Dodaj do ulubionych

Szczypta narcyzmu ;-)

21.08.04, 13:57
Wczoraj pierwszy raz od bardzo długiego czas zrobiłem omlety i już
zapomniałem jaki ja dobre te omlety robię!!! :) Kiedyś jadłem je prawie
codziennie a potem mi sie chyba jakoś znudziły, ale, że był wczoraj u mnie
kolega to mu zaproponowałem omleta, no i w końcu się zgodizł, bo już go na
tego omleta namawiałem chyba z 2 miesiace hehe Jak już mu go zrobiłem to jak
zjadł to powiedział "jeny ja zapomaniłem jakie te Twoje omlety dobre" :P Sam
mu nie wierzyłem, bo już dawno nie jadłem to sobie też zrobiłem omleta i jak
go jadełm to się nim po prostu zachwycałem, jak ja lubie robić te omlety i je
potem zjadać, a najlepiej jak mogę zrobić dla kogoś omleta :D Także
przyjdźcie kiedyś do mnie z jajkami, serem, mlekiem, mąką kukurydzianą,
odrobiną soli i z olejem to wam też zrobić, naprawdę ja bym te omlety mógł
chyba robić codziennie, tylko, że kto by je jadł, ale jak wy przyjdziecie to
wam narobię ile tylko będziecie chcieli !!! :) Zapraszam na moje omlety, po
prostu pycha i koniec, są chrupki i mają dużo serka w sobie <mniam>
<mniam> :))) Także jeszcze jestem dobry w robieniu omletów, tylko o tym po
prostu zapomniałem :) Najlepsze omlety na Pomorzu są u mnie w domu :P

Ps. Mam młopoty z netem więc piszę tylko wtedy kiedy mi działa :( Złóżcie się
dla mnie na nesotradę!!! :P
Obserwuj wątek
    • andy_sz Re: Szczypta narcyzmu ;-) 21.08.04, 14:40
      korky, ja mam patelnie fajna, taka teflonowa to tez przyniose.
      Mnie nie bedziesz musial namawiac, ja tam sie na wszystko co zjadliwe pisze od
      razu, hehe
      • matalijka Re: Szczypta narcyzmu ;-) 21.08.04, 14:44
        korky,to na kiedy sie umawiamy? ;)
        • zuzanna6 Re: Szczypta narcyzmu ;-) 21.08.04, 18:33
          A po tych omletach podasz lody boskie na deser? Już ide w kierunku CPN- u,
          poznasz mnie po piorunochronie, własnie skończyły się te wściekłe burze nad
          Słupskiem. A jak ja cię poznam? Wystaw coś w oknie. Tylko wiem, że jesteś
          czarny i dlatego na klacie nie widac ci włosków. Za chwilę jestem u Ciebie,
          wstawiaj patelnie....
    • dorinek Re: Szczypta narcyzmu ;-) 21.08.04, 20:47
      Buuu ja też chcę! Czemu nie zrobiłeś tych
      omletów 2 tygodnie temu!!! Też bym przyszła!!!
      Uwielbiam omlety ale nie umiem ich robić.
      Proszę o dokładny łopatologiczny przepis :)
      • matalijka Re: Szczypta narcyzmu ;-) 22.08.04, 04:08
        korky,a zrobiłbyś mi teraz? Najlepiej z dostawą do domu :)
        • andy_sz Re: Szczypta narcyzmu ;-) 22.08.04, 13:19
          Z wesela wrocilas i jeszcze glodna ???
    • romani1 Re: Szczypta narcyzmu ;-) 23.08.04, 18:11
      Jak przeczytałam to tak mi się zachciało omleta, że dzisiaj na bank je zrobię.
      Zapomniałam, że tak pyszne smakują :)Dzięki za pomysł na kolację. Będzie
      wyśmienita :)))
      • zuzanna6 Re: Szczypta narcyzmu ;-) 23.08.04, 18:17
        WitajRomani, pyszne mamy wątki, co? Udanego posiłku i smacznego. :)
        • romani1 Re: Szczypta narcyzmu ;-) 23.08.04, 18:24
          zuzanna6 napisała:

          > WitajRomani, pyszne mamy wątki, co? Udanego posiłku i smacznego. :)
          Witaj Zuzanno! Rzeczywiście masz rację. Smakowicie tu ;)
          • korky Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 11:03
            Ja naprawdę bym te omlety z chęcią dla wszyskich usmażył :D Tylko nie mam jak,
            może się kiedyś spotkamy w jakiejś restauracji i szef kuchni odstąpi mi jedną
            patelnię? ;) Albo Andy weźmie dla mnie swoją hehe Aaaa przypomniało mi się, że
            w tym tygodniu wyjeźdżają moi rodzice na wczasy to zrobię dla was imprezę
            omletowską-pidżama-party :P

            No i czas na przepis, który przechodzi z pokolenia na pokolenie ;-)
            Potrzebujemy:
            - 2 lub 3 jakja (albo więcej jak ktoś woli tylko ja z większą ilością nie
            eksperymntowałem i nie wiem jakie dla większej ilości jajek są proporcje, poza
            tym jak robiłem z 3 jajek to ledwo zjadałem a z 2 jest w sam raz)
            - mleko
            - olej
            - mączka kukurydziana, taka żółtawa (albo mączka kostna i bst heh żartuję)
            - sól
            - ser (najlepiej starkowany, bo dobrze się rozpuszcza)
            - ketchup (firmy Kotlin - łagodny, albo kto tam jaki woli)

            Bierzemy więc na początek jakiś głęboki talerz lub miskę, taki żeby jak się w
            nim co memła to żeby to nie latało po całek kuchni, potem wbijamy do tego
            naczynia jajka i zaczynamy je roztrzepywać widelcem, najlepiej trzymać widelec
            tak swobodnie, gdzieś powiedzmy za końcówkę i nim machać, jajka muszą być dosyć
            dobrze ubite i ważne, żeby wszystko w nich się dobrze zmieszało i powstała taka
            jednolita masa, potem dodajemy trochę mleka, nie za dużo i nie tyle co np. do
            jejecznicy, trzeba to robić na oko, potem znowu to ze sobą mieszamy przy okazji
            dodając troche soli, też nie za dużo, bo sól w zasadzie chyba nie jest
            potrzebna, tylko ja robię to tak dla formalności ;) Potem jak już wszystko się
            wymiesza to dodajemy tej mączki kukurydzianej i tutaj jest najewiększy problem,
            bo jeżeli doda jej się za dużo to omlet będzie bardzo kruchy i trudno go będzie
            przewrócić, a jak za mało to wtedy nie będzie dobry, ja się nauczyłem sypać
            metodą prób i błędów i teraz wiem na oko ile sypać, zazwyczaj to sypię taką
            powiedzmy średnią albo nawet mniej kupkę tej mąki i potem to wszystko mieszam
            widelcem, trzeba tak machać tym widelcem, żeby nie było grudek i żeby wszystko
            było jednolite, najlepiej jeszcze jak są bąbelki i napuszcza się do omleta
            powietrze, bo wtedy jest bardziej puszysty i lepszy, także nie szczędzić sił i
            machać tym widelcem ile wlezie, tak jak przy roztrzepywaniu jajek, jak już
            stwierdzimy, że omlet ma dosyć to nelewamy olej na patelnie, tak aby była cała
            zakryta tym tłuszczem, omlet podczas smażenie żre dużo tłuszczu także trzeba go
            dać troszkę więcej, jak już tłuszcz się rozgrzeje to wylewamy tą masę omletową
            na patelnię (w czasie gdy jeszcze tłuszcz się grzeje, trzeba waliś jeszcze
            widelcem w tego omleta, żeby nic tam nie opadało ani się nie oddzieliło, o tym
            trzeba pamiętać) najlpeiej lać tą masę na środek patelni, potem ona sama się
            rozchodzi na boki, na środku jest jej najwięcej, więc trzeba ją rozprowadzić za
            pomocą takiej łopatki do przewracania, ja mam patelnie o średnicy około 30 cm i
            jak robię omleta z 3 jaj to rozprowadzam sobie spokojnie masę po całej patelni,
            tak żeby w każdym miejscu była o jednakowej grubości, jeżeli robię z 2 jaj to
            już rozprowadzam po trochę mniejszej powierzchni, żeby omlet był w miarę gruby
            ale tez nie za cienki, żeby go było łatwo przewrócić na drugą stronę. Kiedy już
            spód omleta ładnie się zezłoci a nawet troszeczkę zbrązowieje, to przewracamy
            go na drugą stronę, ja się tego nauczułem również metodą prób i błędów, czasami
            mi pękał czasami było dobrze, a teraz za każdym razem udaje mi się go
            przewrócic bez szfanku, zazwyczaj używam do tego dwóch łotatek do przewracania,
            podnoszę omleta od spodu, obie łopatki trzymam w bliskiej odległości od siebie
            i potem podnoszę go do góry, jedna część opada na patelnię sama a drugą ja
            kładę powoli. Nastpnie kiedy nam się to uda, trzeba przyklepywać boki omleta
            aby się nie zwinęły, jak już zobaczymy, że są spoko to sypiemy na omleta
            starkowany wcześniej serek, możemy posypać tylko np. pół omleta, albo jak kto
            woli cały, potem jak już druga strona omleta bedzie dobra to możemy sobie polać
            go jeszcze ketchupem i nastepnie złożyć na pół, dzięki czemu ser się lepiej
            roztopi i bedzie cały czas taki dobry i lepki, potem wyjujemy omlata z patelni
            i jemy :) Smacznego :D

            Ps. Jakby były jakieś pytania lub wątpliwości to pytać. Aha i napiszcie jak wam
            się udał :)
            • andy_sz Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 14:20
              No i to jest przepis, wszystko zrozumiale, jednak jak facet wytlumaczy to
              wszystko sie kuma, hehe.
              Dorinek, tak powinnas mi tlumaczyc jak sie robi zupke, lopatologicznie az do
              bolu :-)
              • dorinek Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 15:40
                Bardzo mi przykro ale męska łopatologia jest
                dla mnie odrobinę niezrozumiała. Będę musiała
                ten przepis przełopatować po swojemu
                no i muszę wyruszyć na poszukiwanie
                zaginionej mączki kukurydzianej, bo do tej
                pory nie była mi potrzebna.
                Napewno wypróbuję :)
                • zuzanna6 Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 17:23
                  Super, Korky, jaki opis.....mi sie przyda taka łopatologia, bo słabo gotuje,
                  ale mam jeden problem, polałam troche mleka na oko i słabo teraz widze i nie
                  moge dalej działac - czy polewanie oczu mlekiem jest konieczne, przy omletach?
                  • dorinek Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 21:14
                    Nie Zuzanno polewanie oczu mlekiem
                    nie jest konieczne :)
                    • korky Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 24.08.04, 22:40
                      Tak, tak do oczków nie należy lać mleczka co najwyżej można puścić zachęcające
                      oczko do autora przepisu :)

                      Co do mączki kukurydzianej to warto jej szukać, bo jest do tego nalepsza, bułka
                      tarta nie jest smaczna i łatwo się przypala, a zwykła mąka źle się ubija i jest
                      niedobra - owocnych poszukiwań zaginionej arki kukurydzianej :)

                      hehe Andy zrozumiał i jest dobrze, nie ma to jak solidarność plemników :D
                      Wyłożyłem wszystko na chłopski rozum, a Ty Dorinku możesz już dalej dla reszty
                      przetłumaczyć na zrozumiały język feministyczny :)
              • dorinek Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 25.08.04, 13:05
                Toż to jest rozłożone na czynniki pierwsze.
                Takie cuś to ja robiłam w szkole i już dawno zapomniałam
                jak to się robi.
                Aż tak łopatologicznie to ja nie umiem :)
                • zuzanna6 Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 30.08.04, 21:32
                  Hej Korky, własne omlety Ci zaszkodziły czy znowu sie zawirusowałeś? Ba, kogo
                  pytam, nieobecnego?

                  Już nasza rodzinka forumowa jest w komplecie, to Korky zaginął. Ciągle kogoś
                  brakuje, a ja wtedy czuję się jak matka, która wysłała dzieci na kolonie.
                  Mówiłam Wam,ze tu potrzebny psychoterapeuta, bo się uazalezniam. Pozdrówka dla
                  wszystkich. Korky wracaj, nie bój się, slubu nie będzie.
                  • romani1 Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 30.08.04, 22:30
                    Tu Twój psychoterapeuta: "Zuzanna chcesz o tym porozmawiać? Co czujesz kiedy
                    liczy się głównie forum a reszta straciła dla Ciebie sens? hi hi hi
                    • romani1 Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 30.08.04, 22:31
                      A tak poważnie, to mi dawno ktoś taki by się przydał
                      • andy_sz Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 30.08.04, 23:04
                        No prosze, sami fachowcy na tym forum...
                        Psychoterapeuci jacys, albo specjalisci od remontow, albo znawcy zwierzat...
                        I tylko ja taki niezdecydowany, hihi.
                        Chyba zostane dziennikarzem mam juz jednego idola :-)
                        • matalijka Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 31.08.04, 19:30
                          Zuza,to uzaleźnienie jest niegroźne,więc psychoterapeuta nie jest potrzebny :)
                          • zuzanna6 Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 31.08.04, 20:55
                            Hi hi hi, Andy, ale mnie rozbawiłeś - to cudny pomysł, zostań dziennikarzem.
                            Wiecie co, ale tak przyszło mi do głowy, że skoro Marmur pisze,że tu
                            dziennikarze pisują to walnął nam komplement, co? To znaczy udzielamy sie tu
                            niczym literaci, hi hi hi. Super.

                            Romani i Matalijko - wszystkie uzaleznienia sa kurde groźne. Wracam z pracy,
                            chce Was poczytać, kurde - awaria w sieci.... :(. Czułam się głucha, ślepa,
                            samotna, odosobniona, niespokojna - dobrze, że sama z soba mogłam porozmawiać.
                            • matalijka Re: Przepis dla Dorinka i nie tylko :) 31.08.04, 21:05
                              Nie tylko Ty jedna masz takie objawy.Tak w ogóle to to jest zaraźliwe :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka