yaro_si
11.09.06, 18:28
W piątek przeżyłem swego rodzaju szok. Wybierałem się do Wrocławia na koncerty
na wyspie piaskowej. Czekałem na autobus linii 505 na 16:40. W tych samych
okolicach jest pociąg, ale stwierdziłem, że bliżej mi będzie kiedy pojadę tą
linią, a poza tym ostatnio były jakieś zamieszania z legitymacjami. Mniejsza o
to, wybrałem 505. Czekałem na transport do 17:30. Przyjechał, jak nie trudno
policzyć 50 min za późno. Jak spytałem kierowcę o przyczynę tegoż zjawiska,
odpowiedział mi, że jeśli mi się nie podoba to mogę zmienić linię, albo
przelecieć nad korkami we Wro. Nie wiem jak inni przewoźnicy sobie z tym
radzą, ale sobie radzą, a ja chyba pójdę za radą uprzejmego kierowcy.. Na
odchodne jeszcze coś bąknął pod moim adresem, ale to już zostawię bez
komentarza. Do pozostałych kierowców /kierowcy/ nie mam zastrzeżeń, niemniej
ten jeden /słyszałem, że nie mnie pierwszego/ skutecznie zraził.