wlap37
31.05.03, 17:11
Lekarze określają jako cud przypadek afrykańskiej
dziewczynki Nhlahli, która urodziła się żywa w wyniku
ciąży rozwijającej się nie w macicy, ale na powierzchni
wątroby.
Nhlahla, której imię w języku zulu znaczy
''szczęśliwa'', jest dopiero czwartym w historii
dzieckiem, które w ten sposób przyszło na świat żywe.
20-letnia Ncise Cwayita nie zdawała sobie sprawy, że z
jej ciążą może być coś nie tak, tym bardziej że jej
pierwsze dziecko urodziło się o czasie i bez żadnych
komplikacji. Dopiero tydzień przed terminem porodu
lekarze odkryli podczas rutynowego badania, że macica
kobiety jest pusta i mają do czynienia z tzw. ciążą
ektopową. Dochodzi do niej, gdy zapłodnione jajo nie
dociera do macicy, ale zagnieżdża się np. w jajowodzie
lub wypada z niego i zaczyna się rozwijać w jamie
brzusznej. Jest to bardzo niebezpieczne, zarówno dla
płodu, jak i dla matki.
Zdecydowana większość ciąż ektopowych kończy się
poronieniem. W przypadku 20-latki z RPA dziecko
przetrwało aż do końca ciąży. Kobieta została
natychmiast przetransportowana do Kapsztadu, gdzie
miała zostać przeprowadzona operacja, w wyniku której
dziecko miało przyjść na świat. Chirurdzy przeżyli
jednak szok, gdy okazało się, że miejscem rozwoju
dziecka była wątroba. Do tej pory opisano zaledwie 14
takich przypadków (w tym 10 zakończonych poronieniem).
Po skomplikowanej operacji ważącą 2,8 kg dziewczynkę
udało się wydobyć z brzucha matki. Dziś obie czują się
dobrze i wszystko wskazuje na to, że cała ta historia
zakończy się dla nich szczęśliwie. Jednak prof. Jack
Krige, pomagający przy porodzie specjalista od operacji
wątroby, nie ma wątpliwości - to był prawdziwy cud.
www1.gazeta.pl/nauka/1,34148,1505971.html?nltxx=1000621&nltdt=2003-05-31-02-04