Gość: aron IP: *.lublin.enterpol.pl 04.11.08, 13:45 rząd powinien wprowadzić akcyzę na studia wyższe - np. 1000 zł od studenta rocznie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gość Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.impan.gov.pl 04.11.08, 13:53 A z tej akcyzy odkładać na specjalny fundusz zwalczania bezrobocia? :) Tego typu badania oczywiście trzeba przeprowadzać, żeby badać skalę zjawiska, natomiast samo zjawisko inflacji wykształcenia było do przewidzenia od bardzo dawna i mnóstwo ludzi o tym głośno mówiło. No, ale jak już mamy wysoką skolaryzację, to się cieszmy - innych powodów do radości bardzo długo wskutek polskiej polityki oświatowej (konsekwentnie psutej przez kolejne rządy) mieć nie będziemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Inwestor Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.eranet.pl 04.11.08, 14:23 Artykuł w niejawny sposób nieco atakuje szkoły prywatne, jakoby były niedostosowane do potrzeb polskiego szkolnictwa na najbliższe lata bo nie oferują kierunków ścisłych. Nie ma jednak ani słowa o tym, że szkoła prywatna postrzegana jako firma prywatna powinna być przede wszystkim inwestycją dochodową i rentowną. A inwestycja nie może być dochodowa jeśli nie ma nią popytu. To proste. Ktos kto wyda naprawde niemałe pieniądze na założenie takiej szkoły, spełni wszystkie stawiane mu wymagania zarówno formalne jak i finansowe (ot chociażby drobne 500 tys zł kaucji o ile pamiętam), nie będzie się bawił w ryzyko czy będzie miał tylu chętnych na kierunek ścisły, żeby koszta się zwróciły a później szkoła zaczęła zarabiać na kolejne inwestycje oraz własny rozwój. Równie dobrze taki inwestor mógłby zagrać na giełdzie wszystkimi swoimi pieniędzmi czy wydać wszystko na kupony Lotto. To, że w Polsce nagle więcej osób podejmuje nauke na poziomie wyższym niż szkoła średnia nie wynika wcale z faktu, że dzisiejsza młodzież jest mądrzejsza od swoich poprzedników - tylko z faktu, że panuje "moda" w ogóle na studiowanie. W efekcie mnóstwo ludzi pcha się na studia ale ich wiedza wcale nie idzie w parze z tym co zaplanowali sobie osiągnąć. Rynek nie pozostaje bierny w takiej sytuacji i wychodzi im naprzeciw. Ci, którzy relatywnie trzymają poziom - skończą szkołe i pracę znajdą. Reszta po prostu oszukuje sama siebie. A dysproporcja pomiędzy kierunkami humanistycznymi a ścisłymi? Bliska znajoma skończyła geofizykę w szkole publicznej. 2 lata intensywnie szukała pracy w zawodzie, nie znalazła - więc zmieniła kraj. Może za kilka-kilkanaście lat Polska dostrzeże te braki w kadrze technicznej - ale teraz to tylko taki temat-zapchajdziura w gazetach. Pracę bez problemu znajdzie inżynier, który skończył studia kilka lat temu i ma doświadczenie praktyczne, kursy, licencje - to twierdze z autopsji. Natomiast reszta albo jej nie znajdzie albo nisko płatną. Czemu się więc dziwić, że ludzie nie chcą się kształcić na technicznej uczelni? Poza tym - powód drugi - czego jest się łatwiej uczyć: wkuwania na pamięć zachowań socjologicznych lub teorii bankowości (tylko po to żeby po egzaminie to zapomnieć) czy żmudnego drążenia setek zadań i kreatywnego rozwiązywania problemów technicznych, skoro nasza kochana edukacja podstawowa w ogóle nie uczy takiego rodzaju kreatywności? Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 217.144.211.* 04.11.08, 15:01 Absolutnie się z Tobą nie zgadzam, studia techniczne zwykle gwarantują znalezienie pracy a po pewnym czasie dobre zarobki. To że na początku płace są niskie wynika z tego że absolwent w zasadzie niewiele jeszcze umie - studia techniczne dają mu jedynie podstawową wiedzę umożliwiającą nauczenia się w praktyce potrzebnych rzeczy i zdobycia owych 'licencji' o których wspominałeś. To się nazywa 'kariera zawodowa' i jest normalne dla każdego specjalisty w każdym kraju - co prawda w krajach lepiej rozwiniętych startuje się z wyższego pułapu zarobków, ale 'prawdziwe' jak na tamtejsze realia pieniądze zarabiają dopiero doświadczeni inżynierowie. Natomiast co do przygotowywania do studiów technicznych - jako świeży absolwent politechniki powiem tylko tyle że nasze szkoły przygotowują odpowiednio, ale tylko tych którzy chcą się przygotować - większość uczniów 'na wejściu' czyni założenie że nie będzie się uczyć matematyki i fizyki bo jest to zbyt pracochłonne a przecież lepiej chodzić po balangach a po maturze Anglia albo prywatna uczelnia i dopiero Anglia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qwerty Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 195.82.180.* 04.11.08, 22:04 Gość portalu: tom napisał(a): > Absolutnie się z Tobą nie zgadzam, studia techniczne zwykle gwarantują > znalezienie pracy a po pewnym czasie dobre zarobki Nie do końca, tak jest. Po pierwsze dlatego, że w ostatnich latach na fali mody na studia interdyscyplinarne powstały takie dziwolągi jak: inżynier sprzedaży, inżynier zarządzania, inżynier ochrony środowiska albo inżynier biotechnolog. Po drugie wraz z mniejszym zainteresowaniem studiami technicznymi znacznie obniżył się poziom wiedzy i umiejętności, wymagany i reprezentowany na "starych" kierunkach takich jak elektronika, elektrotechnika, mechanika i budownictwo. Tak, więc praca może i jest, ale dla ludzi którzy coś potrafią i którzy skończyli jakąś szkołę któraś rzeczywiście czegoś uczą, a nie Politechnikę w Pcimiu Dolnym Odpowiedz Link Zgłoś
januszz4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 23:10 Gość portalu: tom napisał(a): > > Nie do końca, tak jest. Po pierwsze dlatego, że w ostatnich latach na fali mody > na studia interdyscyplinarne powstały takie dziwolągi jak: inżynier sprzedaży, > inżynier zarządzania, inżynier ochrony środowiska albo inżynier biotechnolog. Obecnie, żeby uruchomić na uczelni kierunek studiów o profilu inżynierskim, należy do planu studiów wprowadzic co najmniej 50% przedmiotów technicznych. Tak więc jeśli ktoś kończy np. ZiP (Zarządzanie i Inżynieria Produkcji), to nie jest żadnym dziwolągiem, tylko absolwentem kierunku technicznego. Inna sprawa, że na uczelniach niepublicznych uruchomienie takich kierunków jest trudne z uwagi właśnie na konieczność realizacji tych 50% przedmiotów technicznych. Do tego potrzebne są wyposażone laboratoria, pracownie komputerowe, a to wszystko wymaga dużych inwestycji, które mogą się nie zwrócić. Właściciele takich szkół myślą racjonalnie i nie są skłonni do ryzykowania w niepewne przedsięwzięcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MAX Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 213.77.14.* 05.11.08, 15:41 ten gosciu <tom> trafił w samo sedno! Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 17:22 Problem jest trochę głębszy Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 10:51 nessie-jp napisała: > Problem jest trochę głębszy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktos Ktoś przepisał dane z dostępne za darmo w GUS .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.08, 14:02 ... i sprzedaje za 5000 + VAT ja tez tak chce :-) Odpowiedz Link Zgłoś
damianbsc Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 14:03 Jak ktos jest dobry to znajdzie prace i nie wazne po jakiej uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 213.227.114.* 04.11.08, 14:30 Żle to ująłeś. Jak ktoś ma znajomości, to znajdzie pracę po dowolnej uczelni. Sęk w tym, że żeby być dobrym, to trzeba się uczyć, zdawać trudne egzaminy itp. A zjawisko uczenia się w większości prywatnych Wyższych Szkół Gięcia Blachy jest jakby mizerne. Ot, taka szkółka, którą się zawsze skończy pod warunkiem wpłacania czesnego. Wiem z autopsji, bo wielu moich znajomych "dorabia" w ten sposób. Nie można uwalić głąba, bo będzie rozmowa z Rektorem: wicie, rozumicie, trzeba go puścić. Tak więc dobrze, że rynek sam weryfikuje wiedzę tych "fachowców". I jeszcze coś. Dla mnie jest zupełnie zrozumiałe, dlaczego większość prywatnych szkół stanowią uczelnie ekonomiczne, humanistyczne itp. a nie np techniczne czy medyczne. Proste- żeby założyć te pierwsze, nie potrzeba wiele więcej niż kilka stolików, komptuterów i wynajęcie sali. I już kaska Panu byznesmenowi leci. W przypadku uczelni technicznych trzeba by zainwestować w jakiś elementarny sprzęt laboratoryjny, a to słono kosztuje... Odpowiedz Link Zgłoś
damianbsc Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 20:30 Ujalem to dokladnie taj jak chcialem. Zadna uczelnia nie zmusi do nauki - przeciez zawsze mozna na 3 zaliczyc. Uwazam, ze nawet studiujac na najgorszej uczelni, gdzie za chodzenie sie zalicza mozna posiadac mega wiedze. Wystarczy olac program nauczania, rozeznac sie, co jest potrzebne w pracy i uczyc sie na wlasna reke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marajka Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.citynet.pl 04.11.08, 21:54 Oj zmusi, zmusi. Na dobrej uczelni 3 to efekt ciężkiej pracy, na kiepskiej 5 dostaje się za jeden nadprogramowy podręcznik i to już są wysokie wymagania. Jak wymagania są niskie to człowiek uczy się mało. Nawet jak jest pracowity- bo nie wie ile naprawdę musi się napracowac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JB Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 87.105.164.* 05.11.08, 10:49 Teoretycznie tak. Ale po co studiować na kiepskiej uczelni jak się ma umiejętności pozwalające na studiowanie na lepszej? A w towarzystwie zdolnych ludzi można sięrozwijać bardziej niż w towarzystwie mniej zdolnych. Co by nie było mnie taka sytuacja cieszy. Skończyłem 5 lat temu informatykę na PW i mam dobrą pracę i nie muszę się obawiać o konkurencje bo tej nie ma na rynku. :D Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 14:32 Gość portalu: JB napisał(a): > Teoretycznie tak. Ale po co studiować na kiepskiej uczelni jak się > ma umiejętności pozwalające na studiowanie na lepszej? Bo większość młodych, zdolnych, samodzielnych ludzi studiując Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Romeo Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.in-addr.btopenworld.com 05.11.08, 12:59 Bardzo sluszna uwaga. Zalozenie uczelni z kierunkami humanistycznymi to koszt wlasciwie zaden w porownaniu z uczelnia techniczna. Zeby miec politechnike nie wystarczy wykladowca i sala, w to trzeba wlozyc naprawde ogromne pieniadze, ktore sie nie zwroca, bo jest mnostwo miesc na swietnych i czesto niezle wyposazonych uczelniach panstwowych. Ja sie bardzo dziwie, ze w ogole sa prywatne uczelnie z jakimikolwiek kierunkami technicznymi, to chyba tylko informatyka, badz jakies kierunki czysto teoretyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mrówa Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.acn.waw.pl 04.11.08, 16:48 Jasne, ale z reguły jest tez tak, że jak ktos jest dobry to studiuje na państwowej uczelni. Bardzo nieliczne prywatne zajmuja wyższe miejsce we wszelkich rankingach niz czwarta czy piąta dziesiątka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: maja Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 17:38 prawie masz rację. Skończyłam uczelnię techniczną. Zarówno ja jak i moi znajomi nie mieliśmy problemów ze znalezieniem pracy. Wszyscy pracują w zawodzie - większość robi to w czym chciała się specjalizować. Obserwuję jednak osoby z tego samego kierunku po szkole prywatnej (najlepszej w Polsce wśród prywatnych). Wiesz jaka jest różnica? Mają więcej problemów ze znalezieniem pracy, a jak ją znajdą to zajmują się tym, czym nie chce się zajmować nikt po państwowej szkole. O zarobkach też nie muszę wspominać. Mój kolega po tej właśnie szkole prywatnej, mimo 10 lat doświadczenia zarabia mniej niż ja dostałam na starcie w mojej pierwszej pracy. Nie jest głupi, ale nie jest też geniuszem. Nie wyróżnia się na tyle, żeby przeskoczyć szufladkę do której trafił jako absolwent tej a nie innej szkoły. Zastanawiam się czasem jak to wygląda w przypadku osób po prywatnej, ale nie najlepszej w Polsce szkole. I wtedy się nie dziwię plotkom, że nie da się bez układów, że mało płacą itp. Odpowiedz Link Zgłoś
palestrina2005 Uczelnia ważna może być w początkowej fazie 04.11.08, 18:58 Uczelnia ważna może być w początkowej fazie kariery. Potem liczy się już tylko osobowość, wiedza, doświadczenie i dokonania w pracy zawodowej. Nie wiem jak jest na uczelniach technicznych ale jeśli chodzi o kierunki nietechniczne to uczelnia nie odgrywa specjalnej roli na rozmowach o pracę. Chyba w Polsce nie dorobiliśmy się jeszcze aż tak renomowanych uczelni aby decydowało to o naborze. Sam zatrudniając ludzi raczej kieruje się ich rzeczywistymi umiejetnościami i doświadczeniem zawodowym. Mniej mnie obchodzi jaką skończyli uczelnię czy jakie mieli stopnie w indeksach. Bardziej czy potrafią logicznie myślec, analizować, czy posiadają wiedzę w dziedzinie która mnie interesuje, czy są kontaktowi, otwarci na współpracę, pracowici i czy będą lubili pracę którą będą wykonywali (nie ma nic gorszego niż pracownik który nie cierpi swojej pracy, gdy praca go nie interesuje nie będzie miał wyników nawet jeśli ma kwalifikacje). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LS No peeewnie IP: *.chello.pl 04.11.08, 21:48 Jak ktoś jest dobry to znajdzie pracę jako inżynier po pedagogice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qaz Re: No peeewnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.08, 07:22 Bzdury piszesz! Ktoś kto nie ma tytułu zawodowego nie może być inżynierem choćby z definicji. Dochodzi jeszcze sprawa uprawnień zawodowych, które to może otrzymać wyłącznie absolwent inżynier. Nadmienie, że np w budownictwie bez uprawnień nie można pełnić funkcji technicznej w myśl prawa budowlanego. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_manitou Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 09:00 wybaczm, ale na pewno nikt nie weźmie humanisty do prac inżynierskich typu projektowanie budynków czy sterowanie procesami chemicznymi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rtcp To po co marnować pięć lat na studiowanie bzdur? IP: 62.148.91.* 05.11.08, 13:13 Aha, bo mgr robi ogromną różnicę jak się handluje komórkami na Allegro Odpowiedz Link Zgłoś
diamondbeach Re: To po co marnować pięć lat na studiowanie bzd 05.11.08, 13:18 niektórzy traktują studia jako okazję do własnego rozwoju. Jak chce się zdobyć zawód to nalezy iść do zawodówki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KK Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 82.139.45.* 09.01.09, 20:29 NIEWAżNE pisze się razem!!! Odpowiedz Link Zgłoś
em_obywatel Komuny sie wam zachciewa 04.11.08, 14:31 Komuny sie wam zachciewa. Przeciez mamy swobode dzialalnosci gospodarczej i wolny rynek. One maja przede wszystkim przynosic zysk wlascicielom a w jakis posob to juz nie wazne, to ich sprawa. Dostarczanie wykwafikowanej kadry bylo obowiaziem uczelni za komuny a wolnej liberalnej Polse wszystko musi byc na odwrot niz za komuny, niezaleznie od tego czy bylo dobre, czy bylo zle. Skoro uczelnie prywatne produkuja bezrobotnych humanistow to znaczy ze niewidzialna reka rynku tack chce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dom pana Re: Komuny sie wam zachciewa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.08, 14:45 Przecie wiadomo, ze oszukuje się studenciaków w szkołach prywatnych w większości, jest strategia handlowa (bo to "firma") i jedziemy po kieszeniach. Wypuszcza się ludzi niezdolnych do posługiwania się naywaną wiedzą bo skala roszczeń klientów (syndrom maksymalizacji niezadowolenia) tych uczelni mogłaby zmniejszyć zyski. Profesorowie muszą dobrze zarabiać, to jest norma na Zachodzie tak samo ma być w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
em_obywatel Faktt, uczelnia wymagajaca wysliku mogla by na sie 04.11.08, 14:53 Faktt, uczelnia wymagajaca wysliku od studenta mogla by na siebie nie zarobic. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Komuny sie wam zachciewa 04.11.08, 17:09 A może pracodawcy życzyli sobie tylko takich absolwentów, co to dobrze umieją wypełnić SAD i niczym innym się nie interesują? Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 11:02 Gość portalu: dom pana napisał(a): > Przecie wiadomo, ze oszukuje się studenciaków w szkołach prywatnych > w większości, jest strategia handlowa (bo to "firma") to jest właśnie wylegarnia wykształciuszków. I o to chodzi. Wiedzy zero, zdolności zero, ale papierek jest, "ałtorytetufff" słucha i powtarza, i jest "yntelygentem" z namaszczenia wiodomokogo. > i jedziemy po kieszeniach. a to jest bonusik dla hodowców wykształciuszkow. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
0.tech Re: Komuny sie wam zachciewa 04.11.08, 18:24 Daj spokoj, byle glab sie teraz dostaje na uczelnie panstwowe techniczne, to dla prywatnych nie ma rynku... I dodam tylko, ze sytucacja w ktorej wyrzucali polowe semstru to przeszlosc. Obecnie tak dlugo studiujesz, jak dlugo jestes w stanie placic za poprawki... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom Re: Komuny sie wam zachciewa IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.08, 19:00 dokładnie, nie ważne czy prywatna czy państwowa,,,a pozatym kto kogo zmusza do wydawania pieniedzy na prywatne uczelnie.. to jest wola człowieka i to jego sprawa czy przyda mu sie to w życiu.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gm Re: Komuny sie wam zachciewa IP: 194.150.250.* 05.11.08, 10:22 Nawet najwieksze głąb na kierunku inzynierskim jest jak orzeł w porównaniem ze studentem innych kierunków czy uczelni. Oczywiscie dotyczy to wiedzy ścisłej i technicznej. Uczelnie humanistyczne łatwiej skończyć i otrzymac dyplom mgr. A co taki geograf, historyk czy znawca stosunków miedzynarodowych będzie robił później to juz inny problem. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 14:38 Dobre, dobre. Moze zamiast swojej obecnej pracy zajmiesz sie pisaniem ksiazek z dowcipami? Na pewno wiecej bys zarobil. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 11:05 0.tech napisał: > Daj spokoj, byle glab sie teraz dostaje na uczelnie panstwowe > techniczne no to w takim razie smutne (chodzi o "ścisłe", czy to "techniczne", czy "uniwersyteckie"). Kiedyś byle kogo nie przyjmowano (były "polityczne" wyjątki, ale to były wyjątki a nie regula). Najwyraźniej postęp i tam dotarł :( Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
titta Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 12:03 Glab sie dostaje, bo mlodziezy sie nie chce uczyc i "idzie na latwizne" (kierunki humanistyczne). Nie powinno sie czepiac uczelni prywatnych, a zreformowac nauczanie panstwowe: wiecej matematyki i fizyki w szkolach + stypendia dla najlepszych z przeznaczeniem tylko i wylacznie na kierunki inzynierskie i scisle. I problem by sie rozwiazal. Czemu Hindusi sa tak dobrzy w informatyce, inzynieri? Wcale nie dlatego, ze sa inteligentniejsi. Po prostu jest wiekszy nacisk na nauke w tym kierunku. Plus duma rodzin z tych co cos osiagneli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marko Dokladnie ! IP: 217.147.104.* 05.11.08, 13:53 A w tym kraju ? Najpierw dziwnie na delikwenta patrza a jak pracuje i cos zarabia to pokolenie internetowych frustratow wypisuje - zlodziej, zlodziej, dowalic mu podatek. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Dokladnie ! 05.11.08, 14:41 Akurat najbogatsi nie placa podatkow, i nie ma znaczenia, czy sa to polscy miliarderzy czy zagraniczni. Podatki placa najbiedniejsi i srednio zarabiajacy - bo nie stac ich na 'kreatywnych' ksiegowych. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Re: Komuny sie wam zachciewa 04.11.08, 19:53 Dokladnie. Studia to taki sam towar jak kazdy inny. Do kandydata nalezy sprawdzenie jakie sa statystyki zatrudnienia po danej uczelni czy kierunku przed decyzja wyboru. Jak nie potrafi sprawdzic takich rzeczy to nie nadaje sie na studia. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 11:07 sselrats napisał: > Dokladnie. Studia to taki sam towar jak kazdy inny. Do kandydata > nalezy sprawdzenie jakie sa statystyki zatrudnienia po danej uczelni > czy kierunku przed decyzja wyboru. Jak nie potrafi sprawdzic takich > rzeczy to nie nadaje sie na studia. nadaje sie,nadaje. Jak nie do WSZiM w Pipidówce Dolnej, to do WSZiM w Pipidówce Górnej. Tylko potem bedzie się żalił, że roboty dla młodego prężnego i wykształconego nie ma. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Komuny sie wam zachciewa 05.11.08, 10:58 em_obywatel napisał: Dostarczanie wykwafikowanej kadry bylo > obowiaziem uczelni za komuny a wolnej liberalnej Polse nie pitolcie towarzyszu. Po co komu był potrzebny absolwent WUMLa czy jakiejs innej cholery? Ten co rozsądną uczelnię kończył a do partii się nie zapisał, to nie wiem jaki by geniusz był, kariery i tak nie zrobił. Choć w w np. w "swojej' fabryce był szanowany. Pozdrwiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.acx.pl 04.11.08, 15:02 Moje zdanie jest takie - nie masz znajomosci nie masz dobrze platnej pracy. Niewazne czy to studia humanistyczne,ekonomiczne,techniczne. Poza tym z tym popytem na inzynierow nie przesadzalbym. Ruszylo sie dopiero teraz - jest praca,nawet dobrze platna,tyle ze dla ludzi z doswiadczeniem. Poza tym ludzie sie pchaja na administracje,pedagogiki,socjologie i inne,bo widza,ze prawo w tym kraju jest tak zryte i z roku na rok potrzeba coraz wiekszej armii do obslugi tego prawa. Mamy idiotow w parlamencie,te same ryje od 20 lat i to prawo glownie im sluzy. Tu pomieszac,tu pomerdac,tam cos zmienimy - wazne ze cos sie dzieje,biznes sie kreci,niewazne natowmiat,ze to prawo ma sluzyc ludziom i ulatwiac zycie. Inne kraje inwestuja w badania,technologie,tworza wlasne produkty,ktore pozniej Polaczki wytwarzaja w montowniach za 1200 zl. Polska juz sie stala krajem folwarcznym,montownia tam,montownia tu,takze nie liczylbym w najblizszych latach na jakiekolwiek cuda i zmiany,bo taki uklad pasuje tym na wiejskiej. Im bardziej poryte prawo tym panowie w sejmie czuja sie bardziej potrzebni,a za nimi urzednicy i reszta lumpenproletariatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kaziuuu Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.era.pl 04.11.08, 15:17 Ciekawe że każdy kto nic nie umie, to niemożność znalezienia dobrej pracy zwala na znajomości;> Ja tam znajomości żadnym nie miąłem a prace mam dobrą, a mój kolega bez żadnych znajomości zatrudnił się jako specjalista w policji ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 213.227.114.* 04.11.08, 15:28 Mógłbym dać co najmniej kilka odwrotnych przykładów... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.acn.waw.pl 04.11.08, 16:52 Wyjechałam z rodzinnego miasta po studiach i od zera czyli bez żadnego wsparcia szukałam i znalazłam prace. Podobnie mój mąż, kilku kolegów - znam kilka przykładów. O czym to świadczy? O niczym, tylko o tym, że mamy inne życiowe doświadczenia. Ale nie da sie z tego wyciągnąć żadnej tendencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kacper Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 157.158.10.* 04.11.08, 15:14 Znowu ten odgrzewany kotlet o braku inżynierów. Gdyby faktycznie tak było to statystyczny inżynier zarabiałby średnią krajową a nie jej połowę. Polska gospodarka jest prymitywna i nie potrzeba jej inżynierów, to artykuły sponsorowane przez lobby politechnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 217.153.221.* 04.11.08, 19:27 Średnią? Rany, jak ktoś nie wie ile jego praca jest warta, to nic dziwnego że mu więcej niż pół średniej nie dają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: total Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.sileman.net.pl 04.11.08, 19:47 Wartość Twojej pracy jest funkcją zapotrzebowania na nią. Skoro Polska jest krajem zacofanym i nie inwestuje się w technologie czyli zapotrzebowania na inżynierów też nie ma. Prosty przykład - w firmie w której pracuje inżynier z 5 letnim stażem zarabia 2200 brutto, nowo przyjęty marketingowiec po prywatnej szkole ma 2700 brutto. Pisanie o zapotrzebowaniu na inżynierów to bzdura, nigdy nie było ich potrzeba i nie prędko będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 19:52 Do totala : " nie ma zapotrzebowania " I tak było od dawna . Ja jako mgr inż chemii poszedłem pracować jako mistrz w koksowni . A i tak na tym stanowisku wystarczyłby " ekonom " z batem , rzucający " mięsem " by gonić leniwych i trunkowych robotników do pracy ( tak było za komuny ) . No ale Huta płaciła stypendium fundowane ( co to takiego ?? ) czyli było zapotrzebowanie to i przyjąć do pracy musieli . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wwww Inzynierowie zarabiaja miernie w porownaniu z fina IP: *.adsl.alicedsl.de 04.11.08, 15:14 finansistami i ekonomistami. Pracodawcy mowia, ze ich cenia, ale wcale nie chca za ich wiedze placic. Po co sie meczyc i zmuszac do studiowania czegos co nie cieszy jesli sie potem nie bedzie mialo fajnej pracy. Ja studiowalem stosunki miedzynarodowe na prywatnej uczelni i teraz robie magisterke na jednej z najlepszych szkol w Niemczech i nie narzekam. Oferty pracy mialem od zawsze. Fajne studia roziwijaja. Oczywscie jak ktos jeszcze dziala spolecznie, robi praktyki, itp. Jesli ktos tylko pije i zdaje egzaminy to zadna uczelnia mu nic nie zagwarantuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Inzynierowie zarabiaja miernie w porownaniu z IP: *.chello.pl 04.11.08, 15:44 JA JESTEM PRACODAWCĄ . NIGDY NIE PRZYJME MATOŁÓW PO PRYWATNYCH UCZELNIACH . BANANOWA MŁODZIEŻ NA TAKICH STUDIACH TYLKO PIJE Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Inzynierowie zarabiaja miernie w porownaniu z 04.11.08, 17:07 Ale za to po ukończeniu: - nalewa - zmywa - ochrania - wykida Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tom A na państwowej jest inaczej.... IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.08, 19:03 Ja skonczyłem i prywatną i państwową(AGH) i prywatna bije na głowe... I na AGH były przypadki że na uczelnie przychodziły pijani studenci,, na prywatnej(przynajmniej mojej) od razu by wyleciał....I na prywatnej zdecydowanie wiecej się nauczyłem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kreon Re: A na państwowej jest inaczej.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 20:00 Prywatne uczelnie to dno. Nie okłamujmy się. Szkoda tylko, że wie o tym coraz więcej ludzi - inwestycja może się nie zwrócić, heh. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dJ ciekawe, bardzo ciekawe IP: *.gprs.plus.pl 04.11.08, 17:03 ja jestem po prywatnej szkole wyższej, miałam dobrą pracę, ale zdecydowałam się na własny interes. Od ponad trzech lat prowadzę firmę (na razie raczej firemkę :) ) zatrudniam kilka osób, stać mnie było na kupno niedużego mieszkania (nie na kredyt). Nie uważam się za osobę kiepską i niezaradną. Nie ma więc reguły :) Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 17:15 Może w związku z tym warto przyjrzeć się programowi szkoły podstawowej i średniej, zamiast łamać rączki nad złymi wyborami studentów? Dzieci w szkole podstawowej są zalewane przedmiotami humanistycznymi i bzdetami typu katecheza dwa razy w tygodniu, a matematyki, fizyki, chemii uczy się mało i kiepsko. W ogóle nie wykorzystuje się w tym nauczaniu technik opracowanych w XX wieku (ile dzieci w szkołach podstawowych uczy się, jak wygenerować wykres funkcji za pomocą komputera? jak utworzyć algorytm obliczający pole figur geometrycznych? jakie błędy mogą powstać w wyniku zaokrąglania liczb przez komputer i jak ich uniknąć? czy w ogóle ktokolwiek opracował jakiekolwiek oprogramowanie do uczenia dzieci matematyki?) Dlaczego nikt nic z tym nie zrobi, zamiast generować kolejne (humanistyczne) raporciki o tym, jak strasznie i źle jest na rynku pracy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 217.153.221.