Dodaj do ulubionych

Samotność w tłumie

IP: 212.191.80.* 09.05.06, 21:01
Witam.Wlasciwie to nie wiem, od czego zaczac..Tak mi zle..;( Jestem na
pierwszym roku studiow.Rok akademicki dobiega juz konca, niestety odkad
przyjechalam do lodzi, nic sie nie zmienilo.Czuje sie tu obco, jestem taka
samotna..W moim rodzinnym miescie mam cudownego chlopaka, rodzine. Jestem
zupelnie innym czlowiekiem, usmiecham sie, czuje ze zyje..W łodzi jestem caly
czas smutna przygnebiona zdolowana..Nie mam nikogo z kim moglabym szczerze
porozmawiac, wszyscy sa tacy zabiegani, spiesza sie..Ludzie z grupy mnie nie
zauwazaja, liczy sie dla nich tylko nauka, zreszta byli"sparowani" od samego
poczatku.Czuje sie na uczelni jak paite kolo u wozu.Najbarzdiej boli mnie to
ze zawsze bylam barzdo lubiana osoba. W moim meiscie mam mnostwo wspanialych
przyjaciol. Nie wiem, jak zblzizyc sie doo ludzi. To nie takie proste.
Doradzcie cos, bo zupelnie sobie nie radze. Jade tramwajem, patrzac na
usmiechniete twarze a mnie wszystko wydaje sie takie szare... Nie czuje
potzreby zeby wstac z lozka.. Bo po co, dla kogo? Wczesniej co tydzien
jezdzilam do domu rodzinnego, ale teraz staram sie to ograniczac bo
niedzielny powrot do lodzi napawa mnie takim lekiem i depresja, ze zalewam
sie lzami od niedzielnego poranka. Doszlam wiec do wniosku ze jak juz tu
siedze, to nie bede sie rozdrazniac.... Poradzcie cos..prosze, bo ja juz tak
dluzej nie chce zyc ;((((
Obserwuj wątek
    • Gość: Tawananna* Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 21:12
      Spróbuj pogadać z ludźmi z grupy, zapytaj się o notatki, spytaj się, czy
      widział najnowszy film w kinie. Jasne, że nie od razu znajdziesz kogoś, z kim
      mogłabyś szczerze porozmawiać... to trochę trwa. Zacznij od takich małych
      kontaktów :)

      A jeśli jednak będziesz czuła, że z ludźmi z grupy nie nawiążesz bliższych
      znajomości, spróbuj znaleźć ludzi gdzieś indziej - może zapisz się na jakiś
      kurs języka, tańca czy coś, wybierz się na spotkanie koła studenckiego albo
      jakieś warsztaty na uczelni - na pewno kogoś poznasz :)

      Nie nastawiaj się tylko z góry, że będzie źle, że jesteś z dala od domu, że
      nikt Cię nie lubi itd. Będzie dobrze, czasem tylko to musi trochę potrwać :)
      • Gość: :) Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.06, 21:27
        Konwalio ty przypadkiem nie studiujesz medycyny??bo tak to IP jakieś podobne?
    • Gość: kredka Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 18:57
      postaraj się przebywać więcej z grupą, nie stronić od kontaktów...np. dołączyć
      się do jakiegoś wyjazdu, zaproponować wyjście do kina, na piwo, wspólną naukę,
      pożyczaj notatki i -przynajmniej na początku nie odrzucaj nikogo, z każdym zaień
      parę słów, pokaż, że jesteś otwarta na kontakty
      ja miałam ten sam problem (też jestem na 1. roku :)) - zupełnie inni ludzie,
      inne środowisko ("warszawka" ..od razu skojarzyli mi sie negatywnie, ale
      postanowilam nie oceniac pochopnie...z kazdym (no, moze prawie) z grupy
      zagadalam o jakies glupoty, z dwoma osobami nawiazalam blizszy kontakt (kto wie,
      moze w przyszlosci to bedzie przyjazn)...polaczylo nas spedzanie duzej ilosci
      czasu razem - powrot z uczelni, chodzenie do biblioteki, rozmowy na dłuuugich
      okienkach, robienie w grupach jakis prac, chodzenie na zakupy i na spacer -
      takie proste rzeczy a wiele moga zmienic..pokaz, ze masz jakies zaintersowania,
      ze masz ciekawe poglady, ze masz cel w zyciu, ze cos widzialas, wiesz,
      zwiedzilas, czytalas, ze po prostu jestes warta blizszego poznania
      powodzenia i usmiechu zycze :)
      • Gość: Taki jeden Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 10:20
        Konwalia , mam tak samo jak ty. W moim mieście mam cudowna dziewczyne i wielu
        dobrych kumpli. A w Łodzi - nic, zero, z ludzmi z uczelni kontaktow nie
        utrzymuje bo sa pozerowaci i sztuczni...Ale mam na to sposób - po prostu
        dojezdzam na uczelnie wtedy kiedy musze :) W łodzi staram sie być jak najmniej,
        wiecej w domu i jest OK :)
        • Gość: Konwalia Re: Samotność w tłumie IP: 212.191.80.* 11.05.06, 16:25
          Kurcze, naprawde uwazasz ze to dobry pomysl?? Mnie trasa do domu zabiera dosc
          duzo czasu i meczy mnie to szczerze mowiac... Poza tym przezywam wyjazdy i
          powroty do Lodzi. A jak juz tu jestem to ajkos leci...Sama nie wiem, wlasnie
          sie zastanawiam czy ejchac w pt do domku, mialam nie jechac ale teraz mi
          narobiles ochoty.PS jesli mozna wiedziec to jaki kierunek studiujesz???:))PS.2
          co do ludzi z grupy zgadzam sie w 100 procentach. CALUSY
      • Gość: MMMM Re: Samotność w tłumie IP: 212.191.80.* 11.05.06, 16:26
        Daruj sobie takie rady nie wypowiadaj sie ajk nie amsz nic wnoszacego do
        pwoiedzenia!!!!!!
        • Gość: MMMM Re: Samotność w tłumie IP: 212.191.80.* 11.05.06, 16:28
          to do kredka
          • Gość: do konwalii vel MM Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 18:47
            ciekawe,człowiek Ci dobrze radzi ,a ty masz jeszcze pretensje.To po co w takim
            razie zakladasz taki wątek i prosisz w nim o pomoc? nie lepiej wyżalić się na
            jakims modnym blogu?
        • Gość: kredka do MMMM Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 20:10
          chciałam doradzić, a dostałam opieprz..bywa, więcej się nie odezwę, bo poziom
          ludzi takich jak Ty mnie do tego zniechęca...niestety
          • Gość: z. Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 22:46
            nie przejmuj sie kredka ,ludzie są różni;/,poza tym to patrząc na link jaki
            wstawiła ekhm....
    • Gość: Izka Re: Samotność w tłumie IP: *.21.pl / *.21.pl 11.05.06, 11:43
      Doskonale Cię rozumiem, ja mam to samo, równiez czuję pewnego rodzaju niechęć
      jak mam jechać w niedzielę na studia, przygotowywac sie do tygodniowych zajęć,
      tylko u mnie z tą różnicą, że mam dobry kontakt z grupą, że są fajni ludzie,
      fajne kontakty, aczkolwiek czegoś mi brak, obecnie mam jakieś zaburzenia
      psychfizlologiczne, non stop boli mnie brzuch, głowa, jestem podenerwowana,
      rozdrazniona, spię dużo a i tak czuję się nieprzytomna (niby się wysypiam a nie
      do końca), wogóle jestem dętka ostatnio, a odżywiam się normalnie, spędzam czas
      normalnie z luźmi, uczę się wtedy kiedy trzeba, mam równowagę miedzy pracą i
      zabawą a i tak nie wiem co jest nie tak, sama czuję, że coś mi się rozpada,
      jak przyjeżdżam do dom czuję się dobrze, mam ochotę góry przenosić, w momencie
      gdy wyjeżdżam z domu no coś we mnie wstąpia i czuję się jak "niepotrzebny
      przedmiot", co prawda studiuję w Częstochowie i to miasto jest mi znane ale i
      tak czuję, że coś jest nie tak, czegoś mi brakuje, sama jestem na pierwszym
      roku, zbliża się sesja a ja potrafię wstawać rano z łóżka pół godziny, nie mam
      na nic ochoty nic mnie nie bawi, nic nie raduje. Staram się gdzieś wychodzić i
      wogóle, przebywać z ludźmi ,ale to działa tylko w chwili gdy jestem z tymi
      ludźmi a potem jest "kaszanka". Nie wiem jak to będzie .... Czasem mam tak, że
      zabieram się z zapałem do nauki, jestem wyspana i wogóle a po pół godiznie
      nauki oczy mi się zamykają i trace kontakt z rzeczywistością. potrafię w
      południe zasnąc na stole i obudzić się w nocy, nie wiem dlaczego i co jest tego
      przyczyną-podkreślę, że śpie dużo i wysypiam sie co eliminuje niewyspanie, ale
      zastanawiam się dlaczego śpiąc w nocy 8 godzin, wstaję np: rano w sobotę, uczę
      sie godzinę, po czym zasypiam dosłownie nad książką i budze się kilak godzin
      później, no nie wiem, coś jest nie tak ... nie potrafię sie skupić, czy coś ...
      dziwne to jest trochę, jeśli ktoś czyta peirwszy raz, ale dla mnie to nie wróży
      dobrze, mam mase roboty a nie potrafie nic zrobić bo zasypiam, potrafię zasnąc
      w autobusie, nawet zdarza mi się, że oczy mi sie zamykają jak stoję na
      przystanku. To dziwne może i smieszne, ale niepokoi mnie ... Może ktoś zna
      jakieś rozsądne wytłuamczenie tej caej sytuacji ...
      • Gość: elka Re: Samotność w tłumie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.06, 18:49
        Może powinnas zrobic sobie badana np.krwii ,bo możliwe ,że masz anemie lub
        cukrzycę.
        • Gość: aga Re: Samotność w tłumie IP: *.4web.pl 11.05.06, 20:02
          co to znaczy, że są pozerowaci? ja np. jestem z Łodzi i próbowałam zintegrować
          się swojego czasu z ludźmi z innych miejscowości, ale się nie dało: mówili do
          mnie z pretensją, że tu brudno, nudno itd. Zaproszeni na imprezy nie
          przychodzili, najważniejsze było dla nich to, że jadą co tydzień do domu.
          Musieli, po prostu musieli być tam każdą sobotę! Rozumiem, że tęsknili za swoimi
          znajomymi, ale żeby nie przyjść na pierwszą imprezę integracyjną grupy, w
          akademiku jednej z dziewczyn, to tego nie potrafię zrozumieć. Jeśli nie można
          poświęcić jednej soboty żeby poznać ludzi, to nie ma się co dziwić, że potem ich
          nikt nie chce poznać. Konwalio, nie studiujesz przypadkiem prawa, bo ja tak i
          też ciężko było kogoś poznać! a propo pozerstwa to to się chyba rzadko zdarza? a
          może to ja nie spotykam?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka