie
              zwierząt gospodarskich (do uwłaszczenia konkretnie), w w roku 1945 jeszcze przed
              wejsciem Rosjan i LWP plądrowała ruiny tego miasta. Co to znaczyłó i znaczy dla
              klimatu Warszawy? Ano to, że dominować zaczęły klimaty wiejskie i
              małomiasteczkowe: dewastacja przestrzeni publicznej (bo to nie ich!), chamstwo,
              atomizacja, brud, niechlujstwo itd. itp. Mimo, że fala pierwszych zasiedleń
              zżyła się z miastem i z nim sie identyfikuje, Warszawa nie odzyskała swoistego
              klimatu, czy urody porównywalnej przed wojna np. z Wiedniem. Tak więc mamy tu
              dyskusję przybłęd starej daty, z nowicjuszami. Warszawiakami, moi Państwo, to Wy
              będziecie może za lat 50... Nemo: Rdzenny Warszawiak , moja rodzina tu mieszka
              nieprzerwanie od roku 1796...
              • Gość: Alfa Re: do Izy IP: *.globalconnect.pl 31.01.08, 15:59
                Urzekła mnie twoja historia. Wychodzi na to, że twoja rodzina ze wsi wywlokła
                się tylko jakieś 150 lat wcześniej od całej reszty. Dla mnie jesteś leszcz bo
                moi przodkowie walczyli pod Grunwaldem w 1410. I co? Zatkało kakao?
                Alfa: prawdziwy Polak :>
          • Gość: pynky Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.gdynia.mm.pl 23.11.07, 15:02
            Słuchaj nie wiem jakie masz kompleksy, uważam tylko że formułowanie
            uproszczonych sądów, i branie w nawias tych którzy odbiegają od takiego
            stereotypu a mieszkają w Warszawie jest krzywdzące. Uważam ze w Warszawie może
            być sporo buraków, całkiem tyle samo co na przykład w Gdyni - jak wszędzie. Tyle
            że stołeczne buraki używają jeszcze argumentu że są Warszawiakami i pewnie
            dlatego tak rzucają się w oczy, zamiast ginąć w masie ludzi

            Uważam że twój artykuł jest opracowaniem bazującym na uprzedzeniach często
            tworzonych po to aby podnieść wartość własnej osoby i dla tego wywołuje to takie
            krytyczne głosy na forum, jeżeli o to ci chodziło to osiągnęłaś swój cel, to
            jest twoja praca i twój pracodawca, więc się nie mieszam i nie oceniam twojej pracy

            Chciałem tylko zauważyć, że skoro już przyznałaś się że jesteś prawdziwą
            warszawianką i piszesz coś na kształt kalumnii pod adresem przyjezdnych to jest
            to zastanawiające:)
      • Gość: retor z w-wy byli też wars i sawa - IP: *.eranet.pl 22.11.07, 23:35
        on urzędnik w ministerstwie rybołóstwa, ona przepięknej urdy nuciła
        coś do fortepianu w jednej z agencji, w wyniku redukcji
        ministerstw ... trafił do jej lokalu -i tak się zaczęło .../Źródła
        historyczne nie podają szczegółów na temat jego korzeni./
      • matrek "wszyscy" w Polsce jestescie ponurakami 23.11.07, 05:21
        Ponurzy, smutni, zawistni, zlosliwi, zawistni i nieuprzejmi. "Nikt" do nikogo
        nie usmiechnie sie na ulicy, nie porozmawia ot tak - nie zobowiazujacy small
        talk. A jak ktory do czegos dojdzie, to wyzej s.ra niz widzi. Bez wzgledu na to
        czy jest Warszawiakiem, czy przyjezdnym w tym miescie. Co gorsza, zauwazylem ze
        w Warszawie, im kto z glebszej prowincji pochodzi, tym bardziej zadziera nosa,
        jesli uda mu sie nieco wyzej awansowac - jakby musial odreagowac w ten sposob
        swoje malomiasteczkowe kompleksy. Tym bardziej jest niezyczliwy, czesto wrecz
        chamski i ordynarny. Tak bardzo chce zostac "warszawiakiem", ze zapomina o
        zwyklym czlowieczenstwie.
        • Gość: arek Re: "wszyscy" w Polsce jestescie ponurakami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 09:37
          matrek napisał:

