Gość: ala
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
31.10.08, 21:05
Pracuję w zakupach, praca interesująca ale bardzo wyczerpująca, pochłaniająca 10-14h/dobę.
Mamy zadaniowy tryb pracy, zadań przybywa z tygodnia na tydzień.Zaległości rosną, nie jestem już w stanie wykonać całej powierzonej mi pracy. Szef coraz częściej ma pretensje, że coś nie zostało zrobione. Robię się nerwowa, czuję, że ucieka ze mnie cała energia, po przyjściu do domu nie robię już nic. Moją opinię podzielają ludzie z zespołu.
Jeszcze niedawno mówiono nam, że praca będzie zajmować ok 9h, w tej chwili zasugerowano nam, że miło będzie jeśli będziemy zostawać po min.10h, pracujemy średnio 10-11h. Nadgodziny są nierejstrowane i nikt nam za to nie płaci. Niedawno usłyszeliśmy, ze nienadajemy się do niczego. Przez przypadek usłyszeliśmy, że po świętach zwolnią większość z nas.
W tej chwili wykonujemy zadania, które w innych firmach wykonuje dział jakości, marketingu, handlowy, myśleć mamy także za magazyn. Każdy z nas ma po kilkaset towarów.
Szef powiedział, że jesteśmy od wszystkiego. Mamy służyć działowi handlowemu, spełniać każde ich żadanie. Totalna paranoja.
Za braki jesteśmy karani, ucinają nam pensję za każdy jeden towar odpowiednio mniej. Na pensję składa się podstawa i premia, która nie jest nigdzie jasno określona, to tylko umowa słowna.
Czy mam jakąś podstawę prawną by domagać się ludzkiego traktowania ?? Każdy prócz pracy ma także swoje życie, które zaczyna nam się sypać