Gość: fffff
IP: *.chello.pl
21.04.07, 00:00
Na studiach językowych można popaść albo w samozachwyt, albo wręcz
przeciwnie. W pierwszym wypadku uważa się, że jest się już tak cudownym, że
wie się wszystko; w drugim widzi się, że pomimo lat nauki nic sie nie umie.
Ja mam to drugie, ciągle jest tyle słóóóóóóóówek, których nie znam, i mam
wrażenie, że nawet gdybym siedziała 24h/7 ucząc się, to i tak nigdy nie
osiągnę stanu, który by mnie usatysfakcjonował. Poza tym wyczucie
stylistyczne w danym języku to coś czego nie da sie nabyć, to trzeba po
prostu mieć, a żaden nie native nie będzie tego miał. Ehh...tak to już jest z
tymi językami, cóż zrobić...
P.S Nie w temacie. Wydaję mi się, że najwięcej można sie naczyć na dobrych
kursach, albo zajęciach indywidualnych, niż na studiach
filologicznych/lingwistyce.