          > Ponurzy, smutni, zawistni, zlosliwi, zawistni i
          nieuprzejmi. "Nikt" do nikogo
          > nie usmiechnie sie na ulicy, nie porozmawia ot tak - nie
          zobowiazujacy small
          > talk. A jak ktory do czegos dojdzie, to wyzej s.ra niz widzi. Bez
          wzgledu na to
          > czy jest Warszawiakiem, czy przyjezdnym w tym miescie. Co gorsza,
          zauwazylem ze
          > w Warszawie, im kto z glebszej prowincji pochodzi, tym bardziej
          zadziera nosa,
          > jesli uda mu sie nieco wyzej awansowac - jakby musial odreagowac w
          ten sposob
          > swoje malomiasteczkowe kompleksy. Tym bardziej jest niezyczliwy,
          czesto wrecz
          > chamski i ordynarny. Tak bardzo chce zostac "warszawiakiem", ze
          zapomina o
          > zwyklym czlowieczenstwie.


          Przystań na chwile i się zastanów...czy ty jesteś jeszcze
          człowiekiem pisząc taki tekst??? Ja jestem Warszawiakiem i NIGDY
          nikogo nie oceniałem po tym skąd pochodzi.
          Mimo wszystko życzę Ci więcej dystansu do siebie.
          • matrek Re: "wszyscy" w Polsce jestescie ponurakami 24.11.07, 07:19
            Gość portalu: arek napisał(a):

            > matrek napisał:
            > > Ponurzy, smutni, zawistni, zlosliwi, zawistni i
            > nieuprzejmi. "Nikt" do nikogo
            > > nie usmiechnie sie na ulicy, nie porozmawia ot tak - nie
            > zobowiazujacy small
            > > talk. A jak ktory do czegos dojdzie, to wyzej s.ra niz widzi. Bez
            > wzgledu na to
            > > czy jest Warszawiakiem, czy przyjezdnym w tym miescie. Co gorsza,
            > zauwazylem ze
            > > w Warszawie, im kto z glebszej prowincji pochodzi, tym bardziej
            > zadziera nosa,
            > > jesli uda mu sie nieco wyzej awansowac - jakby musial odreagowac w
            > ten sposob
            > > swoje malomiasteczkowe kompleksy. Tym bardziej jest niezyczliwy,
            > czesto wrecz
            > > chamski i ordynarny. Tak bardzo chce zostac "warszawiakiem", ze
            > zapomina o
            > > zwyklym czlowieczenstwie.

            > Przystań na chwile i się zastanów...czy ty jesteś jeszcze
            > człowiekiem pisząc taki tekst??? Ja jestem Warszawiakiem i NIGDY
            > nikogo nie oceniałem po tym skąd pochodzi.
            > Mimo wszystko życzę Ci więcej dystansu do siebie.

            A czy ja w ogole oceniam? Opisuje jedynie spostrzezenia. Opis to ocena?
          • Gość: merlin075 gumtree IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.07, 20:41
            Witam

            Nie wiem o czym jest ten artykuł ani nie czytałem wszystkich
            odpowiedzi, ale kiedy przeglądam oferty pracy na gumtree we
            Wrocławiu i Warszawie to jednak dużo więcej ciekawej pracy można
            znaleźć w Warszawie. No, ale w końcu nie ma się co dziwić. Warszawa
            jest znacznie większa od Wrocka.
      • Gość: Any Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.polkomtel.com.pl 23.11.07, 09:05
        Ten artykuł jest obrzydliwy....
      • Gość: iza Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 212.75.102.* 23.11.07, 09:07
        Pan wybaczy, ale w życiu nie pisałam o agencji HR.
      • Gość: AnyFob Obrzydliwy artył.... IP: *.polkomtel.com.pl 23.11.07, 09:12
        Jak to możliwe żeby mnie ktoś z mojego kraju wyganiał - nieważne
        gdzie bym nie mieszkał czy w W-wa, Wro, Gda, Suwałki:)....???
      • Gość: HH Trzeba być frajerem, żeby pracować w Wa-wie IP: *.comarch.com 23.11.07, 09:23
        Za niewiele mniejsze pieniądze pracuje się na Śląsku za to życie jest duuuuuuużo
        tańsze. Ja tutaj bez kredytu spokojnie kupuję sobie po paru latach mieszkanie a
        w Wa-wie można na nie pracować całe życie.
      • Gość: Tomatto A Ty słaba dziennikarko? IP: 82.139.47.* 23.11.07, 09:27
        Z jakiej wsi przyjechalas i po kiego wała sie wyżywasz? Wlasnie przez takich zakompleksionych Warszawa traci na opinii, bo przyjedzie to takie do stolicy, a po tygodniu mówi ze "ja to sem warszawianko"

        paszoł won na wieś i nie wracać!
      • Gość: Ślązaczek Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 09:29
        Nigdy nie oceniałem i nie będe oceniał człowieka po tym skąd
        pochodzi.
        Widać że na forum rzesza buraków i prostaków oceniają kogoś po
        miejscu zamieszkania. To że ktoś pochodzi z Warszawy to nie powód
        aby deptać tą osobę.
        Zero tolerancji w kraju buractwa
      • Gość: Alonso6 Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.gts.pl 23.11.07, 09:56
        Artykuł to zbitek stereotypów.
        Nie wnosi nic nowego do tematu.
        Jakość artykułu jest bardzo niska, za niska jak dla Gazety.
        Pasowałby bardziej do twórczości portalu o2.pl
      • Gość: b. (33 - 29) x 356 dni = 1460 osób rocznie????? IP: *.kdpw.com.pl 23.11.07, 10:02
        (33 - 29) x 356 dni = 1460 osób rocznie?????
        półtora milionowa lokomotywa,
        w szybko rozwijajacym sie kraju
        miala by rosnąc w tempie jednego promila?!
        • Gość: quosoo Re: (33 - 29) x 356 dni = 1460 osób rocznie????? IP: *.acn.waw.pl 09.02.08, 22:51
          Zdaje się, że te liczby to statystyka migracji, nie uwzględniająca przyrostu
          naturalnego, który w tym mieście jest znacznie pow. średniej krajowej.
      • 36krzysiek Jak pracować, to tylko w Warszawie? 23.11.07, 10:41
        Warszawa ma tyle wspólnego z metropolią w europejskim znaczeniu co
        mały fiat z limuzyną. Mimo burz dziejowych i wędrówki ludu ciagle
        widać i czuć wpływ zaboru rosyjskiego, szczególnie w mentalności.
        Taka Azja w środku Europy. Natomiast co do przyjezdnych mam
        najgorsze zdanie. Wyraźnie widać wielkie parcie na zatarcie
        kompleksu pochodzenia pozą i wiecznie ścisniętą dupą. Więcej luzu!
      • Gość: wrrrrrrrrrr Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 10:44
        Bylem 100 razy w Warszawie. Gościłem w domu rodziny wspaniale, czysto, szlachetnie i święcie warszawskiej od pokoleń oraz zadawałem się ze znajomymi tej rodziny (też oryginal homo varsoviensis). Nie różnili się kompletnie niczym jeśli chodzi od ubiór od moich przyjaciół ze wsi, których poznałem na studiach we Wrocławiu. Jestem rdzennym, czystym wspaniałym Wrocławianinem. Nie ma czegoś takiego jak "warszawski szyk, który od zawsze cechował się odrobiną nonszalancji" Ten artykuł to straszna klapa.
        • Gość: historyk Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 11:54
          wrrrrrrrrrr rdzennym od 45 roku .Ogarnij sie chłopie.Twoi dziadkowie czy tez
          rodzice przyjechali w bydlęcym wagonie na tzw ziemie odzyskane i pierwszy raz
          zobaczyli prąd w domu i parkiety na podłodze .Ale beka hehehehe
          • Gość: wrrrrrrr Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 12:05
            Półrdzennym. Mój dziadek nie wyjechał po 45. Był niemieckim autohtonem. Dopiero babcia przyjechała, ale nie w bydlęcym wagonie tylko w drugiej klasie z Poznania. Pozdrawiam wszstkich wspaniałych ludzi którzy pierwszy raz zobaczyli kible we Wrocławiu!
            • Gość: P26 Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 82.160.117.* 03.01.08, 21:17
              Czy z tego powodu mamy cię uważać za lepszego wrocłowianina? Bo dziadek był
              NIEMIECKIM autochtonem??

              Ps. Autochtonem pisze się przez "CH". Poza tym słowo autochton oznacza że
              dziadek musiał deklarować polskie pochodzenie lub ewentualnie przywiązanie do
              lokalnej słowiańskiej grupy etnicznej (zgermanizowanej). Więc nie rozumiem tego
              dookreślenia że był autochtonem NIEMIECKIM. Tak jak moja babcia która też jest
              autochtonem ale nie niemieckim - jest po prostu przedstawicielem grupy etnicznej
              mazurów.
        • Gość: Wieśniak Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.globalconnect.pl 31.01.08, 16:14
          >Nie ma czegoś takiego
          >jak "warszawski szyk, który od zawsze cechował się odrobiną nonszalancji"

          Jak to nie ma? A dresik to co?
          • ready4freddy Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? 04.02.08, 14:06
            tak sie wlasnie zastanawiam, czy dres to czasem nie jest rozwojowa wersja
            prawdziwego warszawskiego stylu. kto czytal "Zlego" Tyrmanda, a wczesniej
            Grzesiuka, wie, o czym mowa :) tylko nie wiem, czy to lekkosc i nonszalancja :)
            • Gość: quosoo Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.acn.waw.pl 09.02.08, 22:59
              > kto czytal "Zlego" Tyrmanda, a wczesniej Grzesiuka

              Ja "Zlego" czytalem wczesniej niz "Boso, ale w ostrogach" moze to ma jakies
              znaczenie bo zupelnie sie z Toba nie zgadzam. Ludzie z "dolu" mieli swoj styl i
              to nie tandetny czyli taki, ktory moglby byc protoplasta stylu
              dresowo-stadionowego. Poza tym dol (Czerniakow, Powisle) to tylko jedno z oblicz
              tamtej Warszawy. Zupelnie inny styl miala robotnicza Wola (choc podobny profil
              spoleczny), a jeszcze inny inteligencki Mokotow czy Srodmiescie... Proponuje
              poszerzyc zakres lektur.
      • Gość: ewka Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 10:51
        ręce mi opadają za każdym razem jak czytam takie komentarze.. warszawiacy to
        chamy, prostaki itp...zwróćmy uwagę ilu warszawiaków nas otacza na co dzień ?
        ... pracuję w śród wielu osób i nas warszawiaków z dziada pradziada jest całe
        trzy osoby.. oczywiście nie chodzi mi o takich warszawiaków jakich mamy dziś na
        pęczki , czyli warszawiacy pierwszego pokolenia których rodzice w latach 60- 70
        przyjechali za chlebem z wiosek. takich jest najwięcej , zaludnili blokowiska
        zaczęli nowe życie ze starymi naleciałościami. Dziś jest kolejna fala ludzi
        którzy z czasem a nawet bardzo szybko zaczynaja mówić o sobie warszawiacy.. wiec
        kto nas otacza .. ludzie ze wsi.. wiec kto tu jest chamem? jacy warszawiacy?
        gdzie oni są? najgorszą " reklame " robia własnie ci którzy po liźnięciu
        lepszego świata ( w końcu z jakiegos powodu uciekli z gorszego )wracają do
        swoich ziomków i pokazuja jakie to paniska ... cham zawsze pozostanie chamem ..
        nie mieszajcie w to warszawiaków...
        • Gość: wrrrrrrrr Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 11:09
          Ale kobieto! Właśnie o to chodzi! Taka sytuacja ma miejsce w całym kraju. Ludzie z mniejszych miejscowości oraz wsi przyjezdżają do większych miast i nie jest o kwestia tylko Warszawy ale : Krakowa, Wrocławia, Gdańska.. i lekcji geografii tu Ci nie będe robił. Jest natomiast jedna kwestai występująca jedynie w Warszawie - tam sie biją o to kto zostanie nazwany prawdziwym a kto nieprawdziwym Warszawiakiem.
          • Gość: MK Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 217.153.191.* 07.12.07, 10:41
            Tylko w Krakowei to trzeba wykazać się genealogią z XV w, zeby móc
            się nazywac krakusem...
      • pilsko1 Jak pracować, to tylko w Warszawie? 23.11.07, 10:59
        Wszystko, tylko nie to!
      • Gość: nie warszawiak Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.crowley.pl 23.11.07, 11:14
        bzdura i tyle. Tylko Warszawiacy dzielą mieszkańców na
        niewarszawiaków i na Warszawiaków. Pozostałe osoby po prostu żyja i
        nie zwracają uwagi na takie pierdoły. Totalna bzdura. A jakby autor
        tego artykułu otworzył oczy to zobaczyłby, że są branże gdzie
        ciekawszą pracę znajdzie się w Krakowie czy Wrocławiu! Ale media
        robią krzywdę taką nagonką bo potem to powtórzy TVN i połowa Poklski
        wierzy, że w Warszawie jest tak czy siak...
      • Gość: AUTOR Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.adsl.inetia.pl 23.11.07, 11:14
        PRAWDA JEST TAKA WARSZAWA NAPĘDZA CENY W CAŁYM KRAJU, DECYDENCI
        REZYDUJĄ W WARSZAWIE, DUŻY ODSETEK LUDZI DZIADUJE ZA MARNE GROSZE W
        STOLYCY..JAK POJECHAĆ 50 KM OD STOLYCY TO SYF, KIŁĄ I MOGIŁA A MÓWI
        SIĘ,ŻE MAZOWIECKIE TO NAJBOGATSZY REJON POLSKI,CHA,CHA..!!!
      • Gość: tambylec Re: Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 12:25
        Arogancy i zadzierający nosa zazwyczaj są ludzie mieszkajacy w warszawie 5-10
        lat. Sraja wyzej niz dupe maja, zygac sie chce jak sie patrzy na takich
        wspanialych "warsawiakow". Kto Tworzy obraz ludzie mieszkajacych w tym miescie?
        Wszyscy. Wiec tak na prawde jacy sa ludzie mieszkajacy tu 50 lat czy dluzej...
        Nie wiadomo! Bo takich jest niewielu. Rdzenni warszawiacy wynosza sie za miasto,
        bo maja dosyc wrzasu, i przepychajacych sie lokciami ktorzy zrobia wszystko zeby
        sie wybic. Beda wrzeszczec krzyczec, by tylko ich ktos zauwazyl. Czy to zle?
        Nie. ALe niech do cholery nikt nie mowi ze warszawiacy sa tacy6 smacy i owacy,
        Bo prawda jest taka, ze obraz warszawy tworza ludzie z calej polski.
      • Gość: Małgorzata z W-wy Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: 195.94.201.* 23.11.07, 13:01
        Po przeczytaniu artykułu stwierdzam że Iza Zasłona (autorka!), sama sobie
        zaprzecza w wielu wątkach. Choćby o syfie w mieście. Skoro jak wiadomo
        Warszawiaków jest tylko 30% a pozostałe 70% to "nabyci i chwilowi" to
        natychmiast nasuwa się pytanie: CZY TYLKO WARSZAWIACY NIE DBAJĄ I BRUDZĄ I CZY
        TYLKO CI SAMI WARSZAWIACY MAJĄ SPRZĄTAĆ? Bo przyjezdni "stworzeni są do wyższych
        celów"? Czy w sytuacji kiedy Warszawiacy przyjeżdżaliby do mniejszych miast z
        przyczyn ekonomicznych i zajmowali tamtejszy rynek pracy to mieszkańcy
        "rodowici" byliby szczęśliwi?. Nie jeden Warszawiak (skoro o nich mowa) został
        zmuszony do wyjazdu z rodzinnego miasta ze względów ekonomicznych (bo stracił
        pracę na korzyść "przyjezdnego warszawiaka". Więc czemu się dziwić? I jeszcze
        jedno: Sami przyjezdni "nakręcają" problem........widać taka ich natura,
        mieszać, mieszać, mieszać żeby się coś działo........A pani autorce GRATULUJĘ
        artykułu. Moja rada: zanim się pani zdecyduje na publikację "swojej twórczości",
        proszę przemyśleć, co chce się przekazać czytelnikom. Pozdrawiam
      • Gość: As Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.07, 13:17
        Początek artykułu wskazuje, że autorka tekstu niczym nie różni się
        od tych Warszawiaków przedstawianych w najgorszych stereotypach.
        Miała być otwartość i tolerancja, a wyszło jak zwykle: szczyt
        ksenofobii.
      • Gość: bolek z w-wy A wiecie co jest ciekawe? IP: *.aster.pl 23.11.07, 13:42
        Mieszkam w Warszawie. I wiecie, co mnie najbardziej zastanawia? Kiedy spotykam
        Polakow za granica, to w wypadku osob nie z Warszawy drugie, najdalej trzecie
        pytanie podczas zdawkowej wmiany zdan brzmi: "Skad jestes?". Ja sam nigdy o to
        nie pytam, bo dla mnie nie ma to zadnego znaczenia, skad jest Polak (czy Polka),
        ktorego (ktora) spotkalem wlasnie na koncu swiata. W tym roku bylem dwa miesiace
        w Indiach. Polakow spotkalem osiem razy, mniejsze lub wieksze grupy. Szesc tych
        grupek bylo spoza W-wy (G. Slask, Szczecin, Wroclaw x2, Krakow i Olsztyn). Po
        standardowym "czesc-czesc" albo od razu slyszalem "skad jestescie?" (bylismy w
        trojke), albo wczesniej bylo "dokad idziecie/jedziecie", a dopiero potem "skad
        jestescie"? Warszawiacy (ta siodma i osma grupa) zapytali o to dopiero po
        kwadransie siedzenia przy jednym stoliku w restauracji albo godzinie jazdy w
        pociagu. Powiedzcie mi - czemu dla nie-warszawiakow to takie wazne, skad sa
        przypadkowo poznani rodacy?
        • dorsai68 Re: A wiecie co jest ciekawe? 23.11.07, 14:29
          Byliśmy w tym roku na urlopie w Hiszpanii. W hotelu poznaliśmy inną parę z Polski, zakwaterowali się kilka minut przed nami i okazało się, że mieszkamy "drzwi w drzwi". Wieczorem w czwórkę poszliśmy do hotelowego baru.
          Coś wypiliśmy, sporo gadaliśy. W pewnym momencie nasz nowy znajomy zaczął opowiadać o swoich wojażach po świecie i o tym jak to go w różnych miejscach traktowano. Autorytarnie stwierdził, że w Warszawie to "syf, kiła, mogiła". Musiało go w Warszawie faktycznie coś strasznego spotkać bo poświęcił miastu bardzo dużo w swojej opowieści. Z oczarowaniem patrzyłem, gdy po każdym drinku ogrom nieszczęść jaki go w tym mieście spotkał rósł w postępie geometrycznym. Skończyliśmy biesiadowanie około 2 w nocy. Na zakończenie nasz hotelowy sąsiad zaproponował byśmy wymienili się adresami, bo to "warto podtrzymywać znajomości". Dałem mu swoją wizytówkę. Warszawską. Więcej sąsiadów z hotelu nie widziałem.

          Gdy opusczaliśmy hotel dwa tygodnie później zapytałem w recepcji czy nadal są zameldowani. Recepcjonista powiedział mi, że po dwóch dniach pobytu przenieśli się do innego hotelu. Cóż... pewnie nie odpowiadało mu towarzystwo aroganckiego warszawiaka.
      • Gość: klepaucius34 Jak pracować, to tylko w Warszawie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.07, 14:55
        Jak juz pani cos pisze jakis artykul to niech sie zorientuje jak jest gdzies
        indziej, bo wbrew Pani slowom to, ze na studiach w Warszawie wiekszosc osob jest
        spoza Warszawy nie jest czyms dziwnym. Tak samo jest we Wroclawiu czy Poznaniu.
        Rok temu skonczylem studia we Wroclawiu i w 17 osobowej grupie tylko 4 byly z
        Wroclawia. Wiec to nie ejst tak, ze wszysyc sie pchaja do Warszawy bo tam jest
        najlepiej.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka