mani1
06.02.06, 11:13
Doszło do sytuacji paradoksalnej uczeń stał się święta krową, na którą nie
można krzyknąć, zwrócić mu ostrzej uwagi nie mówiąc o karach dla młodszych
typu stanie w kącie itd. Za to uczeń może rozrabiać, odzywać się po chamsku do
nauczycieli palić, „olewać naukę”, uprawiać seks w toaletach, ćpać ... Uczeń
jest chroniony przez kodeks ucznia, prawo cywilne, rodziców. Co może
nauczyciel?? jeżeli ma autorytet to posługiwać się autorytetem, jeżeli nie
zdążył jeszcze go zbudować to jest zgubiony, nauczyciela nie chroni nic.
Jeżeli zwróci uwagę „uczniowi” to usłyszy najwyżej sper..alaj albo uważaj na
samochód bo straci nieskazitelny lakier. Fala w szkole, która przeniosła się z
wojska, czy to kiedyś było?? Co na to rodzice?? Albo bronią swoje kochane
dzieciaki albo nie mają czasu na „głupoty” Całe to zachowanie przenosi się
późńiej na ulicę. Pytanie do czego to prowadzi i czy można to zmienić...