Dodaj do ulubionych

Korea Północna

26.07.05, 18:00
Dla północnych Koreańczyków ucieczka z państwa-gułagu jest pierwszym, ale nie
najtrudniejszym krokiem na nowej drodze życia. Wyśniona Korea Południowa
wcale nie czeka na nich z otwartymi ramionami.

------------------------------------------------------------------------------
--


Listopadowego ranka 1974 roku Kim Bjong Do wyruszył na połów przy południowo-
zachodnim wybrzeżu Korei. Nie wiedział, że wróci dopiero za 30 lat. Silnik
odmówił posłuszeństwa i kuter zdryfował na północ. Łódź z załogą przejęła
północnokoreańska straż graniczna, rybaków uwięziono, poddając intensywnym
przesłuchaniom. Kim spędził w celi półtora roku, potem pozwolono mu podjąć
pracę w fabryce. Powiedziano mu, że do domu nie wróci - porzucił więc
złudzenia i starał się przystosować. Został nawet szeregowym członkiem
partii. Jego przypadek nie jest wyjątkowy. Szacuje się, że Phenian
przetrzymuje blisko 500 południowych Koreańczyków, większość porwanych w
latach 60. i 70. Rząd KRL-D twierdzi, że przybyli oni na Północ z własnej
woli, bo pragnęli żyć w komunistycznym raju, i nie chce rozmawiać o ich
powrocie. Rybak Kim Bjong Do był czwartym porwanym, któremu udało się zbiec.
Ucieczkę zorganizowała mu dwa lata temu jedna z prywatnych organizacji
południowokoreańskich, zajmujących się pomocą uprowadzonym. Jak odnaleźli
Kima, pracującego wówczas na koziej farmie w górach, pozostanie tajemnicą.
Wysłannik z Południa wręczył rybakowi list i zdjęcie jego rodziców. Ten ze
łzami w oczach przyjął wieść, że wreszcie wróci do domu.

Już kiedyś wklejałam ten link w "naszych linkach"-warto tam zajrzeć

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=24924207
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka