wozik
05.01.05, 14:22
Noż cholera jasna!
Raz w roku człowiek chce się spotkać z dawnymi znajomymi. Zgodnie z tradycją spotyakmy się w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia na piwku pod Strzechą u Wojciecha. Już drugi rok z rzędu nie ma tequilii! W ubiegłym roku nie było w ogóle, w tym wystarczyło ledwie na dwa kieliszki.
Pytam: na kogo nastawiają się chełmskie knajpy? Czy pozostało żłopanie piwska i gorzały??? Szkoda... Lubię swoje rodzinne miasto, ale knajpę chyba pora zmienić.
Przy okazji: od jak dawna w Misiu jest taka kupa miejsca (nowa sala).
I jaką knajpę polecacie na spotkania w gronie znajomych?