banitka51
28.08.06, 00:37
Coś wam opowiem. Siedzicie? To posłuchajcie.
Zauroczona bajką "Czapka - niewidka" przez lata marzyłam, by móc być
niewidzialną. W niektórych sytuacjach byłoby to bardzo owocne i ułatwiłoby mi
podjęcie być może trafniejszej decyzji życiowej. Jednak nic się takiego nie
zdarzało, wręcz przeciwnie, byłam aż za bardzo widzialna. Na wykładach
zauważano moją nieobecność (90 osób!), a i w pracy - gdy wyskoczyłam na chwilę
- natychmiast szef mnie poszukiwał.
Pewnego dnia odkryłam miejsce, w którym moje marzenie się ziściło. Była to
pizzeria samoobsługowa przy ulicy Reja we Wrocławiu (adres podaję, bo a nuż
ktoś skorzysta?). Stałam ponad kwadrans, obsługiwano wszystkich, a mnie NIKT
nie widział i nie łyszał. Powtórzyłam to po roku - i czar miejsca działał.
Jednak obce miejsce oraz nieznani wokół ludzie sprawili, że zupełnie mi to nie
zaimponowało.
Dzisiaj spotkało mnie to już bardziej konkretnie.
Mamy z mniemanym "zaprzyjaźnionych" sąsiadów. Rozumiecie - zawsze nawzajem u
siebie imieniny, urodziny, (kwiaty, flaszka, prezent), bez okazji kawka,
wzajemna pomoc, rozciągająca się poza to miasto, obejmująca także ze strony
mniemanego załatwienie pracy czy pożyczki finansowe. Ogólnie - takie bliskie
kontakty, że w szlafroku myk - i się gaworzy, bez wzlotów intelektu, normalne,
ludzkie kontakty. Od kilkunastu lat.
Przez pewien czas nie było mnie w tym mieście. Akurat tak się zdarzyło, że w
dalekim (stąd patrząc) miejscu (ale na tej samej planecie i w tym samym kraju)
wypadła mi uroczystość z serii kwiatowo-prezentowo-flaszkowej. Było, minęło,
braku życzeń specjalnie nie odczułam. Mniemany pozostawał w bliskim kontakcie,
poinformował, że po mnie jedzie. Przyjechałam. Każdy ma swoje zajęcia,
zmartwienia, kłopoty, dni mijały mi na pracy w roli gosposi, której brak
odczuwalny i widzialny był w każdym kącie.
Dzisiaj wyciągnęłam mniemanego, by się nieco przejść. Po drodze natykamy się
na "zaprzyjaźnioną" pare. Wzrok się po mnie prześlizguje - i staję się
niewidoczna. Rozmowa : "O, przywiozłeś żonę!" - prowadzona z mniemanym dała mi
wrażenie niewidzialności. A więc marzenia się spełniają...
Czy może ze mną jest coś nie tak?
Mniemany zniesmaczony, zaskoczony, głupio mi. A mi lata. Może rzeczywiście
mnie już nie ma? Tylko - kto w te klawisze stuka?