Dodaj do ulubionych

Dmuchawcowe wypracowania

11.12.09, 17:15
Nie mam książki pod ręką, ale chyba nie konfabuluję- Dmuchawiec podczas jednej
ze swoich genialnych wychowawczo lekcji zadaje klasie wypracowanie:
"Współczucie w moich ulubionych książkach". To było po dyskusji o litości itd.
w SK. Miałam farta do polonistów, którzy zadawali czasem tzw. "temat wolny",
choć program rzadko na to czasowo pozwalał. I ja te tematy lubiłam. Ale ten
wydaje mi się kompletnie od czapy. Kurczę, umiałby ktoś z Was coś takiego ugryźć?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 17:36
      będąc w wieku przymusu szkolnego, nie takie rzeczy człowiek zmyślał:) to jest
      wymyślał, rzec chciałam

      zapewne w zależności od tego, jakie lektury aktualnie tłuczemy, bierzemy np.
      konrada i piszemy o jego współczuciu dla cierpiących rodaków, którego to
      cierpienia on jest emanacją, albo judyma i resztę świata, zasadniczo nie masz
      dzieła epokowego bez chęci ulżenia cierpiącej ludzkości:) zawsze też można
      zemścić sie na poloniście i opisać rycerzy yedi, którzy też zdaje się mieli
      konieczność współczucia i niesienia pomocy wypisaną na sztandarach
      • bat_oczir Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 17:47
        > zawsze też można
        > zemścić sie na poloniście i opisać rycerzy yedi, którzy też zdaje się mieli
        > konieczność współczucia i niesienia pomocy wypisaną na sztandarach


        ale to raczej nie w KK :) premiera Star Wars w Polsce była później :)

        z drugiej strony, biorąc pod uwagę ulubione książki licealistów tamtego okresu
        :).... jak tu napisać o współczuciu w "Grze w klasy"? :)
        • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 17:55
          > z drugiej strony, biorąc pod uwagę ulubione książki licealistów tamtego okresu
          > :).... jak tu napisać o współczuciu w "Grze w klasy"? :)

          o, ale w książce dla manuela już można :)
        • jottka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 18:12
          bat_oczir napisał:

          > ale to raczej nie w KK :) premiera Star Wars w Polsce była później :)


          eno, koleżanka nie kazała sie wczuwać w uczniów dmuchawca, tylko pytała, czy
          byśmy ugryźli taki temat - no a my prosze bardzo:)
          • kooreczka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 18:15
            Ale Władca Pierścieni już był- bierzemy na warsztat Golluma i upadłego Sarumana.
            Temat rzeka:)
            • jottka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 18:18
              kiedy ja wole dżedajów:) gollum to mięczak, chyba że chcesz opisać potoki
              współczucia dla siebie?:)
            • airborell Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 16:13
              Władca Pierścieni popularność w Polsce zyskał po stanie wojennym dopiero - choć
              pierwsze wydanie rzeczywiście było wcześniej.
        • plecha1 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 02:13
          Ależ czemu zemścić? Toż jam studentka polonistyki planująca uczyć w szkole i
          jakby mi uczeń napisał o SW, to uwielbiałabym go szczerze, albowiem jest to moja
          wielka filmowa miłość :D
    • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 17:42
      współczucie jako współodczuwanie i empatia versus litość

      z lektur to pozytywizm i sprawy społecznie: lalka - z jednej strony wokulski
      chodzący po powiślu, z drugiej panie charytatywne; siłaczka i ludzie bezdomni,
      konopnicka
      poza polską z tej samej półki chata wuja toma i niewolnica isaura (serio piszę).
      justyna orzelska, która szczerze współczuła niedoli zaścianka i waśni z dworem

      niecierpliwość serca jako zaprzeczenie współczucia
      emma, która nie współczuje bliźnim i pan knightley, który owszem tak - i uczy
      tego emmę
      tajemniczy ogród i przegląd postaw wobec cudzego nieszczęścia
      jane eyre - pełna współczucia wobec heleny, która umarłą w jej ramionach, wobec
      adeli i pana rochestera - tu współczucie równolegle do miłości

      to tak na szybko, w sumie nie wiem, czy poza jane eyre i emmą to moje ulubione
      lektury, chyba nie
      • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 18:38
        Łaaatwe. Dodajmy jeszcze Mickiewicza, np. Romantyczność - tłum współczuje Karusi
        i modli się, dziad ze szkiełkiem nie,
        z dziecinnych lektur nieśmiertelna Burnett - dodałabym Małą księżniczkę i
        postawy wobec Sary, Montgomery - tam co krok to smok, współczucie dla Ani ze
        strony Maryli i Mateusza, różne postawy w rodzinie wobec osieroconej Emilki,
        różne postawy wobec Ilzy; Jane ze Wzgórza Latarni - pełno.
        Krzyżacy - Jagienka współczuje Zbyszkowi po stracie miłości, przy tym sama go
        kocha.
        Imię róży - różne postawy wobec bezimiennej wieśniaczki.
        W Nad Niemnem głupie współczucie p. Andrzejowej.
        Można wymieniać a wymieniać.
        • andrzej585858 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:05
          ananke666 napisała:

          > Łaaatwe.

          Jak łatwe to proponuje rozwinięcie tematu na podstawie tego cytatu:
          "Kto bliżnim gardzi - ten grzeszy,
          szczęśliwy - kto z biednym współczuje".
          A jezeli z bogatym to już nie jest szczęśliwy i nie współczuje?
          Temat nie jest aż tak banalny jakby się wydawało - zwłaszcza na podstawie naszej
          literatury przesiąkniętej duchem a to romantyzmu a to pozytywizmu.
          • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 00:11
            Andrzeju, wytłumacz mi, po co pakować rozważania na podstawie Księgi Przysłów w
            przewidziany na poziom pierwszej klasy szkoły średniej temat, który brzmi
            "Współczucie w moich ulubionych książkach"? Temat w podanym brzmieniu jest
            prosty i jasny.
      • onion68 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 20:17
        Jeszcze Madzia Brzeska była specjalistką od współczucia i właściwie przez tę
        postawę i nadmierną wrażliwość poniosła klęskę/załamała się. Mamy tu też postawę
        tzw. świata, który generalnie nie wierzy w czystość intencji, zawsze doszukuje
        się interesownego drugiego dna.
        P.S. O czym, na litość boską, ten Prus nie pisał? ;-)
    • andrzej585858 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 17:47
      Ja trochę odwrotnie - zanim odpowiem to chciałbym dowiedzieć się co oznacza w
      tym przypadku że temat wydaje się kompletnie od czapy. Przyznaję że w kontekście
      tematu wypracowania jest to dla mnie stwierdzenie nieco niezrozumiałe
      Temat sformułowany bezsensownie? Albo pomroczność mnie jakaś ogarnęła i muszę
      coś łyknąć.
      • jottka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 18:16
        ewaty chyba chodziło o trudność tematu? że właściwie kto czyta ulubione buchy
        pod kątem tego, czy i jak współczuje nasz bohater - to raczej cecha jedna z
        wielu, a do tego nikt jej w fabule wypreparowanej solo nie przedstawia, tylko
        jakiś splot dramatyczny zachodzi.

        poza tym przyszła mi do głowy mądrość ludowa - jak sie ma miękkie serce, to
        trzeba mieć twardą de - i tym oto stwierdzeniem należałoby zamknąć usta dmuchawcu:)
        • a.g.r.e.s.t Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:01
          jottka napisała:
          > poza tym przyszła mi do głowy mądrość ludowa - jak sie ma miękkie
          serce, to
          > trzeba mieć twardą de - i tym oto stwierdzeniem należałoby zamknąć
          usta dmuchaw
          > cu:)

          Zdaje sie, ze Beata Kowalczuk próbowała.


          A co do głównego wątku, to zapominacie jeszcze o książkach
          Musierowicz, tam tez by się znalazło coś do tego wypracowania
          Dmuchawca.
        • andrzej585858 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:10
          jottka napisała:
          .
          >
          > poza tym przyszła mi do głowy mądrość ludowa - jak sie ma miękkie serce, to
          > trzeba mieć twardą de - i tym oto stwierdzeniem należałoby zamknąć usta dmuchaw
          > cu:)

          Stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe - tylko ciekawe gdzie świat by
          zawędrował jakby tak literalnie wszyscy stosowali się do tej mądrości?
          • jottka Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:31
            andrzej585858 napisał:

            > Stwierdzenie jak najbardziej prawdziwe - tylko ciekawe gdzie świat by
            zawędrował jakby tak literalnie wszyscy stosowali się do tej mądrości?


            eee? powiedzieć komuś idiota to nie obelga, lecz diagnoza, że tak tuwimem
            polecę:) to nie jest zalecenie, tylko konstatacja bolesnego faktu
            • andrzej585858 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:38
              jottka napisała:

              > eee? powiedzieć komuś idiota to nie obelga, lecz diagnoza, że tak tuwimem
              > polecę:) to nie jest zalecenie, tylko konstatacja bolesnego faktu

              Tylko ciekawe co będzie jak ten ktoś na stwierdzenie " jestes idiota" odpowie "
              i vice versa".
              Czyje stwierdzenie faktu będzie bardziej prawdziwe? Przypomniał mi się Szwejk i
              jego określenie wicepierdoła.
              • rozdzial43 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:00
                andrzej585858 napisał:


                > Tylko ciekawe co będzie jak ten ktoś na stwierdzenie " jestes idiota" odpowie "
                > i vice versa".
                > Czyje stwierdzenie faktu będzie bardziej prawdziwe?

                Celna riposta.
                Właśnie: kto ma ocenić który z obrzucających się obelgami ludzi ma rację?

                I co ma wspólnego diagnoza możliwości intelektualnych z dążeniem do "niemania"
                twardej d..y? Czy należy to tak rozumieć, że tylko idiota ma miękkie serce?
                Tylko kretyn współczuje?

      • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:51
        andrzej585858 napisał:

        > Ja trochę odwrotnie - zanim odpowiem to chciałbym dowiedzieć się co
        oznacza w
        > tym przypadku że temat wydaje się kompletnie od czapy. Przyznaję że
        w kontekści
        > e
        > tematu wypracowania jest to dla mnie stwierdzenie nieco
        niezrozumiałe
        > Temat sformułowany bezsensownie? Albo pomroczność mnie jakaś
        ogarnęła i muszę
        > coś łyknąć.


        Łyknąć w piątek wieczorem zawsze możesz:))
        Pisząc o temacie od czapy, miałam na myśli to, że ja , na przykład,
        nie rozumiem celu takiego wypracowania. Ja wiem, że "nie takieśmy
        imprezy ze szwagrem po pijaku..." ale Dmuchawiec ma być pedagogiem
        wybitnym, więc tematy również powinny być rozwijające myślenie u
        uczniów a nie kreatywność w pisaniu banałów, by nauczycielowi
        wepchnąć cokolwiek.
        I choć Forum przykładami sypnęło, to większość sięgnęła do tytułów
        lektur. Na Jowisz, czyżby lektury były ulubionymi książkami? To
        rewelacyjnie świadczy o systemie edukacji...:)
        Ale tak serio: wypracowanie ma być dłuższą formą wypowiedzi,
        zawierającą wstęp, rozwinięcie, zakończenie. No i ok, Bilbo
        współczuje Gollumowi, potem się można na kilku punktach oprzeć i
        rozwinąć teorię, że dzięki temu współczuciu historia potoczyła się w
        określony sposób. Usiłuję jednak przypomnieć sobie więcej książek,
        ULUBIONYCH, w których ten wątek dałby się rozwinąć w coś więcej, niż:
        "Maryla współczuła Ani sieroctwa". No bo jakieś pointy i wnioski
        powinny się na końcu pojawić. I fakt, pod kątem współczucia książek
        nie czytam.
        • andrzej585858 Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 20:21
          Podobno każdy pisarz - jeszcze zyjący - broni się przed wpisaniem jego książki
          do zestawu lektur, niejako z automatu wiadomo ze nastąpi wśród czytającej
          mlodzieży niechęć do takiej książki.
          No właśnie - czy naprawdę lektura nie może należeć do kanonu nie lektur ale
          książek ulubionych?
          Dmuchawiec jako pedagog wybitny - az mnie zaciekawiło to jakie tematy pedagog
          wybitny powinien zadawać swoim uczniom aby rozwijaly ich twórczo?
          Właśnie - zarzuty są ze temat banalny i nie wiadomo w jakim celu zadany. To może
          odwrotnie - moze jakieś przykłady tematów które znamionują wybitnych pedagogów?
          • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 20:37
            Moja polonistka z liceum uwazala sie za wybitna. Przykladowy temat - "Czlowiek w
            teatrze zycia". Trzeba bylo bredzic , dodatkowo udziwniajac forme maksymalnie,
            bo zadne klasyczne formy (wstep-rozwiniecie-zakonczenie, teza-antyteza-synteza)
            nie znajdowaly u niej uznania.
            • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:02
              melmire napisała:

              > Moja polonistka z liceum uwazala sie za wybitna. Przykladowy temat - "Czlowiek
              > w
              > teatrze zycia". Trzeba bylo bredzic , dodatkowo udziwniajac forme maksymalnie,
              > bo zadne klasyczne formy (wstep-rozwiniecie-zakonczenie, teza-antyteza-synteza)
              > nie znajdowaly u niej uznania.

              a moja polonistka w liceum była wybitna ponad wszelka wątpliwość - i potrafiła
              zadać temat brzmiący dosłownie "przyroda w panu tadeuszu'. i na tak banalnie
              sformułowane tematy w mojej klasie powstawały takie dzieła, że słuchającej
              reszcie klasy kapcie z nóg spadały :)
              i nigdy nie wymagała sztywnego trójpodziału, bo to było według niej dla idiotów
              lub nieumiejących pisać :) z czym się do dziś gorąco zgadzam :)za to żadne
              udziwnianie form też nie wchodziło w rachubę, bo w prostocie szlachetność i siła :)
              • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:15
                Ja uwazam ze jednak klasyczne formy wypracowan/rozprawek/analiz warto znac,
                niekoniecznie zeby zaraz stosowac, ale jednak co podstawa to podstawa. Nie
                mialam wiekszych problemow z bredzeniem jak potluczona, jesli wykluczyc problemy
                natury moralnej (z pisania "pod pania" wyroslam w podstawowce), ale jestem pewna
                ze nawet w klasie humanistycznej wiele osob pewniej sie czuje piszac "klasyke".
                Czasem chocby w zaleznosci od tematu.
                Nasza polonistka nie byla tak wybitna jak twoja - "przyrode w panu tadeuszu"
                mozna potraktowac w bardzo rozny spodob. Nie ona byla z tych co zadawala "sad
                nad pania Dulska" i niemal dostawala spazmow z radosci wysluchujac dziela w
                formie mowy oskarzycielskiej, ze ah, takie oryginalne potraktowanie tematu. A
                bylo ono pisane wlasnie "pod publiczke".
            • sowca Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:16
              Melmire, a Ty nie łodzianka czasem? bo moja polonistka z liceum też
              zadała taki temat...
              • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:22
                Nie, nie lodzianka :) widocznie Fybitni nauczyciele maja tajne skrypty z
                "ambitnymi i niebanalnymi" tematami :p
          • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:00
            andrzej585858 napisał:


            > Dmuchawiec jako pedagog wybitny - az mnie zaciekawiło to jakie
            tematy pedagog
            > wybitny powinien zadawać swoim uczniom aby rozwijaly ich twórczo?
            > Właśnie - zarzuty są ze temat banalny i nie wiadomo w jakim celu
            zadany. To moż
            > e
            > odwrotnie - moze jakieś przykłady tematów które znamionują
            wybitnych pedagogów?


            Podam Ci przykład zadany mi w liceum przy okazji "Lalki". Zadanie nie
            polegało na realizacji jakiegoś konkretnego tematu, ale próbie
            podejścia do dowolnej formy, byle spróbować książkę potraktować
            indywidualnie, interesująco. Jejku, jakie fajne rzeczy ludzie
            powymyślali! Było spotkanie Łęckiej z Prusem i pretensje, że zrobił
            z niej taką niesympatyczną postać. Był wywiad z Wokulskim. Ja się
            pokusiłam o korespondencję między Izabelą a przyjaciółką, zużyciem
            języka z epoki. Kto nie czuł się na siłach mógł napisać klasyczne
            wypracowanie na jakiś tam temat, którego nie pamiętam a tamte
            zmagania- tak. Później eksperyment był powtórzony przy Dulskiej, tam
            dziewczyna opisała piekło, do którego trafia Dulska z epoki i Dulska
            dzisiejsza. O ile pamiętam w pewnym momencie jedna drugą szczapiła za
            fioletową ondulację:) I to było bardzo fajne i rozwijające.
        • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:18
          ale Dmuchawiec ma być pedagogiem
          > wybitnym, więc tematy również powinny być rozwijające myślenie u
          > uczniów a nie kreatywność w pisaniu banałów, by nauczycielowi
          > wepchnąć cokolwiek.


          ale to jak najbardziej rozwija myślenie - sama piszesz, że nie czytasz książek
          pod kątem współczucia, a temat wypracowania by cię zmusił do wyszukania właśnie
          takich wątków.

          po drugie - nie wiem, jakie ty masz szkolne doświadczenia, ale moja znakomita
          polonistka na pewno nie oczekiwałaby wyliczanki "kto komu czego współczuje", ale
          właśnie i o braku współczucia należałoby napisać, i w czym się współczucie
          przejawia, czym to w ogóle jest i czym się od litości różni (to już było zresztą
          na lekcji), dlatego ten czy inny bohater, choć wygląda na współczującego, tak
          naprawdę nim nie jest, różne rodzaje współczucia - solidaryzm społeczny i/lub
          romantycznie międzynarodowy, wobec najbliższych bliźnich, wobec obcych bliźnich
          itd.; reakcje na współczucie (wdzięczność lub wręcz przeciwnie nienawiść); czy
          współczucie jest motywujące czy demotywujące do działania, rozwija czy ogranicza
          - na to wszystko pewnie da się znaleźć przykłady literackie. jak widać, niemal
          temat rzeka, a to, jaka część tej rzeki zostanie wybrana i w jaki sposób
          opisana, to już problem ucznia. byle było widać, ze wybiera świadomie i wie, co
          i dlaczego pisze. więc wcale nie jest to temat zmuszający do pisania banałów

          a że tu padły przykłady głównie z lektur? no co ja na to poradzę, że skoro w
          moim wieku mogę sobie już pozwolić na nieliczenie się z opinią innych, to czytam
          głównie kryminały (raczej mściciele niż współczujący) i romanse ("ich dłonie
          spotkały się na ułamek sekundy i cała zadrżała" - tu raczej też nie chodzi o
          współczucie)?
          • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:25
            kkokos napisała:


            > ale to jak najbardziej rozwija myślenie - sama piszesz, że nie
            czytasz książek
            > pod kątem współczucia, a temat wypracowania by cię zmusił do
            wyszukania właśnie
            > takich wątków.
            >
            > po drugie - nie wiem, jakie ty masz szkolne doświadczenia, ale moja
            znakomita
            > polonistka na pewno nie oczekiwałaby wyliczanki "kto komu czego
            współczuje", al
            > e
            > właśnie i o braku współczucia należałoby napisać, i w czym się
            współczucie
            > przejawia, czym to w ogóle jest i czym się od litości różni (to już
            było zreszt
            > ą
            > na lekcji), dlatego ten czy inny bohater, choć wygląda na
            współczującego, tak
            > naprawdę nim nie jest, różne rodzaje współczucia - solidaryzm
            społeczny i/lub
            > romantycznie międzynarodowy, wobec najbliższych bliźnich, wobec
            obcych bliźnich
            > itd.; reakcje na współczucie (wdzięczność lub wręcz przeciwnie
            nienawiść); czy
            > współczucie jest motywujące czy demotywujące do działania, rozwija
            czy ogranicz
            > a
            > - na to wszystko pewnie da się znaleźć przykłady literackie. jak
            widać, niemal
            > temat rzeka, a to, jaka część tej rzeki zostanie wybrana i w jaki
            sposób
            > opisana, to już problem ucznia. byle było widać, ze wybiera
            świadomie i wie, co
            > i dlaczego pisze. więc wcale nie jest to temat zmuszający do
            pisania banałów


            Ok, tylko, że w realiach szkolnych temat pewnie był zadany na za trzy
            dni albo, góra, za tydzień, więc przeczytać różnych rzeczy nie
            zdążyłabym, a czy przemyśleć pod tym kątem znane? Wątpię.

            Twoja analiza jest super, tylko czy podoła jej 16- latek (latka)?
            Poza tym jeśli to ma być szczere- moje ulubione książki, to może się
            okazać, ze moje ulubione to Siesicka, Chmielewska , Sapkowski. Żeby
            tu zrealizować temat to albo trzeba się wgryźć profesjonalnie,albo
            IMHO szkolnie bredzić.
            • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 21:45
              > Ok, tylko, że w realiach szkolnych temat pewnie był zadany na za trzy
              > dni albo, góra, za tydzień, więc przeczytać różnych rzeczy nie
              > zdążyłabym, a czy przemyśleć pod tym kątem znane? Wątpię.

              w dzisiejszej szkole - też nie wiem. w latach 70. - też nie wiem, choć wiem, że
              w moich 80. i u mojej polonistki na taki temat dostalibyśmy tydzień i byśmy się
              wyrobili.
              ale domyślam się też, że ponieważ w tych latach 70. i pewnie 80. dominowały
              tematy z tezą społeczno-polityczną ("kwestia chłopska w panu tadeuszu"), to pani
              MM chciała pokazać, że można inaczej.



              Żeby
              > tu zrealizować temat to albo trzeba się wgryźć profesjonalnie,albo
              > IMHO szkolnie bredzić.


              no ale w ten sposób to podważasz sens pisania jakichkolwiek wypracowań! do
              każdego albo się musisz wgryźć, albo szkolnie bredzić :) a jeszcze możesz mieć
              pecha, że się wgryziesz i spróbujesz do sztampowego tematu podejść w ciekawy
              sposób i zostaniesz zrugany, bo pani ma tezę i jej się będzie trzymać do końca
              świata :(
              • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 22:03
                kkokos napisała:

                >
                > Żeby
                > > tu zrealizować temat to albo trzeba się wgryźć
                profesjonalnie,albo
                > > IMHO szkolnie bredzić.
                >
                >
                > no ale w ten sposób to podważasz sens pisania jakichkolwiek
                wypracowań! do
                > każdego albo się musisz wgryźć, albo szkolnie bredzić :) a jeszcze
                możesz mieć
                > pecha, że się wgryziesz i spróbujesz do sztampowego tematu podejść
                w ciekawy
                > sposób i zostaniesz zrugany, bo pani ma tezę i jej się będzie
                trzymać do końca
                > świata :(


                Wiesz co, masz rację- jeśli chodzi o sprawdzanie twórczego potencjału
                - to w tej formie nie ma sensu. Ale może ktoś będzie w życiu robić
                sprawozdawczość, albo ogólnie przydaje się czytanie ze zrozumieniem
                i zrozumiałe pisanie- wtedy klasyczne wypracowanie powinno być na to
                rodzajem testu.

                Ale w tym tekście z SK gryzie mnie to, że niesztampowy pedagog zadaje
                temat sztampowy podbudowany myślą: "w mojej ulubionej książce musi
                być temat głębszy, tu- współczucie". A jeśli nie?
            • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 00:46
              Z Sapkowskiego akurat współczucie można wyciągnąć bez trudu. Przypadek oczywisty
              - wiedźmak współczuł Triss, kiedy mu się spowiadała. Nieoczywisty - Zoltan
              Chivay współczuł dziewczynie, której się "paprało krzynkę". Vysogota współczuł
              rannej Ciri. I tak dalej.
              • onion68 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 04:04
                > Z Sapkowskiego akurat współczucie można wyciągnąć bez trudu. Przypadek oczywist
                > y
                > - wiedźmak współczuł Triss, kiedy mu się spowiadała. Nieoczywisty - Zoltan
                > Chivay współczuł dziewczynie, której się "paprało krzynkę". Vysogota współczuł
                > rannej Ciri. I tak dalej.

                Przykład oczywisty, a zarazem wspaniały to Reynevan, zamierzający ze współczucia
                i bez miłości zawrzeć związek małżeński. Inna rzecz, jak wyglądałoby życie tego
                stadła, hm. Bo chociaż miłość zwykle się kończy lub ewoluuje w takie formy, że
                trudno to początkowe zauroczenie w niej rozpoznać, to jednak rozpoczęcie związku
                od zakochania, o ile motywy do jego zawarcia nie są ekonomiczne, wydaje się
                jednak bardziej zdrowe i naturalne.
                • minerwamcg Re: Dmuchawcowe wypracowania 22.09.10, 09:48
                  onion68 napisała:

                  > Przykład oczywisty, a zarazem wspaniały to Reynevan, zamierzający ze współczuci
                  > a
                  > i bez miłości zawrzeć związek małżeński.

                  I tu mi się natychmiast przypomniał "Błękitny zamek" Montgomery.
        • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 00:28
          > I choć Forum przykładami sypnęło, to większość sięgnęła do tytułów
          > lektur. Na Jowisz, czyżby lektury były ulubionymi książkami?

          A tak, ja całkiem sporo lektur zaliczam do swoich ulubionych książek.

          > To
          > rewelacyjnie świadczy o systemie edukacji...:)

          To znaczy, że w kanonie lektur jest dużo dobrych książek. Niekoniecznie tych,
          które wymieniłam.

          > Usiłuję jednak przypomnieć sobie więcej książek,
          > ULUBIONYCH, w których ten wątek dałby się rozwinąć w coś więcej, niż:
          > "Maryla współczuła Ani sieroctwa". No bo jakieś pointy i wnioski
          > powinny się na końcu pojawić. I fakt, pod kątem współczucia książek
          > nie czytam.

          No popatrz, a ja nie mam problemu z rozwinięciem na podstawie Ani, zresztą
          właściwie Maryla nie sieroctwa Ani współczuła ;) Poza tym nie mam problemu, żeby
          z ulubionej książki wydłubać to, co jest mi akurat potrzebne, jeśli przypadkiem
          to coś się tam znajduje. Biorę "Wszystko dla Pań" Zoli i mogę wyciągnąć zarówno
          banalny wątek romansowy, jak i rozwój nowych form handlu i mechanizmy
          manipulacji klientem, choć jako żywo, pod takim kątem książki nie czytałam.
          • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 00:36
            A, i współczucie oczywiście też wydłubię.
          • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 19:06
            ananke666 napisała:

            > > I choć Forum przykładami sypnęło, to większość sięgnęła do
            tytułów
            > > lektur. Na Jowisz, czyżby lektury były ulubionymi książkami?
            >
            > A tak, ja całkiem sporo lektur zaliczam do swoich ulubionych
            książek.
            >
            > > To
            > > rewelacyjnie świadczy o systemie edukacji...:)
            >
            > To znaczy, że w kanonie lektur jest dużo dobrych książek.
            Niekoniecznie tych,
            > które wymieniłam.

            Wiesz, tak żartobliwie podeszłam do kwestii...Bo, oczywiście, że
            wśród lektur jest mnóstwo dobrych książek (albo było, bo mogę tylko
            wspominać swój kanon), jednak bardzo dużo znanych mi osób, lubiących
            czytać i będących lata po szkole deklaruje, że nie wróciło
            dobrowolnie do lektury szkolnej bo szczegółowa analiza odebrała
            "przyjemność czytania dla przyjemności":)



            > No popatrz, a ja nie mam problemu z rozwinięciem na podstawie Ani,
            zresztą
            > właściwie Maryla nie sieroctwa Ani współczuła ;) Poza tym nie mam
            problemu, żeb
            > y
            > z ulubionej książki wydłubać to, co jest mi akurat potrzebne, jeśli
            przypadkiem
            > to coś się tam znajduje. Biorę "Wszystko dla Pań" Zoli i mogę
            wyciągnąć zarówno
            > banalny wątek romansowy, jak i rozwój nowych form handlu i
            mechanizmy
            > manipulacji klientem, choć jako żywo, pod takim kątem książki nie
            czytałam.


            Ale ulubiona książka może nie należeć do wyższej półki i akurat nie
            poruszać tematu współczucia, handlu, praw kobiet, czy paru innych
            punktów. Mnie chodzi tylko o sensowność tego, konkretnego tematu,
            zadanego przez Dmuchawca. Bo pamiętam, że gdy czytałam to w wieku
            nasto, to też mi on zgrzytnął. Mogę sobie wyobrazić Hajduka
            piszącego: "W moich ulubionych książkach temat współczucia nie jest
            poruszany". Koniec wypracowania.
            • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 20:22
              > Ale ulubiona książka może nie należeć do wyższej półki i akurat nie
              > poruszać tematu współczucia, handlu, praw kobiet, czy paru innych
              > punktów.

              A ja po prostu lubię "Wszystko dla Pań", bo mi się dobrze czytało przy jedzeniu
              i do poduszki, a nie dlatego, że porusza to czy tamto. Zawsze znajdzie się
              książka, która choćby marginalnie trąci o potrzebny temat. Sapkowski - proszę
              bardzo, znalazło się. Z tego Sapkowskiego wyciągnąć można mnóstwo. Rite de
              passage, przyjaźń, zemstę, miłość, nienawiść racjonalną i nieracjonalną,
              ksenofobię, współczucie, poszukiwanie sensu tego czy owego, różne formy kultury
              w różnych warstwach społecznych w świecie przedstawionym, obrzędy, retelling,
              euhemeryzacja, blablabla... Bite siedem tomów, jest w czym wybierać.

              Problem polega tylko na tym, żeby umieć z książki wyjąć to, czego akurat
              potrzebujesz. Nie wierzę, że wśród lubianych książek nie znajdą się chociaż ze
              dwie, w których to nieszczęsne współczucie nie wystąpi w żadnej formie. Gorzej,
              jak ktoś nie czyta niczego z beletrystyki. Wtedy owszem, ma problem i trzeba coś
              zełgać. I tylko to mi zgrzytnęło, kiedy czytałam Klepkę.
              • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 20:56
                ananke666 napisała:

                > Problem polega tylko na tym, żeby umieć z książki wyjąć to, czego
                akurat
                > potrzebujesz. Nie wierzę, że wśród lubianych książek nie znajdą się
                chociaż ze
                > dwie, w których to nieszczęsne współczucie nie wystąpi w żadnej
                formie. Gorzej,
                > jak ktoś nie czyta niczego z beletrystyki. Wtedy owszem, ma problem
                i trzeba co
                > ś
                > zełgać. I tylko to mi zgrzytnęło, kiedy czytałam Klepkę.



                Co roku, przed wakacjami , czytuję „Większy kawałek świata”
                Chmielewskiej. Świetnie się bawię, to moja ulubiona. Temat
                współczucia?...hyyy.


                Zresztą, o konkluzję zadanego tematu też mi chodzi: o, jak dobrze,
                że ludzie sobie współczują, dzięki temu można przeczytać taką fajną
                książkę!?
                • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:09
                  > Co roku, przed wakacjami , czytuję „Większy kawałek świata”
                  > Chmielewskiej. Świetnie się bawię, to moja ulubiona. Temat
                  > współczucia?...hyyy.

                  No co? Na samym początku podwożącemu Okrętkę i Tereskę psuje się samochód. Obie
                  mu bardzo współczują, a żeby mu nie dokładać kłopotów, natychmiast deklarują, że
                  dadzą sobie same radę, mimo, że oznacza to dla nich problemy.
                  Głupie? Naciągane? Ale jest i da się rozwinąć chociaż na kilkanaście zdań,
                  wzbogacając wnioskami, że współczucie czasem skłania nas do tego typu działań.
                  Nie podoba się? Trzeba wybrać inną książkę.
                  • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 14.12.09, 01:40
                    Z tego wszystkiego wyciągnęłam Większy kawałek świata i sobie przypominam. I za
                    każdym razem ciemno w oczach mi się robi, jak czytam te opisy mycia się w
                    jeziorach, mydlenia itp. Tyle razy byłam nad jeziorami i nigdy, pod żadnym
                    pozorem nie mydliłam się w jeziorze. Wszyscy myli się kilkanaście metrów od
                    brzegu, nosząc wodę w wiaderku i spłukując się metodą wylewania jej sobie na
                    głowę. Może to nie było najlepsze wyjście świata, ale w warunkach kompletnej
                    dziczy innego nie było, ziemia to był jedyny dostępny filtr. Wejście z mydłem
                    albo szamponem do jeziora było nie do pomyślenia...
                    • the_dzidka Re: Dmuchawcowe wypracowania 14.12.09, 09:50
                      > Z tego wszystkiego wyciągnęłam Większy kawałek świata i sobie
                      przypominam. I za
                      > każdym razem ciemno w oczach mi się robi, jak czytam te opisy
                      mycia się w
                      > jeziorach, mydlenia itp. Tyle razy byłam nad jeziorami i nigdy,
                      pod żadnym
                      > pozorem nie mydliłam się w jeziorze.

                      Oj! A ja nawet widywałam takich, co w jeziorach kąpali psy i myli
                      samochody.
                      Więc całkiem mozliwe, że wtedy po prostu tak się robiło. Pamiętam,
                      że też mi się to nie podobało...
                • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:18
                  Tfu, nie Klepkę, Tylko Kwiat kalafiora, psiakrew.
              • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 20:57
                Jeszcze dopisek: współczucie w książce nie oznacza książki o współczuciu. Gdyby
                temat brzmiał: "Prawa kobiet/rozwój handlu/problem rasizmu w ulubionych
                książkach", temat byłby głupi. Ale pytanie o współczucie to pytanie o jedną z
                podstawowych ludzkich emocji. Równie dobrze mogłoby paść pytanie o przyjaźń,
                gniew albo radość. One zwykle w literaturze gdzieś są, bo ludzcy bohaterowie ich
                doświadczają. W lubianej, czyli dobrze znanej książki nietrudno je wyłapać.

                Raczej zastanawia mnie zasadność robienia lekcji języka polskiego na temat
                współczucia. Po jakiego diabła?
                • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:10
                  ananke666 napisała:

                  > Jeszcze dopisek: współczucie w książce nie oznacza książki o
                  współczuciu. Gdyby
                  > temat brzmiał: "Prawa kobiet/rozwój handlu/problem rasizmu w
                  ulubionych
                  > książkach", temat byłby głupi. Ale pytanie o współczucie to pytanie
                  o jedną z
                  > podstawowych ludzkich emocji. Równie dobrze mogłoby paść pytanie o
                  przyjaźń,
                  > gniew albo radość. One zwykle w literaturze gdzieś są, bo ludzcy
                  bohaterowie ic
                  > h
                  > doświadczają. W lubianej, czyli dobrze znanej książki nietrudno je
                  wyłapać.
                  >
                  > Raczej zastanawia mnie zasadność robienia lekcji języka polskiego
                  na temat
                  > współczucia. Po jakiego diabła?


                  Akurat gniew, czy przyjaźń łatwo wyszukać. A to była lekcja, sama nie
                  wiem- polskiego, czy wychowawcza?
                  • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:15
                    > Akurat gniew, czy przyjaźń łatwo wyszukać.

                    Nie znaczy, że zawsze trzeba iść na łatwiznę.
                    • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:25
                      ananke666 napisała:

                      > > Akurat gniew, czy przyjaźń łatwo wyszukać.
                      >
                      > Nie znaczy, że zawsze trzeba iść na łatwiznę.

                      Nadal rozmawiamy o szkole?
                      • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 22:06
                        Tak, ale z punktu widzenia nauczyciela.
                • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 21:40
                  > Raczej zastanawia mnie zasadność robienia lekcji języka polskiego na temat
                  > współczucia. Po jakiego diabła?


                  po tego samego, po którego maturę nazywają egzaminem dojrzałości
                  generalnie literatura - poza tym, że jest sztuką słowa itd. - jest
                  polem/obrazem/świadectwem zmagania się człowieka z wielkimi problemami/pytaniami
                  egzystencjalnymi/wątpliwościami; rozwiązywania wielkich dylematów, prowadzenia
                  granicy między dobrem a złem; stawiania pytań o kondycję człowieka itd. robi to
                  też filozofia, ale jak wiadomo w szkole nauczana jest bardzo marginalnie i nie
                  tylko z tego powodu jest nauką niszową. a przy omawianiu lorda jima można zadać
                  uczniowi pytanie o jego problem i o to, jak uczeń ocenia jego postępowanie itd.
                  czyli zmusić ucznia do tego, by pomyślał nad sobą i nad problemami etycznymi -
                  co, powtórzone gdzieś tam przy iluś lekturach, po kilku latach powinno
                  doprowadzić (oczywiście upraszczam) do tej dojrzałości, z której jest egzamin

                  no naprawdę nie wierzę, że musiałam to napisać, bo nie jest oczywiste :(
                  • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 22:05
                    Otóż nie jest, bo na tej lekcji nie pada ani jedno słowo o literaturze. Z
                    wyjątkiem zadawania pracy domowej, oczywiście.
                    • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 10:08
                      ananke666 napisała:

                      > Otóż nie jest, bo na tej lekcji nie pada ani jedno słowo o literaturze. Z
                      > wyjątkiem zadawania pracy domowej, oczywiście.

                      no to co, że nie pada? ja w ogóle nie widzę problemu.
                      • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 12:46
                        Ja widzę. Fajna pogadanka, ale jako lekcja polskiego, to czysta strata czasu.
    • iwoniaw Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 19:05
      Mogłabym pod kątem dowolnym wybebeszać, tzn. chciałam powiedzieć, zanalizować,
      dowolną lekturę, ze spisu obowiązkowych albo z własnych. W końcu na tym to
      polegało - pisanie wypracowań w liceum ;-)
      • ding_yun Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 22:09
        A propos polonistów, którzy nie wymagają żadnej konkretnej struktury wypracowań,
        a wręcz żądają zerwania z jakąkolwiek ludzką konwencją - do więzienia bym za to
        posyłała. Szkoła ma przede wszystkim uczyć logicznego myślenia, analizy,
        przedstawiania swoich opinii w mowie i na piśmie. To są umiejętności, które są w
        życiu dużo przydatniejsze niż pamięciowa wiedza. I uczyć się ich powinno na
        każdym przedmiocie, a już polski wydaje mi się do tego po prostu idealny. Żeby
        bawić się konwencjami, trzeba najpierw je wszystkie doskonale poznać, a żeby
        poznać, to trzeba ćwiczyć. Teraz zabawa z konwencją święci jakieś niezrozumiałe
        triumfy we wszystkim od mody począwszy, a na literaturze skończywszy. Każda nowa
        powieść musi być alternatywna, bo jak nie, to nuda. Artystów mamy co niemiara,
        tylko każdy artysta musi najpierw stać się dobrym rzemieślnikiem. A tego u nas brak.
        • kkokos uwielbiam takie koincydencje :) 11.12.09, 22:11
          właśnie liam neeson powiedział do christiana 'batmana" bale'a: "mówiłem ci, że
          współczucie jest szkodliwe!"
        • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 22:20
          ding yun, dobry nauczyciel doskonale wie, kiedy i z kim może sobie pozwolić na
          pójście w bok lub dalej i wymaganie więcej, a kiedy ma się niewolniczo trzymać
          schematów. zły nauczyciel będzie schematy uwielbiał, bo to także od niego
          niczego twórczego nie wymaga.

          ja pozostanę w uwielbieniu dla mojej polonistki, która schematów się nie
          trzymała, i we wstręcie dla obecnej szkoły, która - jak widzę po moim synu -
          wymaga wyłącznie schematów i za każdy krok do przodu karze.
          • ding_yun Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 11:36
            kkokos napisała:

            > ding yun, dobry nauczyciel doskonale wie, kiedy i z kim może sobie pozwolić na
            > pójście w bok lub dalej i wymaganie więcej, a kiedy ma się niewolniczo trzymać
            > schematów. zły nauczyciel będzie schematy uwielbiał, bo to także od niego
            > niczego twórczego nie wymaga.
            >
            > ja pozostanę w uwielbieniu dla mojej polonistki, która schematów się nie
            > trzymała, i we wstręcie dla obecnej szkoły, która - jak widzę po moim synu -
            > wymaga wyłącznie schematów i za każdy krok do przodu karze.

            Nauczyciel nie powinien wymagać schematów w myśleniu. To znaczy uważam, że
            niesztampowe zwroty, mniej popularne przykłady etc powinny być nagradzane. Ale
            to dotyczy treści wypracowania, a mnie chodziło o formę. Żeby wypowiedź była
            spójna i klarowna, musi mieć określoną strukturę. Jasne, że np taka forma
            wypowiedzi jak felieton pozwala na nieco więcej szaleństwa niż rozprawka.
            Niemniej jednak przestrzegania struktur nauczyciel powinien wymagać bo to jest
            później ważne w komunikacji z innymi osobami np w pracy.
        • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 22:43
          Popieram, popieram. Granice trzeba przekraczal, ale do tego trzeba wiedziec ze
          istnieja. Taka na przyklad rozprawka, to nie pisanina o wszystkim i niczym, to
          konkretna forma.
          U nas blady strach padl po probnych maturach, kiedy srednia ocen, wystawianych
          przez inna polonistke, nie przekroczyla 3,5. A troche wstyd zeby uczniowie w
          klasie maturalnej, humanistycznej, brali korepetycje z pisania wypracowan.
          Tematy wolne - spoko, uwielbiam, mozna poszalec, zaszpanowac itd. Gorzej bedzie
          na egzaminie na studia.
          • mamarcela Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:10
            melmire napisała:

            > Tematy wolne - spoko, uwielbiam, mozna poszalec, zaszpanowac itd. Gorzej bedzie
            > na egzaminie na studia.

            Przepraszam, jakim egzaminie na studia?
            Od ładnych paru lat na studia uniwersyteckie w Polsce nie ma egzaminów.
            Maturzyści przyjmowani są na podstawie wyników matury. Co rok zmieniają się
            kryteria i wybór przedmiotów na poszczególnych kierunkach, a matury z
            przedmiotów humanistycznych oceniane są przez "obcych" nauczycieli wg z góry
            ustalonego klucza. W praktyce to wygląda tak, ze licealiści od pierwszej klasy
            nie przyswajają wiedzy z danego przedmiotu, ale przygotowywani są do zdania
            matury. Przy czym jak uczy doświadczeni tych paru lat nowej matury praktycznie
            każdy tuman ma duże szanse zdać maturę w zakresie podstawowym na wymagane 30%,
            natomiast uzyskanie naprawdę dobrego wyniku z matury rozszerzonej z przedmiotów
            humanistycznych jest rodzajem loterii premiującej raczej kujony niż naprawdę
            lotnych uczniów, bowiem trzeba się wstrzelić dokładnie z interpretacją w klucz
            opracowany przez ministerstwo, czy inne kuratorium.
            Moim i nie tylko moim zdaniem nowa matura zdecydowanie ograniczyła dopływ na
            poszczególne kierunki ludzi naprawdę daną gałęzi wiedzy zainteresowanych.
            Maturzysta zdający np. rozszerzony polski, historię i wos składa papiery na
            kilkanaście kierunków od prawa, politologii, europeistyki po kulturoznawstwo,
            etnologię oraz dziennikarstwo i pedagogikę. I idzie tam, gdzie się dostanie,
            często nie wiedząc nawet, czego dotyczy tak naprawdę jego kierunek studiów.
            • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:21
              Za moich czasow egzaminy byly :)
              A ze nowa matura z klucza to wielkie G, to przekonywac mnie nie musisz. Zrobili
              kiepska kopie matury francuskiej (ktora tez nie jest bez wad) i ciesza sie jak
              prosieta w deszcz.
              Nie zmienia to faktu, za jak ci na studiach (bez egzaminu) kaza napisac
              rozprawke, to dobrze wiedziec czym to sie je.
              • mamarcela Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:32
                Nie mają szans nie wiedzieć.Pisanie rozprawek wg klucza to jest główna
                umiejętność, która zdobywają od gimnazjum.
                Mój, jak wiadomo potworny syn, napisał kiedyś bardzo poprawną logicznie
                rozprawkę na temat tego, że czytanie szkodzi zdrowiu. Z cytatami. Bo go "baba od
                polaka" zdenerwowała.
                ooooooooooooo nawet znalazłam fragment tego "dzieła" w archiwum innego forum
                "W mojej pracy postaram się obalić tezę, iż czytanie książek jest …takie super.
                Ponadto stwierdzę iż jest ono nikomu nie potrzebne. Swoje rozważania poprę
                następującymi argumentami :
                Jak powiedziała Magdalena Samozwaniec "Dobra książka to rodzaj alkoholu - też
                idzie do głowy",
                No właśnie a jak wszyscy wiedzą alkohol jest zły i uzależniający.
                Jak mówi bardzo stare chińskie przysłowie "Kiedy przeczytam nową książkę, to
                tak jakbym znalazł nowego przyjaciela, a gdy przeczytam książkę, którą już
                czytałem - to tak jakbym spotkał się ze starym przyjacielem." Oznacza ono iż
                książki są dla osób zamkniętych w sobie, bez przyjaciół .
                Kolejnym cytatem jakim się posłużę będzie "Czytanie jest dla umysłu tym, czym
                gimnastyka dla ciała." No właśnie a kto z Was mości państwo lubi ćwiczyć ?"
                Na szczęście starsza siostra była czujna i zabroniła zanosić mu to arcydzieło
                rozprawcze do szkoły, bo by mnie znowu wzywali.
                • the_dzidka Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 13:08
                  Bardzo podobają mi się jego uzasadnienia, a przede wszystkim powód,
                  dla którego postanowił napisać taką rozprawkę :-)
          • sowca Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:21
            Gorzej bedzie
            > na egzaminie na studia.

            Czy też na maturze. Obecnie na maturze znajomosć form wypowiedzi
            pisemnych jest absolutną podstawą. Są nawet specjalne punkty,
            przyznawane za prawidłową formę.
            • melmire Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:26
              Na logike tez mi sie tak wydawalo, ze skoro matura "z klucza" to radosna
              tworczosc niekoniecznie bedzie na topie :)
            • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 10:18
              Obecnie na maturze znajomosć form wypowiedzi
              > pisemnych jest absolutną podstawą. Są nawet specjalne punkty,
              > przyznawane za prawidłową formę.

              i właśnie między innymi dlatego nowa matura jest do d...

              co gorsza, to NAPRAWDĘ NIE UCZY LUDZI KLAROWNOŚCI WYPOWIEDZI. wiem co mówię, bo
              pół życia pracuję z cudzymi wypowiedziami pisemnymi - począwszy od tekstów
              osób,które uważają się za fachowców (a nie potrafią wyjść poza schemat gazetki
              uczniowskiej "Dnia 15 września o godz. 16.30 w sali gimnastycznej naszej szkoły
              odbyła się niecodzienna i wzruszająca uroczystość"), poprzez niefachowców
              wypowiedzi starannie przygotowane i wypieszczone (obowiązująca zasada: im
              bardziej górnolotnie, im więcej słów ze słownika kopalińskiego, im zdanie
              dłuższe, bardziej podrzędnie i wielokrotnie złożone, tym lepiej) aż po
              niefachowców wypowiedzi spontaniczne (np. maile - nie istnieją ortografia,
              interpunkcja, zasady kompozycyjne, klarowność wypowiedzi, ciąg
              przyczynowo-skutkowy). a ci wszyscy ludzie tłukli te rozprawki w szkole i te
              wypracowania trójdzielne - i nie tylko tej formy się nie nauczyli, ale jeszcze
              zdolność myślenia to w nich zabiło.

              (co sama widzę po swoim dziecku, który w podstawówce miał wbijane do głowy, że
              list ma być co najmniej trzyakapitowy, inaczej to nie list; zaś moje dziecko
              zgrabnie opisało wakacyjną przygodę w dwóch akapitach - logicznie, ze swadą, ale
              do cholery to nie był list, bo trzech akapitów nie miał. więc przy kolejnej
              pracy mój syn czniał, co pisał, byle akapity się zgadzały)
              • mamarcela Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 10:56
                Się podpisuję wszystkimi kończynami!

                Najstraszniejsze są te mega skomplikowane wypowiedzi wypełnione po brzegi
                słownictwem obcym i górnolotnym. Czytam po dziesięć razy i w żaden sposób nie
                mogę dojść do tego, gdzie jest pogrzebany pies bzdury totalnej, bo na pierwszy
                rzut oka to jest takie gładkie, że aż zadziwiające. I w końcu odkrywam, że
                panienka napisała np."pierwszoplanowe postaci sztuki utożsamiają różne
                charaktery", albo coś równie przedziwnego.
                Wydaje mi się, że dzieci w podstawówce nie są nauczone budowania wypowiedzi jak
                najprostszych i jak najmniej złożonych na początku, ale poprawnych i
                logicznych
                . Od razu wchodzą w ten barok kopalński budowany na zdaniu bez
                poprawnych fundamentów.
                Widzę po sobie, że z powodu obcowania z taką polszczyzną niemal kompletnie
                zatraciłam słuch językowy. Ponieważ mam dobra pamięć mnemotechniczną to
                zapamiętuję te wszystkie potwory frazeologiczno- stylistyczne i potem mam
                wątpliwości, czy aby mam naprawdę rację, że utożsamiamy się z czymś, a nie coś
                • meduza7 Re: Dmuchawcowe wypracowania 22.09.10, 12:44
                  >Najstraszniejsze są te mega skomplikowane wypowiedzi wypełnione po brzegi
                  słownictwem obcym i górnolotnym.

                  Muhihihi. Ktoś chce zobaczyć żywe, świeżutkie przykłady?
                  kura.pinger.pl/m/3900946/wyjatkowo-celne-podsumowanie
                  kura.pinger.pl/m/3808597/oceany-milosci-fale-namietnosci-wodospady-belkotu
              • ding_yun Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 11:42
                kkokos napisała:

                > Obecnie na maturze znajomosć form wypowiedzi
                > > pisemnych jest absolutną podstawą. Są nawet specjalne punkty,
                > > przyznawane za prawidłową formę.
                >
                > i właśnie między innymi dlatego nowa matura jest do d...

                Nowa matura jest do dupy dlatego, że na przykład z analizą tekstu trzeba się
                wstrzelić idealnie w klucz, czyli zapomnieć o własnych pomysłach. Nie dlatego,
                że za odpowiednią formę są punkty.

                > (co sama widzę po swoim dziecku, który w podstawówce miał wbijane do głowy, że
                > list ma być co najmniej trzyakapitowy, inaczej to nie list; zaś moje dziecko
                > zgrabnie opisało wakacyjną przygodę w dwóch akapitach - logicznie, ze swadą, al
                > e
                > do cholery to nie był list, bo trzech akapitów nie miał. więc przy kolejnej
                > pracy mój syn czniał, co pisał, byle akapity się zgadzały)

                A przecież mógłby zadbać i o treść i o to, żeby akapity się zgadzały.
                W tych wszystkich poleceniach na temat ilości słów, akapitów i tak dalej
                przecież nie chodzi tylko o to, żeby nauczyć się prawidłowej formy wypowiedzi.
                Listów dziś już prawie nikt nie pisze i to nie jest zbyt przydatna forma. Chodzi
                też o to, żeby nauczyć się czytania i rozumienia poleceń. Jak syn miał wyraźnie
                powiedziane "list ma mieć trzy akapity" to powinien to polecenie wypełnić.
                • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 12:30
                  > Nowa matura jest do dupy dlatego, że na przykład z analizą tekstu trzeba się
                  > wstrzelić idealnie w klucz, czyli zapomnieć o własnych pomysłach. Nie dlatego,
                  > że za odpowiednią formę są punkty.
                  (...)
                  Jak syn miał wyraźnie
                  > powiedziane "list ma mieć trzy akapity" to powinien to polecenie wypełnić.


                  nie, w poleceniu nie było, że list ma mieć trzy akapity, okazało się to przy
                  ocenianiu próbnego testu 'w typie testu szóstoklasisty" gdzieś w klasie piątej,
                  że list to z definicji takie cudo, co ma trzy akapity. było to napisane w kluczu.

                  > A przecież mógłby zadbać i o treść i o to, żeby akapity się zgadzały.

                  jasne. ja też bym chciała, by wszyscy uczniowie byli idealni, a na świecie
                  panował pokój, za to nie było głodnych dzieci. daruj sobie takie argumenty, plis.

                  naprawdę chcesz mnie przekonać, że forma jest ważniejsza od treści?? nie, mam
                  gdzieś liczbę akapitów, jeśli wypowiedź jest klarowna, ciekawa i napisana dobrym
                  językiem. jakoś tak się składa, że jeśli spełnia powyższe warunki, zwykle jej
                  budowa jest również logiczna. logiczna, a nie niewolniczo trzymająca się
                  wydumanych regułek. chyba nie uważasz, że wtłoczenie dzieciom do głowy, że mają
                  się niewolniczo trzymać wydumanych regułek, skoro je ktoś wydumał, niesie w
                  sobie jakąś wartość?

                  • ding_yun Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 14:43
                    kkokos napisała:
                    >
                    > nie, w poleceniu nie było, że list ma mieć trzy akapity, okazało się to przy
                    > ocenianiu próbnego testu 'w typie testu szóstoklasisty" gdzieś w klasie piątej,
                    > że list to z definicji takie cudo, co ma trzy akapity. było to napisane w kluczu

                    Jeśli to nie było wyraźnie powiedziane to rzeczywiście bezsens. Nie mógł
                    wiedzieć, że tak właśnie należało napisać. Mnie chodziło o sytuację w której
                    ktoś nie wypełnia polecenia.

                    >
                    > > A przecież mógłby zadbać i o treść i o to, żeby akapity się zgadzały.
                    >
                    > jasne. ja też bym chciała, by wszyscy uczniowie byli idealni, a na świecie
                    > panował pokój, za to nie było głodnych dzieci. daruj sobie takie argumenty, plis.
                    >
                    > naprawdę chcesz mnie przekonać, że forma jest ważniejsza od treści?? nie, mam
                    > gdzieś liczbę akapitów, jeśli wypowiedź jest klarowna, ciekawa i napisana dobry
                    > m
                    > językiem. jakoś tak się składa, że jeśli spełnia powyższe warunki, zwykle jej
                    > budowa jest również logiczna. logiczna, a nie niewolniczo trzymająca się
                    > wydumanych regułek. chyba nie uważasz, że wtłoczenie dzieciom do głowy, że mają
                    > się niewolniczo trzymać wydumanych regułek, skoro je ktoś wydumał, niesie w
                    > sobie jakąś wartość?
                    >
                    Kkokos, totalnie mieszasz pojęcia. Rzeczywiście jeśli ta wzmianka o trzech
                    akapitach nie była zawarta w poleceniu czy jeśli dzieci nie uczyły się, ze list
                    mają pisać w taki, a nie inny sposób, to nie ma o czym mówić. Ale ja pisałam o
                    sytuacji w której jest określone polecenie. Jeśli w poleceniu jest napisane
                    "list ma mieć trzy akapity" to list ma mieć trzy akapity, koniec i kropka. Nie
                    chodzi o to, żeby wtłaczać dzieciom do głowy głupie regułki, ale żeby wtłoczyć
                    im do głowy jak ważne jest rozumienie poleceń i trzymanie się ich. To jest
                    bardzo ważne, przydaje się potem w wielu sytuacjach. Jak wypracowanie na
                    egzaminie z jakiegoś certyfikatu językowe ma mieć pięćset słów to ma mieć
                    pięćset słów i koniec. Nikt nie zaliczy pracy która dwukrotnie przekracza ów
                    limit bo jest ładna i klarowna. Pisząc, że Twój syn mógł zadbać i o formę i o
                    treść miałam na myśli, że forma BYWA równie ważna. W określonych sytuacjach. A
                    skoro chłopak umie napisać dobrą pracę to nie powinien mieć problemu, żeby ją
                    odpowiednio podzielić. Nie można nauczyć dziecka, żeby pisało jak chce, byle z
                    sensem bo niestety to nie zawsze wystarcza
                  • ewaty Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 19:19
                    kkokos napisała:



                    > naprawdę chcesz mnie przekonać, że forma jest ważniejsza od treści?
                    ? nie, mam
                    > gdzieś liczbę akapitów, jeśli wypowiedź jest klarowna, ciekawa i
                    napisana dobry
                    > m
                    > językiem. jakoś tak się składa, że jeśli spełnia powyższe warunki,
                    zwykle jej
                    > budowa jest również logiczna. logiczna, a nie niewolniczo
                    trzymająca się
                    > wydumanych regułek. chyba nie uważasz, że wtłoczenie dzieciom do
                    głowy, że mają
                    > się niewolniczo trzymać wydumanych regułek, skoro je ktoś wydumał,
                    niesie w
                    > sobie jakąś wartość?


                    A ja sądzę , że problem jest kilkutorowy i nie tylko wypracowań
                    szkolnych dotyczy- piszę to również jako osoba ucząca na szkoleniach
                    m.in. tego, jak przygotowywać prezentacje, wystąpienia publiczne itp.
                    Zwykle jest tak, że mam odgórnie zadany czas- 45 min. 2 h, 8h, rzadko
                    ktoś pyta: ile czasu potrzeba ci na zrealizowanie tego tematu- a to
                    mogą być 2 godz i 35 min. Rzeczywistość jest taka, że trzeba
                    dopasowywać treść wystąpienia do zadanego czasu, rzadko ma się
                    luksus, że odwrotnie. A stałą plagą na wszelkich konferencjach są
                    ludzie, którzy nie pilnują swojego czasu i przewalają "bo to, o czym
                    mówię, jest takie ważne, że tego się nie da zmieścić w godzinę!" A
                    właśnie, trzeba umieć wybrać! Jak by malarz powiedział księciu: ups,
                    nie zmieściła mi się twarz waszej wysokości na portrecie, bo zabrakło
                    mi płótna..." to miałby przerąbkę.

                    I mogę sobie wyobrazić, że pisanie rozprawki na ileś słów, stron, czy
                    akapitów może być fajnym przygotowaniem do tego.Założenie- sensowny,
                    myślący nauczyciel. Ciekawą próbą może też być potraktowanie tego
                    samego tematu różnymi formami literackimi- felieton, list, rozprawka,
                    wtedy widać różnice wymogów formy, ale założenie- jak wyżej.

    • wushum Re: Dmuchawcowe wypracowania 11.12.09, 23:34
      Hm, dla mnie Dmuchawiec więcej dałby do myślenia uczniom, gdyby temat brzmiał
      "Współczucie, w moim życiu codziennym". Tak się wybija z rytmu pisania, na
      zasadzie no to bierzemy na tapetę wieszcza jakiegoś dzieło i maglujemy, pod
      takim, a takim kątem.
      Chociaż przyznam, że ja pewnie parła-bym ku wybraniu jakiegoś czarnego
      charakteru i tu bym się rozwodziła nad brakiem współczucia, oraz tragizmem:)
      Np legenda o Wandzie "co nie chciała" - współczucie wobec Niemca:) albo coś w
      tym typie;)
      • kkokos Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 10:21
        wushum napisała:

        > Hm, dla mnie Dmuchawiec więcej dałby do myślenia uczniom, gdyby temat brzmiał
        > "Współczucie, w moim życiu codziennym".

        nienawidziłam tematów osobistych i dalej nienawidzę. wiem, ze twój temat to nie
        to samo, co "co wiem o moich rodzicach" - ale tak czy siak dopiero tutaj był
        bredziła "pod szkołę" wymyślając różne cuda, byle tylko nie pisać o moich
        prawdziwych uczuciach.
        to ja już wolę bredzenie o lekturach niż bredzenie z sufitu
      • ding_yun Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 11:47
        Ja nie znoszę tematów osobistych przede wszystkim ze względu na to, że nie wiem,
        czego mają uczyć i co sprawdzać. Opis na podstawie książek sprawdza to, czy znam
        kanon lektur i czy sama sporo czytam. Natomiast opisy z życia wzięte sprawdzają
        niby co? Jakie mam życie i czy czasem za mało nie współczuję? Też bym zmyślała
        ile wlezie. Moja jedna polonistka z podstawówki uwielbiała takie kawałki i
        ludzie wprost prześcigali się w wymyślaniu wzruszających frazesów w stylu
        "chciałabym mieć oczy, które nie widzą zła, tylko od razu chcą pomagać". Maskra.
        • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 13:06
          ding_yun napisała:

          > Ja nie znoszę tematów osobistych przede wszystkim ze względu na to, że nie wiem,
          > czego mają uczyć i co sprawdzać. Opis na podstawie książek sprawdza to, czy znam
          > kanon lektur i czy sama sporo czytam.

          Poza tym, a może przede wszystkim, sprawdza czytanie z niejakim zrozumieniem.
          • wushum Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 14:15
            Wydawało mi się, że Dmuchawiec chce, albo powinien chcieć czegoś więcej, niż
            mieć przekonanie, że uczniowie przeczytali lektury. Wydawało mi się, że chodzi o
            uczenie zastanowienia nad sobą. Dla mnie temat "co wiem o moich rodzicach"
            ewidentnie tchnie szpiegowsko, a "współczucie w moim życiu" jakoś nie. Skoro
            Dmuchawiec na lekcji przyczepia się przeprowadzania staruszki przez ucznia,
            czyli podaje konkretny przykład, to wg mnie powinien - idąc tym tropem - zadać
            temat. Wydaje mi się, że jest większa szansa, zastanowienia nad np swoim
            współczuciem, kiedy piszemy o swoim życiu, niż kiedy szukamy lekturki o
            sierotkach, pozytywistycznych suchotnikach itp.
            Bo tego raczej nie bierze się "do siebie" /przynajmniej w wieku szkolnym/. Ja
            też nie lubiłam tematów "osobistych", ale to wszystko zależy jak się co
            "podaje". Przyznam, że pisałam też bardzo oschle i ściśle, więc jedno z moich
            "wypracowań" miało pół strony, kiedy inni mieli po 20 - miałam problem z
            pasowaniem do "norm", których nikt mnie nie uczył. A nawet gdyby, pewnie bardzo
            bym się jeżyła na ilość akapitów itp.:)
            • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 14:57
              A dla mnie pisanie o współczuciu we własnym życiu szpiegostwem może nie tchnie,
              ale jest zdecydowanie zbyt osobiste. I skończyłoby się na banałach, bo nie
              chciałabym, żeby ktoś obcy oceniał moje pobudki, dlaczego na przykład współczuję
              tym, a innym wcale, chociaż może powinnam.
              Uważam poza tym, że żeby pisać o współczuciu akurat, nie trzeba wyszukiwać
              lektur o sierotkach i suchotnikach. Można wybrać coś z autentycznie lubianych
              książek. Padły tu już przykłady o Sapkowskim. Większą wartość mają chyba
              przykłady wyciągnięte we własnym zakresie, silniej przefiltrowane przez osobistą
              wrażliwość. Podałam np. niedawno "Wszystko dla Pań", tam jest ciekawy,
              przynajmniej moim zdaniem, przykład współczucia - Denise, główna bohaterka, ze
              współczucia okłamuje umierającą kuzynkę, która i tak świetnie wie, że jest
              okłamywana, a jednocześnie bohaterka owa nie potrafi przestać kochać człowieka,
              który pośrednio jest przyczyną choroby i śmierci owej kuzynki. Denise widzi
              upadek sąsiada i wuja, i gorąco im współczuje, a jednocześnie sama przyznaje, że
              nie umie wyrzec się miłości do człowieka, który to spowodował.
              Albo Dian Fossey, badaczka i miłośniczka goryli górskich, którą współczucie dla
              mordowanych goryli i walka o zachowanie gatunku kosztowały życie. Itd.
              • ananke666 Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 15:00
                O rany, ale zdanie spłodziłam, same bohaterki i owe. Koszmarek.
                • wushum Re: Dmuchawcowe wypracowania 12.12.09, 22:45
                  Yhyhy, prawdziwie, jak w wypracowaniu :D
                  Nie wiem, jak odebrałabym kiedyś taki temat, ale pewnie podeszłabym to od innej
                  strony. Jak już ktoś wymienił Władcę Pierścieni, to ja pewnie opiewałabym brak
                  współczucia dla zdradliwego Grimy który się zakałapućkał /Golum dla mnie zbyt
                  oczywisty i zbyt popularny/:) albo czy komisarz współ-odczuwał z Raskolnikowem,
                  mając go na widelcu:)... To chyba jednak zależy od tego, kto zadaje takie
                  pytanie. Bo jednym pozwalamy na znacznie więcej, a innym na mniej. I myślę, że
                  gdyby to samo pytanie, zadali Dmuchawiec i Ewcia Sopel, temu pierwszemu
                  odpowiedziano-by, a u niej dopatrywano-by się czegoś złego. Bo tak to jest, tym
                  co mają wdzięk, łatwiej "przepuszczamy" i pozwalamy na więcej. Chociaż to nie
                  sprawiedliwe.
                  • paszczakowna1 Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 00:01
                    > Jak już ktoś wymienił Władcę Pierścieni, to ja pewnie opiewałabym brak
                    > współczucia dla zdradliwego Grimy który się zakałapućkał

                    Frodo współczuł Grimie wręcz wzorcowo (parz jego zachowanie na chwilę przed
                    śmiercią Grimy i Sarumana). Theoden dawał mu szansę rehabilitacji w walce,
                    Gandalf jeszcze przy spotkaniu w Dunlandzie proponował zostawienie Sarumana -
                    doprawdy, Grima na brak współczucia tudzież drugich, trzecich i czwartych szans
                    nie może narzekać.
                    • wushum Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 20:14
                      Hm, dla mnie to mało. Ja bym najpierw wysączyła z chłopa jad Sarumana, a potem
                      dawała mu szansy...Jak uczyniono bodaj Theodenowi. Pomijam, że człowiek, który
                      zbłądził, chyba ma poczucie, że nie ma szans i wg mnie trzeba było zabrać Grimę
                      siłą, choćby jako jeńca, najdalej od S. No i nie każdy może się rehabilitować w
                      walce, jeśli jest np słaby we władaniu bronią...poza tym, spodziewałabym się, że
                      ktoś z ludzi Theodena wbił by nóż w plecki Grimie, mając go za zdrajcę, czy też
                      obawiając się tego z jego strony. Ale transfuzja trucizn, wydaje mi się główną
                      metodą, której zaniechano, wymagając od Grimy więcej niż od jego króla. Ale to
                      moim skromnym zdaniem. Nie jestem znawcą.
                      • grimma Re: Dmuchawcowe wypracowania 22.09.10, 12:26
                        ale Grima sam z siebie wsaczyl jad Sarumana a nie mu wsaczono. to chyba zasadnicza roznica.
                        Jakem Grimma;P
    • croyance Re: Dmuchawcowe wypracowania 13.12.09, 13:03
      Ewaty, temat jest prosty: kazda absolutnie ksiazke da sie zanalizowac
      pod katem wszystkiego, mowie Ci to ja, szkolna ex-mistrzyni w laniu
      wody, znana z zanalizowania ponad 37 utworow podczas pisemnej matury
      z polskiego na wolny temat :-)

      Zawsze znajdzie sie jakas postac, czy postawa, ktora mozna podciagnac
      pod wspolczucie, czy co tam jest w temacie: jak nie ma, czepiamy sie
      autora/ki, ze np. wspolczuje swoim bohaterem albo klasie chlopskiej
      albo komu tam: jak i to zawodzi, piszemy, jak w ksiazce X nie ma
      wspolczucia (albo jak nie okazuja go sobie bohaterzy) bo ze wzgledu
      na realia historyczne autor/ka odzwierciedlic chcial/a znieczulice
      spoleczna,czyli brak bije po oczach; jak wszystko zawiedzie, piszemy,
      ze my czujemy wspolczucie co do jakichs tam postaci, co na pewno bylo
      zalozeniem autora/ki, i co sprawia, ze lepiej rozumiemy problemy
      ludzi z epoki etc. etc. etc.
    • nessie-jp Hops w górę 21.09.10, 18:02
      ... ażeby się nie zarchiwizowało, bo ciekawy temat.
      • kkokos Re: Hops w górę 21.09.10, 19:09
        nessie-jp napisała:

        > ... ażeby się nie zarchiwizowało, bo ciekawy temat.


        i po to ja się przedzierałam (fakt, z zaciekawieniem) przez cały dłuuuugi wątek, bo go nie pamiętałam, więc skok do "od najnowszego" nie miał sensu - no więc po to się przedzierałam, by przeczytać "hops w górę"?????

        nessie, zrobiłaś mnie w kulawego konia :)
        • nessie-jp Re: Hops w górę 21.09.10, 19:12
          > nessie, zrobiłaś mnie w kulawego konia :)

          Oj, pardon, ja mam ustawiony widok "Pokaż od najnowszego" na stałe
          • kkokos Re: Hops w górę 21.09.10, 19:23
            > Oj, pardon, ja mam ustawiony widok "Pokaż od najnowszego" na stałe
            • filifionka-listopadowa Re: Hops w górę 21.09.10, 23:54
              Miałam tak samo z czym czytaniem całego wątku:)

              Tak btw- z ciekawych wypracowań w życiu to po zapoznaniu się na lekcji z Wojaczkiem, mieliśmy napisać swoją autobiografię (ze świadomością, że można zostać poproszonym o głośne odczytanie) . Dowolny rozmiar, dowolny sposób. Myślę, że nawet Robrojkowe "urodziłem się i jakoś żyję", spotkałoby się z zainteresowaniem. To była też dobra okazja by trochę lepiej poznać swoją klasę i ćwiczenie jak coś powiedzieć, nie mówiąc za dużo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka