Gość: Maja
IP: *.master.pl
28.07.09, 18:13
Pracuję w instytucji państwowej i moją kierowniczką jest kobieta.
Zaczęło sie odkąd przyjełam się do pracy.Wyczułam że atmosfera w tym
dziale ogólnie nie jest najlepsza a wszyscy się jej boją,nawet
pracownicy z innych działów.
Na początku wszystkie uwagi co do swojej pracy przyjmowałam z pokorą
ponieważ były to dla mnie nowe rzeczy, chociaż ton w jakim do mnie
mówiła dawał dużo do życzenia. Zarzucała mi brak kompetencji mówiąc
że moja praktyka w innych miejscu pracy była kiepska.
Przez dwa tygdonie schudłam 4 kg...nerwy, ponieważ nowa praca i
trzeba się wykazac. Wszystkiego musiałam dochodzic sama co się jej
zapytałam to powiedziała że to takie proste i powinnam wiedziec.
Teraz już wiem dlaczego jak się przyjęłam to wszyscy mnie
podpytywali na korytarzu jak mi się z Tą Panią układa.
Ale mineło już pół roku i jest tak nadal , potrafi mi zrobic
awanture z byle powodu, a za dwie godziy się uśmiechc jakby nigdy
nic.
Sama kiedyś kierowałam ludżmi i jestem w szoku że można tak ludżmi
pomiatac, czasami to czuje się jak nikt . Sama nie wiem jak mam
reagowac ,jak mam nią rozmawiac. Gdy są takie sytuacje to z nerwów
mnie tak boli głowa a o sercu już nie wspomne.A jestem miła nigdy do
niej nie zapyskowałam. Jest w swoim fachu specjalistką ma
doświadczenie ale to nie upoważnia jej do takiego zachowania.Jest
nad nią jeszcze jedna szefowa która jest całkiem inna. Nie wiem czy
mam z nią o tym porozmawiac, czy to nie pogorszy sytuacji jeśli moja
kierowniczka się o tym dowie.