anirat
05.04.09, 13:24
Jestem stałym bywalcem forum GW, ale nie tutaj.
Poczytałam dzisiaj to forum i ja tez mam swoje spostrzezenia. Każdy
kogos szuka, ja tez, od 2 lat, kiedy to uświadomiłam sobie, ze życie
w pojedynke to nie jest to czego oczekuje.
Normalnośc... wiele ma twarzy. Wydawało mi się, ze jestem normalna-
37 lat, po studiach, pracująca, chciałam kiedys , marzyłam o
normalnej rodzinie z mężem, dziecmi, wakacjami, świętami i takim
tam, wzajemnej trosce, zaufaniu i szacunku, jestem zupełnie
normalna? Szukałam normalnego, tzw starego kawalera z jakimis
zasadami, chcacego miec z kim i dla kogo codziennie rano wstawac, po
studiach, zeby moje wykształcenie nie stanowiło problemu. Bo
niestety wiem, ze nie takie to proste. Po dwóch latach nazwijmy
to 'poszukiwań' juz nie wiem co jest normalne. Nikt nie chce
normalnej rodziny, wiec ja tez juz zrezygnowałam. Teraz szukam na
poczatek kogoś z kim mogłabym porozmawiac, kogoś, kto nie jest 15
lat ode mnie starszy, nie ma w zyciorysie rozwódu i zalu w sercu
uogólnianego na wszystkie kobiety, nie ma zobowiazań wobec dzieci.
Trudno mi od samego początku borykac sie z tym wszystkim. Czy
znajdzie się ktoś chętny do rozmowy, moze z czasem przyjaciel.
Juz nie oczekuje legalizacji zwiazku i ochoty na posiadanie
potomstwa, to tak jakbym chciała autentycznie poleciec na księżyc :)
Jestem z wielkop. 167 cm, długowłosa szatynka. Samodzielna z
konieczności, sama z przypadku.
Miłego dnia :)