* 04.11.08, 19:36 Pachnie nawiedzonym technokratyzmem. "Jak utworzyć algorytm obliczający pole figur geometrycznych" Do tego nie jest potrzebny żaden komputer i takie tematy są jak najbardziej przerabiane w podstawówce. Błędy zaokrągleń? Jest to jedno z zagadnień, razem z problememem krystalizacji w wytopie stali. To, że ty uczyłaś się tego na studiach (!) nie znaczy że wszyscy mają się tego uczyć w podstawówce. Moje doświadczenie mówi że komputer w nauce zazwyczaj odwraca uwagę od istoty rzeczy. W szczególności nauka matematyki znakomicie obywa się bez komputerów. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 04.11.08, 20:37 > Do tego nie jest potrzebny żaden komputer i takie tematy są jak najbardziej prz > erabiane w podstawówce. Tomek, obudź się! Tu nie chodzi o to, żeby coś "przerabiać", tylko żeby dzieciaki nauczyć MYSLENIA! Nie kucia na pamięć wzorów, nie odpisywania pracy domowej od kolegi, tylko myślenia o tym, jakie czynności trzeba po kolei wykonać, żeby obliczyć pole figury. Do tego nauka wspomagana programem komputerowym (najlepiej z ładną grafiką, dźwiękiem i innymi bajerami) nadaje się naprawdę dużo lepiej, niż kreda, tablica i skwaszony matematyk. > To, że ty uczyłaś się tego na studiach > (!) nie znaczy że wszyscy mają się tego uczyć w podstawówce. W życiu nie uczyłam się tego na studiach. Takie mini-programiki zabawki pisywało się w Basicu czy Pascalu dla własnej zabawy. Np. żeby narysować kółko w Pascalu trzeba było skorzystać z funkcji trygonometrycznych. Dało się? Dało się. Coś w głowie zostało? Zostało! Błędy zaokrągleń? A jak prościej wytłumaczyć dziecku, po co są te straszne robaczki algebraiczne gdzie to "(a+b / c-2b) = 23" i tak dalej? > Moje doświadczeni > e mówi że komputer w nauce zazwyczaj odwraca > uwagę od istoty rzeczy. Jasne. Szczególnie u 8-latka. To może kredki też im zabierz, żeby nie rysowali grafów, bo im się uwaga odwróci. Takie podejście jak twoje skutkuje obrzydzaniem matematyki i powoduje, że jest postrzegana jako martwy, nudny i niepotrzebny wytwór zakurzonych okularników. Studia to ja miałam humanistyczne, a w szkole średniej matematykę 2x w tygodniu. Gdyby ta matematyka na etapie późnej podstawówki (obecnego gimnazjum) i liceum była w większym wymiarze, niż bezdennie głupie "przerabianie" lektur i omawianie krwawych jatek kolejnych króli tudzież wkuwanie ojczenasz, to i kandydatów na kierunki niehumanistyczne byłoby więcej. Niestety, kształcenie matematyczne w Polsce leży. A jeśli nikt nie nauczy dzieci od małego, to potem matematyką będą zajmować się głównie nieliczni zapaleńcy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: / Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 20:58 Do nauki matematyki najodpowiedniajsza jest tablica i kreda. Wykreślanie wykresu funkcji przy pomocy programów komputerowych jako sposób nauki dla osób które dopiero matematyki się uczą jest błędem. Komputer może wspomagać, a nie zastępować. Równie dobrze można zamiast nauczyć się tablicznki mnożenia używać do obliczeń komputera, skutek byłby opłakany. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 01:09 Wykreślanie wykres > u funkcji przy pomocy programów komputerowych jako sposób nauki dla osób które > dopiero matematyki się uczą jest błędem. Komputer może wspomagać, a nie zastępo > wać. Równie dobrze można zamiast nauczyć się tablicznki mnożenia używać do obli > czeń komputera, skutek byłby opłakany. LUDZIE KOCHANI! O czym wy mówicie? Komputera ma się używać JAKO TABLICY I KREDY. Jako narzędzia do nauczania, a nie jako substytutu myślenia! Jak rozumiem, wypowiadają się tu osoby, które ani o komputerach, ani o metodyce nauczania wielkiego pojęcia nie mają, więc przybliżę: - komputer to narzędzie dokładnie takie samo, jak tablica, wskaźnik, ekierka, kolorowa kreda. Tylko daje troszkę większe możliwości - komputer to narzędzie dobre dlatego, że odpowiednio dobrany program potrafi zaangażować dziecko do interakcji z tym narzędziem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gina Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 83.13.74.* 05.11.08, 00:10 Chyba jednak nie bardzo zrozumiałaś Tomka. Nauka matematyki - czystej, klasycznej i klasycznymi metodami - a także logiki, fizyki itp. jest podstawą nauki myślenia. Jak ktoś opanuje narzędzia, to i potem będzie wiedział, jak je wykorzystać, również w przedmiotach humanistycznych. Ja tam wolę, by moje dziecko po prostu umiało obliczyć pole figury niż układać algorytm na jego obliczenie. Dodam, że jestem po "starej" klasie mat-fiz i studiach humanistycznych - mieszanka idealna. To nie komunał, że matematyka jest królową nauk. Wszystko jest matematyką - język, muzyka. Dlatego trzeba ją znać. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 01:02 Myślę, że zrozumiałam Tomka. Natomiast wy oboje nie zrozumieliście i prawdopodobnie nie zrozumiecie, dlaczego w Polsce dzieci nie znoszą matematyki, a uczelnie techniczne świecą pustkami. Metodyka nauczania matematyki jest zła Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 11:39 nessie-jp napisała: > Podobnie jak metodyka nauki języków (kto pamięta metody nauczania łaciny, greki > i angielskiego w przedwojennych, szkołach?) zdaje się niewielu, a już na pewno nie po "państwowych" szkołach podstawowych czy gimnazjach. Stąd szeroki legion młodych pręznych wyksztalconych, z językjami, szczególnie z angielskim uczonym nowymi metodami. Zasób słownictwa? Proszę bardzo: hałdujudu? dujuhałhał. Oczywiście znajomość angielskiego na poziomie biegłym :) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prztyk nessie ma zapewne racje - przeczytajcie ten link IP: *.zoominternet.net 05.11.08, 04:17 z New York Times ktokolwiek czyta po angielsku. www.nytimes.com/2008/10/08/nyregion/08video.html?scp=1&sq=computer%20algebra%20educational%20game&st=cse Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 11:32 nessie-jp napisała: > Dzieci w szkole podstawowej są zalewane przedmiotami > humanistycznymi i bzdetami typu katecheza dwa razy w tygodniu, a > matematyki, fizyki, chemii uczy się mało i kiepsko. i jedno i drugie jest potrzebne. A że pewnych rzeczy uczy sie kiepsko... nie wiem, może na to, kogo na nauczycieli ksztalcono by się ktoś przyjrzał? Ot np. seksizm: ile sukienek a ile spodni jest przy matmie, fizie, czy chemii? albo inaczej, ale to już cięższe do sprawdzenia: ilu poszło na "WSP" tylko dlatego, ze gdzie indziej się bali, a nauczyciel "to zawsze pewna pensja" > W ogóle nie wykorzystuje się w tym nauczaniu technik opracowanych > w XX wieku (ile dzieci w szkołach podstawowych uczy się, jak > wygenerować wykres funkcji za pomocą komputera? a ztym to se szczyl da radę. Mechanicznie. Enter, nazwa1, enter, nazwa2, enter. I tyle mniej wiecej z tego pojmuje (ilość klepanych enterow i "nazw" moze sie różnić. Z wykresu natomiast nie kuma nic. Nieważne czy go potem wydrukuje (zazwyczaj File->Print), czy sam skopiuje na papierze patrząc na ekran monitora. > jak utworzyć algorytm obliczający pole figur geometrycznych? jak moze cokolwiek stworzyc, że o algorytmie nie wspominając, skoro tłuk podstaw matmy nie pojął? Skąd wie, co ma liczyć skoro samego wzoru nie zna? > jakie błędy mogą powstać w wyniku zaokrąglania liczb przez > komputer i jak ich uniknąć? tego bez podstaw teorii nie pojmie. Dla "normalnego" nowoczesnego postępowego, trędi i kul młodego człowieka coś takiego jak zaokrąglanie liczb w kompie nie istnieje. Istnieje lewo-prawo-góra- dół-fajer. Unikanie tyczy się tylko strzelanych w "jego" kierunku pocisków od wirtualnego potwora. > czy w ogóle ktokolwiek opracował jakiekolwiek > oprogramowanie do uczenia dzieci matematyki?) a po co? Zeszyt i długopis nie wystarczy? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 14:54 Dzieki nauczaniu przedmiotow humanistycznych w szkole umiesz sklecic powyzszy post, na ten przyklad;) Czlowiek kulturalny powinien znac tez dziela Szekspira czy Mickiewicza itd. Powinien tez wiedziec, ze mostu nie mozna zbudowac w dowolnym miejscu - patrz przyklad Rospudy, czy kanal bialomorski, ktory sobie wymyslil technokrata Stalin. Kiedy porownuje sie szkole polska z zagranicznymi systemami edukacji, zawsze nasuwa sie jeden wniosek: polskie dzieciaki maja duzo szersza wiedze niz ich zagraniczni koledzy, natomiast nie potrafia jej uzyc, nie potrafia samodzielnie myslec, boja sie miec poglady odmienne od reszty, boja sie wlasnej kreatywnosci. Mam tylko wrazenie, ze to nie zalezy od szkoly, ale raczej od wychowania i polskiej mentalnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bobrek w kwestii inzynierow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 18:21 Dlaczego tak malo osob studiuje kier. techniczne? Bo to sie nie oplaca. Jesli porownamy profil absolwestow kier. technicznego, ekonomicznego oraz przyuczonych pracownikow fizycznych, to mamy w uproszczeniu: 1. Inzynierowie 20% najgorszych nie pracuje w zawodzie i ma jakas kiepska robote 60% sredniakow zarabia 2500 netto 10% niezlych zaraboa 3500 netto 10% wybitnych zarabia 10 000 netto 2. Ekonomisci 40% najgorszych nie pracuje w zawodzie i ma jakas kiepska robote 40% sredniakow zarabia 2000 netto 10% niezlych zaraboa 5000 netto 10% wybitnych zarabia 20 000 netto 3. Fizyczni - przyuczeni 30% to kompletne tluki i prace maja podla 30% sredniakow zarabia 2500 netto 30% niezlych zarabia 4500 netto 10% najlepszych i najcwanszych zarabia 8000 netto Jesli ktos nie lubi siedziec w ksiazkach, to teraz z miejsca szkoli sie na mechanika, glazurnika, hydraulika - jesli jest pracowity i ma zdolnoisci manualne - zarobi calkiem przyzwoicie. Jesli ktos jest ambitny, to idzie na bankowosc czy zarzadzanie, bo dla najlepszych sa posady bardzo dobrze platne. Inzynierami zostaja hobbysci. Bo przecietny inzynier zarabia tyle samo lub mniej co przecietny "robol", a wybitny inzynier zarabia duuuzo mniej niz wybitny finansista. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wido Re: w kwestii inzynierow IP: *.chello.pl 04.11.08, 20:10 dobra to ja teraz podsumuje najliczniejszą grupe humaniści: 20% najgorszych może sobie o pracy pomarzyć chodzi od rozmowy do rozmowy a czas ucieka im między palcami 60% średniaków to przedstawciele zarabiają ok 2 na ręke pracy im jednak nikt nie zazdrości 20% jest na emigracji , zaraz może wrócić Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marajka Re: w kwestii inzynierow IP: *.citynet.pl 04.11.08, 21:58 A może coś potwierdzic te statystyki? Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: w kwestii inzynierow 04.11.08, 20:42 Jakoś w swoim uproszczonym rozliczeniu zapomniałeś o tym, że istnieją również inne kategorie pracowników niż "magistrzy" i "fizyczni". To właśnie takie myślenie doprowadziło do namnożenia prywatnych wyższych szkół zbierania liści Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: w kwestii inzynierow 05.11.08, 11:53 nessie-jp napisała: > To właśnie takie myślenie doprowadziło do namnożenia prywatnych > wyższych szkół zbierania liści Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qq Re: w kwestii inzynierow IP: 83.13.74.* 05.11.08, 00:32 A to dość ciekawa teoria, bo ja akurat wiem, że większość panienek po tzw. zarządzaniu, marketingu, reklamie i podobnych kierunkach i tak kończy jako kiepskie sekretarki. A banki aktualnie zwalniają. Z własnego doświadczenia też wiem, że wielu z tych, których nazywasz finansistami wcale nie jest po studiach w tym kierunku Bardzo często są to właśnie inżynierowie, którzy w międzyczasie dokształcili się szybko np. bankowo. Bo mają lepszą szkołę myślenia za sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gnago Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.cust.tele2.pl 04.11.08, 18:55 Jest zapotrzebowanie na papiery to i dostawca się znajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ??? Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.08, 19:01 Podczas drugich studiow w USA prywatna uczelnia placila mi okolo 1 mln dolarow rocznie z wlaczeniem udzialow z patentow, zwolnienia z czesnego, kostow hoteli w czasie konferencji etc. Czy to dlatego ze chcieli wiedziec co i jak sie wyklada na uczelni panstwowej w Polsce ? I sa w porownaniu tak dobre i maja powizania z uczelniami w Szwecji ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: angrusz Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 19:48 Bo szkoły wyższe prywatne a i także państwowe ale w trybie zaocznym zainteresowane są kasą a nie nauczaniem . W jakich kierunkach kształcą : w takich , które mają najmniejsze koszty . Jaki jest poziom : przerażająco niski . Bo kto idzie na te studia ? Z jakimi wynikami na maturze . I jakim cudem te wiedzę ktoś chce wchłonąć w tak krótkim czasie, do tego pracując . To tak jakby chodzić w ciąży trzy miesiące . Nie , cuda to tylko u Donka . Toteż takie są kwalifikacje absolwentów i ich szanse na znalezienie pracy . Poza tym jest coś takiego jak popyt i podaż . Podaż absolwentów od zarządzania i marketingu jest zbyt duża by znaleźć pracę w zawodzie . Chociaż każdy absolwent nawet i dobrej uczelni , niech sobie wybije z głowy jakieś świetne stanowisko już na samym początku kariery ( to wyjątki bardzo rzadkie a i to często po znajomości ) . Nie ma chętnych do studiowania na studiach technicznych , chociaż i tak tam nie jest trudno się dostać ( oprócz pewnych wydziałów jak informatyka ,automatyka ) . Dlaczego ? Bo tu trzeba ciężko pracować nad matematyką , fizyką itp przedmiotami , które są podstawami studiów technicznych . To wymaga sporo wysiłu no i zdolności . Ci " studenci " też nie są nastawienie na wiedzę , ( może niewielu ) ale na paierek z " mgr " . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dr Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.08, 19:58 prawda jest prosta. aby wykształcić inż trzeba zainwestować w laboratoria, komputery wraz z baaaardzo drogim oprogramowaniem. dla socjologa, politologa, pedagoga itp wystarczy stołek, stolik i tablica. a że potem wylądują w hipermakecie " na kasie"? Kogo to obchodzi? Kasę my zwinęli, przecież. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wykładowca Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 91.196.215.* 05.11.08, 00:18 no cóż, prowadziłem zajęcia i na uczelniach państwowych, i na prywatnych. Oto przykład ilustrujący różnicę podejścia kierownictwa w obydwu przypadkach: w prywatnych zdarzało się nie raz, że "proszono" mnie o napisanie recenzji pracy magisterskiej na kolanie, dosłownie w przerwie pomiędzy zajęciami (piszę "proszono" bo spróbowałbym odmówić!). Nigdy w uczelni państwowej nic takiego mi się nie przytrafiło. Moje ogólne wrażenie z prywatnych uczelni: my udajemy że was uczymy, a wy uprzejmie udajecie że robicie na naszych zajęciach coś innego niż popijanie piwa pod ławką. I tak wiadomo, że wszystkim zaliczę bo inaczej na uczelni miejsca nie zagrzeję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: integrol Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.dip.t-dialin.net 04.11.08, 19:51 Nie prywatne sa lepsze. Maja przede wszystkim wyzsze pensje personelu czasem nawet 10 razy. przynajmniej w USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Runo Ludzie!!!! IP: *.eimperium.pl 04.11.08, 19:54 UJ, UW wyprzedza ortodoksyjna Zydowska uczelnia oto link www.yu.edu/ Wlasciwie Polskie uczelnie takie jak UJ, UW wyprzedza 7 uczelni Izraelskich plus YU, plus jeszcze kilka innych amerykanskich ktore maja bardziej charakter Zydowski niz wiekszosc osob mysli np Uniwersytet Nowego Jorku - kazdy kto ma literature naukowa albo kupuje to zobaczy ze polowa tego co oni wydaja dotyczy tematyki Zydowskiej. Polska zero nobli naukowych (Curie skonczyla fr uczelnie) Zydzi wiele nobli naukowych 185 nobli (dwoje dziadkow Zydow) plus 10-20 nobli osoby ktore mialy jednego dziadka Zydowskiego pochodzenia, razem daje ponad 200 nobli!!!!!! Polakow na swiecie jest 60 milionow Zydow jest na swiecie 13-15 milionow Coz Polskie uczelnie to wylegarnie nauki prosto z gniazda Lysenki. Lysenko wielki uczony ZSRR - teoretyk odpowiedzialny za smierc ponad 10 milionow ludzi (z glodu) Lysenko kwestoionowal teorie Darwina twierdzac ze miedzy osobnikami istnieje wspolpraca, Darwin za to twierdzil ze na ograniczonym terenie miedzy osobnikami nastepuje rywalizacja o ograniczone dobra. Tak wlasnie dzialaja Polskie UCzelnie - na zasadzie teori Lysenki, na gorze prof, a na dole dr, mag ktorzy wspolpracuja. I dlatego mamy taki a nie inny dorobek W USA za to jest rywalizacja na uczelniach - i zostaja ci co najwiecej potrafia, ci co przynosza zysk uczelnia a w Polsce nie zrobiono reformy uczelni od 20 lat po upadku komunizmu. Coz Polskie uczelnie sa na poziomie tych amerykanskich sprzed 100 lat!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stann Re: Ludzie!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 21:58 Bo Żydzi to narod inteligentny, nie majacy sobie rownych. Stad powszechny antysemityzm, po prostu nie lubi sie lepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Ludzie!!!! 05.11.08, 13:27 Istnieje takie oto wytłumaczenie tego faktu: - Najinteligentniejsi Żydzi w ogóle przeżywali - Najinteligentniejsi chrześcijanie szli na księży i swe geny bardzo rzadko przekazywali potomstwu Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Ludzie!!!! 05.11.08, 15:06 Darwinowska teoria doboru naturalnego opisuje, w jaki sposob dokonuje sie ewolucja, w drodzie przypadku. Jesli wspolpraca miedzy osobnikami owocuje przekazaniem genow kolejnym pokoleniom, te osobniki beda ze soba wspolpracowac - np. stado wilkow daje na poczatku jesc szczenietom i matce tych szczeniat. Jest to po prostu inwestycja we wlasne geny, bo wilki w stadzie sa spokrewnione. Z drugiej strony, wilki konkuruja w stadzie na innym poziomie - kazdy chce byc alfa, bo tylko alfa moga sie rozmnazac. Konkurencja i wspolpraca wystepuja obok siebie, w roznym natezeniu u roznych gatunkow. Widac to tez u ludzi - z jednej strony konkuruja ze soba na rynku pracy, z drugiej strony lepiej rozwijaja sie firmy o plaskiej hierarchii, gdzie nacisk kladzie sie na wspolprace, a nie walke o stolki. Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei Bezrobotnego za pół ceny wykszatłcę 04.11.08, 20:47 Zgłoszenia proszę przesyłać na adres ... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;/ Tylko prywatne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 21:36 Mam wrażenie, że publiczne też. Po co komu 200 historyków, 200 psychologów i 300 polonistów co roku na jednej uczelni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bee alllle za toooo IP: *.adsl.alicedsl.de 04.11.08, 21:54 SBccy wykladowcy robia kokosy. Z tych oslich lawek wyjda same cepiony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zdrowy rozsądek Re: alllle za toooo IP: *.jmdi.pl 04.11.08, 23:35 po co to napisałes? co to wnosi? internet, to juz i tak wielki śmietnik, a Ty wrzuciłes o niego jeszcze jedną zmietą kulkę z papieru - dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 13k Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.08, 22:15 Jeżeli przeciętny student (średnia 3-3.5) państwowej uczelni technicznej potrafi na prywatnej uczelni napisać piątkowe sprawozdanie z zajęć laboratoryjnych na których nie był, a tylko widział wyniki, to przepraszam ale ta prywatna uczelnia jest do chrzanu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rysio Nędza! IP: *.3s.pl 04.11.08, 22:26 Życie samo zweryfikowało te "dyplomy". Produkujemy ćwierć i półinteligentów na pęczki, których Dorn celnie nazwał wykształciuchami. Sztandarową postacią jest absolwent kierunku zarządzanie i marketing. Taki głąb po pierwszym semestrze w Wyższej Szkole gdzieśtam powinien się zorientować, że po tych studiach nie bedzie potrafił zarządzać nawet własnym budżetem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ela Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.08, 22:52 Prywatne szkoły uczą ekonomii, marketingu więc potem absolwenci nie mają pracy. A panstwowe - to kierunki techniczne - i z pracą jest super. Tylko że to są bzdury. Brakuje inżynierów - więc mają pracę. Nie brakuje ekonomistów itp. więc z praca gorzej. Ale ekonomię, marketing, zarządzanie - oferują nie tylko szkoły prywatne! Z tych kierunków absolwenci uczelni państwowych też mają kłopoty z pracą. Opisywany raport (i komentarze) jest manipulacją - wskazano kłopot z pracą dotyczy absolwentów tych kierunków a zinterpretowano, że tylko z uczelni prywatnych. Uczelnie państwowe lepiej kształcą? Nie wszystkie. Zarządzanie, marketing - jest na wielu państwowych uczelniach technicznych, przyrodniczych. Politechnika uruchamia politologię. Jakie mam do tego kadry, tradycje... Oferta płatnych studiów zaocznych na tych kierunkach jest normą na wszystkich uczelniach państwowych. Uruchomiono całą sieć państwowych wyższych szkół zawodowych - które też rzadko kształcą na kierunkach technicznych. Mimo, że one dostają pieniądze z budżetu, a szkoły prywatne - ryzykują pieniądze swoje i swoich studentów. Ten raport jest na czyje zamówienie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ddd Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.chello.pl 04.11.08, 23:00 ja tam nigdy bym nie przyjoł do pracy osobe po uczelni prywatnej. każdy wie że tam wszystko jest za kase nie za wiedze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gina Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: 83.13.74.* 04.11.08, 23:46 To nie jest żadna manipulacja. Ja jako pracodawca, jeśli mam do wyboru księgową po AE czy SGH itp i po jakiejś prywatnej uczelni, zawsze wezmę tę po AE. Tak już jest. Poza tym teza artykułu jest trochę inna niż ją przedstawiasz. Chodzi o to, że studenci nie chcą się uczyć potrzebnych (czytaj - trudnych) kierunków, więc ich uczelnie prywatne nie oferują. Chcą łatwizny - więc nawet państwowe zaczynają im ją nadprogramowo wciskać (twoja politologia na Politechnice). I tyle. Rynek szkolnictwa rozmija się z rynkiem pracy, bo odpowiada na potrzeby studentów, którzy wykładają kasę. A co zrobią z bezwartościowymi dyplomami - to już nie broszka uczelni. Nikogo siłą się nie zmusi, by został inżynierem biotechnologiem, jak mu się nie chce uczyć. A potem jęczy, że pracy znaleźć nie może. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.08, 07:50 Nie żartuj. Inżynierem biotechnologiem? A po co. Kto potrzebuje w PL biotechnologów (nawet z tytułem inżynierskim)? Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 15:17 Jak myslisz, czemu w tej chwili dobrze zarabiaja informatycy i programisci? Bo ich brakuje, uczelnie nawet zaczely zachecac kobiety do studiowania - tylko nie wiem, jaka kobieta zdecyduje sie na zycie wsrod ciaglych kpin rzekomo lepszych kolegow. W tej chwili nawet mierny informatyk czy programista dobrze zarabia. Wiem, bo mam kontakt z tym srodowiskiem - ale oczywiscie najprosciej powiedziec, ze jak ktos jest 'dobry', to sobie poradzi. Spoleczenstwo potrzebuje nie tylko inzynierow, ale takze pielegniarek, historykow i sprzataczek. Wszyscy ci ludzie sa niezbedni do funkcjonowania spoleczenstwa i powinni miec mozliwosc normalnego zarobkowania. W latach 90. znakomicie zarabiali absolwenci marketingu i zarzadzania - byl to czas szybkich karier. Dzisiaj to samo dotyczy informatykow. Odpowiedz Link Zgłoś
0.tech Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy 05.11.08, 17:25 eee tam my kochamy nasze kolezanki-informatyczki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: Szkolnictwo wyższe a wyzwania rynku pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 16:02 Ktoś tu użył słowa społeczeństwo. Myślałem że to tylko "psychomanipulacyjny gryps" używany w kulturze konsumpcyjnej i systemie monetarnym:). Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Zgadzam się z głosami że prywatne uczelnie to są 04.11.08, 23:07 głównie maszynki do robienia pieniędzy dla ich właścicieli. Natomiast moim zdaniem te słabiutkie Wyższe Szkoły Zawodowe to coś na kształt Wyższej Szkoły Gotowania Na Niskim Gazie. Poziom zerowy, kwalifikacje iluzoryczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gina To nie rynek jest niedostosowany, tylko młodzież IP: 83.13.74.* 04.11.08, 23:36 Młodzież jest po prostu LENIWA. Byłoby nie do wyobrażenia, żeby w latach 70. czy 80. mężczyźni gremialnie szli na kierunki humanistyczne, bo "techniczne są za trudne" - a taka jest ich argumentacja obecnie. Idą tam, gdzie przewidują, że najłatwiej się prześlizgną - humanistyka, nauki społeczne, marketing (głównie), bo liczy się tylko, by mieć dyplom, a jaki, to już ich nie obchodzi. Skoro im się nie chce uczyć, to niech potem nie płaczą, że są "Pokoleniem 1200". Trzeba było przysiąść fałdów, tak jak robili to obecni 40-latkowie. Ale w tamtych czasach mniej było knajp. Na tym cały problem polega. Byle się nie zmęczyć. Byle pod ławką można było poczytać Tinę albo równie ambitną lekturę. A że uczelnie prywatne biorą kasę, która im się sama pcha w ręce? No cóż, trudno ich winić, przecież mają do czynienia z (podobno) dorosłymi ludźmi, którzy powinni przewidywać konsekwencje swych wyborów. Bo na tym polega dojrzałość, a nie na zdaniu obecnej pseudomatury testującej wyłącznie umiejętności autoreklamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;) Re: To nie rynek jest niedostosowany, tylko młodz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 16:12 Dlaczego trudno się dziwić uczelniom prywatnym (jak piszesz), a łatwo dziwisz się dzisiejszej młodzieży? Zasada ich działania jest podobna. Wszystko jest teraz towarem. Jak można łatwo kupić, sprzedać do tego szybko, ładnie zapakowane, niekoniecznie dobre...no to cool;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolip Re: To nie rynek jest niedostosowany, tylko młodz IP: *.adsl.inetia.pl 09.01.09, 16:44 mężczyźni gremialnie szli na kierunki humanistyczne, bo "techniczne są > za trudne" To ja Ci powiem dlaczego tak jest :) Po tych technicznych nie ma żadnyc kokosów, a jak nie skończysz informatyki czy elektroniki to robotę dostaćgraniczy z cudem np. biotechnologia trudne i interdyscyplinarne studia, a co po nich ? Jedno wielki nic ofert zero, pracy zero i tak masz po 80% technicznych. Tak więc ludzie idą na humanistyczne - łatwiej skończyć i liczą, że się uda zaczepić po znajomośći gdzieś. Podsumowująć sytuacja absolwenta technicznych i humanistycznych (z małymi wyjątkami) jest tragiczna na rynku pracy - a techniczne dużo więcej wysiłku wymagają - stąd wielu tylko patrzy jak łatwo mieć papier. Mój przykład - poszedłem na prywatne licząc, że na dziennych będzie łatwiej niż na państwowych i będę mógł zdobywać doświadczenie (nie wiem jak jest na państwówce), wkrótce wybieram sie do pracy - mam nadzieję, że pogodzę....bo mgr to papierek...Podobny tok myślenia mają studenci i wcale im się nie dziwię :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: divak fizyka na prywatnej uczelni :) IP: *.generacja.pl 04.11.08, 23:39 > Przykładowo studentów kierunków fizycznych (np. fizyka, chemia, > geologia) nie ma co szukać na uczelniach prywatnych Oczywiście że nie ma co ich tam szukać - przecież do nauczania np. socjologii w najmarniejszym wydaniu wystarczy rzutnik, wykaz tytułów do przeczytania, trochę gadania na wykładach i badań do których nie potrzeba właściwie specjalistycznego sprzętu (nie chcąc obrażać socjologów). A do zrobienia byle fizyka doświadczalnego potrzeba masę sprzętu, laboratoriów, komputerów, co wymaga określonych nakładów finasowych, których właściciele uczelni prywatnych nie chcą ponosić. Dopiero jeżeli zaczniemy szukać analogii (abstrahując od problemów którymi teraz zajmuje się czołówka socjologów) np. między zachoowaniem się społeczeństw i przebiegiem procesów fizycznych może się okazać, że taki sprzęt może być potrzebny i socjologowi. Ale to się raczej nie zdarza. W takie kosztowne projekty uczelnie prywatne raczej się nie pakują. Otwiera się na nich kierunki na których najłatwiej zarobić. Stąd płacą za nie ludzie, którzy chcą "zrobić studia" nie przejawiając większego zainteresowania przedmiotem swych dociekań naukowych. Odpowiedz Link Zgłoś