pisza i mowia, ze jak wybierasz sie w gory to musisz wziasc sobie czekolade. jak dzieci wysylalam na oboz to tez kazali im dac batoniki. ponoc ma to cos wspolnego z naglym obnizeniem temperatury...
doszlam do wniosku, ze chyba jest wystarczajace obnizenie temperatury, by dokonczyc napoczete przez dzieci opakowanie pralinees excellence. wlasnie oblizuje sie po osmej, zostaly jeszcze dwie. chyba je zjem, bo odchudzenie to i tak diabli wzieli, oczywiscie wszystko to przez to obnizenie...
gruba bede, ale jaki mam dzis przyjemny wieczor