Gość: stara;(
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
28.01.05, 15:58
czesc, teraz was zbulwersuję ale to nie prowokacja :)
zrobiłam licencjat zaocznie (państwowa uczelnia) i pracując w miejscu które
lubiłam. teraz jestem na pierwzym roku na tej samej uczelni ale na innym
wydziale, jestem rocznik 1980, a wiec stara dupa ;)
jakoś tak mi się zachciało iśc na magisterskie z zupełnie innej dziedziny a
egzamin wstępny na dzienne postanowiłam zdawać najzwyczajniej z oszczędności.
I żałuję, że nie wybrałąm zaocznych :((((
dlaczego?
1.ludzie, ludzie ludzie
Na zaoczynych było parę rozwiedzionych pań po czterdziestce, kilka pind z
tipsami , kilku dresów i reszta "normalni" ,całkowity przektój
społeczny.Swoją drogą z tymi dresami to nie jest do końca tak jak sie tu
często pisze. Nie zauwałyłam u nich jakiejś szczehólnej skłonności do
kombinatorstwa, lecz czasem tylko przerażenie na myśl o wkuwaniu wyrażane z
licznymi przerywnikami, szczere dobre chęci i niepewnośc czy starczy sił na
zamiary, miało to swoisty urok ;) jeszcze jedno, miło partezć jak taki dres
stara sie "wyjść na ludzi", z gorliwością neofity sam siebie poprawia kiedy
powie coś niegramatycznie lub przeprasza na "wymsknięty " wulgaryzm, stara
sie być szarmancki przepuszczając damy w drzwiach i używa zwrotów
grzecznościowych.
Dzięki pindom wiedziam co ejst najmodniejsze be zaglądania do gazet o modzie,
nowe trendy na bieżąco;)
a na dziennych gó..ażeria która ma wszystkich za nic, pomiata asystentami z
tytułam magister i owo "magister " wymawia z niezrozumiałym dla mnie
przrekąsem, gó..arze na wszystkich pracowników dziekanatu mówią "pani
wiesia", lubią o innych mówić "buraki" i "wieśniaki" sami uważając się za
elitę z racji noszenia markowych spodni lub posiadania telefonuu z kolorowym
wyświatlaczem! przrpychają sie w drzwiach do sal wykładowych, zajmują swemu
zblazowanemu towarzystwu 3rzędy i nie ma gdzie usiąść.
2."poziom"
na dziennych wcale nie ma wiele wiecej nauki, po prostu bezproduktywnie
siuedzi się na zajeciach bo jest sprawdzana lista, jakiś koleś z dredami
czyta referat na wstępie poinformowawszy że nie musimy notować bo "wyśle
mailem" a ćwiczeniowiec nic się nei odzywa. ten czas naprawdę lepiej
przeznaczyć na pracę!!!!! i uczyć sie wiecej w domu.
Na egzaminach ściagają intensywnie i ekstensywnie, przy tym wykazują
roszczeniowe podejście, że owa pomoc im się nalezy, a przekonują do niej
mocnym ukłuciem długopisem w plecy, szturchnięciem i"eeeeej"
3.praca
pracodawcy dosłownie opedzają sie od dziennych szukających pracy jak od
natretnych i bezużytecznych insektów, sama tego doświadczyłam. Bywa to
zarówno upokarzające jak i do pewnego stopnia słuszne zważywszy że większość
z nich to pyskate aroganckie szczyle
wymądrzam się????
pewnie tak, jakoś nie nadaję sie na dzienne i już, czuje sie na top za stara.
drażnia mnie poszturchiwania i szczeniackie komentarze
i na koniec dla świetego spokuju i formalności piszę, że nie byłą tu mowa o
wszyskich "dziennych", tylko o "większej połowie" :)