Dodaj do ulubionych

zagubiony aparat Kodak EasyShare V1003

16.07.15, 21:19
W dniu 14.07 2015 na promenadzie portu wschodniego w Ustce w okolicy pomnika Chopina zaginął aparat fotograficzny Kodak EasyShare V1003 koloru srebrnego wraz z zielonym etui i kablem USB. Aparat ma dla mnie wielką wartość sentymentalną, gdyż jest to prezent za zdany egzamin. Dodatkowo jest w nim zapisanych około 200 zdjęć z wakacji i ważnych uroczystości głównie mojego synka. Dla uczciwego znalazcy czeka nagroda. Aparat ma prawie 9 lat, nie jest więc wart wiele dla kogoś kto chciałby go sprzedać. Poza tym ma ciemną plamkę na środku obiektywu - przytrzasnął go drzwiami samochodu mój synek, który miał wtedy 2,5roku. Dla mnie ten aparat wart jest wiele, za odzyskanie go wraz z kartą ze zdjęciami zapłacę 200 zł.
Obserwuj wątek
      • marta.w-sz Re: zagubiony aparat Kodak EasyShare V1003 20.07.15, 21:35
        Trzeba wierzyć w ludzi i dążyć do celu. Mój mąż zawsze twierdził i twierdzi nadal, że jestem uparta i że to moja wada. Wszak jestem koziorożcem ;) Ale do czego zmierzam. Aparat który zgubił jeden z moich towarzyszy wakacji miał dla mnie wielką wartość sentymentalną. Wiem, że jego wartość rynkowa po prawie 9 latach jest niewielka jednak ja za wszelką cenę postanowiłam go odnaleźć i odzyskać. Nikt z moich kompanów wakacyjnych nie wierzył w to, nawet mój mąż ;( Mówił; "No trudno, rozchmurz się, kupię Ci lepszy" a ja czułam, że łzy napływają mi do oczu. Wczoraj wieczorem już straciłam nadzieję, praktycznie pogodziłam się z jego stratą, bo mijało 5 dni a tu nie ma go na policji, ani w straży miejskiej ani nawet na stronach internetowych typu "Zgubione-znalezione" czy "Biuro rzeczy znalezionych". A tu....proszę dzięki forum 2 osoby powiadomiły mnie o tym, że kobieta znalazła mój aparat bo takie ogłoszenie padło z ambony w kościele. Nie było łatwo, dziś cały dzień spędziłam "na telefonie", najpierw na plebanię, potem do księdza, później do siostry zakonnej i w końcu do pani, która go znalazła. A że mieszkam pod Łodzią czyli ponad 420 km. od Ustki odebranie go to nie lada gratka ale...anioł stróż czuwa nade mną. Moja koleżanka z pracy właśnie jest wraz z mężem na urlopie w Ustce. Odebrali moją zgubę a mi ze szczęścia chce się śpiewać, tańczyć, krzyczeć. Kobieta, która go znalazła to...niesamowity człowiek. Ciepła, empatyczna i wrażliwa. Powiedziała, że gdy zobaczyła zdjęcia to się wzruszyła i postanowiła, że znajdzie właściciela tego aparatu (spodziewała się, że jest nią kobieta). Obie dziś przez telefon rozmawiałyśmy drżącym głosem. Ta kobieta nie chciała tzw. "Znaleźnego" ledwo przyjęła czekoladki. Muszę znaleźć pocztę kwiatową i przesłać jej najpiękniejszy bukiet kwiatów. "Wierzmy w ludzi i pomagajmy sobie nawzajem" - to moje motto. Jak to prze niecały tydzień czasu potrafi zmienić się nastawienie człowieka na...drugiego człowieka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka