Dodaj do ulubionych

Dlaczego miłośc boli...Sagittarius

16.02.09, 22:03
Dlaczego miłość boli, czemu kochanie jest trudne a początkowy stan euforii
zasycha pod powierzchnią przyzwyczajenia ?
Obserwuj wątek
    • easy.mamajka Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 16.02.09, 22:45
      Albowiem permanentnie pojawiające sie wzmocnienie (nagroda)
      dewaluuje sie z czasem nieuchronnie.
      Podrzucam dwa powiedzonka :
      "Nie przywiązuj sie bo bedzie bolało."
      i drugie:
      "Szczyt szczęścia musi byc straszny.Stamtąd mozna tylko spaść".
      • sagittarius954 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 16.02.09, 23:07
        To znaczy że w miłości trzeba być wyrachowanym ? Trzeba grać , mieć dwie twarze
        ? A jak się spadnie to znów wdrapywać się ? Nie przywiązywać się ? Jak to
        zrobić brać na zimno, ale czy wtedy to jest miłość?
        • sagittarius954 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 16.02.09, 23:08
          To nie można kochać bezinteresownie?
          • natla Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 16.02.09, 23:53
            Sagi, a dasię kochać interesownie? Choć ponoć za porfel mozna nawet
            czuć miłosć, ale .....
            Każda mióść jest pierwsza, najpiękniejsza, najszczersza......i
            należy wiedzić po przeżyciu pierwszej, że zawsze się kończy. A potem
            przyjaźń i przywiązanie.....jak dobrze pójdzie.
            Miłosć jest stworzona dla prokreacji, a przywiązanie i przyjaźń dla
            wychowania i przeżycia starości.
            Wszystkie te uczucia są cudne. Miłość daje uniesienia, szczeście,
            męki, a przyjaźń i przywiązanie spokój i trwanie w szczęściu. Tylko
            naeży je zauważyć.
            • vivka7 Re: Do Natli 17.02.09, 00:27
              Nie moge sie z Toba zgodzic. MILOSC STWORZONA JEST DO PROKREACJI? Ty
              chyba piszesz o wspolzyciu plciowym a nie o milosci. Czy ja dobrze
              zrozumialam, ze uwazasz , iz milosc to wyłącznie sex i pożadanie
              fizyczne a kiedy ono minie to zostaje przyjazn ?
              Zeby kogos pozadac - wcale nie trzeba kochac przeciez.Nie trzeba
              milosci, zeby z kims isc do lozka. To zwykla potrzeba - jak jedzenie
              picie czy spanie.
              Milosc natomiast jest pragnieniem, pozadaniem sexem , potrzeba
              bliskoci, troska, tesknota, bolem rozlaki (nawet nie dlugiej),
              wymiana pogladow, wspolnym piciem kawy, czy spacerem po lesie ...
              Jest tym wszytkim naraz i o wiele wiecej
              • natla Re: Do Natli 17.02.09, 00:32
                Wszystko sie zgadza, ale pożądanie łączy sie z miłoscią, więc miłość
                pomaga w prokreacji....tak, pomaga naszemu gatunkowi, a nie jest
                tylko do rozmnażania stworzona. Racja. Miłość jest uczuciem wyższym,
                różniącym nas od zwierzą, choć potrafimy opisywać "miłosć" u
                zwierząt. Nigdy sie nad ty nie zastanawiałam....
              • izis52 Re: Do Natli 17.02.09, 07:52
                Przeczytaj może

                kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78525,3903359.html
                http://i39.tinypic.com/158a1w4.jpg
                • izis52 Re: Do Vivki 17.02.09, 07:57
                  Witaj Vivka.
                  Miało być do Vivki w związku z postem Natli.
                • natla Izis....... 17.02.09, 08:58
                  .....aż mnie zatkało. A ja myslałam, ze pierwzza na tę reprodukcję
                  wpadłam big_grin
                • sagittarius954 Sorki przeczytałem 17.02.09, 09:07
                  Stary, jak się człowiek zakocha, to się musi ożenić, mieć dzieci. Ty się nie
                  zakochałeś, ona ci się po prostu podoba.
                  łał to coś ze mną nie w porządku , ja tam chciałbym mieć dzieci, takie małe
                  śliczne bobaskismile
                  • natla Re: Sorki przeczytałem 17.02.09, 09:28
                    Do kogo to napisałeś? smile
          • vivka7 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 00:02
            tylko bezinteresownie! Nie warto probowac Milosci zrozumiec. To bez
            sensu przeciez. Kiedy minie - rozwazamy, dlaczego? I wtedy warto i
            wtedy mozna a nawet trzeba w imie pamieci, w imie wspomnien po tym,
            co minelo, odeszlo. Kiedy jednak kochamy - nie myslimy. I jest to
            naturalne, bo nie da sie przeciez obiektywnie analizowac UCZUCIA,
            ktore zawladnelo kazda komorka naszego ciala i umyslem calym...
            • natla Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 00:27
              100% racji Vivka. Potrafi całkowicie zawładnać umysłem i zmysłami...
              mózg nie myśli racjonalnie,a oczy widzą co chcą.I na tym to polega.
              Jak wszystko wraca do normy, to już koniec miłości, tej
              obezwładniającej i tylko zostaje zastanowienie.....jak to było
              mozliwe wink
              • vivka7 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 00:39
                To "potem" to NADAL MILOSC - tylko inny jej odcien. Dopiero wtedy -
                po pierwszych zauroczeniach widac jak silne jest to uczucie, ktore
                ich zwiazalo.
                • natla Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 00:50
                  Hmmmmmbywa i tak....niestety rzadko. Jak tak patrzę na swoje miłości
                  i miłości innych osób, to myslę, co napisałam. Ale nie wykluczam i
                  Twoich (mam nadzieję) doświadczeń. Ja ta miłos.ć potem nazwałabym
                  czułoscią, a to też fajne.
                  Rozebrałyśmy to uczucie prawie na czynniki pierwsze, a Sagiemu
                  chodziło chyba tylko o ten pierwszy etap. wink
                  • sagittarius954 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 00:58
                    Absolutnie sie nie zgadzam, "inni" całe tomy pisali o miłości a Wy kilka postów
                    i koniec ??? Jak kochać to do upadłegobig_grin
                    • natla Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 01:03
                      Ok. Ale jutro, choć.....noc przecież. Nic to, mówimy o uczuciu, a
                      nie o rzemiośle. wink
                      Dobranoc.
                  • vivka7 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 01:04
                    i tu masz racje - Jemu (S) chodzilo chyba wlasnie o ten "ogien" na
                    poczatku. Mysmy probowaly "zdefiniowac" MILOSC, ktora trwa dluzej
                    niz ..... No wlasnie - dluzej niz ILE? Kiedy MILOSC zmienia odcien?
                    Kiedy staje sie dojrzala i pelna? Staje sie w ogole? Pewnie tak, bo
                    jesli by bylo inaczej, to chyba nie byla miloscia a zauroczeniem,
                    ktore minelo...
                    DOBRANOC smile
                    • danske Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 01:25
                      smile facetom tylko o jedno chodzismiledobranoscsmile
                      • sagittarius954 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 08:29
                        gdybyś napisała - między innymi- byłabyś bardziej wiarygodnasmile
                        Nie zaprzeczam jednak całkowicie Twoim słowom. Ilu facetów i kobiet, tyle odmian
                        miłości , różnorakiej miłości .
                        • natla Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 09:05
                          Sagi, Danske ma dużo racji. Młoda zakochana dziewczyna ucieka od
                          seksu, boi się go (no, przynajmniej tak dawniej bywało wink)). Ona
                          oczekuje uwielbienia i wyniesienia na ołtarze. A chłopak zakochany?
                          Z automatu dąży do seksu. Tak juz jesteście skonstruowani. I to też
                          pewnie matka przyroda dobrze wymysliła, bo inaczej gatunek mógłby
                          być zagrożony wink

                          Kobieta potrafi kochać bez sksu, mężczyzna nie. Wszystko
                          przynajmniej do czasu wink)
                          • sagittarius954 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 09:11
                            tak nie za bardzo moge wypowiedzieć się w tym temacie , jak raz kończę drugi
                            odcinek moich "krótszych i dłuższych"...i nie chciałbym całych zwrotów
                            przepisywać z mojej kiepskiej pamięci, jedno jest pewne oboje , oboje pragną się
                            napełnić , napełnić to o czym nic nie wiedzą , czują tylko intuicyjnie potrzebę
                            i poddają się jej .
                            • izis52 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 09:36
                              Temat rzeka, ale czym byłoby życie bez miłości, bez wiary w jej
                              istnienie ? Z perspektywy lat ważna jest taka zwykła, po okresie
                              euforii - bez szczególnych uniesień, która pozwala być z sobą na
                              dobre i złe i mieć bezgraniczne zaufanie do partnera. Bardziej
                              intrygująca i podniecająca wyobraźnię jest ta, niespełniona lub
                              odrzucona. Taka miłość jest "sprawcą" najpiękniejszej literatury.
                              Ciekawe, co też Sagi napisze ?
                          • skrzydlate Re: natla? 17.02.09, 13:40
                            sorry Natla, ale nie rozumiem czegos? młoda zakochana dziewczyna ucieka od seksu? no no... jakos nie zauwazylam, ani 30 lat temu, ani 20, ani 10, ani teraz, znalo się paredziesiąt zakochanych panienek... jak sie kocha to na ogol sie kocha po całości, drabina, strych, kąt w stodole, za szafą.. kiedy chata wolna.. nawet jak niewolna.. a tiwi gra... jak sie kocha to sie kocha... mialas na mysli chyba chyba mlodą mocno nieśmiałą, zablokowana z problemami natury cielesnej i z tysiącem obaw ... to jest jakby procencik jedynei a nie zasada wink
        • easy.mamajka Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 20:18
          >Nie przywiązywać się ?<
          A moze zmienic na "przywiązuj sie,chociaz bedzie bolało"?
          Ból tez jest wpisany w nasze życie,także i ten "po miłosci".

          Spadanie i wdrapywanie też.Na szczęście.

          > ? A jak się spadnie to znów wdrapywać się ?

          Zapewne dzieki istnieniu skrajnych emocji doceniamy te przeciwne.Na
          szczescie emocje cechuje pewna plastycznosc - jakos sie mniej wiecej
          odradzamy,nawet po kleskach (zazwyczaj).
    • skrzydlate Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 13:34
      albowiem nic nie jest wieczne i każda rzecz, która ma poczatek ma i koniec, należałoby się zastanowić, dlaczego ludzie tak boja się zmian
    • waleria2 Re: Dlaczego miłośc boli...Sagittarius 17.02.09, 21:55
      Miłość nie boli...
      Miłość jest piękna...czysta..przezroczysta jak swawolne żródełko..tęczowa jak
      najpiękniejsza tęcza...
      Jest rozedrgana jak zorza polarna...czarowna jak dzieciecy świat...
      Rozkoszna jak słodkie ciasteczko...
      Sagi..kochać...być kochanym...tylko jedno uczucie jest równie piękne...
      Przyjaźń.


      • natla Skrzydlate..... 17.02.09, 22:32
        Nie zrozumiałaś, albo ja nieumiejętnie napisałam. Chodziło mi o to,
        że kiedy zaczyna się młodzieńcza miłosć, dziewczyna przeżywa ją
        inaczej, chlopak od razu myśli o seksie. Potem się proporcje
        wyrównują. Ale i tak.....e tam.
        • sagittarius954 Re: Skrzydlate..... 18.02.09, 06:36
          Żadne e tam , tylko z tą miłośćią trzeba coś zrobić smile
          • skrzydlate ok Natla, jasne, rozumiem, 18.02.09, 11:17

            Natla, no wiem, kobiety odebrały kindersztube taką a nie inną, generalnie jak patrzę - tak bardzo się od chlopcow nie roznia... dawne czasy .... patriarchalne wychowanie robi z nich delikatne kukiełki do subtelnego i delikatnego rozbierania uwentualnie zdobywania przy pomocy forteli, hihi... a burza w środku się gotuje az syczy... teraz jest normalniej i generalnie jasniej nieco w tej materii,
            skrzydlate było dziką i nieograniczoną dziewczynką, kochało jak szalone, teraz juz zmądrzało, jak kazdy chłopak, bo skrzydlate chłopakowate było wink


            Sagi - jak mądry chlopak to sobie poradzi, odwrotnie też wink
    • sagittarius954 A miłośc platoniczna? 18.02.09, 06:41
      Co powiecie moje panie na ten temat. Waleria już wspomniała ,ale o przyjaźni -
      nie mówię że jej nie ma między kobietą a mężczyzną , zapewne istnieje ale
      przyjaciele zechcą się spotykać często ... to juz krok od zafascynowania się
      drugą osobą . No mówię że istnieje przyjaźń ....smilesmile
      • bona0601 Re: A miłośc platoniczna? 18.02.09, 07:11
        Nie bardzo wierzę w miłość platoniczną. Ona zawsze ma ten podtekst seksualny. A
        że miłość boli..... Pewnie - są miłości bardzo trudne, bolesne, ale to także
        jakaś odmiana. Osobiście wolę miłość radosną , pełną nadziei i czułości. Miłość
        koniecznie musi być czuła. Nikomu nie życzę trudnej miłości.Ale przecież miłość
        - to ludzie. Od nich zależy , jaka ta miłość jest.
        • izis52 Re: Czy warto skoczyć 18.02.09, 08:04
          do rwącej rzeki miłość nie patrząc za i przed siebie ? To nie jest
          kwestia strachu, o którym mówi Skrzydlate. Człowiek będący w
          długotrwałym udanym związku - spotyka kogoś, zakochuje się, albo
          wydaje mu się, że to miłość, a nie krótkotrwałe zauroczenie
          innością, młodością, tego jeszcze nie wie. Odpowiedzialność i
          dojrzałość podpowiada: "wycofaj" się póki czas. Egoizm podszeptuje
          nie zabijaj tej miłości, bo zasługujesz na nią. Każde wyjście jest
          bolesne. Co o tym myślicie ?
          • skrzydlate Re: Czy warto skoczyć 18.02.09, 11:18
            skrzydlate ma w uchu, zrzuc z siebie te miłość bo zasługujesz na coś wartościowszego i tak tez czyni od lat nieustraszenie i niezmordowanie, czy to juz nałóg? o nie!!! ma nadzieje ze nie
      • vivka7 Re: A miłośc platoniczna? 18.02.09, 15:43
        A milosc platoniczna nie ma szans na przetrwanie, bowiem MILOSC
        wciaz "chce" wiecej i wiecej. Potrzebuje nade wszystko BLISKOSCI,
        zeby zasypiac i budzic sie razem. Gdzie zatem jest ten pulap do
        ktorego dazymy? I czy w ogole jest? Jesli jest to jest nim wlasnie
        przyjazn, ktora rozwija sie rownolegle z miloscia i zostaje NA
        ZAWSZE. Jesli jednak najpierw rozwija sie przyjazn, to milosc
        dolaczy do niej predzej, czy pozniej - to tylko kwestia czasu!
        • bona0601 Re: A miłośc platoniczna? 18.02.09, 18:06
          Nie jestem pewna, czy przyjażń może zamienić się w miłość. Odwrotnie , a
          właściwie równolegle - tak. Ale czy z przyjażni narodzi się uczucie ,które
          zapiera dech w piersi.....? Nie wiem. Ale w życiu zdarzają się takie rzeczy ,że
          wszystko jest chyba możliwe.Cenię sobie przyjażń, ale mnie się nie zdarzyło.
          Dlatego nie wiem.A w miłość platoniczną po prostu nie wierzę.To jakaś anomalia i
          cierpienie normalne chyba.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka