A więc stało się to co musiało się w końcu stać. To czego należało się spodziewać, a jednak gdy wydarzyło się, było szokiem. Dnia 10 lipca 2006 w pobliżu wsi Ekażewo w Inguszetii Szamil Basajew stał się szachidem.
Wg. rosyjskiego SFB Basajew zginął podczas ich akcji, wg. strony czeczeńskiej w wybuchu ciężarówki przewożącej materiały wybuchowe.
Brakuje mi słów, aby wyrazić cokolwiek, zginął przwdziwy wojownik, posłużę się wiec cytatem:
„Śmierć zawsze jest o krok”.
Każdy, kto zakosztował smaku wojny, dobrze wie: śmierć zawsze jest o krok, na wyciągnięcie ręki, dzieli ją od ciebie jedna chwila, krótka jak lot kuli. Szamil Basajew może jutro zginąć; nawet kiedy piszę te słowa nie mam pewności, czy aby nie spotkał już tej swojej najwierniejszej towarzyszki broni – śmierci. Szamil jest śmiertelny jak każdy żołnierz i jak każdy z nas, ludzi. To jest taki sam jak ty człowiek z krwi i kości, którego życie może przerwać okruch żelaza, ledwo wyczuwalny w palcach. Właściwie można by powiedzieć, że dla wojny trwającej w Czeczenii jego życie bądź śmierć nie ma większego znaczenia, podobnie jak nie wpływa na jej przebieg los każdego innego mudżahedina. Ani śmierć Szamila nie spowoduje zakończenia tej wojny, ani też jego dalsze życie, choćby było bez reszty wypełnione robotami strzelniczymi, nie przechyli szali zwycięstwa. W tej wojnie walczy o swoją wolność i godność naród. Tysiące takich jak Szamil, którzy wystawiają się każdego dnia na kule i śmierć. Obok tych, co wzięli broń do ręki, stoją inni, którzy wspierają zbrojnych, karmiąc ich, chroniąc, lecząc z ran. Cały naród, bo nie można tu liczyć tych, którzy narodem być przestali przyjmując na siebie jarzmo rosyjskich niewolników. Walczą o naszą wolność. ,,Myślisz, że mi potrzebna jest wolność? – zapytał mnie kiedyś jeden z żołnierzy Szamila. – Nie, wolność potrzebna jest tobie, jemu, nam wszystkim! Moja wolność bez twojej nie jest nic warta”. Szamil nie trzymał w dłoniach dwu karabinów naraz, tylko jeden, nie nosił więcej amunicji niż przeciętny żołnierz ani nie wykazywał w boju więcej odwagi, niż każdy z jego towarzyszy pasujących się ze śmiercią. Tak samo jak oni patrzył przez celownik swej broni, przyciskając chłodną kolbę do policzka, i nie zabijał wrogów sprawniej ani więcej niż inni. Wcale nie potrafił lepiej od innych przemykać między kulami i tnącym powietrze żelastwem, o czym już tyle razy sam się przekonał. Ale nawet jeśli realnie ocenić znaczenie każdego pojedynczego żołnierskiego losu dla wyniku całej wojny i uznać, że nigdy nie jest on decydujący, to sam fakt istnienia kogoś takiego jak Szamil był i pozostanie dla czeczeńskich bojowników natchnieniem i obietnicą zwycięstwa. I takim będzie Szamil dla następnych pokoleń Czeczeńców, jeśli znowu przyjdzie im walczyć i umierać za ojczyznę. Jest natchnieniem. Jest symbolem żołnierskiej sławy, jakby właśnie w jego osobie ziszczała się przepowiednia dana w Koranie wojownikom Allaha: „A kto wędruje na drodze Boga, ten znajdzie na ziemi liczne miejsca schronienia, i rozległe” (4:100). To właśnie Czeczenia stoi dzisiaj na straży cywilizacji wolności, za nią samotnie przelewa krew. Każdy, kto twierdzi że jest inaczej, kto nie nazywa po imieniu poczętej w piekle potęgi miażdżącej Kaukaz, kłamie! Walczy garstka najdzielniejszych, ale ci wszyscy, którym zabrakło śmiałości aby porwać za broń, spoglądają dzięki nim z ulgą w stronę gór: dzięki Bogu, że się odważyli! Nawet ci, którzy upadli tak nisko, że zaprzedali się odwiecznemu wrogowi, w głębi duszy dumni są ze swych przeciwników: tamci godnie noszą imię Czeczeńca, tak dumnie i wysoko, jak nisko upadli zdrajcy. (...) To, co w 1944 roku zrobił Stalin, było niczym w porównaniu ze zbrodnią Jelcyna i Putina, dokonywaną dzisiaj na Czeczeńcach. Stalin nie wymordował ogniem artylerii i bombami kulkowymi dwustu tysięcy ludzi. Nie wprasował Groznego w ziemię, jak Hitler naszą Warszawę. Jest jeszcze jedna różnica między tym, co robił Stalin, a wyczynami Putina: wtedy świat nie wiedział o kaukaskiej tragedii. Dzisiaj – cały świat patrzy na ludobójstwo i udaje, że nie rozumie. Nikt dzisiaj nie ma prawa powiedzieć, że nie wiedział. Wszyscy wiecie, że w Czeczenii Rosjanie mordują naród. Wszyscy wiecie – a ja to słyszałem w grudniu 2003 roku na międzynarodowej konferencji w Antwerpii, gdzie w prezydium zasiadał członek Europarlamentu Bart Staes – że każdego miesiąca w Czeczenii przepada bez wieści sto kilkadziesiąt osób, wyciąganych nocą z domów przez zamaskowanych bandytów w rosyjskich mundurach. Żaden z tych ludzi już nigdy nie powraca. Wszyscy wiecie, że na terytoriach rosyjskich baz wojskowych i obozów filtracyjnych mnożą się masowe groby torturowanych i mordowanych ludzi. Każdy z was, wszyscy, jesteście winni tego, że Rosja otrzymała waszą milczącą zgodę na zbrodnię. Każdy z was! To nieprawda, to naiwne złudzenie, że kiedy Rosja zrobi już porządek w Czeczenii i ucichnie tam rzeź, o której świat nie chce słyszeć, wszystko wróci do normy, znów będziemy budować demokrację i nowy, lepszy świat. Wasz obłudny kompromis z sumieniem oznacza, że cywilizacja ery kosmicznej stoi na przegniłym fundamencie. To dzięki takim jak wy nowym porządkiem świata będzie demokratyczny totalitaryzm, najwyższa forma zniewolenia. Ponumerują was i zakolczykują niczym hodowlane bydło. Na nic więcej nie zasługujecie. I nadejdzie czas, kiedy Czeczenia będzie tym miejscem na Ziemi, gdzie wolność znajdzie swoją ostatnią ostoję. Niepozorny kraj u podnóża Kaukazu, z jego Szamilem – żywym czy martwym w czeczeńskim pałacu swobody, pod sklepieniem liści bukowego lasu.
Mirosław Kuleba (z przygotowywanej do druku książki „Szamil Basajew. Rycerski etos a powinność żołnierska”

.
Można bardzo różnie oceniać działaloność czeczeńskich bojowinków. Można uważać ich za terrorystów, morderców, zło wcielone... Ja jestem z nich dumny, tak jak dumny byłem z polski walczącej. Sława prawdziwym bojownikom wolności i wiary! Sława Szamilowi, największemu z wielkich! Jesteś nieśmiertelny Wilku! Sława Doku Umarowi, obecnemu prezydentowi Iczkerii, obyś prowadził dzielnie i odważnie! Nie ma szans na zwycięstwo, wszsytko stracone, tylko prawdziwe wilki wciąż trwają. Rosja jeszcze klęknie, wierzę w to, tak jak i wy wierzycie. Jeszcze zatańczymy razem taniec zwycięstwa... Allachu Akbar!