Dodaj do ulubionych

przenigdy na dzienne po 20 roku życia :(((((

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 15:58
czesc, teraz was zbulwersuję ale to nie prowokacja :)
zrobiłam licencjat zaocznie (państwowa uczelnia) i pracując w miejscu które
lubiłam. teraz jestem na pierwzym roku na tej samej uczelni ale na innym
wydziale, jestem rocznik 1980, a wiec stara dupa ;)
jakoś tak mi się zachciało iśc na magisterskie z zupełnie innej dziedziny a
egzamin wstępny na dzienne postanowiłam zdawać najzwyczajniej z oszczędności.
I żałuję, że nie wybrałąm zaocznych :((((
dlaczego?
1.ludzie, ludzie ludzie
Na zaoczynych było parę rozwiedzionych pań po czterdziestce, kilka pind z
tipsami , kilku dresów i reszta "normalni" ,całkowity przektój
społeczny.Swoją drogą z tymi dresami to nie jest do końca tak jak sie tu
często pisze. Nie zauwałyłam u nich jakiejś szczehólnej skłonności do
kombinatorstwa, lecz czasem tylko przerażenie na myśl o wkuwaniu wyrażane z
licznymi przerywnikami, szczere dobre chęci i niepewnośc czy starczy sił na
zamiary, miało to swoisty urok ;) jeszcze jedno, miło partezć jak taki dres
stara sie "wyjść na ludzi", z gorliwością neofity sam siebie poprawia kiedy
powie coś niegramatycznie lub przeprasza na "wymsknięty " wulgaryzm, stara
sie być szarmancki przepuszczając damy w drzwiach i używa zwrotów
grzecznościowych.
Dzięki pindom wiedziam co ejst najmodniejsze be zaglądania do gazet o modzie,
nowe trendy na bieżąco;)
a na dziennych gó..ażeria która ma wszystkich za nic, pomiata asystentami z
tytułam magister i owo "magister " wymawia z niezrozumiałym dla mnie
przrekąsem, gó..arze na wszystkich pracowników dziekanatu mówią "pani
wiesia", lubią o innych mówić "buraki" i "wieśniaki" sami uważając się za
elitę z racji noszenia markowych spodni lub posiadania telefonuu z kolorowym
wyświatlaczem! przrpychają sie w drzwiach do sal wykładowych, zajmują swemu
zblazowanemu towarzystwu 3rzędy i nie ma gdzie usiąść.
2."poziom"
na dziennych wcale nie ma wiele wiecej nauki, po prostu bezproduktywnie
siuedzi się na zajeciach bo jest sprawdzana lista, jakiś koleś z dredami
czyta referat na wstępie poinformowawszy że nie musimy notować bo "wyśle
mailem" a ćwiczeniowiec nic się nei odzywa. ten czas naprawdę lepiej
przeznaczyć na pracę!!!!! i uczyć sie wiecej w domu.
Na egzaminach ściagają intensywnie i ekstensywnie, przy tym wykazują
roszczeniowe podejście, że owa pomoc im się nalezy, a przekonują do niej
mocnym ukłuciem długopisem w plecy, szturchnięciem i"eeeeej"
3.praca
pracodawcy dosłownie opedzają sie od dziennych szukających pracy jak od
natretnych i bezużytecznych insektów, sama tego doświadczyłam. Bywa to
zarówno upokarzające jak i do pewnego stopnia słuszne zważywszy że większość
z nich to pyskate aroganckie szczyle

wymądrzam się????
pewnie tak, jakoś nie nadaję sie na dzienne i już, czuje sie na top za stara.
drażnia mnie poszturchiwania i szczeniackie komentarze
i na koniec dla świetego spokuju i formalności piszę, że nie byłą tu mowa o
wszyskich "dziennych", tylko o "większej połowie" :)



Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: 195.117.90.* 28.01.05, 16:58
      Jestem na dziennych, rocznik `78. Starą dupą nie jestem, najwyżej młodą dupą.
      Ludzie są sympatyczni. Gó..arze? Zależy od punktu widzenia, ja jestem
      gó..arzem dla czterdziestolatków. A Ty dla kogo?
      Dres i tipsowa pinda. Jedno badziewie. Miałam akurat to szczęście, że wśród
      kolegów z roku takich autentycznych grubych karków i blond głupoty jest bardzo
      niewiele. Ale po korytarzach tu i ówdzie chodzą, więc nie wiem, może tylko
      budynek zwiedzają, hehe. Ale naturalnie dres student jeśli już zda egzamin do
      państwówki na dzienne, to musi przyświecać mu jakaś szczytna idea (może mu
      dziewczyna kazała albo szef), bo w przeciwnym razie poszedłby tam, gdzie nie
      trzeba się kompletnie przemęczać.

      Magister z przekąsem. Zależy od magistra, czasem jest nieprzygotowany, czasem
      wrócił właśnie z konf, czasem pisał rozdziały, które potem promotor opatrzył
      własnym nazwiskiem. Może olewa studentów. Olewka jest bardzo praktyczna, bo co
      zrobić gdy student udaje chama i buraka. Za buractwo oceny obniżyć nie można,
      za tipsy na 2 cm i dres też nie, choć czasem ma się taką diabelną ochotę, hehe.
      No i czy myślisz, że magister wiele sobie robi z tego przekąsu, albo czy
      Wiesława Iksińska z dziekanatu przeżywa nazywanie jej panią Wiesią.

      ściąganie, na zaocznych ściągają, na dziennych ściągają, Ty nigdy nie
      ściągałaś? Brawo więc.

      pracodawcy nie są jednolitą grupą, jeden woli dziennych bo uważa, że więcej
      wie, drugi woli zaocznych bo uważa, że więcej ma doświadczenia.

      wymądrzasz się, masz rację ;)
    • eirenne Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 17:09
      :-DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      Ja sobie wypraszam, żeby rocznik 1980 nazywać starymi... no, ten teges;-D
      A po drugie, to czasem tez się czuję za stara na moich dziennych, wśród tych
      kochanych studenciaczków- dzieciaczków, z nosami zadartymi pod sam sufit:) No i
      wkurza mnie to, że swoim infantylnym zachowaniem sprawiają, że wykładowcy (i
      nie-wykładowcy) traktują wszystkich hurtowo jak obiboków, oszustów i leserów...
      I też mnie wkurza ta źle pojmowana solidarność ściągających i podpowiadających,
      do diabła za stara jestem, żeby brać udział w takich manewrach i żeby mnie
      obchodziło, iż ktoś się nie nauczył...
      A na moich zaocznych studiach niestety nie mam tak interesujących doświadczeń,
      jak Ty, aż mi żal... była jedna barbie, ale zwiała po pierwszych zajęciach z
      matmy... Ehhh:-DDDD
    • klymenystra Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 17:29
      "wiekszej polowie"??? a na iluz to kierunkach i uczelniach szanowna pani
      studiuja (studiowala??). i co ma do tego wiek?
      radze lyknac jakas melisse i sie troche usmiechnac...
    • tak_zwany Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 17:39
      Nie, nie będę złośliwy i nie zapytam się, co to jest "większa połowa". Gratuluję
      tylko znajomości realiów "większej połowy" (cokolwiek to jest) kierunków
      dziennych w tym kraju...
      • ambrois Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 18:51
        "Większa połowa" to jest żartobliwe wyrażenie, które oznacza, iż jego autor(ka)
        chce powiedzieć, że w jej grupie PONAD POŁOWA osób ma takie a nie inne cechy,
        przy czym nie potrafi określić konkretnej wielkości. ŻArty językowe są
        dopuszczalne. Ponadt niektórzy (ktokolwiek by to był) nazywają takie wyrazenie
        przenośnią a inni (równiez niekoniecznie wymieniani z nazwiska) parabolą.
        Jeżeli napisałeś taki post to albo tego nie wiesz (dlatego właśnie Ci
        odpisuję), albo udajesz że nie wiesz (dlatego też Ci odpisuję). Jeżeli nie
        wiesz, to pewnie nie jesteś studentem tylko przebierańcem, a jeżeli studentem
        jesteś, to zaliczasz się do grupy osób, które PANI rocznik 80 zaliczyła do
        zadzierających nosa.
        Wszelkie użyte przez mnie słowa są nieprawdziwe i nie należy ich łączyć z
        jakimikolwiek studentami.
        • tak_zwany Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 19:04
          Z kontekstu bardziej to na ignoranctwo wygląda, niż na żart. Poza tym miło, że
          autorka wynajęła sobie adwokata. A zaliczać sobie może kogo chce gdzie chce, na
          mnie to wrażnia nie robi, nawet jeżeli głupoty wypisuje. A że z głupoty pośmiać
          się lubię, to już inną sprawa...
          • Gość: Richelieu* Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: 195.117.90.* 28.01.05, 19:11
            ubawiła mnie ta powaga abrua
            powaga ;)
            • Gość: ambrois Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 19:38
              Zauważyłem że R. jest często ubawiony.
              Tym razem nie było z czego, bo to co napisałem nie było poważne. To właśnie ja
              często jestem ubawiony kiedy obserwuję u wyżej opisanych studentów podobne
              zachowania (im się wydaje że głupi facet od ćwiczeń tego nie widzi :-)
              Jest tez oczywiście cudzysłów mniejsza połowa cudzysłów studentów, która jest
              ok. Cokolwiek to znaczy :-)
              I jeszcze parę :-)))) dla R.
              • rr.richelieu Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 20:01

                masz ci los, kiedy ja właśnie do tak zwanego przesyłałam tak zwany dwukropek i
                nawias prawy, panie ambruła. Że zaś na pochlebstwa jestem łasa jak alhoholik na
                połówki nie pozostaje mi nic innego jak się równeż do Ciebie wyszczerzyć ;)

                szczenieszcze

            • klymenystra richelieu :) 28.01.05, 23:40
              a wiesz ze po franucsku richelieu to taki bucik damski ? :)
              tak mi teraz przyszlo do glowy :)
              pozdrawiam
              • Gość: Richelieu* Re: richelieu :) IP: 195.117.90.* 29.01.05, 01:33
                mały bucik? na maleńką dworską zagrzybioną szłapę?
                a to się du Plessis musiał cieszyć z nazwiska ;)
                • klymenystra Re: richelieu :) 29.01.05, 11:21
                  to kardynal takie nosil ;) i od niego sie wziela nazwa :)
                  ach- richelieux sa przewaznie dwukolorowe. gwoli scislosci :)
                  pozdrawiam
          • Gość: eM Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.mpi-cbg.de 28.01.05, 19:23
            z kontektsu brak zrozumienia p.studenta dziennego dla uzycia cudzyslowa wynika
            ... -

            no i urazona duma ... - ale to z wiekszosci komentarzy... -
            • tak_zwany Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 19:56
              Owszem, zauważyłem cudzysłów, tak jak zauważyłem cudzysłów przy "dziennych". W
              mojej ocenie użycie cudzysłowu służy do podkreślenia określonego zbioru ludzi,
              nie do znaczenia samego słowa.
              • Gość: eM Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.mpi-cbg.de 28.01.05, 20:37
                z oceny obiektywnej a nie subiektywnej - oznacza lopatologiczna wykladnie, ze
                termin nie jest uzyty w znaczeniu doslownym ... -

                ale kazdy interpretuje wtedy wedle wlasnego uznania... a moze "urazenia"...
                • tak_zwany Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 20:53
                  Nie mów socjologowi o obiektywności, bo Ci się zaśmieje w twarz. ;)
                  "Obiektywnie" :D to także może znaczyć właśnie to, co wcześniej napisałem.
                  • Gość: eM Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.mpi-cbg.de 28.01.05, 21:12
                    dlatego tez nie mowie o obiektywizmie socjologowi - chyba nie byloby to
                    konieczne ....
    • monieka.15 Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 17:46
      hej stara d...,
      jesli ci tak źle na dziennych, to czemu sie nie przeniesiesz na zaoczne.
      Widzę, ze masz wiele kompleksów, a poza tym do której grupy z tych zaocznych
      zaliczyłabyś siebie?
      • jk Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 22:07
        tak sobie czytalem ten watek i zastanawialem sie, kiedy ktos zarzuci autorce kompleksy
        i prosze, znalazla sie osoba :)

        (to typowe, nie tylko na tym forum)
        • rr.richelieu Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 22:39
          o Jka, mi możesz zarzucić kompleksem
          prowitamin czy czego tam na zmarszczki, kurze łapki i worki pod oczami. Niby że
          to dupę mam starą a nie oczy, to jednak chyba za te oczy trzeba będzie się wziąć
    • e_r_i_n Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 18:43
      Ja jestem 'młodsza dupa', bo rocznik '81, tez jeszcze na studiach. I na mojej
      uczelni 'wieksza polowa' jest normalna :). Zarowno na 5, jak i na 1 roku.
      Szczescie mialam :)
      • ambrois Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 18:53
        Jak powiedział Mitterand "...miała pani okazję milczeć".
    • Gość: stara;( Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.netcafe.waw.pl 28.01.05, 20:50
      ok.chodziło o ponad połowę z 200 szczyli których mam "zaszczyt"
      (uwaga,cudzyslów) prawie codziennie( uwaga, prawie,tzn bez sobót niedziel i
      świąt) widywać
      • e_r_i_n Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 21:01
        A tak powaznie - ci ludzie są od Ciebie młodsi o jakieś 5 lat (chyba), wiec
        czego sie spodziewasz? Z wiekiem spokornieja, pod kazdym wzgledem. Na razie to
        jest przepasc - i jesli chodzi o dojrzalosc, i doswiadczenia.
      • klymenystra Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 29.01.05, 11:22
        a wiesz, ilu jest w Polsce studentow? chyba troche wiecej niz 200... a nawet
        300....
    • Gość: Tawananna* Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 21:03
      Dwie sprawy:

      - kwestia wieku
      U mnie na studiach jest kilka osób mniej więcej w Twoim wieku. Może nawet
      więcej niż kilka, tylko o tym nie wiem. Absolwenci studiów dziennych czy
      zaocznych, często pięcioletnich. Dopiero w którejś z kolei rozmowie
      dowiedziałam się, że koleżanka ma już tytuł magistra, a to jej drugie studia...
      Dla mnie to dowód na to, że wiek kalendarzowy nie ma tu nic do rzeczy - jednym
      nie podoba się "zblazowane towarzystwo", a inni dobrze czują się na dziennych.
      I tyle.

      - kwestia dziennych i zaocznych
      Ciekawa jestem, jakich kierunków dotyczą Twoje opowieści... Nawet zainteresował
      mnie Twój opis - jako studium jednego, konkretnego przykładu. Natomiast
      wystrzegałabym się uogólnień. Wierz mi - albo nie - ale nie nazwałabym moich
      znajomych z roku "gó...ażerią, która ma wszystkich za nic". I na pewno nie
      byłabym w stanie Twojego opisu uznać za charakterystykę choćby większości
      dziennych, których znam. Albo jestem taka jak oni i nie dostrzegam własnych
      wad, albo... nie jest tak źle?
      • e_r_i_n Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( 28.01.05, 21:08
        Gość portalu: Tawananna* napisał(a):

        > Natomiast wystrzegałabym się uogólnień. Wierz mi - albo nie - ale nie
        > nazwałabym moich znajomych z roku "gó...ażerią, która ma wszystkich za nic".
        > I na pewno nie byłabym w stanie Twojego opisu uznać za charakterystykę choćby
        > większości dziennych, których znam. Albo jestem taka jak oni i nie dostrzegam
        > własnych wad, albo... nie jest tak źle?

        No więc własnie. Ja specjalnie ludzi z pierwszego roku na mojej uczelni nie
        znam, ale oni sie raczej zagubieni, nie pewni siebie wydaja. A uczelnia jest
        taka, ze mozna byc dumnym (co nie znaczy - zarozumialym _zaznaczam_), ze sie na
        nia dostalo, wiec nie sa to jacys przecietniacy (nie mowie, ze geniusze, ale
        cos w glowach musza miec :))
    • Gość: ola Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: 81.15.254.* 29.01.05, 13:06
      czytalam i czytalam, ale doczytac sie nie moge o co Ci chodzi!
      ja jestem rocznik '81 jeszcze na studiach i zamierzam rozpoczac nowe! u mnie na
      studiach przekroj wiekowy - jaki tylko sobie zyczysz! 'gowniarze, tipsiary,
      dresiarze' i tym podobne formy;/ jednak sa to 'normalni' ludzie!
      a co do traktowania mgr to czasami nie dziwie sie ze studenci tak sie do nich
      odnosza!wiekszosc nie nadaje sie na nauczycieli, zachowuja sie jakby weszli do
      klatki lwa i zaraz zostana rozszarpani przez 'stado' studentow;//niektorzy nic
      poza wiedze z ksiazek nie moga z siebie wykrzesac (a udaja geniuszy) i to jest
      dopiero strata czasu!

      nie wiem po co polazlas na dzienne i tam sie 'meczysz' jezeli tak super bylo na
      zaocznych! przepisz sie i oszczedz sobie zdrowia!

      a no i 24 lata to stara dupa????/ to co ty powiesz jak bedziesz miala 30?;//
      (ja mam 23 i jestem mloda i jedrna dupcia;]])

      pzdr
      • Gość: ambrois Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 13:18
        ...albo 40. W końcu ktoś posumował rozsądnie wątek.
        • Gość: mloda d*** Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.torun.mm.pl 29.01.05, 14:31
          Hmm....a dlaczego to zalozycielka postu sie juz nie oddzywa?? Czyzby za wiele
          mlodszych osob sie odezwalo, a ONA z g..zeria nie rozmawia?? :P
          • Gość: hehehe Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.torun.mm.pl 29.01.05, 14:34
            Dobrze, ze ty w wieku 18lat bylas taka powazna, rozsadna i skromna!! To, ze ty
            sie staro czujesz to nie znaczy, ze wszyscy tak maja!
    • Gość: Xerxes'78,cholera Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.01.05, 17:12
      Fajnie, postawilas pulapke w postaci okreslenia 'stara dupa' na poczatku postu
      i malo kto pobrnal dalej i przeczytal calosc:))
      Trzeba bylo na koncu napisac, ze jestes stara, no...
      Chociaz to tez niedobrze, bo jak wiadomo, ludzie pamietaja najlepiej ostatnia
      rzecz ktora przeczytali.
    • Gość: zasadniczo_tak Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: 194.106.210.* 29.01.05, 19:46
      Jestem z 83 i stwierdzam co nastepuje:
      -sciaganie nagminne na kazdym kierunku i w kazdym trybie-mina ludzi z roku
      kiedy wchodze jako ostatni na egzamin i siadam w 1-szej lawce jest dla mnie
      zawsze czyms niesamowitym(nie da sie wprost opisac ich
      ciekawosci,niezrozumienia dla idei niesciagania)-znam dwa kierunki osoboscie i
      duzo rozmawiam na temat innych z ludzmi i mysle ze moge pominac te trzy procent
      niesciagajacych
      -90% ludzi to albo majacy problemy z egzaminami i nauka nudni ludzie majacy
      strach w oczach na mysl o powiedzeniu zdania na forum grupy albo beznadziejnie
      pewne siebie(w grupie rzecz jasna) imbecyle mocno siedzace menatlnie w liceum
      -wykladowcy jak to widza faktycznie oceniaja kazdego tak samo ale sam to
      wlasnie robie wiec wybaczam
      -codzienne opowiesci kto ile wypil i dlaczego nie wiecej
      -jak wyczuja ze moga sobie pozwolic to przescigaja sie wrecz w zartach typu-
      baba nie patrzala to rzucilem gumka
      -jest jeszcze cala masa konkretnych zachowan jak:wchodzenie do sali na egzamin
      w trybie "hołota" z wrzaskami rodem z piekla bo asi nowe zgnietli,proces
      integracji czyli pierwsze pol roku wyscig o hierarchie w grupie...dobra reka
      boli a i tak nic to nie zmieni-"niech zyje cwaniactwo"
      PS
      doswiadczenia pochodza z UŁ wydz ek-soc

    • Gość: Ethlinn Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:57
      Orzeszku..cietrzeba ja też 80' ale nie wiedziałam że stara dupe jestem;-D
      Tak Ci źle to po co sie na tych dziennych studiach meczysz??
      Ja też skończyłam dzienne - i bardzo dobrze mi tam było, ale teraz dziennych
      bym nie zaczęła bo pieniążki mi z nieba same nie spadną (a szkoda swoją drogą;-)


    • Gość: olexy Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.attu.pl 30.01.05, 21:58
      a ja popieram autorke watku !!!
      ja jestem '82, na IV roku panstwowej uczelni, i dokladnie takie samo mam
      spostrzezenia do ludzi ktorzy sa na I roku !!!
      choc wiem, ze powinno sie takie rzeczy wybaczac, w koncu my tez bylismy na I
      roku, ale niestety mlodziez zmienia sie tempie diametralnym, i teraz to juz jest
      faktycznie przepasc;
      ludzie coraz fatalniejsi, albo imprezowi imbecyle, albo zakuwacze (tez imbecyle
      z ogolnokulturowego punktu widzenia - np u mnie jest panna, blondi, zawsze
      wykuta, przepisuje ksiazki na kartki w ramach notatek (sic!), a nie wie ktoz to
      Kapuscinski itp., i nie jest jedyna :/ - odkrylam to jak Kapuscinskiemu
      przyznawano HC na mojej uczelni i bylam w ciezkim szoku, jak 3/4 w ogole go nie
      kojarzylo, a jestem na kierunku humanistycznym); normalnych, inteligentnych,
      niekoniecznie wkuwajacych wszystko jak leci, i majacyh same piateczki, ale z
      ktorymi mozna porozmawiac na kazdy temat, czytajacy gazety (co rzadkosci),
      sluchajacy 3ki, a nie rmfu albo (s)hit fm jest garstka niestety, az zal :/
      a "nizej" (chodzi mi tu o roczniki na nizszych latach - to dla tych, ktorzy maja
      kilka interpretacji slowa w cudzyslowiu) coraz gorzej jak juz pisalam :/:/:/
      i gdzie tych inteligentow szukac ???
      • Gość: hiii Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:10
        Gość portalu: olexy napisał(a):


        > i gdzie tych inteligentow szukac ???

        no całe szczęście, że jesteście Ty i autorka wątku...
    • Gość: Wika Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 00:19
      Studjuje na III roku i wcale nie widze tak dużej liczy osób o której mowa jest
      w poście zdarzeają się lenie Ci którzy ściągają a także typy imprezowicze ale
      to naprawde garstak osób teraz jest zapał na naukę i wyścig szczurów wojna o
      notatki podręczniki w bibliotece niewiem co i gdzie studjujecie ale u mnie na
      wydziale są same uczące się istotki a co do MGR to faktycznie zwracam się do
      nich z przekąsem ale tylo dlatego że zazwyczaj są starasi od nas o 5 lat a
      zachowują się PROFESORKI często nie potrafią udzielić informacji czy opowiedzi
      a zaliczenie jast trudniejsze niż u profesora z wieloletnim stażem i ogromnym
      autorytetem w danej dziedzinie.Aha dodam że studjuje dziennie Wrocław
      uniwerek!!!
      • Gość: Tawananna* Re: przenigdy na dzienne po 20 roku życia :((((( IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.05, 00:34
        > co do MGR to faktycznie zwracam się do
        > nich z przekąsem

        Tak z zasady?

        > ale tylo dlatego że zazwyczaj są starasi od nas o 5 lat

        Tu mała dygresja, nie do Ciebie kierowana - taki magister jest starszy od nas
        TYLKO o 5 lat. Za to przepaść między studentem 1 roku a ostatniego - AŻ 5 lat.
        Względność liczb?

        > zachowują się PROFESORKI często nie potrafią udzielić informacji czy
        opowiedzi
        > a zaliczenie jast trudniejsze niż u profesora z wieloletnim stażem i ogromnym
        > autorytetem w danej dziedzinie.

        A ja znam różnych magistrów. Są tacy, którzy mają niewiele do powiedzenia, na
        zajęciach cytują żywcem podręczniki i potrafią zanudzić studentów na śmierć. I
        są osoby, które naprawdę podziwiam, które prowadzą zajęcia w sposób bardzo
        interesujący, zawsze są przygotowane (a jeśli czegoś nie wiedzą, nie udają, że
        wiedzą i sprawdzają na następne zajęcia), nie boją się dyskusji ze studentami -
        i co z tego, że mają "tylko" tytuł magistra? Czy kiedy obronią ten doktorat za
        rok czy kilka lat nagle staną się bardziej wartościowymi wykładowcami i
        naukowcami? I czy każdy doktor czy profesor jest geniuszem?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka