Gość: pomocy
IP: 31.178.63.*
07.01.13, 01:51
Witam, napiszcie proszę co sądzicie.
W liceum miałm problemy ze sobą, zaburzenia odżywiania, depresja na, którą składało sie wiele czynników. Przez to wszystko oblałam mature z matmy i musiałam poprawiać w sierpniu. Zdałam ją (uczyłam się sama i zdałam na 70%), ale na studia było juz za późno. Troche pracowałam, zaczęłam jakąś szkołe policealną. Inni poszli normalnym torem, co było bardzo frusrtujące. W maju poprawiłam wyniki matury, jednak nie dało to aż tak dobrych rezultatów(nie przyłozyłam się- nie czułam celu). Z "braku laku" poszłam na studia, które mnie nie interesują. Podsmowując- mam rok do tyłu, teraz jestem w trakcie 1 roku tych studiów. Od roku także pracuje weekendowo. Przez ten czas poradziłam sobie jakoś z tym wszystkim, narazie jestem czysta. Mam mało czasu na użalanie sie nad sobą. Ale chciałabym studiowac to, co kocham. Problem w tym, że ZNOWU musze pisać maturę. Na tę w maju tego roku już nie zdążę sie przygotować, więc dopiero na kolejną (jakies kursy, korepetycje) co daje nam 3 lata przestoju. Nie wiem co robić. Czy rzucać te studia, które już zdązyły mi obrzydnąć i ufać, że dostanę sie na mój wymarzony kierunek, czy brnąc w to dalej. Jednak 3 lata.... Myslałam, żeby pociągnąc te studia i zacząc tamte, ale niestety tutaj mam mnóstwo nauki i koliduje to z nauką do matury. Poza tym wtedy musiałąbym płacić za drugi kierunek ;/ Wiem, że do tej matury na pewno sie przyłoże. Ale rodzice moga tego nie zrozumiemiec. Nie ma sie co dziwić z drugiej strony. Teraz jestem na kierunku humanistycznym a chce iść na weterynarie.
Napiszcie opinie swoje, ja wyciągne wnioski :D Dzieki:D