Dodaj do ulubionych

Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-(

24.02.06, 15:02
Witajcie!
Jestem tu nowa i mam nadzieje, ze przyjmujac mnie do swego grona udzielicie
mi takze cennych rad.
Jestem mezatka, no moze juz nie taka mlodziutka, ale tez wcale nie stara. Moj
problem polega na tym, ze druga polowka chetnie i czesto zaglada do kieliszka
(a raczej kufla, bo pije tylko piwo).
Mamy dwojke wspanialych dzieci, wlasny dom, oboje pracujemy, ale....., no
wlasnie, moj maz coraz to wiecej wolnego czasu spedza poza domem, w
okolicznych knajpach. Do domu wraca przewaznie w stanie "niewazkosci", do
tego nowym samochodem, ktory juz dwa razy zdolal rozbic jadac w stanie
wskazujacym. Przed kilkoma miesiacami mial zabrane prawo jazdy, ale jakos do
niego nie trafilo, ze tym samym nie wolno mu siadac za kierownice i wczoraj
(jadac po pijanemu bez prawka) w koncu wpadl. Boje sie myslec jakie beda tego
konsekwencje. Jaka byla moja reakcja? Najpierw bardzo burzliwa, po czym
stwierdzilam, ze musze mu jakos pomoc wyrwac sie z tego bagna. Najdziwniejsze
jest to, ze ja w ogole nie mysle o rozwodzie, ja po prostu szukam sposobu, by
mu pomoc. Czuje sie odpowiedzialna nie tylko za moje dzieci, ale takze za
meza, ktory bez mojej pomocy pewnie stoczy sie na samo dno.
Prosze Was, nie sugerujcie mi rozwodu, bo to nie wchodzi w rachube. On innych
wad NIE MA!!! Jest nie tylko dobrym, czulym i bardzo wyrozumialym mezem, ale
takze cudownym ojcem. Nigdy nie powiedzial mi przykrego slowa, o podniesieniu
reki na mnie lub dzieci nie ma mowy. Co najgorsze wiem ze bardzo mnie kocha,
nigdy nie zdradzil i nigdy tego nie zrobi! Wiem, co mowie, dobrze i dlugi go
znam. Naszym jedynym problemem jest to przeklete piwo i czas, ktory zamiast
dla mnie i dzieci spedza siedzac za barem.
Czy zechcecie skomentowac?
Obserwuj wątek
    • styska5 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:19
      nie pomozesz mu jesli on sam nie bedzie chcial.
      Z tego co piszesz, Twoj maz jest alkoholikiem, a to jest choroba. Choroba,
      ktora mozna leczyc, najczesciej z powodzeniem, ale warunkiem powodzenia jest
      dobra wola samego chorego.
      Jesli ona sam nie zechce sie leczyc, nie zdolasz NIC zrobic (uwierz mi, wiem co
      mowie).
      Porozmawiaj z nim, zobacz jak on sie na to zapatruje. I wtedy podejmij jakies
      decyzje.
      I wiedz o jednym, alkoholik tylko wtedy ma szanse aby przestac pic, jesli sie
      do swojej choroby przyzna. Jak bedzie zaprzeczal, ze "mylisz sie i wcale tak
      nie jest" - nic nie osiagniesz.
    • noblondich Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:22
      Po pierwsze witam na forum w imieniu reszty forumowiczek.
      Opisana przez Ciebie sytuacja na moje oko wygląda tak,że Twój facet często
      wychodzi z domu,dobrze się bawi przy piwie z kolegami, a jak wraca wstanie
      nietrzeźwym to jeszcze go bronisz i żałujesz.
      Jak będziesz mu dalej na to pozwalać to będzie jeszcze gorzej, bo on ma
      sytuację po prostu konfortową i nie sądzę,żeby chciał to zmienić. Jemu jest tak
      wygodnie.Wychodzi z domu bo chce a nie musi,to jest przecież jego wybór.Ma swój
      rozum i może decydować, czy siedzi z żoną i dziećmi w domu czy też idzie do
      knajpy z kolegami.Wydaje mi się,że ty go za bardzo usprawiedliwiasz,a on po
      prostu woli spędzać czas z kolegami.
      Na Twoim miejscu po takich przejściach jak jazda po pijanemu,zabrane prawo
      jazdy itd. zanim by wyszedł z domu do baru kluczyki z auta musiałby mi zostawić
      bez dwóch zdań. Jak facet nie ma umiaru i nie potrafi się kontrolować to
      niestety nie może jeździć samochodem bo zabije siebie albo jeszcze inne osoby w
      dodatku.
      A co do wyjść z domu to proponuję zrobić jakiś limit typu raz czy dwa razy w
      tygodniu i koniec.
      Jestem ciekawa czy jak nagle zaczniesz stawiać warunki i będziesz bardziej
      surowa dla niego to czy on nadal będzie taki miły i idealny do Ciebie.
      Myślę,że w tym momencie jest dla Ciebie bardzo dobry i złego słowa Ci nie
      powiedział do tej pory, bo moze robić to co mu się żywnie podoba bez żadnych
      konsekwencji.




      • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:44
        Styska5 - dzieki za odzew! Masz zupelna racje i problem jest w tym, ze moj maz
        nie tylko przyznal, ze ma problemy z alkoholem, ale takze blaga, bym mu w jakis
        sposob pomogla.

        Noblondich - Tobie dziekuje za przywiatanie i za Twoja opinie, ze ktora nie
        pozostaje mi nic innego tylko rowniez zgodzic sie co do slowa!
        Od razu musze Ci powiedziec, ze w naszym przypadku przymusem nic nie osiagne.
        Nie ma sensu probowac zabrac kluczykow lub limitowac czas na wyjscia, ja tego
        niestety nie potrafie!!!
        Nie zgodze sie z Toba, ze bronie i zaluje mojego meza, moze tak wyniklo z
        kontekstu, ale wierz mi, ze tak nie jest. Zrobilam mu juz kilka awantur ( ja
        jemu, a nie on mnie ) i wiesz jak zareagowal? Klekal przede mna, obiecywal
        poprawe, przyznal racje i na koncu znowu to samo. Tak wiec nie sadze, zeby mial
        mi ciosac przyslowiowe kolki na glowie, gdybym mu stawiala warunki.
        Mysle sobie, ze moze nawet we mnie tkwi problem, moze masz racje z ta
        surowoscia, ale ja jakas Matka Teresa jestem, nie potrafie sie przeciwsatwic,
        raczej poplacze sobie w kaciku.
        Dzieki dziewczyny!!!
        • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:53
          Zrobilam mu juz kilka awantur ( ja
          > jemu, a nie on mnie ) i wiesz jak zareagowal? Klekal przede mna, obiecywal
          > poprawe, przyznal racje i na koncu znowu to samo.

          Skąd ja to znam...
          Babcia opowiadala ze moj dziadek robil to samo- klękał, płakał,
          przepraszal...potem mijał tydzien i znowu tango.
          To typowe dla alkoholików.


          > Mysle sobie, ze moze nawet we mnie tkwi problem,

          tak problem napewno tkwi w tobie, ze na to pozwalasz.
    • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:33

      > Prosze Was, nie sugerujcie mi rozwodu, bo to nie wchodzi w rachube.

      Tylko to wchodzi w rachubę gdy ma się za męza alkoholika.
      No chyba że grzecznie jeszcze dzis przestanie pić, albo poleci do AA.

      On innych
      > wad NIE MA!!!

      Nie musi. Ta jedna robi za 100 innych.

      Jest nie tylko dobrym, czulym i bardzo wyrozumialym mezem, ale
      > takze cudownym ojcem. Nigdy nie powiedzial mi przykrego slowa, o podniesieniu
      > reki na mnie lub dzieci nie ma mowy. Co najgorsze wiem ze bardzo mnie kocha,
      > nigdy nie zdradzil i nigdy tego nie zrobi!

      I co z tego ?Ale chleje. Skoncz z tym, postaw mu warunek, powiedz by przestał
      pić. Jesli jest takim dobrym ojcem i mezem zrobi to bez mrugnięcia okiem DLA
      RODZINY wlasnie.

      Wiem, co mowie, dobrze i dlugi go
      > znam. Naszym jedynym problemem jest to przeklete piwo i czas, ktory zamiast
      > dla mnie i dzieci spedza siedzac za barem.
      > Czy zechcecie skomentowac?

      Moj komentarz jest taki. Albo leczenie albo won.
      • ilekobietamalat Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:46
        zdecydowanie albo leczenie albo won.
        jesli on wraca w stanie wskazujacym do domu, to dzieci to widza.. a taki widok
        zostaje juz na zawsze..
        moj ojciec jest kulturalnym, inteligentnym mezczyzna, ale mial okres gdy kilka
        razy w miesiacu wychodzil.. no i wracal w takim a nie innym stanie.
        do dzis jak nie wraca o godzinie ktorej powinien czuje sie dziwnie, i boje sie
        ze wroci to co kiedys.. oczywiscie ojciec nie byl agresywny po alkoholu,ale
        robil z siebie..idiote.. to meczy.
        • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:50
          ilekobietamalat napisała:

          > zdecydowanie albo leczenie albo won.
          > jesli on wraca w stanie wskazujacym do domu, to dzieci to widza.. a taki
          widok
          > zostaje juz na zawsze..
          > moj ojciec jest kulturalnym, inteligentnym mezczyzna, ale mial okres gdy
          kilka
          > razy w miesiacu wychodzil.. no i wracal w takim a nie innym stanie.
          > do dzis jak nie wraca o godzinie ktorej powinien czuje sie dziwnie, i boje
          sie
          > ze wroci to co kiedys.. oczywiscie ojciec nie byl agresywny po alkoholu,ale
          > robil z siebie..idiote.. to meczy.

          Dokładnie i te jego cudowne zalety mało mają do rzeczy bo z czasem u
          alkoholików zanikają uczucia wyższe,chęc do dbania i szanowania rodziny,milosc
          do zony i dzieci.
          Tylko leczenie, no chyba ze jeszcze jest szansa ze sam z siebie przestanie.
        • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 15:55
          distances napisała:

          > Ile polskich malzenstw "by sie ostalo", gdyby wszystkie kobiety wywalaly won
          > swoich pijacych mezow?

          Oj dużo. I bardzo dobrze by robily. Gdyby tylko były na tyle mądre i sie na to
          odważyły a nie skazywały siebie i dzieci na zycie z pijusem.



          Mamy dzieci, ktore go uwielbiaja, ja jestem zdecydowana
          > ratowac go!


          Ratuj. Zgłoś go na leczenie i nie pozwól na ani kropelkę.
          • distances Re: dzielna dziewczyna !!!!!!!!!!!! 24.02.06, 16:02
            Dziekuje!
            Jestm zodiakalnym koziorozcem, uparcie daze do celu ( niekoniecznie po trupach).
            Co wiecej mam nadziej, ze mi sie uda. Juz raz byl trzezwy z mojej inicjatywy
            przez caly Post (7 tygodni). Nie mam serca go zostawic, wiem, ze szybko by sie
            stoczyl.
            • 18_lipcowa Re: dzielna dziewczyna !!!!!!!!!!!! 24.02.06, 16:09
              distances napisała:

              > Dziekuje!
              > Jestm zodiakalnym koziorozcem, uparcie daze do celu ( niekoniecznie po
              trupach)
              > .
              > Co wiecej mam nadziej, ze mi sie uda. Juz raz byl trzezwy z mojej inicjatywy
              > przez caly Post (7 tygodni). Nie mam serca go zostawic, wiem, ze szybko by
              sie
              > stoczyl.

              Ależ oczywiście. Nie możesz zostawiać biedaka bo w sumie to napewno przez
              Ciebie pije a jak go zostawisz to sie przez to ze go zostawilas stoczy.
              Zapewne rodzina też Ci tak mówi?
                    • distances Re: żebyś się nie zdziwiła że on "by ci pomógł" 25.02.06, 12:15
                      Dlaczego tak zalezy Ci na tym, zeby mnie zniechecic do walki z moim problemem?
                      Wierz mi nie jestem na tyle glupia, zeby nie ocenic, czy sa tu jeszcze jakies
                      szanse, czy nie ma. Gdyby sytuacja byla tak beznadziejna, a moje zycie pasmem
                      udreki, czy myslisz, ze dla dobra (nie wiem kogo i czego) poswiecilabym
                      szczescie wlasne i moich dzieci?

                      Swoja droga duzo bym dala zeby slyszec co na ten temat maja do powiedzenia
                      mezatki i to koniecznie z dziecmi.




                      • annb ustalmy coś 25.02.06, 12:18
                        distances wierzysz w to że gdybyś się rozchorowała twój mąz porzuciłby
                        piwo/kolegów/bar i stałby się przykładnym mężem, tak?
                        • distances Re: ustalmy coś 25.02.06, 12:59
                          Ustalimy od razu:
                          Moj maz spedza z kolegami przy piwie tylko czesc swojego wolnego czasu.
                          Powiedzmy, ze najczesciej sa to wypady 1-2 razy w tygodniu po dwie, trzy
                          godziny.
                          Smialo twierdze, ze w razie potrzeby, przede wszystkim ze wzgledu na dzieci,
                          ale takze i na mnie poswiecilby ten czas dla mnie.
                          Przyklad: drugie dziecko urodzilam przez c.c., jak Ci pewnie wiadomo niewiele
                          moglam w domu zrobic po wyjsciu ze szpitala bedac po wspomnianym c.c., majac
                          noworodka i czterolatka w domu. Wszystkie obowiazki spadly na meza alkoholika,
                          a on sie doskonale z nich wywiazywal przez ponad miesiac nie pomyslajac nawet o
                          wyjsciu z domu.
                          • annb aha, czyli potrafi ale mu się nie chce 25.02.06, 14:36
                            wyższa koniecznośc-potrafi się zmobilizowac
                            nie ma konieczności-wsiada po pijaku za kierownicę i jest potencjalnym mordercą
                            nie no
                            walcz o niego
                            jasne
                            w końcu mu przyrzekałaś
                            ale ile razy jeszcze będziesz rodzic przez cc aby pan małzonek okazał swoje
                            lepsze oblicze?
                            i czy to wspomnienie kochającego i troskliwegho meża wystarczy na długo?
                      • 18_lipcowa Re: żebyś się nie zdziwiła że on "by ci pomógł" 25.02.06, 12:25
                        distances napisała:

                        > Dlaczego tak zalezy Ci na tym, zeby mnie zniechecic do walki z moim
                        problemem?

                        Nie zależy mi na tym by zniechęcić Cię do walki, chcialabym Ci tylko pewne
                        rzeczy uświadomić. Rzeczy których nie widzisz, bo nie chcesz widzieć.
                        Super że mąż wyraził chęc walki z tym, super że mu pomożesz, kto wie, ja
                        zapewne też bym pomogla gdybym widziała chęc poprawy.
                        Z tym że jesteś z lekka zaślepiona zapewne uczuciem ,zapewne przywiązaniem,
                        chęcia by rodzinka byla w komplecie, by dzieci miały dobrze. Usprawiedliwiasz
                        męza, ukazujesz jego dobre cechy, by przysłonić jego wielką wadę. To że pije,
                        że to lubi, że szuka pretekstów.
                        Co do konfliktów - nie było ich miedzy wami gdyż twój mąz nie widział sprzeciwu
                        z twej strony, nie postawilaś się mu, mial ciche przyzwolenie na to, dlatego
                        jeszcze w miarę wam się układa. Kto wie czy nie zarobiłłabyś płaskiego gdybys
                        się ostro mu sprzeciwila. I nie tłumacz tego że jest czuły, dobry - 90%
                        damskich bokserów jest czuła i dobra. Alkohol powoduje agresje u ludzi na
                        codzien spokojnych.
                        Poza tym kwestia tego że macie dzieci, że twierdzisz że rozwód w grę nie
                        wchodzi, to że patrzysz na niego przez pryzmat jego zalet daje mu pewność że
                        tak łatwo go nie spuścisz. Po prostu jest pewny że Ciebie w jakiś sposób ma na
                        bank- macie ślub, dzieci- to wiaże i sprawia że ludzie zastanawiają sie dluzej
                        zanim sie rozejdą.


                        > Wierz mi nie jestem na tyle glupia, zeby nie ocenic, czy sa tu jeszcze jakies
                        > szanse, czy nie ma. Gdyby sytuacja byla tak beznadziejna, a moje zycie pasmem
                        > udreki, czy myslisz, ze dla dobra (nie wiem kogo i czego) poswiecilabym
                        > szczescie wlasne i moich dzieci?

                        Kobiety są bite po 20-30 lat i zostają dla dobra dzieci, mozesz być pewna ze
                        jako osoba w to zamieszana,nigdy nie dostrzezesz tego co widzą inni ,postronni.

                        > Swoja droga duzo bym dala zeby slyszec co na ten temat maja do powiedzenia
                        > mezatki i to koniecznie z dziecmi.

                        Dlaczego? Szukasz sprzymierzeńców? Kogoś kto Ci powie - bądź z nim ,na dobre i
                        zle? Nie tędy droga.
          • noblondich Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 16:04
            Ja też jestem jak najbardziej za tym aby mu jakoś pomóc tymbardziej jak sam o
            to prosi,ale nie pomożesz mu tolerując wszystko. Powinnaś być bardziej
            stanowcza.
            Czasem trzeba dostać przysłowiowego "kopa w dupę", żeby się opamiętać.Być może
            dopiero wtedy zrozumie ile ma do stracenia jeśli mu zagrozisz odejściem badź
            też odejdziesz na jakiś czas od niego i to dla jego własnego dobra.
            Zabierając mu kluczyki też robisz to dla jego dobra,zabraniając mu wychodzić i
            chlać z kolegami również.On Cię prosi o pomoc, może on tego właśnie
            oczekuje,żeby ktoś zaczął mu mówić co ma robić, bo sam sobie nie da rady ze
            sobą.Jeśli nadal będziesz go żałować i przymykać oko na jego poczynania to
            będzie tylko coraz gorzej.W taki sposób mu nie pomożesz.

            • ilekobietamalat Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 16:11
              dokladnie, glaskaniem go po glowie, i tlumaczeniem ze teraz juz nie bedzie
              napewno mu nie pomozesz,a nawet zaszkodzisz..
              chyba najlepszym pomyslem jest skontaktowanie sie z kims kto pomoze ci
              konkretniej niz my na forum. jak nie chcesz isc bo sie wstydzisz, to chyba sa
              takie 'telefony zaufania' tam ci powiedza co masz robic.
    • triss_merigold6 To podpucha? 24.02.06, 16:12
      Nie wierzę, nie ma aż tak głupich kobiet...
      Alkoholizm jest wadą zasadniczą i wszystkie inne skreśla.
      Płacze, błagania, klękanie, przysięganie... to wszystko nie ma najmniejszego
      znaczenia. Jedyną radą jest natychmiastowe pójście do AA i zastosowanie terapii
      na resztę życia.
              • 18_lipcowa Re: annb zechcesz mi wyjasnic??? 25.02.06, 13:18
                distances napisała:

                > co rozumiesz pod "wspoluzalezniona"?????

                Nie wiesz kto to jest współuzależniona osoba/osoby.
                Podam Ci na przykładzie - jeśli Twój mąz bedzie pil to Ty i dzieci będziecie
                osobami współualeznionymi - czyli będziecie widziec że on pije, alkohol bedzie
                decydował o waszym życiu przez to że mąz go bedzie pil. Czesto wspoluzaleznione
                osoby skupiają na sobie nastroje alkoholików, zyją z nim, ukrywaja to przed
                rodziną, znajomymi, tłumaczą , usprawiedliwają.
                Po prostu alkoholizm nie wlada tylko alkoholikiem ale całą jego rodziną.
                • distances Re: annb zechcesz mi wyjasnic??? 25.02.06, 13:23
                  No dobrze, prosilam annb o wyjasnienie, ale otrzymalam je od Ciebie i nie
                  zgodze sie, ze w moim przypadku jest tak jak piszesz!
                  Gdybym go usprawiedliwiala i ukrywala przed rodzna i znajomymi, to na pewno nie
                  pisalabym tez na forum. Tlumaczyc i ukrywac znaczy dla mnie pogdozic sie z
                  sytuacja, a ja przeciez na milosc Boga SZUKAM DLA NIEGO I DLA NAS POMOCY!!!!!!!
                  • 18_lipcowa Re: annb zechcesz mi wyjasnic??? 25.02.06, 13:36

                    > No dobrze, prosilam annb o wyjasnienie, ale otrzymalam je od Ciebie i nie
                    > zgodze sie, ze w moim przypadku jest tak jak piszesz!

                    Ale po 1 podejrzewam że annb ma tą samą definicję, moze tylko inaczej by ją
                    sprecyzowała.
                    Po 2 napisałam "podam na przykladzie" i "jesli Twój mąż by..."
                    A nie że Ty już teraz jesteś współuzalezniona, choc przyznam że blisko Ci do
                    tego.


                    > Gdybym go usprawiedliwiala i ukrywala przed rodzna i znajomymi, to na pewno
                    nie
                    >
                    > pisalabym tez na forum.


                    Błąd w założeniu. Forum samo z siebie, jest anonimowe. Nie podejrzewasz że jest
                    tu Twoja rodzina albo przyjaciele prawda?

                    Tlumaczyc i ukrywac znaczy dla mnie pogdozic sie z
                    > sytuacja, a ja przeciez na milosc Boga SZUKAM DLA NIEGO I DLA NAS
                    POMOCY!!!!!!!

                    Więc ja Ci powiem co zrobić.
                    Od dziś, a wlasciwie wczoraj bo juz wczoraj to pisałam - ZERO alkoholu, zero
                    znaczy zero i nie ma znaczenia że imieniny szwagra, albo impreza w pracy, albo
                    że to sobota, albo jakaś rocznica. Zero znaczy zero. Jak Ci to przeszkadza
                    pozbadź sie alkoholu z domu. Żadnych wyjśc, jak musi z kolegami to kawka, czemu
                    nie. Jesli będziesz widziala ze mu cięzko, ze sie mota, jest zły,
                    podenerwowany - szukaj AA w swoim mieście i idzcie tam razem.Nie toleruj ani
                    grama alkoholu, nie sluchaj tlumaczen, ze okazja czy cos. Powiedz ze jak bedzie
                    pil wystapisz o rozwod.
      • distances Re: To podpucha? 25.02.06, 08:46
        To nie jest zadna podpucha! Moze jestem "az tak glupia kobieta", ale
        postanowilam walczyc. Swoja droga ile zdradzonych kobiet wybacza zdrade, walczy
        o zwiazek, zaczyna od nowa, zyjac ze swiadomoscia, ze byla zdradzana i ciaglym
        strachem, ze to przeciez moze sie powtorzyc.
        Dlaczego mam nie dac szansy komus, z kim jestem z milosci, komus, kto jest
        ojcem moich dzieci, kto mnie na koncu wszystkich koncow kocha i prosi o moja
        pomoc, przyznajac jednoczesnie swoje uzaleznienie?
        • 18_lipcowa Re: To podpucha? 25.02.06, 09:59
          Swoja droga ile zdradzonych kobiet wybacza zdrade, walczy
          >
          > o zwiazek, zaczyna od nowa, zyjac ze swiadomoscia, ze byla zdradzana i
          ciaglym
          > strachem, ze to przeciez moze sie powtorzyc.


          A ile nie?

          > Dlaczego mam nie dac szansy komus, z kim jestem z milosci, komus, kto jest
          > ojcem moich dzieci, kto mnie na koncu wszystkich koncow kocha i prosi o moja
          > pomoc, przyznajac jednoczesnie swoje uzaleznienie?

          Daj szansę, ale jedną, a nie dwieście. I badz konsekwenta. Uwirz - dzieci WIDZĄ
          to że rodzic pije.
    • styska5 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 16:20
      Ty go sama zglosic nie mozesz nigdzie on SAM musi chciec i SAM musi tam pojsc.
      Jedyne co mozesz zrobic to BYC KONSEKWENTA w slowach i czynach. I jesli
      sytuacja bedzie od Ciebie wymagala trudnych decyzji - musisz je podtrzymac. Bo
      co z tego, ze nakrzyczysz, nastraszysz, skoro nie podtrzymujesz czynami swoich
      slow.
      Znam bardzo dobrze taka sytuacje, cale zycie to ogladalam w swoim domu. I tak
      jak ktos juz napisal - dzieciaki przestaja uwielbiac pijacych ojcow.
      • noblondich Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 17:16
        Mój ojciec był alkoholikiem.Piszę był - bo już nie żyje.Zmarł rok temu,bo spadł
        na same dno,pił z kim popadnie,gdzie popadnie i co popadnie.Doprowadził się do
        totalnej ruiny i organizm tego nie wytrzymał.Moja mama walczyła z tym przez 7
        lat,niestety on przez cały ten czas zaprzeczał,że jest alkoholikiem,nic chciał
        się leczyć,robił jeszcze z niej idiotkę,rozstawali się 11 razy,potem wracał z
        kwiatami,obiecywał,błagał,znowu miesiąc spokoju i tak na okrągło.Ale było coraz
        gorzej,awantury,rękoczyny.Wyrzucali go z każdej pracy.Był na jej
        utrzymaniu.Kiedy mu nie dawała pieniędzy zaczął sprzedawać wszystko po
        kolei.Baliśmy się wracać do domu i patrzeć czego znowu brakuje.Nie było dla
        niego świętości,sprzedawał nawet moje i brata zabawki.
        W końcu mama się z nim rozwiodła,bo spadlibyśmy na dno razem z nim.Miałam 10
        lat wtedy.Po rozwodzie pił dalej i jeszcze więcej,wogóle się nie interesował
        nami.Alimentów nie płacił bo nie miał z czego. Był bezczelny do tego stopnia,że
        przychodził raz na rok nawalony,że stał ledwo na nagach i jeszcze chciał od nas
        pieniądze.
        Teraz jestem dorosła,mój brat również,ale w psychice nam to zostało.Ja sobie
        jakoś z tym poradziłam, a mój brat niestety gorzej.Od kilku lat chodzi po
        psychologach,wróżkach,energoterapeutach,non stop depresje,nie potrafi sobie
        ułożyć życia.Ma stwierdzony syndrom DDA - Dziecko Dorosłego Alkoholika.
        Ja wiem,że jakbym poszła też do psychologa to by mi powiedział to samo,ale
        jakoś sobie z tym radzę.
        Rok temu byliśmy na jego pogrzebie.Nie potrafię nawet teraz iść na jego grób,bo
        nie wiem o czym mam myśleć jak tam stoję.Nie wiem czy mam żałować jego,siebie
        czy brata.Zadaję sobie cały czas pytanie "i po co to było nam wszystkim".
        Niestety jemu się pomóc nie dało,bo on sam problemu nie widział a jak ktoś mu
        mówił wprost,że ma się leczyć do wybuchał agresją,której doświadczali wszyscy
        wokoło.
        Piszę to po to,żeby Cię ostrzec i dać Ci do myślenia do czego doprowadzić może
        problem alkoholu w rodzinie. Musisz coś z tym zrobić dopóki Twój facet jeszcze
        ma jako taką kontrolę nad swoim piciem i zależy mu jeszcze na Tobie i
        dzieciach.Jak zacznie pić jeszcze więcej niż teraz to jego myślenie się może
        szybko zmienić i jak na pierwszym miejscu będzie alkohol,to potem już rodzina
        nie bedzie ważna,praca nie będzie ważna,nic nie bedzie ważne.Ważne będzie tylko
        gdzie się napić i z kim.Wtedy już do niego będzie ciężko dotrzeć i zmusić do
        leczenia.
        • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 09:03
          Noblonich, wspolczuje Ci, ale roznica jest w tym, ze moj maz jest swiadomy
          swojego problemu, prosi o pomoc, nie pije i nigdy nie pil wodki, nie pije
          codziennie, pracuje, nie sprzedaje niczego, by miec na piwo! Jezeli jest w
          sytuacji, ze nie ma na piwo to po prostu nie pije. Z opowiadan tesciowej wiem,
          ze jego ojciec mial podobnie i sam bez niczyjej pomocy z tym skonczyl.
          Powiedzial, ze nie bedzie wiecje pil i tak juz zostalo. Jest trzezwy ponad 20
          lat.
          Nie jest mi latwo, ale sa tez dni, ze u boku tego mojego "alkoholika" czuje sie
          na prawde szczesliwa. To sa wcale nie takie rzadkie chwile w moim zyciu.
          jestesmy dobranym malzenstwem, czasy "docierania sie" mamy juz za soba, wiemy
          dokladnie co komu przeszkadza i staramy sie tego unikac. Nie powiem, zeby moj
          maze sie nie staral, dlatego wlasnie uwazam, ze w pelni zasluzyl moja pomoc, na
          ktora tak bardzo czeka i liczy.

          • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 09:59

            > Noblonich, wspolczuje Ci, ale roznica jest w tym, ze moj maz jest swiadomy
            > swojego problemu, prosi o pomoc, nie pije i nigdy nie pil wodki, nie pije
            > codziennie, pracuje, nie sprzedaje niczego, by miec na piwo! Jezeli jest w
            > sytuacji, ze nie ma na piwo to po prostu nie pije.

            jeszcze nie....


            Z opowiadan tesciowej wiem,
            > ze jego ojciec mial podobnie i sam bez niczyjej pomocy z tym skonczyl.

            ehe jasne, nie wierz w to...


            > Powiedzial, ze nie bedzie wiecje pil i tak juz zostalo. Jest trzezwy ponad 20
            > lat.
            > Nie jest mi latwo, ale sa tez dni, ze u boku tego mojego "alkoholika" czuje
            sie
            >
            > na prawde szczesliwa.

            Wybacz ale normalna kobieta nie bywa szczęsliwa u boku alkoholika, no z
            wyjątkiem tego dnia gdy od niego odchodzi.


            To sa wcale nie takie rzadkie chwile w moim zyciu.
            > jestesmy dobranym malzenstwem, czasy "docierania sie" mamy juz za soba, wiemy
            > dokladnie co komu przeszkadza i staramy sie tego unikac. Nie powiem, zeby moj
            > maze sie nie staral, dlatego wlasnie uwazam, ze w pelni zasluzyl moja pomoc,
            na
            >
            > ktora tak bardzo czeka i liczy.
            >

            Taa wszystko ladnie pieknie, tłumaczysz go jak mozesz. Kobieto - ON MA
            PROBLEM.Albo mu pomozesz, DZIS TERAZ i on sie za siebie wezmie albo czeka cie
            marny zywot u boku pijaczka.
    • matrix88 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 17:11
      Witam!
      Podoba mi si eTwoja postawa ze chcesz pomoc mezaowi a nie odwracasz sie od
      niego. Bedzie to napewno bardzo trudne.Musisz postawic sobie pytanie czy dam
      rade sprostac temu aby zyc z powiedzmy szczerze z alkoholikiem.Alkoholizm to
      choroba z ktora nie mozna wygracza pomoca jakiejs cudownej
      tabletki.Alkoholikiem jest sie przez cale zycie tzw."trzezwym alkoholikiem"
      Mozna sobie z nalogiem poradzic jak sie ma silma wole i checi.Lecz czasem tak
      bywa ze najpierw trzeba osiagnaj tzw dno zeby sie podniesc i zrozumiec.Napewno
      nie bedzie to latwe.Zycze powodzenia i wytrwalosci.Pozdrawiam
    • judith79 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 17:29
      w zasadzie jest to cos czego nijak nie potrafie zrozumiec ale jednak... znam
      dziewczyne, ktora mysli jak ty i jej sie udalo, facet pil, bil (bardzo
      skutecznie zreszta), potrafil sciagnac z konta cala kase na koke choc maja
      dzieci itp, mowila, ze go nie kocha ale nie odejdzie (choc miala gdzie) bo to
      tak jakby przylozyla reke do jego smierci (a naaaprawde niedaleko mu do niej
      bylo), szarpala sie tak kilka lat i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu osiagnela
      skutek?! koles poszedl na odwyk, zaczal normalna robote, sa szczesliwi, znowu
      sa rodzina i chca kolejne dziecko. wybaczyla, pozbierala sie i mowi, ze nie
      zaluje. sytuacja dla mnie zupelnie obca ale to chyba kwestia tego, ze ja nie
      jestem zbyt dobrym czlowiekiem:)
    • maria293 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 17:35
      Skąd ja to znam, ano z własnego doswiadczenia. Mój mąz od dłuższego czasu
      nadużywał alkoholu, zreszta jak go poznałam widziałam że lubi wypić ale jakos
      nie dopuszczałam do siebie tego ze ma być to takim problemem. Moja sytuacja
      jest podobna: to 'przeklęte piwo'. Z tym ze piwo jest na poczatku a potem
      pojawia sie coraz częsciej wódka. Ostatnio zagroziłam męzowi rozwodem,
      powiedziałam mu wprost 'won do mamusi'. to poskutkowało, na obecną chwilę żadko
      pije a i tak mnie to nie zadowala. Chce Ci powiedziec ze każdy pijak jest miły
      i dobry, ale co z tego jak z czasem coraz bardziej rujnuje życie rodzinie.
      Niestety taka jest prawda. Będzie prosił, błagał, przepraszał a potem znowu to
      samo. Musisz powaznie z nim porozmawiać i coś konkretnego postaowić. Jeśli Twój
      mąz jeździ samochodem po wypiciu alkoholu to znaczy ze nie jest wcale taki
      odpowiedzialny a bedzie coraz gorzej jeśli się w pore nie opamięta. Ja tylko
      uprzedzam, nie pozwól by to sie dalej ciagneło. Zreszta jest pewien rodzaj
      uzaleznienia psychicznego od alkoholika, zajzyj na forum zdrowie-uzależnienia
      Maria
    • dunia77 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 24.02.06, 17:40
      Moja droga, pierdolkami typu "wyrzuc go z domu" sie nie przejmuj. Autorki tych
      wypowiedzi to przewaznie nastolatki, ktorych najwiekszym zyciowym problemem jest
      obwod w biodrach.

      Rozumiem Twoja chec pomocy mezowi, napisalas o tym w dobrym momencie, sytuacja
      jeszcze nie jest patologiczna. Bez terapii sie tu nie obejdzie, niech Cie nie
      zwioda obietnice na kleczkach, alkoholizm to choroba. Jesli chcesz pomoc osobie
      uzaleznionej, musisz byc stanowcza, wybaczanie i poblazanie odniosa skutek
      odwrotny od zamierzonego.
      Tak jak ktos tu juz napisal, Twoj maz musi sam zrozumiec swoj problem i wyrazic
      chec na terapie. Ale Ty mozesz mu pomoc swoja konsekwencja, spraw, by zrozumial,
      ze swoja milosc do Ciebie i do Waszych dzieci musi teraz wyrazic w konkretny
      sposob. Polecam Ci strone www.anonimowi-alkoholicy.org.pl/, bardzo
      ogolnie, bo nie wiadomo, jakie sa mozliwosci w Twoim miescie.
      Zycze powodzenia i wytrwalosci.
      • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 08:38
        dunia77 napisała:

        > Moja droga, pierdolkami typu "wyrzuc go z domu" sie nie przejmuj. Autorki tych
        > wypowiedzi to przewaznie nastolatki, ktorych najwiekszym zyciowym problemem
        jes
        > t
        > obwod w biodrach.

        Tak mi wlasnie wyglada czesc wypowiedzi. Sama nie wiem, czy to juz typowy
        alkoholik, bo jezeli moze wytrzymać bez picia 7 tygodni, jezeli pracuje po 16
        godzin dziennie, a wieczorem po pracy wypije tych pare piw (raz lub dwa razy w
        tygodniu), jezeli bez najmniejszych obaw moge zostawić dzieci pod jego opieka,
        to mysle, ze mam duze szanse zeby zapobiec prawdziwemu alkoholizmowi.
        • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 10:03

          > Tak mi wlasnie wyglada czesc wypowiedzi.

          A wlasnie nie, bo ja Ci napisalam albo leczenie albo won. Czyli macie wybór. W
          kochajacym sie malzenstwie chyba oczywisty.


          Sama nie wiem, czy to juz typowy
          > alkoholik, bo jezeli moze wytrzymać bez picia 7 tygodni, jezeli pracuje po 16
          > godzin dziennie, a wieczorem po pracy wypije tych pare piw (raz lub dwa razy
          w
          > tygodniu),


          TEN SAM.


          jezeli bez najmniejszych obaw moge zostawić dzieci pod jego opieka,
          > to mysle, ze mam duze szanse zeby zapobiec prawdziwemu alkoholizmowi.
        • dunia77 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 11:45
          Mysle, ze nie masz *jeszcze* strasznego problemu... aczkolwiek lekkomyslnosc
          Twojego meza jest juz niepokojaca. Takie poluzowanie odpowiedzialnosci to zly
          znak. Mysle, ze w ogole nie ma czegos takiego jak "typowy" alkoholizm, dlatego
          wlasnie ta choroba jest taka podstepna. Nie kazdy alkoholik wypija codziennie
          litr wodki ! Znam kobiete, matke trojki dzieci, pracujaca, zadna tam patologia,
          ot, kieliszek likieru codziennie wieczorem, zeby sie rozluznic... ani sie
          obejrzala, a juz bez tego kieliszka nie dawala rady...
          Dlatego uczulam Cie... mnie by sie na Twoim miejscu zapalilo czerwone swiatelko
          w glowie. Wyrzucanie meza z domu to histeryczna reakcja w tej sytuacji, ale moim
          zdaniem, on ma juz problem i nie wolno Ci tego zlekcewazyc.
      • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 11:00
        Dziewczyny, dziekuje Wam za wypowiedzi! Niektore utwierdzily mnie w
        przekonaniu, ze powinnam zmobilizować sie do walki i to jak najszybciej. Pisze
        z pracy jak zapewne same zauwazylyscie, bo w domu przy dwojce maluchow raczej
        nie mam czasu na siedzenie przed kompem. Wczoraj przeprowadzilam z mezem
        powazna rozmowe na temat jego postepowania i jest wlasnie tak jak myslalam. On
        sobie doskonale zdaje sprawe z tego, ze krzywdzi zarowno mnie jak i dzieci
        spedzajac wolny czas z kolegami przy piwie.
        Pierwszym krokiem do trzezwosci bedzie jego dodatkowa praca w domu, mam
        nadzieje, ze go na tyle pochlonie, ze coraz rzadziej pomysli o wypadzie z domu.
        Dodam tylko, ze w domu zawsze mamy jakis alkohol, ale jeszcze sie nie zdarzylo,
        zeby go sam tknal!
        Dal mi kluczyki do samochodu, a bez niego trudniej mu przyjdzie gdzies wyjsc (
        mieszkamy na przedmmiesciu), do miasta mamy 7 km.
        Wiem, ze jedna jaskolka nie czyni wiosny, ale widzac jego dobre checi po prostu
        nie moge i nie chce sie od niego odwrocic.
        Trzymajcie prosze kciuki za moja rodzine!
        • thistle Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 19:58
          mój teść jest człowiekiem takim,jak Twój mąż, a teściowa charakterem przypomina
          Ciebie.
          Pił w ten sam sposób, jak Twój mąż. Teściowa zawsze okazywała mu miłość i
          wsparcie, i dzielnie walczyła, chcąc utrzymać rodzinę w całości. Nie przestał
          z miłości do niej. Przestał, bo stracił zdrowie i przez to - dochody.
          Patrząc na mojego męza, uważam, ze źle zrobiła,ciężko egoistycznie. Sama była
          z siebie dumna, miała kochajacego męża/alkoholika przy sobie. Jest dla mnie
          przykładem współuzależnienia, choć jest abstynentką.
          Dzieciom patrzącym na ojca,który robi sobie krzywdę,i matkę,która nie potępia
          tego wyraźnie dzieje się krzywda. Potem one też mogą krzywdzić -lub pozwalać
          się krzywdzić(niekoniecznie fizycznie). Pomyśl o nich.
    • aa47 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 13:11
      Wiesz co zawsze jest nadzieja. Piszesz rozsądnie i widzać że on Ciebie kochac
      dobrze że on widzi problem, ale jakbyscie mie mogli sobie razem poradziac warto
      bedzie się gdzieś wybrać. Powodzenia i pisz czasem co i jak... 3mam kciuki mocno
        • luana4 Re: Podziwiam cie dziewczyno! 25.02.06, 13:59
          Walcz kochana o swoje szczescie i zycze Ci, abys z tej walki wyszla zwyciesko.
          Juz ktos tu napisal, ze rady "won z nim" pochodza prawdopodobnie od malolat,
          ktorym sie wydaje, ze po kilku, lub kilkinastu latach malzenstwa to tak latwo
          mozna dac komus kopa w d....., wybacz im, bo one po prostu o zyciu nic nie
          wiedza.
          • 18_lipcowa Re: Podziwiam cie dziewczyno! 25.02.06, 14:09
            ze rady "won z nim" pochodza prawdopodobnie od malolat,
            > ktorym sie wydaje, ze po kilku, lub kilkinastu latach malzenstwa to tak latwo
            > mozna dac komus kopa w d....., wybacz im, bo one po prostu o zyciu nic nie
            > wiedza.

            zapewne dlatego również w tej chwili nie marnują sobie zycia z alkoholikami...
          • triss_merigold6 Rada od 32 letniej małolaty 25.02.06, 21:06
            Jak miło, że ktoś jeszcze może mnie uznać za małolatę. P
            Cóż, nie jest łatwo rozstać się po kilku latach związku ale lepsze to niż
            marnowanie sobie życia z alkoholikiem. Alkoholik nadaje się do leczenia albo na
            śmietnik. Albo będzie po terapii w AA i nigdy do końca życia nie tknie nawet
            cukierka z adwokatem albo trzeba się go pozbyć. Life is brutal, przysięgi to
            tylko mydlenie sobie oczu.
            • 18_lipcowa Re: Rada od 32 letniej małolaty 25.02.06, 21:50

              > Cóż, nie jest łatwo rozstać się po kilku latach związku ale lepsze to niż
              > marnowanie sobie życia z alkoholikiem. Alkoholik nadaje się do leczenia albo
              na
              >
              > śmietnik. Albo będzie po terapii w AA i nigdy do końca życia nie tknie nawet
              > cukierka z adwokatem albo trzeba się go pozbyć. Life is brutal, przysięgi to
              > tylko mydlenie sobie oczu.


              Nie przekonasz. On przeciez MA zalety, a picie to jego JEDYNA wada. Poza tym
              SLUBOWALA mu, dzieci go kochają i ONA MUSI mu pomóc bo jak odejdzie to on
              STOCZY się na dno, poza tym NIE BIJE.
              Ileż w tym jednym zdaniu znajdziemy prób tłumaczenia, usprawiedliwiania?
              Wystarczająco dużo by zmarnować sobie życie a alkoholikiem i jestem pewna że
              tak będzie.
              • distances Re: Ty to umiesz czlowieka pocieszyc.... 27.02.06, 08:14
                Badz pewna, ze nawet w przypadku, gdy moj maz nie przestanie pic, a nawet
                bedzie pil coraz wiecej i czesciej, mojego zycia nie bede uwazala za
                zmarnowane. Mam dwoje wspanialych dzieci i bede zyla wlasnie dla nich!!!
                Pisalam juz, ze mlodziutka to ja nie jestem (34 lata), nie poswiece dobra moich
                dzieci dla wlasnego wygodnictwa. I prosze Cie nie pisz mi wiecej, ze dzieci
                alkoholika nie moga byc szczesliwe, bo po pierwsze moj maz nie jest jeszcze
                alkoholikie, po drugie, dzieci go nigdy nie widzialy po piwie ( takie jego
                zasady), po trzecie powiedzialam juz, ze bede walczyc, a jezeli nawet przegram
                te walke, to i tak go nie zostawie!
                Powtarzam: moje zycie nie jest wazne, tu chodzi o DZIECI!!!
                Jak urodzisz i wychowasz, a do tego los zesle Ci kogos, kto czasem zaglada do
                kieliszka, to wtedy pogadamy i wymienimy doswiadczenia.
                • kiecha3 chciałabym żebyś wiedziała... 27.02.06, 08:52
                  ... co to znaczt być dzieckiem alkoholika... od razu by ci się światopogląd
                  zmienił..
                  pamiętaj że przed dzieckiem jest ciężko coś ukryć... i choćby nie wiem jak
                  kochał rodzic swoje dziecko, a dziecko jego .. od razu łapie sie że jest coś nie
                  tak.. Uwierz mi.. nie da się ukryć.. znam to z autopsji i nie rzycze tego
                  najgorszemu wrogowi..
                  Moim zdaniem teraz zasłaniasz się dobrem dzieci. bdura. puki nie jest cieżkim
                  alkoholikiem może być ok, ale nie mów że jak będzie hlał na umór i wynosił
                  wszystko z domu to z min będziesz dla dobra dzieci...
                  ciesze sie że starasz się go zrozumieć i postawićsie na jego miejscu, ale moim
                  zdaniem, przesadzasz w ta druga stronę... za bardzo szukasz powodów, tłumaczeń..
                  czasem człowiek coś zwyczajnie robi bez zastanowienia.. bez wyraźnej
                  prezyczyny..bez przemyslenia konsekwencji.. i jeżeli takim człowiekiem jest
                  twój mąż ( w stosunku do alkoholu -> o czym świadczy jego jazda po pijaku), to
                  ty tym bardziej powinnaś twardo stać na ziemi, być nieugięta i twarda... a nie
                  takie ciepłe kluchy jakie nam prezetujesz... Chcesz go wyprowadzić z problemu??
                  to działaj!!! ostro!!! Już !!!
                • annb a dlaczego 27.02.06, 08:59
                  distances powiedz, dlaczego twoje dzieci nigdy nie widziały taty pijanego?
                  dlaczego to przed nimi ukrywa?
                  skoro jest fajnie i psiejsko czarodziejsko niech im się w stanie wskazującym
                  pokaże

                  muszą byc albo małe albo głupie
                  albo wiedzą ale nie powiedzą aby nie martwic mamusi


                  widzisz
                  ja pamietam moich rodziców pijących piwo,wino
                  co tam chcesz
                  ale oni nigdy nie mieli problemu ze po jednym nastepne, nastepne, nastepne
                  teraz jestem dorosła
                  często gesto z sasiadami robimy grila
                  i ich dzieci widzą że tata pije do kiełbasek/karkówki piwo
                  jedno piwo
                  nikt przed nikim nic nie ukrywa
                  i te dzieci widzą ze sąsiad wypije i na jednym skończy
                  i wróci do domu

                  bo dzieci powinny wiedziec ze alkohol da się pić kulturalnie
      • kiecha3 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 25.02.06, 19:15
        nareszcie jakieś działania... !!!

        samym biadoleniem nic nie wskórasz... jeżeli chcesz mu pomóc to musisz być
        żelaźnie konsekwentna i żadego odhyłu od ustaleń nie akceptować.. facet
        potrzebuje nie mięciutkiej żonki co go będzie przytulac i głaskac po główce
        mówiąć będzie dobrze, ale kobiety stanowczej, konsekwentnej i odważnej ( tą
        ostatnia dla mnie jesteś bo podjęłas się wielkiego trudu wyprowadzenia męza z
        nałogu)...

        P.S. Swoją droga jakich argumentów urzyłas by nie pił przez te 7 tygodni..
        • gaja102 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 26.02.06, 21:19
          Mój szwagier nie pije od 15 lat ,żona zagroziła rozwodem,poszedł do AA,nie tyka
          alkoholu,na weselu córki nie pił nawet kropli szampana i tak jak triss pisała
          nawet cukierków z alkoholem.Dobrze zaczęłaś z tymi kluczykami od samochodu,teraz
          idzcie razem do poradni psychologicznej terapii uzależnień (albo zadzwon do
          telefonu zaufania i powiedzą Ci gdzie najbliżej możesz się udać) tam zrobią
          mężowi testy i udowodnią,że jest alkoholikiem i co to znaczy i pewnie
          poinformują o AA.Często są to koła przy kościołach.Idż tam razem z nim,będzie mu
          łatwiej.Mój szwagier ma swoją firmę,wybudował wielki dom i ma szczęśliwą
          rodzinę.Życzę Ci,żeby tak samo było.
    • vharia Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 09:29
      bardzo mnie kocha,
      > nigdy nie zdradzil i nigdy tego nie zrobi! Wiem, co mowie, dobrze i dlugi go
      > znam.

      Kotku, jeśli po pijaku jest w stanie wpierniczyć się za kierownicę (A JAK W
      KOGOŚ WJEDZIE?! będziesz go odwiedzać w ciupie?), bez prawa jazdy (kolegium jak
      cholera!!!!), po tym, jak juz parę razy nowe auto wam rozwalił
      to Ty mi niepisz, że coś o nim wiesz.
      Moze również po pijaku wybzykać narkomankę chorą na AIDS i dowiesz sie o tym,
      jak już sama zrobisz testy.

      Ale moze ten post to jednak podpucha, bo taka głupota latająca to zbytnia
      rzadkość jest.
      • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 11:12
        Nie KOTKU, on wsiadl pijany za kierownice, ale wiecej tego nie zrobi!
        Kolegium nie bedzie mial, bo nie mieszkamy w Polsce i za swoj czyn odpowie kara
        pieniezna.
        Pomimo Twoich poboznych zyczen, zeby wybzykal narkomanke chora na AIDS, a ja
        mialabym sie o tym dowiedziec po zrobieniu sobie testow wiem, ze tego nie
        zrobi, bo to juz taki typ.
        Z takimi "grozbami" KOTKU, to na przyszlosc ostroznie, bo czesto sie wracaja i
        przesladuja samych autorow.

        Szukalam pomocy, rad, wsparcia na tym forum, otrzymalam wizje mojego zycia w
        najczarniejszych barwach.
        Dziekuje! Nie trudzcie sie wiecej i nie piszcie tylko po to, by mnie jeszcze
        bardziej przygnebic.
        Jezeli zas moja glupota, to rzadkosc, to jest mi niezmiernie milo, bo to tylko
        dokazuje, ze egoizm jest mi zupelnie obcy!!!!
        • vharia Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 11:45
          Tracisz, Kotku, poczucie ralizmu, opisujesz jak to chłop jest alkoholikiem i
          nie kontroluje tego, co robi a potem drażnią Cię przykłady (po co miałabym Ci
          grozić??? znamy się?????) co moze sie stać w Twoim życiu, czego się nie
          spodziewasz. Dla jasności: nie życzę, tylko różne sytuacje miałam okazje
          obserwować (z boku na szczęście), nie tylko ja jak widać po innych postach. Ale
          jak dalej będziesz sie kopytami zapierac, ze na człowieku z problemem
          alkoholowym możesz polegać i przewidzieć jego zachowania, to sama sobie na
          głowę ściagniesz problemy. DZIECIOM TEŻ.
          No chyba, że chodziło Ci o poczytanie zachwytów, jaką wspaniałą, gotową do
          poświeceń i ratowania Swego Małżeństwa kobietą jesteś. I jakie to cenne, że w
          dobie upadku społecznych wartości są jeszcze takie osoby jak Ty...
          Wybacz, że zachwytów generalnie nie było. Teraz nie denerwuj, tylko przeczytaj
          jeszcze raz, co napisałaś.
    • viinga Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 10:55
      W moim domu był podobny problem jak u noblondich, mam ojca alkoholika, od
      kilkunasu lat mieszka za granica - tam stoczył sie na dno.
      Twój mąż ma bardzo duże sznase na wyjście z nałogu- bo zdaje sobie z niego
      sprawe. Takiej swiadomości nie miał nigdy mój ojciec i w sumie wszyscy się
      cieszą, że go w Polsce nie ma. Może gdyby miał jakieś wsparcie z naszej strony
      nie doszło by az do tak tragicznej sytuacji, niestety był za daleko by mu można
      było pomóc.
      Znam jedno małżeństwo gdzie mąż jest alkoholikiem nie pijącym już ok 6 lat.
      Był w o wiele bardziej zawansowanym stadium alkoholizmu niż Twój mąż- a jednak
      wyszedł z tego. Stracił prace- to dało mu do myślenia.
      W walce z nałogiem pomagała mu żona i matka, która cały czas stała po stronie
      synowej i wspierała ją.
      Znam tez pewnego inzyniera, jego alkoholizm był juz naprawde tragiczny- był
      bezdomny spał po fosach- odeszła od niego zona, dzieci.Teraz wyszedł z tego, ma
      swoja firmę w podzięce zafundował ołtarz w kościele.
      Nie poddawaj się, Twój mąż jest jeszcze na poczatku złej drogi, jeszcze można
      go z niej zawrócić
    • triss_merigold6 Odebrać prawa rodzicielskie 27.02.06, 11:45
      Alkoholikowi powinny zostać odebrane prawa rodzicielskie. Tobie też ponieważ
      Twoje dzieci wychowują się z alkoholikiem a Ty nie masz ochoty rozstać się z
      facetem. Nałóg tatusia zniszczy dzieciom życie prędzej czy później, zadna
      terapia nie wróci zmarnowanych lat.
      Ciebie mi nie żal. Jesteś wręcz klasycznie, modelowo głupio zaślepiona i
      bronisz męża. Żal mi Twoich dzieci.
      • distances Re: 27.02.06, 13:12
        triss_merigold6 napisała:

        > Alkoholikowi powinny zostać odebrane prawa rodzicielskie. Tobie też ponieważ
        > Twoje dzieci wychowują się z alkoholikiem a Ty nie masz ochoty rozstać się z
        > facetem.
        Tak, bo nie uwazam, ze to popijanie (nie alkoholizm!!!!) ma zly wplyw na
        dzieci. Na razie nie!!!!!
        Wiesz co, dla dobra moich dzieci, to ja bym pozabijala wszystkich dookola, a
        nie sadzisz chyba, ze nie zostawilabym meza, gdybym uwazala, ze w ten sposob
        pomoge dzieciom.
        Takich "alkoholikow" jak moj maz, pijacych raz, dwa razy w tygodniu po pracy
        dwa trzy piwa to ja mam pelno wokol siebie, maja szieci, rodziny i nikt nie
        uwaza, ze trzeba im odbierac prawa rodzicielskie.
        Wy w Polsce, to chyba troszke jednak przewrazliwieni jestescie na punkcie tego
        alkoholu, mozna tylko nie pic wogole, a jak sie wypije trzy piwa w sobote po
        pracy, to juz jest sie alkoholikiem, nawet dzieci trzeba do domu dziecka
        wyslac, bo tatus wypije piwo, a mama z nim jeszcze mieszka, ba nawet sie kochaj!
        Przecietny Niemiec na przyklad wypija srednio trzy piwa dziennie, oni to sa
        dopiero alkoholicy!!!!
        Wiesz triss_merigold, tak mi podnioslas cisnienie tym Twoim stwierdzeniem o
        odbieraniu praw rodzicielskich, ze szkoda slow.
        Won od moich dzieci!

        I to by bylo wszystko, co napisalam na tym forum!
        Pozdrawiam zyczliwe dziewczyny, dziekujac im za dobre rady. Te, ktore uwazaja
        mnie za idiotke tez pozdrawiam!
      • viinga Re: Odebrać prawa rodzicielskie 27.02.06, 13:39
        Troche przesadziłaś Triss.
        Klasycznie, modelowych i głupich rad nie da się zastosowac do kazdego
        przypadku. gdyby w Polsce kazdemu ojcu zabierało sie prawa rodzicielskie za
        popijanie piwa 3 razy w tygodniu, to raczej byłyby same samotne matki.
        Nie znasz ich i nie wiesz dokładnie jakie mają problemy więc wyjeżdzanie z
        hasłem o pozbawianiu ich praw rodzicielskich jest bezsensowne.
        Trudno nawet nazwac tego faceta alkoholikiem, gdyz tacy do samego piwa napewno
        się nie ograniczają, więc skoro jest na "poczatku alkoholizmu" to mozna go
        jeszcze z tego wyciagnąć, a nie od razu zdeptać i nie dac żadnej szansy bo
        wówczas napewno się nim stanie
        • triss_merigold6 Re: Odebrać prawa rodzicielskie 27.02.06, 13:49
          Może gdyby odbierano prawa rodzicielskie alkoholikom to byłoby ich mniej? Nie
          sądzisz?
          Mam to w dupie zasadniczo tj. życie dalsze autorki. Ona nie zrobi nic, a jej
          dzieci za oglądanie chlejącego tatusia będą miały traumę w dorosłym życiu.

          Sorry ale między wypiciem 3 piw w sobotę przy oglądaniu filmu a siadaniem za
          kierownicą po pijanemu jest zasadnicza różnica.
          Człowiek, który nie jest uzalezniony nie klęczy szlochając, że ma problem i nie
          błaga żony o pomoc (jest to wystarczającym powodem żeby czegoś takiego się
          pozbyć z domu IMO).
          Jedynym skutecznym działaniem jest poddanie się terapii i dożywotnia
          abstynencja - ten pan tego nie zrobi, gwarantuję.
          Alkoholikowi można pomóc w jeden sposób - dając adres AA i koniec. Dalej tylko
          siedzieć i czekac na efekty.
          • anula36 Re:mialam wiece nie pisac, ale viinga 27.02.06, 14:11
            Zeby pomoc alkoholikowi trzeba sie z tymze alkoholikiem udac na terapie zeby
            zdac sobei sprawe z pewnych mechanizmow kierujacych nalogowcem i jego
            otoczeniem.
            I lepiej to zrobic zanim prowadzac po pijanemu zabije siebie, sasiada, czy
            rozjedzie wlasne dziecko usilujac wjechac do garazu.
            • noblondich Re:mialam wiece nie pisac, ale viinga 27.02.06, 15:32
              Droga Distances!
              Znalazłam pewien artykuł na temat osób uzależnionych.I pozwolę go sobie wkleić
              tutaj.Pochodzi ze strony:
              hyperreal.info/drugs/go.to/art/3831
              Sama najlepiej ocenisz czy jesteś taką osobą czy nie.Być może spojrzysz trochę
              obiektywnie na siebie i swoje zachowanie. My tu na forum nie znamy wszystkich
              faktów,bo nie da się po prostu opowiedzieć całej sytuacji w kilku zdaniach.
              W Twoich wypowiadziach jednak bardzo rzuca się w oczy,że za wszelką cenę
              bronisz swojego mężą i podkreślasz na każdym kroku,że nie odejdziesz od niego
              choćby nie wiem jak było źle.
              Ja trochę tego nie rozumiem.Co to dokładnie oznacza? Czy jak on będzie bił
              Ciebie, dzieci, przepijał wszystkie pieniądze to też od niego nie odejdziesz w
              imię przysięgi małżeńskiej? To tylko teoria,czego Ci nie życzę,ale tak na ogół
              wygląda zaawansowane stadium alkoholizmu niestety.Alkohol zmienia ludzi nie do
              poznania.Wiem to z doświadczenia.Niszczy im mózg dosłownie.Na samym końcu nic
              już nie zostaje z osoby,która kiedyś był alkoholik zanim zaczął pić.


              "Charakterystyczne zachowania osób współuzależnionych:

              - poddanie się rytmowi nałogu (np. rytmowi picia alkoholika): zmiana godzin
              posiłków, chodzenia spać, zaprowadzenie nakazu zachowywania ciszy przez
              domowników i "schodzenia z drogi" alkoholikowi, który wrócił do domu,
              scedowanie części obowiązków (jak np. odbieranie dzieci ze szkoły) na dalszą
              rodzinę lub sąsiadów w związku z niemożnością polegania na osobie oddanej
              nałogowi, przekładanie lub rezygnacja z planów rodzinnych - odwiedziny
              krewnych, wspólne wakacje, itp.;

              - obsesyjne kontrolowanie osoby uzależnionej - przeglądanie notatek, listów,
              plików komputerowych, szperanie po kieszeniach, podsłuchiwanie rozmów,
              telefonów, podpytywanie znajomych o szczegóły z życia alkoholika, ustawiczne
              telefonowanie do alkoholika, przyprowadzanie go z imprez, z barów, z pracy do
              domu, śledzenie, angażowanie dzieci w te działania, wymuszanie na alkoholiku
              obietnic poprawy pomimo ciągłych porażek w ich dotrzymywaniu, stosowanie
              szantażu, np. "Jak nie przestaniesz pić wyprowadzę się z dziećmi!" i brak
              konsekwencji we wcielaniu tego w czyn; z czasem nawyk kontroli rozciąga się na
              inne bliskie osoby - np. dzieci i na wszystkie sfery życia; ta kontrola daje
              złudne poczucie bezpieczeństwa i kierowania swoim życiem;

              - pomaganie i nadmierne opiekowanie się uzależnionym, w tym niedopuszczanie do
              tego, aby ponosił on pełne konsekwencje swego picia i swoich zachowań
              (nieświadome zapewnianie komfortu dalszego picia!) - wyręczanie go w
              obowiązkach domowych, w opiece nad dziećmi, w załatwianiu codziennych spraw
              (sprawy urzędowe, szkoła dzieci, ich zdrowie), podejmowanie dodatkowej
              pracy "aby jakoś związać koniec z końcem" podczas gdy uzależniony traci sporą
              część domowego budżetu na swój nałóg, usprawiedliwianie jego nieobecności w
              pracy, jego zachowania wobec krewnych, sąsiadów, bieganie rano po piwo,
              opłacanie detoksykacji, załatwianie zwolnień lekarskich, płacenie długów,
              łagodzenie cierpień osoby uzależnionej, staranie się za wszelką cenę by
              niczym "nie sprowokować alkoholika" do kolejnego zapicia, "usuwanie mu kłód
              spod nóg", tzn. niedopuszczanie go do konfrontacji z trudami życia codziennego,
              ukrywanie problemów, przewidywanie i próby likwidowania powodów do tego by się
              złościł, nadmierne starania o to, by zadowolić osobę pijącą nałogowo - dbałość
              o posiłki, o zrobienie prania na czas, spełnianie wszelkich próśb
              uzależnionego, likwidowanie szkód związanych z nałogiem, stałe zamartwianie
              się, czarne proroctwa; postawa nadopiekuńczości przenosi się również na relacje
              z dziećmi;

              - wysoka tolerancja na różnego rodzaju patologiczne zachowania osoby
              uzależnionej, z jednoczesnym występowaniem poczucia winy i poczucia małej
              wartości oraz zaniedbywaniem samego siebie (i dzieci): godzenie się na
              stosowanie przemocy słownej i fizycznej, na obwinianie ze strony
              uzależnionego: "To przez ciebie piję", "Gdybyś była lepszą żoną...", na
              okazywanie lekceważenia i pogardy, na manipulacje, na zdrady i romanse, na
              czyny karalne, rezygnacja z prawa do wsparcia, szacunku i miłości ze strony
              partnera, do rozwijania własnej kariery, zainteresowań, do dbania o własny
              wygląd, kondycję psychiczną i fizyczną, itp.


              - zaprzeczanie faktom, zwłaszcza temu, że partner jest uzależniony pomimo
              oczywistych dowodów i doświadczania na co dzień konsekwencji tej choroby,
              stosowanie zasady: "rodzinnych brudów nie pierze się na zewnątrz" co sprzyja
              izolacji rodziny i rezygnacji z sięgania po pomoc, niepisany zakaz rozmów z
              domownikami na tematy związane z nałogiem i zachowaniem uzależnionej osoby,
              zaprzeczanie przykrym emocjom: złości, strachu, wstydu, udawanie przed innymi
              członkami rodziny, że wszystko lub niemal wszystko jest w porządku, odcinanie
              się od prawdy, kłamstwa, nieautentyczność zachowań, prowokowanie innych do
              odegrania pewnej roli co ma na celu przekonanie wszystkich, że "jest nam ze
              sobą dobrze i się kochamy" - np. kupowanie prezentów na urodziny dzieci w
              imieniu nieobecnego pijącego rodzica, odprawianie z całą mocą świątecznych
              rytuałów pomimo zażenowania i innych przykrych uczuć domowników przymuszonych
              do udawania radości i rodzinnego szczęścia.

              Powyższa lista nie jest oskarżeniem - obrazuje w jaki sposób partner osoby
              uzależnionej przystosowuje swoje zachowanie do nienormalnej sytuacji po to, by
              utrzymać jedność rodziny.
              Jak łatwo da się zauważyć, życie osoby współuzależnionej skoncentrowane jest
              głównie na nałogowych zachowaniach partnera. Podobnie jak życie alkoholika
              kręci się wokół butelki, tak życie jego żony sprowadza się prawie w całości do
              wytrącenia kieliszka z ręki męża i do łagodzenia konsekwencji jego picia."



              • noblondich Re:mialam wiece nie pisac, ale viinga 27.02.06, 15:34
                Wkleję jeszcze to:

                "LIST ALKOHOLIKA

                Jestem alkoholikiem. Potrzebuję Twojej pomocy. Nie rób mi wymówek, nie obwiniaj
                mnie, nie złorzecz mi. Nie byłabyś zła na mnie, gdybym był chory na gruźlicę
                lub cukrzycę.
                Alkoholizm to też choroba. Nie wylewaj mojego alkoholu, to po prostu strata,
                ponieważ ja zawsze znajdę sposób na zdobycie dalszej porcji alkoholu. Nie
                pozwól mi wywołać u Ciebie złości. Jeśli zaatakujesz mnie słownie lub
                fizycznie, będziesz mnie tylko upewniała w złej opinii, jaką mam o sobie. Ja
                już wystarczająco nienawidzę siebie.
                Niech Twoja miłość do mnie i lęk o mnie nie doprowadza Ciebie do robienia tego,
                co sam powinienem robić. Jeśli weźmiesz na siebie odpowiedzialność za wszystko,
                oduczysz mnie podejmowania odpowiedzialności. Będę miał coraz większe poczucie
                winy, a Ty będziesz się czuła urażona. Nie przyjmuj moich obietnic, obiecam
                cokolwiek, by wyjść z kłopotów. Ale charakter mojej choroby powstrzymuje mnie
                przed dotrzymywaniem obietnic nawet tych, o których mówię z początku serio. Nie
                groĽ mi, jeśli nie masz zamiaru spełnić groĽby. Jeśli raz podjęłaś jakąś
                decyzję trzymaj się jej. Nie wierz wszystkiemu, co mówię o Tobie, to może być
                kłamstwo. Zaprzeczanie oczywistym faktom jest symptomem mojej choroby. Co
                więcej, najczęściej łatwo tracę szacunek dla tych, których zbyt łatwo można
                oszukać.
                Nie pozwól mi mieć nad Tobą przewagę, nie daj się wykorzystywać przeze mnie.
                Miłość nie może długo istnieć bez wymiaru sprawiedliwości. Nie ponoś za mnie
                lub nie próbuj oddzielić mnie od konsekwencji mojego picia.
                Nie kłam za mnie, nie płać za mnie rachunków. Takie postępowanie zmniejsza lub
                zapobiega kryzysowi, który mógłby zmobilizować mnie do szukania pomocy. Dopóki
                będziesz mnie ratowała z każdej opresji, będę mógł zaprzeczać temu, że mam
                problem alkoholowy. Ponad wszystko, ucz się wszystkiego, co tylko możliwe o
                alkoholizmie i Twojej roli w stosunku do mnie.
                Przychodź na otwarte zebrania AA. Uczęszczaj regularnie na spotkania Al-Anon.
                Czytaj literaturę i utrzymuj osobisty kontakt z członkami Al-Anon. To są
                ludzie, którzy mogą dopomóc zobaczyć jasno całą Twoją sytuację.

                Kocham Cię
                Twój alkoholik"

                Może to właśnie jest sedno sprawy i odpowie Ci na pytania jak powinnaś się
                zachowywać i co robić.Pozdrawiam!

              • distances Re:do noblondich 27.02.06, 16:03
                noblondich napisała:

                > Co to dokładnie oznacza? Czy jak on będzie bił
                > Ciebie, dzieci, przepijał wszystkie pieniądze to też od niego nie odejdziesz
                > w
                > imię przysięgi małżeńskiej?

                W takim przypadku nie wachalabym sie ani chwili.

                Dziekuje za artykuly, mam lekture na wieczor, poczytamy z mezem, wlasciwie, to
                musze mu przetlumaczyc, bo nie zna j. polskiego.
                • triss_merigold6 Re:do noblondich 27.02.06, 16:14
                  ZApewniam Cię, że strony na temat uzależnień są w każdym języku. Niczego nie
                  musisz tłumaczyć (kolejny pretekst, prawda?) wystarczy skorzystać z
                  wyszukiwarki wpisując hasło "alkoholizm".
    • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 27.02.06, 17:03
      Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi, Twoich również twierdzę iż jesteś
      współuzależniona JUŻ TERAZ.
      Bronisz go, kręcisz że dzieci nie widzą, piszesz o zaletach, denerujesz się jak
      ktos pisze Ci cos co Ci sie nie podoba, zaprzeczasz - robisz wszystko to - co
      my osoby postronne widzimy jak na dłoni, - masz problem, Twój mąz ma problem.
      Załoze Cię na jakieś 95 % że bedziesz przy nim trwała a on albo sie rozpije,
      albo bedzie mial zrywy i ciągi co w sumie nie ma znaczenia przy alkholizmie - i
      to złe i to złe.
      Dzieci będą rosly, widziały, on przestanie być kochany, może podniesie na
      Ciebie rękę, może wyniesie Ci wszystko z domu, może kogoś po pijaku autem
      zabije - Ty będziesz go cały czas kryła, kochala, pokazywała mu że kobieta
      zniesie pokornie wsztstko i tyle będzie z tego.
      A jak dzieci Ci dorosną to będą mialy DDA - też wrzuć w google.
      Przykro mi, nie chce Ci dokopać, ale tak to widze.
            • kawka74 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 11:38
              Szczerze mówiąc - nie dobrego słowa, tylko solidnego kopa potrzebujecie oboje:
              Ty i Twój mąż. Osoby uzależnionej nie ratuje się dobrym słowem. Osoba
              uzależniona częstokroć potrzebuje znaleźć się na absolutnym dnie, żeby
              cokolwiek do tego pustego, zamroczonego łba dotarło.
              Mój ojciec przysięgał na kolanach i leżąc krzyżem, jeździł z drugą żoną do
              Lichenia, żeby tam przysięgać w podobnej pozycji, obiecywał, że będzie pił
              tylko okazyjnie, obiecywał, że nie będzie pił wcale, chodził ze dwa miesiące na
              AA, po czym się urżnął, i tak dalej, w kółko Macieju. Męczyłyśmy się z nim
              ponad 20 lat, druga żona mniej, bo pozbyła się go przytomnie bodaj po ośmiu.
              Ty naprawdę wierzysz w te banialuki o wielkopostnej abstynencji?
              • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 11:58
                Bla, bla, bla.....,

                No coz, ja sama w tym poscie zrobilam z mojego meza alkoholika i mam na co
                zasluzylam.
                Czytam niektore Wasze posty i smiac mi sie chce.
                POWTARZAM!!!!!
                Moj maz pije piwo lub dwa w weekendy po pracy ( mnie to troche przeszkadza),
                ale trzeba na sprawe spojrzec realnie i przyznac, ze to jeszcze nie alkoholik!
                Zrozumcie w koncu, ze moj poglad na picie (z racji, ze jestem Polka) jest taki
                sam jak wiekszosci dziewczyn na tym forum, jednak tu, gdzie mieszkam takie
                zachowania sa normalne.
                Czy Francuzi pijacy do obiadu, czy kolacji lampke wina to tez wedlug Was
                alkoholicy?
                • kawka74 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 12:03
                  Pozwól, że zacytuję Twoje własne słowa:
                  1.druga polowka chetnie i czesto zaglada do kieliszka
                  (a raczej kufla, bo pije tylko piwo).
                  2.moj maz coraz to wiecej wolnego czasu spedza poza domem, w okolicznych
                  knajpach.
                  3.Do domu wraca przewaznie w stanie "niewazkosci",
                  4.nowym samochodem, ktory juz dwa razy zdolal rozbic jadac w stanie
                  wskazujacym.
                  5.Przed kilkoma miesiacami mial zabrane prawo jazdy, ale jakos do
                  niego nie trafilo, ze tym samym nie wolno mu siadac za kierownice
                  6. wczoraj (jadac po pijanemu bez prawka) w koncu wpadl.
                  7.Naszym jedynym problemem jest to przeklete piwo i czas, ktory zamiast dla
                  mnie i dzieci spedza siedzac za barem.
                  Jak to się ma do "Moj maz spedza z kolegami przy piwie tylko czesc swojego
                  wolnego czasu.
                  Powiedzmy, ze najczesciej sa to wypady 1-2 razy w tygodniu po dwie, trzy
                  godziny. "
                  8.Klekal przede mna, obiecywal poprawe, przyznal racje i na koncu znowu to
                  samo.
                  9.Juz raz byl trzezwy z mojej inicjatywy przez caly Post (7 tygodni).
                  10.moj maz jest swiadomy
                  swojego problemu, prosi o pomoc,
                  11.sa tez dni, ze u boku tego mojego "alkoholika" czuje sie
                  na prawde szczesliwa.
                  12.nie pisz mi wiecej, ze dzieci
                  alkoholika nie moga byc szczesliwe, bo po pierwsze moj maz nie jest jeszcze
                  alkoholikie, po drugie, dzieci go nigdy nie widzialy po piwie ( takie jego
                  zasady), po trzecie powiedzialam juz, ze bede walczyc, a jezeli nawet przegram
                  te walke, to i tak go nie zostawie!
                  13.moje zycie nie jest wazne, tu chodzi o DZIECI!!!

                  A teraz wykręcasz kota ogonem. Typowe.
                    • kawka74 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 14:29
                      Sęk w tym, że wielkopostna abstynencja niczego nie załatwi. On ma W OGÓLE nie
                      sięgać po JAKIKOLWIEK alkohol, a nie wyczyniać cuda z tymczasowymi obietnicami,
                      których może dotrzyma, a może nie. Piszesz pod moim poprzednim postem "bla bla
                      bla" (gratuluję mocnych argumentów i obszernego słownictwa), a robisz dokładnie
                      to, co opisałam.
                      Jeśli tego nie zrozumiesz, jeśli nie zasadzisz mu mocnego kopa zamiast śnić o
                      nie wiadomo czym i Bóg wie, co sobie wyobrażać - przegrasz. Gorzej - przegrają
                      Wasze dzieci.
                      Może byś tak uprzejmie skorzystała z cudzego doświadczenia zamiast zamykać oczy
                      na problem, co?
                      • distances Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 15:59
                        kawka74 napisała:

                        > Sęk w tym, że wielkopostna abstynencja niczego nie załatwi. On ma W OGÓLE nie
                        > sięgać po JAKIKOLWIEK alkohol,

                        Dlaczego ma nie siegac po jakikolwiek alkohol? Czy wypicie lampki wina lub
                        piwa do obiadu (tu gdzie mieszkam, to niemal obowiazek) uwazasz za alkoholizm?
                        Z tym, ze w Poscie z innych wzgledow wstrzyma sie i od tej lamki wina.

                        > których może dotrzyma, a może nie.
                        Dziekuje Ci za to "moze dotrzyma"! W pozytywnym znaczeniu dziekuje!!!

                        Piszesz pod moim poprzednim postem "bla bla
                        > bla"
                        Przepraszam! Wybacz, poniosly mnie nerwy;-(

                        • 18_lipcowa Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 16:09

                          > Dlaczego ma nie siegac po jakikolwiek alkohol? Czy wypicie lampki wina lub
                          > piwa do obiadu (tu gdzie mieszkam, to niemal obowiazek) uwazasz za
                          alkoholizm?
                          > Z tym, ze w Poscie z innych wzgledow wstrzyma sie i od tej lamki wina.


                          On nie może sięgać po ŻADEN alkohol. Jeśli chce poważnie się leczyć, powaznie
                          mysli o tobie i rodzinie nie powinien ani od święta ani wcale nic wypijać.
                          Ani tyci tyci.


                          >
                        • kawka74 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 07.03.06, 17:20
                          Ktoś, kto ma problem z alkoholem (a Twój mąż ewidentnie ma), nie powinien pić
                          WCALE, ANI KROPELKI! Nie uważam wypicia lampki wina do obiadu za alkoholizm,
                          natomiast u człowieka, który ma problem alkoholowy, lampka wina do obiadu może
                          skończyć się obaleniem całej flachy i skoczeniem po jeszcze, a kufelek piwa ze
                          znajomymi zwaleniem się pod stół. Nie musi tak być, ale jest wysokie
                          prawdopodobieństwo, że tak się właśnie stanie.
                          Co do obietnic - on święcie wierzy, że dotrzyma. Być może uda mu się do
                          Wielkanocy nie wypić ani grama alkoholu. A co potem? Jaki termin mu wyznaczysz?
                          Problemu uzależnienia nie da się załatwić krótkoterminowymi obietnicami.
                          I nie ma się co denerwować, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy.
                          • kiecha3 Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 08.03.06, 08:02
                            a moim zdaniem kobieta jest juz stracona..... cały czas gościa tłumaczy... sama
                            zaczęła tą dysputę a potem przerosło ją... i się przestraszyła.. a teraz
                            wypiera ze swojej świadomości wszystkie fakty które ją skłoniły do napisania
                            takiego postu....

                            Do autorki.. o ile wypicie lamki wina do obiadu we francji jest (ponoć, nie wiem
                            nie byłam, słyszałam tylko ) normalne... to ja nie słyszałam o żadnym kraju
                            gdzie pija się zwyczajowo 2-3 piwka co drugi-trzeci dzień.. nie jako
                            zwyczaj-mus..a tak to przedstawiłaś...
                            Na boga kobieto... ja jestem dzieckiem alkoholika..i uwierz mi..wiem co gotujesz
                            swoim dzieciom.. ijuż jet mi ich żal.. nie tylko dlatego że ojciec popija..ale
                            dlatego że ich matka jest za słaba by je przed tym bronić...
                            Alkoholizm nie musi polegać na urzynaniu się do nieprzytomności byle jakim
                            napojem.. czasem sa to właśnie te piwka..ale regularnie !!!!!!!!!
                            Skoro tobie jako żonie( i matce jego dzieci) to nie odpowiada to facet powinien
                            przestać..absolutnie...
                            • distances Re: ;( 27.07.06, 12:59
                              We wszystkim mialyscie racje!!!

                              kiecha3 napisała:

                              > a moim zdaniem kobieta jest juz stracona..... cały czas gościa tłumaczy... sam
                              > a
                              > zaczęła tą dysputę a potem przerosło ją... i się przestraszyła.. a teraz
                              > wypiera ze swojej świadomości wszystkie fakty które ją skłoniły do napisania
                              > takiego postu....
                              Dokladnie tak kiecho jest jak powyzej napisalas. Ze smutkiem to przyznaje, ale
                              wszelkie nadzieje, zludzenia i wiara w to, ze jednego dnia bedzie lepiej juz we
                              mnie wygasly.
                              Ludzilam sie, staralam, nie chcialam sluchac waszych rad, mylsalam, ze sobie
                              poradze, ze bede silna i konsekwentna, ze osiagne swoj cel.........., nie dosc,
                              ze go nie osiagnelam, to jeszcze oddalilismy sie od siebie do tego stopnia, ze
                              nawet przez 15 minut (w drodze do pracy i z pracy) nie mamy o czym rozmawiac.

                              Poddaje sie, ale zupelnie nie wiem co dalej, co ze mna, co z dziecmi i na koncu
                              co z nim..........
                                  • kiecha3 Re: ;( 28.07.06, 08:14
                                    Tertaz musisz zadbac o siebie i dzieci...

                                    myślę żę nalezałoby najpierw dzieciom wyjaśnić co zamierzasz zrobić i
                                    dlaczego, a takze zapytać sie co one na to.. zależy w jakim sa wieku, ale czasem
                                    dzieciaki potrafią coś doradzić...

                                    działać, działac, działać.... i nie oglądać sie na faceta..
    • mish_a Re: Mam potrzebe sie wyzalic! Dlugie ;-( 12.08.06, 21:17
      Chesz ratowac ratuj.
      Twoje życie Twoja sprawa.

      Ja osobiście zadję sobie sprawę,że alkoholizm to choroba.Jednak jeżeli ktoś
      wsiada po pijaku do samochodu lekceważąc życie innch ludzi jest dla mnie
      naprawdę BYLEKIM(żeby nie powiedzieć,że jest smieciem).

      Oddał kluczyki...raz zabrali mu prawko,potem i tak jechał bez niego po
      pijaku..groza powinien juz siedziec w pudle.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka