Dodaj do ulubionych

CODZIENNA SAMOKRYTYKA KLUBOWICZÓW.......

12.02.06, 15:15
1.JEDZONKO:ilość, jakość
2.RUCH:spacery, biegi, jazda na rowerze, ćwiczenia itp.
Obserwuj wątek
    • wiktoria53 Re: CODZIENNA SAMOKRYTYKA KLUBOWICZÓW....... 13.02.06, 18:47
      1. kubek żurku bez ziemniaków
      1 plasterek szynki + kromka chleba z foremki z ziarnami
      2 klementynki
      2 kromki chleba z foremki z ziarnami z pasztetem
      1 jabłko
      2 małe kruche ciasteczka z cukrem (kaliszanka)
      herbata owocowa- 3 szklanki - bez cukru
      herbata czarna - nie liczyłam - bez cukru

      1. Godzinny spacer.
    • toskania8 dzień pierwszy. 13.02.06, 22:08
      coś mało tych samokrytyk-czyżby akcja spaliła na panewce?

      A oto moja:
      2 jabłka
      torebka mrożonki "warzywa na patelnię"
      2 malutkie kromeczki chleba
      1 chrupka ryżowa
      kubek mleka
      pudełko serka light
      1 łyzeczka cukru
      1 kubeczek jogurtu naturalnego danon
      razem : 1 020 kalorii

      40 minut marszu w tempie 6 km/godzinę
      • annal74 Re: dzień pierwszy. 13.02.06, 22:38
        Śniadanie: 2łyżki owsianki,5 rodzynek, 1/2 banana,kifir1,5%tł-3łyżki
        obiad :2łyżki wazowe rosołu drobiowego z makaronem , kawałek mięsa z piersi
        indyka , 2 łyżki marchewki z groszkiem, herbata gorzka
        kolacja: kromka razowego zwykłego z serkiem chudym i miodem,
        owoce/jabłka ,pomarańcze / Trochę wody w ciągu dnia /niegazowanej/ .
        To moje normalne jedzenie , bez śłodyczy , ciast .
          • natla Re: dzień pierwszy. 13.02.06, 23:24
            Toskania, co miałczysz , ze mało samokrytyk.....przecież dzień się jeszcze nie
            skończył wink))
            Jestem zadowolona z siebie, choć wprawdzie nie do końca, ponieważ jadłam nie do
            końca wg założeń.
            Dzis sie jednak usprawiedliwiam, bo jeść zaczęłam późnym popołudniem, kiedy
            zaczęła sie ta nerwówka z nierządem.
            Menu dzisiejsze: 2 kawy z mlekiem i sacharyną, pół kromki chleba + 2
            popołudniu, serek wiejski (chyba nienajchudszy), ugotowana w sosie własnym
            kapusta kiszona, 1 malutkie ciasteczko i niestety na koniec jajecznica z 2
            jajek sad(( aha i jeszcze 1 piwo do tej jajecznicy. Wszystko zepsułam.
            Mało też piłam...poza kawą 2 szkl. soku.
            2 długie spacery ze psem marszowym krokiem + zabawy z nim na śniegu. Mało.
            Stepera nie zdążyłam uzyć, nie wspomne o basenie.
            To by było na tyle....dacie mi rozgrzeszenie? Obiecuje jutro poprawę smile)
            • ania091951 Re: dzień pierwszy. 14.02.06, 02:33
              1 kawa ze smietanka bez cukru
              2 kawalek rybki po grecku
              3 2 plasterki szynki cyganskiej
              4 pol piersi z kurczaka
              5 dwie kromki chlebka razowego do tego przez caly dzien wypilam okilo 2 litrow
              wody niegazowanejteraz siedze i zastanawiam sie czy czsami nie zrobic jednego
              okrazenia wokol jeziorka. Zobaczymy dopiero jest 7:30 wieczorem wiec sie
              zastanowie POzdrawiam
              • takanietaka Re: dzień pierwszy. 14.02.06, 08:51
                Ja jeszcze nic nie winna ...wyjadam zapasy z lodówki ,nieopatrznie przedtem
                zapełnionej.No przecie nie wyrzuce !!!smile)
                _____________________________________________________ ** nigdy nic nie
                wiadomosmile **
              • basiader Re: dzień pierwszy. 14.02.06, 09:00
                Az sie wstydze bo ten pierwszy dzien nie wypadl najlepiej:2.5kromki chlebka
                razowego z maselkiem i kielbaska szynkowa, zupka pomidorowa z klusiami[niestety]
                2 ciaseczka pare paluszkow 3xnieslodzona herbata. Waga ani ciut nie drgnela .
                Dzis jeszcze glodno. Wytrzymam?????
                • tofika Re: dzień pierwszy. 14.02.06, 09:10
                  Basiu,nie gloduj, miej cos przygotowane do przegryzienia,
                  np jabluszko pieczone nie ma juz tyle cukru a jak polowki jabluszeK ugotujemy
                  to calkiem malo w nim jest juz cukru,
                  kompot pijemy bez ograniczen herbatki wszelkie owocowo0
                  dziurawcowe,,dziurawiec uspakaja zoladek, mieta nie ,,wysusza,, a z koleii
                  rumiankowa tez lagodzi,,, kawa prawdziwa najlepiej bez fuskow,,
                  i mam zawsze ugotowane co kilka dni warzywa ,,wszelkie seler, cebule i do tego
                  gorczyca marchewka , pietruszka ,,gotowane warzywa podjadamy gdy czujemy
                  glod,jablko pobudza apetyt gdy jemy nie upeczone lub nie ugotowane..
    • tofika Re: CODZIENNA SAMOKRYTYKA KLUBOWICZÓW....... 14.02.06, 09:03
      Wybaczcie,mam juz dlugooo od 16 grudnia ,wiec poczytam WAS ,i bede tez co jakis
      czas wpisywala...
      wszystko dalej kontunuje,
      cw ,,proste,
      1)lezymy na kocyku i raczki za glowe,nozke jedna podwijamy od stope druga i
      uginamy kolana przewracamy mocno na jedna i druga strone co umozliwia prace
      miesni calego ciala i to jest cw na pozbycie tluszczyku na biodrach...
      20 x pozniej druga stopke dla rownowagi pod druga i znow przechchylamy z
      ugietymi kolanami 20x

      2 Cw relaksujace bb proste
      Nabieramy powietrze ustami liczac np do 8 trzymamy i wypuszczamy nosen
      wolno ,,do 10 x tak powtorzyc
      na siedzaco w pracy tez to robic mozna gdy czujemy zmeczenie ...

      3 cw tez bb proste
      lezymy na plecach rece wzdluz ciala
      nogo zakladamy stopy na krzeslo,
      unosimy biodra ile kto moze to cw wsttepne ,,nastepnie wsuwamy wkrzeslo
      gleboko do kolan nogi i cw jeszcze trudniejsze bo tez unosimy biodra ale juz bb
      wysoko jak tylko damy rady,..... po 20 x (poczatkowo mnie j oczywiscie pozniej
      coraz wiecej
      Juz Relaks !! w nagrode unosimu i rece i nozki do gory i chodzi mucha po suficie
      ile chcemy zabawa w muszkesmile)))
      Nagroda za wykonanioe Cwiczen,,,TANIEC calym bezwiednie puszczonym na luz
      zupelny cialem przy muzyce na paluszkach i na pietach i co tylko,,,,smile))
      samozdrowie.interia.pl/temat_tygodnia/news?inf=515520
      dzis Swieto ide po indyka Miesko,, smilemilego dnia
      Jestescie super Slowne ,, malutko jadlyscie,,super ,, i Toskanio,,,
      TY juz tyle mozesz przejsc..jejku bedziesz szybko chudla..powodzonkasmile))
    • toskania8 dzień drugi. 14.02.06, 22:16
      3 jabłka
      3 mandarynki
      2 kawałeczki chleba
      2 chrupki ryżowe
      kubek mleka
      pudełeczko chudego serka
      1 łyzeczka cukru
      100 gr duszonej ryby
      250 g mrożonki warzywnej
      razem : 1070 kalorii
      (a wczoraj było 820 a nie 1 020, pomyliłam się w liczeniu
      niestety nie było marszu, miał ktoś do mnie przyjśc o 17. i zaraz potem miał
      być marsz, ale przyszedł o 19 i już nie poszłam bo po ciemku trochę strach po
      ulicach chodzić a poza tym chciałam obejrzeć Fakty no i trochę mi się nie
      chciało.
      Ale jutro pójdę
      • natla Re: dzień drugi. 14.02.06, 23:03
        Dziś podchodze do sprawozdania z czystym sumieniem smile
        2 kawy, 2 małe kromeczki chleba, 10 kulek śledziowych, łyzka sałatki z makreli,
        resztka (łyżka) wczorajszej kiszonej kapuchy, 1 wisnia w ankoholu i 1 piwo, (do
        tych śledziwink)
        2 spacery z psem lekko forsowne i.............odwołałam kobietę by samodzielnie
        umyć okna i wyprać firanki. Na jutro zostało mi jeszcze 1 okno, bo dziś się
        zbyt szybko ciemno zrobiło. Oczywiście do tego sprzątanie, specjanie na
        kolanach. Chyba się wynajmę do mycia okien, bo to wspaniała wielostronna
        gimnastyka wink)))
    • toskania8 dzień trzeci. 15.02.06, 22:05
      sniadanie jak zawsze: kubek mleka, pudełko serka i dwa kawałeczki chleba
      ciemnego, herbata z łyżeczką cukru
      obiad : zupa jarzynowa - pół torebki mrożonki, bulion z kurczaka zupełnie bez
      tłuszczu, ze 2 łyżki ugotowanych zaciereczek
      kolacja : 2 chrupki ryżowe i 3 mandarynki
      woda mineralna, herbatki owocowe i ziołowe
      razem: 740 kalorii (dziś mało!)
      marsz 4 km - 6km/godz (dziś chyba nawet nieco szybciej)
      jutro będzie gorzej, bo jestem w trasie do Wwy
      • fanka8 Re: dzień trzeci. 15.02.06, 22:25
        Ale Was podziwiam szczerze!! KLUBOWICZKI-PRZODOWNICZKI, gdybym tak lubiła inne
        jedzonko, jak lubię czekoladę, to bym chyba nie umiała byc taka dzielna jak Wy!!
        Tak trzymać!!! Powodzenia smile))
        • natla Re: dzień trzeci. 16.02.06, 00:20
          Jakoś idzie bez kłopotu.
          2 kawy, 3 kuleczki śledziowe, pół papryki usmazonej na oliwie i 2 duze
          pieczarki, polane łyżką sosu holenderskiego. I to byłoby wszystko, gdzyby nie
          spotkanie w knajpie. Ale kiedy inni wpychali schabowe z frytkami, ja wypiłam
          barszczyk z małym pasztecikiem.....przepysznym smile No i 1 piwko i 1 grzaniec.
          3 długie i marszowe spacery .
          Czuję, że ewidetnie skurczył mi się żołądek.
          • regine Re: dzień trzeci. 16.02.06, 00:43
            Kawa z mlekiem,
            3 kromki razowego chlebka,
            2 plasterki piersi z indyka,
            1 pomidor,
            2 mamdarynki,
            Kawa rozpuszczalna z mlekiem,
            Pół bułeczki z domowymi powidłami ze śliwek,
            2 jabłka,
            1l wody niegazowanej,
            2(sztuki nie torebki) żelki "śmieszki",
            Godzina dość szybkiego spaceru.
            Oby tak dalej smile)
            • ania091951 Re: dzień trzeci. 16.02.06, 05:01
              kawa ze smietanka
              kawalek ryby po grecku
              2 jajka na twardo
              3 pierozki z grzybami i kapusta 2 swieze ogorkiplasterek szynki 2 kromki
              chleba razowego kubek zielonej herbaty okolo 1 litra wody niegazowanej to
              wszystko
    • toskania8 dzień czwarty. 16.02.06, 20:20
      kubek mleczka
      kawałeczek chleba
      serek biały
      6 chrupek ryżowych
      kawałek rybki duszonej
      3 jabłka 2 mandarynki
      łyżeczka cukru
      razem 940 kalorii
      dziś jadłospis nietypowy i marszu nie było bo byłam w Warszawie.
      Ale dzielne jesteśmy !
      zobaczymy, która pierwsza będzia miała choć 10 dekowy rezultat na koniec
      tygodnia
        • annal74 Re: dzień czwarty. 16.02.06, 23:05
          Staram się jak mogę aby jeść a nie żreć . trudno , woda na podorędziu i
          marchewka trzeba przeczekać i przykurczyć żołądek .
          W bikini to wcale nie chcę ale w dżnsy to bym chciała te co nie wchodzą od 3
          lat.
        • regine Re: Kendo !!! 16.02.06, 23:15
          Ja zawsze tyle jem....smile)
          Wcale się nie maltretuję...A co do bikini, to zostawiam je 18 -latkom.
          Mogę czuć się wiekowo tak na duszy, niestety ciałka mam tu i ówdzie i się
          cieszę. Wyglądam jak kobieta, matka...smile)
          • regine Re: Mój 3-ci dzień 16.02.06, 23:31
            kawa z mlekiem,
            Płatki ryżowe na mleku - 0.5 l
            2 kromki chleba razowego, z pasztetem drobiowym,
            1 pomidor,
            Herbata z cytryną,
            kawa z mlekiem,
            2 mandarynki,
            2 jabłka,
            Litr wody niegazowanej.
            Godzinny spacer, dość szybkim krokiem, bo silny wiatr dziś wiał, troszkę
            zmarzłam.
            Jem tak już dłuższy czas. Stwierdziłam,ze ten typ ma tak mieć.
            Ustępuję miejsca na wybiegu p. Renacie Beger, ta dopiero ma figurę smile)
            Jem tak od dość daw
          • tesunia Re: Kendo !!!-vel tesunia;)))))))))))))) 17.02.06, 10:41
            regine napisała:

            > Ja zawsze tyle jem....smile)
            > Wcale się nie maltretuję...A co do bikini, to zostawiam je 18 -latkom.
            > Mogę czuć się wiekowo tak na duszy, niestety ciałka mam tu i ówdzie i się
            > cieszę. Wyglądam jak kobieta, matka...smile)
            >
            reginko,ja jeszcze moge odwazyc sie wlozyc bikini,
            jak gdzies na oddalonej wydmnie bede lezecwink)
    • toskania8 dzień piąty. 17.02.06, 22:31
      sniadanie: mleko, serek, chlebek, jabłko, lyżeczka cukru do herbaty
      obiad: rybka, mrozonka warzywna, kapusta kiszona
      kolacja: 2 chrupki, 3 mandarynki

      razem : 810 kalorii
      w takie zimno woda mineralna jakos nie bardzo wchodzi, choć się staram, ale
      herbatki ziołowe i owocowe
      marszu nie było bo wieczorem byłam na koncercie, ale jutro nadrobię
      • natla Re: dzień czwarty i piąty. 18.02.06, 00:16
        Czwarty...przegapiłam sprawozdanko ale było nieźle:
        2 kawy, rosół z lanymi kluseczkami sad, 3 mandarynki, 1 jablko, 2 szklanki wody.
        Piąty - 2 kawy, ćwierć porcji kotleta z kurczaka, 3 kromki razowego
        z pasztetem. jabłko, 10 owoców physalis, 2 liscie sałaty lodowej. Aha , jeszcze
        niestety kawełek szarlotki i piwo.
        • ania091951 Re: dzień 5 18.02.06, 04:47
          2 kawy ze smietanka
          2 miseczki zurku z jajkiem na twardo
          1 duzy pomidor
          4 marchewki gotowane z kukurydza
          1 smazony filet z bialej ryby
          kawaleczek kielbaski podwawelskiej
          okolo 1 litra wody niegazowanej
          • krista57 Re: tylko podpowiadam... 18.02.06, 16:47
            i przypominam świetny przepis;

            Ślimaczki drobiowe.
            axsa 01.05.05, 21:56 + odpowiedz

            Prawdopodobnie już gdzieś umieściłam przepis na to danie, ale nie wiem gdzie.

            „Ślimaczki” drobiowe z warzywami.

            Mieso z piersi, najlepiej, indyczej w dowolnej ilości pokroic w paski wzdluz
            włókien. Długość i grubość paskow określić samodzielnie. Maja być takie, żeby
            dały się zawiązywać w normalny supełek. Pokroic więc i powiązać mieso w supełki.
            Warzywa mrozone /praktycznie kazde się nadaja/ podsmażyć na oliwie, doprawic
            tak jak się lubi, podlac bulionem lub woda i gdy zaczynaja miekknąć dodac
            posolone „ślimaczki”/również pokrojone mieso,które nie dalo się sformatowac w
            węzełki/, 5 minut podusic, dodac kilka łyżek śmietany i posypac ziarnem
            sezamowym. Jeszcze 5 minut duszenia i gotowe. Podawać z czym się chce.

            Czasem dorzucam suszone morele, albo wisnie z nalewki.
            Jak mam duzo mięsa i zapał to robię duzo ślimaczków i zamrażam. Można je
            ugotować w jakiejs wykwintnej zupie, albo zwyklą zupę uczynić wykwintną.
            Czasem je tylko smażę na patelni, albo w frytkownicy.

            To zawiązywanie sama wymyśliłam.
    • toskania8 dzien szósty-troszkę grzeszny.. 19.02.06, 01:51
      cały dzień było nawet nieźle, tylko wieczorem...
      rano mleczko + pół bułeczki z twarożkiem chudym
      na obiad ze dwa ziemniaczki i duża micha kapusty kiszonej
      no a wieczorem przyszli goście (na szczęście też sie odchudzają)
      więc było tak:
      papryczka pieczona z czosneczkiem, polana oliwką - 1 kawałek
      pomidorki koktailowe - 1 puszka (mała na trzy)
      mini mozzarelle 150 gr tez na trzy
      szyneczka szwardzwaldzka 1 przezroczysty plasterek
      oliwki 100 gr na trzy
      miseczka (spora) ratatouille - zrobiłam latem ze świeżych warzywek (papryka,
      cukinia, pomidory, bakłażan, cebula, czosnek, maluteńko oliwy) i zamroziłam,
      teraz jak znalazł
      miseczka truskawek (też latem zamroziłam)
      no i winko tak pól butelki jak nic
      więc trochę grzesznie, juz nawet tego nie podliczyłam
      ale marsz zaliczyłam (była piękna pogoda)
    • toskania8 dzien siódmy-wątek zamiera. 19.02.06, 22:38
      jakoś coraz mniej entuzjastek wpisów na tym wątku.
      Ale ja się nie dam - po wczorajszym, nieco (ale tylko nieco) grzesznym dniu,
      dziś powrót dyscypliny.
      Sniadanko-pól bułeczki z chudym serkiem
      obiad zupka pomidorowa na kurczaczku
      kolacja 1 chrupka ryżowa z pasztecikiem domowym (raczej chudym) i odrobinka
      twarożku
      2 jabłka
      6 mandarynek
      no i jeden grzeszek w postaci kawałka piernika
      ale i tak zmieściłam się w 970 kaloriach
      marsz zaliczony (dziś nieco krótszy, ale byłam dziś nie bardzo w formie)
          • natla Re: dzien 6-7 20.02.06, 12:49
            wczoraj:
            2 kawy, pół melona, 4 sznycle ze zmieloneych, wygotowanych na rosół udek
            kurzych, sałata lodowa, 2 kanapki "ze srem" białym, kieliszek czerwonego wina,
            litr wody i herbata.
            • tofika Re: dzien 6-7 20.02.06, 13:08
              Toskania,jestes super wytrwala,
              Natla to juz wogole,zaciela normalnie zaciela i wynik ma nadzwyczajny,

              ja przy chorobie zyskalam troszke ,ale zaczynam walczyc ze swoja osobowoscia
              watlasmilePOKONAM,BO INACZEJ BEDZIE MNUSTWO RZECZY NIE TAK JAK SOBIE WYPLANOWALAM,
              wiec dzis jestem w nastroju bojowym,tylko mam oslabiony organizm , wiec sil
              tyle co kogut naplakal,ale codziennie od dzis bedzie coraz lepiej,,szczegolnie
              oprocz cwiczen musze chodzic,a kolanko bb boli,,i tak jak nie to to tamto,
              jedzonko "troszke "mi juz dawno pasuje,mam podany przez lekarza przelicznik ile
              i jaki ruch ma byc po ktorym jedzonku... ech.. nie miala baba
              klopotu .kupilase prosie tak i z tymi nadwagamismile
              Udac NAM sie MUSI!!!! jak bum cyk cyksmile
    • toskania8 dzień ósmy - drugi tydzień !. 20.02.06, 17:35
      dzień trochę nietypowy, jutro też, bo w podróży.
      na razie poranne mleczko (jak Wy, dziewczyny mało mleka pijecie! ja bym umarła,
      dla mnie bez mleczka dzie nie ma prawa się zacząć, jako też i bez serka
      białego) i kromeczka chleba maleńka, potem serek i malutka bułeczka, obiadek -
      zupka pomidorowa(ugotowałam na dwa dni); no a teraz jadę do Wwy, wzięłam ze
      sobą parę mandarynek , maleńki serek i kromeczkę chlebka prawie przezroczystą).
      jutro będzie gorzej, bo jak zjem mautkie śniadanko, to będę zdychać, bo przede
      mną kilka godzin cięzkich rozmów bez szansy na obiad, może kolacja ale w
      podrózy nigdy nie widomo, co się zdarzy.
      A co do wytrwałości - najgorzej się raz zaprzeć, jak zaskoczy to już trwam !
      • wiktoria53 20.02 20.02.06, 19:59
        - herbaty bez cukru
        - 2 wafle ryżowe
        - 1 kawa
        - 1 kromka wieloziarnistego
        - zupa pomidorowa z ryzem
        - wafelek w czekoladzie
        - 1 kaszaneczka zapiekana
        - 1 ziemniak
        - 4jabłka
        - woda 4 szklanki
          • zosl Re: informacja 20.02.06, 23:33
            słychać dudnienie?? Biję sie w pierś , niewątłą, bo grzeszę
            obżarstwem........... Ale moja mama dała mi taki smakowity
            tort.......................
            • natla 20.02. 21.02.06, 00:05
              2 kawy, 4 sad kromki razowego chleba z białym serem i wędliną, pół ziemniaka,
              trochę brokułów, pół acokado i ćwierć melona.
              2 szklanki mleka 9 Lubię też Toskanio), litr wody, 2 spacery ze pesm.....chyba
              wszystko.
              • regine Re: 20.02. 21.02.06, 00:43
                Kawa z mlekiem
                Jajecznica z 2 jajek ze szypiorkiem,
                1 kromka razowego chleba,
                1 plaster szynki,
                Herbata z cytryną,
                2 małe pomarańcze,
                2 krakersy,
                Kawa z mlekiem,
                2 jabłka,
                1,5 litra wody niegazowanej.
                • wiktoria53 21.02. 21.02.06, 21:29
                  -herbaty bez cukru-nie liczę ile
                  -woda niegazowana -poł litra
                  -zupa pomidorowa z ryzem(od wczoraj)
                  -3 wafle ryżowe
                  -3 kawałki kruszawca(w gościach)
                  -kawa bez cukru
                  -szklanka zakwasu
                  -2kromki wieloziarnistego(1 z metką, a drugi z serem salami)
                  -3 jabłka
                  -1 ziemniak+sałatka szwedzka
                  • regine Re: 21.02. 21.02.06, 23:13
                    kawa z mlekiem,
                    2 kromki razowego chleba,
                    2 plastrki szynki,
                    1 ogórek kiszony,
                    5 pyz ziemniaczanych,
                    1 pomarańcza,
                    1 jabłko,
                    2 herbaty z cytryną,
                    1.5 l wody mineralnej.
                    Nic nie gotuję choć lubię zupy, nadal brak wody, jeszcze oczyszczają.
                    Na pomidorową Wiktorii, aż mi ślinka poleciała smile)
                    • toskania8 Re: 21.02.-oj, dziś popłynęłam na całego... 22.02.06, 00:05
                      ale trochę jestem usprawiedliwiona, bo siedziałam od 11 do 19 na potwornie
                      trudnych negocjacjach, więc nie miałam już siły myśleć, czego ma nie zjeśc,
                      więc było parę kanapek, a nawet, o zgrozo, parę ciasteczek a potem jeszcze
                      kolacja ; bardzo się ganiłam za tę kolację ale może i dobrze, bo droga do domu
                      była koszmarna, śniegi i ślizgawica jechaliśmy prawie pięć godzin (zwykle
                      trzy).Dziś już nawet nie będę podliczać, bo bym wpadła w deprechę (jak mówią
                      małolaty).
                      Jutro będziemy odrabiać straty, na obadek tylko warzywka, rano sam serek chudy.
                      A co do zup - to świetne jedzonko na odchudzanie, tylko oczywiście chude, ja
                      robię na kurczaczku , wrzucam mrożoną włoszczyznę, bo to szybko potem
                      podrobione mięsko i czasem łyzkę kluseczek (w ramach rozpusty) i jest świetny
                      wypełniacz.
                      • natla Re: 21.02.-oj, dziś popłynęłam na całego... 22.02.06, 00:15
                        To Ci powiem, że całkiem dobra i prawie bez kalorii jest zupka ze
                        zmuiksowanych warzyw na kostce rosołowej. Oczywiście raz na jakiś czas wink)))
                        Ja też dzis nie byłam święta, ale to nerwówka.
                        2 kawy, makaron w oliwie, bazylii i czosnku, 2 kanapki i kurcze na zakończenie
                        pączek....nie wytrzymałam. wink)
                        Z płynów poza kawą, 1 herbata, 2 szkl. mleka i 2 maślanki, litr wody.
                        2 spacery ze psem. Mało ruchu ciągle, ale jakoś nie mogę sie przemóc, a i też
                        nie mam warunków. No dobra....idę trochę na steper. smile
    • toskania8 dzień dziesiąty ! trochę pokuty. 22.02.06, 20:59
      za wczoraj, oczywiście.
      Dziś nienajgorzej, zamknęło się w 800 kaloriach.
      Mleczko, w sumie 3 maleńkie kawałeczki chlebka z chudym serkiem, woreczek
      mrożonki warzywnej, 3 jabłka, parę mandarynek.
      Ale marszu nie było, co wyznaję ze wstydem, byłam po wczorajszym zmęczona jak
      wyżęta ściereczka i nie miałam siły.
      Co gorsza jutro też nie będzie, popołudnie już zagospodarowane.
      Ale w piątek i w weekend się poprawię.
    • toskania8 dzień jedenasty - niestety Tłusty Czwartek. 23.02.06, 21:00
      czy znaczy to, że klubowiczki oparły się pokusie choćby jednego pączusia?
      Małego ?
      No to trudno, ja jestem bez charakteru. Ale jakbyście miały urodziny
      przyjaciółki, to co ? Tam był tylko jeden. A jeden zamiast obiadu. No a rano
      jeden z okzaji..Tłustego Czwartku, załoga mi przyniosła, to miałam im przykrośc
      zrobić?
      Ale oprócz tego już tylko serek chudziutki i porcyjka rybki z wazrywami
      gotowanej. Też chudej.
      No więc bilnas dnia nie jest aż tak dramatyczny.
      Ale sobie ideologię dorabiam, co ?
      Teraz koniec, wszystkie preteksty się skończyły. Od jutra już wszystko jest na
      serio.
            • natla 24.02. 24.02.06, 22:10
              Aż mi wstyd.....wczoraj się rozżarłam sad
              2 kawy, 4 kanapki, rosół z kluseczkami (wiecej niż zamierzałam), no
              i najgorsze......2 kawałki czekoladowo-migdałowego tortu i to do tego kupnego.
              Jak psiapsiółka przyniosła ( z okazji comiesięcznego spotkania na klachy), to
              się skrzywiłam, ale z grzeczności skosztowałam.....pycha....i po co w domu
              piec wink)))
              Aha, i jeszcze szkalneczka czarnego Jasia Wędrowniczka.
              Aż się boję pojutrze stanąc na wagę sad
                • toskania8 Re: 24.02. 24.02.06, 22:42
                  del.wa.57 napisała:

                  > Dziewczyny to jakiś klub?
                  > To tylko dla tych,które chca schudnąć?
                  no tak, odsyłam Cię do wątku "klub Tyci jedzących" oraz "rota przysięgi Klubu" -
                  była dwie niedziele temu. Złóż przysięgę i możesz przystąpić. No chyba, że
                  Ciebie ti nie dotyczy
                • regine Re: 24.02. 24.02.06, 22:48
                  Kawa z mlekiem
                  Dwie kromki razowego chleba,
                  3 plasterki kiełbaski szynkowej.
                  Herbata z cytryną.
                  2 godzinny spacer,(kupiłam "Przeminęło z wiatrem "smile)+ inne zakupy.
                  1 godzina - sprzątanie,
                  1,5 godziny snu,
                  kawa z mlekiem(zawsze po południu rozpuszczalna)
                  Film na 1- ce "Henryk VII", już zaliczam II część.
                  2 jabłka.
                  1,5 l wody niegazowanej i do łóżka.
                  Nie myślcie, że ja się tak odchudzam strasznie.
                  Ja tak zawsze jem.
                  Ale nie chudnę, waga po tańcach tylko poleciała, całe 3 kg. i stoi dalej jak
                  drut, ani drgnie. Wcale się tym nie przejmuję.
                  Widocznie taki typ jak ja, już musi mieć tu i ówdzie smile)
    • toskania8 dzień dwunasty - trochę lepiej (nawet nieźle). 24.02.06, 22:46
      jedyny grzech, a nawet grzeszek to mała łyżeczka galaretki owocowej.
      A poza tym jak zawsze mleczko, chlebka odrobinka i jabłuszko na śniadanie, z 10
      deko rybki i pól mrożonki na obiad i ze trzy chrupki i parę mandarynek na
      kolację.
      Niestety przyszłam do domu tak padnięta, że nie wywlokłam się na marszospacer.
      Ale jutro na pewno !
    • toskania8 Dzień trzynasty i czternasty.. 26.02.06, 18:02
      wczoraj nie było się czym chwalić. To znaczy dzień był bardzo wstrzemięźliwy-
      tylko maleńka romeczka z serkiem i mrożonka bez niczego. Ale wieczorem byli
      goście i jedna gościa przyniosła naleśniki. Na szczęście po jednym. No a ja
      wyciągnęłam z zamrażalnika gołąbki z grzybkami, po dwa ale bardzo malutkie. I
      po jednej małej papryczce nadziewanej fetą. i jeszcze jeden pomidorek suszony w
      oliwce (odsączyłam ale trochę zostało).A na deser miseczka musu z jabłuszek bez
      niczego. No i wineczko, niesety, 2 buteleczki na trzy twarze.
      Dziś lepiej. Rano malutka kromeczka, na obiadek średniej wielkości pstrąg
      (wędzony i podgrzany, pychotka) i troszke warzywek gotowanych bez niczego.
      Postaram się do wieczora za bardzo nie nagrzeszyć.
    • toskania8 piętnasty i szesnasty. 28.02.06, 22:51
      wczoraj coś nie mogłam się zalogować.
      A frekwencja na tym wątku coś marna i coraz marniejsza.
      Może jaki medal od Kierownictwa dostanę za wytrwałość ?

      Moje śnadanka jak zwykle, na obiadek wczorajszy i dzisiejszy (łącznie) 10 deko
      kaszy gryczanej i do tego sosik grzybowy, sama robiłam z grzybków z
      zamrażalnika, więc bez żadnej tam mąki, tłuszczyku odrobineczka.
      No i troszkę owoców, parę chrupek ryżowych.
      Więc z dietą nieźle.
      Ale z marszami gorzej.
      Wczzoraj wróciłam późno i strasznie skopana, nie miałam siły. Dziś po południu
      imprezka.
      Może jutro się uda.
      A w sobotę będę spacerować po plaży. Długo.
      • natla 28.02. 28.02.06, 23:04
        Nieźle.....kawy, kanpki 2, śledź niestety z 1 piwem, 1 pączek, mleko, sok woda.
        2 średnie spacery z psem.


        _____________________________________________________
        Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink

        • natla 1 i 2 03. 04.03.06, 00:05
          Nie było rewelacji, ale też całkiem przyzwoicie. Nie chce mi sie wymieniać
          wszystkiego.
          Staram się nie zapominać o piciu i spaceruje też. Choć ruch mam mało, ale juz
          zaczynam poważnie choidzić na basen, Jak się rozruszam, to juz będzie super.
          _____________________________________________________
          Myślisz, że możesz wszystko? Trzaśnij obrotowymi drzwiami!!wink
    • toskania8 siedemnasty, osiemnasty, dziewiętnasty. 04.03.06, 00:31
      dietka raczej zachowana, z jednym wyłomem, zostałam poczęstowana kawałkiem
      tortu z okazji bardzo podniosłej i w żadnym razie nie mogłam odmówić (nie
      powiem, żeby się aż tak bardzo zmartwiła). Ruchu niestety zero. Więc jutrzejsze
      rezultaty wagowe pewnie będą marne.
      Ale obiecuję poprawę. Jutro na pewno będzie marsz a niedługo zaczynam chodzić
      na basen. żeby troszke cieplej chciało być! Bo tak wychodzić po basene na mróz
      jakos nie bardzo się chce.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka