Dodaj do ulubionych

napoje w szkole nr 5

26.05.11, 15:46
Sprawdzcie kochani co wasze pociechy dostały od wielkodusznej szkoły nr 5 do picia.
W składzie jest 0,5% naturalnych składników, reszta to sama chemia. temin Ważności upływa 03.06.2011!!! Ktoś z rodziców zamiast to zutylizować (za grube pieniądze!!!!!) "dał gratis" SP nr 5 i gminazjum na Sikorskiego tylko tam dzieci - młodzież są trochę mądrzejsi i takiego świństwa nie piją a przynajmniej nie wszyscy. W "5" namietnie napój z L-Karnityną popija nawet pierwsza klasa.
Po interwencji rodziców u wicedyrektorki, napoje z palet w szkole znikneły i zostały przeniesione do składziku, pod pretekstem kto będzie chciał to pójdzie i sobie weźmie.
Pani dyrektor nie ma sobie nic do zarzucenia. Interwenioujcie u swoich wychowawców, dlaczego szkoła traktuje swoich wychowanów jak "śmietniki" a was jak naiwaniaków którzy jeszcze sie ucieszą że dzieci dostały gratisy....
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: napoje w szkole nr 5 27.05.11, 22:21
      no dobrze, ale skoro do terminu ważności jest ten tydzień czasu, to o co chodzi????
      Jeśli dadzą im to picie 3go, to się wkurzę, ale teraz....? niech piją, ostatecznie to jest mała buteleczka, codziennie tego nie piją... bez przesady.
      • horse-aga Re: napoje w szkole nr 5 28.05.11, 07:14
        Własnie o to chodzi że szkoła "funduje" dzieciom codziennie taką bombe chemiczno-kaloryczną. Jak zdążyłam sie zorientować przy ilości dzieci w "5" - ok 1200 , przez ponad tydzień zeszł kilka butelek - syfu.
        No cóż ale jeśli wam to nie przeszkadza - wasze dziecko to wasza sprawa.
        Moje DZ tego g... nie pije i tyle
        • lolinka2 Re: napoje w szkole nr 5 28.05.11, 17:41
          no to na zdrowie, niech nie pije, twój wybór do którego masz prawo...
          ale nadal nie wiem i nie widzę, o co kopię kruszyć.

          P.S. Gdyby zażyczyć sobie do obiadów - na ten przykład - świeżo wyciskane soki, jak - nie przymierzając - w Hiltonie choćby, wówczas cena jednego obiadu musiałaby radykalnie wzrosnąć. Na pocieszenie: Twoje DZ tego syfu jadać również nie musi... naprawdę nie wierzę, aby ktokolwiek je do tego zmuszał. Można mu na przykład dowieźć każdego dnia świeży domowy obiad, ze wszystkiego, co organiczne... pytanie, czy skontrolujesz rolnika od warzywek i mięsa, że na pewno rosną w adekwatnej odległości od drogi, a nieszczęsna kura nigdy nie zjadła "lewej" karmy...
          • mgnienieoka Re: napoje w szkole nr 5 28.05.11, 21:18
            a ja uważam, że autorka postu ma rację
            zawsze zwracam uwage co pije i je moje dziecko, czytam skład , sprawdzam terminy przydatnosci...dyrekcja nie powinna dopuścić ,zeby taki syf udostępniac dzieciakom, tak samo jest z asortymentem sklepików. Dzieciaki uwielbiają syfiaste jedzenie i napoje kolorowe i słodkie i niekt mi nie wmówi,że jak nie bedzie chciał to nie wypije.. wolę zeby miało w sklepiku do wyboru wode albo sok niz cole albo oranżadę, ale tu chodzi o swiadomość
          • horse-aga Re: napoje w szkole nr 5 30.05.11, 18:27
            Ale kto tu mówi o świeżych soczkach i domowych obiadkach ???????
            Mówię o tym żeby dzieciom nie robić wody z mózgu jakiś syfem który ma więcej chemi w sobie niż wody.Dzieci w szkole podstawowej myślą że jak coś dostają w szkole to jest dobre, zdrowe i dla nich właściwe a taki napój chyba nie do końca spełnia te paramtery...
            Widzisz sama siebie nie rozumiesz bo piszesz:
            Można mu na przykład dowieźć każdego dnia świeży domowy obiad, ze wszystkiego, co organiczne..
            > . pytanie, czy skontrolujesz rolnika od warzywek i mięsa, że na pewno rosną w a
            > dekwatnej odległości od drogi, a nieszczęsna kura nigdy nie zjadła "lewej" karm
            > y...


            W twoim rozumieniu - jakości składników nie jesteśmy w stanie zweryfikować , a w przypadku Syfu z "5" skład masz podany jasno i dokładnie. Na tym właśnie polega świadomośc konsumenta... Tylko dlaczego szkoła robi taką dziwną robotę to mnie zastanawia???
            • tomig1976 Re: napoje w szkole nr 5 30.05.11, 20:17
              Na tym właśnie polega świadomość konsumenta... Tylko dlaczego szkoła robi taką dziwną robotę to mnie zastanawia???
              A widzisz, świadomość konsumenta to jedno, a drugie to czysta ignorancja niestety. Bo jak sama widzisz po wypowiedziach niektórych, mając podaną informację o szkodliwości napoju niemal na tacy, po prostu mają to gdzieś. Wolą przymknąć oko i niech sobie dzieci piją na zdrowie, bo przecież na pewno nic im nie będzie, aniżeli dołożyć starań by w dzieciach już od najmłodszych lat zakrzewiać dobre nawyki żywieniowe. I nie chodzi tu o dostarczanie dziecku obiadków najwyższej jakości i soków ze świeżych owoców, ale o zachowanie zdrowego rozsądku w tym faszerowaniu dzieci chemią już od małego. A później taka mamuśka siedzi w kolejce pod gabinetem alergologa wielce zadziwiona, skąd u jej dziecka kolejna alergia... No i jeszcze ta otyłość, też nie wiadomo skąd;)
              A dlaczego szkoła robi taką robotę zapytałaś. No cóż, jeśli w takiej szkole mamusie prezentują poglądy podobne do tych tutaj, to nie dziw się proszę...
              • lolinka2 Re: napoje w szkole nr 5 31.05.11, 12:13
                jak kulą w płot, mój drogi przyjacielu - to w temacie problemów zdrowotnych moich dzieci - jak kulą w płot...

                Po prostu uważam, że niebezpieczne są skrajności i postawy ortodoksyjne - przeginanie w którąkolwiek stronę. Więc mówię "nie" chemii na codzień w ilościach niekontrolowanych, ale mówię "nie" staniu z kalkulatorem nad etykietą każdego produktu. Po prostu nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu - i tu jest "kuku" które można niechcący dzieciom zrobić, nie wykształci się w ten sposób nawyków zdrowych, bo zdrowie to przede wszystkim równowaga, przeginanie w żywieniu rodzi natomiast zaburzenia odżywiania, które choćby były tzw. ortoreksją (a to chyba prezentuje autorka postu) od zdrowia są niezwykle odległe...
                • malila Re: napoje w szkole nr 5 31.05.11, 13:01
                  Jeśli niezgoda na podawanie dzieciom w szkole syfu typu napój z L-karnityną to ortoreksja, to jak nazywa się niezgodę na częstowanie przez szkołę dzieci szlugami? Bo przecież jeden - co tam - nie zaszkodzi.
                • tomig1976 Re: napoje w szkole nr 5 31.05.11, 16:16
                  Chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Nie chodziło mi o trafienie w przebyte bądź obecne choroby twych pociech, ale o sam fakt, że takie zjawisko jest coraz bardziej powszechne. Zastraszająco rośnie liczba dzieciaków cierpiących na alergię, dzieci otyłych. I nie twierdzę, ze to wszystko w stu procentach wina tego co spożywają, ale w dużej mierze niestety tak. Wspomniałaś coś o postawach ortodoksyjnych, no tu odrobinę przesadziłaś.
                  Po czym wysuwasz tak dalece idące stwierdzenie, dorzucając do tego jeszcze ortoreksję?? Czy według ciebie, troska o zdrowie dziecka, które nota bene samo nie potrafi jeszcze o nie zadbać, to od razu jakaś niebezpieczna przypadłość rodzica? I nie chodzi mi wcale o dogłębne studiowanie etykiety produktu, który trafić ma do brzuszka naszych dzieci, ale o rozsądne eliminowanie produktów, które mogą wyrządzić mu krzywdę teraz bądź w przyszłości.
                  Ale to jest moje zdanie i proszę nie obrażaj mnie swoimi wyimaginowanymi podtekstami, bo nie masz ku temu podstaw. Ty jeśli masz ochotę możesz swojemu dziecku podać nawet "dopalacza", żeby lepiej przyswajało wiedzę w szkole:((
                  • lolinka2 Re: napoje w szkole nr 5 31.05.11, 23:05
                    Jeśli moje poglądy cię obrażają, choć jedyna inwokacja do ciebie brzmiała "mój drogi przyjacielu", to co mam powiedzieć ,skoro zostałam nazwana "niektórą mamuśką" itp.? Dobry człowieku, przestań komunikować się agresywnie, spuść powietrze, to i wzrok dobry powróci - zobaczysz, że w dyskusji z mojej strony nie pada w twoją stronę nic obraźliwego, no chyba, że razi cię odmienność sądów.... a za twoją umiejętność znoszenia sytuacji trudnych nie odpowiadam :) Tu pretensje do własnych rodziców i wychowawców należy kierować.

                    Wychodzę z założenia, że moje dziecko potrafi czytać - to po pierwsze i jest wychowywane w duchu konstruktywnej dyskusji i krytycznej oceny rzeczywistości, a zatem nie wierzy na słowo "bo szkoła dała", ale przyjrzy się otrzymanemu produktowi, przeanalizuje, przetestuje organoleptycznie (bo czemu nie?) i wyrobi sobie opinię. Dlatego mówię, że jako jednorazowy wyskok szkodliwości nie dostrzegam. U nas w domu kariera owych napojów skończyła się bodaj drugiego dnia (pierwsza butelka wróciła napoczęta w 1/3, druga podobnie) i młoda poprosiła o wodę mineralną "bo to jakiś taki sztuczny smak ma".

                    Liczba dzieci otyłych wg mojej wiedzy (a jestem dość blisko tematu) rośnie ze względu na nadopiekuńczą postawę rodziców (zwłaszcza mam i babć), które okazują miłość głównie karmiąc - i tak dziecko w wózku je, na placu zabaw je, w domu je (i jest oczywiście niejadkiem - to klasyka w naszym kraju, niejadek na 90 centylu...), w przedszkolu je (i pierwsze pytanie do wychowawczyni: czy wszystko zjadło?), w szkole je... do tego McRzeczywistość, niski poziom aktywności ruchowej - i gotowe. Okazyjnego spożycia napojów zawierających cokolwiek bym z tym nie wiązała na poziomie populacji...
                    • tomig1976 Re: napoje w szkole nr 5 01.06.11, 14:08
                      "jednorazowy wyskok szkodliwości", no brawo, ale to samo z pewnością powiesz jeśli chodzi o alkohol, narkotyki etc etc. Ale ok, w końcu to ty jesteś znawczynią tematu;))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka