Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Polsko, nadchodze!

    IP: *.zone3.bethere.co.uk 13.10.08, 19:18
    Witam,

    Po paru latach emigracji zaczynam powaznie rozwazac powrot. Tu gdzie jestem
    nie jest zle, ogolnie nie narzekam (na prace na pewno nie) tylko tesknota za
    najblizszymi, starymi znajomymi daje sie we znaki.

    Jednak wychodze z zalozenia, ze dobrze miec jakis plan, wiec nie chce robic
    tego na lapu capu i chce wiedziec, czego sie spodziewac - praca wychodzi na
    pierwszy plan.

    Sytuacja jest taka - obecnie mam ciut powyzej 30-tki. Wyjezdzajac na Wyspy moj
    angielski byl znosny, ale na pewno nie swietny (mniej wiecej poziom CAE) -
    perfekcja to to nie jest, ale teraz jest nieporownywalnie lepiej.

    Czego zamierzam szukac:
    Interesuje mnie raczej cos zwiazane z lancuchem dostaw; mysle, ze uderzalbym
    albo w tj. albo dzial zaopatrzenia, albo planowanie (produkcji) - czyli tam
    gdzie mam niewielkie, ale jednak jakies doswiadczenie.

    Chce najchetniej wrocic w rodzinne strony, tj Gorny Slask, ale nie wykluczam
    definitywnie Malopolski lub Dolnego Slaska.
    I najwazniejsze - nie chce byc "przodownikiem pracy". Nie chce zyc by
    pracowac, tylko pracowac, by zyc. Nie chce byc zobowiazanym do bycia gotowym
    do przybiegniecia do pracodawcy i merdania ogonkiem o kazdej porze dnai i
    nocy. Innymi slowy : po prostu na pewne wyrzeczenai jestem gotow, ale nie
    chcialbym, zeby praca przekraczala te 40 godzin tygodniowo, no moze czasami w
    ramach wyjatku.

    Rownoczesnie w zwiazku z powyzszym nie spodziewam sie kwot rzedu 6-7k, ale jak
    chyba kazdy chcialbym sensownie zarabiac by moc zyc na umiarkowanie
    przyzwoitym poziomie. Umiem zarzadzac swoimi pieniedzmi, wiec licze, ze
    3500-4000 netto wystarczy (na mnie, zone i male dziecko).

    Czy to realne? Dobrze kombinuje, czy popelniam jakis blad?
    Moze wsrod Was jest ktos, kto ma podobny "zyciorys", lub zna kogos takiego?

    Decyzje oczywiscie podejme sam, ale jesli ktos ma ponadto jakies porady czy
    sugestie, bede zobowiazany, krytyka jesli konstruktywna - bedzie na pewno
    przyjeta.


    Dzieki
    Obserwuj wątek
      • kxiadz Re: Polsko, nadchodze! 13.10.08, 19:36
        Zapomnij o takiej kasie i to w etacie(176godz/miesac)
        Zeby to osiagac sa dwa wyjscia:
        1)mocne znajomosci
        2)bardzo bogate doswiadczenie,wyszktalcenie i juz...min 2 jezyki

        Witamy w polsce...kraina mlekiem i miodem plynaca,a moze kraina
        cwaniactwem i zlodziejstwem plynaca hmmm,zwal jak zwal :D

        Czy sie cos zmienilo?Tak jest wiecej oblesnie bogatych i jest wiecej
        PRACY(jupi) za....tzw. "tysiak"
        • Gość: kandydat Re: Polsko, nadchodze! IP: *.zone3.bethere.co.uk 13.10.08, 20:48
          > Zapomnij o takiej kasie i to w etacie(176godz/miesac)
          > Zeby to osiagac sa dwa wyjscia:
          > 1)mocne znajomosci
          > 2)bardzo bogate doswiadczenie,wyszktalcenie i juz...min 2 jezyki
          Kurcze, mowisz jak gdyby czas sie zatrzymal. Tak to bylo gdy wyjezdzalem :-((

          Dobrzem, a tak realistycznie, pracujac na normalnym jednym etacie - na co
          moglbym liczyc?
          Tylko nie chodzi mi o zdania zaczynajace sie od "jesli bedziesz mial kupe
          szczescia to..." - chodzi mi o prawdopodobny scenariusz.

          Ja nawet moge zostac dwa razy w tygodniu po godzine, potltora czy nawet dwie od
          "swieta", bo czasami moze byc taka potrzeba (tez czasami potrafie wejsc w skore
          pracodawcy) - spoko - zgoda, ale to pod warunkiem, ze przez kolejne pare tygodni
          juz nie bedzie takiej potrzeby.

          Praca nawet taka nie znienawidzona, nie moze sie stac celem mojego zycia!
          • Gość: KAZIK S. Re: Polsko, nadchodze! IP: *.toya.net.pl 14.10.08, 15:53
            Xiądz napisal prawde, nie sugeruj się propagandą PO. Ja biegle Znam
            ang, niemiecki komunikatywnie i mam 1,5 tysiaka na ręke (jakoś
            starcza na egzystencje), plusy takie że 0 nadgodzin i lekka robota w
            biurowa.
            Realnie patrząc nikt ci nie da na początek więcej niz 2 tysie za
            biurkiem (cięko wogóle znaleźc, jest masa chętnych)
            Jako fizol zarobisz zdecydowanie więcej.
            Ja jesli juz zaczałbym ukladac swe zycie za granica nawet za 4 koła
            bym nie wracał:)
            pzdr
      • Gość: . Re: Polsko, nadchodze! IP: 83.168.106.* 13.10.08, 19:38
        Już jeden taki był. Chyba nawet wrócił. I głoś po nim zaginął. Przeczytaj wątek
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=84783527&a=84783527 . Nie podejmuj
        pochopnie decyzji pod wpływem emocji.
        • Gość: kandydat Re: Polsko, nadchodze! IP: *.zone3.bethere.co.uk 13.10.08, 20:51
          Przeczytalem kilka pierwszych postow..
          Coz.. zeby bylo pozytywniej, pozdrawiam i dziekuje za cynk :-)
      • Gość: Polak mały Polska na kolanach u Twoich stóp :))))) IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.08, 19:42
      • Gość: abc Re: Polsko, nadchodze! IP: *.adsl.inetia.pl 13.10.08, 20:00
        > 3500-4000 netto wystarczy (na mnie, zone i male dziecko).
        Te "skromne" wymagania (przy nic nieumieniu), to w złotych, czy w euro?
        • Gość: kandydat Re: Polsko, nadchodze! IP: *.zone3.bethere.co.uk 13.10.08, 20:41
          W walucie obowiazujacej w Polsce, zdaje sie, ze to nadal zlotowki :)

          Nie wiem tez co masz na mysli piszac o nicnieumieniu?

