sweetharmonie
14.06.07, 20:39
To wcale nie będzie reklama, wręcz przeciwnie... Byliśmy kilkuosobową grupą w
Hajnówce - przejazdem - ale jednak. Głód dał się nam we znaki, więc
chcieliśmy coś przekąsić, a skusiła nas nazwa "Pierogarnia". Dobre pierogi
nie są złe, więc wstąpiliśmy na obiad. Pomijając astronomiczne ceny (porcja
pierogów - 15 zł), nic więcej nie powalało na kolana. Żurek, co prawda,
całkiem niezły, pierogi ruskie i z mięsem - "zjadliwe" ale bez rewelacji, to
już porcja kopytek ze skwarkami i ogórkiem kiszonym to jakaś straszna
pomyłka. Już nawet nie chodzi o to, że Pani Kelnerka zapomniała donieść tych
ogórków i koleżanka, która zamówiła to wykwintne danie, musiała się o nie
upomnieć. Chodzi o to, że te kopytka w ogóle nie nadawały się do jedzenia.
Były nieapetyczne, zupełnie bez smaku. No i te skwarki - gorzkie,zjełczałe,
jakby z tydzień leżały na patelni, zanim trafiły na nasz stół. Ponieważ
koleżanka praktycznie ich nie tknęła doszliśmy do wniosku, że akurat za tę
porcję nie zapłacimy. Po długich perturbacjach z Panią Kelnerką, która
przyniosła nam rachunek (horror, ścięło nas z nóg) i orzekła, że przecież
musimy zapłacić, bo ona tego obiadu NIE PODA JUŻ INNEMU KLIENTOWI ("jeszcze
tego by brakowało, żeby go pani podała komuś innemu" - stwierdziliśmy ze
zgrozą). Stanęło na tym, że poprosiliśmy o rozmowę z Managerem, lecz niestety
o godzinie 13 był już nieobecny, "gdyż pracuje tylko do 12". Na nasze usilne
namowy, żeby może Pani Kucharka, która gotowała te "smakołyki" skosztowała
dzieła rąk swoich Kelnerka orzekła tylko, że niestety, ma dla nas złą
wiadomość - "przeszukała całą kuchnię i tam nikogo nie ma". Zastanawia nas
zatem, czy to Manager, który szefuje firmie do godziny 12, a potem znika w
kuchni, lepi te kopytka? Zapłaciliśmy w końcu za ten niezjedzony obiad, żeby
nie obciążać kosztami Kelnerki, która tak naprawdę musi świecić oczami przed
klientami. Ale lojalnie ostrzegliśmy, że nie zostawimy tej sprawy swojemu
biegowi, tylko "rozreklamujemy" zajazd z jego pierogarnią. Tak też czynię...