Glina

30.06.06, 12:44
Zastanawiam się, co by sie stało z figurką z gliny, jesli wypalona by została
w domowym piekarniku, maksymalnie w 250 stopniach? Jak wiadomo, glinę wypala
się w jakichs specjalnych piecach, gdzie temp. dochodzi do tysiąca (czy nawet
wiecej, nie znam sie na tych piecach;p) Ciekawe, czy wypalona w niskiej temp.
w domowych warunkach w ogóle by była trwała...

I mam jeszcze drugie pytanie. Otóż mam glinę naturalną, dwa wielkie kubły...
Wiecie może, jak ją przygotować do lepienia? Na razie wygląda jak skawalona
ziemia - gdybym nie wiedziała, co to jest, nigdy bym nie zgadła, że to
glinasmile Na opewno trzeba ją wymieszać z wodą, ale boję się eksperymentować,
bo dostałam tą glinę od kogoś i nei chcę jej zmarnować, zanim nie dowiem się,
jak ją zrobić...
    • nean Re: Glina 30.06.06, 14:01
      hej Marta, ja kiedyś chodziłam na zajecia ale ekspertem nie jestem bo glinę
      miała w zasadzie gotową. tzn ona leała w wilgotnych szmatach wyjmowałam kawałek
      (ale to juz była taka zbita masa) i trzeba ją było przygotować do użycia mozno
      ugniatając tak ja sie gniecie ciasto, rzucając o stół ewentualnie mocząc ręce.
      tyle pamiętam
    • eight Re: Glina 30.06.06, 15:48
      Hej Martunia smile
      Wypalanie w domowym piekarniku niestety nie wystarczy, może jedynie przyspieszy
      suszenie, ale podejrzewam, że mogłaby przy tym popękać.
      CO do przygotowania gliny... jest z tym trochę ciężkiej roboty, bo trzeba ją
      namoczyć w wodzie i ugniatać aż stanie się plastyczna. Jest to żmudna praca.
      Potem glinę przechowuję sie przykrytą mokrymi szmatami, żeby nie wyschła.
      • latarnia_morska Re: Glina 30.06.06, 21:35
        ej Lamarta,
        no nie bardzo da się wypalić glinę w piekarniku domowym... glina traci zdolność
        zarobową dopiero w temp. ok. 600 stopni /i nie da się jej już wyrabiać wtedy/.
        Zwykle glinę wypala się dwa razy - pierwszy raz "na biskwit" do ok. 900 stopni
        oraz drugi raz "na ostro" od 1000 stopni wzwyż /np. porcelanę w 1340 stopni/.
        Taki wypał trwa kilka godzin; temperatury odnoszą się do przedmiotów
        użytkowych, takie "czysto dekoracyjne" mogą mieć niższe temp. wypału.
        I druga sprawa: naturalna glina tak od razu się do wypalania nie nadaje. Coś mi
        świta, że trzeba ją mielić żeby była jednolita i w razie potrzeby zmieszać np.
        z szamotem żeby ją "schudzić", ale dokładnych przepisów nie znam winkDodawanie
        wody do gliny zupełnie jej nie szkodzi, na koniec i tak się wysuszy smile
        • latarnia_morska Re: Glina 30.06.06, 22:43
          Na początku poprzedniego postu zjadło mi literkę "h" i zamiast "hej" wyszło
          raczej niegrzeczne "ej" - przepraszam najmocniej.
          • lamarta Re: Glina 30.06.06, 23:29
            Hej dzieczynysmile Dzięki za odpowiedź i za pomocsmile No to rzeczywiście wymaga ona
            wysokiej temp., której w warunkach domowych się nie uzyska buuu.
            Ale jak taką nie wypaloną glinę (tzn. wysuszoną tylko w tej maksymalnej domowej
            temp.) pociągnie się farbą i lakierem, to będzie ok? Tak zrobiłam z gliną
            gotową, kupioną w sklepie, ale ona była schnąca na powietrzu.

            Latarnio morska, Twoje "ej" w ogóle nie skojarzyło mi się negatywnie, nie ma za
            co przepraszaćsmile
            • latarnia_morska Re: Glina 01.07.06, 00:17
              To dobrze Lamarto smile
              A może masz gdzieś w okolicy pracownię ceramiczną? Zwykle świadczą usługi
              wypału. Nie jest to duży koszt i zależy od wagi gotowego, wypalonego
              przedmiotu /taki jest o ok.20% lżejszy niż suchy "surowy"/- przykładowo w
              Bielsku - wypał na biskwit 6zł/kg, na ostro 9zł/kg, szkliwienie /bezbarwne/
              3zł/kg.

              Natomiast farba i lakier powinny trochę figurkę związać i utrzymać w kupce, ale
              nie ma porównania z trwałością wypalonej ceramiki... Te "glinki" schnące na
              powietrzu to chyba jakaś chemia bardziej zaawansowana, bo one nieładnie
              pachną winki nie są do wypalania w ogóle.

              Truskawkowe pozdrowienia smile/właśnie się luzuję po całym dniu zaprawiania dżemu/
              • lamarta Re: Glina 03.07.06, 00:52
                Dziękuję za odpsmile Szkoda, ze tyle zachodu z tą gliną. Co do pracowni, to na
                pewno jakas się znajdzie, muszę poszukać.
                Na razie zalałam te bryły wodą i po namoczeniu przecedziłam przez sitko. Na
                sitku zostały gałązki i kamyki, a glina przeleciała, potem ją zalałam znowu
                wodą i teraz sobie w tej wodzie lezy. Trochę smieci jeszcze pływa, jutro je
                wybiorę, odleję wodę i spróbuję glinę wyrobić. Spróbuję bez szamotu, bo nawet
                nie wiem, skąd miałabym go wziąć. A pewnie i tak skończę na jakims kursie
                ceramicznymwink
                A czy jak coś zdziałam z gliny i zostawię do schnięcia, to może to leżeć
                dłuuugo, zanim to wypalę w prawdziwym piecu ceramicznym?

                Dżem domowej roboty, pyyychasmile))
                • paula63-63 Re: Glina 04.07.06, 00:43
                  witaj Marto,
                  poszukaj forum Cuforum - to ceramicy są. Tam ciekawe rzeczy można znaleźć, choc
                  często bardzo fachowe. A glinę się płucze, osadza i robi z nią jakieś cuda,
                  glina glinie nie równa i różne gliny do różnych rzeczy się nadają. Taka z pola
                  prosto wymaga skomplikowanej obróbki a i tak może być do niczego sad
                  • lamarta Re: Glina 05.07.06, 10:03
                    Hej Paulasmile Dzięki za odp! Znalazłam to forum w google, ale na razie strona się
                    nie otwierasad No cóż, na pewno niedługo (no mam nadzieję) się otworzy...
                    Moja glina pochodzi znad Wisły, a co do skomplikowanej obróbki, to ciężka
                    sprawasad Na razie moczy się w wodziewink
                    Dzięki raz jeszcze!smile
    • t.he Re: Glina 05.07.06, 10:12
      Lamarto, jako dziecię ulepiłam z gliny wykopanej na podwórku kubek na kredki.
      Mama mi go podsuszyła w piekarniku, a "utrwalony" został plakatówką wink W glinie
      była mocna domieszka piachu, ale trzymał sie dzielnie, póki mi go brat z biurka
      nie zrzucił. Miał nawet ucho smile

      Pozdrawiam smile
      • lamarta Re: Glina 05.07.06, 19:12
        To bardzo pocieszająca historia, T.hesmile Napawa optymizmemsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja