Dodaj do ulubionych

Co po studiach?

18.03.06, 19:40
Witam,

Z pewnoscia na forum zagladaja rowniez i takie osoby, ktore studia niedawno skonczyly, badz sa
blisko ich skonczenia. Ciekawi mnie ilu z was zaluje decyzji co do kierunki badz uczelni patrzac z
perspektywy tych lat poswieconych, bo albo zmienily sie wam zainteresowania, albo podeszliscie do
sprawy bardziej realistycznie i pragmatycznie.

Co robicie zaraz po studiach, czy czujecie ze macie perspektywy w Polsce, badz juz teraz macie
jakies konkretne plany co do wyjazdu i kariery za granica?

Czy boicie sie wkroczenia w kolejny okres i albo odkladacie powazne decyzje albo po prostu staracie
sie nie myslec co po studiach?

Czy osoby konczace studia za granica planuja powrot do Polski do pracy zaraz po studiach, dopiero
po kilka latach zdobywania doswiadczenia, badz wcale?

Tylko prosze o sensowne odpowiedzi a nie konkurs kto wiecej netto dostaje.
Obserwuj wątek
    • bugsior nikt nie ma zadnych przemyslen? 19.03.06, 18:31
      czy po braku odezwu mozna dojsc do wniosku, ze jednak malo kto zastanawia sie co
      dalej, raczej probujac nie myslec o podejmowaniu trudnych decyzji?
    • Gość: Richelieu* Re: Co po studiach? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.06, 19:14
      Nie pasuje mi ten podział na okres studiów i okres po studiach. Dla pracujących
      najprawdopodobniej nic się nie zmieni w ich życiu zawodowym, dla zaliczaczy
      praktyk i staży często też nie, bo najpewniej jeszcze przez rok będą korzystać
      z "przywilejów" statusu absolwenta. Najbardziej przeżyją koniec studiów ci,
      którzy w życiu żadną pracą się nie skalali i to ci powinni tutaj odpowiadać w
      kwestii zmiany.
      • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 19:40
        no wlasnie. niestety wiekszosc osob ktore znam nie ma jeszcze pracy podczas
        studiow, a praktyki ograniczaly sie do jakichs kilkutygodniowych
        wakacyjnych 'przygod'. uwazam, ze studentow takich jak Ty jest nadal stosunkowo
        niewielu.
        • r.richelieu Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:11
          Jakich jak ja? Wiecznych studentów "starych bab"? ;) Z punktu widzenia starych
          bab nie ma tego co po studiach, było to co po liceum najwyżej i to wiek 19-20
          jest przełomowy dla tych, którzy poszli do pracy po maturze.
          • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:16
            chyba do konca nie zrozumialem. myslalem, ze masz na mysli studentow ktorzy
            lacza studia z praca tak ze potem moment transformacji z jednego zycia do
            drugiego jest dosc prosty.
            • r.richelieu Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:32
              Dobrze myślałeś DeNiro, i właśnie wskazuję Ci w którym miejscu był moment
              transformacji.
              • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:41
                dobrze by bylo gdzyby wiekszosc miala tak bezbolesny 'przeskok' z jednego w
                drugie. jednak, wiekszosc osob jakie znam niestety odklada powazne decyzje na
                pozniej. odkladanie rozmyslania o powaznych sprawach usprawiedliwiaja tym, ze i
                tak na rynku pracy jest beznadziejnie. wielu z nich tez chce zakladac
                jakies 'wlasne biznesy'. troche mnie to dziwi, bo pomysly z reguly malo
                zwiazane ze studiami, tak wiec albo powinni studiowac cos innego, albo w ogole
                nie studiowac i juz dawno zabierac sie za wlasne biznesy. bo niewykorzystywana
                wiedza szybko sie kurzy i po kilku latach zajmowania sie czyms zupelnie
                niezwizanym z wyksztalceniem powoduje ze nasz 'papierek' jest bezuzyteczny.
                • r.richelieu Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:51
                  Nie przesadzaj, że bezużyteczny. W końcu nawet absolwenci modnych obecnie
                  kierunków ścisłych nie zawsze pracują w zawodzie.
                  Własne biznesy to jest poważne myślenie, może nie od razu po szkole, ale przez
                  trudne prawo wielu chciałoby i boi się
                  • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 21:58
                    mam najlepszy przykad wlasnych rodzicow. po studiach i kilku mniej znaczacych
                    latach pracy w budzetowce zaraz w roku 1990 postanowili otworzyc
                    wlasny 'biznes'. po kilku latach okazalo sie ze nie jest tak rozowo jak mialo
                    byc i kiedy przyszlo co do czego okazalo sie ze ich studia sa po prostu
                    bezuzyteczne. masa innych osob lepiej siedzacych w temacie, zupelnie na
                    biezaco, z ciaglascia jest w przewadze. wiadomo, ze cos tam jeszcze pamietali,
                    ale bylo to rownoznaczne moze z 2 rokiem studiow.

                    niestety, wiedza nieuzywana zanika. nie widze powodow do studiawania automatyki
                    i robotyki, zeby potem planowac otwierac pub.
                    • r.richelieu Re: Co po studiach? 19.03.06, 22:24
                      Większość firm upada w pierwszych 2-5 latach działalności, zależy kiedy trzeba
                      będzie zacząć spłacać kredyt wzięty na otwarcie, ale w tym wielkim ekonomicznym
                      młynie bardzo dobrze trzymają się najwięksi i najmniejsi. Prowadzący budkę z
                      frytkami zarobi na nich więcej niż właściciel drogiego pubu. I jasne, że do
                      prowdznia budki nie są potrzebne nie tylko studia automatyczne, ale i żadne
                      inne. Sęk w tym, że studia i praca nieczęsto idą po tej samej gałęzi. Jak
                      przekonać politologa prowadzącego budkę żeby zaczął pracę związaną ze studiami,
                      kiedy raz, nie wie co jest związane ze studiami, dwa, nawet gdy naumie się np.
                      funduszy europejskich i wmówi, że to właśnei politologia, to z budki wyciągnie
                      więcej niż jako popychla w "Bardzo Ważnej Firmie".

                      Co do planowania. Życia nie da się zaplanować. Absolwent automatyki nie ma 100%
                      pewności, że znajdzie pracę w zawodzie. A jeśli czas pomiędzy podjęciem pracy
                      innej, a znalezieniem pracy automatyka jest zbyt duży, to może się okazać, że
                      nie będzie chciał zmieniać posady menadżera za 5 tys. w jakiejś tam firmie na
                      posadę młodszego asystenta pomocnika projektanta z pensją 889.

                      Wiedza nieużywana zanika pozornie. Jeśli faktycznie student się naumiał zamiast
                      stosować system zzz, to po nastu latach otworzy skiążkę, raz przeczyta i mu to
                      wystarczy. To się nazywa przypominanie bugsior ;)
                      • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 22:58

                        > Co do planowania. Życia nie da się zaplanować. Absolwent automatyki nie ma
                        100%
                        > pewności, że znajdzie pracę w zawodzie.


                        A jeśli czas pomiędzy podjęciem pracy
                        > innej, a znalezieniem pracy automatyka jest zbyt duży, to może się okazać, że
                        > nie będzie chciał zmieniać posady menadżera za 5 tys. w jakiejś tam firmie na
                        > posadę młodszego asystenta pomocnika projektanta z pensją 889.

                        to wszystko co piszesz o wyborach jest zrozumiale. nie rozumiem tylko dlaczego
                        tak wiele osob studiuje cos co z gory wiedza ze albo nie beda robic, bo nie ma
                        zadnych perspektyw a im sie nie chce zrobic w tym kierunku nic zeby ten stan
                        rzeczy zmienic. albo tego najzwyczajniej w swicie nie lubia a studia robia po
                        to zeby miec magistra. wolalbym byc dobrym stolarzem niz kiepskim
                        informatykiem. pomijam fakt, ze latwiej znalezc prace komukolwiek kto jest
                        dobry w danej dziedzinie niz kiepskiemu komus kto ma niby 'przyszlosciowe'
                        studia.

                        > Wiedza nieużywana zanika pozornie. Jeśli faktycznie student się naumiał
                        zamiast
                        > stosować system zzz, to po nastu latach otworzy skiążkę, raz przeczyta i mu
                        to
                        > wystarczy. To się nazywa przypominanie bugsior ;)

                        nie zgadzam sie. jest masa dziedzin, ktore sie szybko rozijaja i w ktorych
                        nalezy byc na bierzaco. i po dobrych kilku latach przerwy po prostu trudno w to
                        wskoczyc. inna sprawa ze z dluzsza przerwa dana osoba staje sie o wiele mniej
                        atrakcyjna dla pracodawcy, bo nie ma nawet tego co swiezy absolwent bez
                        doswiadczenia. nie ma doswiaczenia ani nawet swiezej wiedzy wyniesionej ze
                        studiow.

                        wiesz ostatni raz mialem chemie w 2 kl ogolniaka. i chociaz nie wiem ile bym
                        siedzial samodzielnie nad ksiazka to sie nie naucze ani nie przypomne tego tak
                        samo jak piatkowy uczen swiezo po 2 klasie.
                        • r.richelieu Re: Co po studiach? 19.03.06, 23:32
                          Z góry? Maturzysta myśli, że np. po polonistyce nie będzie pracował jako
                          nauczuciel, a w dziale pablik rilejszyn. Często jego perspektywy kształtowane
                          są przez gazety kolorowe i choćby wybrał samą politologię czy stosunki międz.
                          wyczyta, że może być specjalistą ds. funduszy lub co gorsza, dyplomatą.
                          Z drugiej strony jest mnóstwo zawodów, do których nie potrzebny magister
                          konkretnego kierunku, a po prostu człowiek obyty. I nie są to tylko asystentko-
                          sekretarki. Jeśli mówiłeś o swoich rodzicach to i ja dam jednostkowy przykład.
                          Mam kolegę z liceum, a byłam na mat-fizie, skończył kulturoznawstwo, kompletnie
                          odjechany kierunek bez perspektyw ;) Kilka lat temu wspólnie z innymi
                          szaleńcami ;) założył swój własny teatr. Grają już zdaje się 7 czy 8 sztukę i
                          nie zanosi się na to żeby przestali mieć widzów. I co, czy jako aktor pracuje w
                          zawodzie kulturoznawcy?

                          Po drugie, ad zapominanie. Po co więc jest mnóstwo przedmiotów, które studenci
                          przeklinają bo nie są bezpośrednio związane, bo niepotrzebne? Przecież i tak w
                          praktyce ich nie wykorzystają.
                          • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 23:42
                            oczywiscie ze wszytkiego nie trzeba wykorzystywac. wlasny biznes zaraz po
                            studiach ma sens jesli w jakims topniu sie ze studiami wiaze. cos 'z innej
                            planety' jest dziwnym wyborem... badz wybor studiow jest dziwny.

                            co do marzen ksztaltowanych przez gazetki kolorowe to sie zgadzam. duzo ludzi
                            sie w cos laduje majac zupelne bledne pojecie z czym to sie je. natomista znam
                            osoby, ktore studiuja cos tylko dlatego ze bylo tam niewielu kandydatow, albo
                            ze nie udalo im sie dostac tam gdzie chcieli. a wiadomo, magistra trzeba miec,
                            przynajmniej taka u nich mentalnosc. tak wiec studiuja byle co, byle tylko
                            studia wyzsze miec.

                            rowniez mam kolege studiujacego etnologie. a w ogolniaku chodzilismy do mat-
                            inf. na maturze z matmy mial najlepszy wynik w szkole. co po studiach? jeszcze
                            dobrze nie wie, ale kocha to co robi teraz i stara sie zostac na uczelni. jest
                            plan, jest zdeterminowany i pomimo tego, ze wybral niezyciowe studia jestem
                            pewien ze nie bedzie z glodu umieral i z pewnoscia bedzie szczesliwszy niz
                            jakby zostal jakims ekonomista, czego nie trawi.

                            grunt to miec decyzje przemyslana i byc swiadomym tego co nas potem czeka. jak
                            sie studiuje cos niezyciowego to nalezy sie bardziej wysilic nad kombinowaniem
                            z czym to zjesc mozna i jak sie znalezc na rynku pracy.
    • Gość: YB Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.03.06, 20:12
      ja jestem blisko ukonczenia... znienawidzonego kierunku na ktory trafilem przypadkiem. Na szczescie w odpowiednim czasie zaczalem drugi, ktory mi sie bardzo podoba. Tak wiec czeka mnie jeszcze minimum rok studiowania mam to szczescie. Wsrod znajomych w moim wieku troche konsternacja co dalej... Poki co planuje "kolekcjonowac praktyki" z drugiego kierunku
      • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 20:31
        dlaczego zdecydowales sie ciagnac ten znienawidzony kierunek? planujsze jednak
        cos z nim kiedys robic? nie lepiej bylo go rzucic, tym bardziej ze w
        odpowiednim czasie sie zorientowales ze to nie dla Ciebie i albo skupic sie na
        jednym dobrze, albo zaczac jeszcze jedny zgodny z zainteresowaniami?

        pozdrawiam
        • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.06, 22:33
          Co by było gdyby,było minęło,myslisz,że każdy ma taką szansę ? a jaka jest
          gwarancja zwłaszca jak się jest starym maturzystą ,że się gdzieś dostanie?ja
          swoich studiów nienawidziłam przez 2 lata ,na 3 przywykłam-doszły rzeczy
          bardziej praktyczne ,a na 4 widzę większy sens tego co robię.
        • Gość: YoB Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 00:42
          dlaczego? szkoda ze dopiero teraz odpowiadam nie bedzie dluzszej dykusji.
          po pierwsze:
          1) przetrwalem pierwsze dwa wydawaloby sie najgorsze lata (w sumie chyba rzeczywiscie byly najgorsze)
          2) jaka mialem gwarancje ze ten drugi to akurat bedzie to? tak mi sie wydawalo ale zaczynalem rzecz mocno zwiazana z chemia i biologia gdzie biologie skonczylem w 3 klasie liceum wprawdzie z piatka i to bylo ok, ale chemie (a na poczatku bylo jej bardzo duzo) skonczylem w 2 klasie ledwie wychodzac na 3...?
          3) nie chcialem skonczyc jako wieczny student w razie gdybym znowu chcial cos zmienic
          4) no wlasnie co by bylo gdyby.
          5) wierze ze jak teraz juz bede po EiT i skupie sie na tym co mnie interesuje to bede naprawde doebre
          6)chcialem sie dostac bez egzaminu na tak jakby drugi fakultet - u mnie na uczelni jest tak ze jak cie skreslaja na podstawowym kierunku to skreslaja ze wszystkich pozostalych - tak chyba jest wszedzie
          7) pierwszy daje jakies sensowne w miare perspektywy pracowe, drugi daje beznadziejne.
          pozdrawiam

          8) glupio powiedziec sobie i wszystkim dookola "a ch... zmarnowalem dwa lata choc zapieprzalem jak dziki" i zaczac od zera.
          • bugsior Re: Co po studiach? 20.03.06, 01:48
            w sumie wiekszosc powodow jakie podajesz ma sens. widze, ze jednak dopuszczasz
            do wiadomosci, ze na cos ci sie te studia przydadza, ze ewentualnie pojdziesz
            dalej w tym kierunku w karierze. to jeszcze nie jest tak zla sytuacja jak taka,
            w ktorej ktos konczy juz tylko dla dumy posiadania magistra i nic poza tym.

            pozdrawiam!
    • Gość: Odetta Re: Co po studiach? IP: *.chello.pl 19.03.06, 23:01
      Po studiach trzeba się wziąć do roboty, ale jak ktoś przez pięć lat żył na
      garnuszku rodziców i bawił się, to może być ciężko :-))))
    • alex_koz Re: Co po studiach? 19.03.06, 23:43
      a ja dopiero watek zauwazylam, ale juz pisze;)

      w mojej sytuacji tak naprawde decydujace bedzie najblizsze pol roku, wtedy
      bowiem zdecyduje sie czy zostaje w Polsce czy wyjezdzam;)

      a wiec plan jest taki - jako ze za 3 miesiace zapewne bede juz magisterem
      (prawo) a dodam ze ma drugi kierunek (stosunki miedzynarodowe).

      od zawsze chcialam byc prawnikiem i ani razu nie zalowalam decyzji i wyborow
      ktore podjelam, a stosunki miedzynarodowe tak naprawde sa dodatkiem do mojej
      prawniczej edukacji i kolejnym dobrym punktem w CV. Przez to z studiuje 2
      kierunki nie myslalam nigdy powazniej o podjeciu pracy podczas studiow, owszem
      praktyki i rozne staze owszem, ale nie pelna praca. studiowalam tez za granica.

      a wiec opcja jest taka: szukam pracy a jak nie znajde to wyjezdzam do Anglii na
      postgradute LLM. nie interesuje mnie praca za 1200 zlotych, bo nie po to
      pracowalam nad swoja edukacja i studiami przez tyle lat, zeby teraz mnie nie
      bylo stac na teatr i kurs hiszpanskiego. wiec szukam pracy, a jak nie znajde
      wyjezdzam.

      a dlaczego chce wyjechac? bo duzo sie naucze, a nawet bardzo duzo, bo chce zyc
      i mieszkac za granica (gdzie zycie wydaje mi sie latwiejsze), bo chce robic to
      co lubie.

      a tak naprawde chcialabym mieszkac tam gdzie chce, czy w Polsce czy
      gdziekolwiek indzie, a nie tam gdzie mnie stac na utrzymanie.
      • bugsior Re: Co po studiach? 19.03.06, 23:54
        > a wiec plan jest taki - jako ze za 3 miesiace zapewne bede juz magisterem
        > (prawo) a dodam ze ma drugi kierunek (stosunki miedzynarodowe).
        >
        > od zawsze chcialam byc prawnikiem i ani razu nie zalowalam decyzji i wyborow
        > ktore podjelam,

        zawsze zazdroscilem przyszlym prawnikom i lekarzom, bo jakos na te profesje
        ludzie od dluzszego czasu jeszcze przed studiami byli zdecydowani. sekret chyba
        tkwi w ich 'solidnosci', ponadczasowosci i niezmieniajacym sie 'trendom'.
        czasem jest troszke lepiej, czasem troszke gorzej, ale generalnie od wielu lat
        na calym swiecie sa to profesje szanowane i zapewniajace stabilny byt.

        > nie interesuje mnie praca za 1200 zlotych, bo nie po to
        > pracowalam nad swoja edukacja i studiami przez tyle lat, zeby teraz mnie nie
        > bylo stac na teatr i kurs hiszpanskiego. wiec szukam pracy, a jak nie znajde
        > wyjezdzam.

        zgadzam sie. dobrze jak mozna wyjechac i kontynuowac nauke badz pracowac w
        zawodzie na zachodzie. ciezko patrzec na osoby, ktore sa gotowe na prace
        jakokolwiek na zachodzie, gdzie polskie studia sa bezwartosciowe, badz taka
        osoba nie wie jak moze je wykorzystac.

        > a tak naprawde chcialabym mieszkac tam gdzie chce, czy w Polsce czy
        > gdziekolwiek indzie, a nie tam gdzie mnie stac na utrzymanie.

        no wlasnie. sam od jakiegos czasu dochodze do podobnych konkluzji. zawsze
        mowilem, ze po studiach wracam, ze bedzie w polsce ciezej, ale przeciez i tak
        bede mial latwiej niz wiele innych mlodych osob, itd. niestety ostatnio coraz
        bardziej do mnie przemawia pragmatyzm. za granica jest wiecej mozliwosci do
        rozwoju, zycie latwiejsze. tylko mam wyrzuty sumienia czy to nie taka
        wygodnicka ucieczka, ze po prostu ide na latwizne.
        • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 00:00
          Tylko widzisz za granicą też nie zawsze jest taki raj ,zawsze masz statut
          emigranta i tęskonta za domem ,rodziną też się daje we znaki ale rozumiem
          ludzi ,ktorzy pragna wyjechać ,ja tez planuje wyjazd po studiach ,nie wiem czy
          na stałe -to sie jeszcze zobaczy,nie chce przez całe życie zastanawiać się
          jakby to było gdybym zaryzykowała.Co do prawa ,byłam bliska studiowania tego
          kierunku oj bardzo blisko ale zawsze odstręczała mnie troche statycznosć tego
          zawodu .
          • bugsior Re: Co po studiach? 20.03.06, 01:57
            widzisz, zalezy bardzo gdzie wyjedziesz. przyznaje, ze w europie 'latwiej' sie
            czuc jak emigrant i tak samo byc postrzeganym przez otoczenie niz w jakimkolwiek
            kraju tradycyjnie imigranckim (usa, kanada, australia, itd.). usa nie jest
            spoleczenstwem o tak duzej stratyfikacji spolecznej, wiekszosc amerykanow ma jak
            najbardziej zrozumienie do roznej masci imigrantow, gdyz sami ich przodkowie w
            ktoryms momencie takimi byli.

            co do rozlaki z rodzina to tez nie jest to jak sadze dzisiaj juz tak wielki
            problem. malo kto znajduje prace w tym samym miescie co rodzinka, wiec i tak z
            miasta do miasta trzeba dojezdzac. a tak naprawde lot z ny do warszawy trwa
            jakies 9h. bilety tez sa juz dosc tanie, szczegolnie jesli wezmiesz pod uwage ze
            masz normalna prace w zawodzie a nie gdzies przy azbescie - mozesz sobie na to
            normalnie pozwolic raz na pol roku jesli chesz. emigracja w granicach europy to
            juz w ogole luksus. z tanimi liniami to wlasciwie tak samo jak mieszkajac w
            warszawie odwiedzamy rodzine we wroclawiu.
            • alex_koz Re: Co po studiach? 21.03.06, 00:18
              tak wracajac do watku bycia emigrantem i ulozenia sobie zycia na tzw.
              zachodzie. ja wychodze z zalozenia ze moj dom jest tam gdzie ja jestem, i poki
              co zasada ta dzialala, zreszta nie jestem osoba specjalnie zwiazana z moja
              rodzina wiec nie o tanie loty do Polski mi chodzi (aczkolwiek to ze podroz z
              Londynu trwa do Poznania tyle co z Poznania do Warszawy ma swoje plusy;)

              wlasciwie moge powtorzyc to o czym pisalam, ze chce miec mozliwosc wyboru gdzie
              mieszkam, a nie byc zmuszonym do tego moja sytuacja.

              a juz nie o mnie:
              obserwuje wsrod swoich znajomych i w ogole ludzi z uczelni kilka roznych
              trendow, jeden to taki nazwany przeze mnie "na szczura", czyli maksymalne
              promowanie swojej osoby i w zwiazku z tym ogromne oczekiwania co do swojej
              przyszlosci i drugi zupelnie przeciwny czyli podchodzenie do wszystkiego na
              maksymalnym luzie, nieprzejmowanie sie opiniami owych karieroiczow i zycie
              swoim zyciem. i pytanie tylko co lepsze.

              moja kolezanka pracujaca ok. 40 godzin w tygodniu plus studia dzienne, nie ma
              czasu nawet na kino i malo co pamieta ze swojego zycia studenckiego, ale ma
              ladne CV czy moj kolega, wieczny imprezowicz, zbieral truskawki w Niemczech w
              wakacje przez 3 lata z rzedu itp., i ma tysiace znajomych w calej Europie, nie
              ma ladnego CV ale jest szczesliwy i nieglupi (od urodzenia). kogo bysmy
              zatrudnili? hmmm
        • alex_koz Re: Co po studiach? 20.03.06, 00:11
          ja wyjasniam ze moja motywacja do bycia prawnikiem byla oparta przez lata na
          roznych przeslankach (m.in. bede bronic opozycje polityczna - jak sie
          naoogladalam procesow z Olszewskim, bo chec bronienia wiezniow politycznych w
          Chinach) ale nie wiem czemu ale takie wewnetrzne cos sprawia ze wiem ze to chce
          robic i bawi mnie to, i intresuje slowem tak jak powinno byc.

          kolejna kwestia to odpowiedz na pytanie czy polskie studia sa naprawde
          bezwartosciowe na zachodzie. ja bym sie nie zgodzila i raczej powiedziala ze to
          polscy absolwenci nie wiedza jak je wykorzystac. nie staraja sie o prace w
          wyuczonym zawodzie, nie probuje i zadowalaja sie pozycja kelnerki czy
          budowlanca. faktem jest, ze trudno jest przekonac pracodawce w innym kraju do
          swoich kwalifikacji, ale znam udane tego przyklady.

          widzisz, ja zawsze marzylam o mieszkaniu na zachodzie, gdzie zycie wydaje sie
          latwiejsze, i szanse kariery wieksze etc. gdzie mieszkalabym w multikulturowym
          srodwisku i nie musialabym tlumaczyc kazdemu czy chodze do kosciola, i czemu
          uwazam ze nie kazda kobieta musi miec dzieci. ale chce mieszkac tam gdzie moge
          godnie zyc i ciekawie pracowac, gdzie bede czula sie szczesliwa a nie tam
          gdzie bedzie mi starczac na zycie i tesknic bede za smakiem drozdzowek,
          zwyklego chleba, sliwek w czekoladzie i baba z kiosku. i nie wiem czy to
          ucieczka z kraju ktory mi malo oferuje, moze nawet i tak, ale ja egoistka i
          Poznanianka jestem wiec praca organiczna bardziej mnie przekonuje niz
          romantyczny mesjanizm i trwanie na tonacym sie okrecie.
          • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 00:33
            Jesteś chyba bardzo podobna do mnie bo też tak mam;)
            Kiedy oglądałam "Czas zabijania" też chciałam zostac prawnikiem i myślałam o
            tym przez bardzo długi czas ale oglądałam również "Pieprz i Wanilię" i miłość
            do podróży jakoś tak u mnie caly czas sie przewija i ogólnie wiele w tym
            temacie;).Chcę wyjechać to wiem na pewno ,narazie szkole języki ,staram się
            zdobywać różne praktyczne umiejętności ,zobaczymy co z tego wyjdzie.Widzę co
            dzieje sie w tym kraju i to jest przerażająco smutne.Moi rodzice po latach
            uczciwej pracy zarabiaja marne grosze ,podobnie jest z moją siostrą .Nie wiem
            czy to jest ucieczka z tonącego okrętu i nie wiem czy dam rade życ gdzie
            indziej ale spróbowac zawsze warto..a gdzie chciałabyś ewntualnie zamieszkać?
            • alex_koz Re: Co po studiach? 20.03.06, 00:42
              ja po prostu nie chce zyc w kraju gdzie dzieje sie to co dzieje obecnie w
              Polsce, napawa mnie to obrzydzeniem i przeraza. ale wiem ze moj punkt widzenia
              moze sie zmienic chociazby za miesiac kiedy dostane jakas ciekawa propozycje
              pracy i spojrze na wszystko z innej strony. choc moze nie bedzie tak latwo bo
              tkwi we mnie element idealistyki, oburzam sie na rzeczy glupie i bezsensowne, a
              propagowane wzorce i na propagande w ogole, na niejasna gre i wreczanie
              czekolady pod stolem.

              jezeli chodzi o mnie to w gre wchodza kraje anglo i franusko - jezyczne bo w
              tych jezykach moge sie conajmniej swobodnie poslugiwac, ale gdzie to zobaczymy.

              napisz cos wiecej o sobie tajemnicza z
              ;)
              • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 01:04
                Niestety wszędzie tak jest tylko ,że nie na taką skalę jak u nas.Śmieszą mnie
                optymistyczne deklaracje o ile procent zmniejszyło sie bezrobocie ,tylko
                dziwnym trafem nie wspomina się ile setek młodych ludzi wyjechało za
                przysłowiowym chlebem.Wczoraj oglądałam film o człowieku ,który został w USA
                skazany za ( domniemany ) gwały i zabójstwo ,u nas wielokrotni
                pedofile ,mordercy wychodzą sobie na przepustkę za dobre sprawowanie ( sic!)
                oczywiście jeżeli trafią za kratki.Nie mówiąc już o mentalności wielu ludzi (
                typu:25 lat i więcej stara panna;itd.przykłady można mnożyć).
                • alex_koz Re: Co po studiach? 20.03.06, 01:07
                  mnie smieszy, a raczej smieszylo to ze nie mozna powiedziec ze jest sie
                  liberalem bo od razu sie cego obrywa.

                  ale to juz offtopic sie dyskusja zrobila;)
                  • bugsior Re: Co po studiach? 20.03.06, 02:16
                    jest w polsce duzo betonu, to prawda. grunt to sie nie wypinac na takie rzeczy.
                    rowniez i my jestesmy polakami, a mam wrazenie, ze za 'polskosc' uwaza sie
                    wlasnie takich lepperusow i zasciankowosc. natomiast to nieprawda. bedac juz
                    dobre kilka lat w usa i dosc dlugo w niemczech nauczylem sie ze nie ma co
                    negowac polskiego betonu, ignoracji, itd. ale jednoczesnie tym samym chodzic z
                    glowa w gorze.

                    smutno mi jak patrze na polskie rodziny w usa, ktore przyjechaly tutaj w latach
                    80 i wychowaly swoje dzieci. dla nich polska to kraj z ktorego rodzice uciekli,
                    niemalze sie wyrwali, ludzie ktorym wstyd ze sa polakami. zamiast dostrzec dobre
                    i pozytywne strony, ktorymi sie mozna chwalic i podkreslac to tylko mysla jakby
                    tutaj byc bardziej amerykanskim.
                • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.06, 01:13
                  a co do mnie hmmm ,za rok kończę jedne studia jak dobrze pójdzie;) ,teraz
                  studiuje jeszcze stosunki międzyn.ale tez bardziej hobbystycznie .Uczę się
                  hiszpańskiego ,ponieważ zawsze ciągnęło mnie do tego języka i kraju ( byłam tam
                  2 razy i zakochałam się w Grenadzie ;)),więc myślę raczej o tych rejonach ;)
                  jako o ewentualnym "exodusie",poza tym z. jak Zorro -zawsze miałam słabość do
                  tajemniczego mściciela;)
          • bugsior Re: Co po studiach? 20.03.06, 02:08

            > kolejna kwestia to odpowiedz na pytanie czy polskie studia sa naprawde
            > bezwartosciowe na zachodzie. ja bym sie nie zgodzila i raczej powiedziala ze
            to polscy absolwenci nie wiedza jak je wykorzystac.

            zgadzam sie. uwazam, ze polskie studia jak najbardziej sa na zadowalajacym
            wysokim poziomie. tak jak piszesz bardziej tutaj chyba o obrotnosc samych
            studentow, umiejetnosc sprzedania sie, itd. emigracja dzisiaj nabiera tez innego
            wymiaru, w momencie kiedy mozna jak najbardziej byc emigrantem legalnym. kiedys
            studia byly 'bezuzyteczne' bo prace na czarno to byly tylko te najgorsze. studia
            byly zbyteczne.

            po otwarciu rynkow unijnych coraz wiecej wyksztalconych ludzie bedzie wyjezdzac
            i ukladac swoja przyszlosc po swojej mysli a nie jedynie w sposob, ktory pozwoli
            im na wlozenie czegos do garnka.

            > i nie wiem czy to
            > ucieczka z kraju ktory mi malo oferuje, moze nawet i tak, ale ja egoistka i
            > Poznanianka jestem wiec praca organiczna bardziej mnie przekonuje niz
            > romantyczny mesjanizm i trwanie na tonacym sie okrecie.

            no wlasnie we mnie zawsze byl mesjanizm. i od momentu kiedy wyjechalem jak
            mialem 17 lat zawsze wiedzialem ze wroce. osatnio wynajduje coraz wiecej
            sposobow na to jak mozna byc uzytecznym i wartosciowym dla polski bedac za
            granica. mam coraz wiecej pomyslow tak wiec i moje sumienie jakos sobie coraz
            bardziej oczyszczam. :) generalnie, rozumiem ze najpierw trzeba myslec o sobie i
            nie martwil bym sie tak bardzo, gdyby nie to ze wiele intelignetnych i
            wyksztalconych osob ma zamiar wyjachac i olac polske przyslowiowym cieplutkim
            moczem. i im wiecej osob chce wyjechac tym mam wieksze wyrzuty sumienia ze
            jednak ktos powinien zostac. bo jesli kazdy bedzie myslal tylko o sobie to za
            soba za kilka lat zostawimy kambodze. jakos sobie tego wyobrazic nie moge,
            szczegolnie kiedy pomysle o dziadku, ktory karku nadstawial, zebym teraz po
            polsku mogl normalnie mowic.
            • Gość: BastaYa Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 02:37
              > zgadzam sie. uwazam, ze polskie studia jak najbardziej sa na zadowalajacym
              > wysokim poziomie.
              tu sie nie zgadzam cala reszta jak najbardziej
              • bugsior Re: Co po studiach? 20.03.06, 03:09
                hmm, pewnie kwestia wlasnego doswiadczenia. sadze ze studia techniczne sa w polsce dobre. trudno
                mi sie wypowiadac na temat humanistycznych. generalnie sa studia dobre i wiele szkolek i 'lokalnych'
                uniwersytetow. a dlaczego uwazasz, ze polskie studia sa na niskim poziomie?
                • Gość: YoBosto Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.03.06, 23:51
                  > hmm, pewnie kwestia wlasnego doswiadczenia.
                  hmm na pewno moje doswiadczenia i wnioski (moze pobiezne) sklaniaja mnie jednak do myslenia ze jest zle. dlaczego?
                  a) co chwile doslownie z roku na rok widze jak najwazniejsza czesc studiow technicznych - laborki sa coraz bardziej obcinane i marginalizowane - 10 lat temu - 1 osoba na stanowisko, 5 lat temu dwie, dzisiaj juz trzy albo cztery we czworke robia cwiczenia zaplanowane na jedna osobe onegdaj . Kiedys bylo 12 cwiczen do zrobienia z przedmiotu x na dana osobe, dzisiaj (od dwoch lat) jest juz tylko 6...
                  b) ostatnio rozdano nam do uzytku prywatnego instrukcje do laborek bardzo milo - byla na nich data: 1980, rozumiem podstawy sie nie zmienily ale w tych instrukcjach sa odnosniki do literatury z 1969 roku!!!!
                  c) mozna uslyszec czasem - zrobilbym to na prace magisterska no ale to trzebaby kupic to, to i to, no a kto to kupi.
                  d) seryjna produkcja tragicznych prac dyplomowych typu "przeglad mozliwosci systemow xxx", "zastosowanie xxxx w gospodarstwie domowym i poza nim"
                  "projekt (nr 100) sieci xxxx na terenie yyy" (nawet byloby ok tylko nigdy nikt tych projektow w zycie nie wciela). Nie chce robic z siebie jakiegos mistrza i pisac ze ja tam jestem nie wiadomo kto - moja praca jest niewiele lepsza od tych przykladow (chociaz cos tam niby mam zbudowac).
                  e) studia magisterskie bezsensownie rozwleczone w czasie na piec lat a wtym czasie upchniete kupe jakis bzdurnych badziewnych wykladow na ktore sie przychodzi raz na semestr a zalicza przez nauczenie na pamiec 50 pytan z testu. Nie lepiej by bylo mniej a lepiej?
                  f) widze to nie tylko u siebie wiem jak jest na akademii medycznej (przynajmniej w moim miescie) - rozsypujacy sie sprzet i na zajeciach praktyczny piec dyzurow (czyli bez nauki leczenia) na semestr a zajec jest czternascie.
                  g) i nie chodzi mi o tanie studia takie jak np informatyka ktore od biedy mozna prowadzic w jednej salce komputerowej (no moze troche przesadzam) ale o takie kierunki techniczne ktore czasem wymagaja fajnego sprzetu.
                  h) prawda jest taka ze najlepsi (zeby nie bylo ja sie do nich nie zaliczam) sa naprawde wydaje mi sie bardzo dobrzi bo jak sie chce to rzeczywiscie mozna cos dzialac i to sensownie. Chodzi mi o to ze przecietni studenci sa slabsi (hhmmm czy to da sie zrozumiec?) i mniej oblatani niz onegdaj(? stare dobre czasy hehe ?)
                  i wydaje mi sie ze slabsi niz gdzie indziej (ale to juz takie moje wrozenie z fusow gdyz rzeczywiscie niewiele moge na ten temat wiedziec). Gdzies tu ktos dyskutowal o rankingu pieciuset najlepszych uczelni swiata tam nie ma ani jednej uczelni technicznej polskiej. dlaczego? zly PR?
                  Ufff no to sie wyzalilem za wszystkie czasy...
                  • bugsior Re: Co po studiach? 21.03.06, 04:40
                    co do studiow wymagajacych duzych nakladow finansowych, czyli tam gdzie dostepnosc do
                    nowoczesnego sprzetu i materialow jest niezbedna to sie w pelnie zgadzam. niestety polska ustepuje
                    zachodowi. ale wlasnie uwazam, ze pod tym wzgledem uczelnie panstwowe przynajmniej teoretycznie
                    (i szczegolow tutaj podac nie moge bo nie znam) ulegaja dobrym uczelniom prywatnym. jednak sadze
                    ze kierunki takie jak architektura czy informatyka dumnie sa w stanie konkurowac z odpowiednikiami
                    na zachodzie.

                    co do tych rankingow to tez raczej sceptycznie bym podchodzil. dziwne rzeczy czesto sa brane pod
                    uwage. ufalbym liscie powiedzmy pierszych 10-20 uczelni ale 100... nie przekonuje mnie to.

                    :)
                    • Gość: BaYasta Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 23:38
                      >niestety polska ustepuje zachodowi. ale wlasnie uwazam, ze pod tym wzgledem >uczelnie panstwowe przynajmniej teoretycznie (i szczegolow tutaj podac nie >moge bo nie znam) ulegaja dobrym uczelniom prywatnym

                      Nie wiem skad ten wniosek? Poczatkowy koszt inwestycji w taka szkole bylby niebotyczny ... co zmuszaloby ja do pobierania astronomicznego czesnego, w dodatku na takie kierunki sa chetni ale nie takie dzikie stado jak na ZiM cz informatyke. W zwiazku z tym na uczelniach prywatnych tego typu kierunki nie istnieja.

                      > jednak sadze ze kierunki takie jak architektura czy informatyka dumnie sa w >stanie konkurowac z odpowiednikiami na zachodzie.

                      Wydaje mi sie ze wbrew pozorom nie sama informatyka i architektura wspolczesny hitech zyje.

                      > co do tych rankingow to tez raczej sceptycznie bym podchodzil. dziwne rzeczy cz
                      > esto sa brane pod
                      > uwage. ufalbym liscie powiedzmy pierszych 10-20 uczelni ale 100... nie przekonu
                      > je mnie to.

                      rowniez podchodze sceptycznie (wedlug mnie wszystkie rankingi niewiele warte sa) no ale jest to mimo wszystko jakas przeslanka.
            • alex_koz Re: Co po studiach? 21.03.06, 00:26
              tak jeszcze ten twoj post zauwazylam, bugsior, wiec musze swoje dodac;)

              widzisz, jakkolwiek by to smiesznie brzmialo w moim wieku, ja juz chyba
              wyroslam z mesjanizmu. potrafie sie rozplakac jak czytam wspomnienia z
              Powstania Warszawskiego, ale jakos tak sie we mnie takie przekonanie wyrobilo
              ze bardziej sie Polsce przysluze praca swoja chocby za granica niz klepaniem
              biedy w Polsce. Jestem patriotka i jestem dumna z tego co moj kraj osiagal, i
              walic w sciane mi sie chce jak widze co sie teraz z Nim dzieje. ale ja lubie
              wygode, lubie moja mala stabilizacje i to, ze moge sobie nowe buty kupic i nie
              chcialaybym z tego rezygnowac za cene jakis niewiadomych i nieokreslonych
              idealow.

              zreszta, mieszkajac i pracujac za granica tysiace sposob mozna znalezc aby
              rozwojowi Polski sie przysluzyc.

              ale patriotycznie i podniosle mi post wyszedl, ojej;))
              • Gość: BasYaTa Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 00:33
                >ja juz chyba
                > wyroslam z mesjanizmu.
                Twoje posty zdaja sie mowic co innego
                > zreszta, mieszkajac i pracujac za granica tysiace sposob mozna znalezc aby
                > rozwojowi Polski sie przysluzyc.
                szczerze mowiac jesli ma sie to sprowadzac do np glosowania w wyborach to ja bym podziekowal. Jakie to sposoby? wysylanie pieniedzy? napisz co masz na mysli, nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka - albo harujesz tu za grosze i moze kiedys bedzie lepiej - pozytywizm, albo za granica ale wtedy olewasz ten kraj (no chyba ze rozmyslnie wyjezdzasz na jakis okreslony okres czasu 3-5-10 lat no w kazdym razie z realna opcja powrotu).
                Pozdrawiam
                • alex_koz Re: Co po studiach? 21.03.06, 00:42
                  mysle ze ja lepiej wiem czy wyroslam z mesjanizmu czy nie. i zapewniam ze
                  wyroslam.

                  a co do przysluzenia sie Polsce.
                  nawet glupie wysylanie pieniedzy moze przyczyniac sie do wzrostu gospodarczego
                  tego kraju fo ktorego sa wysylane, a najlepszym tego przykladem jest rozwoj
                  Turcji na fali kasy przesylanej przez Turkow pracujacych w Niemczech (koncowka
                  lat70tych/lata 80te).

                  i nie zgadzam sie w twierdzeniem ze wyjazd z kraju to jego olewanie, to raczej
                  wielki dylemat i tez nielatwa decyzja. a przysluzyc sie mozna chociazby (skoro
                  ma byc konkretnie;) - w zaleznosci od zawodu i profesji - nawiazujac
                  wspolprace miedzy osrodkiem naukowym/szkola/szpitalem w ktorym pracujesz a
                  podobnym w Polsce (wymiana mysli, kadry etc.), wspieranie fundacji/ufundowanie
                  wlasnego stypendium np. w dziedzinie wymiany mlodziezy, nauki jezyka etc., po
                  najwzyklejsza w swiecie wspolprace handlowa miedzy twoim przedsiebiorstwem a
                  przedsiebiorstwem w Polsce. malo? wcale nie az tak malo jak by sie moglo
                  wydawac.

                  pozdrawiam.
                  • Gość: TaBasYa Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 00:56
                    >obserwuje wsrod swoich znajomych i w ogole ludzi z uczelni kilka roznych
                    >trendow, jeden to taki nazwany przeze mnie "na szczura",
                    >moja kolezanka pracujaca ok. 40 godzin w tygodniu plus studia dzienne, nie ma
                    >czasu nawet na kino i malo co pamieta ze swojego zycia studenckiego, ale ma
                    >ladne CV czy moj kolega, wieczny imprezowicz, zbieral truskawki w Niemczech >w wakacje przez 3 lata z rzedu itp., i ma tysiace znajomych w calej Europie, nie
                    >ma ladnego CV ale jest szczesliwy i nieglupi (od urodzenia). kogo bysmy
                    >zatrudnili? hmmm
                    Hmm dla mnie to czysty mesjanizm nie narodowy a powiedzmy cywilizacyjny ("ach ten niedobry wyscig szczurow, moglibysmy sie wszyscy po prostu przyjaznic"). Ale masz racje skoro twierdzisz ze wyroslas znaczy ze wyroslas. Koniec tematu.

                    > i nie zgadzam sie w twierdzeniem ze wyjazd z kraju to jego olewanie, to raczej
                    > wielki dylemat i tez nielatwa decyzja.

                    Alez jedno bynajmniej nie wyklucza drugiego! To wielki dylemat po ktorego rozstrzygnieciu wielu ludzi ostatnio mysli "sorry olewam to jednak".

                    > a przysluzyc sie mozna chociazby (skoro
                    > ma byc konkretnie;) - w zaleznosci od zawodu i profesji - nawiazujac
                    > wspolprace miedzy osrodkiem naukowym/szkola/szpitalem w ktorym pracujesz >a podobnym w Polsce (wymiana mysli, kadry etc.), wspieranie fundacji/>ufundowanie wlasnego stypendium np. w dziedzinie wymiany mlodziezy, nauki >jezyka etc.

                    Świetne pomysly, tylko chyba niestety do zrealizowania dopiero jakies 20 do 40 lat minimum (jak ktos ma szczescie i sobie radzi) a nie w perspektywie najblizszej dajmy na to dekady... ja staram sie myslec na ogol w obejmowanych przez moj umysl kategoriach czasowych.

                    > po najwzyklejsza w swiecie wspolprace handlowa miedzy twoim >przedsiebiorstwem a przedsiebiorstwem w Polsce.

                    Jeśli pracując w jakims przedsiebiorstwie nawiazesz wspolprace z jakas firma tylko dlatego ze jest z Polski a nie dlatego ze jest najlepsza w tym momencie opcja to powinnas zostac z niej wyrzucona.
                    Majac wlasne przedsiobiorstwo i majac do wyboru firme Polska nieco gorsza opcje i lepsza firme dajmy na to Niemiecka to nie wahalbym sie ani sekundy.
                    A jesli ta hipotetyczna Polska firma rzeczywiscie bylaby najlepsza no to po co Ty po srodku? ta firma poradzi sobie bez twojej pomocy.

                    Pozdrawiam
                    • alex_koz Re: Co po studiach? 21.03.06, 08:18
                      postawilas/postawiles sobie za cel szukanie sprzecznosci w moich wypowiedziach
                      i to realizujesz. nie bede tej dyskusji kontnuoac, bo nie lubie lapac sie
                      nawzajam za slowka. piszac o postawach mlodziezy raczej wskazywalam trendy niz
                      ocenialam kogokolwiek. nie lubie oceniac ludzi i zazwyczaj tego nie czynie.

                      zreszta nie napisala/napisales nic o sobie.

                      co do dzialania Polonii za granica bugsior podal kolejne przyklady jak
                      mozna "pomoc Polsce", dokladam kolejny: ja zaprosilam moich zagranicznych
                      znajomych na wakacje do Polski. miala byc Hiszpania a byla Leba i Sopot.
                      bawilismy sie swietnie, moi przyjaciele byly zachwyceni, ich znajomi ogaldahjac
                      zdjecia nie mogli uwierzyc ze w Polsce sa wydmy i ze bywa wiecej niz 20stopni.
                      kazdy z nich zostawil okolo 500 euro. to jest moj wklad w prace dla Polski.
                      ;)))
                      • alex_koz Re: Co po studiach? 21.03.06, 08:36
                        P.S. uwierz na slowo ze ja naprawde nie dorabiam ideologii do tego co robie-
                        jak to moze z mojego postu wynikac-po prostu jakos Nam tak sie dysuksja
                        potoczyla.
                        Pozdrawiam
                        • Gość: BaYasta Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 23:50
                          > P.S. uwierz na slowo ze ja naprawde nie dorabiam ideologii do tego co robie-
                          Naprawde ciezko mi uwierzyc czytajac twoje wypowiedzi no ale jako ze mam dobra wole wiec probuje.
                          Rzecz jest prosta z twoich postow wynika ze masz ogromne poczucie winy i wyrzuty sumienia ze chcesz opuscic kraj i probujesz te wyrzuty jakos zminimalizowac rozny deklaracjami jak to sie nie przysluzysz Ojczyznie (koniecznie przez duze O!) jako emigrant/ka. Ja chce cie tylko przekonac ze nie masz powodow do wyrzutow sumienia.
                          • alex_koz Re: Co po studiach? 22.03.06, 00:23
                            raczej nie jestem pewna czy chce emigrowac i przekonuje sama siebie, ze miejsce
                            zamieszkania nie wplynie na mnie az tak bardzo jak wplynelo na zycie emigrantow
                            ktorych znam, czy to "swiezych" czy tez tych mieszkajacach za granica przez
                            dziesieciolecia. Pozdrawiam!
                            • bugsior Re: Co po studiach? 28.03.06, 17:15
                              a jak miejsce zamieszkania wplynelo na emigrantow ktorych znasz? jestem ciekaw jakie sa twoje
                              doswiadczenia.
                  • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 01:18
                    Wiesz Alex rozumiem jak najbardziej twoja motywację dotyczącą wyjazdu i tak
                    samo mierzi mnie strasznie tzw.mesjanizm narodowy ale błagam nie dorabiajmy
                    tutaj ideologii jak to sie przysłuże krajowi mieszkając za granica ,owszem mogę
                    czuć sie troszeczkę bliżej Polski i Polaków glosując w wyborach,promując dobre
                    imię mojego kraju za granica ,współpracując z różnymi ośrodkami naukowymi
                    itd.ale tak naprawde to nigdy nie jest jakaś misja wb kraju ,nie mieszkając i
                    nie pracując tu ,dla dobra ogołu nie możemy twierdzić ,że faktycznie mu służymy
                    bo tak nie jest i tyle.Polska zawsze będzie dla mnie ważna ( zabrzmi to co
                    najmniej górnolotnie ) bo moi przodkowie są z nią związani od wieków.Nie
                    zapomne jak moja nieżyjąca już babcia opowiadała jak bardzo wszyscy cieszyli
                    się kiedy skończyła się wojna ,ze skończyły się wywózki Żydów ,strach ,że zaraz
                    przyjdą essesmani i skonfiskują radio ( za którego posiadanie groził w tamtym
                    czasie wywóz do Oswięcimia),że wreszcie Polska odzyskała swoje miejsce na mapie
                    fakt -okupowana nadal ale juz nie w tak straszny sposób.W pewnym sensie mogę
                    czuć się patriotka ale wyjeżdżając ( o czym myślę) nie mogę się za nią w 100%
                    uważać.Bo to jednak jest jakiś rodzaj dezercji ,fakt w imię potencjalnie
                    lepszego życia.A co do tęsknoty za rodzina ,przyjaciółmi z dzieciństwa -to nie
                    jest tak ,że 2 loty na 0,5 roku zalatwią sprawę ,jesli rodzinę traktujesz ot
                    tak -jacyś ludzie ,tyle,że związani ze mna więzami krwi to nie odczuwasz tej
                    rozłąki ale jeżeli znaczą dla Ciebie naprawdę dużo to wtedy jest trudno i
                    zawsze coś tracisz.
                    • Gość: StaBaYa Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 01:22
                      Podoba mi sie to co piszesz, choc rzeczywiscie troche gornolotnie (coz czasami nie da sie tego uniknac), i chyba mniej wiecej to samo chcialbym wyrazic.
                      • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 01:32
                        Dzięki;)może trochę patentycznie ale nie umiem inaczej o pewnych sprawach i o
                        tej porze;).Bo tak juz jest ,że zawsze są dwie strony medalu -niestety.
                        • Gość: AyAtsab Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 01:38
                          heh o pewnych sprawach bardzo ciezko gadac niepatetycznie i mozna albo unikac tematu (jak ja) albo napisac w tenze sposob (jak ty). Jak to w zyciu bywa i tak zle i tak niedobrze. Ech no wlasnie koniec abstrakcji do nauki... ruszam zdecydowanie.
                          Pzdr
                          • Gość: z. Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 01:48
                            Jeszcze odpowiem Ci na ten wątek apropo's zmiany znienawidzonych
                            studiów ,trochę mnie źle zrozumiałeś bo odpowiedziałam Bugsiorowi;),miałam
                            bardzo poodbną sytuacje do twojej na studia dostałam się z przypadku i nie tam
                            gdzie chciałam,wynikało to poziomu mojego liceum -niestety ,po 1 roku,zmieniłam
                            kierunek na inny też na tej samej uczelni i od razu wskoczyłam na 2 ,nie
                            podobalo mi sie kompletnie ja humanistka ,rozmiłowana w geografii ,historii a
                            tu wszechobecny materializm ,finanse i inne .W tym roku zaczęłam drugi
                            humanistyczny ,wg większości totalny badziew choć dla mnie ciekawy i
                            rozwijający.Szczerze mówiąc dopiero teraz wiem czym powinnam się zajmować ale
                            nie zawsze w wieku 19-lat i więcej człowiek wie co chce robić.Nigdy nie
                            należałam do tych szczęśliwców.Powoli widzę większy sens tego co robię i
                            paradoksalnie takie doświadczenia tez są potrzebne.dobra ide spac;/
                            • Gość: YaBasta-koniec_ana Re: Co po studiach? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.03.06, 01:55
                              nie no ja tez odpowiedzialem bugsiorowi, udzielilem odpowiedzi niezaleznej, milczaco popierajac takze twoja. Czy gdzies napisalem cos co polemizowaloby z twoja tamze wypowiedzia?
                    • bugsior Re: Co po studiach? 21.03.06, 04:57
                      jestem przeciwny twierdzeniu ze polak w polsce jest z zalozenia patriota. wiekszosc o tym nie mysli. ot
                      to, urodzili sie w polsce i jest to dla nich fakt. to ze chodza do pracy robia z pobudek egostycznych
                      (wszak musza za cos jesc) a to ze placa podatki jest ich psim obowiazkiem. w obu przypadkach trudno
                      mi sie zgodzic z teza ze maja na wzgledzie dobro polski. gdyby nie rodzina, komfort kulturowy,
                      przyzwyczajenia, itp. nie mieliby problemu z wyjazdem. dla duzej wiekszosci polakow w polsce pojecie
                      patriotyzmu jest konceptem jak najbardziej abstrakcyjnym i obcym.
              • bugsior patriotyzm emigrantow i polakow w polsce 21.03.06, 04:51
                a jaki to masz wiek, ze 'mlodziencza naiwnosc' poszla w odstawke? ;) nie sadze zebys byla o wiele
                starsza ode mnie.

                w stanach spotkalem kilku polakow, ktorzy aktywnie dzialaja w organizacjach polonijnych. organizuja
                zbiorki chociazby dla powodzian, brali udzial w akcji zbieranai podpisow pod apelem o przyjeciu polski
                do nato (co podobno mialo duzy wplyw na kongres), wystosowuja protesty przeciw sformuowaniom
                'polskie obozy koncentracyje'. ojciec kolezanki, policjant z ny, byl glownym organizatorem polskiego
                protestu pod ambasada rosji w rocznice 60 lat 'wyzwolenia' europy, miedzy innymi przez sowietow, o
                ktorym artykul i wywiad z nim znalazl sie w rzeczpospolitej (nota bede protest byl przeciw koslawej
                rosyjskiej interpretacji historii jako 'sowieckiego wyzwolenia') czyli generalnie bronia dobrego imienia i
                sa niejako ambasadorami polski. uwazam, ze robia dla polski wiecej wymiernych rzeczy niz 90%
                polakow zyjacych w polsce, ktorych duza czesc i tak tylko mysli jakby tutaj wyjechac albo wycyckac z
                urzedu kolejny zasilek, a ich 'patriotyzm' nie ma raczej nic wspolnego ze swiadomym budowaniem
                polski. sa niejako ofiarami bezczynnosci i marazmu, w czym trudno mi sie dopatrzec postawy
                patriotycznej.
                • alex_koz Re: patriotyzm emigrantow i polakow w polsce 21.03.06, 08:23
                  bugsior napisał:

                  > a jaki to masz wiek, ze 'mlodziencza naiwnosc' poszla w odstawke? ;) nie
                  sadze
                  > zebys byla o wiele
                  > starsza ode mnie.

                  i pewnie nie jestem;)) mam 23 lata.

                  wlasnie o takie przyklady dzialania dla Polski jakie bugsior wspominasz mam na
                  mysli mowiac o byciu Polakiem za granica. nota bene pamietam dyskusje toczaca
                  sie w Polsce jak duzy wplyw miala Polonia w US na wstapienie do NATO.
                • Gość: z. Re: patriotyzm emigrantow i polakow w polsce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 12:34
                  Będę się upierać przy swoim dla mnie to taki troche dziwaczny patriotyzm ,a juz
                  szczególnie to hurra-zachwycenie Ameryką ,wejdę na drażliwy grunt ale dla mnie
                  pomysł wysłania naszych wojsk do Iraku ( bo Bush chce "wprowadzać"demokrację) w
                  zamian za przestarzałe F16 to kompletny absurd.Oczywiście ,że większość
                  spoleczeństwa nie uczestniczy aktywnie w życiu kraju i nie uważa sie za
                  patriotów ,bo wychodzi z zalożenia ,że wlaściwie za co ma być wdzięczna ale nie
                  wiem czy mieszkając w NY ,Indiach czy gdziekolwiek mam prawo mówić,że działam
                  aktywnie na rzecz swej ojczyzny bo promuje jej dobre imię czy,że moje dzieci
                  umieja pare słów po polsku.Z jakiś względów czy to ekonomicznych czy rodzinnych
                  czy jeszcze innych dokonaleś tego wyboru ,mieszkasz w danym miejscu i to przede
                  wszystkim na jego rzecz pośrednio lub bezpośrednio "zarabiasz".
                  • bugsior polscy patrioci 21.03.06, 14:28
                    rzeczywiscie na troche dziwny grunt wchodzisz, bo co ma piernik do wiatraka, to nie mam pojecia.
                    becikowe tez uwazam za durnote ale nie widze jaki to ma zwiazek z mieszkaniem w polsce.

                    roznica w podejsci do pojecia patriotyzmy jest taka: mozna robic dla polski duzo czy sie jest w polsce
                    czy za granica. podalem przyklady wedlug mnie BARDZO duzego wkladu. nie oczekujesz chyba ze
                    kazdy ministrem finansow bedzie?

                    placenie podatkow to ZADEN patriotyzm. tzw. 'patriotyzm' nieswiadomy przestaje byc patriotyzmem,
                    bo rownie dobrze moze byc odzwierciedleniem zwyklej igonorancji ze strony obywatela. placic MUSI,
                    pracowac MUSI. to taki patriotzym z lufa przy glowie.

                    piszesz o wyborze ze wzgledow ekonomicznych. sadze, ze jakby sie pytac grupe polakow czy sa
                    zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej w polsce przygniatajaca wiekszosc odpowiedzialaby ze nie.
                    tylko ze boja sie wyemigrowac bo to powazna decyzja albo trzyma ich nostalgia. a emigranci albo sa
                    juz w tak podbramkowej sytuacji ze wyboru nie maja, albo maja najzupelniej w swiecie jaja zeby podjac
                    zdecydowana i odwazna decyzje. i teraz powiedz mi dlaczego ta pierwsza osoba jest patriota a druga
                    nie?

                    piszesz, ze patriota sie jest tam gdzie sie zarabia. to w takim razie czy patriota tez jest bezrobotny? czy
                    moze jest wrecz na odwrot, moze jest pasozytem bo swoj kraj raczej cycka na pieniadze a nie dodaje to
                    PBK. to wedle juz chyba lepiej jak bezrobotny emigruje to cala reszta polski ma go z glowy, panstwo
                    jest odciazone. widzisz pokretnosc tej logiki?

                    chyba chodzi o to czym sie w zyciu kierujemy, a nie gdzie mamy adres stalego zamieszkania.
                    • Gość: z. Re: polscy patrioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 14:39
                      ok ok widzę ,że Cię ni przekonam ,mieszkaj gdzie chcesz ,organizuj ile chcesz
                      demonstracji i pertycji nic mi do tego ,uważasz się za patriotę -dobrze ,nie
                      też dobrze .
                      Aha proszę pisz Polske ,Polaka z dużej litery ( nie tylko pkb)
                      • bugsior Re: polscy patrioci 21.03.06, 14:43
                        wykrecasz sie od odpowiedzi. jesli kryterium patriotyzmy jest 'praca' w danym kraju bez wzgledu na
                        pobudki jakimi ktos sie kieruje, to gdzie wplasowuje sie tutaj bezrobotny?


                        ps
                        no tak, to teraz juz nie bede patriota bo pisze polska, tak jako jak pisze usa, kanada, ty, pan, pani, itd.
                        a PBK pisze z duzych bo bez duzych czesc osob moze nie zrozumiec.
                        • Gość: z. Re: polscy patrioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 14:53
                          Ależ nie mówie tutaj o bezrobotnych ,tylko o pracujących za granica
                          Polakach ,ktorzy wykonując zawód prawnika czy lekarza, bardziej poprostu swoimi
                          dzialaniami przysługuja się tamtemu krajowi( tamtejszym mieszkańcom) niż
                          rodzinnemu ,absolutnie tutaj nikogo nie potępiam ,bo jak najbardziej rozumiem
                          czyjąś chęć wyjazdu ,sama tak prawdopodobnie w przyszlości tak zrobię.
                          ps.to żaden patriotyzm ,lubię jak w książce czy gazecie jest napisane
                          USA ,Kanada,Pani,czy Jan Kowalski
                          • bugsior Re: polscy patrioci 21.03.06, 15:02
                            no widzisz, tak jest jesli emigranci sa zupelnie pasywni. opisujesz sytuacje, w ktorej wszyscy mamy
                            polske gdzies rowniez i ci wszyscy w polsce, ktorzy jedynie pracuja i placa podatki, badz sa bezrobotni
                            i wrecz z panstwa odciagaja. ale obracanie sie w tej sytuacji w pojeciach 'patriotyzmu' nie jest wlasciwe
                            bo zupelnie mija sie z meritum sprawy.

                            patriotyzm to postawa zyciowa a nie wypadkowa losow ludzkich.

                            jesli ktos jest patriota to bez problemu na emigracji moze sie polsce przydac bardziej niz, smiem
                            stwierdzic, 90% polakow w polsce. dlatego stoje przy tym, ze chodzi o nastawienie a nie adres
                            zameldowania.

                            i sory, moze to zabrzmi brutalnie, ale 17% bezrobotnych polakow, wedle twojego kryterium oceny, to
                            po prostu posozyty. polska interesu zadnego z nich nie ma a jedynie straty. malo tutaj mowic jeszcze o
                            patriotyzmie...
                            • Gość: z. Re: polscy patrioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 15:19
                              Bezrobotnym mozna zostać z wielu ,bardzo wielu powodów i nie można tutaj
                              przyrównywać sytuacji młodego czlowieka ,ktory nie może znaleźć nijak zajęcia z
                              pijaczkiem spod sklepu osiedlowego ,żyjącego z emerytury swojej
                              matki.Wkroczyliśmy teraz w zupelnie inny temat,ty masz swoje zdanie z ktorym po
                              części się zgadzam ,ja mam swoje.Może inaczej postregam pewne sprawy bo tutaj
                              żyjęna codzień.
                              • bugsior Re: polscy patrioci 21.03.06, 15:40
                                tak, ale dla ciebie patriota to ten, ktory w danym panstwie po prostu pracuje nie zastanawiajac sie
                                nawet nad tym, czy ta praca cos oznacza, albo co przynosi jego krajowi.emigranow wrzucasz do worka
                                niepatriotow i nieprzydatnych polsce tak bardzo jak ci ktorzy w polsce mieszkaja.

                                jesli chodz i o bezrobotnych to byla dysgresja do twojego rozumowania. oczywiscie ze jest roznica czy
                                ktos jest leniem, ktorem wygodnieja jest na czyims garnuszku a osoba, ktorej sytuacja jest efektem
                                40% bezrobocia. jednak tak samo obie osoby sa dla polski obciazeniem.

                                placenie podatkow i sama bezmyslna praca w danym kraju (nie wspomne juz ze praca wolontariacka
                                jest bardziej wymiernym odzwierciedleniem patriotyzmu, bo nie ma w niej aspektu egoizmu) jest dosc
                                marnym kryterium patriotyzmu. a zdaje sie do tego sprowadzasz to pojecie. takie przynajmniej
                                odnosze wrazenie. popraw mnie jesli sie myle.

                                to ze aktualnie nie zyje w polsce nie ma wiekszego znaczenia. wikszosc moich znajomych mieszka w
                                polsce, calutka moja rodzina co do jednego czlonka mieszka w polsce. sam tam jestem przynajmniej
                                miesac do roku. sugerowac ze mam 'inne myslenie' bo nie zyje na codizen w polsce jest nie na miejscu.
                                • Gość: z. Re: polscy patrioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 15:55
                                  Chodziło mi o zawody tzw.użyteczności publicznej jak prawnik czy lekarz i tylko
                                  w tym odniesieniu.Nie wiem czemu aż tak bardzo się unosisz i czujesz sie
                                  urażony ,moim stwierdzeniem,że żyjąc na codzień w Polsce mogę coś więcej na
                                  temat patriotyzmu i aktualnej sytuacji powiedzieć .Nie znam Cię ,dopiero teraz
                                  przeczytałam ,że studiujesz/pracujesz w NY( tak?),skąd mogłam wiedzieć czy w
                                  ogóle tutaj bywasz?
                                  • alex_koz Re: polscy patrioci 21.03.06, 16:10
                                    Gość portalu: z. napisał(a):

                                    > Chodziło mi o zawody tzw.użyteczności publicznej jak prawnik czy lekarz i
                                    >tylko w tym odniesieniu.

                                    niestety jest tak, ze czesto wyjazdy lekarzy za granice spowodowane sa
                                    niemoznoscia znalezenia pracy w zawodzie i innymi czynnikami o ktorych sie mowi
                                    przy okazji srodowiska medycznego (niejasne procedury awansu, braku etatow w
                                    szpitalach i w osrodkach badawczych etc.) (nie oceniam czy to prawda czy nie,
                                    pisze co sie mowi.)

                                    wiec nie dziwiota ze wola leczyc za granica, niz byc przedstawicielem firmy
                                    famaceutycznej.
                                  • bugsior Re: polscy patrioci 21.03.06, 16:12
                                    eh, dziwnie to wszystko wyglada z twoich wypowiedzi. nie wiem jakie jest kryterium 'uzytecznosci
                                    publicznej'. mowimy o profesjach ktore daja ponad 2000 zl netto? moze to tylko ja, ale jakies dziwne
                                    konkluzje chyba mozna wyciagnac z tego piszesz. to ze w dyskusji na temat przydatnosci i patriotyzmu
                                    mowimy jedynie o czesci spoleczenstwa ze wzgledu na ich wyksztalcenie a nie dyskutujemy o ich
                                    nastawieniu do sprawy jako ogolu.

                                    bo wiesz, dla mnie bardziej patriotyczny jest bezrobotny, jakis stolarz badz kucharz, ktory zaciekle
                                    szuka pracy i sie doksztalca, nie chcac zyc na koszt swoich wspolrodakow, niz dobrze ustawiony
                                    lekarz, ktory za flaszeczke przyjmie kogos bez kolejki albo nigdy do glowy mu nie przyjdzie wrzucic
                                    5zl do puszeczki wielkiej orkiesty. sadze, ze upraszczasz i bagatelizujesz zagadnienie niesamowicie.

                                    tak jak napisalem wczesniej patriotyzm to rzecz ktora trzeba czuc i wporowadzac w swoje zycie a nie
                                    zrzadznie losu.

                                    a troche sie obruszam na wszelkie takie insynuacje, bo co jakis czas spotkam kogos kto mowi mi ze
                                    hipokryzja jest twierdzenie ze jest sie patriota kiedy pracuje sie za granica. mowia takie pierdoly, a w
                                    glebi duszy zastanawiaja sie jakby wyjechac, albo ubolewaja nad tym jaki w polsce syf i brak
                                    perspektyw. malo dodac, ze nie robia zupelnie nic zeby to zmienic, oprocz oczywiscie 'placenia
                                    podatkow'. wlasnie taki jest patriotyzm wiekszosci polakow w polsce niestety. a dla mnie to jest
                                    hipokryzja.
                                    • alex_koz Re: polscy patrioci 21.03.06, 16:21
                                      "uzyteczne publicznie" sa wszystkie istniajace zawody, gdyby nie byly potrzebne
                                      to by nie istnialy. proste. zgadzam sie z Toba-bugsior w 100%.

                                      ech, jakas taka niepotrzebna dyskusja o patriotyzmie sie zrobila i ocenianie
                                      sie nawzajem kto jest jakim patriota i dlaczego. moze niech ktos inny sie
                                      wypowie w temacie "co po studiach" i watek patriotyzmu na tym zakonczmy.
                                    • Gość: z. Re: polscy patrioci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 16:50
                                      Dobra zakończmy ta dyskusję ,oceniasz mnie według jakiś swoich dziwnych
                                      kryteriów i przez pryzmat doświadczeń z rodakami ,którzy inaczej widzą
                                      tzw.patriotyzm, a chodziło mi ( tu mój błąd ) o zawody tzw.zaufania
                                      publicznego.Ale to temat na inne forum ,bo powinniśmy rozmawiać jak widzimy
                                      swoją przyszłość po studiach.Pozdrawiam
    • Gość: ekonom Re: Co po studiach? IP: *.pfeilheim.sth.ac.at / 193.170.52.* 21.03.06, 11:54
      Moje studia tez juz coraz wiekszymi krokami zblizaja sie do konca, tylko ze musze sobie zadac pytanie czy wracac do polski teraz czy pozniej. Oczywiscie ta decyzja nie tylko jest zalezna ode mnie bo graja tez role pewne ograniczenia formalne lub tez inne. Wiem jednak na pewno ze do polski wroce. Nie mam zamiaru do konca zycia pracowac na jakas wielka korporacje. Trzeba jeszcze troche wiedzy zdobyc i na "swoje" wracac. Jak juz mam pracowac czesto kilkanascie h na dobe to juz wole na swoje. A jako polakowi najlepiej prowadzic jednak biznes w polsce bo jest sie na swoim podworku. W czasie studiow mialmen okazje spdzic wiele czasu w roznych krajach (wlasciwie wcale w polsce) i mysle ze ta wiedza i obserwacje zaproccentuje
      • Gość: jarek do ekonoma IP: *.ub.univie.ac.at 21.03.06, 14:12
        Ekonom,a na jakim uniwerku studiujesz? bo widze ze w at:)
        czyli tam gdzie ja niedlugo bede na ekonomii (od jesieni,
        teraz robie kurs niemca)
        stad moje pytanie; czy tutejszy tez jest juz tak przesycony ekonomami
        jak nasz w Polsce???
        mam nadzieje ze sie orientujesz i pomozesz;)

        pzdr.
        • Gość: ekonom Re: do ekonoma IP: *.pfeilheim.sth.ac.at / 193.170.52.* 21.03.06, 17:04
          normalnie studiuje w niemczech a do at. sobie przyjechalem na semestr na WU.
          • Gość: jarek Re: do ekonoma IP: *.ub.univie.ac.at 22.03.06, 17:27
            na WU???
            slyszalem ze tam jest masakryczny poziom...jak dajesz rade?
            naprawde tak ciezko??

            pozdr.
            • Gość: ekonom Re: do ekonoma IP: *.pfeilheim.sth.ac.at / *.pfeilheim.sth.ac.at 23.03.06, 11:50
              bez przesady!!! moze jest duzo materialu do nauki, ale egzaminy nie sa takie zle! mam tu mase znajomych i jakos sie nie skarza!
    • maloud Re: Co po studiach? 21.03.06, 23:27
      Ostatnio kumpel powiedział :
      To nie człowiek kończy studia, to studia wykańczają człowieka
      • Gość: zdzichu Re: Co po studiach? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.06, 19:06
        Ja w tym roku bronię pracy magisterskiej muszę zdecydować co robić dalej. Myślę
        o stażu w jakiejś dużej korporacji, bo podobno można tam nieźle zarobić i dają
        dobre warunki. Co o tym myślicie? Wydaje mi się że to jest jakieś wyjście...
        • arytmia666 Re: Co po studiach? 26.03.06, 22:08
          ja roniez koncze studia ...ale wcale nie widze tego tak rozowo... wszyscy mysla za zlapalam pana Boga za nogi bo "zalapalam" sie gdzies na 5-tym roku...ale ja wiem ze to pozory...
          szukam innych rozwiazan...pomyslu na siebie...bo teraz nie jestem tam gdzie powinnam i strasznie sie z tym mecze...
          ktos doradza mi wyjazd -gdzies gdzie mozna "zarobic" i tam zostac...ktos inny radzi tu zostac i wykorzystac szanse...
          ale ja sie pytam jaka szanse??? kiedy nie widze mozliwosci rozwoju...ani awansu...
          raczej czeka mnie stagnacja...i cieszenie sie "na siłe"...
          • bugsior Re: Co po studiach? 28.03.06, 17:14
            myslac o tym czy wyjechac czy zostac zawsze dochodzilem do wniosku, ze jesli masz jakas okazje, jesli
            wiesz o jakiejs konkretnej mozliwosci za granica to wyjedz. wrocic zawsze mozna, co najwyzej 'stracisz'
            kilka miesiecy badz lat. w polsce ciezko jest szczegolnie osobom zaraz po studiach, mlodym bez
            doswiadczenia. sadze, ze pozniej, zdobywajac gdzies doswiadczenie za granica (gdzie nota bene
            latwiej jest sie poruszac w gore po drabince karierowej) latwiej jest sie 'zrzucic' na jakas przyzwoita
            posade w polsce.

            tak wiec jesli chodzi o zycie w polsce jak najbardziej. jesli chodzi o mozliwosci rozowoju, przynajmniej
            w mlodym wieku, cienko to widze.
        • bugsior Re: Co po studiach? 28.03.06, 17:17
          jakbys napisal konkretniej jaki kierunek konczysz i o korporacjach w jakim sektorze myslisz to byloby
          latwiej doradzic. ;) korporacja korporacji nie rowna. a staze najlepeij robic podczas studiow. tak po
          skonczeniu to poznawo, wtedy to juz trzeba sie za praca rozgladac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka