pomożecie?

22.04.09, 22:21
Hej:)
Chciałam Was zapytać o radę. Może macie pomysł, wskazówki, które mi pomogą podjąć właściwą decyzję.
W tym roku kończę prawo. Nie był to wybór z miłości, może nawet nie z rozsądku. W chwili kryzysu końca liceum dałam sobie to wcisnąć, rodzina mnie namówiła, ja bardzo się bałam zrobić coś innego. Marzyłam o polonistyce, dziennikarstwie. W sumie znaczenie miało też to, że bałam się ich oceny, że studiuję coś głupiego i będę nikim w przyszłości.
Teraz, minęło 5 lat, powinnam podjąć decyzję odnośnie mojej przyszłości... I tu pojawia się problem. Z jednej strony wiem, że prawo nie jest tym co chciałabym robić. Ale boję się że już jest za późno żeby coś zmienić. Kończę studia, chcę się usamodzielnić.
Wymyśliłam, że pójdę na filologię romańską, wiem że czułabym się dobrze pracując jako tłumacz. Ale droga do tego celu jest bardzo długa. Nie mam pieniędzy żeby się utrzymać sama. Bardzo trudno mi będzie pracować na cały etat i studiować tak trudny kierunek.
Tu pojawia się pokusa, że może powinnam zacząć pracować w kancelarii, a zmienić coś później, może zrobić studia podyplomowe...
Ale boję się, że utknę całkiem w prawie i będę nieszczesliwa robiąc coś, czego nie lubię.
Co mi radzicie? Jeśli pójdę na filologię, czeka mnie kolejne 3-4 lata bardzo ciężkiej pracy. Boję się, że nie jestem na tyle silna. Może nie jestem na tyle pewna że chcę być tłumaczem, żeby to robić.
Może lepiej być "rozsądną", zostać adwokatem (mam bardzo dobre wyniki, wiem że jest to w zasięgu moich możliwości).
Zaplątałam się całkiem...
    • passepartout80 Re: pomożecie? 22.04.09, 23:05
      Trudno coś Ci poradzić. Ja uważam (bardzo nie trendy), że życie ma się tylko
      jedno. Jeśli prawo nie sprawia Ci przyjemności i masz się męczyć i za chwilę być
      wypaloną i sfrustrowaną panią mecenas to spróbuj, przynajmniej spróbuj czegoś
      innego. Filologię czy dziennikarstwo prawdopodobnie da się pogodzić z pracą,
      która Cię utrzyma. I pamiętaj, to nie rodzina i otoczenie przeżyje za Ciebie
      życie. Teraz jesteś bardzo młoda, ale za kilka lat może się okazać, ze życie
      przecieka Ci przez palce... Dasz sobie radę, przebrnęłaś przez prawo, skończysz
      i inne studia. Kto wie, może jako tłumacz ze znajomością prawa zrobisz fajną
      karierę, która da Ci satysfakcję? Trzymam za to kciuki!

      balalalka napisała:

      > Hej:)
      > Chciałam Was zapytać o radę. Może macie pomysł, wskazówki, które mi pomogą podj
      > ąć właściwą decyzję.
      > W tym roku kończę prawo. Nie był to wybór z miłości, może nawet nie z rozsądku.
      > W chwili kryzysu końca liceum dałam sobie to wcisnąć, rodzina mnie namówiła, j
      > a bardzo się bałam zrobić coś innego. Marzyłam o polonistyce, dziennikarstwie.
      > W sumie znaczenie miało też to, że bałam się ich oceny, że studiuję coś głupieg
      > o i będę nikim w przyszłości.
      > Teraz, minęło 5 lat, powinnam podjąć decyzję odnośnie mojej przyszłości... I tu
      > pojawia się problem. Z jednej strony wiem, że prawo nie jest tym co chciałabym
      > robić. Ale boję się że już jest za późno żeby coś zmienić. Kończę studia, chcę
      > się usamodzielnić.
      > Wymyśliłam, że pójdę na filologię romańską, wiem że czułabym się dobrze pracują
      > c jako tłumacz. Ale droga do tego celu jest bardzo długa. Nie mam pieniędzy żeb
      > y się utrzymać sama. Bardzo trudno mi będzie pracować na cały etat i studiować
      > tak trudny kierunek.
      > Tu pojawia się pokusa, że może powinnam zacząć pracować w kancelarii, a zmienić
      > coś później, może zrobić studia podyplomowe...
      > Ale boję się, że utknę całkiem w prawie i będę nieszczesliwa robiąc coś, czego
      > nie lubię.
      > Co mi radzicie? Jeśli pójdę na filologię, czeka mnie kolejne 3-4 lata bardzo ci
      > ężkiej pracy. Boję się, że nie jestem na tyle silna. Może nie jestem na tyle pe
      > wna że chcę być tłumaczem, żeby to robić.
      > Może lepiej być "rozsądną", zostać adwokatem (mam bardzo dobre wyniki, wiem że
      > jest to w zasięgu moich możliwości).
      > Zaplątałam się całkiem...
      co
    • Gość: Tawananna* Re: pomożecie? IP: *.76-83.cust.bluewin.ch 23.04.09, 00:53
      Kilka luźnych myśli:
      - filologia to studia, podczas których spokojnie można pracować.
      - nie demonizujmy filologii - to nie są aż tak strasznie trudne studia!
      - możliwy zawsze jest wybór studiów zaocznych (nie jest to rozwiązanie optymalne w przypadku studiów filologicznych, ale wchodzi w grę)
      - w zawodzie tłumacza świetna znajomość prawa nie pójdzie na marne - możesz potem tłumaczyć teksty prawnicze, zrobić uprawnienia przysięgłego itd.
      - można pracować w zawodzie tłumacza bez studiów filologicznych, o ile ma się odpowiednie predyspozycje i umiejętności i zna dobrze język
      - języka można się dobrze nauczyć bez studiów filologicznych
      - można ukończyć ze świetnymi wynikami filologię, ale w trakcie studiów stwierdzić u siebie kompletny brak predyspozycji do tłumaczenia

      Jak widać, są plusy i minusy każdej decyzji. Na Twoim miejscu spróbowałabym tych studiów - niewiele masz do stracenia (jeden rok to tyle co nic). Ale radziłabym jednak połączenie studiów z jakąś pracą - za coś musisz się utrzymać, a i doświadczenie zawodowe zawsze się przyda.
Pełna wersja