Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy...

    IP: *.spray.net.pl 06.05.09, 01:15
    W informacji obrażona panienka, wiek na oko 20 lat. Poprosiłam o dwa
    formularze rejestracyjne - na wszelki wypadek, gdybym się gdzieś
    pomyliła. Burknęła, że WYDAJE TYLKO JEDEN. Od razu poczułam się "na
    właściwym miejscu". Wzięlam, co łaskawie dała, wstałam i wyszłam z
    poczuciem zaskoczenia, jak łatwo człowiek staje się w tym urzędzie
    NIKIM. Co to w ogóle za łaska dać człowiekowi DWA formularze (te
    druki nie są ewidencjonowane, każdy może wejść z ulicy i poprosić)?
    Mam gdzieś te papiery, ale przecież ta dziewczyna siedzi tam także
    za MOJE przez kilkanaście lat płacone podatki. Skąd więc ta
    arogancja? Jakie są Wasze doświadczenia - czy można liczyć w takim
    urzędzie na kompententną pomoc, czy też wizyty tam to tylko
    upokarzająca konieczność?
    Obserwuj wątek
      • faguinek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 07:54
        Każdy pewnie odczuwa to samo. Petent w urzędach to tylko intruz.
        Co da kompetencji urzędników to jest ona raczej słaba. Panie
        urzędniczki mało wiedzą, dysponują wiedzą z aktualnie dostępnych w
        Urzędzie Pracy ulotek. Często po zapytaniu kierują do "innej pani".
        • Gość: dcio Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.cebit.com.pl 06.05.09, 08:55
          panie zarabiaja po 1200 zl miesiecznie ale maja etat i czuja sie
          wazne. Nawet jak chca pomuc to nie wiedza jak .
          Zdecydowanie lepszym wyjsciem byloby zwolnienie kilku pan a za te
          zaosszczedzone pieniadze zanstalowanie telefonu, do ktorego sa
          olbzymie kolejki naiwnych.
          • Gość: mrówa Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.acn.waw.pl 06.05.09, 11:21
            Nie masz pojęcia jak wygląda praca w takim miejscu. Miałam tę wątpliwą
            przyjemność parę lat temu. Ludzie przychodzą zagubieni, bez podstawowych
            dokumentów, maja pretensje do szeregowych urzędników o to, że:
            - trzeba mieć ze sobą dowód, a oni akurat zapomnieli,
            - urząd pracuje od 8 do 17, a nie od 6 do 22,
            - urząd nie zajmuje się meldowaniem, wymianą dokumentów, rejestracją samochodów,
            - jest kolejka i trzeba czekać (czyli o to że przyszli tez inni ludzie),
            - urząd jest za daleko od ich miejsca zamieszkania,
            - idąc do urzędu nie maja z kim dzieci zostawić.

            Oczywiście wszystkim powyższym problemom są winne 25-letnie panienki, które
            miały pecha zatrudnić się w tym urzędzie. Najłatwiej w takiej sytuacji w celu
            rozładowania stresu nawymyślać im od głupich bab, które czują się ważne.
            • Gość: Karkówka To jest usprawiedliwienie chamstwa... IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:30
              Miałaś wątpliwą przyjemność pracować w takim miejscu? Lepiej już
              chyba być tam urzędnikiem niż petentem? Ty miałaś etat, a twoi
              klienci (no właśnie, ty tam byłaś jak przysłowiowa dupa od srania, a
              nie od robienia dobrego wrażenia za pieniądze podatników)to ludzie
              bez pracy, a co za tym idzie - bez dochodów, zdesperowani i
              nieszczęśliwi, z masą problemów na głowie. Grzeczność to nic
              trudnego, nawet jak ktoś na ciebie podnosi(ł) głos, to przypominam,
              że od tego tam byłaś, żeby wytrzymać ciśnienie i uprzejmie acz
              rzeczowo wytłumaczyć. Do urzędu pracy przychodzą ludzie z różnych
              środowisk, o różnym wykształceniu, pochodzeniu, wychowaniu, ale
              zawsze i przede wszystkim są to KLIENCI, którym należy pomóc i
              zacisnąć zęby, a nie robić łaskę, odburkiwać i się obrażać.
              Problemem panienek w urzędach, sklepach, firmach jest brak dobrego
              wychowania i przekonanie o własnej wyjątkowości. Po prostu słoma wam
              z butów wychodzi, kończycie studia, ale kulturę wynosi się z domu,
              a tego mama z tatą nie nauczyli. Nie wiesz, że zwracanie
              petentowi/klientowi uwagi, że się nie tak odezwał albo wręcz
              wchodzenie z nim w niepotrzebną i niegrzeczną dyskusję to szczyt
              chamstwa? Chcesz spokojnej pracy, to zatrudnij się w prosektorium,
              tam raczej klientela nie będzie zgłaszała reklamacji ani
              mówiła "niewłaściwym" tonem. Problemem, was, panienek biurowo-
              administracyjnych jest nieznajomość podstaw savoir-vivre'u, wydaje
              wam się, że klient powinien bić przed wami czołem o posadzkę i
              błagać o byle duperel, a wy pogardzacie ludźmi, a miarą kultury i
              klasy jest umiejętność uprzejmej rozmowy zarówno z profesorem
              doktorem habilitowanym jak i z cieciem. Zauważyłam, że w urzędach i
              tego typu miejscach użyteczności publicznej tępe
              mentalnie "panienki" z syndromem biurwy rodem z PRL-u selekcjonują
              ludzi i przeważnie z chorą satysfakcją wyżywają się na
              przestraszonych i zdezorientowanych, ale bez problemu ulegają
              wszelkiej maści dzierżymordom, którzy już od progu drą gębę, że im
              się wszystko należy. Z wami nie da się rozmawiać grzecznie, trzeba
              od razu po chamsku, bo inaczej nie rozumiecie, urzędniczki z
              syndromem poganiania batem do czworaków...
              • Gość: m Re: To jest usprawiedliwienie chamstwa... IP: 81.26.0.* 07.05.09, 10:15
                I kto tu jest cham...
                • Gość: Ludwig van Beton Re: To jest usprawiedliwienie chamstwa... IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:25
                  Nie masz nic do powiedzenia, to po kiego grzyba zaśmiecasz forum?
              • Gość: mrówa Re: To jest usprawiedliwienie chamstwa... IP: *.acn.waw.pl 07.05.09, 10:30
                Trudno mi uwierzyc że jesteś dorosłym człowiekiem i mówisz to poważnie, ale
                jeśli faktycznie tak jest to masz bardzo dziecinny sposób postrzegania świata.
                Świat czarno-biały, szarość nie istnieje. Czarne sa złe "panienki z urzędów",
                petent - zawsze biały, krystaliczny, święty.
                Nie rozumiesz jednego problemu - jesli ktoś przychodzi do urzędu pracy, bez
                dowodu, bo nie wiedział że trzeba mieć, o 7 rano, bo nie wiedział że urzad
                pracuje od 8 i chce dostac zasiłek bo nie wiedział że urząd pracy nie wydaje
                zasiłków to choćbyś nie wiem jak uprzjmie tłumaczył, wyjaśniał, rozjaśniał,
                łagodził - i tak po kwadransie takiej rozmowy petent wyjdzie wściekły, bo nie
                załatwił swojej sprawy i jeszcze "panienka" miała czelnośc powiedzieć że się
                pomylił.
                Nie mówiąc juz o tym, że reszta kolejki nie wie z jaka sprawą przyszedł petent,
                widzi tylko to, że sprawa sie przedłuża, obsługa jest powolna i tez się wścieka
                dlaczego to trwa tak długo.
                Potem tacy właśnie ludzie piszą na forum jak to obraźliwie ich potraktowano w
                urzędzie.
                Bywaja uprzejme, pomocne panienki i chamscy, nie dający sobie niczego
                wytłumaczyc petenci, bywa pewnie i odwrotnie. Tu nie ma takiego prostego
                podziału. Jeśli ktoś wchodzi do urzędu (czy gdziekolwiek indziej) i od progu
                zionie nienawiścią bo "Z wami nie da się rozmawiać grzecznie, trzeba od razu po
                chamsku, bo inaczej nie rozumiecie" to choćby przed nim chodzono na paluszkach i
                tak będzie niezadowolony.
          • Gość: lulek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.um.warszawa.pl 06.05.09, 13:29
            ale wy wszyscy jestescie smieszni.. jesli wam sie wydaje że panie z
            Urzedów zarabiają 1200 to jestescie gleboko w bledzie, po drugie
            dziwicie sie ze jestescie odsyłani ale to tylko wasza wina- jesli
            chcecie np zaplacic podatek od gruntu rolnego to idziecie do
            odpowiedniego pokoju do tego przeznaczonego a nie wam sie wydaje ze
            w pierwszym okienku ma byc! Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
            pensje urzędników nie są z waszych podatków. Nie wiem kto takie
            bzdury dał do mediów i je powiela -banał-niby ludzie myslacy a
            jednak debilizm się szerzy.. Po 3 gdybyście musieli codzienie od 8-
            16 siedziec w jednym okienku i za kazdym razem robic dokladnie to
            samo to tez bylibyscie niemili a po 4 panie w okienkach
            ewidencjonuja formularze. a Nawet jesli nie to Burmistrz sobie tak
            zyczy i tak ma byc!
            • sokolasty Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 13:50
              lulek z UM Warszawa napisał:
              "Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
              pensje urzędników nie są z waszych podatków."

              To z czego się biorą?
              • Gość: asd Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 06.05.09, 19:23
                kiedys wlazlem na forum zwiazku zawodowego urzedasow www.skarbowcy.pl, a tam ktos swierdzil, ze to oni wypracowuja wszystkie pieniadze dla budzetu panstwa :)
                • Gość: bezrobotna 50+ Nie mam pracy i nie mogę się zarejestrować w UP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 00:01
                  Od ponad 2 lat nie mam pracy, a od ponad roku prawa do zasiłku. Jak mi się zasiłek skończył, musiałam się wyrejestrować z biura pracy, bo nie miałabym z czego żyć.
                  Żeby nie umrzeć z głodu, biorę różne prace na umowę o dzieło.
                  Po zawarciu takiej umowy trzeba wyrejestrować się na miesiąc, ale ja w następnym miesiącu też muszę jeść! Więc zawieram następną taką umowę i już nie mogę się zarejestrować.
                  Pracodawcy nie chcą mnie zatrudnić na stałe, bo im się to nie opłaca - gdybym była na etacie, moja praca kosztowałaby ich 2 razy tyle.
                  Przepracowałam prawie 30 lat, a teraz formalnie jestem pasożytem - nie mam pracy i nie mam statusu osoby bezrobotnej.
                  Wg przepisów jestem kimś, kto nie pracuje i pracować nie chce! Słowem pasożyt społeczny!
                  Ubezpieczenie zdrowotne mam bez łaski urzędu pracy, bo mąż jest ubezpieczony, więc mam rodzinne.
                  Ale pozbawiając mnie prawa do zarejestrowania się, pozbawiono mnie jednocześnie jakiejkolwiek szansy na zmianę mojej sytuacji. Gdyby pojawiła się jakaś oferta pracy, to ja jej na pewno nie dostanę. Przekwalifikowanie - nie dla mnie. Kurs - nie mam prawa. Nie wiem też, czy status wieloletniego pasożyta społecznego mi kiedyś nie zaszkodzi.
                  Nie utrzymamy się we dwoje z 800 zł renty męża, który nie ma pracy już od 10 lat - inwalidów zwalniano w pierwszej kolejności (niby taki humanitaryzm: ma rentę, to nie zdechnie z głodu). Męża już nikt nie zatrudni - jest prawie niewidomy, ma rozrusznik serca, a ostatnio częściowo ogłuchł. Muszę więc brać te prace na umowy o dzieło. Pracuję ciężej niż na etacie, na własnym sprzęcie i nie mam do niczego prawa: do urlopu, do zasiłku w razie choroby, do emerytury za przepracowane lata (z zarobków 700-900 zł miesięcznie nie stać mnie na dobrowolne indywidualne opłacanie ZUS-u).
                  Zarabiam legalnie i płacę podatki, nie wyciągam ręki po pomoc społeczną, więc moja Ojczyzna nadała mi status pasożyta społecznego!
                  • Gość: Karkówka "To nie jest kraj dla starych ludzi" IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:41
                    Bardzo dobrze Panią rozumiem, choć mam jeszcze kilka lat do
                    czterdziestki, a już niektórzy mi sugerują, że się "zużyłam", moje
                    wizyty w urzędzie pracy zawsze kończyły się ucieczką w popłochu, bo
                    mam alergię na chamstwo, niekompetencję i obojętność urzędniczek,
                    które tam pracują. Jak człowiek trafi na faceta (a to rzadkość), to
                    jeszcze ma szansę na rzeczową rozmowę, ale baby siedzą tam tylko po
                    to chyba, żeby z wyższością pogardzać bezrobotnymi, którzy szukają
                    wsparcia. Młode siksy, które często dostają w takim miejscu pracę po
                    znajomości, bo ciocia, wujek, mama, tata albo inny pociotek im
                    załatwił państwowy etacik, pierdzą w stołki nie wykazują minimum
                    dobrej woli, żeby pomóc zdezorientowanym petentom. Ludzie gubią się
                    w tych wszystkich procedurach, formularzach, stresują,
                    niecierpliwią, dlatego potrzebują pomocy fachowców, a więc ludzi
                    mających także minimum wiedzy na temat psychologii człowieka, a
                    szczególnie bezrobotnego, który tkwi w permanentnym napięciu, a nie
                    kontaktów z rozhisteryzowanymi panienkami z przypadku, które
                    wyładowują swoje frustracje na Bogu ducha winnych ludziach, nie
                    mając przy tym szacunku do starszych, którym trudniej jest odnaleźć
                    się w takim miejscu, a szanse na znalezienie pracy mają też o wiele
                    mniejsze. Biurwy z pośredniaka nie mogą zrozumieć podstawowej
                    zasady - to one są dla klientów, a nie klienci dla nich.
                    • kingfish79 Re: "To nie jest kraj dla starych ludzi" 07.05.09, 10:38
                      Wystarczylyby kary dyscyplinarne i zwolnienia za zbyt duza ilosc skarg w
                      ksiedze. Po prostu jak ludzie nie maja bata nad dupa to rzadko kiedy potrafia
                      robic cos jak nalezy. Zaloze sie z wtedy obie strony bylyby zadowolone.
            • Gość: marek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:11
              do pracy kolego, a nie spamować na forum Gazety w godzinach pracy!
            • Gość: pracownik Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.ludowa.netcominternet.pl 06.05.09, 20:57
              Widać ja urzednik w godzinach pracy cięzko pracuje
            • kingfish79 sam jestes smieszny 07.05.09, 10:32
              Jesli cie denerwuje robienie tego samego od 8 do 16 siedzac w okienku to
              proponuje pojsc od strony petenta do kolezanki i niech Ci znajdzie inna prace.
              Prace nalezy wykonywac DOBRZE, a w przypadku obslugi petenta/klienta dobrze
              wykonana praca jest mierzona jego zadowoleniem. Jesli nie umiesz w mily i
              skuteczny sposob wykonac pracy to sie do niej nie nadajesz.

              Zabawne, ze niemili urzednicy sa najczesciej na panstwowych posadach. W
              prywatnym sektorze po prostu latwiej wyleciec i trzeba sie (sic!) starać.

              Na prawde, widzialem juz troche bardzo milych i pomocnych Pan urzedniczek, jak
              one to robia, ze potrafia od 8 do 16 byc mile i pomocne? :-))))) Po prostu
              niektorzy nie powinni pracowac z ludzmi, tylko z lopata

              pozdr
            • peryklejtos Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 07.05.09, 11:31
              lulek napisał(a):

              "Po drugie zapamietajcie raz na zawsze że
              > pensje urzędników nie są z waszych podatków."

              - to jest dopiero przykład mega tępoty urzędniczej.

              "Po 3 gdybyście musieli codzienie od 8-
              16 siedziec w jednym okienku i za kazdym razem robic dokladnie to
              samo to tez bylibyscie niemili."

              Ile Ty masz lat? Pięć?
              Nikt nie jest skazany na tą pracę. Ludzie pracują tam z własnej woli.
              Dorośnij.




            • peryklejtos Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 07.05.09, 11:36
              Gość portalu: lulek napisał(a):

              > ale wy wszyscy jestescie smieszni..

              A Ty jesteś przykładem kolejnego tępego urzędnika z UM Warszawa,
              który się opieprza w czasie pracy i wypisuje bzdury na forum.
              IP: *.um.warszawa.pl

      • kalam07 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 09:11
        pani z okienka najpewniej nie ma żadnego kierunkowego wykształcenia, jest pewnie
        co najwyżej po jakiejś szkole policealnej z zakresu obsługi biurowej, czego się
        więc po niej spodziewać ?

        zdradzę wam dobry sposób na to by być dobrze traktowanym, najlepiej na początku
        poprosić panią o imię i nazwisko i sobie przy niej zanotować :), od razu inny
        standard obsługi.
        • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 09:20
          Do urzędów pracy nie masz szans dostać się bez studiów (zobacz na wymogi
          konkursowe a potem wypisuj brednie, nie opowiadaj bzdur...
          • annajustyna Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 09:25
            A nazwiska pani nie poda, powola sie na ochrone prywatnosci, takie madre sa
            polskie urzedniki ;).
            • kalam07 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 16:01
              annajustyna napisała:

              > A nazwiska pani nie poda, powola sie na ochrone prywatnosci, takie madre sa
              > polskie urzedniki ;).

              ma obowiązek, nie można dać się spławić, jak się uprze to żądać żeby do
              kierownika prowadziła, można się powołać na europejski kodeks dobrej
              administracji ;p
          • Gość: PRofi Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.retsat1.com.pl 06.05.09, 11:07
            No to się grubo mylisz są jeszcze ludzie zatrudnieni przez znajomość!
            • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:59
              jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a nie po szkołach
              policealnych. Obejrzyj oferty
              • badjuk Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 14:40
                Gość portalu: gość napisał(a):

                > jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a
                nie po szkołac
                > h
                > policealnych. Obejrzyj oferty


                Ale jesteś tępy ;/ Osobiście znam osobę zatrudniną w takiej
                placówce, bez ukończonej szkoły wyższej.
                • kalam07 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 16:00
                  panie z okienka mogą mieć wykształcenie średnie , zajrzyj sobie do ogłoszeń
                  urzędów o wolnych stanowiskach pracy
                  zresztą masa urzędników zwłaszcza tych starszych nie ma wykształcenia wyższego
                  • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:15
                    z choinki się urwałeś
                    • kalam07 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 23:51
                      nie z choinki, z administracji publicznej
              • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 00:47
                Gość portalu: gość napisał(a):
                > jasne, że są ludzie po znajomości (niektórzy), ale po studiach a nie po szkołac
                > h
                > policealnych. Obejrzyj oferty


                Jestes bardzo naiwny. Jeżeli masz jakiekolwiek pojęcie o życiu, to powinieneś wiedzieć, że praktyka różni się od teorii.

                Wystarczy, że panienka ma maturę (a przede wszystkim znajomości) i dzięki temu zostanie zatrudniona na umowe zlecenie, żeby siedzieć w okienku. Oczywiście urząd pracy wysle ją i opłaci jej studia, po których zostanie zatrudniona w urzędzie na umowę o pracę.
                Oczywiście wtedy przeczytasz ofertę, w której będą wymagać wykształcenia wyższego i dodatkowo 5 lat doswiadczenia w administracji-najlepiej UP- (na podobnym stanowisku). Jak się można domyślić, ty, majac wykształcenie wyższe kierunkowe i liczne staże, praktyki nie dostaniesz tej pracy, bo brakuje ci doświadczenia na stanowisku w UP, które tylko i wyłącznie polega na wydawaniu formularzy.

                Tak to niestety wygląda.
                W moim przypadku podczas rejestracji w UP jako absolwenta, w okienku siedział chłopaczek, który trzeci rok z rzędu zaczynał nowe studia zmieniając uczelnie. Po pierwszym semestrze zawsze wylatywał.
                Jednak pracę w UP otrzymał, a były to czasy przed masowymi wyjazdami do pracy w krajach UE więc kandydatów nie brakowało.
                I to on informował absolwentów o tym, że nie ma dla nich żadnych ofert pracy.
                Niech naiwni dalej czytają oferty i wierzą w leśne skrzaty :)


                • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 08:19
                  akurat pracowałam w UP przez jakiś czas zaraz po studiach(nawet nie chcę tego
                  wspominać), więc mi głupot nie wciskaj.
                  Za 850 zł brutto (2005 r.) nie było zbyt wielu chętnych:)
                  a najlepsze jest to, że za takie pieniądze bezrobotni nie chcieli pracować, bo
                  im się nie opłacało i się z nas śmiali.
                  Chyba jednak mam większe pojecie o tym niż ty

                  • Gość: Ulek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:50
                    Chyba był to urząd pocztowy w Koziej Wólce? Kretynie, co ty wiesz o
                    pracy w administracji publicznej? Ręce opadają na takich ćwoków. I
                    jeszcze ludziom wciskasz kit o wymogach, o których nie masz pojęcia,
                    baranie.
                    • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:53
                      to było bardzo duże miasto buraku.
                      Twoja kultura jest porażająca:)
                      Teraz to już całkowicie rozumiem przyczyny "nieodpowiedniej obsługi". na
                      szczęście nie musiałam obsługiwać takich buraków jak ty.
                      Ale koleżanki skarżyły się, że im większy burak tym bardziej śmierdział...
                      I obsługuj takiego.Resztę sobie dopowiedz sam.
                      Oj wieśniaczku, czuć aż tu....!
                  • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 10:48
                    > akurat pracowałam w UP przez jakiś czas zaraz po studiach(nawet nie chcę tego
                    > wspominać), więc mi głupot nie wciskaj.

                    To jest akurat argument na poziomie panienki z okienka, "ja wiem, u nas tak jest, tak ma być, więc głupot mi nie wciskaj"

                    Z uporem maniaka twierdzisz, że w UP, nawet posiadając odpowiednie znajomości, jest niemożliwe zatrudnienie się bez wyższego wykształcenia. Mechanizm zatrudnienia takiego delikwenta tylko z maturą ale za to jakże dobrze rokującego na przyszłość został opisany powyżej.

                    > Za 850 zł brutto (2005 r.)

                    To nie jest kwestia wysokości zarobków tylko posiadania pracy!!! Nawet, jak twierdzisz absolwenci pracują "przez jakiś czas zaraz po studiach" m.in. po to żeby odrobić tzw. pańszczyznę i uciekac dalej. Nawet taka praca jest lepsza niż siedzenie na bezrobotnym!
                    W małej miejscowości (do 80 tys mieszkańców) dla kogoś z maturą na studiach zaocznych w tamtych czasach nawet 850 zł to nie było źle (nie mam na mysli np.Warszawy)

                    >nie było zbyt wielu chętnych

                    Zawsze się ktoś nieporadny znajdzie, np. ty


                    > a najlepsze jest to, że za takie pieniądze bezrobotni nie chcieli pracować, bo
                    > im się nie opłacało i się z nas śmiali.

                    Nie dziwię się im ale jw. to nie jest kwestia pieniędzy. Absolwenci nie tylko w UP zarabiają psie pieniądze!
                    Więc albo będąc absolwentem jesteś tam z przypadku bo nie wiesz co ze soba zrobić (panienka z maturą nie jest bo dla niej to luksus, mogla siedzieć za kasą w markecie) albo jestes żeby nauczyc się jak najwięcej, złapac znajomości (łatwiej niż na bezrobotnym w domu) i uciekać. Uciekać ale do lepszej pracy.

                    > Chyba jednak mam większe pojecie o tym niż ty

                    z twojej wypowiedzi to nie wynika
                    • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 10:55
                      właśnie że nie dla każdego praca za małe pieniądze jest lepsza niż żadna,
                      o to właśnie chodzi, że część bezrobotnych mówiła to wprost:)
                      • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 11:10
                        Gość portalu: gość napisał(a):

                        > właśnie że nie dla każdego praca za małe pieniądze jest lepsza niż żadna,
                        > o to właśnie chodzi, że część bezrobotnych mówiła to wprost:)

                        Ta część przychodzi sie jedynie zarejestrować. prace oni sami sobie znajdą, oczywiście oficjalnie będąc na bezrobotnym.

                        I sa to bezrobotni wykonujący prace fizyczne!!! Oni zawsze będą kulać się ze smiechu gdy usłyszą o wysokości zarobków w administracji publicznej.

                        Radzę zacząć obserwować i analizować otaczający nas świat, bo widzę, że z abstrakcyjnym mysleniem u ciebie kiepściutko.
                        • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 11:15
                          obserwacja świata to nie (zasadniczo - bo się znowu ludziku przyczepisz)
                          myślenie abstrakcyjne matołku!
                          • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 11:50
                            Zasadniczo obserwacja I ANALIZA miała pomóc usprawnić twoje abstrakcyjne myślenie, ale widzę, że nie ma czego usprawniać.

                            Na początek zacznij od nauki czytania ze zrozumieniem, z naciskiem na nie opuszczanie podczas czytania wyrazów w zdaniu, bo to zasadniczo utrudnia rozumienie czytanego tekstu.
                            Ogranicz używanie epitetów i staraj sie sięgać po ambitniejszą literaturę niż ta o bohaterze z Pacanowa.
                            • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 12:07
                              ojej!jaka inteligencja!
                              Prosto z Pcimia Dolnego!
                              Jestem pod wrażeniem:)
                              • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 12:17
                                Właśnie tak sprowadza się do parteru trolli !!!
                                • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 12:42
                                  i buraków, którym się wydaje, że są bystrymi istotami też!
                                  • Gość: sas Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.CNet.Gawex.PL 07.05.09, 12:52
                                    Jeżeli tak się określasz. No cóż, nie wypada sie nie zgodzić.
                                    • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 13:08
                                      i myślisz, że to takie sprytne?
                                      dzieciaczek
          • Gość: basia Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 20:29
            to co tam takie same stare PRUCHNA za biurkami robią? co? może studia kierunkowe skonczyly ???? zatrzymaly sie na czasach komunizmu, stare niereformowalne raszple bo z łaską ci odpowiedzą, nic nie wiedzą, samia mialam tą przyjemnosc byc PIERWSZY RAZ W URZEDZIE PRACY w tym tygodniu
          • Gość: Mandragora Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 07.05.09, 09:47
            Nie rozśmieszaj mnie, bo dostanę zajadów. Jakie wymogi? Wystarczą
            znajomości, a maturę i studia zrobi się w międzyczasie. Przykład?
            Urząd Dzielnicy Bielany (dawniej Urząd Gminy) - mój "eks" pracował
            tam przez dwa lata w wydziale geodezji bez matury, bo mu znajoma
            załatwiła etat, w międzyczasie zdał maturę i poszedł na studia
            zaoczne, za które mu jeszcze urząd płacił. Więc nie pieprz głupot,
            bo nie masz pojęcia, co się dzieje w takich urzędach i kto tam się
            do pracy dostaje. Wszystko to są krewni i znajomi królika, a
            najśmieszniej jest, jak się zmienia opcja polityczna i wszyscy
            zatrudnieni srają w gacie, czy ich przypadkiem znajomi i krewni
            aktualnie panujących polityków ze stołków nie strącą, strach
            wywołuje sraczkę zarówno u panienek z recepcji, jak i naczelników
            wydziałów. Jak wszyscy, to wszyscy.
      • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 09:22
        a po co brać dwa "na wszelki wypadek"???Wszystko w sklepie kupuje po dwa, na
        wypadek jakby coś poszło nie tak???Jak źle wypiszesz to weźmiesz kolejny. Nie
        wiem co za problem. Nie masz większych problemów?
        • Gość: ? Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 09:37
          A Ty się nigdy nie pomyliłaś wypełniając jakieś druki?! Przykła świetny podałaś,
          nie ma co...
          Jak się pomylisz i pójdziesz po drugi to ta sama pani z łaską powie, ze Ci już
          dała a jak oznajmisz ze się nie daj Boże pomyliłaś to spojrzy na Ciebie z łaską
          i politowaniem. Wiec co za różnica czy weźmiesz od razu dwa czy się wrócisz po
          drugi za 3 minuty?
          • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 10:03
            no właśnie, co za różnica, możesz podejść jeszcze raz jak się rzeczywiście
            pomylisz. A dlaczego zakładasz, że ona ci powie, że już Ci dała?A może ona też
            zakłada, że przyjdziesz jak się pomylisz?Albo, że nie zwrócisz jak nie
            wykorzystasz:)
            nie rozumiem co za problem.
            • Gość: ? Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 10:23
              > no właśnie, co za różnica, możesz podejść jeszcze raz jak się rzeczywiście
              > pomylisz.

              No pewnie, że mogę. Ale jak wezmę od razu dwa to zaoszczędzę sobie oglądania
              niezadowolonej miny laluni..: :)))

              A dlaczego zakładasz, że ona ci powie, że już Ci dała?
              Bo mi już kiedyś Pani w UP tak właśnie powiedziała:P

              • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 10:33
                Nie masz pojęcia jakie stosunki panują w tym urzędzie a już "jeździsz" po te
                pracownicy.
                Wyobraź sobie, że ja się już spotkałam z taką sytuacją, że pracownik musiał się
                rozliczyć z takich druków (tak mniej więcej). To wynikało z decyzji kierownictwa
                w urzędzie. Tam są czasami na prawdę idiotyczne zarządzenia i zalecenia.
                a mnie już irytują te wątki jacy to urzędnicy są źli.
                A taki bezrobotny robi z siebie ofiarę na forum i ma pretensje że mu druczka nie
                dali jak mu jeszcze nie był potrzebny:)
                To tylko jak ktoś nie ma innych problemów to się takimi pierdołami zajmuje.I
                jeszcze szuka poparcia u innych. Śmieszne.

                • Gość: ? Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 10:46
                  Oczywiście, ze nie mam pojęcia jakie panują stosunki w tym urzędzie, ale wiem
                  jakie panują w urzędzie do którego chadzałam i niestety w wielu innych.
                  Wypowiadam się za siebie i niestety z autopsji wiem jakie " uprzejme" potrafią
                  być te panie.
                  I nie chodzi o to, że ktoś sie skarży jacy to urzędnicy są źli. To są pp prostu
                  fakty. To jak traktowani są petenci zostawia niestety wiele do życzenia.

                  Oczywiście, że się rozliczają z druków. Ale bez przesady żeby robić problem gdy
                  ktoś poprosi o dwa. I jakbyś nie zauważyła to chodzi o reakcje na taką prośbę,
                  która bywa równie śmieszna jak to, że twierdzisz, ze ktoś się pierdołami
                  zajmuje...Wystarczy troszkę uprzejmości i przede wszystkim szacunku.
          • Gość: szukacz Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.09, 10:04
            te w urzedzie nic nie wiedza ostatnio jak bylem to proponowala mi zebym szedl do
            Agencji pracy ze oni mi znajda prace dla mnie a ja sie zasmialem i powiedzialem
            ze nigdzie nie pojde bo oni dadza mi prace na wiele gorszych warunkach sam sobie
            znajde prace a klientka sie zdziwila i powiedziala ze ona nie wie jak to jest
            porazka hehe
      • Gość: Noah Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:06
        Niestety, mam ostatnio styczność z tą instytucją. Kolejki
        makabryczne, wielogodzinne do rejestracji (a podobno jest nam
        najlepiej w UE hehe), ale później już lepiej. Urzędnicy mili, ale
        nie udają, że są po coś innego niż ewidencja, tzn. zapomnij o
        szkoleniu czy ofercie pracy. Papiery mają im się zgadzać i tyle.
        • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 11:58
          kolejny mądry.
          Oni są rozliczani ze znalezienia ofert pracy (pośrednicy0, chodzą po firmach
          żeby je znaleźć, a potem są rozliczani z ilości rzeczywiście znalezionej pracy.
          A ewidencja to ewidencja-tam się ofert nie szuka.
          • Gość: Noah Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 13:13
            Ale czemu się tak pieklisz i obrażasz nieznanych Ci ludzi? Skąd
            wiesz jak jest w każdym urzędzie pracy? Skąd wiesz jak pracują w
            moim mieście?... Wiedza ogólna tu nie wystarczy. W moim mieście jest
            tylko ewidencja, szkolenia przysługują po 2 latach bycia
            bezrobotnym. To jakiś absurd, bo jak można być 2 lata bez pracy? Kto
            zapłaci rachunki, utrzyma takiego człowieka?... Czyli szkolenia są
            fikcją.
        • Gość: Asia Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.nitka.net.pl 06.05.09, 12:01
          Urząd Pracy nie jest od załatwiania komukolwiek pracy. Tam się rejestruje ludzi
          po to aby mieli opiekę zdrowotną.
          • Gość: ua Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:02
            > Tam się rejestruje ludzi

            tam sie tresuje ludzi, zeby za bardzo nie podskakiwali. zeby okazac
            im miejsce w szeregu. zeby wiedzieli ze sa nic niewartym gownem. i
            zeby wiedzieli kto jest dla kogo.
      • Gość: erazm Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 12:42
        wydaje im sie, że są Panami życia i smierci. niestety, jak sie czlowiek buntuje
        to nic nie załatwi, jak jest pokorny to jeszcze gorzej, bo się wyżywają. masakra
        : change.menelgame.pl/change_please/5122281/
      • przylga Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 06.05.09, 12:54
        Kochana, trzeba było kopnąć ją w nos:)
      • Gość: x-man Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.aster.pl 06.05.09, 13:32
        Zaraz po Świętach Wielkanocnych ruszyłem do mojego UP, naładowany pozytywną
        energią, chęcią podniesienia swoich kwalifikacji, dostosowania swoch kompetencji
        do wymogów lokalnego rynku pracy. Niestety nie zastałem pani odpowiedzialnej za
        wydawanie skierowań na takowe szkolenia, gdyż jak zostałem poinformowany: "To
        dopiero po świętach i pani ma urlop!" (w domyśle: spadaj bezrobotny frajerze).
        Będąc jednak człowiekiem upartym udałem się tam ponownie następnego dnia,
        jdnakowoż znów nie miałem szczęścia, gdyż jak się dowiedziałem urzęniczka
        aktualnie znajduje się u dyrektora i wróci, gdzieś "około 2" (była 10). Trzeci
        raz gdy tam zawitałem okazało się, iż w pokoju pani od skierowań trwa cyt:
        "Bardzo ważna narada". Wniosek? Rozgonić tą cała czeradę, pieniądze dawać tylko
        prywatnym agencjom pracy, za rzeczywiście załatwioną pracę a nie bandzie
        urzędasów za "godziny urzędowania" !
      • Gość: gekon Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 13:36
        Pani przeceniła twoje umjejętności intelektualne, ja zaoferowałbym
        ci 7 druków.
      • Gość: Bezrobotny Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:06
        Ja w UP w Krakowie (ul. Mazowiecka) byłem się zarejestrować wczoraj. Formularzy rejestracyjnych cała sterta leżała na stoliku i każdy mógł wziąć ile mu się podoba. Panie rejestrujące bardzo miłe i pomocne. Szkolenia co prawda kiepskie ale cóż – DARMOWE :) Ogólnie jakoś nie zostałem upokorzony czy coś w tym rodzaju :)
      • Gość: marek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:07
        nie ma się co pieklic na urzędników bo to niekoniecznie ich wina że system
        wygląda jak wygląda tylko tego, kto pisał ustawę
        a autor ustawy bezrobotnym nigdy nie był zaś jego doradczynie z PUPów pisały
        ustawę by sobie ułatwić życie a nie bezrobotnemu
        no i minister finansów - jego troskę by to wszystko jak njamniej kosztowało
        widac wszędzie
        no bo przeciez trzeba z czegoś opłacic przywileje rolnicze, górnicze, mundurowe
        itd....
        rejestracja i cały socjał powinien byc robiony na poziomie gmin a nie powiatów
        wtedy kolejki od razu by zniknęły, a i bezrobotni by mieli mniej wydatków bo bliżej
        na poziomie powiatu tylko pośredniak i szkolenia
        dział szkoleń orgaznizuje tylko kursy na państwowe certyfikaty i płaci za nie
        (bo to przecież i tak jedna państwowa kasa z Funduszu Pracy do poszczególnych
        ministerstw)
        byoby taniej i efektywniej
        a tak jest jak jest
        i niektóre panie bez żenady informują że one "wykonuja jedynie ustawę" i na tym
        polega cała ich "praca"
        biorąc zaś pod uwagę że w Polsce nabór do pracy ma więcej wspólnego z więzami
        krwi lub sąsiedztwa, niz z merytoryką niezdziwiłbym się jakby sie okazało że
        zatrudnione panie też są z soba powiązane więzami pokrewieństwa
        taka jedna duża rodzina:P
      • Gość: hih no to sobie policz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 14:11
        w tym urzędzie rejestruje się pewnie koło 100 osób dziennie, jakieś 90% z nich
        wypełnia formularz poprawnie w końcu nie wpisuje się tam poematu tylko swoje
        dane, nie wiem ile kartek ma ten formularz, ale załóżmy że dwie, każdy kto
        wypełni poprawnie za pierwszym razem wyrzuca ten drugi druk albo go gubi,
        czyli 20 dni pracy w miesiącu X 90 ilość osób która niepotrzebnie wzięła druk X
        2 ilość kartek = 3600 kartek no to chyba jest jakaś oszczędność, btw jeśli
        byłaby to prywatna firma to rejestracja byłaby przez internet
        • Gość: nick Re: no to sobie policz IP: *.icpnet.pl 06.05.09, 14:58
          ale jakby było przez internet, to okazało by się, że połowa
          urzędasów jest zbędna i sami byliby bezrobotni :D
      • Gość: ita Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.128.21.106.static.crowley.pl 06.05.09, 15:13
        To, że w parlamencie uchwalono absurdalne przepisy to jedna prawda.
        Ale złosliwość i traktowanie petentów z góry jest raczej normą.
        Można wykownywać swoje , nawet idiotyczne obowiązki , traktując
        ludzi z jakąś miarą szacunku, a w UP z którym miałam kilka razy do
        czynienia, jakoś go nie zaznałam. Ostatnim razem po prostu trzeba
        było wymóc rejestrację robiąc awanturę u Dyrektora placówki. Po
        takiej akcji nagle nabrałam praw do rejestracji, choć pracownica
        stanowczo mi ich odmawiała.Co więcej zostałam "obsłużona" poza
        kolejnością:)
        • Gość: porucznik Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej sie ni IP: *.tvk.torun.pl 06.05.09, 15:49
          Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej sie nie da!!!!Sa tam po
          to aby nam wiernie sluzyc jak dooopa od srania!Niestety
          melancholicy,niesmiali itp ludzie sa przegrani na starcie-urzedas to
          wyczuwa i czuje sie panem...Ja zrobilem tak...:wchodze:"prosze-
          to,to i to"-stanowczo lecz kulturalnie--niestety kulturalnie zle
          podzialalo na stara urzednicza prukwe i zaczela sie burzyc--wiec
          metody nauczone na zachodzie(bylem 6 lat)wziely w leb...przeszedlem
          na stare sprawdzone polskie i rosyjskie metody(tu 14 l
          doswiadczenia)Wyjalem z tylnej klieszeni"kapowniczek"z dlugopisem i
          jak stary milicjant wycedzilem glosno"IMIE I NAZWISKO!!!"Baba sie
          zaczela burzyc i niechciala podac to zaczalem glosno krzyczec ze
          wszyscy slyszeli ze jest stara ,wredna ,leniwa,prukwa-siedzi tu za
          moja kase i ma mi sluzyc wiernie jak pies--potem zaczalem zadac
          dyrektora itd-caly czas krzyczalem jak kapral na mlode wojsko
          wyzywajac od najgorszych---baba twarda ale w koncu sie poryczala i
          gdzies sie schowala za parawanami:)Mloda sucz to bym zniszczyl w 25
          sekund!!Stara to byla bardziej doswiadczona i odporna ale dla mnie
          niema niemozliwych!!Dyrektor przylecial to tez dostal
          zj..b....Sprawe zalatwilem(ale to nie UP bo bezrobotny niebylem)
          • Gość: gość Re: Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej s IP: *.chello.pl 06.05.09, 16:16
            pisze się "nie byłem" a nie "niebyłem" inteligencie...
          • Gość: urzednik Re: Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej s IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.09, 16:46
            idiota
            • Gość: :-P Re: Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej s IP: *.acn.waw.pl 06.05.09, 16:55
              nie idiota tylko troll
              • Gość: gość Re: Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej s IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:06
                ale idiota też:)
          • Gość: Bruno Re: Z chamskimi urzedasami trzeba ostro-inaczej s IP: *.chello.pl 06.05.09, 23:10
            Stary, no to nie ma się czym chwalić, że spacyfikowałeś kobietę. Co
            to za facet, który się chwali, że wyzywał kobietę w wieku swojej
            matki (jak wnioskuję z postu)? Żal ;/
        • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 06.05.09, 18:10
          zapewne nie było do końca tak jak piszesz. Chyba nikt Ci nie uwierzy, że
          zwyczajnie nie chcieli Cię zarejestrować a jak ich wystraszyłaś to nagle
          zmienili zdanie. Szanujmy się.
          Na pewno były jakieś inne prawne (czytaj ustalone przez ustawodawcę a nie
          urzędników powody).
          Nie znasz na pewno przepisów, tylko się pewnie uparłaś, że masz rację. Decyzja o
          przyznaniu statusu osoby bezrobotnej nie jest decyzją uznaniową (jeśli wiesz co
          to znaczy).
      • Gość: menel Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.09, 20:34
        change.menelgame.pl/change_please/2868344/
      • Gość: szan Weźcie zacznijcie się szanować IP: *.acn.waw.pl 07.05.09, 01:16
        A nie dawać kopać w d. jakimś sfrustrowanym urzędnikom. Polak to chyba lubi dać
        się upokorzyć, a potem wylewać swoje żale chociażby na tym forum.

        A na UP psów bym nie wieszał. Czasem organizują ciekawe szkolenia, np. dla
        noszących się z zamiarem otwarcia własnej firmy. I tam jest zupełnie inna
        atmosfera niż na dole wśród maluczkich gnijących w kolejce po jakże prestiżowy
        status bezrobotnego.
      • joanna29 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 07.05.09, 08:26
        Ja również musiałam sięzarejestrować w UP. Po przejściu przez
        zarejestrowanie (pani w UP była bardzo zaskoczona, że nie wiem jak
        to się odbywa, jak powiedziałam, że to mój pierwszy raz i mam 15 lat
        pracy to aż innni pracownicy podniesli głowę) zostałam wysłana do
        pokoju 106. Tam pani wzięła mój dowód zaznaczyła coś w komputerze i
        kazała przyjść za 2 miesiace. Poprosiłam o wyjaśnienie o co chodzi,
        kolejne zdziwienie w urzedzie. Pani mi burkneła, że jest
        pośrednikiem pracy i mam sie u niej stawiać po oferty - raz na 2
        miesiące! Sama poszłam po skierowanie na staż z UP na stanowisko
        kadrowa. W pracodawcy dowiedziałam się, że będę wozić towar i
        pracowników. W UP powiedzieli mi, że czasem nazwa stanowiska i
        wykonywana praca się nie pokrywają!
        Pracowałam w urzedzie i byłi pracownicy, którzy nawet matury nie
        mieli (na stanowisku inspektora!), a kwalifikacje w ofercie zależą
        od kwalifikacji osoby, która ma wygrać. Również zauważyła, że trzeba
        mieć doświadczenie w UP aby ubiegac się o praca w UP.
      • Gość: mgr inz Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.09, 09:40
        Ja w UP bylem tylko raz i nigdy wiecej tam nie pojde - nie ma sensu tracic czas, pieniadze na dojazy i nerwy na cos co i tak pracy nie znajdzie. Jedyne co mozna w takim miejscu znalesc to "niby-prace" gdzie daja szalenczą kwote minimum placowego...
        Moja rada, szukaj pracy na wlasna reke bo tylko w taki sposob znajdziesz prace za normalne pieniadze i nie bedziesz sie denerwowac sluchajac mądrosci wielkich urzedniczek za 1200 brutto
      • Gość: ..... Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.09, 12:38
        Cześć,masz na myśli Urząd Pracy tutaj we Wrocławiu?Chyba masz
        rację,bo tam naprawdę te panie są nieuprzejme i niemiłe,ale cóż,nic
        na to nie poradzisz.Tak to chyba funkcjonuje od lat i nikt nie chce
        tam przychodzić,bo te "krowy święte" mają gdzieś petentów,jakimi są
        osoby bezrobotne,trwale,krótkotrwale itd.Pozdrawiam.
      • Gość: m Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.ssp.dialog.net.pl 08.05.09, 18:46
        "Jakie są Wasze doświadczenia - czy można liczyć w takim
        urzędzie na kompententną pomoc, czy też wizyty tam to tylko
        upokarzająca konieczność? "
        ##################
        Oczywiście.Pod warunkiem,że się jest siostrzenicą ministra.Szczegóły na
        tinyurl.com/dkje5w
      • Gość: ona Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.09, 20:47
        upokarzająca konieczność bez względu na to czy jest się młodziutkim czy młodym
        ubezpieczonym czy nie z maturą czy bez z licencjatem czy nie magistrem lub nie
        po warsztatach czy bez po kursach czy nie z praktykami czy bez z kwalifikacjami
        czy nie z doświadczeniem zawodowym bądź nie po szkoleniach bądź nie po stażach
        lub nie odstawionym bądź nie czy ma się kogoś jeszcze zarejestrowanego z rodziny
        czy nie po pracy czy nie z rentą lub bez z emeryturą lub nie po przygotowaniach
        zawodowych lub nie po giełdach lub nie po działalności gospodarczej czy nie po
        programach lub nie po projektach lub nie. ci pracownicy "olewają" bezrobotnych i
        poszukujących pracy "ciepłym moczem". "System wyzysk, system niewolnictwo,
        system korupcja, system krew, system rasizm. Bo nikt z osób, od których coś
        takiego zależy, nie chce zrobić nic, żeby bezrobotni mogli dostać pracę z urzędu
        bezrobocia stosowanego niebezrobotną, lecz prawdziwą, skoro urząd robi tak, żeby
        bez niego pracy też nie można było znaleźć. Więc bezrobocie rośnie, ale w pupach
        są wciąż nowi pracownicy (czytaj znajomi bieżących pracowników), pod których są
        specjalnie układane konkursy na pupowskie stanowiska urzędnicze tak, żeby tylko
        ich znajomi spełniali wszystkie kryteria. Bo skoro w Pupie nie ma ofert pracy,
        poza nim też, to bezrobotni brzytwy się chwytają i myślą już tylko o tym, żeby
        znaleźć pracę chociażby w urzędzie pracy.
        • Gość: pracodawcaPan Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.chello.pl 09.05.09, 22:05
          nieroby!!! nie dość że nie chcecie pracować w kraju gdzie jest praca
          (statystyka bezrobocie w okolicach 10 %) to jeszcze narzekacie na
          urzedy . won z Polski pastuchy
          • Gość: frania Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:20
            Smierdziuchy. I co z tego? URZEDNIK . Pytanko , za jakie many polaczki maja
            się umyć i lśnić ,jak brak na chleb.Urzędnik - choroby gotowe przynoszone na
            miejsce. he,he
          • Gość: ala Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:24
            50+,50+ powolne wyniszczenie + .
          • Gość: dzwonek Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 12:27
            Dobro dla PL
          • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:31
            Lecz się człowieku!
            Widać, ze sodówka do głowy uderzyła. I co z tego, ze jest praca jak się ciągle
            ukazują te same ogłoszenia? I co tego, że praca jest jak miejsca są z góry
            obstawione? I co z tego, ze jest jak liczą się dobre plecy?

            Możesz się dwoić i troić, na rozmowie nie mal obnażają ze wszystkiego,zadają
            idiotyczne pytania które nijak się mają do pracy a pracodawca i tak ma to
            GDZIEŚ!!!!!!!!!
            • Gość: gość Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.09, 13:33
              Aaaa... 10%...a pomyśl ile osób jest nie zarejestrowanych jak bezrobotni..
      • Gość: x Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: 213.25.4.* 10.05.09, 16:00
        To o czym napisałaś to nic :)...
        Kiedyś starałem się spełniać wszystkie nawet bzdurne wymogi, a jak
        poznałem lepiej prawo to załatwiam większość rzeczy bez słuchania
        bzdur, które mówią urzędnicy, no i co tu dużo mówić też jestem
        arogancki i bezczelny jak trzeba :), a jak urzędnik / urzędniczka
        nie ma racji czy podskakuje to zawsze można poprosić kierownika /
        kierowniczke i załatwić z nim albo nią sprawe, no i jak urzędnik czy
        urzędniczka na to zasługuje to można napisać skarge, co w
        wyjątkowych przypadkach może skutkować nawet zwolnieniem z pracy.
        Zwykle urzędnicy na niższych stanowiskach mają słabe znajomości i są
        tylko marionetkami, dużo lepsze znajomości mają urzędnicy czy
        urzędniczki, którzy są na kierowniczych stanowiskach i to z nimi
        trzeba się liczyć bez przesady ale nie zaszkodzi, a z tymi na
        niższych stanowiskach w ogóle nie trzeba się liczyć :)...
      • dzagnaj jakie uzasadnienie nieobecności w terminie w UP? 01.06.09, 20:16
        Dnia gdy miałam się stawić na podpisie.. całkowicie mi to wyleciało z głowy!!! cały tydzień pamiętałam.. a tego dnia ?!
        wiem że mam 7 dni na uzasadnienie mojej nieobecności.. wiadomo że nie wytłumaczę jak powyżej że mi z głowy wyleciało. Więc muszę udać się do lekarza.. teraz pytanie czy wystarczy pisemne zaświadczenie od lekarza, czy musi być L4?
        Proszę o jak najszybszą odpowiedz - mam 2 dni :(
        • Gość: ewa Re: jakie uzasadnienie nieobecności w terminie w IP: *.chello.pl 02.06.09, 08:21
          Niestety musisz mieć L-4
        • Gość: ita Re: jakie uzasadnienie nieobecności w terminie w IP: *.128.21.106.static.crowley.pl 02.06.09, 13:30
          To zależy na jaką panią trafisz. Taka sytuacja przydażyła mi się 3
          razy i nigdy nie dostarczyłam L4. Powiedziałam grzecznie, że
          zapomniałam. Nigdy mnie z tego powodu nie wyrejestrowno.Choć za
          jednym razem trafiłam na biurwę, co mnie tym straszyła, ale groźby
          nie wykonała.
      • lukasz2983 Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... 02.06.09, 12:05
        Ja natomiast mialem przyjemnosc zarejestrowac sie UP w Głogowie Młp. (koło Rzeszowa) i musze przyznac, że pani tam pracująca przemiła. Wiek na oko tak ponad 25 lat. Usmiechnięta, zaangażowana aby ci pomóc. Szedłem tam z myslą, że spotkam biurwę, a tu takie miłe zaskoczenie.
      • Gość: bezrobotna Re: byłam dziś pierwszy raz w urzędzie pracy... IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 14:37
        Wizyta w urzędzie to koszmar. Urząd w którym jestem zarejestrowana znajduje się
        w Kłobucku- to mała miejscowość. Od początku starają się tu rzucać człowiekowi
        kłody pod nogi. Nie można liczyć na żadną pomoc w wypełnianiu takich formularzy,
        wypełnia się samodzielnie jak zrobi się coś źle to twój problem.
        Ale bardziej szokujący dla mnie był fakt, gdy Panie które powinny pomóc znaleźć,
        jakoś doradzić człowiekowi, który tak jak w moim przypadku pierwszy raz szuka
        pracy i ma małe doświadczenie, doradzały ludziom (słyszałam na własne uszy nie
        jeden raz inaczej bym chyba nie uwierzyła), żeby najlepiej się wypisali czyli
        nie przyjeżdżali się podpisywać bo tylko tracą pieniądze na bilety bo z ich
        wykształceniem (za wysokie, za niskie, nietypowe)nie mają szansy na pracę.
        Panie w sprawiają wrażenie niedouczonych - nie potrafią przeczytać dokumentów i
        nie wiedzą jakich powinny od kogo wymagać jeśli sprawa jest nietypowa.
        Jeśli mają 30 dni na rozpatrzenie wniosku to tyle go rozpatrują.
        Przynajmniej tak jest jeśli chodzi o staże co usprawiedliwiają tym, że mają ich
        bardzo dużo.
        Rejestrując się w lipcu ubiegłego roku spotkanie na którym miałam się dowiedzieć
        w jaki sposób urząd może mi pomóc miałam wyznaczone na koniec października, ale
        przepadło mi bo wcześniej udało załatwić mi się staż.
        Teraz w Kłobucku na dalszy staż nie mam szans (który sama sobie załatwiłam-
        przynosi się pełną dokumentację ze zgodą firmy wszystko wypełnione i
        przygotowane tylko do rozpatrzenia). Poinformowano mnie po prawie miesiącu (może
        inaczej dowiadywałam się), że staż ze względu na dużą liczbę starających się o
        nie są przyznawane tylko osobą, które starają się o niego po raz pierwszy lub po
        stażu mają zagwarantowane miejsce pracy.
        Więc jeśli chodzi o urząd pracy z mojego rocznego doświadczenia wynika, że dla
        urzędu pracy ważna jest statystyka, żeby mieli jak najmniej zarejestrowanych
        bezrobotnych, a nie pomoc ludziom, którym często bardzo zależy na znalezieniu pracy.
        Moja koleżanka jeździła do urzędu od stycznia do tej pory średnio co dwa
        tygodnie szukając pracy i ostatnio Pani w okienku zapytała ją ze zdziwieniem- to
        Pani faktycznie szuka tej pracy?!
        Więc jak widać urząd jest tylko po to by człowiek był ubezpieczony i chodzi się
        tam zaciskając zęby bo na pomoc nie ma co liczyć. Chcesz pracować to sam znajdź
        sobie pracę, a nie zawracaj głowę "ciężko spracowanym ludziom".
        Może w innych urzędach jest lepiej jeśli tak gratuluję szczęścia niektóre bowiem
        starają się tylko o dobrą statystykę i święty spokój.
        Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka