Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Choruje cała rodzina

    IP: *.acn.waw.pl 07.08.09, 09:42
    Jeden wielki bzdet!!!
    Jestem bezrobotny od bardzo długiego czasu - paradoksalnie wskutek
    zbyt wysokich kwalifikacji w swoim zawodzie (sic!). Korzystałem
    przez blisko rok z "pomocy" psychiatrycznej (diagnoza: depresja,
    leczenie: farmakologiczne), a pracy jak nie mogłem zdobyć, tak i nie
    mam nadal... Myślę, że przestałem (i to czas juz jakiś temu) być
    potrzebny społeczeństwu, dla najbliższej zaś rodziny jestem tylko
    balastem... Może pora przerwać juz to trwanie w moim piekle na
    ziemi..?!
    Obserwuj wątek
      • Gość: Arko Re: Choruje cała rodzina IP: *.ibd.gtsenergis.pl 07.08.09, 10:09
        Stary nie ma co się tak szybko poddawać. Jeszcze całe życie przed tobą. Sam
        jestem bezrobotny, ale wierze, że jeszcze będzie lepiej. Głowa do góry. Pozdrawiam.
      • Gość: adacho Re: Choruje cała rodzina IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 10:45
        Jeżeli masz zbyt wysokie kwalifikacje, to aż się prosi o wzięcie spraw w swoje ręce, czyt. założenie działalności...
        • Gość: mgr Re: Choruje cała rodzina IP: *.rzeszow.mm.pl 07.08.09, 17:26
          Chrzanisz Ty i ci wszyscy podający takie "cudowne" recepty: załóż
          firmę. Jak nikt nie chce zatrudnć specjalisty, nie jest potrzebny
          jako człowiek, to skąd weźmie się popyt na niego jako usługodawcę?
          Coś o tym wiem. Czym różni się szukanie pracy od szukania zleceń
          przez jednoosobową firmę? A ZUS trzeba płacić bez względu na to czy
          jest zarobek czy nie i żadne pomoce PUPowe czy unijne nie pomogą,
          bo "pomagają" w wypełnianiu papierków, a od tego pieniądze nie
          przypłyną. NIE MA POPYTU, nikt nie chce płacić. Koniec bajki.
          Doskonale wiem jak czuje się autor postu. Też nie mam pracy, od
          pięciu lat wysyłam życiorysy, odzewu zero absolutne (pomijając
          akwizycję kredytów i tego typu badziewia). I już dawno nie nabieram
          się na durne gadki a la psychologiczna prawda objawiona: trzeba
          uwierzyc w siebie. Guzik prawda. Na pustyni nie dokopiesz się do
          wody, choćbyś nie wiem jak bardzo wierzył i nie wiem jak bardzo się
          starał, i umiał po szkoleniu perfekcyjnie posługiwać się łopatą a
          nawet koparką. Koniec bajki.
          A co poradzić? Nic. Ja wiem, że za jakiś czas będę grzebać po
          śmietnikach, spać w noclegowniach i jeść zupę na koszt podatnika. A
          może będę kraść, czemu nie. I zwisa mi to.
          • nikodem_73 Re: Choruje cała rodzina 07.08.09, 17:46
            > (pomijając
            > akwizycję kredytów i tego typu badziewia)

            a później

            > Ja wiem, że za jakiś czas będę grzebać po
            > śmietnikach, spać w noclegowniach i jeść zupę na koszt podatnika.

            Czyli co? Wszystko lepsze niż "akwizycja kredytów i tego typu badziewia"?
          • Gość: adacho Re: Choruje cała rodzina IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 18:22
            > Chrzanisz Ty i ci wszyscy podający takie "cudowne" recepty: załóż
            > firmę. Jak nikt nie chce zatrudnć specjalisty, nie jest potrzebny
            > jako człowiek, to skąd weźmie się popyt na niego jako usługodawcę?

            Niestety, ale Twoje argumenty są nielogiczne. Dlaczego? Autor napisał, że jest odrzucany ze względu na zbyt wysokie kwalifikacje (czyli jest on postrzegany jako zagrożenie), a nie ze względu na brak popytu na wytwory swojej branży. A moje cudowne recepty są związane po prostu z życiem.

            > Też nie mam pracy, od
            > pięciu lat wysyłam życiorysy, odzewu zero absolutne (pomijając
            > akwizycję kredytów i tego typu badziewia).

            Szkoda słów. Ja po prostu nie wierzę w coś takiego. Sytuację mamy, jaką mamy, ale do TAKIEGO stanu to można się doprowadzić tylko na własne życzenie. To jaki masz zawód? Kołodziej? Gorseciarz? - że kredyciki by Ci pobrudziły rączki?
            • Gość: mgr Re: Choruje cała rodzina IP: *.rzeszow.mm.pl 07.08.09, 19:43
              Sprzedawanie kredytów (i podobnych "usług finansowych") to
              oszukiwanie ludzi, innymi słowy złodziejstwo. Nikt mnie nie
              przekona, że wmawianie komuś, że potrzebuje czegoś, czego nie
              potrzebuje i że musi zapłacić za coś, na co go nie stać - jest
              uczciwe. Bo nie jest. Poza tym do tego typu pożal się Boże "pracy"
              też trzeba zakładać działalność, a to jest tylko maszynka do
              produkcji kosztów - a zyski, gdy nikt nie chce kupować tego, co
              oferujesz - skąd? Z kłamstwa i wykorzystywania naiwności emerytów.
              Dziękuję bardzo za taką "pracę".

              Wracając do początku, Ty naprawdę wierzysz, że "za wysokie
              kwalifikacje" to prawdziwy powód? Bo zagrożenie? Bzdura. To zwykła
              gadka oznaczająca: nie potrzebujemy ciebie. I gdyby wpisał w cv
              wykształcenie podstawowe, odmówiliby z powodu "za niskie
              kwalifikacje", a gdyby po takiej odpowiedzi wyciągnął
              dyplom/świadectwa/certyfikaty też by nie zatrudnili z jakiegokolwiek
              powodu. Nie ma popytu. I to jest teza, o którą cały czas chodzi.

              I naprawdę guzik mnie obchodzi, że Ty nie wierzysz w brak pracy.
              Taaak, pewnie, pracy jest mnóstwo, zwłaszcza takiej, za którą trzeba
              samemu zapłacić, tak jest z każdą działalnością od sprzedawania
              pietruszki poczynając. A dla mnie PRACA oznacza, że ja robię to, co
              mi każą, co potrafię i najlepiej jak potrafię i za to mi płacą. Jak
              nie ma drugiej strony - nie ma dyskusji.
              • Gość: adacho Re: Choruje cała rodzina IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 21:14
                > Sprzedawanie kredytów (i podobnych "usług finansowych") to
                > oszukiwanie ludzi, innymi słowy złodziejstwo. Nikt mnie nie
                > przekona, że wmawianie komuś, że potrzebuje czegoś, czego nie
                > potrzebuje i że musi zapłacić za coś, na co go nie stać - jest
                > uczciwe. Bo nie jest. Poza tym do tego typu pożal się Boże "pracy"
                > też trzeba zakładać działalność, a to jest tylko maszynka do
                > produkcji kosztów - a zyski, gdy nikt nie chce kupować tego, co
                > oferujesz - skąd? Z kłamstwa i wykorzystywania naiwności emerytów.
                > Dziękuję bardzo za taką "pracę".

                Choć do uprawiania akwizycji musiałby mnie zmusić mnie ostateczny przypadek, nie uważam tego za złodziejstwo. Jeżeli ktoś podpisuje zobowiązanie do spłaty czegoś, co będzie ponad jego możliwości, to już jego problem, powinien zawczasu dać się ubezwłasnowolnić, skoro nawet częściowa wolność wyboru go przerasta. Lub - jeżeli chodzi o emerytów - tak zawczasu wychować dzieci, by potem chroniły tego emeryta przed złotymi kartami bp.

                Za złodziejstwo uważam natomiast sytuację, w której ktoś twierdzi że od wielu lat nikt nie odpisuje na jego cefałki i żeruje - wszystko jedno na kim, czy na społeczeństwie poprzez pobieranie lewej renty, czy na rodzinie, czy przeżerając ojcowiznę (okradając w ten sposób przyszłe pokolenia).

                > Taaak, pewnie, pracy jest mnóstwo, zwłaszcza takiej, za którą trzeba
                > samemu zapłacić, tak jest z każdą działalnością od sprzedawania
                > pietruszki poczynając.

                Ośmieszasz się, naprawdę są ludzie potrafiący dorobić się na sprzedawaniu pietruszki (może nie kokosów, ale choćby domu i passata z salonu), znam takich. Nie znam takich, którzy by na tym stracili.

                > I naprawdę guzik mnie obchodzi, że Ty nie wierzysz w brak pracy.

                Twój problem ;)
                • Gość: mgr Re: Choruje cała rodzina IP: *.rzeszow.mm.pl 07.08.09, 21:33
                  > Za złodziejstwo uważam natomiast sytuację, w której ktoś twierdzi
                  że od wielu lat nikt nie odpisuje na jego cefałki i żeruje -
                  wszystko jedno na kim, czy na społeczeństwie poprzez pobieranie
                  lewej renty, czy na rodzinie, czy przeżerając ojcowiznę (okradając w
                  ten sposób przyszłe pokolenia).

                  Trafiłeś w trzecim przypadku - przeżeram ojcowiznę, na szczęście (!)
                  w PRL-u moi rodzice się dorobili. Bo w PRL-u można było sie dorobić
                  na najwzyklejszej posadzie, na pietruszce też. A wyjaśnij mi jakim
                  to sposobem okradam przyszłe pokolenia???? Jeszcze z tego podatki
                  płacę, więc to mnie okradają podwójnie, bo przecież od tego raz już
                  zostało zapłacone, ozusowane i teraz "belkowe" - kto tu kogo
                  okrada???

                  > Ośmieszasz się, naprawdę są ludzie potrafiący dorobić się na
                  sprzedawaniu pietruszki (może nie kokosów, ale choćby domu i passata
                  z salonu), znam takich.

                  Owszem, też znam takich. Wszyscy (!) z nich dorobili się na początku
                  lat dziewięćdziesiątych, można było dorobić się na ciuchach
                  w "szczęce" albo na czymkolwiek sprzedając łóżka polowego. Ale nie
                  dzisiaj. Wtedy za kilka godzin korepetycji można było się utrzymać,
                  z tego też korzystam do teraz (złodziejstwo według ciebie) a dzisiaj
                  nie. I mogę na uszach stawać, legalnie nie da się - biznesplan umiem
                  zrobić - no więc znowu pozostaje na czarno, czyli złodziejstwo,
                  którego nie uprawiam, a ty właśnie twierdzisz, że uprawiam w ten
                  sposób. Guzik wiesz o życiu. Życzę ci, abyś osobiście tego
                  doświadczył i może będziesz inaczej śpiewał, jak będziesz trochę
                  starszy...
                  EOT
                  • Gość: bat na komuchow Re: Choruje cała rodzina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.09, 08:09
                    > w PRL-u moi rodzice się dorobili. Bo w PRL-u można było sie dorobić
                    > na najwzyklejszej posadzie

                    tak, ale w aparacie PZPR albo w bezpiece

                    na innych posadach - nieprawda

                    byly mozliwosci "dorobienia" sie jak na tamte lat, ale nie na "najzwyklejszych"
                    posadach

                    niemniej jednak ta informacja wyjasnia bardzo wiele
              • Gość: roczniak Re: Choruje cała rodzina IP: 188.33.3.* 07.08.09, 21:41
                Jak w Rzeszowie ludzie tak podchodzą do pracy jak kolega (wszystko lepsze, nawet
                grzebanie po śmietnikach lepsze niż praca), do tego tęsknią za peerelem, to nie
                dziwcie się, że jesteście Polską "C". To tkwi w głowach.
                • Gość: adacho Re: Choruje cała rodzina IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 22:28
                  Gość portalu: roczniak napisał(a):

                  > Jak w Rzeszowie ludzie tak podchodzą do pracy jak kolega (wszystko lepsze, nawe
                  > t
                  > grzebanie po śmietnikach lepsze niż praca), do tego tęsknią za peerelem, to nie
                  > dziwcie się, że jesteście Polską "C". To tkwi w głowach.

                  Mam nadzieję, że jednak to tylko wyjątek :)
                  • Gość: mgr Re: Choruje cała rodzina IP: *.rzeszow.mm.pl 07.08.09, 23:04
                    > > Jak w Rzeszowie ludzie tak podchodzą do pracy jak kolega
                    (wszystko lepsze
                    > , nawet grzebanie po śmietnikach lepsze niż praca), do tego
                    tęsknią za peerelem, to nie dziwcie się, że jesteście Polską "C". To
                    tkwi w głowach.

                    Gościu, czy ty umiesz czytać? Będzie grzebanie po śmietnikach, bo
                    NIE MA PRACY! Sprzedawanie kredytów to nie praca, bo nikt mi nie
                    gwarantuje pensji za zrobienie co do mnie należy. Za "efekt" niech
                    się wypchają, porównanie do kopania studni na pustyni - fajnie,
                    przeszkolą jak kopać, a jak woda nie wytryśnie - to moja wina.
                    Oczywiście.
                    Za PRACĘ legalną, na umowę, za pensję minimalną w moim mieście
                    pocałuję w rękę. I co? I g... Dlaczego? Bo nie jestem "kolegą". Jak
                    chcesz wiedzieć jestem "koleżanką" i na murarza/zbrojarza mnie nie
                    przyjmą, na sprzątaczkę też nie i kasę do marketu też nie, bo nie
                    mam grupy inwalidzkiej ani nie jestem studentką. Kursy mogę sobie w
                    buty włożyć. Na własny biznes też nie dam się nabrać - przerabiałam.
                    Zus płać, a zarobek skąd, gdy dookoła nielegalna konkurencja na
                    czarno może sobie pozwolić na ceny o połowę niższe, no to moja
                    będzie wina, że nikt u mnie nie kupi, tak?

                    > Mam nadzieję, że jednak to tylko wyjątek :)

                    Jak chcesz wiedzieć w Przemyślu jest jeszcze gorzej.

                    Dobra, teraz naprawdę EOT, żebyście nie mieli tej satysfakcji z
                    opluwania kogoś, jak widać strasznie was podnieca własna lepszość,
                    panowie młodzi, piękni i bogaci, resztę wystrzelać...
                    • rst Re: Choruje cała rodzina 08.08.09, 00:12
                      Gość portalu: mgr napisał(a):

                      > Dobra, teraz naprawdę EOT, żebyście nie mieli tej satysfakcji z
                      > opluwania kogoś, jak widać strasznie was podnieca własna lepszość,
                      > panowie młodzi, piękni i bogaci, resztę wystrzelać...

                      Oni po prostu nie rozumieją, nie wiedzą, bo nigdy nie doświadczyli.
                      Znają tylko to co piszą durni dziennikarze często w opłaconych
                      artykułach i powtarzają dalej nie własne teorie.
                      Do fałszywego poglądu na ten temat ludzi postronnych przyczynia się
                      w ogromnej mierze panująca na tym rynku obłuda, czyli po prostu
                      kłamstwo. Człowiek postronny wchodząc do byle jakiego urzędu pracy
                      widzi setki ofert w gablotach, ale mało kto z postronnych zadaje
                      sobie trud skontaktowania się z tymi pracodawcami. Nawet wydaje się,
                      że dziennikarze poruszający te tematy również tego nie robią, albo
                      po prostu udają, że jest cudownie.
                      40% ofert wywieszonych w urzędach pracy to jest sondowanie rynku i
                      zbieranie CV, następne 40% to oferty nieaktualne jeszcze tego samego
                      dnia, bo np. procedura wymagała zgłoszenia do urzędu, ale najlepszy
                      kandydat już był wybrany. Mimo wszystko takie oferty wiszą minimum
                      przez miesiąc jak mi powiedział pracownik PUP, gdyż nikt tego nie
                      sprawdza. No i na końcu pozostaje 18% ofert, gdzie pracodawcy
                      szukają jelenia, może się trafi. Uważny wywnioskuje ile jest
                      uczciwych.
                      Pominąłem tu rozlepione po urzędach oferty pracy za granicą mimo
                      kryzysu w tych krajach :)
                      • nikodem_73 Re: Choruje cała rodzina 08.08.09, 00:42
                        Powiadasz. Na początku lat 90tych, jak zaczynałem pracę, zarobiłem coś koło 200
                        zł (za miesiąc pracy). W swoim życiu byłem i pracownikiem fizycznym, i
                        sprzedawcą, i nauczycielem. Pracę zmieniałem około 10 razy. W UP byłem raz -
                        zarejestrować (akurat wtedy bezrobotną) partnerkę przed porodem, żeby nie płacić
                        za pobyt w szpitalu.

                        I wybacz, ale jeśli ktoś mówi, że do "tej pracy nie pójdzie, bo cokolwiek" to
                        znaczy, że tak naprawdę nie jest mu źle na bezrobociu. Bo żadna praca nie
                        hańbi.
                        • rst Re: Choruje cała rodzina 08.08.09, 01:21
                          nikodem_73 napisał:

                          > I wybacz, ale jeśli ktoś mówi, że do "tej pracy nie pójdzie, bo
                          cokolwiek" to
                          > znaczy, że tak naprawdę nie jest mu źle na bezrobociu. Bo żadna
                          praca ni
                          > e
                          > hańbi.

                          Odpowiadając na moją wypowiedź zachowujesz się dokładnie tak jak
                          właśnie w niej nadmieniałem. Po prostu powtarzasz zasłyszane
                          stereotypy, gdyz nie masz własnego doświadczenia w tym względzie.
                          Nie ma takiej możliwości by komus w istniejącej obecnie postaci
                          polskiego systemu socjalnego było dobrze na bezrobociu. Tym
                          bardziej, gdy dana osoba jest w wieku, w którym należy już myśleć o
                          jakiejś ewentualnej emeryturze i nie czas na eksperymenty.
                          • nikodem_73 Re: Choruje cała rodzina 08.08.09, 15:14
                            O! To tak dobrze się znamy, że wiesz iż nie mam żadnego "doświadczenia"? Fakt, w
                            użalaniu się nad sobą i utyskiwaniu "jak to nikt mi nie pomaga" mam zerowe
                            doświadczenie. A prace podejmowałem najróżniejsze. Także takie, które były i za
                            śmieszne pieniądze i poniżej moich kwalifikacji.

                            A jeśli komuś jakaś dostępna praca nie odpowiada to znaczy, że woli brak
                            pracy. Bo jeśli wolałby pracować to wziąłby to co jest. Tyle, że jest
                            masa ludzi, którzy mówią "do takiej pracy to ja nie pójdę".
                            Właśnie tak, jakby owa praca ich hańbiła.
                            • Gość: ja Re: Choruje cała rodzina IP: *.cable.telstraclear.net 08.08.09, 22:50
                              > O! To tak dobrze się znamy, że wiesz iż nie mam żadnego "doświadczenia"?

                              Nie musimy się znać, żeby po twoich wypowiedziach wiadomo było że nie masz
                              większego doświadczenia z szukaniem pracy z ogłoszeń. Twoje twierdzenie "żadna
                              praca nie hańbi" świadczyć może jedynie, że nigdy nie trafiłeś na oferty, które
                              stanowią większość ofert. Naprawdę nigdy szukając pracy nie trafiłeś na
                              pracodawcę, który od razu próbował cię oszukać? Na pracę, która polegała na
                              oszukiwaniu ludzi i wyłudzaniu od nich pieniędzy? Na udawaniu, że wykonuje się
                              usługę, a tak naprawdę chodziło wyłącznie o wyciągnięcie pieniędzy i nigdy nie
                              było nawet większej szansy, że tę usługę się dla klienta wykona? Nie wiesz co to
                              znaczy firma krzak?

                              Czy uważasz, że bycie złodziejem nie hańbi? Skoro tak, to znam cię już
                              wystarczająco dobrze. Nie chcę znać lepiej.

          • Gość: kosmosiki Sorry ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 22:30
            > pomijając akwizycję kredytów i tego
            > typu badziewia

            Tzn. jak rozumiem uważasz się lepszy od akwizytora kredytów bo... na Twoje
            usługi nie ma popytu, a na akwizytora jest? Sorry to Twój zawód w tym
            zestawieniu jest badziewny.
      • Gość: nn Komunizm was rozpuścił IP: *.aster.pl 07.08.09, 18:37
        Nie masz pracy w zawodzie? Szukaj poza zawodem. Nie możesz znaleźć w ogóle?
        Załóż działalność, usługową albo handlową. Lepiej handlować pietruszką, niż
        siedzieć w domu i użalać się nad sobą.
      • Gość: wykształciuch Choruje cała rodzina IP: *.aster.pl 07.08.09, 20:14
        oby Wam przyszło szukac pracy, !
        • Gość: rozżalona Jestem u kresu sił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 21:41
          Mam 50 lat i jestem bardzo dobrym technikiem prac biurowych. Tylko że do pracy w
          biurze zatrudniane są osoby o połowę młodsze. Poddałam się.
          Dopóki mam jakieś oszczędności, to jakoś sobie radzę. Ale jak się oszczędności
          skończą, to pozostanie skoczyć mi z mostu do Wisły.
          I tyle. Nawet nikt po mnie nie zapłacze. Rodzinie nie jestem potrzebna
          jako bezrobotna. A ja mam tyle chęci do pracy.
          • Gość: kosmosiki Re: Jestem u kresu sił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.09, 22:34
            Co to jest technik prac biurowych? To taki ktoś kto z zawodu pracuje w biurze?
            Mocne.
          • nikodem_73 Re: Jestem u kresu sił 08.08.09, 00:45
            Wybacz, ale czy to oznacza, że do końca życia masz być "technikiem biurowym"?
            Ślubowałaś to komuś, czy jak?
          • Gość: ja Re: Jestem u kresu sił IP: *.cable.telstraclear.net 08.08.09, 00:46
            Gość portalu: rozżalona napisał(a):

            > Mam 50 lat i jestem bardzo dobrym technikiem prac biurowych. Tylko że do pracy
            > w
            > biurze zatrudniane są osoby o połowę młodsze. Poddałam się.

            Rozumiem cię, chociaż ja przez całe dotychczasowe życie miałam odwrotny problem
            - do pracy są przyjmowane osoby starsze, budzące tym większe zaufanie. Tymczasem
            ja, mając 30+, pół roku temu zostałam wyrzucona z pubu, bo nie miałam przy sobie
            dokumentu żeby udowodnić, że skończyłam 21 lat... Niby sytuacja inna, ale uwierz
            mi, podobna na tyle, że wiem jak bardzo twoja jest frustrująca!

            > Dopóki mam jakieś oszczędności, to jakoś sobie radzę. Ale jak się oszczędności
            > skończą, to pozostanie skoczyć mi z mostu do Wisły.
            > I tyle. Nawet nikt po mnie nie zapłacze. Rodzinie nie jestem potrzebna
            > jako bezrobotna. A ja mam tyle chęci do pracy.

            Proszę cię, weź na poważnie to co teraz napiszę. I uwierz, że piszę to z
            życzliwości. Wiem, że w twojej sytuacji trudno to tak odebrać nawet od
            najbliższych, ale może pomoże właśnie fakt, że cię nie znam.

            Jestem bardzo mocno przekonana, że twoim głównym problemem nie jest bezrobocie
            tylko depresja. Zapewne wywołana przez bezrobocie, co nie zmienia faktu, że
            bezrobocie jest problemem mniejszym. Proszę uwierz mi, albo jeśli nie potrafisz
            uwierzyć, to chociaż spróbuj działać tak, jakbyś mi wierzyła, że jeśli zwalczysz
            depresję, to problem bezrobocia stanie się albo łatwiejszy do rozwiązania, albo
            mniej istotny, albo wręcz sam się rozwiąże. J
            a sama wybierając pomiędzy kandydatami do pracy bałabym się zatrudniać osobę
            zgorzkniałą, zdradzającą objawy depresji. Wiem, jak ciężko się z nimi pracuje. A
            byłam już przecież po różnych stronach barykady, w dodatku jestem idealistką,
            która chciałaby, żeby świat był sprawiedliwy. Niestety, muszę przyznać, że
            poczucie odpowiedzialności za firmę u mnie by zwyciężyło.

            Jesteś niepotrzebna... Czy sama pomyślałaś tak kiedykolwiek o własnej matce,
            mężu, córce czy innym członku najbliższej rodziny? Tak myślimy tylko sami o
            sobie. To tylko nasze własne wyobrażenie.
            Jeśli nawet zdarzy nam się o kimś tak pomyśleć to będzie to raczej ciotka, która
            się wprosiła nam do domu wbrew naszej woli, żeby "pomóc" nam przy niedołężnej
            matce na przykład, a nie ktoś z najbliższej rodziny. Jak mnie takie myślenie
            dopada, to sama sobie w ten właśnie sposób tłumaczę i że mi za parę dni
            przejdzie. Mnie to trochę pomaga.

            A z pracą masz rację. Też puki mieszkałam w Polsce udawało mi się znaleźć na
            ogół tylko "pracę" a nie pracę. Poddałam się zupełnie i przestałam szukać
            kolejnej, kiedy do firmy przyszła ze słuszną awanturą kuzynka mojego męża i mnie
            nie poznała, a ja się nie przyznałam, że to ja :(

            Do wszystkich, którzy krytykują, że wybrzydza na akwizycję krótkie wyjaśnienie:
            to NIE JEST PRACA! Jedynie w ogłoszeniu, a czasem nawet przez kilka pierwszych
            dni wygląda to na pracę. Owszem, zdarzają się uczciwe propozycje akwizycji,
            niestety jednak najczęściej wygląda to tak, że umowa z klientem zawiera klauzulę
            o tym, że dotyczy WYKONYWANIA usługi a nie jej wykonania. Płatna z góry. W
            efekcie musisz mamić klienta, że tak, pracujecie nad tym, żeby się nie martwił,
            chociaż doskonale wiesz, że nie zrobisz tego, co obiecujesz. Czyli świadomie
            (choć ta świadomość może przyjść dopiero z czasem) wyłudzasz pieniądze. W takim
            "biurze pośrednictwa wynajmu mieszkań" - nie mylić z prawdziwą agencją
            nieruchomości - na przykład. Przychodzi do ciebie młoda matka z dzieckiem na
            ręku, za tydzień ją wyrzucą z mieszkania, ona nie ma już kasy i czasu na
            szukanie w inny sposób. Przyszła do was, bo tanio, a młoda i niedoświadczona -
            niekoniecznie głupia. Poza tym, czy jak głupia to znaczy że można ją z czystym
            sumieniem oszukiwać, stawiając ją tym samym w tragicznej sytuacji życiowej? A
            takich klientów jest większość. Jak zaczniesz się litować to nic nie zarobisz.
            Czy naprawdę życie z oszczędności jest bardziej naganne moralnie???
      • Gość: omar epps Panowie... :) IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.09, 22:32
        Prawda jest taka, że przy odpowiedniej dawce antydepresantów w połączeniu ze stabilizatorami nastroju - jest cudownie :). Sam jestem tego przykładem.
        Moje znakomite samopoczucie, wiara w siebie i wysoka samoocena spowodowały sukcesy w życiu osobistym i zawodowym. A jak coś nie wyjdzie ? Who gives a fuck, yo ?! ;).

        Nasza osobowość, uczucia to tylko chemia w mózgu - serotonina, dopamina, Noradrenalina...

        Kiedyś byłem słaby... Teraz jestem gniewem złego człowieka, zimny, szczęśliwy. Skazany na sukces.

        Kiedy patrzę na innych, widzę starego siebie. Gdy oglądałem Michaela Jacksona w TV, nie w związku z moonwalkiem, ale z związku z tym, że był hollywoodzką gwiazdą, zrozumiałem jedną rzecz. I odkąd ja świece jak gwiazda, będę walczyć z przeciwnościami losu, dopóki się wypale i spadnę...

        Moim aktualnym celem jest zdobycie ogromnej ilości pieniędzy, stanowiska prezesa międzynarodowej firmy, BMW 760i (it's nice). Potem może się znudzę i zacznę uprawiać ogródek.

        To nie jest prowokacja, ani jakieś brednie naćpanego człowieka, odurzonego tabletkami, jak dziwki kokainą.

        Może moje marzenia są poza zasięgiem, ale to nie jest ważne. Ważne jest to w co wierzę !

        Farmakologia to przyszłość, inżynieria genetyczna to przyszłość. Przed nami wspaniała przyszłość.

        Powodzenia. Jeśli nie potrzebujecie leków to dobrze, ale jeśli lekarz uzna, że jednak dla was niezbędne, to nie wahajcie się ich użyć.
        • Gość: pitupitu-tiruriru Re: Panowie... :) IP: *.toya.net.pl 07.08.09, 23:16
          może ujawnisz co za fantastyczne specyfiki spowodowały u Ciebie
          cudowną odmianę ? gratuluję powodzenia ;-))
      • ichmordy Choruje cała rodzina 07.08.09, 23:23
        Nikt nie twierdzi że w POlsce jest dużo innej pracy niż zbieranie puszek i grzebanie w śmietnikach :)Recykling to dochodowy biznes.
        W grupie siła , bezrobotni powinni organizować się razem więc na co czekacie ? Zacznijcie strajkować lub weźcie chociaż pracę na kasie w markecie. Skoro system jest zły to trzeba go jakoś zmienić. Tyle jest możliwości , dróg życiowych , krajów do wyboru więc nie tkwijcie w typowo POlskim marazmie . Szukajcie a coś znajdziecie :)
        • myslacyszaryczlowiek1 Dupki myslą że w rzeszowskim jest jak w dużych 08.08.09, 05:26
          aglomeracjach. Tam nawet pracy na kasie nie ma. Ludzie załatwiają robotę za
          800 zł po znajomości. Warszawa czy inne duże miasto to nie jest cała Polska.
          Potem takie durne porady, załóż własną działalność, nie chce ci się robić
          itd, itd. Syty głodnego nie zrozumie.
      • marek.lipski Choruje cała rodzina?Absurd medialny.Rozwiazanie. 07.08.09, 23:55
        1.Ten pan z artykulu ma dojscie do internetu?Tak?To niech napisze na
        moja email jesli ma faktyczna wiedze w swojej specjalnosci.
        Ma on mozliwosci zarabiania w internecie.To jest mozliwe.

        2.Czy zna jezyki obce z uwzglednieniem "jezyka" technologii?

        3.Czy moze 4-9 godzin dziennie poswiecic internetowi?

        4.Czy jest gotow optymystycznie reagowac wzgledem swojej i rodziny
        perspektywy pomimo wieku i ograniczyc spozywanie "odzywek"?
        Krytykowanie tego pana w spocob sadystyczny,"chory w rodzinie z
        powodu braku pracy czy wlasnych dochodow" jest
        rasizmem i wymaga potepienia.Rozumiem ze sa rozne sytuacje
        w naszym zyciu ale rasizm,potepienie bezrobotnych,kobiet z dziecmi
        bez pracy jest barbarzynstwem.Nie jestem socjalista ale takie
        sytuacje sa w EU,USA.W czym problem?
        Ludzie traca majatki,olbrzymie dochody i tym sie nie przejmuja.
        Zaczynaja od nowa.Traca domy przykladowo po huraganach,traca
        swietnie platna prace(jako bankierzy)gdyz firmy sa zamykane...
        Zaczynaja od nowa.Zycie nasze to tylko podroz.Wiecej optymizmu
        prosze.
        Intencje dziennikarki popieram.Nawet jej prowokacyjne teksty.
        Ale bez pod tekstow politycznych i rasistowskich.
        • dodone Re: Choruje cała rodzina?Absurd medialny.Rozwiaza 22.08.09, 09:49
          Pania Marku,
          Gratuluję oceny opisanej sytuacji!
          Jestem w podobnej sytuacji i zainteresowała mnie wymieniona przez
          Pana opcja zarabiania w internecie.
          Jak to zrobić?
          Znam angielski techniczny i standardowy, jestem inżynierem z dużym
          doświdczeniem zawodowym w przemyśle elektronicznym.
          Jestem wiekowy. Takim, rynek pracy nie daje szans w kryzysie.
          Będę wdzieczny za podpowiedź.
          Pozdrawiam!
      • sselrats Choruje cała rodzina 08.08.09, 03:59
        Ten gosciu z artukulu jest w swoim zywiole. Goli trunki, niczym sie
        nie przejmuje. Sila do robty nikt go nie zmusi. Po co mu to?
        • qc88 Doradca zawodowy w Urzędzie Pracy 01.09.09, 02:27
          Przeprowadzam (do pracy magisterskiej) badania na temat roli doradcy
          zawodowego z PUP-u w aktywizacji zawodowej. Proszę o wypełnienie
          anonimowej ankiety przez osoby, które mają jakieś doświadczenia w
          tym temacie.
          Link:
          www.ankiety.sitehosting.pl/ankieta/786

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka