Dodaj do ulubionych

Perfect czy nie Perfect

IP: *.tpnet.pl / *.kalisz.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 00:04
Już dziś zapowiada się niezły koncert - na Piaskach zagra legendarny Perfect.
Od organizatorów wiem, że szykuje się duża impreza, bo rozeszło się prawie
2000 biletów, a trzeba pamiętać jeszcze o 1000 karnetów. Przed koncertem też
będą sprzedawane bilety - więc tłumy ciągną na Piaski. Będzie na pewno niezła
jazda, pod warunkiem, że... dopisze pogoda. A co do tematu tej notki. Mam
kumpla, który twierdzi, że ten obecny Perfect powinien występować pod inną
nazwą, bo to nie ten prawdziwy Perfect. Nie ma w nim po prostu Hołdysa... Co
wy o tym sądzicie? No i podzielcie się po koncercie swoimi spostrzeżeniami.
Ja też będe!
Obserwuj wątek
    • Gość: bam bam Re: Perfect czy nie Perfect IP: *.tpnet.pl / *.kalisz.sdi.tpnet.pl 20.07.02, 12:16
      Wygląda na to, że będzie to megakoncert. Właśnie dowiedziałem się, że poszło
      3000 biletów i doliczając do tego 1800 karnetów - to daj e sporo. Organizatorzy
      spodziewają się 6000 osób!!! Koncert rozpocznie się punkt 21.00, ale warto
      wcześniej przyjechać, żeby wogóle na czas wejść i zaparkować. Zagrają 100 minut
      plus bisy. Do Ostrowa przyjadą... pociągiem z Krakowa. Sprzęt już dojechał.
      Żeby tylko pogoda była, bo to zachmurzone niebo...
    • ramon1977 Re: Perfect czy nie Perfect 20.07.02, 14:39
      A ja dzisiaj nie mogę być na koncercie, juz żałuję. No ale liczę na jakąś
      relację, tylko to mi zostało. Pozdro.
    • Gość: mały Re: Perfect czy nie Perfect IP: *.org 21.07.02, 14:05
      Wiesz, byłem kiedyś wielkim fanem Perfectu, zapisałem się
      nawet do ichniego fanclubu. Działo się to jednak dwie
      dekady temu, a wtedy był to zupełnie inny zespół. Grali w
      nim dobrzy gitarzyści (Sygitowicz, Urny), a chłopaki
      mieli też coś do powiedzenia w tekstach. Całość w kupie
      trzymał Zbigniew Hołdys, który od lat kompletował tę
      kapelę (w 80 roku akompaniowali Annie Jantar w USA - ale
      oni na szczęście wracali późniejszym samolotem).
      Potem Hołdys poszedł swoją drogą, a pozostali zaczęli
      walić chałturę podobnie jak Pink Floyd bez Watersa.
      Przekonałem się o tym na koncercie chyba 5 lat temu.
      Żenua. Markowski nieudolnie pozujący na rockendrolowca i
      do tego znudzeni kolesie przygrywający jak do kotleta.
      Prawie płakać mi się chchciało, gdy słyszałem, że
      znakomity niegdyś Sygitowicz potrafi zagrać chyba tylko
      co drugi dźwięk swoich solówek. Szkoda gadać. Ja zostaję
      w domu. Wolę posłuchać starych płyt.
      A poza tym, rozleniwiłem się i nawet na mojego ulubionego
      Kazika nie poszedłem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka