Dodaj do ulubionych

Ich starość

16.04.04, 14:19
Byc może nadejdzie dzień, że trzeba będzie Ojcu podać szklankę wody. Wszystko
jest możliwe, bo atmosfera w jego "rodzinie" jest fatalna. Czy będę umiał
wtedy się przełamać, czy mimo wszystko pomogę mu? Dziś nie umiem na to
pytanie samemu sobie odpowiedzieć. Siedziałem tak w Święta obok Niego, to tak
jakby ktoś znajomy - a nie mój Ojciec.
Obserwuj wątek
    • spyheart Re: Ich starość 17.04.04, 00:31
      sloggi napisał:

      > Byc może nadejdzie dzień, że trzeba będzie Ojcu podać szklankę wody. Wszystko
      > jest możliwe, bo atmosfera w jego "rodzinie" jest fatalna. Czy będę umiał
      > wtedy się przełamać, czy mimo wszystko pomogę mu? Dziś nie umiem na to
      > pytanie samemu sobie odpowiedzieć. Siedziałem tak w Święta obok Niego, to tak
      > jakby ktoś znajomy - a nie mój Ojciec.

      MASZ 100% racje nie wiem co moglabym dodac
      dla mnie moj ojciec to tez jest na etacie znajomego....
      • trzcina Re: Ich starość 17.04.04, 22:36
        Witajciesmile

        I co z ta krwia? Moj ojciec nawrocil sie ojcowsko, entuzjastycznie sie
        nawrocil, calkiem niedawno. Czort znajet dlaczego. A ja nie moge wyjsc poza
        poczucie, ze to znajomy. Nawet nie taki bardzo bliskisad Moja tesknota za nim
        sie wypalila, potrzeba kontaktu nie jest tak intensywna, jak byla w
        dziecinstwie (swoje 40+ mamsmile. Wychodzi na to, ze on wyrodny i ja wyrodnawink W
        tej kolejnosci, na moje usprawiedliwienie.

        pozdrawiam wszystkich "pozrozbijanych"
        przepraszam za brak polskich literek (taka klawiaturka mi sie dzis trafila)

        t.))
    • edeka5 Re: Ich starość 23.04.04, 11:54
      A ja mam inny problem. Jestem jedynym dzieckiem zarówno mamy, jak i taty. Wiem,
      że na starość tylko ja mogę się nimi zająć. Mieszkamy nie obok siebie. Jedno z
      rodziców mogę wziąć do siebie, ale nie oboje. Nawet nie chodzi o miejsce, bo
      jakoś byśmy się ścieśnili, ale taka sytuacja jest niemożliwa. Nie po to się
      rozwodzili, żeby na starość być razem.
      • zaciszanin Re: Ich starość 12.05.04, 11:39
        Obecnie nie - niestety sad((
        • warum Re: Ich starość 12.05.04, 20:26
          Ja opiekuje sie ojcem. Z wyboru i z koniecznosci. Gdy bylam mlodsza /..jak
          mialam 20-25 latsmile to wciaz sie balam co zrobie jak "ona" umrze? /bo byla
          powaznie chora/. Wiedzialam,ze bym musiala pojsc na pogrzeb, bo inaczej nie
          wypada, a z drugiej strony... mialam / i mamsad/ tak wielki uraz,ze serce mi
          stawalo jak przypadkowo spotykalam ja na ulicy. Ja kamienialam w srodku. I
          dlugo nie moglam sie uspokoic. Ja odkrylam swoje uczucia na zewnatrz dopiero po
          40-tce/wlasnie w necie/. Dzis po cwierc wieku bez slowa mysle,ze bym poszla na
          pogrzeb. Ale..dlatego,ze to bylaby ostatnia rzecz, ktora musialabym dla niej
          zrobic.
          Hmm... mysle,ze ona nawet nie wie jak bardzo mnie skrzywdzila. A ja... no coz..
          wciaz czuje tylko bol. Czy z tego sie nie powinno wyrastac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka