Dodaj do ulubionych

Dyslektyk na studiach.

IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.11, 12:41
Bardzo ładny artykuł, szkoda tylko że nie opisujący prawdziwego podejścia niektórych nauczycieli do problemu. Kilka przykładów z mojej edukacji (mam dysgrafię)

Gimnazjum i liceum :

Polonistka : z jednej strony wściekała sie jak oddawałam jej prace ręczne, z drugiej za prace przepisaną na komputerze dostałam ocenę "automatycznie" obniżoną. Przecież jak piszę na komputerze to napewno poprawiłam to i owo! (przez 3 lata nie udało jej sie tego udowodnić)

Poza tym twierdziła że fakt że siedzę w jednym rzędzie z chłopakiem też dysgrafikiem (nawet gorszym odemnie, bo o ile ja robię niesamowicie długie przerwy między poszczególnymi wyrazami, on ich niemal wogóle nie robił) wpływa na to że albo on pisze gorzej albo ja. Z kolei siedzenie w ławce z "normalnym" uczniem w jakiś tajemniczy sposób powodowało że tenże uczeń pisał gorzej.

Historyczka : 2.5 roku porównywała moje klasówki napisane "dobrze" (czyli zaliczone) z tymi napisanymi "źle" (oblanymi) by udowodnić swoją teorię że dysgrafia nie istnieje a ja specjalnie piszę źle gdy sie nie nauczyłam, natomiast gdy sie nauczyłam piszę "normalnie". Nic nie znalazła, ale i tak przy całej klasie sugerowała "możliwość" że oszukuję.

Nauczycielka Wiedzy o społeczeństwie : odmówiła sprawdzania moich prac bo "nie ma czasu na sprawdzanie prac napisanych niewyraźnie z czystej złośliwości".

Matematyk : "Takie osoby jak ty to powinny iść do szkoły specjalnej a nie zajmować czas normalnym, zdrowym dzieciom!"

Klasa która na początku nie zwracała uwagi na moje pismo, zaczęła sie potem zastanawiać czy może nauczyciele nie mają racji. W końcu jak nauczyciel przy całej klasie sugeruje że jestem oszustką i mam sfałszowane papiery to musi mieć jakiś dowód na to nie?

Matura : pisałam na komputerze i miałam przydzieloną 4 osobową komisję (dla jednej osoby!). Na polskim uważnie patrzyli czy aby napewno nie korzystam z internetu (jak mogłam skoro internet był odłączony?), funkcji poprawiania pisania (też odłączone) czy ściąg. Na angielskim już sie uspokoili i głównie czytali gazety.

Na studiach wolałam papierka nie pokazywać w obawie że znowu będe uznana za oszustkę. Ale tutaj tak długo jak piszę drukowanymi literami, nie ma problemu. Zresztą wykładowcy twierdzą że wśród tylu dziwnych typów pisma co zdążyli zobaczyć, moje nie jest jeszcze takie najgorsze.
Obserwuj wątek
    • Gość: Bzdura Re: Dyslektyk na studiach. IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.11, 12:48
      "wydłużenie czasu pisania matury z języka polskiego "
      "Nauka języków obcych jest szczególnie uciążliwa dla dyslektyków"
      a to od kiedy?? Barania głowo, nie pisz, jak się nie znasz!

      Poza tym termin "dyslektyk" nie jest zbyt grzeczny.
      Mówi się "osoba z dysleksją".
      • Gość: Bzdurrra! Re: Dyslektyk na studiach. IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.11, 12:52
        "a sami dyslektycy w okresie kształcenia są zobowiązane do uczestniczenia w wielu zajęciach pozalekcyjnych, pomagających walczyć z problemem."
        "Hans Chrystian Andersen"
        Litości!! co za nieuk to pisał??

        a ponadto
        "„Gazecie Wyborczej” Marta Bogdanowicz, dyrektor Instytutu Psychologii UG i założycielka Polskiego Towarzystwa Dysleksji." Marta Bogdanowicz jest profesorem, to primo (trochę szacunku, ośla głowo) i WSPÓŁzałożycielką PTD.

        Co za k.retyni wam te artykuły piszą?
    • Gość: gr_di Analityk finansowy z dyskalkulią? IP: 213.241.90.* 03.04.11, 22:21
      - To jest możliwe!!! K*** jego mać! Tragedia. Naprawdę nie ma się czym chwalić. Obecny system edukacji to jakaś porażka!
    • Gość: m Re: Dyslektyk na studiach. IP: *.dynamic.chello.pl 03.04.11, 22:35
      W podstawówce zdiagnozowali u mnie dyslesje, ale nigdy nie używałem. Pracowałem nad tym i jakoś udało mi się dobrze napisać mature w normalnym czasie. Moim zdaniem dysleksja dotyczy tylko dzieci. W liceum normalne pracowite osoby nauczą się to kontrolować. Mimo tego, że nadal trochę bazgrze i zdarza mi się zamieniać litery (i to kompletnie bez sensu) nie staram sobie nic ułatwiać papirkami. Przecież nie powiem pracodawcy, że czegoś nie zrobię bo mam dyscośtam. Niech osoby, które mają dysleksje przyłożą się do pracy i zaliczają na normalnych warunkach to nie będzie problemu wysypu dyslektyków. Bo przecież łatwiej przygotować się trochę do testu w poradni niż nad czymś porządnie npopracować.
      • titta Re: Dyslektyk na studiach. 21.04.11, 23:10
        Czyli nie masz dysleksji. co najwyzej lekka dysgrafie. Vide, zdjagnozowali na wyrost.
        Wielu rodzajow dysleksji nie da sie kontrolowac, bo to glebszy problem niz pisanie: problem z rownowaga, widzeniem, skupieniem sie nad tekstem, pamiecia wzrokowa. To jak by powiedziec, ze czlowiek niedoslyszacy moze nad tym panowac. Moze nauczyc sie obejsc problem i czytac z ruchu ust ale nadal bedzie niedoslyszal.
        Zeby poprwnie napisac dyslektyk potrzebuje wiecej czasu. Ew. nie potrzebuje ale wtedy nie ocenia sie jego pisma/ortografi. Chyba, ze dysleksja jes naprade powana i standardowy czas nie wystarcza na przeczytanie pytan.
        A w pozniejszym zyciu dysleksja moze nie miec wplywu: nalez byc tak dobrym aby miec sekretarke albo szefa, ktory sprawdzi wszystkie teksty i oficjalne maile (jak w moim przypadku :)
    • kerkopithekion pytanie 03.04.11, 23:08
      ... do znających się na rzeczy
      szkoły kończyłam tak dawno temu że aż się sama dziwię, ludzie tak długo nie żyją ;)
      a kończyłam tych szkół całe mnóstwo, podstawówkę, liceum (w starym stylu, gimnazjum wtedy jeszcze chwała bogu nikt nie wymyślił), jedne studia, drugie studia, studia doktoranckie...
      i przysięgam: nie spotkałam ani jednego dyslektyka, w ogóle żadnego dys
      niektórzy owszem bazgrali, inni mieli skłonności do byków - ale jakoś się potrafili zebrać w sobie i pisać w miarę czytelnie i bez błędów
      z czytaniem o ile pamiętam nikt nie miał jakichś szczególnych problemów
      a teraz - gdzie nie spojrzeć, jakaś diagnoza i zaświadczenie
      więc może mi ktoś odpowie: czy ten defekt pojawił się w ciągu ostatnich 30 lat...?
      • titta Re: pytanie 21.04.11, 23:15
        Nie wierze, ze nie spodkales.
        Co najwyzej te lata temu osoby z dys nie konczyly studjow tylko ladawaly z latka "idiota, bo pisac nie umie" na stanowiskach fizycznych.
        Moja rodzina tez tak uwazala jak ty, dopuki sie nie wydalo, ze pewna starsza, bardzo oczytana i inteligentna osoba w rodzinie nie umie praktycznie pisac. A ja sie zalapalam na prezent w genach.
        BTW. Z dys. spokojnie mozna zrobic doktorat (w naukach scislych).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka