Dodaj do ulubionych

Rodzice - pieniadze - studia ...

07.08.06, 03:08
Do napisania tego watku zainspirowala mnie sytuacja w mojej rodzinie.
Otoz moj brat cioteczny konczy w tym roku licencjat(PWSZ).Nigdy nie byl
geniuszem(srednia ok 3.7) ale tez co nieco w glowie ma.Chcialby isc dalej na
magisterke, ale jego rodzice od razu mu zapowiedzieli, ze na studia moze isc,
jesli sam sobie na nie zapracuje.Rzecz dzieje sie w miescie, gdzie realna
praca to 800 zł.

Ostatnio tez spotkalem sie z opinia sasiadow, ze oni nic nie dadza dziecku na
studia "bo sami nic nie dostali".
Osobiscie nie rozumiem takich ludzi, od strony "ludzkiej" jak i
rodzicielskiej.Ja bym oddal wszystko, byleby tylko moje dziecko skonczylo
wymarzone studia.Ale niektorzy ludzie niestety maja inaczej...
Czy jest to powszechne rozumowanie "nie dam dziecku na studia bo
moze sobie zarobic/co mnie to obchodzi/jest juz dorosly wiec niech robi na
siebie/jak chce sie uczyc to niech idzie do pracy" ???
Zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
    • Gość: matkastudenta Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.chello.pl 07.08.06, 08:03
      Jeśli "Rzecz dzieje sie w miescie, gdzie realna praca to 800 zł" to - cudów nie
      ma!, najszczersze chęci rodziców nic tu nie pomogą, przecież samo czesne np. na
      wieczorowych UW to suma ok. 700zł!. Po licencjacie mozna skończyć studia
      zarabiając na nie samemu, córka moich znajomych, mimo dobrej sytuacji
      materialnej rodziców, po licencjacie podjęła pracę (z własnej nieprzymuszonej
      woli!) i poradziła sobie swietnie, jednak - "rzecz dzieje się w W-wie" gdzie
      młody zdolny, chętny do pracy bez większego trudu ją znajdzie.
      Oczywiście nie rozumiem tych rodziców których stać na finansowanie nauki dzieci
      a mimo to wyznają "zasadę" - "nie dam dziecku na studia bo
      moze sobie zarobic/co mnie to obchodzi/jest juz dorosly wiec niech robi na
      > siebie/jak chce sie uczyc to niech idzie do pracy" , ja też oddałabym
      wszystko byleby moje dziecko skończyło wymarzone studia. W ubiegłym roku
      właśnie to moje dziecko nie załapało się na wymarzone dzienne UW więc
      studiowało wieczorowo, skończyło I rok z bardzo dobrymi wynikami, w tym roku
      ambitnie poprawiło maturę, zdawało ponownie i ma nadzieję przenieść się na
      dzienne.
      Postawa rodziców zapewne często wynika nie tylko z sytuacji materialnej ale
      także właśnie z postawy dziecka,jeśli jest ambitne to TRZEBA mu pomóc, ale
      jeśli np. tak jak dziecko moich sąsiadów twierdzi - "nie będę się stresować
      egzaminami wstępnymi!, zawsze miałem pecha, nie dostanę się na "państwowe",
      chce na prywatne i już!" a do tego wcześniej nie wykazywało sie szczególnie w
      szkole to dla dobra tego własnie dziecka - należałoby mu odpowiedzieć "jeśli
      nie chcesz nawet próbować to na prywatne zarób sam"!.

      • oddrun Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 08:40
        Ja mam to szczęscie, że moi rodzice wspierają mnie finansowo jak mogą. Dostałam się w tym roku na wymarzone studia i strasznie się z tego cieszę, moi rodzice także. Podczas rekrutacji wsparli mnie pieniędzmi na opłaty rekrutacyjne. Podczas studiów będą opłacać mi akademik i podwyższą mi kieszonkowe ( bo przecież dostałam się na dobre, wymarzone studia na dobrej uczelni). W te wakacje spędziłam prawie dwa miesiące w Anglii pracując w ośrodku jeżdzieckim (konie to moja pasja) i zarobiłam co nieco - moi rodzice mogliby więc powiedzieć, że za te oto pieniądze mogę sobie opłacać np. akademik, ale oni -i za to jestem im bardzo wdzięczna - uważają, że te pierwsze zarobione przeze mnie pieniądze powinnam wydać na co tylko będę chciała, to nagroda za to, że odważyłam się wyjechać za granicę by spełniać marzenia (był to mój własny pomysł). Podczas studiów mam nadzieję poszukać weekendowej pracy w jakimś ośrodku jeżdzieckim, w mieście, w którym będę studiować. I z tego moi rodzice też się bardzo cieszą - i wcale nie chcą bym zarobione pieniądze wydawała na studia. Zaznaczę, że nie jesteśmy bardzo bogaci. Mama jest na emeryturze, tata zarabia ponad średnią krajową, ale też nie jakies nibotyczne sumy. Wychodzimy na plus :) Bardzo współczuję rodzinom, których nie stać na kształcenie dzieci - to naprawdę staszna sytuacja. Nie rozumiem natomiast rodziców, którzy utrudniają, czy nawet zamykają dziecku drogę do wykształcenia, nie mając ku temu wyrażnych podstaw finansowych. Strasznie się natomiast cieszę, że mam taki a nie innych rodziców :)
    • myslak do jakiego wieku ? 07.08.06, 08:47
      Dziecko w pewnym wieku - to już dorosły człowiek, prawda?
      22-23 lata, sam o sobie decyduje, pali, pije...
      Nie za swoje. I mówi "jestem dorosły, robię, co chcę".

      Jak długo za pieniądze rodziców? Jak długo ma być kleszczem?
      Kiedy powinno zacząć samodzielnie kształtować własne życie?
    • Gość: Jacek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.autocom.pl 07.08.06, 08:56
      A co ja mam powiedzieć. W wieku 20 lat zddałem mature ze średnimi wynikami.
      Postanowiłem iśc na studia. Jako że matura poszła średnio stwierdziłem że pójdę
      na zaoczne i sam na nie zarobię! Niestety szybko okazało się że nie potrafię
      połączyć pracy i studiów. No coż nie każdy jest super zdolny. Zetknięcie
      młodego człowieka tuż po maturze z nową sytuacją życiową często okazuje się
      niewypałem. Już wtedy wiedziałem że popełniłem błąd nie zdając wcześniej na
      studia dzienne. Takie mimo jednak były by dla mnie lepsze bo na głowie miał bym
      tylko naukę. Dla mnie praca, studia, czas poświęcany na naukę, no i cóż
      spójrzmy prawdzie w oczy - imprezy(jestem młody więc kiedy mam się bawić jak
      nie teraz?) nie były możliwe do połaczenia. A gdzie tu czas na chwilę
      wypoczynku? Przestałem się systematycznie uczyć co nie jest jednak łatwe na
      zaocznych. Studia po pół roku się skończyły, została praca. Mimo że przecież
      mogłem(i chciałem) zdawać śmiało na następny rok akademicki, to nie zrobiłem
      tego bo miałem pracę jak mi się wydawało na dłużej i na nią postawiłem. W pracy
      miałem umowę na jakiś określony czas, ale wg. zapowiedzi miałem w przyszłości
      dostać umowę na czas nieokreślony(tzw. umowa na stałe). Niestety we wrześniu
      dowiedziałem się że nowej umowy nie dostanę i moja praca dobiegła końca. Na
      studia było za późno więc pozostało mi zaczepić się na jakieś nędzne studium
      żeby mieć spokój od wojska. Następny rok czasu minął mi na "zaczepianiu" się na
      na jedno i drugie studium i na pracach dorywczych w kilku miejscach. Teraz mam
      22 lata, dostałem się na AGH i dalej chcę studiować dziennie. Ale nie wiem czy
      podejmę te studia! Dlatego że: po pierwsze mam 22 lata, po drudie(i tu odnośnie
      tematu) rodzice teraz mi mówią że jak chcę się uczyć to sobie zarób... Bądź tu
      człowieku mądry... Może znów zaoczne, albo wieczorowe? I co zrobić?
      • Gość: sylwia Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.jomar.ostrowiec.pl / *.jomar.info 07.08.06, 09:13
        nie rozumie rodzico, ale w sumie ich dzieci tez!!! mi rodzice odrazu tj. ok 3-4
        lata temu, ze studia platne nie wchodza w gre, bo sa drogie, i jak chce sie
        uczyc to mam czas aby sie przygotowac i dostac tam gdzie chce tyle ze na
        dzienne (i panstwowe), chcialam isc na jedna z najlpeszych uczelni w kraju, a
        pod wzglednem tego konkretnego kierunku chyba najlepszej... udalo sie...
        wystarczy sie troche przylozyc :) i nie jestem w jakies super sytuacji
        finansowej... wszyccy znajomi chodzi na korepetycje z 3-4 przedmiotow... a i
        tak w sumie nie mili lepszysch wnikow matury... wiele zalezy od postawy
        dziecka... bo skoro odrazu oznajmmia ze nie proboje na panstwowe tylko odrazu
        chce na prywatne, zeby sie nie stresowac, to popieram tu rodzicow ze nie chca
        sie zgodzic, w dodatku gdy ktos zarobi nie wiele wiecej od czesnego... a
        pozatym jak dziecku sie nei chce uczyc, i woli isc na platne i sie nei
        przemeczac (- na wielu uczelniach, poprostu sie nie uczy wcale) to wg mnie
        powinan sobie sam na nie zaporacowac, albo wogole ich nie podemowac i prcowac
        za 600zl skor nie ma wiekszych palnow na zycie, ale nie rozumie rodzico ktorych
        dzieci sie ucza i marza o dobrych uczelniach, rodzicow stac na opalcenie
        akademika itd ale sie i tak nie chca zgodzic, bo im nikt nie zaplacil!! sorry
        rodzice powinni wspieradz dzieci,pomagac im a tym bardzej zapewlnic lepszy byt
        niz sami mieli (oczywiscie z umiarem aby sie im w glowach nie poprzestawialo)
      • Gość: z. Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:47
        Jacek idź na te studia! 22 to żaden wiek
      • proomyczek18 Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 11.08.06, 00:18
        Ja mam z rodzicami spór o to kto ma mi opłacać studia... . Ja chce iść do pracy
        natomiast moi rodzice wolą żebym ciągle się uczyła (mówią że to oni będe
        placic). Idę na zaoczny marketing i zarządzanie ponieważ nie zdawałam matury z
        matematyki :/ ogólnie matura poszła mi powyżej przeciętnej a nawet bardzo
        dobrze, ale na dzienne nie chciałam nawet próbować, bo wiadomo że na marketing
        nie ma co próbować osoba bez matury z matematyki :/. Kiedy podejmowałam decyzje
        żeby zdawać mature m.in. z wosu myślałam że pojde na socjologie...jednak
        przejżałam na oczy i doszłam do wniosku że nie chce mieć nic doczynienia z
        studiami humanistycznymi...pewnie na socjologie bym się dostała :/ tylko po co
        jak i tak po roku bym zrezygnowała z tego kierunku. Dlatego wole zarobić na te
        studia bo wiem ze ze swojej winy sie nie dostalam na dzienne, przez moje
        nieprzemyślane decyzje :(...ale i tak po roku postaram sie przeniesc :).
    • Gość: Aga Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.cnb.com.pl 07.08.06, 09:08
      Też nie rozumiem takiej postawy rodziców. Pomijam w tej chwili fakt, że rodzice
      mają obowiązek finansować uczące się dziecko do 26 roku zycia. Dostałam się na
      wymarzone studia, potem na kolejne, przy dwóch kierunkach trudno jest jeszcze
      zarabiać kokosy, ale dla mamy było oczywiste, że ja mam się przede wszystkim
      uczyć, bo to inwestycja w przyszłość. Biorę kredyt studencki, mam stypendium
      naukowe, resztę finansuje mama, babcia, dokłada się reszta rodziny - bo we mnie
      wierzą i mnie kochają. Mam nadzieję, że za parę lat to ja będę mogła im
      pomagać - choć przecież nie o kasę tu chodzi.
      • Gość: J Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.autocom.pl 07.08.06, 09:43
        No tak, do 25 czy tam 26 roku życia... Ale jak widzisz że w domu bida piszczy,
        stypendium socjalnego nie dostanę bo mama ma o 20 zł za duże zarobki! I weź
        człowieku idź na studia... A zdrugiej strony uczyć by się przydało.
        • Gość: sylwia Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.jomar.ostrowiec.pl / *.jomar.info 07.08.06, 09:49
          stypendium socjalne na wielu uczelniach sie dostaniej przy dochodach do 500
          paru zlotych netto, sooryy znam mnustwo ludzi co studuje przt takiej sytuacji
          materialnej
          • Gość: .... zapewnic byt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 09:53

            Utrzymywać uczące się dziecko do 25 roku - nie znaczy płacić za studia, tylko
            karmić i dac dach nad głową.
            Nigdzie nie jest napisane, że każdy musi mieć mgr;)

            Nie przesadzacie z tym "muszą"?
            jestem rodzicem i tez chcę zyć!
            • Gość: Aga Re: zapewnic byt? IP: *.cnb.com.pl 07.08.06, 09:55
              Nie każdy musi, to prawda. Ale jak ktoś chce i intelektualnie go na to stać, to
              mądrzy rodzice z przyjemnością inwestują w progeniturę. Sorry, ale nie
              wyobrażam sobie, żebym nie dała dziecku pieniędzy na wymarzone studia.
            • Gość: daga Re: zapewnic byt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 09:55
              to po co Ci było dziecko???
              • Gość: .... Re: zapewnic byt? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:22
                dzieci się rodzą i już, sama się przekonasz ;)
                Dzieci nie ma się "po coś".

                Dzieci się kocha, nawet jak są egoistyczne i mówią do rodziców "musisz"

                Ale jesli rodziców nie stać na wydatek- nie mozna wymagać.
                Dlatego wkurza mnie ton straszenia przepisami i stwierdzania "musza, bo tak"

                Na szczęście - jak czytam ten wątek- nie wszystkie dzieci to rozwydrzone,
                bezuczuciowe bachory.
                • Gość: Aga Re: zapewnic byt? IP: *.cnb.com.pl 07.08.06, 10:34
                  Jak rodziców nie stać, to jest to inna para kaloszy. Jak rodzice nie chcą
                  utrzymywać dziecka na czas studiów "bo tak" - to nie są najlepszymi rodzicami.
    • jelena86 Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 09:58
      Ja studiuję dziennie i mieszkam z rodzicami, którzy mnie utrzymują. Próbowałam
      znaleźć pracę, ale dzienny student I roku bez doświadczenia widocznie nie jest
      zbyt atrakcyjnym pracownikiem. Poszukiwania musiały zostać przerwane na czas
      sesji, ale we wrześniu je wznowię.
      Moi rodzice nie mają nic przeciwko studiom, ale wychodzą z założenia, że jeśli
      oni mnie utrzymują, to oni ustalają zasady. W praktyce oznacza to dość znaczne
      ograniczenie wolności, a fakt, że mam 20 lat nic nie znaczy. Już powroty po 21
      wzbudzają podejrzenia, a o każde dłuższe wyjście muszę niemal żebrać. Ratuje
      mnie na szczęście moja raczej umiarkowanie towarzyska natura :)
      Jak zdawałam na studia zabolało mnie trochę to, że moja mama chciała okłamywać
      znajomych, że będę studiować prawo albo medycynę. Tymczasem mnie te dziedziny
      nie interesują, a teraz jestem szczęśliwa studentką filologii rosyjskiej i mama
      musi z tym żyć. Ludzie, którzy z sarkazmem wysuwają twierdzenia typu "gdzie ty
      po tym pracę znajdziesz" są dla mnie żałośni. Nie sprzedam moich marzeń dla kasy.
      W wielu poglądach naszych rodziców da się słyszeć echo PRL-u. Na pewno należy do
      nich przedkładanie pracy nad naukę. Czasem jednak sytuacja finansowa nie pozwala
      rodzicom na finansowanie nauki dzieci i wtedy trzeba zrozumieć rodziców, którzy
      po prostu nie mają z czego zapłacić, choć bardzo by chcieli i samemu poszukać
      rozwiązania. Nie rozumiem natomiast rodziców, których stać, a nie chcą
      zainwestować w rozwój dziecka. Jesteśmy w końcu przyszłością narodu i należy nam
      się solidne wykształcenie. Mam nadzieję, że zrozumieją to nie tylko rodzice, ale
      też pracodwacy i chętniej będą zatrudniać biednych studentów dziennych :)
      • Gość: sylwia Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.jomar.ostrowiec.pl / *.jomar.info 07.08.06, 10:01
        >Ludzie, którzy z sarkazmem wysuwają twierdzenia typu "gdzie ty
        > po tym pracę znajdziesz"

        mi wszyscy mowia "co Ty bedziesz po tym robic?!" chodzi o inny kierunek tyle ze
        pokrewny medycynie... i wszyscy zbolec nie moga jak z dobrymi wynikami nie
        startowac na AM :/ a ja porpostu wole co innego...
    • klymenystra Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 10:05
      o ile wiem, to rodzice maja obowiazek alimentacyjny do momentu, w kotrym
      dziecko skonczy 26 lat.ale chyba studia w ten obowiazek sie nie wliczaja, nie
      wiem...
      wszystko zalezy, czy rodzice rzeczywiscie nie maja pieniedzy, czy po prostu
      uwazaja, ze dziecku dalsze studia nie sa potrzebne. w tym drugim [przypadku
      powinni jednak zaufac dziecku i pozowlic mu ksztalcic sie dalej.
      u mnie nigdy z tym problemow nie bylo, tata zawsze mowil, ze na moja nauke
      pieniadze sie znajda i sa:) a stypendium nie zawsze wystarcza na pokrycie
      kosztow ksiazek czy slownikow, wiec pomagaja, jak moga i bardzo za to jestem
      wdzieczna.
      • Gość: z. Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:44
        ja na szczęście tez mam rodziców ,którzy od zawsze stawiali na nauke ,sami nie
        mieli mozliwosci podjać studiów ,w domach sie nie przelewało ,szkola średnia +
        jakies studium to było jedyne na co mogli liczyć.Sama czasami coś tam dorabiam
        i od przyszlego roku jeszcze sprobuje cos znaleźć ,mam ta komfortową
        sytuacje ,ze mieszkam w domu i płace jednynie za dojazdy ,ktore i tak wychodza
        mi taniej niż mieszkanie w Krakowie ,choć też czasami slysze jak mówią ,ze może
        warto juz szukac pracy ,a nie bawic sie w kolejne studia;).Kiedys sobie
        powiedzialam,że jeśli bede miec dzieci to na pewno bedę sie starała im zapewnić
        jak najlepszy start w życiu ,łącznie z mozliwościa ksztalcenia,dlatego śmieszą
        mnie czasami opinie rodzin patlogicznych lub wielodzietnych ,ktore mowią ,jak
        to jest im wspaniale ,co prawda są biedni ,nie stac ich na
        ksiazki ,buty ,jedzenie,nie mowiąc o szkole ale sa szczęsliwi w 8.Mnie
        osobiście bolaloby ,że nie moge dac dziecku na bilet autobusowy czy zapewnić
        tego minimum kiedy jest na studiach.
        • Gość: ejcz z, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:16
          aleś zagadała

          co innego rodziny patologiczne, a co innego wielodzietne

          patologiczną moze byc rodzina, w której jest tylko 1 dziecko, w której rodzice
          sa wykształceni i świetnie zarabiają, dzieciakowi opłącają studia, ale go biją,
          molestują, znęcają się psychicznie i popychają w światek kryminalny.

          zas wielodzietne rodziny, które znam są akurat godne pozazdroszczenia. dzieci
          nie mogą spełnić każdej swojej zachcianki, ale mają siebie nawzajem, zawsze
          mogą an siebie liczyć i sie kochają, czasami to jest dla nich ważniejsze niż 2
          kierunki studiów. zresztą - moze to niespotykane i akurat ja natknęłam się na
          takie wyjątkowe dwa przykłądy - jesli dzieci chciały się uczyc dziennie, to
          rodzice nie stawali im na drodze. dawają, co mogą, dzieci same z siebie
          podejmują pracę, na wakacje, jedno wyjechało na rok, zarobiło, wróciło i poszło
          na dzienne.
          zreszta - czy widziałąś kiedys taki przykład 8-osobowej rodziny, kiedy wszyscy
          byli w jednym wieku i hurtem zaczynali studia? bo normalnie międyz rodzeństwem
          jest jakaś róznica wieku, np. jedno kończy studia, drugie zaczyna, trzecie w
          liceum, czwarte w gimnazjum... czasem takiej rodzinie łątwiej utrzymać
          studentów niz takiej, która ma trójkę z np. roczna różnicą wieku miedzy
          kolejnymi.
          • Gość: z. studiaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 14:11
            nie wrzuciłam przecież rodziny wielodzietnej czy patologicznej do jednego
            worka ,chodziło mi o sytuację gdzie dzieci jest tak duzo ,że rodzice nie maja
            pieniedzy na ich ksztalcenie ( znam wiele takich przypadków ,gdzie moze jedno
            dziecko poszło na studia ,a reszta skończyła zawodówkę i zaraz zalozyła własna
            rownie liczna rodzinę)lub sytuację gdzie jest wlaśnie rodzina patologiczna (
            alkohol itd.)Często było też tak ,że tym studia tych najstarszych pochlaniały
            na tyle sporo pieinędzy ,że dla reszty ,która w pewnym momencie osiagala już
            powiedzmy "wiek maturalny" nie starczało pieniedzy na dalsze kształcenie.
            • Gość: ejcz Re: studiaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 17:56
              Często było też tak ,że tym studia tych najstarszych pochlaniały
              > na tyle sporo pieinędzy ,że dla reszty ,która w pewnym momencie osiagala już
              > powiedzmy "wiek maturalny" nie starczało pieniedzy na dalsze kształcenie.

              być może, że czasami tak jest. ale ja zaobserwowałam coś odwrotnego. gdy jedno
              dziecko konczy studia i ma pracę (lub ma pracę w trakcie studiów) najczesciej
              dokłada się do domowego budżetu i młodszemu rodzeńśtwu, żeby miało przynajmniej
              taką szansę, jak on. poza tym nie dla wszystkich studia wyższe są priorytetem w
              życiu. stolarzy, fryzjerek i kucharzy też nam w kraju potrzeba, nie uważasz?
              • Gość: z. Re: studiaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 18:05
                w moim regionie ( Malopolska) tego nie zaobserwowałam ,kwestia druga -
                oczywiscie nie musi konczyc studiów ,może być fryzjerka ,stolarzem itp.te
                zawody sa potrzebne i owszem ( mój tata jest np.kolejarzem) ale: wazne
                jest ,żeby to był wybór tej osoby ,a nie jedyna opcja na przyszle zycie.Tzn,
                żeby taka dziewczyna czy chłopak nie mowili potem : jest nas sporo ,mlodsze
                dzieci musza miec na buty ,starszemu opłacamy studia ,Siostrze dokladamy sie do
                wozka dla dziecka ,wiec nie ma co myslec o studiach ,trudno będe fryzjerką bo
                to pewny fach ,a moze kiedys zrobie sobie wieczorowo lo i jakies studium.
    • Gość: ejcz Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:37
      oj, ja zdałam maturę wyśmienicie, ale gdybym się nie dostała na dzienne, to
      wiedziałam, że musiałąbym pójść do pracy. bez sensu siedzieć cały tydzieńw domu
      i sie byczyć? a rodzice niech zapierniczają, żeby mnie nakarmić, ubrać i
      jeszcze płacic nie-wiadomo-ile na studia?? a jeszcze dochodzą inne wydatki -
      np. uczące się rodzeństwo? w dobie powszechnosci łączenia studiów (nie tylko
      zaocznych) z pracą, a także wyjazdów zagranicę, które umozliwiają utrzymanie
      się potem przez rok, wymagania rodziców naprawdę nie są z kosmosu. ja wręcz nie
      rozumiem ludzi, ktorzy studiują zaocznie i ani myslą ruszyc sie do pracy.
      przeciez to zwariować mozna w domu.

      inna sprawa, gdy dzieciak jest wybitny, a musi zrezygnować ze studiów, bo na
      utrzymanie na dziennych nie dostanie od rodziców (chociaz np. stac ich na to) i
      nawet wieczorowe są an tyle absorbujące, że nie da rady pogodzić z pracą.
      jeszcze jak w grę wchodzi szantaż typu - idź na studia X, jak nie, to sam się
      utrzymuj, to wtedy także nie rozumiem takich ludzi.
      • Gość: j. Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.ecs / *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:02
        a ja jestem zdolna, zawsze wiedziałam, że chcę iść na studia i się rozwijać,
        ale nie dostałam się na studia dzienne (czekam jeszcze aż się miejsca
        pozwalniają, choć w tej chwili nie jestem studentką) i też jestem w kropce co
        mam robić przez ten rok. rodzice zawsze mówili-ty się ucz a o kasę się nie
        martw. myslałam, zeby w tej sytuacji pójsc na zaoczne i wywalić te 3 czy ile
        tysięcy, ale z drugiej strony wiem, że po roku je rzucę jak się dostanę na
        dzienny inny kierunek. jestem w kropce. nie chciałabym wykorzystywać rodzicow
        finansowo i planuje pojsc do pracy czy na staz, za te kilkaset złotych, zeby
        sobie troche rzeczy pooplacać. z drugiej strony nie wiem, czy bym znalazła taką
        pracą, a jak już bym znalazła to czy pogodziłabym ją ze studiami zaocznymi i
        nauką do matury. jestem w kropce. bardzo mi zależało na studiach w tym roku-
        uczyłam się sporo, byłam systematyczna, ale się nie udało. wiem, że nie jestem
        jedyna w takiej sytuacji. rodzice zawsze mi mówią jednak, że mam się uczyć, a
        kasa to kwestia drugorzędna. wiem jedno-nie mogę się poddać i za rok na pewno
        startuję jeszcze raz na dzienne.
        • Gość: ejcz Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:19
          ależ problem. idz na swoje wymarzone, ale na zaoczne. dowiedz sie, co trzeba
          zrobić, żeby się przenieść na dzienne i zrób to po roku. kasa nie będzie
          wywalona w błoto, bo wskoczysz od razu na 2 rok. a jak myslisz o stazu, to
          staraj się o niego. zarobisz co prawda niewiele, ale i praca na ogół nie jest
          specjalnie wymagająca. byle tylko trwała dłuzej niz 3 miesiace.
    • Gość: Ebronko Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 13:23
      Rodzice mogliby pomóc dziecku na starcie, szczególnie że sami mieli trochę
      łatwiej (darmowa nauka, brak bezrobocia itp.). W obecnych czasach jesli kogos
      stac, to powinien dac jesli nie na czesne na prywatnej uczelni, to chociaz na
      wynajem mieszkania na przyklad.
    • r.richelieu Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 17:26
      Pieniądze na naukę dać łatwo, ale nauczyć młodego człowieka odpowiedzialności,
      samodzielności, zaradności życiowej już nie. Danie pieniędzy na mieszkanie, na
      czesne, tak o, bez żadnych warunków jest dla mnie tym samym, co danie dziecku
      zabawki zamiast spędzania z nim czasu. Najsilniejsi psychicznie ludzie i
      osiągający największe sukcesy powstają właśnie wtedy, gdy nie mają podstaw
      materialnych podanych na widelcu. Puścić młodego człoweika samego, z minimalnym
      wkładem pieniężnym, a z ogromnym wkładem wiary w siebie i dać mu na drogę
      pewność, że będziemy go wspierać zawsze. Pieniężnie też, ale w ostateczności. W
      końcu może mu się nie udać, ważne że sam spróbował. Na drugi raz uda mu się
      napewno.
      Dzieci wybitnie zdolne też muszą jeść i mieszkać, nie może rodzic oczekiwać, że
      takie dziecko z pewnością da sobie radę przez następne 70-80 lat tylko dlatego,
      że jest w czymś dobre. Nie nauczy choćby podstaw zaradności, to wybitne dziecko
      może zostać wybitnym bezdomnym, bo rodzic wiecznie żyć nie będzie.
      Opinia, że dziecku nic nie dam, bo sam też nic nie dostałem, trąci
      zawziętością. Przeciętny rodzic chce dla dziecka jak najlepiej, sęk w tym, czy
      faktycznie całkowite urządzenie na starcie młodego człowieka jest dla niego jak
      najlepsze.
      • veritas1 Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 17:39
        Bardzo dobrze dawac jest dziecku pieniadze i ulatwiac start zyciowy. Dzieki temu
        nie musi samo borykac sie z roznymi absurdami codziennosci. Skoro ma sie dziecko
        to mozna mu tego typu atrakcji oszczedzic a nie "hartowac" w imie nauki
        samodzielnosci.

        Najwazniejsze jest dac dziecku stosowna opieke, zeby nie skonczylo w zyciu jako
        osoba "wazna" na jakims forum internetowym.
        • r.richelieu Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 07.08.06, 18:02
          Veritas, gdzieś Ty się podziewał!
          Dawanie pieniędzy też ma różną formę. Przyzwyczajenie do łatwej forsy tworzy
          paskudny typ ludzia. Ciekawe co zrobi, gdy mu braknie do pierwszego? Pójdzie do
          rodziców po pewną pomoc czy pomyśli najpierw jak dorobić. A ilu to jest starych
          byków żerujących na rodzicach (lub partnerze), bo sam brzydzi się rączek robotą
          ubrudzić. Zaś w Twoim określeniu "stosowna opieka" ważne jest słowo "stosowna",
          znaczy właśnie taka, o jakiej myślę. Nie głupie szastanie kasą na każde
          zawołanie synka czy córci, a nauczenie go jak tę kasę zarobić. Dawanie
          bezwarunkowe jest rozsądne wg mnie tylko wtedy, gdy młody człowiek jest chory,
          choć wtedy jemu bardziej potrzebne jest duchowe wsparcie.
          • Gość: Jakucki Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 12:20
            Najlepiej jest już na chrzciny założyć dzieciakowi odpowiedni fundusz, na którym
            będą gromadzone środki, które będą mogły zostać wykorzystane np. tylko na
            prywatną edukację i wynajem stancji. Jak widzę po znajomych, ta forma prezentów
            jest coraz bardziej popularna.
            • Gość: Jaaaaaacek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 17:13
              A ja sie nie dostalem na dzienne to rodzice zaplacili mi za wieczorowke i
              powiedzieli, ze jesli bede chcial sie uczyc to zawsze mi pomoga, nawet prace
              znajda a oprocz tego dali mi samochód, zebym na uczelnie nie musial brykac
              autobusem, daja kase na wakacje imprezy. Nie musze zarabiac tylko mam sie
              uczyc. Studiuje prawo. ;)
            • Gość: h. Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 17:18
              nie rozumiem, dlaczego na prywatną? a nie na edukacje w ogóle? ktoś tu próbuje
              agitować i kazdy temat jest do tego odpowiedni, tak? :)
              • Gość: FTY Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 17:23
                Jaaaacek->i bardzo dobrze zrobili:) po to są rodzice żeby wspierać,pomagać,życie
                się zmienia i juz nie jest tak jak20lat temu ze się dziecko wywaliłoz domu,radx
                sobie z rzeczywistoscią masz się usamodzielnić bo sobie nie poradzisz,teraz juz
                decydujac się na dziecko trzeba o tym wszystkim pomysleć,wcale tak nie jest ze
                jak się dziecku zapłąci za studia to ono tego nie doceni,łatwo tez powiedziec
                zeby ktoś sam zarabiał na ksiązki korepetycjami jak studiuje 2 kierunki i biega
                tylko z wykładu na wykład itp.To piekne jesli rodzice pomagają ale taki jest ich
                obowiązek.
              • Gość: Jakucki Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 12:11
                W takim funduszu możesz zaznaczyć, że chodzi tylko o wydatki np. na czesne, więc
                w grę wchodzą wtedy albo szkoły prywatne albo panstwowe zaoczne. Jak zaznaczysz,
                ze "chodzi po prostu o edukacje" to kasa z funduszu pojdzie na tanie wina w
                parku :-)
                • robertmar1 Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 14.08.06, 16:33
                  No i tym sposobem jeśli się ma na swoje nieszczęście zdolne dziecko, które się
                  kształcić na najlepszych dziennych studiach państwowych, to pieniądze
                  przepadają. Dziękuję, nie skorzystam...
          • Gość: nextet Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 10.08.06, 17:52
            FTY,heh zadaniem rodziców jest wspierac,niekoniecznie finansowo bo nie wszyscy
            maja taka mozliwosc.Wspierac psychicznie przedewszystkim.Nie no ludzie,jak ja
            slyze ze rodzice staremu prykowi nie dosc,ze oplacaja studia,mieszkanie to
            jeszcze daja na imprezy i gadaja ze ma sie tylko uczyc....To smutne,ze wieel
            osob bierze sobie to do serca.Ja dostalam sie w tym roku na studia dzienne w
            innym miescie,sytuacja finansowa w domu jest nieciekawa,mimo to moja mama
            uparcie twierdzi,ze ona sie wszystkim zajmie i bede miala co misiac pieniadze
            na mieszkanie,jedzenie itd.Mimo to nie biore sobie tego jakos specjalnie do
            serca,doceniam jej checi i wiem ze zrobi wszystko co w jej mocy ale nie
            oszukujmy sie-mam jeszcze brata,nie moze byc tak,ze wszystkie pieniadz ebeda
            szly n mnie.dlatego mam zamiar pracowac przez weekendy,ponadto mialam rok
            przerwy od nauki podczas ktorego pracowalam i troche pieniedzy na studia tez
            odlozylam.
            • Gość: FTY Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 18:03
              no widzisz mozesz pracowac ale sa jeszcze tacy którzy nie moga z róznych przyczym
              • Gość: kwiatek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 18:04
                no wlaśnie nie moga ,wtedy sie rezygnuej z drugiego kierunku i mowi sie trudno.
                • Gość: FTY Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 18:14
                  zanim się zdecudujesz na dziecko trzeba pomyslec tez o innych aspekatach jak
                  wychowanie studia jego przyszłośc a nie cieszyć że bedziemy mieli bejbi i super
                  się durnie do niego usm,iecha bo ono bedzie rosło i bedzie szczęśliwe że zyje i
                  to mu wystarczy a to że moze zostac nikom co tam....fajny tok rozumowania.Ja
                  akurat mogę liczyć na rodziców i jestem im bardzo za to wdzieczna pomagaja ile
                  mogę ja staram się odciązac na tyle na ile to jest możliwe,ale nie lubię takich
                  skrajności jak opisałam w.
                  • Gość: kwiatek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 18:23
                    no jasne ,tyle,że widzisz w latach 80-tych malo kto wiedzial jak będzie w
                    Polsce to raz,rzecz druga -czasami sie zachodzi w ciazę i nie każdy mysli o
                    aborcji;p
                    a co do innych rzeczy ,mnie rodzice na studia daja ale nie mam super ubrań czy
                    nie wiadomo jakich wakacji bo zwyczajnie ich nie stac ,a praca dorywcza nie
                    zawsze to pokryje.
                    • Gość: FTY Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 18:28
                      własnie nie wiedział dlatego trzeba być przewidywalnym,jak kierowca na drodze!
                      jak masz na fajne ciuszki bo masz prace to sie ciesz bo inni nie mają, a tak
                      poza tym no i co z tego?masz z tym jakis problem że sie tak rozpisujesz.
                      • Gość: z. Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 23:26
                        Gość portalu: FTY napisał(a):

                        > własnie nie wiedział dlatego trzeba być przewidywalnym,jak kierowca na drodze!
                        > jak masz na fajne ciuszki bo masz prace to sie ciesz bo inni nie mają, a tak
                        > poza tym no i co z tego?masz z tym jakis problem że sie tak rozpisujesz.
                        tak czytam to i czytam i ogarnia mnie śmiecha ,a potem przerażenie,co ty w
                        ogole wypisujesz? ,to ,że jestes kasiasta to fajnie ale nie kazdy tak ma ,a
                        gadanie o przewidywaniu itd. po prostu jest tak idiotyczne ,że juz bardziej być
                        nie moze być.Jasne,że rodzice powinni chociaż częściowo myslec o tym jak
                        zapewnic w przyszlosci minimalny byt dziecku ale opowiadanie o pieniądzach na
                        imprezy czy wakacje zakrawa na parodie.Proponuje pojsć
                        do rodzicow i pokazac im co napisaląs ,a potem powiedziec :dziekuje kochani
                        rodzice ,ze opływam we wszystko bo inaczej wolałabym nie życ ale wiecie,że
                        istnieja ludzie ,ktorzy tak nie uwazaja?! ,no skandal po prostu.
                  • Gość: ejcz Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 22:37
                    czekaj, to osoba, która zachodzi w ciąże niespodziewanie - a zdarzają się
                    takie, wyobraź sobie, ma tą ciążę przerwać, bo PRZEWIDUJE, ŻE ZA 20 LAT MOZE
                    NIE MIEĆ KASY NA WSZELKIE ZACHCIANKI DZIECKA, typu imprezy czy wakacje, tak?

                    o pieniądzach na mieszkanie i na opłacenie prywatnej i najdroższej szkółki
                    nawet nie mówię, bo to oczywiste - powinno się robić przymusową aborcję
                    kobietom, które nie mogą udokumentować oszczędności na te elementarne potrzeby
                    dziecka...

                    Wszak po co nam fryzjerzy, robotnicy, rolnicy? przecież WSZYSCY MUSZĄ pokończyć
                    2 kierunki studiów, koniecznie jak najbardziej modne i absorbujące, tak, że
                    przez 5 lat wykluczona jest jakakolwiek działalność pozauczelniana, jak np.
                    PRACA DORYWCZA - w wakacje też, bo jak można wymagać od takiego przemęczonego
                    studenta jakiegoś wysiłku, skoro ma zbierac siły do nauki??

                    FTY - świetnie, że masz dobrą sytuację materialną i rodzice spełniają Twoje
                    potrzeby. ale jeszcze świetniej by było, gdyby Cię po drodze nauczyli, że: Wasz
                    styl życia nie jest jedynym odpowiednim i że ludzie, którym wiedze się gorzej,
                    niż Twoim rodzicom tez mają prawo mieć dzieci. I jeszcze takie małe pytanko a
                    propos tego co napisałaś:
                    >bedzie szczęśliwe że zyje i
                    > to mu wystarczy a to że moze zostac nikom co tam

                    czy gdybys miała wybór urodzić się w niezamożnej rodzinie, która CI nie da kasy
                    na studia albo nie urodzić się wcale - wolałabyś NIE ŻYĆ???
    • koszalek_opalek1 Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 10.08.06, 22:58
      Dobrym pomysłem jest pracować w czasie takiego licencjatu, żeby mieć później i
      wcześniej za co się utrzymać. Ale rodzice powinni wspierać, jak dziecko chce i
      potrzebuje takiego wsparcia. Bo potem może się okazać, że ono też ich nie będzie
      chciało wspierać i wtedy już nie cofną czasu.
    • Gość: couteau Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 00:02
      wydaje mi sie ze 23 lata to juz czas zeby zaczac na siebie zarabiac, i zdobywac
      doswiadcenie zawodowe, co tez jest nie be znaczenia.Wiadomo, sa kierunki, ktore
      nie pozwalaja na jednocesna prace, ale ile ich jest? wiekszosc stuentow moze
      pogodzic prace z nauka
      • Gość: FTY Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 10:59
        eeheh problem polega na tym że nie jestem kasiasta,bynajmniej ale rodzice
        pomagają jak mogę co bardzo doceniam
    • Gość: m. moim zdaniem... IP: *.multicon.pl / *.net.pl 11.08.06, 19:02
      od pażdziernika zaczynam studia na kierunku jaki chciałam.jestem z tego powodu
      szczęśliwa.w wakacje pracowałam żeby mieć własne pieniądze ,,na przyjemności''
      chociaz nie musiałam.wiem też że będe pracowała w ciągu roku szkolnego ponieważ
      NIE CHCE BRAĆ PIENIĘDZY OD RODZICÓW w sensie-tato daj 20 złotych na piwo.nie
      chce żebrać o ksaę na ksero,bilety,nawet głupie gumy do zucia.dlaczego?ponieważ
      jestem już człowiekiem dorosłym i chce miec własna kase a pasożytowanie na
      rodzicach jakoś nie mieści mi się w tej sytuacji w głowie.obliczylam że jestem
      w stanie zarobić 300 złotych miesięcznie co w pełni mnie satysfakcjonuje.nie
      chodzi mi o to że nie dostane w domu jeść-dostane.ale nie chce żeby moi rodzice
      sponsorowali mnie całe życie.chce nauczyc się samodzielności.nie chce
      kieszonkowego-chce zarobic je sama dla spokoju sumienia.
      rodzice to tez ludzie i maja prawo życ.maja prawo miec fajne ciuchy,jezdzic na
      super wycieczki.to ze jestem ich dzieckiem nie oznacza ze musza ze wszystkiego
      zrezygnowac ,,bo maja taki obowiązek''.
      wcale nie pochodzę z biednej rodziny.żyjemy lepiej niż większość społeczenstwa
      i taka jest prawda.moj brat za 3 dni wyjezdza na 3 juz w tym roku
      kolonie,rodzice jadą za 2 tyg na miesiąc w pireneje.byli zdziwieni moją prosbą
      o to aby juz nie dawac mi kasy.wystarcza mi ze mogę sobie bezstresowo mieszkać
      i o nic sie nie martwic.ale za telefon,imprezy,fajki,ciuchy bede płacic
      sama.taki mały krok w strone dorosłosci.nie mozna byc dorosłym odpowiedzialnym
      człowiekiem na czyis koszt.ja chce własnie taki krok uczynic.

      osobiscie byłoby mi głupio gdyby rodzice mieli płacic za akademik i utrzymanie
      na studiach w obcym meiscie.tak samo głupio mi słuchac ,,tata mi zasponsoruje-w
      koncu jestem jego dzieckiem''. i co z tego?nawet gdyby była sytuacja że
      wyjezdzam gdzies daleko-w wakacje zarobiłabym na akademik a w ciągu roku
      starałabym sie sama utrzymac.i niemówcie ze sie nie da-da sie.dla chcacego nic
      trudnego.

      RODZIC TEZ CZŁOWIEK.TO ZE JESTES JEGO DZIECKIEM NIE OZNACZA ZE ON COS 'MUSI'.BO
      TAKIE JEST PRAWO I OBOWIAZEK.
      • Gość: ejcz Re: moim zdaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 19:26
        generalnie niegłupio piszesz, ale tu juz popłynęłaś:

        >nawet gdyby była sytuacja że
        > wyjezdzam gdzies daleko-w wakacje zarobiłabym na akademik a w ciągu roku
        > starałabym sie sama utrzymac.i niemówcie ze sie nie da-da sie.dla chcacego
        nic trudnego.
        >

        nic trudnego? oj, to widać jestem bardzo niechcąca... spróbuj zarobić przez
        wakacje na sam akademik, który w niektórych miastach kosztuje ponad 300 zł. w
        Polsce (bo wiem, że w Anglii jest to do zrobienia), szczególnie na starszych
        latach, gdy czekają CIę przymusowe wakacyjne praktyki i na praće zostają tylko
        2 miesiace, czasem i mniej. powiedz, gdzie znajdziesz pracę za min. 1500 netto
        na miesiąc, bo może i ja się w przyszłym roku do takiej udam. a za te 300 zł,
        które jestes w stanie zarobić w ciągu roku zapłacisz zarówno za jedzenie, jak i
        za bilety, ciuchy, ksera, ksiązki i inne potrzeby?
        • Gość: m. Re: moim zdaniem... IP: *.multicon.pl / *.net.pl 11.08.06, 19:39
          niektórzy maja mniej niz 300 zł na osobe i zyja.
          • Gość: ejcz Re: moim zdaniem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 19:43
            no ale co to ma do rzeczy? nie o to pytałam, mogłabys odpowiedzieć na pytanie?
      • lol_niezly Do autora moim zdaniem ... 11.08.06, 20:23
        Niestety, nie na kazdym kierunku mozna pracowac wierz mi.
        Sa kierunki i uczelnie, gdzie by sie utrzymac, ludzie prawie nie spia, o pracy
        nie wspominajac...
        • encapsulated Re: Do autora moim zdaniem ... 11.08.06, 20:31
          Ja jestem na drugim roku medycyny.
          Gdyby nie rodzice, nie miałbym szans na studia.Nauki jest bardzo dużo, naprawdę
          nie ma czasu by pracować tzn. czas może i by się znalazło, ale co z tego skoro
          uwali się najbliższą sesję.Rodzice wspierają mnie finansowo, ponieważ ich stać,
          prawdopodobnie kupią mi niedlugo samochód i co? Nie wezmę bo uniosę się honorem?
          Skończe studia, wyjadę za granicę i będę na siebie zarabiał, a póki co skoro
          rodzice "nie mają co z pieniędzmi robić" jak mawia mój tata...
          Cóż, ważne jest by nie być rozpieszczonym bachorem.Ja jestem pracoholikiem, uczę
          się cały czas i pracuje w wakacje(niedawno wróciłem z wiśni).Rodzice mnie
          rozumieją, że chce mieć własne pieniądze, a że dodatkowo stać ich by mnie
          wspierać... nie piję , nie palę , żadnych prochów ani imprez jak 90% studentów.
          Uczę się by mieć godną przyszłość i nie widzę nic złego w tym że "wyzyskuję"
          rodziców skoro ich stać.
          • Gość: chałabała Re: Do autora moim zdaniem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 22:08
            w skrócie moje zdanie na ten temat

            to nic złego, że rodzice finansują studia czy 'życie' podczas studiów. jeśli
            ktoś czuje się w jakiś sposób zobowiązany wobec nich (np. chcę iść do pracy!)
            oraz trzyma się jakichś moralnych zasad (czyli nie doi hajsu na alkohol i
            imprezy w każdy weekend od starych) to jest zupełnie ok. natomiast jak widzę
            bananową młodzież wożącą się po wrocławskich klubach z nieograniczonym budżetem
            w kieszeni i studiującą w trybie dziennym na prywatnych uczelniach...heh, jest
            to grupa społeczna stojąca w mojej hierarchii prawie na dnie. taki demonstrujący
            swoją społeczną 'wyższość' osobnik jest dla mnie kompletnym pionkiem. nie
            przemawia we mnie żadna brońboże zazdrość do ludzi bogatych, bo szacunek wzbudza
            u mnie człowiek, który dorobił się dużej kasy od zera, sam doszedł do tego co
            ma, a lans bananowych dzieci w wypasionych furach traktuję jako coś kompletnie
            żałosnego, siema :>
            • Gość: <> Re: Do autora moim zdaniem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 23:39
              a teraz z ręka na sercu ,ile z tych bogatych osob ,ktore pracuja z wyboru (
              nie, bo muszą) odmowilaby przyjęcia od rodzicow takiego prezentu jakim sa
              np.zagraniczne wakacje czy samochod i odpowiedziałaby-nie ,dziekuje sama/sam
              postaram sie zapracować ,no ktora? hmmm no tak myslalam.
              • lol_niezly Re: Do autora moim zdaniem ... 12.08.06, 00:18
                Skoro rodzicow stac, a koles jest pracowity to nie ma w tym nic zlego.
                W koncu ma kase, wolno mu, i tak kiedys to odziedziczy po rodzicach.

                Moj post pisalem, poniewaz ciocia i wujek nie maja dla kuzyna na studia, ale
                maja na nowy-uzywany samochod, tzn: wola kupic samochod niz oplacic synowi studia.
                I tego zrozumiec nijak nie moge.
                Pozdr.
                • Gość: Gimli Re: Do autora moim zdaniem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 15:29
                  Niestety w Polsce pokutuje taki system. Też to widzę u znajomych. Zmieniają
                  samochód na nowy a chłopak masie dostać koniecznie na państwowe bo jak nie to do
                  pracy i ma sam na studia zarobić. Zupełnie nie rozumiem takiej polityki, to jest
                  de facto niszczenie przyszłosci dziecku
                  • Gość: Rezus Re: Do autora moim zdaniem ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 17:10
                    Przyjdą czasy gdzie i w Polsce ludzie zrozumieją wartośc edukacji i tego, ze
                    czasami trzeba zanią płacić i będą to robic z ochotą. Sam studiuje na prywatnej
                    uczelni, na szczeście moge liczyć na wsparcie z gniazda rodzinnego
    • marlena_inga Re: Rodzice - pieniadze - studia ... 19.08.06, 14:15
      wiesz, u mnie jest tak samo- radź sobie sama i tyle!!!!
      dlatego od połowy lipca biegam i załatwiam sobie stypendia, ale za rok będą za
      wysokie dochody iiii.... no nie wiem, zobaczy się:(:(:(:(
      • Gość: Ktosia Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 13:58
        Ja teraz idę na II rok dziennych studiow na państwowej uczelni. W czasie roku
        (jak zdążyłam zauważyć) w ogóle nie mam czasu na pracę. Ale też nie doję
        rodziców-nie chodzę na imprezy, bardzo rzadko do kina, staram się nie
        wykorzystywać ich. Po II roku licencjatu zamierzam spróbować dostać się na inne
        studia, tym razem 5-letnie, jesli mi się uda, to po skończeniu licencjatu
        postaram się o pracę na pół etatu (bo przy drugim kierunku nie da rady na
        więcej) zgodną z kierunkiem studiów które ukończyłam. W wakacje pracowałam,
        nazbierałam ponad 1000 zł na komputer, bo chciałam mieć, ale postanowiłam, że
        mama nie będzię mi całego sponsorować, bo nie da rady(i tak do monitora dołożą
        się dziadkowie). W każdym razie wiem, że nie wykorzystuję rodziców, bo sama się
        sporo dołożyłam.
        • Gość: :(:(:( Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.06, 17:31
          hih a cóż ja mam powiedzieć??aż zazdroszczę ...
          marzę się dostać na studia w poznaniu lub karakowie(w tym roku matura) ale co z tego że się dostanę jak nikogo z rodziny nie stać na opłacenie mi akademiku...a za co jedzenie i te "drobne "przyjemności:/??...co ja mam w takim razie zrobić?? jedyne pieniądze jakie mam dla siebie to stoileś zł na chorobę,ale pewne zus wymyśli nagłe ozdrowienie żeby mi je niebawem odebrać(mam komisję za 3miesiące)...nawet mnie na podręczniki do 3liceum niestać:(...Więc na prawdę się cieszcie że waszych rodziców stać na wykarmienie was i opłacenie wam studiów:)
          nie wiem tylko za co ja opłacę opłaty rekrutacyjne jak jedna kosztuję ok.90zł-aż płakać mi się chcę:( nawet marzenia dla kogoś kto się uczy i jest prymusem są za drogie:/ bo z tego co słyszałam za stypendium raczej nie opłace akademiku:| :(:(:(:(
          • Gość: kwiatek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 17:38
            a kredyt studencki?sprawdz jakie są mozliwosci jego zaciagniecia
            • Gość: :(:(:(:( Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.06, 17:44
              dzięki:) nawet nie wiedziałam że coś takiego jest<oferma> :P
              no to przynajmniej jakaś alternatywa dla kogoś kto pragnie zrealizować marzenia:) zawsze coś....
              ps.ale tanna marginesie:z tymi opłatami rekrutacyjnymi to już przesadzii-powaliło ich:/
              • Gość: kwiatek Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 17:57
                oplaty zawsze są ,niestety ale naprawde sprawdź ten kredyt ,brat mojego szagra
                dzieki temu mógł studiować ,poza tym jest jeszcze stypendium socjalne -niewiele
                ale zawsze cos ,moze bedzie ci przysługiwać.
          • Gość: piiii Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: 62.233.197.* 20.08.06, 17:40
            Ja mam pytanie, czy ktoś z was wie jakie są stypendia na uczelniach prywatnych?
            Ja się zastanawiam nad antropologią kulturową ale prywatnie.
            • Gość: do piiii Re: Rodzice - pieniadze - studia ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 13:06
              stypendium zaciągasz w banku, tylko wybierz taki kierunek, żeby je spłacić, a
              po tym kierunku nie musi, ale może być kłopot!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka