IP: *.68.76.30.brzesko76.tnp.pl 07.10.06, 05:58
mam pytanie, ale nie śmiejcie się bo pytam zupełnie serio- jakie wady i zalety
ma bycie starostą? wiadomo że musi siętrochęnabiegać, żeby pozalatwiać
wszystkie terminy itp, a co poza tym musi zrobić? i jakie są dobre strony?
Obserwuj wątek
    • Gość: .. Re: starosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 09:32
      pamiętają cię wykładowcy, ludzie z grupy pytają o wszystko ciebie kiedy trzeba
      coś załatwić, przełożyć egzamin itp - ty musisz się tym zająć
      zalety bycia starostą? nie wiem, wydaje mi się, że to jest coś dla ludzi,
      którzy wyznają zasadę "chcesz mieć coś zrobione dobrze - zrób to sam" i
      oczywiście z zapędami przywódczymi, zmysłem organizacyjnym i anielską
      cierpliwością, gdyż czasem 20 ludzi może zapytać cię o to samo w ciągu jednego
      dnia (;
      • jelena86 Re: starosta 07.10.06, 11:20
        "chcesz mieć coś zrobione dobrze - zrób to sam"
        Dobrze powiedziane :)
        Bycie starostą to nic strasznego, dla mnie oznacza to przede wszystkim rolę
        reprezentanta grupy w kontaktach z wykładowcami. Jest to raczej pozytywne, gdyż
        faktycznie wykładowcy zapamiętują cię, co może wpływać choćby na atmosferę w
        czasie egzaminu :)
        Problemy pojawiają się gdy interes grupy jest sprzeczny z twoim własnym, albo w
        ogóle zdania są podzielone. W czasie sesji trzeba też być przygotowanym na
        bieganie w tę i we w tę z nadprogramową ilością indeksów. Smak władzy jednak
        wszystko rekompensuje :D
        • qwerty.abc000xyz Re: starosta 07.10.06, 11:28
          tyle że wszystkie problemy spadają na twoją głowe niestety i starosta musi też
          umieć coś zaradzić w krytycznych sytuacjach (a gwarantuje że sie takie
          zdarzają), a jak grupa coś przeskrobie to pierwszym winnym jest starosta, że
          sobie niepodporządkował hiehiehie
          • Gość: .. Re: starosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 11:50
            no generalnie to niektóre osoby się do tego nadają i jest im z tym dobrze, jak
            jelenie (żeby nie było, że się podlizuję, nie podpisuję się;D), inne nie
            poradzą sobie, grupa od razu wyczuje kto się nadaje i jemu powierzy to
            wdzięczne stanowisko (;
            • Gość: xyza Re: starosta IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 07.10.06, 15:00
              czyli wiecej jest + czy - bycia starostą?????
              • Gość: sołtys Re: starosta IP: *.chello.pl 07.10.06, 15:52
                Starostowanie jest super i bym go nigdy nie oddała :P

                Jak ktoś ma nadprzeciętnie rozwinięta potrzebę utylitaryzmu, chęci posiadania władzy, bycia niezaleznym to jest ono dla niej/niego. Oczywiście w czasie i po sesji ma się ochotę powiedzieć żeby wszyscy się p* - ale to mija za jakis czas.
                Mi po wyborach starosta wyższego roku powiedział, żebym wiedziała, ze nigdy 100% ludzi nie zadowolę i komuś zawsze coś się nie będzie podobało. A jak ktoś ma jakies pretensje to żebym powiedziała, że mam go w dupie :] Jak na razie powtarzałam to sobie tyklko w myślach. Pomaga. No i cieszyć się, jak ktoś powie 'dziękuję' - bo to się bardzo żadko zdarza.

                Najlepsze jest to, że znam wszystkich na roku, z każdym moge pogadać, można wchodzić do sekretariatu nie tylko w godzinach przyjęć. Czasami sekretariat układa 'pod ciebie' plan zajęć. Grupa starosty ma najczęściej najmniej okienek. Czasami można u wykładowców użyć argumentu, że jesteś starostą i cośtam... :D

                A najbardziej wkurza jak musze załatwiać egzaminy w sesji poprawkowej jak ja nie mam żadnych poprawek, jak ludzie przychodza z jakimiś idiotycznymi pytaniami, na które sami bez problemu znajdą odpowiedź albo o czym już mówiłam. Trzeba się liczyć z tym, że troche kasy schodzi i dużo czasu na odpisywanie na smsy, dzwonienie do sekretariatu, wykładowców itp.

                Ponadto, trzeba się liczyć, że czsami trzeba stanąc przed grupą 100, 200 i więcej osób i coś mądrego powiedzieć nie jąkając się itp. i zrobić dobre wrażenie.

                Ja najbardziej lubi uczucie satysfakcji jak coś ważnego/ trudnego załatwię. I wiem, ze to zrobiłam dobrze. No i jak ktoś powie te magiczne 'dziękuję'- to wiem, że nie tylko ja myślę, że jestem fajna :D
                • jelena86 Re: starosta 08.10.06, 12:10
                  Widzę, że koleżanka reprezentuje typ starosty zaangażowanego :)
                  Sama na pewno nie wpadłabym na to, żeby załatwiać za kogoś terminy egzaminów
                  poprawkowych, nie można dopuścić do tego, żeby grupa weszła ci na głowę :) Jako
                  liberał realizuję rolę starosty-nocnego stróża :) Studenci są dorosłymi ludźmi i
                  nie trzeba ich już prowadzić za rączkę. Czasami jednak zachowują się jak
                  komentatorzy sportowi, zadając pytania w stylu "Kto wygra mecz?" i często muszę
                  po prostu odpowiedzieć "nie wiem" (w myśli dodaję jeszcze "ludzie, co wy ode
                  mnie chcecie"). Denerwuje mnie też gdy ludzie wysyłają do mnie sms z jakimś
                  pytaniem i oczekują, że odpowiem również smsem, za który oczywiście muszę
                  zapłacić. Ale te drobnostki są niczym wobec skrajnego braku zaangażowania i
                  lenistwa, jakie niekiedy prezentuje grupa, która ma ogromny potencjał. Mam
                  nadzieję, że z biegiem czasu będzie coraz lepiej :)
          • Gość: moim zdaniem Re: starosta IP: *.net.autocom.pl 07.10.06, 17:30
            o, przeciez nikt chyba nie lubi być odpowiedzialnym za kogoś innego, za
            zachowanie innej osoby, czy niepozałatwiane sprawy tej osoby, brrr

            i kombinuj tu człowieku

            --

            ja podchodze do tego tak, że "nie chcę mieć z tym nic wspólnego"; chcę sobie
            spokojnie robić to co mam robić, a nie zajmować się 20-30osobową grupą...
            <no stres> i tyle:o)
    • Gość: anja Re: starosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.06, 17:19
      u mnie na roku starosta nie mial nic do roboty:-) To taka funkcja fikcyjna.
      termin wyznaczane byly w dziekanacie, a zalatwianiem sal itp. tez sie nie
      zajmowal. Przekladaniem terminow zajmowal sie "caly rok". Prawde mowiac malo
      kto wiedzial, kto byl u nas starosta. Skonczylam PW, nie wiem jak jest na
      innych uczelniach.
      Pozdrowki
      Anka
    • Gość: moim zdaniem Re: starosta IP: *.net.autocom.pl 07.10.06, 17:22
      starosta to zbyteczna osoba, na studia każdy powinien umieć sam załatwić swoje
      sprawy a nie zwracać się do jakiegoś "rządzącego" grupą

      nie znosze jak ktoś stoi "nade mną", a starostą też nie zamierzałm nigdy być

      tylko jak to ze soba pogodzić...
    • Gość: Richelieu* Re: starosta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 18:17
      Jakie zammiłowanie do władzy? Trzeba być nieźle ten tego, by w tej funkcji
      doszukiwać się jakiejś władzy.
      Odpowiedzialność za całą grupę, zbieranie batów za jej niedbalstwo i zbieranie
      batów za niedbalstwo dziekanatu, to tak. Taki katalizator by wszystkim się
      wydawało, że kontakty między studentami a władzami są bezproblemowe.

      • ania_20 Re: starosta 07.10.06, 20:42
        drogi sołtysku,. to mi wytłumacz tylko, jak ci się to udaje, że grupa ma "pod
        Ciebie", no i te wejścia po godzinach...tak wprost mam iść, i prosto z
        mostu...:bo jestem starostą?"
        • Gość: sołtys Re: starosta IP: *.chello.pl 08.10.06, 10:00
          Jak to jest możliwe z tym planem to należy zapytać się w sekretariacie.
          Mnie jeszcze pani z sekretariatu nigdy nie wyrzuciła jak do niej przyszłam. Pukam, wchodzę, mówię 'dzień dobry', mam problem z tym i tym, chciałabym to to i to i jakoś działa.
    • nicole_lucy Re: starosta 08.10.06, 11:47
      Ja jestem starosta od pierwszego roku studiów (obecnie jestem na 5). Funkcja ta
      raz jest przyjemna a raz nie. Dobrze jest jak Cie wykladowcy pamietaja (choc
      jak znikasz z zajec to tez zauwazaja i niektorzy wypominaja). Ja zalatwiam
      wiele spraw dla grupy i chyba dobrze mi to szlo, bo po 2 roku wybrali mnie
      kolejny raz. Ale z tym, roznie bywa.
      Do dziekanatu moge wejsc bocznym wejsciem, gdy na zewnatrz jest mega kolejka,
      panie mnie znaja i latwiej mi cos zalatwic, dopytac sie. Terminy egzaminow
      ustalam z grupa, a potem z dziekanatem. Moj telefon znaja chyba wszyscy
      wykladowcy i to ja doniech dzwonie jak tzreba cos pozmieniac, zalatwic. Oj i
      trzeba mnostwo cierpliwosci odpowiadajac po raz enty na to samo pytanie. Z tym,
      ze ja nie odpisuje na SMSy, jak ktos cos chce ma dzwonic. Jak nie dotyczny mnie
      egzamin poprawkowy to zalatwia to osoba, ktorej on dotyczy. I nikt nie
      protestuje, raczej grupa to rozumie.

      Choc zdarzaja sie duze minusy, taka mala historia:
      Termin najwazniejsze egzaminu na 2 roku zostal zmieniony z 12, na 9.00. Dwa dni
      wczesniej widzielsimy sie z naszym prowadzacym cwiczenia i nam nic nie
      powiedzial, na rozpisce tez wisial stary termin. Wiec cala moja grupa nic nie
      wie. Po 9 dzwoni do mnie kolega z innej grupy pytac czemu nas nie ma. Ja
      oczywiscie sie zdenerwowalam bo jakto, przeciez na 12 jest exam. U glownego
      prowadzacego bylam przed 10.00, i do 12.00 przekonywalam Go zeby pozwolil Nam
      pisac. Utrudnial mi to nieco pan prowadzacy cwiczenia, ktory twierdzil usilnie,
      ze nas powiadomil. Oj byly ciezka rozmowa, ale skonczylo sie sukcesem. I o
      12.00 pisalismy sami.

      To taka mala opowiesc na temat bycia starosta.
    • Gość: marek Re: starosta IP: *.aster.pl 08.10.06, 11:54
      też mi fucha - w życiu bym nie reflektował, nawet jakby mi dopłacali
      • Gość: sołtys Re: starosta IP: *.chello.pl 08.10.06, 13:31
        No ale jak widać, są osoby, które w studiowaniu widzą coś więcej niz odbębnienie iluśtam godzin na uczelni a potem pójście i spicie się w akademiku...

        • Gość: marek Re: starosta IP: *.aster.pl 08.10.06, 14:10
          opowiadasz o własnych doświadczeniach? bo ja studiuję po to, żeby zdobyć wiedzę
          ale przy okazji pracuję i nie mam zamiaru nic załatwiać za innych studentów.. a
          pracować społecznie mogę w organizacjach pozarządowych, bo bycie starostą to
          pseudospołeczne zajęcie - robienie coś za osoby, które same to mogą zrobić (bo
          są pełnosprawne fizycznie i umysłowo).. skoro masz takie dobre serce pomagaj
          dzieciom i zniedołęzniałym osobom starszym (oni sobie sami nie radzą)
          • Gość: marek Re: starosta IP: *.aster.pl 08.10.06, 14:12
            ale skoro chcesz być ta "dobra" i odwalać robotę za obiboków którym palcem się
            kiwnąć nie chce - b. prosze, tylko nie mysl, że Cię będą za to bardziej lubili
            (co najwyzej postrzegali jako frajerkę)
          • Gość: moim zdaniem Re: starosta IP: *.net.autocom.pl 08.10.06, 21:34
            o, dokładnie:)

            no ale cóż, skoro ktoś musi być starostą - zawzse sie znajdzie taki, któremu
            się spodoba (na początku, żeby zabłysnąć - ale potem są już tylko schody:))
            mówię to jako świadek sołtysowania bo sołtysem nie było mi dane być i dobrze
            hah)
            • Gość: moim zdaniem Re: starosta IP: *.net.autocom.pl 08.10.06, 21:35
              mówię to jako świadek STAROSTOWANIA bo STAROSTĄ

              heheh przejęzyczenie
    • martini.wnm Re: starosta 09.10.06, 22:04
      Dobre strony to takie, że kojarzy Cię wiekszośc osob na roku i część
      wykładowców. Oczywiście zdobywasz nowe umiejętności i doświadczenie. Mogą Cię
      też kojarzyć panie z dziekanatu cojest chyba najwiekszym plusem starostowania.

      Minusy? Możesz być uważana za jelenia (ktoś już o tym pisał:P), który wszystko
      załatwi i we wszystkim wyręczy, po godzinie spędzonej w ksero po zrobieniu 200
      odbitek dla calego roku, "dziękuję" powie Ci może 10% z nich.
      • Gość: sołtys Re: starosta IP: *.chello.pl 10.10.06, 15:50
        Ja zostawiam kartke w xero, mówię, że to dla takich a takich. Przyjdą i będą chcieli skserować. Po 2 dniach zabieram kartke :]
        • Gość: ja :) Re: starosta IP: *.68.76.169.brzesko76.tnp.pl 11.10.06, 21:08
          a jeśli starosta coś zawali? tzn nie dopilnuje terminu czy coś w tym stylu to
          jakie może ponieść konsekwencje? co mu grozi poza ewentualnym linczem ze stony
          grup? :P
          • Gość: Wrocławianin Re: starosta IP: *.aster.pl 15.10.06, 23:42
            Będzie miał przerypane na maxa - u wykładowców i studentów.
          • malolat.87 Re: starosta 16.10.06, 00:21
            ogólnie to lepiej nie zawalać... starostowanie to dla tych ze złotą głową albo z
            podręcznym kalendarzem... i tych, co jak przechodzą obok dziekanatu to zawsze
            zajrzą na tablicę... i ogólnie dla obrotnych... a tacy nie zawalają, a
            przynajmniej jak zawalą raz to raczej nic sie nie stanie (choć oczywiście zależy
            to od problemu)... pozdrowienia
    • Gość: Kasia Re: starosta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.06, 11:31
      U mnie na 1 roku zostaliśmy podzieleni na dwa, zupełnie odrębne nurty. Jeden
      sobie wybrał starostę, ale tylko jeden wykładowca sie z nim kontaktował. U nas
      nie było takiego kogoś i nikomu to nie przeszkadzało. Z reszta na wyższych
      latach bycie starostą byłoby mało wykonalne. Pod tym wzgledem studiuję wyjątkowy
      kierunek (matematykę) gdzie każdy sobie układa plan wg. własnego widzimisie. np.
      już na drugim semestrze na dwa przedmioty chodziłam z ludźmi z 1,2,3 a czasem i
      4 roku. Przy większości przedmiotów masz podane po prostu do którego semestru
      musisz to zaliczyć, i nikogo nie interesuje czy zrobisz to na 2 czy na 6. A gama
      przedmiotów do wyboru jest ogromna, wiec nigdy się nie zdaży, że cały rok
      pójdzie na to samo. Tu by trzeba bylo wybierać starostę na każdy przedmiot
      osobnego... a to trochę bezsensowne. Terminy egzaminów, poprawek, ustalaliśmy na
      wykładach z wykładowcą, poprzez rozmowę i niekiedy głosowanie. I dobrze się
      działo...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka