Dodaj do ulubionych

tak sobie pomyślałam

29.06.05, 10:35
Jakiś czas temu zadzwoniłam do znajomego, rozwodzącego się, oczywiście, ze
zwykłym pytaniem, jak się czuje. Wyszłam z założenia, że jak będzie chciał,to
powie, a jak nie, to zmyśli cokolwiek, w końcu z pistoletem mu przy głowie
nie stałam. Usłyszałam, że chu.... . No ok, domyślałam się, że humorem nie
tryska. Ale zaraz potem dowiedziałam się, że wszystko jest do d..., wszystko
olewa i w zasadzie na niczym mu nie zależy. Dobra, z założenia mu wolno, bo
mu ciężko, ale do jasnej cholery ileż można? Narzeka, że przyjaciele znikają
z jego życia, ale jakoś niespecjalnie daje im do zrozumienia, że mu zależy,
żeby byli (ulubione przez wszytskich "nie, to nie"). I nie mówcie, że jakby
byli prawdziwi, to by nie zniknęli; tego co on funduje nikt normalny by nie
zniósł; on też.
Piszę, bo z jednej strony chciałabym się dowiedzieć, czy to kiedyś minie. A z
drugiej- jak to możliwe, że mając chu.... podejście do życia, ktoś oczekuje,
że wszystko będzie wspaniale...?
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: tak sobie pomyślałam 29.06.05, 10:58
      rozwodnicy reprezentuja cała paletę charakterów.... sa tacy którzy z tej okazji
      staja sie duszą towarzystwa, sa tacy którzy ranią na oślep wszystkich w
      zasięgu.... i mnóstwo typów pośrednich
      twój znajomy nawyraxniej jest z gatunku depresyjnychsmile
      a przyjaciele nie zostawiają... ci prawdziwi wytrzymają wszystko rozumiejąc
      sytuację, moga tez rozumieć, że akurat nie potrzebujemy towarzystwa by się
      wypłakać komuś tylko chcemy najnormalniej w świecie być sami...
      • mmonisiek Re: tak sobie pomyślałam 29.06.05, 11:08
        Wiem, że czytanie w myślach się zdarza, ale jednak nie tak często jak byśmy
        wszyscy chcieli... I nawet od przyjaciół nie wolno tego wymagać...
        • bezecnymen Re: tak sobie pomyślałam 29.06.05, 11:12
          on nie wymaga chyba...może jest aktualnie w fazie: odp.... się wszyscysmile ja
          mu się nie dziwię też to zaliczyłem, a do szewskiej pasji doprowadzały mnie
          próby zajęcia mi czasu jakimiś rozrywkami,albo co gorsza poznawaniem jakiej
          kobietytongue_out
          • gracjanna1 Re: tak sobie pomyślałam 30.06.05, 01:44
            Znam to skads...mnie na randki umawialy moje corcie...uwazaly ze to bedzie dla
            mnie dobre eh Tylko ja uwazam ze nic na sile...no ja przepraszam ale nie
            • jarkoni Re: tak sobie pomyślałam 30.06.05, 02:58
              A dla mnie okres stagnacji i niechciejstwa to norma przy rozwodowej
              traumie...Nawet to, że nie chce się ze znajomymi, którzy zostali
              spotykać, ...Jeśli już to bardziej chce się poznawać nowych ludzi, oderwać się
              od tego co było...A jeśli uda się poznać kogoś interesującego to hmmm można
              dostać kopa i wyrwać się ze stagnacji i zacząć się cieszyć życiem
              znowu...Szczególnie jak się odmienną płeć pozna smile
    • anja_pl Re: tak sobie pomyślałam 30.06.05, 01:25
      jeśli ktoś uważa, że życie jest ch..., to nie może znaleźc nic co by sparwiło,
      że życie będzie wspaniałe.
      Jak się facet rozwodzi, a kochanka napisała mu pozew rozwodowy, to trudno, by
      tryskał energią, radością życia,
      jeśli już jest pod jej pantoflem to pewnie zdaje sobie sprawę z niewesołej
      sytuacji na przyszłośc
      i czego tu się cieszyć?
    • mmonisiek Re: tak sobie pomyślałam 01.07.05, 12:16
      Mam jeszcze jedno pytanie- jak myślicie, można tolerować upajanie się własną
      depresją...? Nie znam się na tym, bo nie jestem psychologiem, ale to chyba
      niekoniecznie najlepszy pomysł na życie...?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka