Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    SMUTNY DOWCIP

    IP: *.nd.e-wro.net.pl 04.09.03, 17:06
    Praca
    Do pośrednictwa pracy przychodzi facet i pyta czy znajdzie się praca dla
    jego syna?
    Pracownik pyta go:
    - A co umie i jakie ma wykształcenie?
    Ojciec powiada, że nic i nie ma wykształcenia.
    - W takim razie - proponuje pracownik - mam pracę jako pomocnik murarza,
    płatna 1500 zł / m-c
    Ojciec myśli i mówi:
    - A coś innego??? ... bo za dużo by mu na wódkę zostało...
    - W takim razie proponuję ... pomocnik pomocnika murarza, trochę cięższa
    praca ale za 800 zł / m-c
    Ojciec ciągle niezadowolony:
    - To jeszcze za dużo
    Na to pośrednik wstaje... nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
    - Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł to trzeba skończyć STUDIA !!!
    Obserwuj wątek
      • Gość: MAFISTER Re: SMUTNY DOWCIP, ale... IP: *.sympatico.ca 05.09.03, 21:56
        Gość portalu: LA;LA napisał(a):

        > Praca
        > Do pośrednictwa pracy przychodzi facet i pyta czy znajdzie się praca dla
        > jego syna?
        > Pracownik pyta go:
        > - A co umie i jakie ma wykształcenie?
        > Ojciec powiada, że nic i nie ma wykształcenia.
        > - W takim razie - proponuje pracownik - mam pracę jako pomocnik murarza,
        > płatna 1500 zł / m-c
        > Ojciec myśli i mówi:
        > - A coś innego??? ... bo za dużo by mu na wódkę zostało...
        > - W takim razie proponuję ... pomocnik pomocnika murarza, trochę cięższa
        > praca ale za 800 zł / m-c
        > Ojciec ciągle niezadowolony:
        > - To jeszcze za dużo
        > Na to pośrednik wstaje... nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mówi:
        > - Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł to trzeba skończyć STUDIA !!!

        Dowcip rzeczywiscie nie najweselszy, ale... pare uwag na marginesie:

        Pisze z Kanady. Lat temu ladnych kilka zostalem postawiony przed koniecznoscia
        zmiany zawodu jezeli nie chcialem spedzic reszty zycia na pracy niezbyt dobrze
        wykwalifikowanej. A zatem studia ale jakie? Rozejrzawszy sie po tutejszym rynku
        pracy dokonalem pewnych kalkulacji majacych na celu wybranie kierunku studiow.
        Wynikiem kalkulacji byl kierunek bedacy wypadkowa nastepujacych czynnikow:

        1. co moge zrobic (tzn. co nie przekroczy moich mozliwosci intelektualnych)
        2. co mnie interesuje (chociaz troche)
        3. z czym mam przynajmniej przecietne szanse na przyzwoite zatrudnienie z
        przyzwoita placa (bez znajomych, kontaktow, koneksji, dojsc, itp.)

        Z takiego rownania wyszedl zawod, ktory dal mi dobra (choc nie oszalamiajaca)
        pozycje na dzisiaj i dobre perspektywy na przyszlosc).

        UWAGA! Doktorzy filozofii i psychologowie rowniez w Kanadzie (rowniez rodowici
        Kanadyjczycy) sa taksowkarzami i rozwoza pizze jesli nie maja nadzwyczajnego
        szczescia lub dobrych koneksji!

        To samo dotyczy Polski, a nawet bardziej: tu stopa bezrobocia jest zwykle od 6
        do 8%, w dzisiejszej Polsce ok. 20%. Tymczasem w Polsce najwyrazniej dominuje
        stara taktyka: skonczyc studia. Jakie i co bedzie dalej, ludzie juz mniej sie
        martwia, dramat i rozczarowania zaczynaja sie pozniej. Ponadto w tej polskiej
        gospodarce rynkowej uwaza sie, ze po studiach (obojetnie) jakich powinno sie
        zarabiac lepiej niz reszta motlochu, no bo przeciez... ja mam dyplom. A ze z
        turkologii, to juz malo wazne.

        Wniosek: nie zawsze mozna studiowac to co sie lubi and/or to co jest lekkie,
        latwe i przyjemne. Ta zasada obowiazuje w rynkowej gospodarce wszedzie.

        Dobranoc panstwu!
        • Gość: doradca Re: SMUTNY DOWCIP, ale... IP: *.acn.waw.pl 05.09.03, 22:21
          Gość portalu: MAFISTER napisał(a):

          > Gość portalu: LA;LA napisał(a):
          >
          > > Praca
          > > Do pośrednictwa pracy przychodzi facet i pyta czy znajdzie się praca dla
          > > jego syna?
          > > Pracownik pyta go:
          > > - A co umie i jakie ma wykształcenie?
          > > Ojciec powiada, że nic i nie ma wykształcenia.
          > > - W takim razie - proponuje pracownik - mam pracę jako pomocnik murarza,
          > > płatna 1500 zł / m-c
          > > Ojciec myśli i mówi:
          > > - A coś innego??? ... bo za dużo by mu na wódkę zostało...
          > > - W takim razie proponuję ... pomocnik pomocnika murarza, trochę cięższa
          > > praca ale za 800 zł / m-c
          > > Ojciec ciągle niezadowolony:
          > > - To jeszcze za dużo
          > > Na to pośrednik wstaje... nerwowo zamyka książki i podniesionym głosem mów
          > i:
          > > - Proszę Pana, żeby zarabiać 500 zł to trzeba skończyć STUDIA !!!
          >
          > Dowcip rzeczywiscie nie najweselszy, ale... pare uwag na marginesie:
          >
          > Pisze z Kanady. Lat temu ladnych kilka zostalem postawiony przed
          koniecznoscia
          > zmiany zawodu jezeli nie chcialem spedzic reszty zycia na pracy niezbyt
          dobrze
          > wykwalifikowanej. A zatem studia ale jakie? Rozejrzawszy sie po tutejszym
          rynku
          >
          > pracy dokonalem pewnych kalkulacji majacych na celu wybranie kierunku
          studiow.
          > Wynikiem kalkulacji byl kierunek bedacy wypadkowa nastepujacych czynnikow:
          >
          > 1. co moge zrobic (tzn. co nie przekroczy moich mozliwosci intelektualnych)
          > 2. co mnie interesuje (chociaz troche)
          > 3. z czym mam przynajmniej przecietne szanse na przyzwoite zatrudnienie z
          > przyzwoita placa (bez znajomych, kontaktow, koneksji, dojsc, itp.)
          >
          > Z takiego rownania wyszedl zawod, ktory dal mi dobra (choc nie oszalamiajaca)
          > pozycje na dzisiaj i dobre perspektywy na przyszlosc).
          >
          > UWAGA! Doktorzy filozofii i psychologowie rowniez w Kanadzie (rowniez
          rodowici
          >
          > Kanadyjczycy) sa taksowkarzami i rozwoza pizze jesli nie maja nadzwyczajnego
          > szczescia lub dobrych koneksji!
          >
          > To samo dotyczy Polski, a nawet bardziej: tu stopa bezrobocia jest zwykle od
          6
          > do 8%, w dzisiejszej Polsce ok. 20%. Tymczasem w Polsce najwyrazniej
          dominuje
          > stara taktyka: skonczyc studia. Jakie i co bedzie dalej, ludzie juz mniej
          sie
          > martwia, dramat i rozczarowania zaczynaja sie pozniej. Ponadto w tej
          polskiej
          > gospodarce rynkowej uwaza sie, ze po studiach (obojetnie) jakich powinno sie
          > zarabiac lepiej niz reszta motlochu, no bo przeciez... ja mam dyplom. A ze z
          > turkologii, to juz malo wazne.
          >
          > Wniosek: nie zawsze mozna studiowac to co sie lubi and/or to co jest lekkie,
          > latwe i przyjemne. Ta zasada obowiazuje w rynkowej gospodarce wszedzie.
          >
          > Dobranoc panstwu!
          Dobranoc
          • doris2599 Re: SMUTNY DOWCIP, ale... 05.09.03, 23:13
            No wlasnie, w czasach kiedy moje kolezanki studiowaly Accounting albo Finance,
            ja wybralam kierunek ktory mnie interesowal a po ktorym bez znajomosci,
            wielkiej kasy nie bede zarabiac. Dzisiaj nie mam do nikogo pretensji, zarabiam
            mniej niz inni bo dokonalam takiego wyboru i moge sobie no to pozwolic rowniez
            z innych powodow.
            Wspolczuje wszystkich ktorzy po otrzymaniu dyplomu rozkladaja rece: no i co
            teraz? Jaka praca itd.?, ale skoro nie ma takiej o jakiej sie marzy to sie robi
            co popadnie. Ambicje chowamy w kieszen bo zyc trzeba. Tak samo jak kolega z
            Kanady zastanawiam sie skad to podejscie, ze skoro ma sie dyplom to trzeba
            wiecej zarabiac? Od kiedy to goscie po studiach powinni zarabiac wiecej niz
            reszta. Osobiscie uwazam, ze lepiej byc dobrym fachowcem niz dobrym
            gryzipiorkiem. W wielu krajach jest to normalne, ze pracownicy fizyczni
            zarabiaja wiecej niz umyslowi poniewaz wytwarzaja konkretne dobra na ktore jest
            popyt itd. ( zreszta sami powinniscie wiedziec bo uczycie sie ekonomii ;)
            Juz po studiach pracowalam jako "file clerk" i korona mi z glowy nie spadla, ze
            musialam przez 8 godzin dziennie ukladac stosy papierow, ,pakowac je w pudla i
            ciagac do magazynu. Po prostu nie bylo nic innego a cos robic trzeba.
            Wielu z Was studiuje a potem dopiero (po studiach) szuka pracy. Smiesza mnie
            troche takie uklady bo ja pracuje od 18-tego roku zycia i nie narzekam. Zaraz
            po maturze wyjechalam z Polski i moja pierwsza prace dostalam w piekarni. I
            tez moglabym sie sie oburzac, ze co , jak- po maturze i pracowac fizycznie? Ta
            praca i jeszcze wiele innych nauczyly mnie szacunku do innych, do samego
            pieniadza i wielu innych rzeczy ktore na zawsze ulatwia mi zycie ...
            I wlasnie takich doswiadczen zycze wszystkim!


        • Gość: otago Re: SMUTNY DOWCIP, ale... IP: *.sympatico.ca 05.09.03, 23:52
          Gość portalu: MAFISTER napisał(a):

          > UWAGA! Doktorzy filozofii i psychologowie rowniez w Kanadzie (rowniez
          rodowici
          >
          > Kanadyjczycy) sa taksowkarzami i rozwoza pizze jesli nie maja nadzwyczajnego
          > szczescia lub dobrych koneksji!
          >
          > To samo dotyczy Polski, a nawet bardziej: tu stopa bezrobocia jest zwykle od
          6
          > do 8%, w dzisiejszej Polsce ok. 20%. Tymczasem w Polsce najwyrazniej
          dominuje
          > stara taktyka: skonczyc studia. Jakie i co bedzie dalej, ludzie juz mniej
          sie
          > martwia, dramat i rozczarowania zaczynaja sie pozniej. Ponadto w tej
          polskiej
          > gospodarce rynkowej uwaza sie, ze po studiach (obojetnie) jakich powinno sie
          > zarabiac lepiej niz reszta motlochu, no bo przeciez... ja mam dyplom. A ze z
          > turkologii, to juz malo wazne.
          >
          > Wniosek: nie zawsze mozna studiowac to co sie lubi and/or to co jest lekkie,
          > latwe i przyjemne. Ta zasada obowiazuje w rynkowej gospodarce wszedzie.

          Ale przyznasz chyba, ze mimo wszystko o wiele latwiej znalezc prace tutaj niz
          w Polsce (tez pisze z Kanady). Ja akurat studiowalam dla przyjemnosci
          (skonczylam tutaj iberystyke) a pracuje w sektorze finansowym - mutual funds.
          Prace znalazlam w ciagu moze dwoch tygodni od poczatku poszukiwan i w sumie to
          niewiele nikogo obchodzilo co studiowalam; wazne bylo tylko, ze mam skonczone
          studia. A to jak gielda operuje i co to sa papiery wartosciowe to mnie juz w
          pracy bez problemu nauczyli.
          • Gość: emilia Re: SMUTNY DOWCIP, ale... IP: 213.17.175.* 08.09.03, 16:42
            to ja Wam powiem jak to jest ze skończeniem studiów w Polsce.
            skończyłam prawo, bez rewelacji, ale w swojej koronnej dziedzinie - reklama,
            prawo konkurencji - nie miałam sobie równych na roku.
            jeszcze na studiach pracowałam w kancelarii z nadzieją, że jak skończę studia
            to się dopier rozwinę....
            i klops.
            jak już trzeba było mi zapłacić sensowną pensję /podatki, składki itp. itd/ to
            mi podziękowano. BEZ GRZECZNOŚCI....
            zajmowałam się róźnymi rzeczami, byłam kieronikiem oddziału międzynarodowej
            firmy, ale i sekretarką. kilkakrotnie wyjeżdzałam na staże, które .... pomogli
            mi załatwić znajomi za granicą, bo w polsce nie ma takich możliwości....

            i kończąc jeden ze staży dostałam propozycję. nie pracuje w zawodzie, jak tu
            przyszłam - nie do końca znałam się na tym, co powinnam robić. ale wszystkiego
            mnie tu nauczono /SZKOLENIA !!!!! / i teraz za stosunkowo niewielkie pieniądze
            pracuje w międzynarodowej firmie o pewnym statusie, gdzie mam się szansę
            rozwijać.

            a szukając pracy sama, z ogłoszenia, czy przez pośredników / swoją drogą - nie
            dostałam od pośredników ŻADNEJ oferty pracy/ byłabym do dziś BEZROBOTNA.
      • Gość: kit SMUTNY DOWCIP ale prawdziwy IP: *.grodkow.sdi.tpnet.pl 08.09.03, 19:09
        Bo Urząd Pracy proponuje coś takiego dla absolwentów, po studiach także. Czyli
        tak zwane staże, za nie całe 500zł miesiecznie wykłada kase na takiego
        absolwenta, a firma lub instytucja państwowa (najczęściej) i tak ma takiego
        robola za darmo. A ty biedaku po studiach masz 500zł.....

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka