Dodaj do ulubionych

Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.......

06.04.06, 11:50
przeżyje operację.Krótko opiszę moze chaotycznie-wybaczcie, ale ręce mi sie
trzęsą i juz sama nie wiem co mam robić.W poniedziałaek Mama upadła i zlamała
kość biodrową. Ma 83 lata skończone.Wyobraźcie sobie, że nasz szpital
powiatowy nie przyjął Mamy na oddział. Założono but derotacyjny i odesłali do
domu.Ja nie mogłam z tym żyć i we wtorek prywatnie odwiedziłam ortopedę
(ordynatora oddziału szpitala wojewódzkiego), który wypisał skierowanie do
szpitala.Spotkałam sie z przeróznymi osobami, prac tego szpitala, które
pomogły w załatwieniu karetki na przewóz Mamy (ok.50km)oczywiście na koszt
pacjenta (ale nie chodzi mi o żadne koszta).Po wielu badaniach wyrażono
zgodę na zabieg zespajający obie części złamanej kości.Szczególnie ważna
była decyzja internistki, która w rozmowie ze mna powiedziała, ze nie miała
innego wyjścia, ponieważ w przypadku nie dopuszczenia do zabiegu, Mama żyłaby
2 miesiące.(To nie będzie endoproteza).Wczoraj przesiedziałam w szpitalu przy
Mamie calutki dzień od
7.00 do 19.00. Miała mieć ten zabieg. Jednak z uwagi na dużą liczbę zabiegów
i operacji przełożono na dziś. Jadę tam, o 14.00-wyjeżdżam. Z jednej strony
mam nadzieję, że jakoś Mama prztrwa operację i najgorsze dni po, kiedy trzeba
rehabilitować, a z drugiej strony jestem pełna obaw.Co się dzieje w moim
sercu nie będę opisywać-niektórzy byliście w podobnej sytuacji, kiedy
Najbliższa osoba cierpi, a nie można pomóc.Najgorsza myśl kołacze mi w
głowie: czy przeżyje????
Obserwuj wątek
    • dankarol Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 11:53
      Wiktorio jesteśmy z Tobą, bądź dobrej myśli,
      • malwina52 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 11:56
        Wiktorio, trzymaj sie,
        bede modlitwa i myslami z Toba
        • fleur1 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 12:02
          Wiktorio znam kilka osób w wieku Twojej Mamy,
          które miały takie złamanie i czują się dość dobrze.
          Już nie są tak sprawne jak poprzednio, na nowo uczyły się
          chodzić, chodzą z takim balkonikiem.
          Same już nie mieszkają bo trzeba wiele przy sobie zrobić
          i uważąć aby znów nie upaśc, ale funkcjonują i najważniejsze,
          że przeżyły tę operację.
          Dobrze, że wzięłaś sprawę w swoje ręce, czas też jet ważny
          i odpowiedni, kompetentni lekarze chirurdzy i dobra wola
          naszej nieszczęśliwej służby zdrowia.
          Ważne też jest wspieranie Mamy, uśmiech na Twojej twarzy.
          Czekamy na wiadomość co z Mamą dalej.
    • tofika Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 11:55
      Wiktorio, przesylam Ci Same dobre mysli wspierajace,
      miej nadzieje miej,zawsze trzeba liczyc na dobre zakonczenie ,
      Opatrznosc czuwa,to najwazniejsze... badz silna,,badz,
      pozdrawiam Ciebie serdecznie -Maria
      • muraszka1 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 12:13
        Wiktorio,bedzie dobrze
    • sagittarius954 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 12:38
      Wiktorio, wiara czyni cuda, ja wierzę że Twoja mama przeżyje operację a dalej
      już będzie lepiej.
      • del.wa.57 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 12:47
        Wiktorio,musisz wierzyc,że bedzie dobrze,dobrze,że jesteś z Mamą a wiara
        wiadomo -czyni cuda.Trzymamy kciuki Wiktorio,bedzie co Bóg da,jak bedziesz
        mogła powiadom nas jak sprawy sie toczą,bedziemy czekać.
        Jestesmy z Tobą,głowa do góry Wiktorio.
        • maladanka Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 06.04.06, 12:59
          no własnie - dlaczego dopiero prywatna rozmowa z lekarzem doprowadziła do
          tego,że Mama trafiła do szpitala?
          Wikorio - zbieraj siły,żeby przed Mamą byc dzielną i zobaczysz,że się
          uda,wiosna to czas nowego zycia,nowych sił!
          Mamie wysyłam mojego Anioła Stróża do pomocy
          • pia.ed Re: Moja Kochana Mama w szpitalu . 06.04.06, 13:15
            Z przezyciem nie ma problemu!

            Znam dziesiatki starszych osob, ktore mialy operacje stawu biodrowego.
            Licz sie z tym, ze po operacji mama bedzie musiala brac srodki przeciwbolowe,
            co moze spowodowac u niej objawy otepienia.
            Wiadomo, "ze starych drzew nie przesadza sie", i jesli nie byla nigdy
            w szpitalu, to moze negatywnie zareagowac na nieznane sobie srodowisko.
            Na to musisz byc przygotowana.

            Wazny jest jednak POWOD z jakiego mama sie przewrocila.
            Jesli to bylo zwykle poslizgniecie sie to wszystko jest w porzadku.

            • kryzar Re: Moja Kochana Mama w szpitalu . 06.04.06, 15:04
              Jest zawsze przykre, gdy ktoś bliski choruje, ale zobaczysz wszystko dobrze się
              skończy. Smutne, że pomoc można otrzymac dopiero po wizycie prywatnej.
              A teraz dobre rady, bądź dzielna i usmiechnięta, zresztą sama wiesz najlepiej
              jak mamę mądrze pocieszyć.
              Ja mogę podać ci przykład mojej koleżanki mamy. W ubiegłym roku również miała
              złamanie tego typu, a jest starsza/ 88lat/ i jest teraz w miarę sprawna. Nadal
              mieszka sama/ córka dochodzi 2 razy dziennie/. Głowa do góry, bedę trzymać
              kciuki i wszystko się ułoży,
              • regine Re: Moja Kochana Mama w szpitalu . 06.04.06, 17:08
                Wiktorio, pred chewileczką przeczytałam sad
                Tak mi przykro, wiem co przeżywasz...Przecież to Twoja Mama..
                Ale bądź dobrej myśli, uda się, wierz w to mocno...
                Jestem myślami razem z Tobą, trzymaj się, zwłaszcza pamiętaj o swoim sercu..
                Widziałam,że nie widać Cię na forum już od kilku dni.
                Myślałam, że sama zachorowałaś. Trzymaj się Wiktorio...
    • toskania8 wiem to najlepiej 06.04.06, 18:00
      bo przecież przeszłam tak wiele i tak niedawno, a właściwe przeszła to moja
      mama, ja na to tylko bezsilnie patrzyłam.
      Ale właśnie dlatego jestem naprawdę dobrej myśli i nie mówię tego by Cię po
      prostu pocieszyć. Skoro internistka dopuściła do operacji, to znaczy, że nie
      widziała większych zagrożeń (jakieś są zawsze, nawet u zupełnie młodych ludzi,
      nie ma zabiegu bez ryzyka). Moja własna osobista Ciotka przeszła dokładnie taką
      operację w wieku lat 86 i przeszła ją "śpiewająco".
      Narkoza nie jest aż takim wielkim problemem, jeśli nie ma choroby wieńcowej czy
      czegoś podobnego.
      A nie jest to operacja wewnętrzna. Więc spokojnie.
      Problem jest zupełnie gdzie indziej. W rehabilitacji mianowicie . I o to trzeba
      bedzie zadbać. Gimnastyka, masaże. I za to trzeba będzie zapłacić i to niemało,
      bo to co oferuje przychodnia to za mało i często byle jakie.
      A musisz Ją za wszelką cenę jak najszybciej spionizować, jak to nazywają
      lekarze. Bo dopiero długie leżenie jest prawdziwym zgrożeniem (o tym mówiła
      właśnie internistka).
      Teraz jest już na pewno po wszystkim,niedługo się obudzi i będzie ok.
      jestem z Tobą
      • krista57 Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 18:41
        Wiktorio myślami jestem z Tobą.Życzę wiele optymizmu.Wiele zależy od tego czy
        Twoja Mama ma wolę życia.Kazdy to porównuhe do swoich doswiadczeń.
        Moja do drugim wylewie bardzo chciała sie usamodzielnić i dzielnie walczyła
        ze swoim cierpieniem.Doszła do "pionu"chodzac po schodach...zaczęla od kilku
        stopni po miesiącu dreptała juz na 4 piętro.
        Oczywiście,jak pisze Toskonia na początek potrzebna jest rehabilitacja.
        Prywatnie wnajęty specjalista spędzał za Mamą 2 godziny.

        Napisz jak sie obie czujecie.
        • mira54 Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 21:07
          Wiktorio, bądź dobrej myśli. Wierzę w to, że będzie dobrze
          z Twoją Mamą, przeżyje operację. Znam także ludzi, którzy
          w późnym wieku mieli operowany staw biodrowy i po 3-4 miesiącach
          chodzili. Bedzie to Ciebie kosztowało wiele wysiłku i pracy
          przy Mamie, ale po pół roku będzie sprawna.
          • ania091951 Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 21:27

            Wiktorio badz dzielna trzymaj sie bedzie oki
            • tesunia Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 21:33
              mysl pozytywnie,a wszystko bedzie dobrze,
              jestem myslami przy Was.
              • annal74 Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 22:25
                Wiktorio , musisz wierzyć ,żę będzie dobrze . Kilka lat teu przeżyłam operację
                mamy/3bypasy/ dwa lata temu zawał . Pomoc natychmiastowa i udało się , jest
                jeszcze z nami . Tobie też życze z całego serca mocnej wiary a skończy się
                dobrze , mama wróci do Ciebie po leczeniu.Głowa do góry .
                • natla Re: wiem to najlepiej 06.04.06, 23:25
                  Rany, od południa nie zaglądałam......Wiktorio.....wiem co czujesz, wiem.....i
                  ta okropna bezradnosć......musi być dobrze, pomóż dobrymi myślami.......Trzymam
                  za Was.
    • goskaa.l Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 06:35
      Podesłałam Towojej mamie to, czym dysponuję, na prawidłowy przebieg sytuacji
      związanej ze złamaniem. Poszło bardzo wiele energii na ten cel, i wiem, że
      będzie wszystko w porządku.
      • axsa Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 07:31
        Wiktorio, zajrzałam dopiero teraz i widzę, że masz zmartwienie. Wiem, ze nie ma
        sensu mówić Ci, zebyś się nie martwiła, więc powiem tylko - rób to co do Ciebie
        należy, a wszystko się pomyślnie ułoży. Trzymam kciuki za Twoją Mamę, żeby
        udało jej się wyzdrowieć i za Ciebie, żebyś dobrze przetrwałaten trudny okres.
    • filomena1 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 10:56
      Wiktorio,
      nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem. Mojej Mamy nie mam juz 6 lat. Kazdego
      dnia odczuwam jej brak,ale kazdego dnia wiem , ze jest przy mnie.
      10 lat temu trafila do szpitala, bo trzeba bylo wyciac polipa na strunach
      gloswych. Operacja blskawiczna, na wdechu, doslownie, ale narkoza byla bardzo
      niebezpieczna przy schorowaniach Mamy serca i ukladu krazenia.
      Bylam w szpitalu przed operacja i po kazdego dnia przez 12 godzin na dobe.
      siedzialam przy lozku i trzymalam Mamme za reke. Nie chcialam i Ona nie
      chciala aby umknela nam chociaz minuta . Chcialsmy spedzic ze soba kazda
      minute. PO operacji zostalam przy lozku cala noc. Pielegniarka byla rowniez. A
      ja glaskalam Mame i bylam. Mama potem powiedziala, ze ta moja obecnosc
      trzymala ja przy zyciu i woli przezycia,dala jej wiare , ze z sali
      operacyjnej wroci, bo przeciez mamy sobie jeszcze tyle do powiedzenia.
      To byl pierwszy pobyt w szpitalu w jej zyciu od czasu gdy mnie urodzila.
      Gdy wychodzila ze szpitala , powiedziala, ze choc to szpitalny pobyt nic
      przyjemnego to byly dla niej piekne chwile. A ja teaz wiem, ze nawet w
      czastce malej nie splacilam dlugu wobec mamy. Dlugu tych jej nieprzespanych
      nocy ze mna, wedrowek po ciemnach okulistycznych, szptalach, lekarzach,
      wspolnie wylanych lez i dramatow.
      Wiktorio, wiara i nadzieja to sila, ktora czyni cuda. Nie wolno Ci z nich
      zrezygnowac. A Mamy, aczkolwiek sa od zawsze w naszej egzystencji , niestety
      odchodza,kiedys to odejscie nastapic musi, i tylko powinnismy zrobic wszystko
      aby je opoznic. A Mama i tak, bedzie przy Tobie, zawsze i wszedzie!. Uwerz mi
      na slowo!.
      pozdrawiam Filomena.
      • natla Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 21:03
        Wiktorio, daj znać......
        • muraszka1 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 21:08
          Wiki,co jest ?
          • leciwa Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 21:30
            Wiktorio, pozdrawiam Cię i Twoją bardzo, bardzo serdecznie.
            • yoanna Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 07.04.06, 23:58
              Teraz dopiero zajrzałam...,a tu smuteczki.
              Wiktorio mam nadzieję,że wszystko jest ok.
              Trzymaj się dzielnie,a mamie dużo zdrowia.
              • toskania8 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 00:20
                siedzisz tam pewnie przy Mamulce. Siedź, trzymaj Ją za rękę, przelewaj w Nią
                swoje siły. A my nasze przekazujemy Wam obu.
                I czekamy na wieści
                • wiktoria53 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:13
                  Witajcie Drodzy Przyjacielesmile
                  Szybciutko przeczytałam Wasze pełne wsparcia słowa skierowane do mnie w tych
                  szalenie trudnych dla mnie chwilach.W czwartek Mama nie miała operacji -lekarz
                  anestezjolog ok.godz. 22.00 uświadamiał nam otwarcie jakie zagrożenie dla życia
                  istnieje w trakcie znieczulenia. Bez naszej pisemnej zgody nie podejmuje się
                  znieczulenia.Zostaliśmy w zawieszeniu, z wielkim bólem wracalismy do
                  domu.Mieliśmy jeszcze 1 dzień do głębokiego zastanowienia sie:czy warto
                  ryzykować, dodawać bólu Mamie.
                  W piątek od rana odbyliśmy wiele trudnych rozmów z lekarzami, cenię sobie
                  przede wszystkim rzeczową rozmowę z z-cą ordynatora-dano nam czas do 12.00 na
                  złożenie naszego podpisu.Co się z nami działo przez ten czas trudno opisać
                  słowem.Podpisaliśmy zgodę na operację.Okazało się,że to za mało.Lekarz, który
                  miał operować przyszedł do nas po jeszcze jeden podpis pod tekstem, który
                  brzmiał mniej więcej tak:mimo, że zostałam powiadomiona, że operacja stanowi
                  dla pacjentki najwyższe zagrożenie zgonem w czasie jej trwania wyrazam zgodę. I
                  w tym momencie przeżyliśmy ponownie szok. To my wydajemy wyrok? Myśli tłukły
                  się po głowie:to ja mam decydować o życiu bądź śmierci? Podpisalismy, ale tego
                  co czułam nie jestem w stanie opisać.O godz. 16.50 pożegnaliśmy się z Mamuśką,
                  która patrzyła na nas swoimi smutnymi, cierpiacymi oczami.Czas oczekiwania był
                  horrorem!!!!!! Po ponad 2,5 godz.pielęgniarki zjeżdżają na blok operacyjny, w
                  ręku dzierżą tlenowy balon, pytam : czy po Mamę ? Tak! I za kilka minut
                  otwierają sie drzwi windy, a na łóżku Kochana Mamulka i jej błyszczące oczka.
                  Beczeliśmy jak bobry.Pierwszy etap -UDANY. W nocy ok 2.00 dzwonie na oddział-
                  wszystko OK! Dziś Mama zjadła troszkę obiadku, jogucik, zupkę ogórkową w
                  kubeczku.Na kolację 2 kromeczki pszennej bułeczki z masełkiem i cieniusieńkimi
                  plasterkami polędwiczki+herbatka.Ok.godz. 18 zauważyłam cierpienie na twarzy -
                  ból! Podano na naszą prośbę środki przeciwbólowe, które ulżyły w ciepieniu i
                  zasnęła.Kochani 1 doba po operacji za Mamą. Jeszcze 2 następne doby są
                  decydujące.
                  Serdecznie Wam jeszcze raz bardzo dziekuje za modlitwy i dobre anioły.
                  • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:20
                    Jestem z Tobą w tych chwilach !!
                    Blisko z Toba czuję i współ-czuję.
                    Modlę się za Twoją Mamę.
                    Te ciężkie chwile mam na bierząco prawie... to samo przeżywałam niedawno z moją
                    najukochańszą Mamą.
                    Już jej ze mną nie ma.
                    Stale jest ze mną.
                    • malwina52 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:26
                      Wiktorio, musi byc dobrze
                      najgorsze za Wami,
                      teraz juz tylko musisz uzbroic sie w cierpliwosc
                      bo do zdrowia sie dlugo wraca,
                      pozdrawiam
                      • regine Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:32
                        Cieszę się z Tobą Wiktorio smile Jestem myślami cały czas, nie zapomninam o
                        modlitwie, też mam mamę wiem co to znaczy.
                        Będzie dobrze, zobaczysz...Teraz już musi być tylko DOBRZE. Trzymaj się i Ty.
                        Pozdrawiam Was obie serdecznie.
                    • mira54 Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:30
                      Wiktorio, bądź dobrej myśli. Trzeba wierzyć,
                      a napewno będzie dobrze. Pozdrawiam Cię serdecznie.
                  • natla Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 08.04.06, 23:46
                    Teraz dopiero przeczytałam. Bardzo się cieszę....będzie juz dobrze. Okropne
                    musiały być chwile decyzji, ale nie mieliscie innego wyjścia, jak zgoda. To nie
                    był wyrok.....to była próba, jedyna próba ratunku.
                    • dankarol Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 09.04.06, 00:36
                      Wiktorio, teraz kiedy jest już po operacji, pamiętaj, same pozytywne myśli, a
                      nasze modlitwy i anioły będą cały czas z Wami.
                      • kryzar Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 09.04.06, 07:44
                        Najważniejsze aby Twoja Mama chciała wyzdrowieć i tu dużo zależy również od
                        Ciebie. Pozdrowienia i uściski dla mamy.
                        • axsa Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 09.04.06, 07:57
                          Zyczę Tobie i Twojej Mamie, zeby miała tyle siły i optymizmu w podejściu do
                          swoich dolegliwości , ile miała i ma moja.
                          Ona naprewdę jest przykładem na to, że odpowiednie nastawienie to połowa
                          sukcesu.
                          Trzymajcie się, wszystko powoli pomyślnie sie ułoży.
                          • tesunia Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 09.04.06, 11:15
                            ciesze sie Wiktorio....
                            juz polowa drogi za Wami,
                            teraz pozytywizm Wasz pomoze w drugiej polowce do wyzdrowienia....
                            trzymam kciuki i posylam dobre fluidy do Twojej Mamy
                            pozdrawiam cieplutko.
                            • tadeuszx Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 09.04.06, 11:23
                              No tak, ja również bardzo Ci współczuję, ale jednocześnie powiew optymizmu
                              czuję! Będzie dobrze! Podobnie jak Panie uważam, że teraz najważniejsze jest
                              dobre samopoczucie Twojej mamy. Powiedz jej żeby trzymała "uszy do góry"!!! I
                              będzie dobrze.
                  • goskaa.l Pisałam, że będzie dobrze! 10.04.06, 07:05
                    Ja to po prostu wiedziałam. Gdyby było jakiekolwiek zagrożenie, nie pisałabym
                    że będzie wszystko w porządku. Nie zazdrość mi tej wiedzy, bo nie jest miło
                    dowiadywać się, że będzie źle.
                    • maladanka Re: i co u Mamy? 11.04.06, 18:16
                      Pozdrawiam serdecznie Mamę i czekamy na nowe wiadomości
                      • natla Re: i co u Mamy? 11.04.06, 18:29
                        No.....czekamy......
                        • dankarol Re: i co u Mamy? 11.04.06, 19:36
                          Wiktorio napisz chociaż słowo. Dużo zdrowia Wam obu życzę.
                          • regine Re: i co u Mamy? 11.04.06, 19:43
                            Wiktorio, czekamy ....Napisz...
                            • wiktoria53 Re: i co u Mamy? 11.04.06, 23:23
                              Dziś minęła 4 doba po operacji. Pani rehabilitantka posadziła Mamę na łóżku z
                              opuszczonymi nogami i w takiej pozycji zjadła obiad.Juz nie cierpi tak mocno
                              ale pod wieczór już maluje się na Jej twarzy ból i wówczas dostaje kroplówkę z
                              tramalem.
                              Dziękuję Wam wszystkim Kochani, że w tak trudnych dla mnie chwilach pamietacie
                              o mnie i wątek wędruje w górę.Zajrzałam do poczty, ale jeszcze nie otworzyłam
                              wszystkich listów.Przeczytam wszystko dokładnie za jakiś czas-obiecuję.
                              Serdecznie Was pozdrawiam.
                              • natla Re: i co u Mamy? 11.04.06, 23:34
                                Kamień z serca....kolejny. Bardzo się cieszę Wiktorio. Trzymaj się sama też.
                                Ukłony dla mamy.
                                • z_gred57 Ciesze sie wraz z Tobą 11.04.06, 23:55
                                  Zgred także ze swa radością się dołacza. Tak jak wspomniala Natla, dbaj także o
                                  swą kondycję, abyś była silna i pomocna Mamie w jej rekonwalescencji.
                                  dużo serdeczności !
                              • fleur1 To Twoja miłość i modlitwa pomaga Mamie 12.04.06, 00:14
                                Wiktorio jestem myślami z Wami.
    • toskania8 teraz już będzie tylko lepiej 09.04.06, 21:44
      wiktorio,

      jesteś bardzo dzilna; wiem, jak potworny cięzar musiałaś udźwignąć podpisując
      te zgodę ale Twoja decyzja była słuszna !
      Jeśli już je, to znaczy, że idzie ku dobremu. Jeszcze długa droga rehabilitaji
      przed Wami, ale najgorsze za Wami.
      ślę Wam obu wszystkie dobre myśli
      • mira54 Re: teraz już będzie tylko lepiej 09.04.06, 22:01
        Napewno będzie Ci teraz ciężko, gdyż musisz mamie zapewnić opiekę.
        Powoli powróci do zdrowia.
        • grazyna10 Re: teraz już będzie tylko lepiej 09.04.06, 22:20
          Pierwszy najtrudniejszy etap - wybudzenie pacjenta po operacji - juz za Wami.
          Teraz jak w tytule juz bedzie tylko lepiej. Trzymaj sie dzielnie i wspieraj
          mame aby miala duzo sil i checi w powolnym procesie usprawniania.
          ********
          Aby byc skromnym trzeba miec z czego.
          ********
          • annal74 Re: teraz już będzie tylko lepiej 09.04.06, 22:28
            Dużo hartu i wytrwałości w stopniowym dochodzeniu do sił dla Twojej mamy atobie
            cierpliwości i wyrozumiałości , Kochane trzymajcie się ! Krok po kroczku do
            przodu razem .
            • vogino55 Re: teraz już będzie tylko lepiej 09.04.06, 22:44
              Wiktorio dedykuję Wam moją sygnaturkę
              Wojciech
              • leciwa Re: teraz już będzie tylko lepiej 12.04.06, 00:36
                Victorio, trzymajcie się oby uśmiech na waszych twarzach gościł jak
                najczęściej, pozdrów mamuśkę.
                • mira54 Re: teraz już będzie tylko lepiej 12.04.06, 09:35
                  Wiktorio, mamie trzeba podawac srodki przeciwbolowe,
                  bo to podobno jest straszny bol. Pozdrawiam i zycze
                  cierpliwosci i wytrwalosci, a bedzie dobrze.
                  • regine Re: teraz już będzie tylko lepiej 12.04.06, 12:18
                    Dziękuję Wiktorio za wiadomości smile)
                    Jest dobrze, a teraz może być już tylko coraz lepiej.
                    Wytrwałości i cierpliwości tylko potrzeba dużo.
                    Czego Twojej Mamie, a zwłaszcza Tobie sredecznie życzę smile)
                    Pozdrawiam Renia.
                    • leontynia Re: teraz już będzie tylko lepiej 13.04.06, 13:30
                      Pozdrawiam ciepło Ciebie Wiktorio i Twoją Mame,
                      Spokojnych Świąt
                      • tesunia Re: teraz już będzie tylko lepiej 13.04.06, 16:19
                        jak dobrze,ze juz to najgorsze macie za wami,
                        zycze szybkiej rekonwalestencji Mamusi Twojej,
                        a Tobie duzo sily ...
                        oraz szczegolne cieple zyczenia Wielkanocne.
                        • natla Re: teraz już będzie tylko lepiej 14.04.06, 18:49
                          Wiktorio, życzę Wam obu spokojnych i uśmiechniętych Świąt. Najgorsze za Wami.smile
                          Napisz co słychać.
                          • tofika Re: teraz już będzie tylko lepiej 14.04.06, 19:35
                            Wiktorio,
                            serdecznie Ciebie pozdrawiam,
                            Ogromnie sie ciesze,ze jest dobrze,,tak ma byc ,,tylko tak..
                            • krista57 Re: teraz już będzie tylko lepiej 14.04.06, 20:16
                              Odezwij się proszę.
                              Oby Swięta upłynęły Wam z usmiechem na twarzy czyli bez cierpienia.
                              • regine Re: teraz już będzie tylko lepiej 14.04.06, 21:58
                                Dobrych, spokojnych świąt Wiktorio, Tobie, Twojem Mamie i całej rodzince smile
                                • e-baba Re: teraz już będzie tylko lepiej 14.04.06, 22:19
                                  Pozwól, Wiktorio, że ja sie dołączę do życzeń dla Ciebie i Mamy. Wiem, jak było
                                  i jeszcze jest Wam cięzko - przeżywałam już podobne chwile.
                                  • maladanka Re: Wiktorio - 15.04.06, 17:59
                                    tak bardzo czekamy na wiadomości - !
                                    • annal74 Re: Wiktorio - 15.04.06, 22:20
                                      Wszystkiego dobrego dla Was !
                                      • lili50 Re: Wiktorio - 15.04.06, 22:51
                                        Wszystkiego najlepszego, niech Pan Bóg nad wami czuwa.
                                        www.riversongs.com/flo/jesus.html
    • basiader Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 16.04.06, 17:47
      Serdecznie Was pozdrawim i modle sie goraco o zdrowie dla Mamusi.Trzymajcie sie.
    • czarny.humor Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 16.04.06, 18:12
      I ja pamiętam Wiktorio i zaglądam na ten wątek, żebt się czegoś dowiedzieć!

      I współczuję z Tobą!!
      • natla Re: Moja Kochana Mama w szpitalu i nie wiem czy.. 16.04.06, 19:05
        Wirzę, że wszystko sie układa. Ale daj znać.
        • wiktoria53 Re: Moja Kochana Mama w domu, ale................ 17.04.06, 22:17
          Z uwagi na Alzheimera i odleżynę na kości ogonowej leczenie bardzo utrudnione.
          Udaje się nam posadzić Mamę z opuszczonymi nogami i w takiej pozycji wytrwa
          zaledwie godzinkę ale jest przy tym zmęczona niesamowicie.Zakupiliśmy
          pneumatyczny materac przeciwodleżynowy, stosujemy rózne masci, plastry
          itp.Staramy się zmieniać pozycję leżenia co kilka godzin, a w nocy 2-3
          razy.Jesteśmy już tak zmeczeni, a tu dopiero poczatek.....Jutro wizyta lekarza
          w domu.
          Serdecznie Was pozdrawiam.
          • natla Re: Moja Kochana Mama w domu, ale................ 17.04.06, 22:21
            Czyli masz mamę w domu.....te odleżyny mnie martwią. Życzę Ci siły, końskiej
            siły........próbuje Ci pomagać myslami, bo tylko to mogę zrobić. Trzymaj się
            i dzięki za wiadomość.
            • e-baba Re: Moja Kochana Mama w domu, ale................ 17.04.06, 22:27
              Wytrwałości i ogromu sił Wam obu życzę
              • regine Re: Moja Kochana Mama w domu, ale................ 17.04.06, 22:32
                Wiktori, trzymam kciuki...Potrzebujesz wiele cierpliwości, której życzę Ci jej
                bardzo dużo.
                Ślę pozdrowienia i dziękuję za wiadomość.
          • goskaa.l Na temat odleżyn 18.04.06, 08:05
            najwięcej wiedzą tetraplegicy. To link do tego tematu z ich strony:
            www.tetraplegik.com/index.php?subaction=showfull&id=1109295916&archive=&start_from=&ucat=9&
            • muraszka1 Re: Na temat odleżyn 18.04.06, 08:58
              Bardzo Wam wspolczuje Wiktorio,mam tez problem ze zmianami na skorze u lezacej
              od lat cioci,pozdrawiam serdecznie.
              Gosiu dzieki tez mi sie przyda ta strona,jestes kochana smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka