arch. a prawo

IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 14:15
hej ;) właśnie staję przed wyborem szkoły tz.liceum ale już teraz chciała bym
się ukierunkować. Waham się pomiędzy prawem a architekturą krajobrazu. Jak
myślicie po których studiach jest łatwej o dobrą pracę i itp. Wiem że to dwa
różne światy ale mniejsza o to.
    • Gość: Barbara Re: arch. a prawo IP: *.proxnet.pl 14.05.10, 15:06
      Zanim pójdziesz na studia,to rynek zmieni się i nasycenie absolwentami wzrośnie
      o kilka razy.
      • Gość: Milka Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.10, 16:43
        no tak prawda ale chciałabym ukierunkować się już teraz. miałam zamiar iść na
        profil z rozszerzoną historią , wos-em i angielskim. Ale na architekturę trzeba
        głównie matematykę geografię i już sama nie wiem ;(
        • dystansownik Re: arch. a prawo 14.05.10, 18:24
          Idź tam gdzie masz już kogoś z rodziny w zawodzie, żeby Ci załatwił później
          start na początek.
          • Gość: z. Re: arch. a prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.10, 18:52
            jesli masz zdolnosci artystyczne ,wyobraznie ,lubisz
            rysowac ,ciekawi cie natura to wybralabym architekturę.
            prawo hmm -dobrze miec plecy ,poza tym to dosc nudny zawod ,ja
            np.wole cos tworzyc ale co kto woli.
            • Gość: Milka Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 15.05.10, 12:09
              mam w rodzinie prawników ;)
              • Gość: gość Re: arch. a prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.10, 15:29
                Powiem tak-dużo zależy od tego który kierunek studiów bardziej Ciebie
                interesuje. Nie wybieraj studiów na zasadzie ,,interesuje mnie architektura, ale
                po prawie jest łatwiej o pracę, to wolę prawo" czy na odwrót. Jeśli wybierzesz
                studia, które Ciebie nie interesują, to pomimo dobrych chęci nie będziesz miała
                dobrych ocen. A poza tym później męczyłabyś się całe życie, bo wykonywałabyś
                znienawidzony zawód. Może dobrym pomysłem byłaby wizyta w poradni
                psychologiczno-pedagogicznej (nie bój się tej nazwy :P ), żeby zrobić takie
                testy, to wtedy wyjdzie, w jakim kierunku powinnaś pójść ;) Chyba, że sama wiesz
                co Ciebie interesuje. Może po architekturze jest jeden problem. Kiedyś
                rozmawiałam z taką panią architekt, która ma swoją ,,pracownię" (nie wiem jak to
                fachowo się nazywa) i mi mówiła, że jak ktoś nie ma znajomości, to będzie
                problem, bo chodzi o to, że ludzie zaraz po studiach mają suchą wiedzę, a zero
                praktyki. I żeby wyszkolić absolwenta architektury, to trzeba wydać 50-100
                tysięcy zł, dać mu pensję, komputer ze specjalnym oprogramowaniem itp. I na
                pewno taka osoba na początku zepsuje trochę projektów, a co za tym idzie, straci
                się kasę, zanim taka młoda osoba nabierze wprawy. I ta pani opowiadała, że osoba
                zaraz po studiach potrzebuje ok. 2 lata praktyki, zanim będzie dobrym
                pracownikiem. I dlatego osoba bez znajomości będzie miała problemy, żeby znaleźć
                pracę, bo jak już jakieś biuro architektów chce kogoś zatrudnić, to osoba oprócz
                studiów musi mieć kilka lat praktyki, bo bez tego nie dostanie pracy. I jak ktoś
                ma rodziców architektów, to zaraz po studiach może iść pracować u rodziców, żeby
                nabrać praktyki. I ta pani powiedziała mi, że jakby miała przyjąć jakąś młodą
                osobę, która jest zaraz po studiach, to nie przyjęłaby takiej osoby i ludzie ,,z
                branży" postąpiliby podobnie. I że ona to przyjęłaby swoje dzieci do swojego
                biura, ewentualnie dziecko kolegi. Ale obcej osoby, która jest świeżo po
                studiach to nigdy w życiu by nie przyjęła, bo to za dużo strat. Przynajmniej tak
                słyszałam od architekta. Więc musiałabyś to wziąć pod uwagę. Ale z drugiej
                strony masa osób studiuje architekturę np. na Politechnice czy Akademii
                Rolniczej (architektura krajobrazu) i pewnie wielu studentów nie ma w rodzinie
                architektów i znajduje jakąś pracę (ale pewnie nie wszyscy mają pracę, bo co
                roku są tysiące absolwentów architektury i ciężko żeby te osoby znalazły pracę w
                wyuczonym zawodzie). Z tego co wyczytałam, to masz w rodzinie prawników, to może
                miałabyś łatwiej, ponieważ magistra prawa można mieć bez problemu. Ale jak ktoś
                idzie np. na aplikację adwokacką, to musi sobie znaleźć patrona, a to trudno i
                jak ktoś nie chce sobie brać aplikanta, to takiego prawnika nie można do tego
                zmusić siłą. Więc teoretycznie dla Ciebie prawo byłoby lepsze, bo jak w rodzinie
                masz prawników, to pewnie łatwiej byłoby Tobie znaleźć patrona. Ale musisz to
                przemyśleć, bo może wyjść, że pójdziesz na prawo i będziesz tego żałować
                przemyśl sprawę i zobacz co Ciebie najbardziej interesuje
                • Gość: delikt Re: arch. a prawo IP: *.chello.pl 16.05.10, 15:44
                  "Ale jak ktoś idzie np. na aplikację adwokacką, to musi sobie znaleźć patrona, a
                  to trudno i jak ktoś nie chce sobie brać aplikanta, to takiego prawnika nie
                  można do tego zmusić siłą"

                  Nie musi sobie znajdować patrona. Regulaminu aplikacji adwokackiej:

                  "Aplikant odbywa aplikację pod kierunkiem patrona wyznaczonego przez dziekana
                  okręgowej rady adwokackiej spośród adwokatów spełniających kryteria wymienione w
                  ust. 2"

                  "Aplikant ma możliwość wskazania patrona, pod którego kierunkiem chciałby
                  odbywać aplikację. W takim przypadku jest zobowiązany do przedstawienia
                  pisemnego oświadczenia patrona o gotowości podjęcia się wobec niego obowiązków
                  patrona."

                  Co oczywiście nie oznacza, że wybór prawa to sielanka i zagwarantowana dobra
                  praca. Samo życie :)
                  • dystansownik Re: arch. a prawo 16.05.10, 15:52
                    > "Aplikant odbywa aplikację pod kierunkiem patrona wyznaczonego przez dziekana
                    > okręgowej rady adwokackiej spośród adwokatów spełniających kryteria wymienione
                    > w
                    > ust. 2"
                    >
                    > "Aplikant ma możliwość wskazania patrona, pod którego kierunkiem chciałby
                    > odbywać aplikację. W takim przypadku jest zobowiązany do przedstawienia
                    > pisemnego oświadczenia patrona o gotowości podjęcia się wobec niego obowiązków
                    > patrona."
                    >
                    > Co oczywiście nie oznacza, że wybór prawa to sielanka i zagwarantowana dobra
                    > praca. Samo życie :)

                    Nie wiem jak to w rzeczywistości wygląda, bo z prawnikami dużych doświadczeń nie
                    mam, ale znając to "samo życie" o którym piszesz, to biorąc pod uwagę ilość
                    studentów, a tym samym absolwentów prawa, podejrzewam, że bez "wskazania"
                    patrona, dostać jakiegoś graniczy z cudem.
                    • Gość: delikt Re: arch. a prawo IP: *.chello.pl 17.05.10, 05:29
                      Wkleję raz jeszcze:

                      "Aplikant odbywa aplikację pod kierunkiem patrona wyznaczonego przez dziekana
                      okręgowej rady adwokackiej"

                      Nie znajdziesz patrona, zostanie Ci przydzielony.
                    • sundry Re: arch. a prawo 17.05.10, 18:02
                      Wcale nie graniczy z cudem,przynajmniej u adwokatów i radców.
                • dystansownik Re: arch. a prawo 16.05.10, 16:09
                  Zacznę od tego, że jeśli piszesz tak długie wypowiedzi, to pasowałby wstawić
                  trochę akapitów, odstępów, itd. Wszystko w jednym ciągu jest mało czytelne.

                  > Może dobrym pomysłem byłaby wizyta w poradni
                  > psychologiczno-pedagogicznej (nie bój się tej nazwy :P ), żeby zrobić takie
                  > testy, to wtedy wyjdzie, w jakim kierunku powinnaś pójść

                  Imho bezsens. Nietrudno zastanowić się i samemu odpowiedzieć sobie na pytanie co
                  uważa się za lepsze. Trzeba tylko pominąć wszystkie opinie narzucanie przez
                  innych wokół.

                  > Może po architekturze jest jeden problem. Kiedyś
                  > rozmawiałam z taką panią architekt, która ma swoją ,,pracownię" (nie wiem jak t
                  > o
                  > fachowo się nazywa) i mi mówiła, że jak ktoś nie ma znajomości, to będzie
                  > problem, bo chodzi o to, że ludzie zaraz po studiach mają suchą wiedzę, a zero
                  > praktyki.

                  To jest problem całej branży, nie tylko architektonicznej, ale też np.
                  budowlanej. Oczywiście bez znajomości ludzie sobie jakoś dają radę, ale ze
                  znajomościami jest o wiele łatwiej.

                  > I żeby wyszkolić absolwenta architektury, to trzeba wydać 50-100
                  > tysięcy zł, dać mu pensję, komputer ze specjalnym oprogramowaniem itp. I na
                  > pewno taka osoba na początku zepsuje trochę projektów, a co za tym idzie, strac
                  > i
                  > się kasę, zanim taka młoda osoba nabierze wprawy.

                  Tu sprawa rozbija się o to, czy chce się rozwijać firmę czy nie. Jak ktoś chce
                  pracownika, to nie mogąc znaleźć go z ulicy, sama musi sobie go poduczyć.
                  Zresztą o jakim zepsuciu projektów tu mowa. Absolwentowi bez kilku lat
                  doświadczenia oficjalnie i tak nic nie wolno samemu zaprojektować, bo nie ma
                  uprawnień.

                  > I ta pani opowiadała, że osob
                  > a
                  > zaraz po studiach potrzebuje ok. 2 lata praktyki, zanim będzie dobrym
                  > pracownikiem. I dlatego osoba bez znajomości będzie miała problemy, żeby znaleź
                  > ć
                  > pracę, bo jak już jakieś biuro architektów chce kogoś zatrudnić, to osoba opróc
                  > z
                  > studiów musi mieć kilka lat praktyki, bo bez tego nie dostanie pracy.

                  Standard w całej branży architektonicznej i budowlanej. Oczekuje się absolwentów
                  z kilkuletnim doświadczeniem.
                  W przypadku projektantów podejrzewam, że osoba z 2-letnim doświadczeniem jest
                  ok, bo już sama da radę coś zaprojektować (szef tylko podpisze projekt jako swój
                  i zgarnie za to 90% zysku), a jednocześnie jeszcze nie ma uprawnień żeby zacząć
                  myśleć o ucieczce w poszukiwaniu lepszych warunków.

                  > I ta pani powiedziała mi, że jakby miała przyjąć jakąś młodą
                  > osobę, która jest zaraz po studiach, to nie przyjęłaby takiej osoby i ludzie ,,
                  > z
                  > branży" postąpiliby podobnie. I że ona to przyjęłaby swoje dzieci do swojego
                  > biura, ewentualnie dziecko kolegi. Ale obcej osoby, która jest świeżo po
                  > studiach to nigdy w życiu by nie przyjęła, bo to za dużo strat. Przynajmniej ta
                  > k
                  > słyszałam od architekta.

                  Kolejny standard. W sumie mnie takie postępowanie nie dziwi, bo jest to
                  nadzwyczaj logiczne, ale niestety sprawia, że znajomości nabierają dużego znaczenia.
                  O ile przyjmując kogoś z ulicy zaraz po studiach firma (a tym samym ta Pani)
                  inwestuje wyłącznie w pracownika i zysk jaki może przynieść w przyszłości, to
                  zatrudniając np. syna kolegi, dodatkowo buduje tzw. kapitał relacyjny. Coś na
                  zasadzie, ja klepię Ciebie po plecach, a Ty mnie i wszyscy sobie wzajemnie
                  pomagamy w naszym kółku wzajemnej adoracji.
                  • Gość: z. Re: arch. a prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.10, 16:16
                    ;)dokladnie tak jest jak to wyjasnil dystansownik.
                    nie tylko w branzy architektonicznej ,także w medycznej ( choc tutaj
                    byc moze mniej) ,podobnie jest na uczelniach itd...w urzedach
                    miasta..
                  • Gość: gość Re: arch. a prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.10, 11:57
                    Mam kilku znajomych prawników (adwokaci, notariusze itp.) i powiedzieli, że np.
                    jak on nie chce to nikt go nie zmusi do przyjęcia aplikanta i jakiś tam dziekan
                    czy inny go nie przekona. I np. taki adwokat powiedział, że niedawno chodził
                    taki chłopaczek, który dostał się na aplikację adwokacką, ale jemu się nie
                    chciało i go nie przyjął. Później chłopak poszedł do ORA, że nie może sobie
                    znaleźć patrona i ,,padło" na niego. Ale że jemu się nie chciało, bo to miałby
                    na głowie jakiegoś ,,gówniarza", to powiedział, że on nie ma warunków na
                    trzymanie aplikanta (a stwierdził, że to kłamstwo, bo już miał kiedyś kilku
                    aplikantów pod opieką i było ok, ale już mu się nie chce trzymać kogoś i
                    praktycznie wszystkiego uczyć). I dowiedziałam się, że niby wszystko ładnie
                    pięknie, że jak ktoś sobie nie znajdzie patrona, to takiemu aplikantowi się
                    przydzieli patrona, ale to jest tak ładnie tylko na papierku, bo rzeczywistość
                    wygląda zupełnie inaczej. I sami prawnicy się śmieją z tych ,,ideałów". A z tego
                    co sami prawnicy mówią, to jak jakiś aplikant sam nie znajdzie patrona, to na
                    pewno patrona mu nie przydzielą, bo adwokaci czy notariusze będą się wykręcać,
                    wystarczy byle jaki powód (nawet zmyślony), żeby pozbyć się danej osoby. I że
                    jeszcze jak na aplikację sędziowską czy prokuratorską jest tak, że np. w sądach
                    zwolniło się 100 miejsc na całą Polskę, to robi się egzamin i przyjmują tylko
                    100 najlepszych osób na całą Polskę, to z aplikacją adwokacką, notarialną czy
                    radcowską jest tak, że na egzaminie można mieć max. 150 punktów i wystarczy mieć
                    100 punktów, żeby się dostać (a ostatnio dostało się chyba 70-80% chętnych). I
                    sama słyszałam jak kilku prawników się śmiało, że jakby wszystkie osoby znalazły
                    patronów, to wypadałoby po 15 aplikantów na jednego radcę prawnego, bo co roku
                    są tysiące absolwentów na całą Polskę biorąc pod uwagę państwowe i prywatne
                    uczelnie (na samym Uniwersytecie Wrocławskim co rok jest średnio 1000-1100
                    absolwentów prawa, to podliczcie sobie ile to jest w skali całego kraju). Wiem,
                    pewnie mnie zaraz zakrzyczycie, że to co mówią tamci prawnicy, to niezgodne z
                    przepisami itp. Ale taka jest rzeczywistość-jak sam nie znajdziesz patrona, to
                    możesz się pożegnać z aplikacją, bo jak taka Okręgowa Rada Adwokacka zgłosi się
                    do jakiegoś adwokata, żeby przyjął aplikanta, to taki adwokat nie przyjmie
                    takiego biedaka i taki aplikant zostanie ,,na lodzie". I to nie jest wymyślone
                    czy coś, tylko tak słyszałam już od kilku prawników. I że jak nie ma się
                    nazwiska, to są inne metody załatwiania sprawy. I z opinii słyszałam, że jest
                    łatwiej z sądem czy prokuraturą pod tym względem, że np. jest 100 miejsc na całą
                    Polskę, zrobi się egzamin, przyjmie się 100 najlepszych osób i roześle się te
                    osoby po różnych sądach czy prokuraturach i jakoś środowisko ,,wchłonie" tych
                    aplikantów (ale zanim się zrobi aplikację, później asesura itp.), to jak ktoś w
                    wieku 24 lat dostanie się na aplikację sędziowską, to jak w wieku 32 lat skończy
                    asesurę i zostanie sędzią, to będzie dobrze. A taka osoba ,,wyrobi się" w tym
                    środowisku jak będzie miała 40 lat-takie są realia. A w zawodzie adwokata,
                    notariusza, czy radcy prawnego to nie jest tak ,,regulowane", bo np. może być
                    ,,małe zapotrzebowanie" na adwokatów, a tu na aplikację dostanie się 80%
                    chętnych i myślicie, że środowisko ,,wchłonie" wszystkich? Może w marzeniach. I
                    słyszałam już od różnych prawników opinie o dobrych absolwentach prawa, którzy
                    marzyli o aplikacji radcowskiej i że nikt ich nie wziął, to musieli się pożegnać
                    i np. później takie osoby pracowały jako urzędnicy. I po prostu jest taka
                    rzeczywistość-umiesz liczyć-licz na siebie. Jak sam sobie człowiek nie załatwi
                    patrona, to inni mu nie załatwią
                    • dystansownik Re: arch. a prawo 17.05.10, 17:59
                      Szczerze mówiąc, to wcale mnie nie dziwi to o czym piszesz. Przepisy przepisami,
                      ale w zderzeniu z rzeczywistością może być całkiem inaczej.
                      Niestety nazbyt często zapomina się właśnie o tak ważnym czynniku jak
                      "chłonność" rynku, czyli nawet nie zapotrzebowanie na danych ludzi, ale ilu tych
                      ludzi można na tym rynku upchać.
                      To jest problem nie tylko środowisk prawniczych. W przypadku inżynierów jest
                      bardzo podobna sytuacja. Świeżaków nie chce się zatrudniać, bo to może być
                      zbędny wysiłek dla pracowników i wydatek dla firmy. Limit osób jakie rynek jest
                      w stanie wchłonąć zmienia się pod wpływem pewnych czynników, ale nie jest
                      nieograniczony. W pewnym momencie jeśli produkcja nowych ludzi jest zbyt duża,
                      to kończy się tym, że starzy ich wszystkich nie chcą lub nawet nie mogą przyjąć.
                    • sundry Re: arch. a prawo 17.05.10, 18:06
                      Chyba przesadzasz. Ja dostałam się na aplikację właśnie w zeszłorocznym masowym
                      naborze, wszyscy moi znajomi ze studiów też, nikt nie miał problemu ze
                      znalezieniem patrona. Za to na notarialnej faktycznie jest kłopot.
          • Gość: poik Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.10, 11:43
            Też bym tak radziła, skoro i jedno i drugie Ci się podoba.
            Rodzina i znajomi w branży dużo ułatwiają.

            Poradni psycholgoczno-pedagogicznych nie doradzam, byłam w takiej w gimnazjum i
            jedyne, co mi to dało, to odrobina rozrywki :P W testach i tak wyszło to, co
            chciałam, żeby wyszło ;)
            • Gość: Milka Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.10, 17:15
              Byłam u doradcy zawodowego "pic na wodę" mówi to co chce się usłyszeć.
              Właśnie mi podoba się i prawo i architektura a ostatnio zaczynam także myśleć o
              np. finansach i bankowości to podobno jeden z najlepiej zarabiających sektorów.
              Boje się że jeśli będę ukierunkowywać się na prawo(czyt. historia , wos , język)
              to później jeśli się nie dostane to koniec z moimi wymarzonymi studiami a także
              z innymi dobrymi kierunkami.
              • Gość: z. Re: arch. a prawo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.10, 19:27
                w twoim wieku zmieni ci sie jeszcze z 5 razy;)
                ,finanse i bankowosc odradzam jesli nie przepadasz za monotonią i
                typowo biurową robotą ,jak liczysz tylko na kasę to sie przeliczysz
                obawiam sie.
                • Gość: Milka Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.10, 11:51
                  krakow.gazeta.pl/krakow/1,37650,7711324,Mlodzi_najchetniej_garna_sie_do_architektury.html
                  Jednak chyba ta architektura to dobry pomysł ;)
                  • Gość: x Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.10, 12:59
                    tak w ogole to teraz na uczelniach na prawo czesto wymagaja zamienni historia lub matemtyka, wiec chyba lepiej inwestowac juz w klase z matma, bo i na prawo bedzie Ci latwiej sie przerzucic i na architekture
                    • Gość: Milka Re: arch. a prawo IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.10, 19:58
                      no tak ale historię można wykuć a matme trzeba rozumieć a tak to można na
                      typowym "lajcie" podstawową zdawać...
Pełna wersja