          Mam doswiadczenie (choc niewielkie), jako planista w lancuchu dostaw- ale o tym
          napisalem wyraznie, wiec OK - nie piszesz doslownie.
          Ale na ironie to tez nie wyglada - bo nie jestem jednym na milion; nie jestem w
          niczym naprawde wyjatkowo obcykany, jakims rozrywanym supernadspecjalista -
          gdyby tak bylo zaznaczylbym to.

          Moglbys rozwinac?
      • Gość: Kuba Re: Polsko, nadchodze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.08, 12:23
        Well, Twój post wywołał na mej twarzy usmiech. Ja od trzech miesiecy szukam
        pracy jako grafik komputerowy. Mam kilkunastoletnie. ogromne, wszechstronne
        doświadczenie, znam dwa języki, mam wyższe wykształcenie i nie mogę znalezć nic
        ciekawego. Ostatnio pewna pani na rozmowie była zszokowana, kiedy powiedziałem,
        że chciałbym zarabiać 3 tyś. netto. Gdzie indziej znów zapytali, czy jestem
        gotowy założyć własną firmę itd. itd.
        Cóż - pracodawcy sami kopią pod soba dołki, bo jeżeli mam z takim doświadczeniem
        pracować za 2 tyś. to wolę podjąc za te same pieniądze znacznie mniej
        odpowiedzialną pracę, albo wyjechać za granicę.
        Życzę powodzenia. Ogłoszeń o zatrudnieniu sprzedawców w sklepie, rzeczywiście
        nie brakuje.
        • Gość: Barnaba Re: Polsko, nadchodze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 07:17
          to zle szukasz.
          ja tez jestem grafikiem. tez znam biegle dwa jezyki.
          i tez mam duzo doswiadczenia (chociaz moze nie az tak
          wszechstronnego), tyle ze pracuje w zawodzie od 6 lat.
          po ostatniej (kolejnej juz) awanturze z naczelna pisma, kotre
          skladam, znalezienie nowej stalej pracy zajelo mi doslownie 30
          min(!). i to bynajmniej nie za 2 ani 3 tys. a w ciagu nastepnych
          kilku dni zostalem zaproszony jeszcze na 7 rozmow kwalifikacyjnych.
          i to wszystko wydarzylo sie naprawde.

          tak wiec powodzenia i sie nie zalamuj!!!!




      • Gość: as Re: Polsko, nadchodze! IP: *.as.kn.pl 14.10.08, 12:49
        3500-4000 netto haha dobre ;))))
        To lepiej siedz tam gdzie siedzisz i nie wracaj ;D
        • Gość: ??? Re: Polsko, nadchodze! IP: 194.203.84.* 14.10.08, 13:48
          Przeciez ktos chyba nabija te slynna GUS-owska srednia powyzej 3100
          czy 3200 czy ile to ostatnio bylo, prawda?

          A nikt mi nie wmowi, ze informatycy i co lepsi inzynierowie stanowia
          az taka potezna grupe ludzi, aby tak ostro ciagnac srednia w gore.

          Myle sie?
          • mojekontolalala Re: Polsko, nadchodze! 14.10.08, 14:33
            > Przeciez ktos chyba nabija te slynna GUS-owska srednia powyzej 3100
            > czy 3200 czy ile to ostatnio bylo, prawda?
            >

            3200 brutto czyli 2200 netto czyli w warszawie wynajmujesz mieszkanie
            (kawalerke) dalej od centrum, opłacasz opłaty i zostaje Ci 300-500 na jedzenie,
            ubranie, itp. suuuper

            a kto nabija te średnią podatku PIT, zacznijmy od liczenia średniej:

            30 panów w markecie zarabia 1000
            30 panów robotników zarabia 2000
            30 specjalistów w biurach, wykształconych zarabia 1500
            3 żołnierzy/oficerów za 2500
            jakiś ubek ma emeryture 5000
            jakiś prezes firmy co zatrudnia powyższych powiedzmy 40 ludzi ma 30 000
            jego syn dyrektor w tej firmie ma 20 000
            jego przydupas co krzyczy na ludzi, kolega, powiedzmy 8000
            jakiś programista 5000
            pan od kafelków 4000
            jakiś radca/adwokat/notariusz dzięki korporacji zwija kolejne 30 000
            jakiś dyrektor oddziału banku 40 000

            więc masz grupę 90 osób zarabiających średnio 1500 (market, robotnicy,
            urzędnicy) i masz pozostałe 10 osób (dla równego rachunku 100 osób)
            zarabiających jak się nie pomyliłem 149 500

            łączne dochody do średniej wyniosą:

            149 500 u 10 osób + 135 000 u pozostałych 90 osób

            i jaka jest średnia z całości ???

            2 850 złotych

            i co????
            • Gość: WlazłKotekNaPłotek Re: Polsko, nadchodze! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 11:50
              mojekontolala twój post dosyć populistyczny. Weć pod uwagę, że
              srednią płacę nie liczy się z PIT - zerknij na strone GUS i zobacz
              co w niej wchodzi.
              A, i dla równowagi:
              70% zatrudnionych u tzw. "prywaciarzy" mających oficjalnie 1126, nie
              oficjalnie kilkakrotnie więcej - wniosek: oficjalna średnia jest
              znacząco zaniżona.
              • Gość: pawel Re: Polsko, nadchodze! IP: *.domainunused.net 15.10.08, 12:20
                jak ktoś lubi ciąć na podatkach, to często żeby jeszcze obniżyć koszty pracy,
                podpisuje umowę o niepełny etat (a godzin tyle samo co na całym). wtedy do
                średniej mnoży się taką pensję do wartości 1 etatu. poza tym do średniej nie
                bierze się osób z umową zlecenie/dzieło, a takie osoby znacznie zaniżyłyby średnia.

                a co do autora wątku :))) gratuluję optymizmu i dobrego humoru.
                • mojekontolalala Re: Polsko, nadchodze! 15.10.08, 13:07
                  Gość portalu: pawel napisał(a):

                  > jak ktoś lubi ciąć na podatkach, to często żeby jeszcze obniżyć koszty pracy,
                  > podpisuje umowę o niepełny etat (a godzin tyle samo co na całym). wtedy do
                  > średniej mnoży się taką pensję do wartości 1 etatu. poza tym do średniej nie
                  > bierze się osób z umową zlecenie/dzieło, a takie osoby znacznie zaniżyłyby śred
                  > nia.
                  >
                  > a co do autora wątku :))) gratuluję optymizmu i dobrego humoru.


                  a to mnie oświeciłeś, nie wiedziałem o tym

                  czyli jak wyzyskiwacz zatrudnia np. sprzedawcę w sklepie oficjalnie na pół etatu
                  za 1400 (a ona pracuje 8 godzin jak etat) to znaczy że w statystyce znajdzie sie
                  2800 ???
                  nie wiedziałem, parszywość, racja

                  a z koleji racja, pełno osób co robią na umowe zlecenie racja, pełno, od
                  akwizytora przez sklepową po montera sieci
                  racja
                  i to też sie nie liczy, gdzie ja nie szedłem na rozmowę okazywało sie sprzedażą
                  i umowa zlecenie/własna działalność 1000+prowizje
          • kxiadz Re: Polsko, nadchodze! 14.10.08, 16:35
            Oczywiscie ze sie mylisz.
            Daleko patrzac:
            Moja byla firma:
            Prezes przed 40-min 20 000zl(spekulacja) netto(doprowadzil do
            upadlosci byla firme)(dom)
            Kierownik spedycji(jego ziec) zona citroen picasso,on megane + saab
            900 "na niedziele"(dom),reszta pracownikow(kilu dziesieciu) nie
            przekraczalo 2000 netto,brak warunkow pracy...ble ble ble


            Firma w ktorej pracuje zona-ujrzala wykaz zarobkow prezesow
            (oficjalny wykaz zdla ZUS) przewaznie 100 000 netto/rok...to
            oficjalnie a nie oficjalnie?Kot wie,kto wie :D:D:D jeden ma min
            Lexusa RX hybgryda a kazdy z prezesow DOM

            Reszta zarabia od 1500 do 2500 netto


            I TAK WYGLADA 8/10 FORIM W POLSCE
            • Gość: Kxiadz Re: Polsko, nadchodze! IP: *.stk.vectranet.pl 14.10.08, 16:38
              To bylo do:
              GOSC:???
            • Gość: nakretka M-6 Re: Polsko, nadchodze! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.08, 11:47
              To maaaaaało rozgarnięci Ci "prezesi" jak tak marnują swoje
              pieniądze (od takich wynagrodzeń płacąc ZUS oraz podatek 40%).
              Na pewno Twoja żona dobrze widziała? Może jej się jedno zero
              pomyliło?
              To z tych 100 000 dostaną najwyżej połowę.
              Normalnie to prezes zakłada swoją działalnośc gospodarczą
              opodatkowaną liniowo - czyli zawsze 19% - oraz opłaca tylko
              zdrowotne dla prowadzącyh DG - czyli miesięcznie ok. 212,00.
              Zyskując tym sposobem kilkadziesiąt tys miesięcznie.
        • Gość: Janusz Re: Polsko, nadchodze! IP: *.toya.net.pl 15.10.08, 13:04
          Przesadzacie. Dużo zwykłych ludzi również zarabia nieźle (ponad 4-5k netto). Są to przedstawiciele różnych zawodów, ale ich wspólną cechą jest posiadanie wykształcenia + realnych umiejętności z naciskiem na to drugie.
          Niestety obecnie mamy zalew pseudo inżynierów or pseudo magistrów, którzy tak naprawdę poza papierkiem nic sobą nie reprezentują. W Polsce jest dobrze płatna praca dla ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć "jestem specjalistą w mojej dziedzinie" bez względu na to czy tą dziedziną jest inżynieria sieciowa, genetyczna czy może księgowość.
          • mojekontolalala Re: Polsko, nadchodze! 15.10.08, 15:03
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Przesadzacie. Dużo zwykłych ludzi również zarabia nieźle (ponad 4-5k netto). Są
            > to przedstawiciele różnych zawodów, ale ich wspólną cechą jest posiadanie wyks
            > ztałcenia + realnych umiejętności z naciskiem na to drugie.
            > Niestety obecnie mamy zalew pseudo inżynierów or pseudo magistrów, którzy tak n
            > aprawdę poza papierkiem nic sobą nie reprezentują. W Polsce jest dobrze płatna
            > praca dla ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć "jestem specjalistą w mojej dzi
            > edzinie" bez względu na to czy tą dziedziną jest inżynieria sieciowa, genetyczn
            > a czy może księgowość.

            jaaasne, ale jak sie kończy politechnike i nikt nie odpowiada na CV po za
            akwizycją to jak zostać specjalistą ?

            to nie socjalizm, że jak mój wujek kończył elektronike to go wysłali do zakładów
            na staż, potem został kierownikiem potem dalej....

            dziś kończysz uczelnie i wysyłasz CV i masz szanse zostać specjalistą ds.
            sprzedaży, inżynierem sprzedaży albo jak sie nie chce akwizycji to cieciem

            ja znam ludzi co na politechnice mieli stypendia naukowe i jeden dziś jest
            robotnikiem, drugi pracuje za śmieszne grosze trzeci...

            aby gdzieś złapać dobrą pracę która rozwinie zawodowo trzeba mieć znajomości
            wtedy można zarobić 4-5000

            ile jest osób co kończyły państwowe dobre uczelnie, znają języki a im na CV nie
            odpowiadają lub proponują akwizycje lub za grosze prace ?

            jak taki mądry jesteś to daj mi taką prace za 4000-5000
            skończyłem politechnike warszawską dziennie, miałem stypendium, znam 2 języki i
            5 lat pracy w administracji państwowej :D
            i co ? zorganizujesz mi prace za taką kase ?
            bo ja szukam i jak mówie przy rozmowach 2500 netto minimum to im szczeny
            opadają, bo tyle to oni BRUTTO proponować mogą w najlepszym razie
            • Gość: gg Re: Polsko, nadchodze! IP: 212.106.138.* 24.10.08, 14:35
              > jak taki mądry jesteś to daj mi taką prace za 4000-5000
              > skończyłem politechnike warszawską dziennie, miałem stypendium, znam 2 języki i
              > 5 lat pracy w administracji państwowej :D
              > i co ? zorganizujesz mi prace za taką kase ?
              > bo ja szukam i jak mówie przy rozmowach 2500 netto minimum to im szczeny
              > opadają, bo tyle to oni BRUTTO proponować mogą w najlepszym razie


              Instytut Lotnictwa w W-wie- inżynier mechanik konstruktor 7800 PLN
              brutto
              Bechtel w W-wie podobne sumy i wyższe
              • mojekontolalala Re: Polsko, nadchodze! 27.10.08, 09:12
                > Instytut Lotnictwa w W-wie- inżynier mechanik konstruktor 7800 PLN
                > brutto
                > Bechtel w W-wie podobne sumy i wyższe

                zgadza sie ale to konstruktorzy, wiedza z polibudy już wyleciała to -raz (przez
                tych co nie odpowiadali na CV absolwenta w 2002 i trzeba było na ciecia pójść i
                magazyniera żeby w domu było co jeść)
                -i dwa - nie każdy wydział PW to mechaniczny, jest chemia, fizyka, transport,
                geodezja, inż. środowiska, inżynieria produkcji, elektryka, biotechnologia...
                ja wiem że jest praca dla konstruktorów maszyn po mel, simrze i po budowlance
                nawet w IL na rozmowie byłem i pan mnie pyta, czemu ja z innym wykształceniem
                niż kierunkowe przyszedłem, to mówie , że wyższe techniczne mam, mój angielski
                ocenił baaardzo wysoko, ale powiedział, że ja jako nie konstruktor, niestety nie...
                a AutoCada znamy wszyscy, tylko inna nazwa wydziału, a w końcu jak człowiek ma
                mózg to opanuje też inną dziedzine, pierwsze 3 lata przecież mamy to samo na pw
                wszyscy, bo ja z jednego z tych wydziałów co wymieniłem powyżej
                • Gość: whitney85 Re: Polsko, nadchodze! IP: *.aster.pl 27.10.08, 18:54
                  a ja znam inzyniera elektronika w instytucie lonictwa i po kilku
                  latach pracy ma tam 2 500 netto
                  • Gość: piotr Re: Polsko, nadchodze! IP: *.gprs.plus.pl 27.10.08, 23:44
                    W EDS/GE sa chyba trochę inne stawki, ja jako inżynier mechanik w dziale Energy
                    miałem propozycję za 7000 PLN brutto.Mam 5 lat doświadczenia, angielski znam srednio
          • Gość: majkel Re: Polsko, nadchodze! IP: 195.188.191.* 15.10.08, 18:00
            W Polsce jest dobrze płatna
            > praca dla ludzi, którzy mogą o sobie powiedzieć "jestem
            specjalistą w mojej dzi
            > edzinie" bez względu na to czy tą dziedziną jest inżynieria
            sieciowa, genetyczn
            > a czy może księgowość.

            czlowieku co ty bredzisz
            jestem inzynierem z doswiadczeniem
            w polsce nie ma dla mnie pracy bo nie ma firm z branzy w ktorej
            pracuje(dosyc waska specjalizacja)
            moglbym robic cos podobnego ale po co skoro na zachodzie zarobie
            wielokrotnie wiecej
      • kxiadz Re: Polsko, nadchodze! 14.10.08, 16:46
        mojekontolalala

        Ale w sumie i tak zanizylismy te kwoty dla prezesow,dzis nie rzadko
        OFICIALNIE dany prezes pobiera(bo to nawet nie jest wypracowane) min
        100 000netto/miesiac
      • Gość: kandydat Szklane domy.. w Polsce tez? IP: *.zone3.bethere.co.uk 18.10.08, 16:43
        Teraz juz mnie mozg boli.

        Myslalem, ze z czasem latwiej bedzie podjac decyzje. Ta jednak zrobila sie
        jeszcze trudniejsza niz wczesniej. Wiekszosc dotychczasowych postow nie
        upraszcza sprawy - ale dziekuje Wam za nie: wole "prawdziwa" prawde, a nie
        "prawde" jaka bym wolal uslyszec.

        Przez najblizsze miesiace zyc bedziemy "po staremu". Zona wroci do pracy z
        macierzynskiego juz wkrotce i damy sobie jeszcze chyba kilka miesiecy i
        zobaczymy. Bedziemy tez obserwowac stan ekonomii w Europie i w ogole na swiecie
        - to ma wplyw.

        Kilka slow odnoszac sie do postow powyzej.

        Nie urwalem sie z choinki. Wiem, ze nie ma lekko w Polsce dla wszystkich. Bywam
        tam czasem i widze, ze roznie jest.
        Ale tu rowniez zycie rozami uslane nie jest. Nie bede sie rozpisywal co do
        tesknoty i braku starych przyjaciol, bo tu role odgrywaja emocje, to nie jest
        obiektywnie mierzalne.
        Natomiast co do sytuacji finansowej (tu mozna pokusic sie o jakies porownania)
        to na pewne obnizenie standardow jestesmy gotowi, w granicach rozsadku.

        I wciaz nie mam pewnosci czy czekalby nas dramatyczny skok.
        Poniewaz bledem jest utopijne myslenie, ze tu w Anglii jest idealnie.

        Wiem, po tekstach na roznych forach, ze Polacy maja czesto alergie na emigrantow
        zbyt dokladnie wyliczajacych co ile kosztuje i jak na tym wychodza,
        paradoksalnie zwlaszcza wtedy, gdy wychodzi na to, ze emigrantom wiedzie sie
        naprawde dobrze.
        Jednak nie zamierzam pisac jak tu jest swietnie - bo perfekcyjnie nie jest, choc
        nie narzekamy.

        Nie bawiac sie w skrupulatnego ksiegowego-analityka sytuacja w kilku zdaniach:
        Faktem jest, ze nie glodujemy. Nie trzeba na kazdym kroku ogladac kazdego
        miedziaka przed jego wydaniem.
        Wiecej: bez duzych dodatkowych wyrzeczen mozemy miec/utrzymac dwa samochody,
        "miejski" sredniej klasy, drugi bardziej "wycieczkowy" klasy srednio-wyzszej.
        Mieszkajac w trojke w wynajmowanym domku (ok 60 metrow kwadratowych, czyli ok
        ale bez fajerwerkow) - mozemy cos zaoszczedzic.

        Jednak nie jest to wcale duzo. Po odliczeniu wszystkich 'stalych' kosztow (od
        wynajmu, rachunkow, poprzez wszelkie media, zywnosc, drobne przyjemnosci na
        dodatkowym funduszu emerytalnym konczac) rzadko udawalo sie w miesiacu zanotowac
        nadwyzke powyzej 800 funtow. To nie jest majatek!
        A teraz dodajmy do tego, ze obecnie, gdy tylko ja pracuje, nadwyzka to niecala
        polowa wymienionej kwoty, a czasami jej w ogole nie ma. Staramy sie wydawac
        niewiecej niz zarabiamy, na szczescie to nam sie udaje. Ale czy to mozna nazwac
        supersytuacja finansowa?

        Dalej: nie mamy swojego domu, czy mieszkania. "Na sile" moglibysmy kupic, jednak
        ceny nieruchomosci byly na Wyspach tak napompowane, a banka dopiero od niecalego
        roku zaczela pekac - a dmuchana byla kilkanascie lat. Dlatego kupno czegos rok
        temu, badz teraz - ekonomicznie jest delikatnie mowiac bardzo nieracjonalne.
        Czekac kolejne 2-3 lata? No mozna. To jest plan B..

        Zona nie ma specjalistycznego zawodu, wiec duzo wiecej niz obecnie, nie zarobi.

        Jednak tyle wyliczanek. Pieniadz to nie wszystko.
        Nie chce jednak wrocic do zycia takiego, jakie pamietam z Polski
        tuzprzedunijnej, gdzie szukanie pracy przez kilka miesiecy bylo samo w sobie
        niemal jak praca na co namniej pol etatu.

        Naprawde chcialbym byc pewnym podjetej decyzji: takiej, badz odwrotnej.

        Wszystkie opinie mile widziane, moze znajdzie sie ktos, kto mial podobny
        dylemat, podjal decyzje i podzieli sie przemysleniami?
        • Gość: as Re: Szklane domy.. w Polsce tez? IP: 92.1.132.* 18.10.08, 17:08
          Ja mialem podobny dylemat, bylem kilka miesiecy w PL i wrocilem do UK, tym razem chyba na dluzej. Powod? Problemy ze znalezieniem w miare sensownej pracy (kierowca lub podobne) i wysokosc zarobkow, a konkretnie ich stosunek do kosztow zycia. Wprawdzie w koncu prace w PL znalazlem, ale szybko zrezygnowalem - znacznie wieksze wymagania pracodawcow/nizsze place. Musialbym sie znacznie wiecej natrudzic i nadenerwowac, by zarobic mniej. Stwierdzilem, ze fakt bycia w PL nie jest dla mnie warty wiekszej ilosci zadan do wykonania w ramach pracy i roznicy ok. 2000zl miesiecznie, do tego doszedl fakt, ze "przebywanie" w PL jest dla mnie nieco przereklamowane - rozumiem, znajomi, rodzina itp, ale co z tego, skoro ze znajomymi mialem okazje spotkac sie tylko w weekend, a i to niekoniecznie (znajomi tez pracuja, dzieci, budowy domow itp.). W koncu stwierdzilem, ze jesli mam zapieprzac 2x mocniej i dostawac 2-3 tys. zl mniej tylko za przywilej "bycia w PL" - to wracam do UK.
          Nic tez tak nie wq... jak rozmowy kwalifikacyjne
          - a czy na pewno pan wrocil z zagranicy...
          - setki innych glupich pytan, znajdziesz w watku o rozmowach kwalif.
          Kombinacje typu:
          - Wie pan, czasem trzeba zostac dluzej w pracy
          - Nie ma problemu, a ile placa panstwo za nadgodziny?
          -Em, hem, khem, no wie pan...
          • Gość: kandydat Re: Szklane domy.. w Polsce tez? IP: *.zone3.bethere.co.uk 18.10.08, 17:58

            O widzisz, wlasnie te wymuszane czeste nadgodziny (i to nieplatne??) to wlasnie
            cos, czego bym nie umial zaakceptowac.

            A moge spytac co robiles w UK, jak dlugo?
            I co robisz obecnie?

            Co do tego powrotu (w kwestii pozafinansowej czyli znajomi, rodzina) to
            napotkalem niedawno na opis takiego zjawiska re-emigrantow, ono sie nazywa
            odwrotny szok kulturowy, czy jakos tak.
            Artykul byl dlugi i ciekawy, pisze z pamieci wiec moge cos pokrecic, ale z
            grubsza chodzi o to, ze:

            1. wracajacy spodziewa sie w ojczyznie zastac wyidealizowany obraz, czyli
            pamieta to co bylo fajne, a troche zapomina wszystko co bylo nie ok.
            2. na poczatku jest super - (faza euforii) - liczne spotkania z dawno nie
            widzianymi znajomymi, odwiedzenei dawno niewidzianych miejsc itp. Trwa zwykle od
            tygodnia do ok miesiaca.
            3. wracajacy przez lata zyl w innym miejscu, i normalnym jest, ze jego
            wspomnienia czy ostatnie doswiadczenia obracaja sie wokol miejsca w ktorym byl
            (w naszym przypadku UK) - Polacy tego nie lubia, nie sa zbyt zainteresowani na
            dluzsza mete, i zbyt czeste nawiazania " bo gdy bylem w Anglii..." sa nielubiane
            i traktowane jak wywyzszanie sie, traktowanie siebie jako kogos, kto uwaza, ze
            wie wiecej itp.

            To troche dalo do myslenia, i bylo by pewnie ciekawym pomyslem powrot na czas
            dluzszy niz urlop, ale niedluzszy niz 3 miesiace - nacieszyc sie tym, czego
            brakuje i wtedy dopiero podjecie wlasciwej decyzji. Tak tez myslalem, by zrobic.
            Tylko jak?
            Zostawic mieszkanie puste na 3 miesiace?
            Rzucic mamy dwie prace tylko po to, by pozniej tego jednak zalowac?

            No nic, takie moje luzne mysli, dylematy..
            • Gość: as Re: Szklane domy.. w Polsce tez? IP: 92.1.132.* 19.10.08, 02:34
              W UK bylem kilka razy, na poczatku bylo gorzej - praca jako cleaner. Potem car valeter i delivery driver dla pizzerii. Obecnie wylacznie jako pizza delivery driver. Probowalem 3x wracac do Polski, z kiepskim skutkiem, szczegolnie ze pochodze z regionu tzw. Polski B czy jeszcze dalej w alfabecie. Z naszymi pracodawcami mialem mase klopotow, mozna by ksiazke napisac, ale wiekszosc znasz pewnie z forum lub autopsji - nieterminowe i kiepskie wyplaty, wymuszanie nadgodzin, sprawy w sadzie pracy itd.
              Te punkty, ktore wypisales, niestety sie zgadzaja. Po powrocie stwierdzasz, ze jestes juz "z innej planety" i nie mozesz sie dogadac czasem nawet z dawnymi kumplami, mowie w sensie innego punktu widzenia. Nie chodzi mi bynajmniej o to, ze jak byles za granica to juz jestes super i w ogole, tylko chcac nie chcac przezyte doswiadczenia zmieniaja nieco swiatopoglad, dodatkowo wiesz juz, ze niektore rzeczy moga wygladac inaczej i potem rzeczywistosc w kraju zaczyna cie dziwic.
              Kombinowanie. Tak to nazwijmy. To mnie najbardziej chyba odrzuca od kraju. U nas kazdy kombinuje, bo musi. Na kazdym kroku. Pensji nie wystarcza, wiec musisz dorobic, pojsc gdzies tam, z kims pogadac, cos zalatwic taniej/lepiej/szybciej itp. itd. Wczesniej sam kombinowalem, zeby przetrwac. Cos kupic taniej, sprzedac drozej, kupic uszkodzone, naprawic, troche zarobic. A w UK? Nie chce mi sie i zwyczajnie nie musze. Kasy z pensji mi wystarcza, nie sa to kokosy i fortuny nie zrobie, ale zyje normalnie. Jak chce miec wiecej kasy - to biore nadgodziny, ale czesciej to ja musze odmawiac menagerowi - bo nie chce mi sie tyle pracowac. I nie jest to problem, ze powiem "nie", nikt nie patrzy krzywo i nie slysze glosow za plecami, ze jak bede tak robil to wylece. Takich rzeczy jest masa, wczesniej sie ich nawet nie dostrzegalo, bo stanowily one czesc codziennego zycia. Dopiero wyjazd to zmienil, bo zobaczylo sie, ze moze byc inaczej. Dlaczego pracodawca pyta mnie na interview o stan cywilny i czy mieszkam z rodzicami? To go nie powinno obchodzic, nie odpowiadam nawet. Bezplatne nadgodziny? Poszukaj wolontariusza. 1100zl netto pensji przy cenach jak na zachodzie? Na drzewo banany prostowac. Po 3 probie powrotu stwierdzilem, ze "z koniem sie kopac nie bede" i znow jestem w UK. Tylko zmienilem nastawienie, juz nie jestem tu by zarobic i odlozyc, tylko by zyc normalnie. Mieszkanie ktore wynajmuje ma lepszy standart niz to, ktore zamieszkiwalem w PL, mam auto, wcale nei jakies super ale nigdy mi na takowym nie zalezalo - za to zalewam do pelna i nie musze liczyc, ile mi wystarczy. Buty, ubrania - gdy sie zniszcza to po prostu kupuje, a nie szczype sie najpierw z miesiac zeby odlozyc. Rachunki prad/gaz - to samo, uzywam ile potrzebuje, zadne tam "zgas swiatlo, bo trzeba oszczedzac". Koledzy w PL? Pewnie, troche zal, ale raz, ze sporo z nich i tak siedzi za granica, a dwa - to widuje sie ich z raz na miesiac, bo kazdy zapracowany, dzieciaki, budowy itp. Wpadne raz na pol roku ich odwiedzic na holidaya i tez bedzie dobrze, a na miejscu tez juz poznalem kilka osob, z ktorymi mozna pogadac.
              Najbardziej jednak chyba przeszkadza w powrocie zmiana sposobu myslenia, to o czym pisales. Znajomy, ktory tez ze mna wyjezdzal ma podobnie, nie moze sie dogadac z nikim. Do tego denerwujesz ludzi, bo kasa jest u nas podstawowym tematem i kiedy odpowiesz na pytanie, ile odlozyles - to okazuje sie, ze w pol roku masz wiecej niz gosc, ktory zapieprza na naszego prywaciarza w jakiejs firemce odlozyl w 10 lat. I pyta sie taki ciebie, po co ty wracales, jak tam tyle zarabiales - i wez mu wytlumacz, ze kasa to nie wszystko. Ze jak juz masz tyle, ze nie troszczysz sie o podstawowe potrzeby (piramida Maslowa bodajze) to zaczynasz sie troszczyc o te wyzszego rzedu. Ech, rozpisalem sie, a to dopiero poczatek, ksiazke by mozna napisac, tylko po co i komu, wystarczy na razie.
              Any questions - ask.
            • Gość: kasia Re: Szklane domy.. w Polsce tez? IP: 92.3.51.* 19.10.08, 12:44
              Czesc kandydat;-)

              Jestem obecnie w identycznej sytuacji co Ty. Wyjechalam z mezem do UK w 2006 na
              trzyletni kontrakt w zawodzie, ktory skonczy sie na poczatku 2009. Firma
              proponuje przedluzenie zatrudnienia, a ja sama nie wiem. Gdy wyjezdzalismy,
              planowalismy powrot do Pl po tych paru latach. Zaczynalismy prace na najnizszej
              krajowej, w trakcie tych trzech lat zarobki nam wzrosly ponad trzykrotnie.
              Gdybysmy tu zostali, nadal by rosly..

              Pracodawca w UK zasponsorowal nam kwalifikacje zawodowe, po ktorych moglibysmy
              pracowac rowniez w innych krajach - np Australia.

              Patrze na ogloszenia o prace w Pl i pierwsze co mnie zastanawia to jak ich malo
              :-/ Drugie, jakie zarobki sa oferowane na tych oglaszanych pozycjach... Ja mam
              nieco wyzsze oczekiwania niz Ty, chce min 6 tys zl netto miesiecznie.

              I nie wiem co robic. Porownuje standard zycia za dane zarobki w obu krajach, jak
              tez i generalna jakosc zycia. I nie wiem.

              Chce w koncu kupic gdzies dom, zapuscic korzenie. To moj nie pierwszy wyjazd
              zagraniczny, wiem, ze po kazdym, gdy wracalam do Pl, po paru miesiacach szukalam
              mozliwosci 'kolejnej' ucieczki do innego kraju...

              Moze nie dla mnie juz nasza ojczyzna :-/ ?
      • Gość: Sopel Re: Polsko, nadchodze! IP: *.ghnet.pl 19.10.08, 11:25
        Nie wspomniałeś o najważniejszym - jakie masz wykształcenie i ile dokładnie masz
        tego doświadczenia.

        3500 - 4000 netto w tej branży jest jak najbardziej możliwe, ale nie tak od
        razu, jak zapewne byś chciał. Jeśli jesteś jednak mgr inż. logistyki po jakiejś
        dobrej politechnice i masz co najmniej 5 lat doświadczenia w branży, w firmach,
        gdzie rzeczywiście istnieją skomplikowane systemy dystrybucji to kwota jest jak
        najbardziej realna. Ale nie licz na to, że z malutkim doświadczeniem i bez
        dobrego wykształcenia kierunkowego zarobisz takie pieniądze.

        W Polsce dzięki bogu można już zarabiać przyzwoite pieniądze w oparciu o wiedzę,
        umiejętności i doświadczenie, ale ludzie którzy mają to szczęście, zazwyczaj
        ciężko na to pracowali - również zaczynali od 1500 netto, staży, praktyk
        studenckich etc, w trakcie których zdobywali znajomości, udowadniali, że są
        nieźli, szybko się uczą, można na nich polegać itp. Nie myśl, że nagle
        wyrośniesz z pod ziemi i ktoś powie ci - "właśnie pana szukamy".

        Poza tym 4000 zł netto miesięcznie to praktycznie 1000 funtów netto miesięcznie,
        czyli stawka, za którą wielu polaków w UK pracuje - czyli de facto wymagasz w
        Polsce brytyjskiej pensji. To po co właściwie jechałeś do UK, skoro masz
        nadzieję, że w Polsce można zarabiać podobnie a w kategoriach realnej siły
        nabywczej nawet więcej.
        • Gość: kandydat Re: Polsko, nadchodze! IP: *.zone3.bethere.co.uk 23.10.08, 08:37
          Sluszne pytanie, to dotyczace doswiadczenia.

          Po profilu kandydata ktory przytoczyles, domniemuje ze jednak moje szanse na
          realizacje tego scenariusza, ktory uwazalem za mozliwie realny, sa niewielkie.

          Niestety, doswiadczenia mam 2,5 roku, czyli 2 razy mniej niz podales w
          "benchmarkowym" przykladzie. Wyksztalcenie mam wyzsze (niezla panstwowa
          uczelnia, studia dzienne) ekonomiczne, ale tu pojawia sie drugie "niestety " -
          nie kierunkowe.
          Jeszcze jedno "niestety", ktore byc moze warto dodac, to ERP z jakim pracuje to
          nie SAP ani Oracle, tylko z tych mniej znanych, dogorywajacych.
          Z plusow, o ktorych byc moze warto wspomniec (nie wiem jak jest to widziane dla
          pracodawcy polskiego i na ile istotne), wspoltworzylem/poprawialem proces dostaw
          od mniej wiecej "polowy" lancucha do finalnego klienta, dla kilku linii
          produktow, no i nie bedzie falszywa skromnoscia jesli dodam obeznanie z
          specyfika pracy w srodowisku wielokulturowym (rozne kraje Europy, kraje Ameryki
          Polnocnej).
          Nigdzie nie pisalem, ze licze na to, ze taki profil zrobi na kims duze wrazenie
          - dlatego tez powtorze - nie zamierzam pchac sie przed szereg i uderzac na
          najwyzsze niemenedzerskie stanowiska, gdzie wymagana jest doglebna wiedza i
          pelne obcykanie w kazdym temacie.
          Stad oczekiwania 3500-4000, a nie 7000-8000.

          Co do dochodzenia do kwoty, ktora podalem za projektowana "realnie docelowa"
          rozumiem, ze to nie przychodzi znikad. Zdaje sobie sprawe, ze do tego trzeba
          dojsc poprzez niezawsze prosta droge.
          I to nie dlatego, ze "o tym gdzies przeczytalem". Przeciez ja nie wylaniam sie
          spod ziemi, chcac nagle byc oplacanym jak mlodszo-sredni specjalista.
          Przeciez tez jakos zaczynalem, tez bylem wczesniej kompletnie zielony, tez
          musialem udowodnic, ze daje sobie rade z X, Y, Z, ze sie potrafie uczyc, ze
          robiac bledy wyciagam odpowidnie wnioski i potem ich potrafie unikac.

          Natomiast ostatnia czesc Twego postu - co do realiow polskich a angielskich - i
          moich oczekiwan tu i tu - nie do konca sie z Toba zgodze.
          Nie wymagam brytyjskiej pensji!

          Przede wszystkim 3500-4000 zlotych, to 730-830 funtow, a nie 1000 - teraz waluty
          szaleja, wiec to akurat sie zmienia z godziny na godzine, wiec nie w tym rzecz.

          Po drugie:
          Tak, gdybym pracowal od kilku lat np. na kasie w supermarkecie (z szacunkiem dla
          tak pracujacych), i jadac do Polski chcial robic to samo i podejmowac co miesiac
          netto 4000 zlotych to wtedy owszem, oznaczaloby to, ze oczekuje brytyjskiej
          pensji. Ale ja porownuje place w konkretnym dziale.
          Tu nie ma potwornej przepasci w roznicach- ale zapewniam Cie, w Wielkiej
          Brytanii place w Supply chain sa wyraznie wyzsze niz 1000 funtow.

          Reasumujac - 1000 funtow to brytyjska pensja ale w zupelnie innych pracach, wiec
          nie porownujesz jablek z jablkami.

          Oczekiwane 3500 zlotych to tak jak pisalem kwota, ktora oznaczalaby pewne
          zmniejszenie standardu zycia, ale licze, ze nie bardzo drastyczne.
          Dlatego przy porownaniu staralem sie skupic nie tyle na zarobkach, co na
          pieniadzach pozostajacych po odliczeniu TYCH SAMYCH RODZAJOWO wydatkow tu i tu.
          Wtedy moge zalozyc, ze -upraszczajac - poziom zycia nie spadnie znaczaco.
          • Gość: Sopel Re: Polsko, nadchodze! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 20:21
            W obliczu tego, co napisałeś myślę, że masz realne podejście. Nie jestem co
            prawda specjalistą od rynku pracy, ale myślę, że spokojnie masz szansę na takie
            zarobki. Tylko zawczasu zrób rekonesans, podzwoń po polskich firmach, pomailuj z
            nimi i po prostu wybadaj rynek. Jeśli nie masz jakiś specyficznych wymagań
            terytorialnych pt. Rzeszów albo Białystok i możesz przeprowadzić się np. do
            Warszawy czy Gdańska to myślę, że zdrowo podchodzisz do sprawy.
            • Gość: MC Re: Polsko, nadchodze! IP: *.chello.pl 27.10.08, 11:51
              Też uważam, że kandydat ma dużą szansę na 3-4k netto, szczególnie jeśli szuka
              pracy w d- , g-śląskim i małopolskim.
              Ja pracuję w dość bliskiej mu branży i z kilkuletnim doświadczeniem zarabiam 7
              tys brutto w jednej pracy (przeciętnie 43 godz/tydz, nadgodziny płatne lub do
              odbioru), do tego, już dla czystej satysfakcji, dorabiam 1,5-4k netto
              poświęcając dodatkowo 10-20h.
              W Polsce wcale nie jest źle.
              Kandydat, na tym forum bywalcami są w większości ludzie poszukujący pracy i/lub
              mającej w niej problemy. Nie oczekuj, że z radością zarekomendują Ci warunki
              pracy w Polsce.
              Cheers!
              • Gość: kandydat Re: Polsko, nadchodze! IP: *.zone3.bethere.co.uk 27.10.08, 18:42
                Dokladnie tak jak napisales, mysle najchetniej o Gornym Slasku, ewentualnie
                Malopolska lub Dolny Slask.

                Bo juz podwarszawski rejon mija sie z moim celem. To by sie laczylo z dluzsza
                niz 3-godzinna podroza w jedna strone tydzien w tydzien na weekend, gdybym
                chcial widywac rodzine czy znajomych przynajmniej raz w tygodniu, a o to
                przypominam mi wlasnie chodzi.
                Skoczylo by sie tak, ze odwiedzialbym ich raz na 2 miesiace, a taka
                czestotliwosc, to osiagam juz obecnie - na jedno wiec wychodzi.

                Moglbys przyblizyc jaka to brazna, co konkretnie robisz, co nalezy do obowiazkow
                itp?
                Chcialbym wiedziec, co bylo by mile widziane, a co absolutnie oczekiwane?
                Przyklad, z glupia frant: taki Visual Basic np. albo Access- bardzo pomocny,
                pomocny, malo pomocny, pomijalny?

                Nie miej watpliwosci - nie pytam dla hecy. Jak juz pisalem nie wybieram sie do
                Polski w ciagu tygodnia czy dwoch, mam jeszcze czas i nie jest tak, ze kazdy na
                dzien na wage zlota.
                Jednak wciaz moge jeszcze sie sprobowac "wcisnac" w jakis ciekawszy kurs, moze
                zdobyc jakis w miare nietrudny do osiagniecia certyfikat (wymagajacy np 2-3
                dniowego szkolenia). Budzet firmy poki co nie jest skromny, i przy dobrej
                argumentacji moge liczyc na pewne tego typu ciekawostki, w granicach rozsadku.

                Oczywiscie "papierki" to jedno, a realne umiejetnosci czy po prostu doswiadcznie
                to drugie. Na to pierwsze mam jednak pewne szanse, no a autentycznego
                doswiadczenia nie rozciagne o kolejne 2,5 roku w kilka miesiecy.

                Pozdrawiam :-)
                • Gość: MC Re: Polsko, nadchodze! IP: *.chello.pl 27.10.08, 21:33
                  Daruj sobie certyfikaty. Pracodawcy szukający ludzi za 6-7 tys nie patrzą na
                  papierki, tylko jak rozmawia się z taką osobą (już słyszę jak szczekają ci,
                  którzy myślą, że praca tylko po znajomości).
                  VBA, Access bardzo przydatne, ale to nie jest podstawą mojej pracy. Znajomość
                  jest atutem, bo np analiza nie zajmuje mi tygodnia tylko dzień - takie
                  usprawnienie. Więc o znajomości wspomnieć warto, z tym, że nie liczą sie kursy i
                  certyfikaty, tylko test od pracodawcy, który być może będziesz zdawał.
                  Znajomość angielskiego nie jest już atutem, ale lepiej się rozmawia z
                  kandydatem, który język zna nie tylko z książek.
                  Rejony, w których zamierzasz szukać pracy czekają na specjalistów z konkretną
                  wiedzą. Jest dużo firm produkcyjnych, które na pewno szukają ludzi od logistyki,
                  finansów, czy supply chain, więc nie powinieneś mieć wielkich trudności. Kasa
                  zależy jednak od doświadczenia i osobowości (nie koniecznie znajomości).
                  Pozdrawiam
        • Gość: Half-Briton Re: Polsko, nadchodze! IP: 194.203.84.* 23.10.08, 17:07
          3500 - 4000 netto w tej branży jest jak najbardziej możliwe, ale
          nie tak od
          > razu, jak zapewne byś chciał. Jeśli jesteś jednak mgr inż.
          logistyki po jakiejś
          > dobrej politechnice i masz co najmniej 5 lat doświadczenia w
          branży, w firmach,
          > gdzie rzeczywiście istnieją skomplikowane systemy dystrybucji to
          kwota jest jak
          > najbardziej realna.

          Taki background to w UK nominalnie 3-3.5 razy wieksze zarobki niz te
          3500zl.
          A realnie z 2 razy.

          Propaganda, ze superspecjalisci w Polsce zarabiaja jak na Zachodzie
          robi ludziom wode z mozgu. Roznice moze sa mniejsze, ale dalej sa i
          to spore.
          Na tym przykladzie widac, ze duzo mniej zostanie w Polsce.

          Ze o kulturze pracy nie wspomne.
      • Gość: leńka Re: Polsko, nadchodze! IP: 89.204.203.* 24.10.08, 14:10
        a ja zycze ci jak najlepiej!i zebys dostal wymarzona prace w Pl.
        zaaplikowalam jeszcze przed przyjazdem do Pl-zajelo mi to 2
        tygodnie,przyspieszona rekrutacja-4 etapy! testy, rozmowy,przeszlam
        i od listopada zaczynam w drugiej najwiekszej firmie swiata w tej
        branzy. wiec jednak jest we mnie cos co wyroznilo mnie sposrod setek
        kandydatow z Pl. dodam ze nigdy nie pracowalam w Pl, a
        na 'emigracji' bylam 3,5 roku.
        niemniej jednak pozdrawiam i zycze spelnienia marzen.papa
        • Gość: leńka Re: Polsko, nadchodze! IP: 89.204.203.* 24.10.08, 14:14
          a i dodam jeszcze ze kluczem do sukcesu jest wiedziec czego sie chce-
          moim zdaniem oczywiscie.
          • Gość: praca na czarno Re: Polsko, nadchodze! IP: *.aster.pl 27.10.08, 21:13
            Po pierwsze jest KRYZYS ŚWIATOWY a ty chcesz rzucić prace ? No Comment !
            Dobry żart z tym powrotem do biedniejszego kraju z większym bezrobociem i patologiami.
            Masz 30 lat ? 90 % ogłoszeń jest dla studentów miedzy 18-26 rokiem życia... sam sprawdź, przecież masz internet. Aha polscy pracodawcy niechętnie podają wynagrodzenia więc szukasz pracy w ciemno.
            Wojsko masz uregulowane ?
            Good Luck sucker !
      • uzix Re: Polsko, nadchodze! 28.10.08, 09:44
        Lepiej siedź na miejscu. Wszystkie ceny idą w górę, a pracodawcy ani myślą
        płacić więcej. Dodaj do tego wszystkich którym odmówiono kredytów, a już
        wpłacili zaliczki deweloperom. Nie będą chcieli zrezygnować i wyjadą zarobić to
        20% wymaganego wkładu. To nie jest najlepsza pora na powrót.
      • Gość: wyzyskiwacze Re: Polsko, nadchodze! IP: *.aster.pl 28.10.08, 18:16
        Nadchodź ! hahaha
        Mi dziś zaproponowano 6-8 zł brutto/godz za pracę biurową . Do tego kara 100 zł za nieprzyjście do pracy . Centrum Warszawy.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka