Dodaj do ulubionych

obsesja na punkcie studiów

06.01.08, 22:02
Kilka lat temu, tuż po maturze dostalam się na prestiżowy kierunek na
prestiżowej uczelni, ale tak się niestety złożyło, że nie dane mi było
skończyć tam studiów (nie przez olewactwo czy coś, po prostu tak sie wsyzstko
potoczyło).
Teraz kończę studia na marnej uczelni o której nikt nie słyszał, i nie mogę
sobie z tą świadomością dać rady... Moi najbliżsi pukają się w czoło,
tłumaczą, że przeciez to nie papierek jest najważniejszy, że wszystko zależy
ode mnie itp. itd. A ja mimo wszyskto czuję sie przegrana. Całe liceum
marzyłam o uniwerku, podporządkowałam temu marzeniu bardzo wiele, a teraz ...
wstyd się przyznać, ale bywa, że celowo unikam spotkań ze znajomymi z LO bo
wstydzę się powiedzieć, gdzie studiuję, i że wogóle jeszcze studiuję. Wiem, to
jest chore, ale nie mam pojęcia co zrobić, żeby z tym skończyć. Poczucie
porażki odbiera mi chęci do czegokolwiek.
Obserwuj wątek
    • Gość: sp Re: obsesja na punkcie studiów IP: *.chello.pl 06.01.08, 22:08
      Trochę mało nam napisałaś, żeby Ci coś doradzić.
      Studiujesz ten sam kierunek, ale na gorszej uczelni?
      • wierzbinka Re: obsesja na punkcie studiów 06.01.08, 22:15
        Studiuję kierunek bardzo zbliżony do tego, który kiedyś zaczęłam (wcześniej były
        to studia tłumaczeniowe, teraz "zwykła" filologia)
        • Gość: sp Re: obsesja na punkcie studiów IP: *.chello.pl 06.01.08, 23:07
          Nie chcę tutaj pisać banałów w rodzaju "liczy się to, co człowiek ma w głowie,
          nasza wiedza i umiejętności, a nie to jaki kierunek i gdzie kończymy", chociaż
          tak właśnie jest. Spróbuję przedstawić bardziej konkretne rozwiązanie:

          Rada mojej skromnej osoby - skończ to, co studiujesz, a następnie zrób sobie
          tłumaczeniową podyplomówkę na tym swoim wymarzonym uniwerku, względnie na innym
          z czołówki. Pozdrawiam :)
    • Gość: Tawananna* Re: obsesja na punkcie studiów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 00:50
      Zawsze możesz zacząć drugie studia (względnie podyplomówkę) na Twojej wymarzonej
      uczelni. Kończysz filologię (jaki język?) i raczej nie powinnaś mieć problemów
      ze znalezieniem wystarczającej do utrzymania się pracy (choćby jako lektor w
      szkole języków obcych). Nie ma co żałować za parę lat, że się nie zdecydowałaś.
      Wstydzenie się tego, że jeszcze studiujesz, nie ma sensu, bo całkiem sporo osób
      przedłuża sobie studia, i wcale nie traktuje tego jako porażki życiowej.

      Masz też inną opcję: spróbować zaakceptować Twoją sytuację, zabrać się za
      poszukiwania dobrej i ciekawej pracy i postarać się zrealizować w inny sposób (w
      pracy właśnie albo np. znajdując sobie nowe hobby). Skoro uporanie się z tym
      problemem na własną rękę jest trudne, możesz też przejść się na konsultację do
      psychologa (pewnie jest nawet poradnia uczelniana).

      Trzymam kciuki za satysfakcjonujące decyzje :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka