Dodaj do ulubionych

Kłopot MM z fanami :)

20.07.11, 12:02
Zajrzałam na forum i się wciągnęłam. Do późnej nocy czytałam kilka wątków (m.in. wątki niedowiarków). A jednak nie znalazłam takiego, w którym mogłabym wyrazić swoją opinię - nie będzie to opinia o dyskusjach forumowych, które mnie zaciekawiły, ale o rozczarowaniu - które momentami współodczuwam - neojeżycjadą.

Od razu zaznaczę, że do pani Małgorzaty Musierowicz mam jeden, ale bardzo głęboki żal - o Gizelę Trak. Niespójności między KK a Kalamburką nijak wytłumaczyć ani pojąć nie mogę, chociaż próbowałam. Druga kwestia, to kreowanie post factum Pyziaka na zło wcielone.

Inne kwestie (w tym wieku bohaterek i kształtu ich oczu) są dla mnie drugorzędne.

Pani Musierowicz nie ma jednak lekko z czytelnikami. Mam czterdziestkę na karku, do starej Jeżycjady (która dla mnie kończy się na Pulpecji., jednej z moich ulubionych książek) wracam dość regularnie, a i NeoJeżycjada stoi u mnie na półce, i niektóre książki wydane po Pulpecji lubię (np. Córkę Robrojka). Jako fanka byłam na Jeżycach, zaglądałam na klatkę Borejków, chodziłam śladami bohaterów. Na wiele rzeczy (choćby wysłanie na wakacje dziecka tuż po ospie, z młodszą siostrą, jeszcze niezaospioną, pod namiot), patrzę jak matka dziecku - czyli jeżą mi się włosy na głowie.

No ale pamiętam, że MM nie pisze literatury faktu, ani też książek dla matek z dziećmi. Nie pisze też reportaży. To jest jednak fikcja - a dorośli czytelnicy po prostu nie są w stanie wejść w konwencję, i zostawić autorce marginesu (szerokiego marginesu) kreowania rzeczywistości. Ktoś pisze, że na Roosvelta 5 opukiwał suterenę, obskurną piwnicę... czyli zarzut, że tam jednak nie ma apartamentów doktorostwa Pałysów? Ktoś pisze, że pogoda się nie zgadzała w jednym tomie, bo w dniu X było chłodnawo a nie gorąco w Poznaniu.... Czy to nie przesada i nie zbyt daleko idące czepianie się szczegółów?

Z drugiej strony, jak MM próbuje "skręcić" - np. w sprawie statusu materialnego Borejków, który poprawił się w sposób dość widoczny - podnoszą się głosy, że to niemożliwe. Odkładam na bok rozważania, czy Mila Borejko jest wziętym autorem sztuk teatralnych (w ostatnich dniach dowiedziałam się, że sztuki pisze jeden z moich kolegów, bynajmniej nie lyterat ;), więc tak całkiem nierealne to nie jest, choć rzeczywiście mało prawdopodobne) - ale między rokiem 1991 a końcem lat 90. no i ostatnimi latami opisywanymi w Jeżycjadzie przynajmniej wykształceni mieszkańcy wielkich miast odczuli spory awans materialny, i śmiało wierzę że Strybowie, Pałysowie i Robrojkowie awansowali do średniej klasy średniej). Dla mnie byłoby niemożliwe, gdyby się nie przesunęli w górę na drabinie dochodowej ;)

Mnie też młodsze pokolenia musierowiczowych bohaterek nie przekonują, ale nawet nie roszczę sobie pretensji, do ich rozumienia. Owszem, podejrzewam że MM kreuje postaci, które w rzeczywistości byłyby po prostu śmieszne (Róża od pewnego momentu), ale jeśli sięgam po te książki - a sięgam - to żeby się dowiedzieć, co słychać u Borejków. Ani Żaba, ani Trolla nie poruszają mojej wyobraźni nawet na jotę. Wstępni Borejków też nie zresztą :)) ale lubię siostry Borejko (najmniej - Gabrielę, przyznaję) i ciekawi mnie, co u nich. Na zasadzie ploteczek o starych znajomych ;)

no ale cały czas pamiętam - MM pisze nie dla mnie. Pisze dla wczesnych nastolatek. Dla młodszej młodzieży pisze. Czy trafnie? Nie wiem, bo nie znam reakcji młodszej młodzieży ;)
Obserwuj wątek
    • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 13:05
      wrzesniowamama07 napisała:
      > No ale pamiętam, że MM nie pisze literatury faktu, ani też książek dla matek z
      > dziećmi. Nie pisze też reportaży. To jest jednak fikcja - a dorośli czytelnicy
      > po prostu nie są w stanie wejść w konwencję, i zostawić autorce marginesu (szer
      > okiego marginesu) kreowania rzeczywistości.

      Eee?
      MM juz dawno nie pisze dla mlodziezy. Pisze dla babci wnukom, czyli staroswieckich, konserwatywnych kobit takich jak ona i nawet najmlodsi jej bohaterowie dzisiaj to male-stare pierniki w przebraniu, biadające nad zepsutą mlodzieża. Zapomnial wół jak cieleciem buł itd.
      No i powstaje odwieczne pytanie: dlaczego MM pisze w konwencji socrealizmu, skoro nie daje sobie z tym rady?

      Ktoś pisze, że na Roosvelta 5 opuki
      > wał suterenę, obskurną piwnicę... czyli zarzut, że tam jednak nie ma apartament
      > ów doktorostwa Pałysów?

      Nie. To zarzut, ze dwaj lekarze nigdy w zyciu nie przeprowadziliby sie do sutereny i przerobili jej na apartament.

      > Z drugiej strony, jak MM próbuje "skręcić" - np. w sprawie statusu materialnego
      > Borejków, który poprawił się w sposób dość widoczny - podnoszą się głosy, że t
      > o niemożliwe.

      Gdzie sie pojawiaja te glosy?

      >między rokiem 1991 a końcem la
      > t 90. no i ostatnimi latami opisywanymi w Jeżycjadzie przynajmniej wykształceni
      > mieszkańcy wielkich miast odczuli spory awans materialny, i śmiało wierzę że S
      > trybowie, Pałysowie i Robrojkowie awansowali do średniej klasy średniej). Dla m
      > nie byłoby niemożliwe, gdyby się nie przesunęli w górę na drabinie dochodowej

      Powiedz to nie nam, tylko samej MM. To ONA udaje nadal, ze Borejkowie i ich najblizsi przyjaciele to szlachetni żebracy lub pasożyci jak za PRLu, jednoczesnie opisujac ich intratne zawody. To wedlug MM zarabianie pieniędzy za swoją pracę oraz kupowanie samochodów to przestępstwo i hańba, nawet jesli muszą to robic rodziny z dziecmi.
      To ONA kaze mlodym lekarzom przeprowadzac sie do obskurnej sutereny z widokiem na arterie drogową i dworzec. To ONA kaze tym samym mlodym lekarzom jezdzic w zardzewialym maluchu, który to kaszlak nastepnie POŻYCZA informatyk z wykladowczynia filologii kilka tomów dalej (mimo, że jednoczesnie ów informatyk ma dosc kasy na zmywarke). To ONA każe mlodemu Baltonie z zamożnej rodziny, którego bylo stać na HARLEYA, wozic towar w starym rzęchu Syrence Bosto, zamiast w zwyklej furgonetce. To ONA każe zubożec Rojkowi, żeby móc go z czystym sumieniem wprowadzic z powrotem w fabule.


      Owszem, podejrzewam że MM kreu
      > je postaci, które w rzeczywistości byłyby po prostu śmieszne (Róża od pewnego m
      > omentu), ale jeśli sięgam po te książki - a sięgam - to żeby się dowiedzieć, co
      > słychać u Borejków. (...)Na zasadzie ploteczek o sta
      > rych znajomych ;)

      Te ploteczki niestety przerodzily sie dawno w opis patologii, która MM nie wiedziec czemu uparcie i naiwnie idealizuje. Toksyczna rodzina chorych emocjonalnie Borejków to ma byc wzorzec dla dzieci i mlodziezy? Fajnie.

      > no ale cały czas pamiętam - MM pisze nie dla mnie. Pisze dla wczesnych nastolat
      > ek. Dla młodszej młodzieży pisze. Czy trafnie? Nie wiem, bo nie znam reakcji mł
      > odszej młodzieży ;)

      Dlaczego dzieci i nastolatki maja lykac kazde niechlujstwo, jakie MM raczy splodzic bezwstydnie za calkiem sporą kasę? Bez względu na wiek czytelników, MM ma ich dzisiaj wszystkich glęboko gdzies. Nie chce jej sie nawet zapamietac, co sama pisala w poprzednim tomie.
      • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 13:27

        >
        > Powiedz to nie nam, tylko samej MM. To ONA udaje nadal, ze Borejkowie i
        > ich najblizsi przyjaciele to szlachetni żebracy lub pasożyci jak za PRLu, je
        > dnoczesnie opisujac ich intratne zawody
        . To wedlug MM zarabianie pieniędzy
        > za swoją pracę oraz kupowanie samochodów to przestępstwo i hańba, nawet jesli m
        > uszą to robic rodziny z dziecmi.
        > To ONA kaze mlodym lekarzom przeprowadzac sie do obskurnej sutereny z widokiem
        > na arterie drogową i dworzec. To ONA kaze tym samym mlodym lekarzom jezdzic w z
        > ardzewialym maluchu, który to kaszlak nastepnie POŻYCZA informatyk z wykladowcz
        > ynia filologii kilka tomów dalej (mimo, że jednoczesnie ów informatyk ma dosc k
        > asy na zmywarke). To ONA każe mlodemu Baltonie z zamożnej rodziny, którego bylo
        > stać na HARLEYA, wozic towar w starym rzęchu Syrence Bosto, zamiast w zwyklej
        > furgonetce. To ONA każe zubożec Rojkowi, żeby móc go z czystym sumieniem wprowa
        > dzic z powrotem w fabule.

        Każdy czyta, co chce. Młodzi lekarze na początku lat 90. nie mieli za bardzo pola manewru - i suterena w centrum miasta złym wyjściem nie była. Nie sądzę, by w literackiej kamienicy przy Roosevelta była ona obskurna, obskurna jest w realu (w jednym z wątków na forum ktoś tam był i oglądał). Ot, mieszkanie w nienajlepszym standardzie, ale dobrym punkcie.

        Młodych lekarzy też nie stać było w tych czasach na samochód, to mogę ręczyć. Oczywiście, byli tacy którzy radę sobie dawali (mnie dziwiło, że mama Pałysowa nie dołożyła się do lepszego wozu dla syna, którego wcześniej wypchnęła na medycynę do Polski, taki żarcik patriotyczny)

        Czy fakt, że Grześ wysupłał pieniądze na zmywarkę (może wziął na raty?) skreśla go w oczach czytelników bo nie miał samochodu?

        Baltona moim zdaniem miał rodzinę raczej średniozamożną, przeciętną zupełnie. Na harleyach się nie znam, nie rozgryzałam sprawy. Ale nie widzę nic dziwnego w fakcie, ze facet tego harleya zamienił na rzęcha, żeby mieć kasę na własny biznes, skoro postanowił dorosnąć. Zresztą - do rozwożenia kwiatków syrenka akurat.

        A Robrojek, cóż - może z racji wieku czuję tę kwestię zupełnie inaczej. Pierwsza połowa lat 90. z jej żarłocznym kapitalizmem była dla wielu ludzi czasem bardzo bolesnych rozczarowań i strat (również materialnych). Bankructwa przez nieuczciwych albo nieudolnych wspólników - na porządku dziennym. Moim zdaniem MM pisze o tym ku pokrzepieniu serc, że w takiej trudnej sytuacji też można sobie poradzić, a nie dlatego że Rojek może wrócić do Jeżycjady tylko jako "zubożały" bohater. Dla mnie akurat ta część neoJeżycjady jest wyjątkowo udana (choć Bella jest narysowana grubą kreską). A sytuacja Rojka - do bólu prawdziwa.
        • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 13:49
          Palysowie w pozniejszych tomach maja takie same warunki mieszkaniowe jak mieli jako mlodzi lekarze w latach '90, a jak sama piszesz, poziom zycia od tamtego czasu wiekszosci ludzi sie poprawil.

          Harley kosztuje tyle to naprawde dobry samochod. Oczywiscie, mozemy sobie wyobrazac, ze Baltona kupil swoj na zlomie i wyremontowal- ale znalezienie tego Harleya na zlomie byloby cudem:)
          • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 13:55
            no chyba jednak nie mieli takich samych, bo o coś tę suterenę powiększyli, czyniąc z niej biały apartament ;) - zgadzam się, że mogli inaczej zdecydować, może nawet powinni, ale postęp jednak był ;)
          • ssssen Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 14:05
            Ja raczej podejrzewam, że to raczej MM w swojej ignorancji każdy motocykl "nie ścigacz" nazywa Harleyem...
          • staua Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 18:50
            Ale on nie zamienil po prostu tego Harleya na syrenke, tylko sprzedal Harleya, zeby zainwestowac w rozkrecenie kwiaciarni, a syrenke kupil z tego, co zostalo, zeby czymkolwiek jezdzic i dowozic te kwiatki.
            Calkiem prawdopodobne.
            • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 21:24
              staua napisała:

              > Ale on nie zamienil po prostu tego Harleya na syrenke, tylko sprzedal Harleya,
              > zeby zainwestowac w rozkrecenie kwiaciarni, a syrenke kupil z tego, co zostalo,
              > zeby czymkolwiek jezdzic i dowozic te kwiatki.
              > Calkiem prawdopodobne.

              To bardzo możliwe, jednak nadal pozostaje pytanie, skąd Baltona w ogóle wziął pieniądze na tego Harleya? Ciocia Wiesia chyba aż takich kokosów nie zbijała, a młodziutki chłopak w wieku maturalnym też raczej nie zdążył (legalnie!) zarobić aż takiej sumy. Baltona ma Harleya już na etapie Noelki.

        • meduza7 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 13:51
          Jeżycjada już od dłuższego czasu w zasadzie przemieniła się w kronikę rodzinną, którą czyta się przede wszystkim po to, by zobaczyć, co tam słychać u starych znajomych, kto się ożenił, komu się dzieci urodziły... napisałabym "kto rozwiódł", ale u Borejków się nie rozwodzą ;)
          A targetem, mam wrażenie, nie są ani matki dzieciom, ani nastolatki, tylko właśnie stare, wierne, wychowane od początku na Jeżycjadzie czytelniczki, które chcą właśnie wiedzieć "co było dalej".
      • rozcinam-pomarancze Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 16:39
        Dużo jadu, ale z drugiej strony serce się cieszy, że literatura nawet w dzisiejszych czasach wzbudza tak silne emocje :)

        Nie sądziłam nigdy, że gdzieś jest takie miejsce jak tutaj, gdzie szczegółowo roztrząsa się portfele poszczególnych członków borejkowskiej familii! Dlaczego suterena skoro lekarz, dlaczego zmywarka, skoro rzęch, dlaczego syrenka skoro harley... To ważkie problemy. Swoją drogą, dopiero teraz sobie uświadomiłam, co mogę ludzie myśleć o mnie i moim partnerze, skoro jeździmy starym peugotem jego rodziców, skoro stać nas na nową i elegancką brykę? ;-) A my nim jeździmy po prostu dlatego, że jest sprawny, a nam nie zależy na niczym lepszym. A może dlatego, że w młodości za dużo naczytałam się Musierowicz? ;)

        MM jest już panią w pewnym wieku, która wychowała się w czasach, gdzie tzw. porządni Polacy mieli marne szanse na jakikolwiek status materialny. Czasy zmieniły się szybko i radykalnie, ale wiadomo, jeśli czymś skorupka za młodu nasiąknie... to potem woli jeździć starym rzęchem, niż brać udział w wyścigu "pokaż kto ma więcej"...
        • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 17:33
          No lubię Cię ;)
        • zla.m Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 17:47
          O taaaak. Właśnie po to tu piszę, żeby ktoś mnie potraktował protekcjonalnie i z samych wyżyn swej nie-materialistycznej lepszości. Napisz koniecznie coś jeszcze....

          Po pierwsze i najważniejsze:
          oceniamy tu postacie literackie. Li i jedynie. Nie oceniamy, czym kto jeździ w realu - mnie to osobiście nie obchodzi (poza tym, że ogólnie lepiej jest jeździć rowerem a nie starym autem, co zanieczyszcza), jestem pewna, że nie jestem pod tym względem wyjątkiem.

          Po drugie - oceniamy sensowność i spójność wewnętrzną komunikatów ze świata przedstawionego. Ponieważ świat wewnętrzny pretenduje do opisu rzeczywistości, więc rzeczywistość jest jednym z naszych punktów odniesienia. A komunikaty są sprzeczne - i z rzeczywistością, i ze sobą. Nie chodzi o to, czy Borejkowie mają od lat laptopa, komórki oraz zmywarkę albo Baltona ma harleya. Chodzi o to, że są to dobra dość drogie, a jednocześnie w tych samych książkach pojawiają się komunikaty o ubóstwie protagonistów, o kiepsko opłacanych dodatkowych fuchach i jeżdżeniu syrenką itd. To nam zgrzyta.
          • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 18:47
            Poza harleyem, nad którym się nie zastanawiałam, mnie tam nic nie zgrzyta w warstwie materialnej.

            Zupełnie z innej beczki, ale oprzeć się nie mogę. Jak się ukazało OwR, moja koleżanka - córka dyrektora szkoły - zdradziła mi, że Ignacy Borejko umarł. Zamarłam, książkę przeczytałam i zdębiałam - przecież dla mnie było jasne że go zamknęli. Jak jej powiedziałam, że nie umarł - zgrzytało jej. Cytat mi pokazała (ten z talerzami), że go nie ma... Zgrzytało jej (panna lat 16 miała). Każdy czyta według swoich doświadczeń.

            Co nie znaczy, że mnie tam nic nie zgrzyta, no tak dobrze to nie ma :) - ale ja nie wymagam od MM faktografii, bo to jednak nie jest kronikarz ;)
            • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 18:51
              Widzisz, tu nie chodzi o faktografie. Rzecz w tym, ze to co autorka przekazuje w komentarzach odautorskich jest niezgodne z tym, co pokazuje w opisach. I to mocno zgrzyta.
              • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 19:11
                Mnie komórka Nutrii w TiR nie zgrzyta. Ani zmywarka w wielopokoleniowej rodzinie też nie. Ano to, że aż do Języka Trolli Pałysowie są na dorobku i mieszkają w suterenie, przytulnie urządzonej. A potem ją "rozbudowują" - bo może wolą być blisko centrum borejkowego ciepła ;)

                - to żarcik, a tak naprawdę, to akurat w warstwie materialnej ja zgrzytów w rodzinie Borejków nie widzę, rili.
                • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 21:15
                  > - to żarcik, a tak naprawdę, to akurat w warstwie materialnej ja zgrzytów w rod
                  > zinie Borejków nie widzę, rili.

                  Mnie zgrzyta. Zgrzyta przede wszystkim powszechny odnarracyjny komentarz o tym, jak to bogaci są źli i głupi, a przynajmniej prymitywni, natomiast ci przyzwoici i szlachetni są koniecznie ubodzy, a przynajmniej pozbawieni dążeń materialnych.

                  Borejkowie na etapie Nutrii i Nerwusa są tak ubodzy, że Gabrysia musi zapłacić siostrze, żeby ta zawiozła jej dzieci na darmowe wakacje do dawnej koleżanki, Anieli.

                  Jednocześnie owa niezwykle uboga siostra, studentka, bez wahania stwierdza "kupię sobie Discmana". W czasach, gdy ten sprzęt był naprawdę rzeczą drogą i rzadko spotykaną.

                  Itd. itd.

                  Porównaj to, jak prezentuje się lekarza - ojca Diany (bogaty i antypatyczny drań) albo Majchrzaków (bogaci i antypatyczni dranie) w porównaniu ze Strybami czy Pałysami albo Florkami. A przecież Strybów, Pałysów i Florków stać na bardzo hojne propozycje finansowe, m.in. proponują Róży kupno mieszkania lub postawienie domku. Toż to spory majątek!
                  • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 21:37
                    Mnie nie zgrzyta.

                    Po pierwsze, na owo mieszkanko (kawalerkę lub domek pod miastem) ma się zrzucić cała rozgałęziona rodzina. Mało realistyczne, ale możliwe. W mniej bajkowych rodzinach dzieje się to na zasadzie pożyczek. Poza tym z tego co pamiętam, Fryderyk też tam ma jakieś uciułane dolce. Więc to jest współfinansowanie, a nie fundowanie.

                    Po drugie, dużo w życiu spotkałam młotków, kichających kasą, budzących żywy sprzeciw. Postaci Majchrzaków, matki Matyldy Stągiewki i innych szwarccharakterów w wypchanym portfelem mnie nie rażą kompletnie - samo życie.

                    Po trzecie, Nutria o Discmanie mówi w czasie przyszłym. Że kupi sobie. W domyśle - jak będzie ją stać. Jak miałam 18 lat, mówiłam rodzicom że kupię sobie mieszkanie. I kupiłam - 12 lat później. Droższe niż discman było, to dłużej czekałam ;)

                    Po czwarte, Pałysowie, Borejkowie, Baltonowie - korzystają z czegoś, co nazywa się wzrostem PKB i rosnącą zamożnością społeczeństwa, zwłaszcza zaś mieszkańców dużych miast z wyższym wykształceniem. Jest coś takiego jak badania Diagnoza Społeczna - potwierdzają, że ci ludzie, in toto jak mama Ignacy Borejko, najbardziej awansowali dochodowo. Być może nawet Pałysowie razem zarabiają teraz - po podwyżkach Religi - 20 tysięcy złotych. Należy im się, i w niczym nie umniejsza to ich szlachetności. Stać ich na egzotyczną plażę i trzecie dziecko, i na to żeby Ida pracowała tylko w jednym miejscu.

                    Naprawdę, między 1995 rokiem, o wcześniejszych nie wspominając, a ostatnim tomem Jeżycjady w Polsce dużo się zmieniło. Dlaczego nie miałoby się zmienić u Borejków?
                    • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 21:50
                      Po raz kolejny- poprawa sytuacji w rozszerzonym klanie Borejkow nie bylaby niczym nienormalnym. Nienormalne jest wieczne podkreslanie autorki, jacy Borejkowie sa niezamozni i skromnie zyjacy, podczas gdy ich mozliwosci finansowe sa calkiem przyzwoite.

                      Jakie dolce Fryca uciulane? Na tej stacji benzynowej, na ktorej pracowal nielegalnie, jak to juz tu iles razy bylo wspomniane?

                      Poza tym naprawde, jakie oszczednosci musialby miec kolejne dorosle osoby z klanu Borejkow, zeby moc chocby pozyczyc kase na domek?

                      Co do mlotkow- ok, sa i tacy, nawet czesto. Ale w Jezycjadzie wszyscy z kasa sa automatycznie zli.
                      • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:06
                        Ile na mieszkanie w Poznaniu, na kawalerkę - bo o takim była mowa... 150 tysięcy? 180?

                        Frycek przecież zapewnia, że harował dniami i nocami - dla Róży i dziecka. No to powiedzmy, kokosów nie zarobił, ale kilkanaście tysięcy złotych żywej gotówki przywiózł. Nie mam pod ręką Czarnej Polewki, bo tam chyba są te wyliczenia, ale mnie nie dziwi, że ciotki, którym powodzi się nieźle, mogą wyłuskać po (powiedzmy) 30 tysięcy złotych dla siostrzenicy, a mamusia z ojczymem dołożą 50 tysięcy. Wyliczam to bez honorariów Kala Amburki, bo one dla mnie tak jakby, hmmm - wiszą w niebycie (ale coś tam też było o nich, o ile pamiętam).

                        Wg mnie, w pewnym momencie MM przestała podkreślać niezamożność Borejkowej familii - zgoda, jeszcze w Pulpecji i NN ten wątek jest dość eksploatowany, w CR przewijają się różne dorywcze zajęcia (Gaba pisze teksty, Nutria coś tam tłumaczy), w Imieninach Grześ porywa się na zmywarkę (no luksus normalnie) - to chyba znak, że wychodzą na prostą finansową?

                        U Anieli w Noelce jest krucho z forsą, a w CR jest już gwiazdą i krucho nie jest. U Ogorzałków też się sytuacja poprawiła - za sprawą Maćka, który "złapał wiatr w żagle" i zatrudnił się w fajnej pracowni.

                        Na pewno stosunek córek Borejko do kasy jest inny niż Ignacego. Ale też inne jest ich całe życie.

                        • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:13
                          Przepraszam że tak cykam, za wcześnie mi się odpowiedź wysłała.


                          > U Anieli w Noelce jest krucho z forsą, a w CR jest już
                          > gwiazdą i krucho nie jest.

                          I dlatego w Noelce Aniela jest jeszcze bohaterką w miarę pozytywną, a w CR odrażającą, za mocno wymalowaną i nierozpoznającą w tłumie Robrojka wredną gwiazdą...

                          To samo jest przecież z Mamertem Kowalikiem, który wzbogaciwszy się, natychmiast przestał być postacią pozytywną.

                          Jest też takie, wyjątkowo już niesmaczne, zdanie Miągwy w Czarnej Polewce bodajże
                    • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:07
                      Poza tym z tego co pamiętam, Fryde
                      > ryk też tam ma jakieś uciułane dolce. Więc to jest współfinansowanie, a nie fun
                      > dowanie.

                      Nie nie, chwileczkę. Fryderyka to jeszcze tam nigdzie nie ma. Fryderyk zapyziaczył i złośliwie wyjechał z kraju. Panna Różyczka raczyła się zaciążyć, nie kończąc studiów. Nie podejmuje żadnej pracy, nie kontynuuje nauki, a ubożuchne ciotki, matka i dziadkowie nie tylko mają ją utrzymywać, ale jeszcze fundować jej domek?

                      • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:18
                        Proszę uprzejmie, żeby ktoś kto ma pod ręką Czarną Polewkę, zainterweniował (swoją siostrze pożyczyłam, i wredota którą karmiłam zupką przez smoczek, zapewne z zemsty za traumę mi nie oddała)

                        O mieszkaniu stoi w Czarnej Polewce, kiedy Frycek już jest przy Róży, jeszcze się nie żeni (Ignacy ma mu za złe), Róża go broni, a ciotki chcą stabilizować stadło. A Frycek ma troszkę kaski i myśli o kredycie. Z pamięci mówię...
                        • pi.asia Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:26
                          Wrześniowamama ma rację!!! W Czarnej Polewce Fryderyk jest już przy Róży! Przecież idzie się oświadczać i Stary Borejko wywala go z hukiem za drzwi, a potem Laurę z Wolfim, który też przyszedł się oświadczać, i jeszcze filodendron wywalił! Obaj dostali "czarną polewkę"!
                          • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:31
                            O, w takim razie zwracam honor i odszczekuję pod stołem. Niech będzie, że Fryc na tej stacji benzynowej taki majątek zrobił ;)
                            • melmire Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 22:49
                              Ile on na tym stypendium byl? bo mi po dziesieciu miesiacach pracy zostalo oszczednosci ok 1000 euro, w sam raz(?) na metr kwadratowy domku pod Poznaniem :)
                              • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:03
                                melmire napisała:

                                > Ile on na tym stypendium byl? bo mi po dziesieciu miesiacach pracy zostalo oszc
                                > zednosci ok 1000 euro, w sam raz(?) na metr kwadratowy domku pod Poznaniem :)

                                Wystarczy, jakby przywiózł CAŁEGO DOLARA, to już ogromny majątek na tym Zachodzie zdobył, podły człowiek :)

                                W dalszym ciągu jednak nie rozumiem, jakim cudem Pałysowie, którzy nie mają forsy na mieszkanie dla siebie i własnych dzieci, tylko się gnieżdżą w piwnicach, mieliby coś fundować Frycowi i jego Różyczce.

                                Jest to zwyczajny zgrzyt, bo albo mają pieniądze, i wtedy nie mieszkają w suterenie (naprawdę żaden człowiek szanujący zdrowie swoich dzieci by w takich warunkach nie mieszkał), albo nie mają pieniędzy i dlatego mieszkają w suterenie, a nie jeżdżą do Brazylii i uprawiają budownictwo mieszkaniowe dla Fryców.
                                • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:07
                                  Ida lubi być blisko rodziny, suterena jej nie wadzi bo i tak dużo pracują z Mareczkiem, a dzieci przebywają u dziadków, więc w sumie to wszystko jedno ;)

                                  Pani MM chyba z czyśćca nie wyjdzie, że tych Pałysów nie przeprowadziła do apartamentowca. Stać ich, jak znam stawki neurochirurga i laryngologa ;)
                              • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:04
                                Nie pamiętam, ile był, mówiąc szczerze ;) pół roku? Róża się zwierza z ciąży po Sylwestrze, kiedy Frycek wrócił? Zakładam, że majątku nie zrobił, ale ponieważ miał stypendium i pracował, to mógł odłożyć ze 4 tysiące dolarów. Nie majątek, ale na 3 metry starczyłoby :) (mówił o kredycie do Róży, przypominam, czyli wolę miał zarabiania na rodzinę, no i nie chciał pod jednym dachem z Borejkami)
                                • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:10
                                  Hm, sprawdzalas kiedys, ile godzin mozna przepracowac na wizie studenckiej w USA? Tak, wiem, MM tez nie;-). Nie daloby sie na tym zrobic oszczednosci, moze jedynie dorobic na jakies drobne przyjemnosci. Plus, ta kwestia byla tu naprawde mocno dyskutowana, i NASA jako organizator stypendium raczej nie pozostawialby Frycowi nadmiarow wolnego czasu na dorabianie na stacji benzynowej.
                                  • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:15
                                    Nie sprawdzałam, ale wiem ;) mój kolega był w USA na wizie studenckiej, na stypendium, pracował z tego co wiem w podobnym charakterze (w knajpach) - pół roku plus miesiąc i przywiózł ca. 3 tysiące dolarów. Nie wiem, może prochami handlował - dlatego rzuciłam taką kwotę. Może Frycek ściemniał i 100 dolarów przywiózł - ja napisałam ile mógł - teoretycznie - przywieźć, skoro zarzekał się że trochę uzbierał ;)
                                    • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:26
                                      Wybacz, ale trzymanie dzieci w piwnicy to NIE jest sytuacja normalna, nawet jeśli przez cały dzień są podrzucane dziadkom. Z mieszkaniem w podpiwniczeniach wiąże się kupa problemów zdrowotnych, choćby znacznie zwiększona zapadalność na raka.

                                      Za te 3000 dolarów to Frycek mógłby ewentualnie kupić mocno używany samochód (plus OC), wózek dla dziecka i pralkę, a nie mieszkanie kupować, przecież to śmieszna suma
                                      • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:39
                                        Na te kawalerke chociaz 200 tys. by im sie przydalo, ale co tam, ciotki trzymajace swoje dzieci w mokrych piwnicach dadza/ pozycza brakujace setki tysiecy. Albo reszte wezmie sie na kredyt- na bezrobotna panne i faceta bez stalej pracy.
                                        • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:50
                                          No raczej jasne, że za 9 patyków mieszkania się nie kupi...

                                          Ale Frycek ma dwie ręce, i może zacząć pracować. Kredyty w czasie akcji Czarnej Polewki banki dawały nawet osobom zaczynającym pracę. Poza tym mieli przecież rodzinę - i ja akurat śmiało wierzę, że od klanu Borejków pomoc by dostali. A na resztę może Baltona by im kredyt podżyrował, albo Robrojek? Biznesmeni przecież...

                                          A co do Pałysów - im dobrze musiało być w tej piwniczce... a o rakotwórczych wpływach pewnie nie mieli pojęcia, niedouki jedne ;)

                                          • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 00:15
                                            > Ale Frycek ma dwie ręce, i może zacząć pracować.

                                            Tia, tylko że jak pojechał na stypendium NAUKOWE za granicę, żeby móc w przyszłości pracować gdzie indziej, niż biblioteka miejska albo gimnazjum, to został odsądzony od czci i wiary przez klan Borejków, zmieszany z błotem i pognębiony przez Ignaca Starszego. Bo, rozumiesz, wyjechał za pieniądzem. Szmata. Szuja. Fubrawiec.

                                            Zresztą cała sprawa z "pułapką biologiczną" jest wyraźnym dowodem na to, że Borejkowie z uporem maniaka widzą taki model rodziny: bieda aż piszczy, za to szlachetnie i dziecków dużo. A przecież to ojciec Fryderyka ma świętą rację, mówiąc o pułapce biologicznej. Bo tym jest nieplanowana i niepotrzebna ciąża Róży: potworną komplikacją życia młodych ludzi, z których jedno powinno się skupić na dokończeniu studiów, a drugie na zakończeniu stypendium i znalezieniu dobrej pracy. Dopiero wtedy mogliby myśleć o kupnie lub wynajęciu sobie mieszkania
                                            • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 08:09
                                              Z różnych badań wynika, że więcej niż co druga ciąża nie jest planowana. Na świecie roi się więc od efektów różnego typu "pułapek biologicznych", niepotrzebnych ciąż i zbędnych komplikacji.

                                              Zaraz sformułuję tezę ogólną, tu pozwolę sobie na refleksję - seksu w Jeżycjadzie nie było (tzn. nie było o nim mowy i można było domniemywać, że wszystkie kobiety do ślubu trwają w dziewictwie) - źle. Pyza nieudolnie rozmawia z ciotką, dlaczego przespała się z Fryderykiem - jeszcze gorzej. Bo przecież powinna niewyrachowanie dać się porwać ognistej namiętności, a ona bidulka przyznała się, że chciała związek scementować fizyczną bliskością. Jak pani mogła, pani MM!
                                              • croyance Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 17:25
                                                'Nieplanowana' a 'nieplanowa' to dwie rozne rzeczy (nie mowiac juz o tym, ze 'nieplanowana' to nie to samo co 'niechciana'). W ciaze nieplanowana to ja sobie moge np. zajsc z moim mezem, jak nam na wakacjach srodek anty zawiedzie, co byloby totalnie inna sytuacja, niz ta, w ktorej znalazla sie Roza.

                                                O matko no, jak ona glupio wpadla, to szok. Zeby jeszcze jakas przyjemnosc z tego miala, nie wiem, szal namietnosci jakis, ale ona tak sobie na zimno zaplanowala to uwiedzenie i chyba myslala o Anglii wsrod tych teleskopow ...
                                    • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:51
                                      Cytat
                                      pół roku plus miesiąc i przywiózł ca. 3 tysiące dolarów


                                      Tyle to ja zarabiam w 2 miesiące. I cholera, na kupno mieszkania mnie nie stać za Chiny Ludowe, nawet jak mi rodzina dołoży 100 tysięcy.
                                      Bo problem polega na tym, że żyć z czegoś trzeba, a 3 tysiące dolarów to naprawdę nie jest dużo. Wózek, samochód, parę szczepionek dla niemowla i po 3 tysiącach. Ewentualnie zamiennie wynajem kawalerki przez 9 miesięcy. No bez jaj.
                                      • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 23:56
                                        No bo 3 tysiące dolarów to nie majątek. Ale na początek dobre i to, zwłaszcza jak się auta nie kupuje, wózek dzidzia ma, a szczepienia - można przecież lecieć na refundowanych, MM nic nie pisze o rotawirusach, pneumokokach i innych cudach na kiju.

                                        Frycek jako młody umysł ścisły z pewnością liczyć umiał, skoro o kredycie gadał ;)

                                        a
                                        • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 00:01
                                          Gadac to on mogl, tyle ze w tym czasie nawet nie mial pracy. Nawet gdyby znalazl, taka, bylaby na okres probny, i do widzenia w przyszlosci, kredycie!
                                          • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 00:12
                                            ło jezusicku - ale MM nigdzie nie napisała, że Fryc leci do banku z wnioskiem... Jeno planuje, a do planowania umowa o pracę na czas nieokreślony potrzebna nie jest. Popieram Fryca w planach kredytowych ;)
            • minerwamcg Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 14:48
              wrzesniowamama07 napisała:
              > Zupełnie z innej beczki, ale oprzeć się nie mogę. Jak się ukazało OwR, moja kol
              > eżanka - córka dyrektora szkoły - zdradziła mi, że Ignacy Borejko umarł. Zamarł
              > am, książkę przeczytałam i zdębiałam - przecież dla mnie było jasne że go zamkn
              > ęli. Jak jej powiedziałam, że nie umarł - zgrzytało jej.

              Coś w tym jest, ja też nie od pierwszych stron kapnęłam się, że nie umarł, tylko siedzi... Może dlatego, że trzy miesiące przed stanem wojennym umarł mój własny tata (jakby nie umarł, też by siedział) i tak mi się skojarzyło.
              • anutek115 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 16:39
                minerwamcg napisała:

                > Coś w tym jest, ja też nie od pierwszych stron kapnęłam się, że nie umarł, tylk
                > o siedzi... Może dlatego, że trzy miesiące przed stanem wojennym umarł mój włas
                > ny tata (jakby nie umarł, też by siedział) i tak mi się skojarzyło.

                Ja też nie. Byłam pewna, że umarł, a jak sie w późniejszych tomach pojawił, zdębiałam. To, że siedział, uswiadomilo mi towarzystwo na tym forum, forum, które jest naszym wspólnym domem, nieprawda :D. Tak więc "nie załapanie" nie jest przypadloscia li i jedynie obecnych nastolatek.
                • ding_yun Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 03:01
                  Ja też nie. Byłam pewna, że umarł, a jak sie w późniejszych tomach pojawił, zdę
                  > białam. To, że siedział, uswiadomilo mi towarzystwo na tym forum, forum, które
                  > jest naszym wspólnym domem, nieprawda :D. Tak więc "nie załapanie" nie jest prz
                  > ypadloscia li i jedynie obecnych nastolatek.
                  >

                  Dobra, to ja się przyznam do czegoś do czego nigdy sie przyznałam. Dyskusja osiągnęła tak żenujący poziom, że niewiele pogorszę sprawę. Otóż ja byłam pewna, że pan Borejko wyjechałam w interesach po prostu. Jakiś tam bliżej niesprecyzowanych. Jam jest dziecię kapitalizmu, a OwR czytałam mając lat może 10 i przeniosłam własne doświadczenia na odbiór książki - gdzie jest mój tatuś jak go nie ma? Wyjechał w interesach! Takoż i musiał wyjechać Borejko.
                  • anutek115 Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 08:50
                    ding_yun napisała:
                    Otóż ja byłam pewna, ż
                    > e pan Borejko wyjechałam w interesach po prostu. Jakiś tam bliżej niesprecyzowa
                    > nych.

                    Ding_yun, to mnie zatkałaś, zatkalas wręcz na wskroś. Borejko??? W INTERESACH???? O, niegodnaś miana fana (tu zawracamy w stronę dyskusji, kto to jest fan, acz juz świadomi, że to nie ty, Ding_yun, i im wczesniej to sobie uswaidomisz tym lepiej!). Ty nam tu dziecięciem kapitalizmu nie mąć, jako fan powinnaś bowiem wiedzieć, że interesy (cóż za wraże słowo) są be , fuj oraz ohyda, i że Borejko Ignacy, ta ikona, mógł był co najwyżej wyjechać w celu zakupu nowych Plutarchów ;P!

                    Pozostaję zdegustowana ;D.
                  • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 19:09
                    Ja dołączam do klubu umartych Ignacych Borejko. Też to czytałam jako małe (zbyt małe) dziecię, w odcinkach w czymś tam, w dodatku świeżo po śmierci w rodzinie, i też tak mi się wydawało, że Ignacy został zabity albo sam z siebie umarł. Czasy były ponure, cóż chcecie.

          • the_dzidka Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 20:08
            > O taaaak. Właśnie po to tu piszę, żeby ktoś mnie potraktował protekcjonalnie i
            > z samych wyżyn swej nie-materialistycznej lepszości. Napisz koniecznie coś jesz
            > cze....

            Brawo!
            • ding_yun Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 04:59
              the_dzidka napisała:

              > > O taaaak. Właśnie po to tu piszę, żeby ktoś mnie potraktował protekcjonal
              > nie i
              > > z samych wyżyn swej nie-materialistycznej lepszości. Napisz koniecznie co
              > ś jesz
              > > cze....
              >
              > Brawo!
              >

              I ode mnie tez brawa.

              Kocham ludzi, ktorzy nie umieja czytac ze zrozumieniem i w zwiazku z tym moga sobie pozwolic na luksus bycia protekcjonalnymi. Wobec calego swiata.

              Pozdrawia ding yun, ktora stac na kilo przegrzebkow, ale woli wcinac mlode ziemniaki z kefirem.
    • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 16:57
      > To jest jednak fikcja - a dorośli czytelnicy
      > po prostu nie są w stanie wejść w konwencję, i zostawić autorce marginesu (szer
      > okiego marginesu) kreowania rzeczywistości.

      Ależ to nie o wchodzenie w konwencję chodzi. Wejść w konwencję to można wtedy, gdy proza jest dobrze napisana i ciekawie poprowadzona. Wtedy zawiesza się niewiarę na kołku i ochoczo wsiada na karuzelę, nie dbając, że to nie koniki, tylko jaskarwo malowane drewno.

      Musierowicz dla mnie przekreśliła się jako pisarka dwiema rzeczami
      • pi.asia Re: Kłopot MM z fanami :) 20.07.11, 18:12
        nessie-jp napisała:
        >przeinaczony cytat z "Małpy w kąpieli
        > ".
        Ha! czyli nie zdawało mi się że w oryginale było inaczej!!!!

        A jeśli chodzi o nasze czepianie się...

        Jest mi i tak ciężko, a ty się jeszcze ciągle ze mnie śmiejesz (...) co dzień idę do szkoły spięta, bo się boję, że znów mi się noga powinie (...) i że się będziesz naigrawał
        - Ja cię szanuję! Ja właśnie dlatego nie mogę słuchać, jak wygadujesz te głupstwa! Mnie to, Pyziakówna, po prostu boli


        Wszystkie (no, prawie wszystkie) wychowałyśmy się na Jeżycjadzie, jest ona częścią naszego życia, i boli nas, gdy w nowych częściach trafiają się horrendalne babole.
        Tak to odbieram.
    • wrzesniowamama07 Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 08:25
      Według mojej wiedzy, fan to miłośnik, zwolennik, wielbiciel. Czegoś, lub kogoś. Fan osoby wielbi jej talenty, twórczość, urodę, intelekt (do wyboru lub razem) niemal na kolanach. Fan czegoś uwielbia, przepada, nie może się obejść, etc. etc.

      Przewaliłam ze trzydzieści wątków na forum, odnoszących się do Jeżycjady, i mam nieodparte wrażenie, że całe forum jest OFF TOPIC. Bo fanów Małgorzaty Musierowicz ze świecą tu szukać. Są, owszem, fani starej Jeżycjady, ale (to dla mnie duże zaskoczenie) żywo niecierpiący istoty fabuły tego cyklu.

      Pani Małgorzata Musierowicz, której nie udało się nic lub prawie nic, staroświecka, leniwa, niezorganizowana, z kiepskim warsztatem, bałaganiara umysłowa, truchło mentalne, sfiksowana na swoich wizjach świata - nie cieszy się tu nawet cieniem sympatii, o szacunku, uwielbieniu nie wspominając. Dlaczego więc osoby, które przerzucają się złośliwościami na jej temat (być może nawet uzasadnionymi w niektórych przypadkach) nazywają siebie fanami? Chyba że jakaś grupa niefanów opanowała to forum?

      Żeby nie było, że fan musi na kolanach - odsyłam do mojego pierwszego wpisu na tym wątku. Nie tkwię na kolanach, zresztą nigdy nie padałam. Mnie wystarczy, że lubię książki MM na tyle, żeby stawać w ich obronie przed FANAMI ;) (fanów, którzy o MM mówią tak jak Kinga Dunin, może zapytać ją, czy nazwałaby się fanką MM lub nawet Jeżycjady)

      I proszę tylko nie pisać, że to z miłości do pierwszych książek z cyklu.

      Za dużo przeczytałam komentarzy na temat Borejków z czasów KK, IS, OwR, żeby ten argument do mnie przemówił ;) - ostatni przykład z przyczepionego wątku o GREPSACH, czyli jak Gaba była w okolicach demonstracji pod Poznańskimi Krzyżami i "podrzuciła" dzieciaka babci. Czyli co? Miała nie chodzić? Miała iść z Pulpą w objęciach? Miała nie przyznawać się, że była w tym miejscu?

      • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:15
        Wrześniowamamo,

        dziękuję za tego posta i jego tytuł.
        Refleksję osobistą nad tym czy jest się naprawdę "Fanem Małgorzaty Musierowicz" (jak głosi nazwa forum) lub rozmowę o tym uważam za potrzebną na forum.
      • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:18
        Bosh, znow tu jestesmy? Iles razy juz pojawialy sie tu podobne wyklady i narzekania, jakie to forum zle. A ty co, masochistka? Przeciez sila cie tu nikt nie zaciagnal, nie musisz sie z nami meczyc, skoro formula ci sie odpowiada. Sa inne fora poswiecone tworczosci MM.
        • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:44
          dakota77 napisała:

          > Bosh, znow tu jestesmy? Iles razy juz pojawialy sie tu podobne wyklady i narzek
          > ania, jakie to forum zle. A ty co, masochistka? Przeciez sila cie tu nikt nie z
          > aciagnal, nie musisz sie z nami meczyc, skoro formula ci sie odpowiada. Sa inne
          > fora poswiecone tworczosci MM.

          Dakoto, chyba nie zrozumiałaś posta Wrzesniowejmamy.

          Nikt nie pisał o tym, że "formuła mu nie odpowiada", ani że "forum złe".

          Pojawiła się po prostu propozycja dodatkowego tematu: "porozmawiajmy o znaczeniu słowa fan", o definicji tego słowa oraz o tym czy każdy ze spędzających czas na tym forum czuje się faktycznie "fanem".

          Mnie ten temat podoba się. Abstrahując od forum, każdy z nas na pewno gdyby miał dokończyć zdanie "Jestem fanem/ fanką..." , to potrafiłby wstawić do tego zdania jakąś konkretną rzecz, która budzi w nim (jak myślę) pozytywne emocje. I uważam, że warto sobie takie zdanie dokończyć i pobyć trochę w tych emocjach, zapamiętać to uczucie, a następnie spytać siebie czy to samo czujemy wobec książek pani MM.

          Mnie wydaje się, że jeśli ktoś jest naprawdę fanem, to będzie miał dużo wyrozumiałości do swojego "obiektu bycia fanem" i będzie jakby "po jego stronie", nawet widząc słabości tej osoby (czy dziedziny). Bycie fanem ma konkretny smak.

          Uważam, że byłoby fajnie porozmawiać w tym wątku o tym jaki dla Was ma smak bycie fanem czegoś, czego naprawdę jesteście fanami.

          O tym mało było dyskusji na forum (a może i wcale nie było takich dyskusji "co to znaczy, że ktoś jest fanem"), dlatego dziwi mnie to podsumowanie Dakoty, że niby takie dyskusje są często prowadzone. Moim zdaniem, jest wręcz przeciwnie.
          • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 12:30
            Nie, Ginestro, ja nie mam problemow z rozumieniem slowa czytanego. I nie wciskaj mi, ze dyskusja o slowie fan byla tu oryginalnym tematem dyskusji. Niezaleznie od tego, w jaka formie sie to ubierze, jest to kolejne narzekanie na formule forum osoby, ktora jeszcze nie zdazyla sie tu zadomowic, a juz nas poucza, jak to zle dzialamy.
      • lezbobimbo Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:37
        Te, wrzesniowa. Zapomnialas jeszcze pójsc z tym nieutulonym żalem na lotnisko.

        Chyba Cie kompletnie pogielo - usilujesz za wszelka cene wybielic MM jakby ratowala swiat od glodu i zaglady swoja coraz gorsza pisanina. I chcesz zmusic forum pelne obcych tobie ludzi, którzy na codzien pracuja profesjonalnie z literatura wszelkiej masci, aby tak lukrowali tej niechlujnej ałtoreczce, jak sie tobie podoba. Takiego wała..

        Od lat przychodza tu takie roszczeniowe paniusie, które najchetniej by forum skasowaly, aby nic im nie przeszkadzalo zawodzic piejących peanów do MM. Malo sie wysililas na oryginalnosc.
        • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:46
          lezbobimbo napisała:

          > Te, wrzesniowa. Zapomnialas jeszcze pójsc z tym nieutulonym żalem na lotnisko.
          >
          > Chyba Cie kompletnie pogielo - usilujesz za wszelka cene wybielic MM jakby rato
          > wala swiat od glodu i zaglady swoja coraz gorsza pisanina. I chcesz zmusic foru
          > m pelne obcych tobie ludzi, którzy na codzien pracuja profesjonalnie z literatu
          > ra wszelkiej masci, aby tak lukrowali tej niechlujnej ałtoreczce, jak sie tobie
          > podoba. Takiego wała..
          >
          > Od lat przychodza tu takie roszczeniowe paniusie, które najchetniej by forum sk
          > asowaly, aby nic im nie przeszkadzalo zawodzic piejących peanów do MM. Malo sie
          > wysililas na oryginalnosc.
          >

          Lezbobimbo,
          chyba Ty też nie przeczytałaś posta Wrzesniowejmamy ze zrozumieniem.
          Przeczytaj raz jeszcze, warto.
          • mama_kotula Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 09:58
            Ginestro, do diabła - po raz n-ty mamy powtórkę z rozrywki. Przychodzi Wrześniowamama zza krzaka i rozpoczyna przygodę z forum od tego, że wygłasza uczestnikom kazanie, jacy to uczestnicy są okropni i że nazwa nieadekwatna i że w ogóle się czepiają wszyscy - no ze 4 czy 5 razy już to było tutaj maglowane na 100 sposobów.

            Sorry, ale mi się znudziło. Jak ktoś ma misję, to niech sobie ją uprawia, ale ja się nie muszę dać zewangelizować. Jak chcesz, to się masochizuj razem z Wrześniową, mam wrażenie, że też to lubisz.
            • jottka Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:03
              no jak ty siem brzydko wyrażasz...:) a poza tym też czemuś odnoszę wrażenie, że deżawi mam, pewnie przez te burze ruch na okęciu wstrzymany:)
              • mama_kotula Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:09
                jottka napisała:
                > no jak ty siem brzydko wyrażasz...:) a poza tym też czemuś odnoszę wrażenie, że
                > deżawi mam, pewnie przez te burze ruch na okęciu wstrzymany:)

                No bo krew mnie zalewa. Przychodzę do wątku o ulewającym niemowlu, bo akurat jestem w temacie i wątek mnie interesuje, piszę, co myślę i dowiaduję się trzykrotnie (mimo moich usilnych zaprzeczeń), że moje poglądy wynikają z tego, że jestem uprzedzona do Borejków i MM jak i całe forum jest uprzedzone i że się dochrzaniam z definicji. Się odechciewa do ciężkiej deutery dyskutować w ogóle.
                • jottka Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:19
                  powinnaś sie już do tego przyzwyczaić:) a nowa koleżanka faktycznie dziwnie niekonsekwentna, na jednym wątku na dowolny argument odpowiada "a bo mam prawo tak uważać", a na drugim rzekoma niespójność nazwy się jej nie podoba... a my wszak mamy prawo tak uważać:)
                • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:21
                  Moim zdaniem wystarczy zmienić nazwę tego forum na "Fani i Niefani Małgorzaty Musierowicz", a zaręczam Wam, że problem z pojawiającymi się osobami, które dziwią się, że to nie jest forum fanów ich ulubionej pisarki zniknie bezpowrotnie.

                  Obecna nazwa zwyczajnie wprowadza ludzi w błąd i jest to fakt.

                  Wyobraźcie sobie może, że zaczęła Wam się podobać ostatnio muzyka Golec u'Orkiestra (albo odkryliście ją na nowo). Przypuszczacie, że na pewno ten zespół ma fanów (bo każdy ma).
                  Szperacie w Internecie i natrafiacie na "Forum Fanów Golec u'Orkiestra". Czytacie na nim, że bracia Golec to mieli kiedyś ze dwie dawniejsze piosenki fajne, choć też można mieć do nich wiele zastrzeżeń, a tak to wszystko co ostatnio wydali to g...no, nie umieją śpiewać, nie mają warsztatu, nie mają słuchu, do piosenek czerpią z jakichś oklepanych motywów, są grubi, brzydcy i w ogóle. I to nie są jakieś pojedyncze opinie, ale jest ich tak dużo, że forum zdaje się wręcz być jednomyślne w potępieniu twórczości braci Golec.
                  Myślę, że w takiej sytuacji, niezależnie od tego czy chcecie z tymi ludźmi przebywać, całkowicie uzasadnione jest zadanie im pytania "przepraszam bardzo, ale czy Wy na pewno jesteście fanami Golec u'Orkiestra"?

                  Podobnie rzecz ma się z naszym forum, więc nie powinno budzić zdziwienia to, że co jakiś czas ktoś to pytanie zadaje.

                  Dlatego uważam, że zmiana tej wprowadzającej w błąd nazwy rozwiąże problem.
                  ____
                  “Zapraszam do dyskusji o książkach Małgorzaty Musierowicz.
                  Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum Fanów Małgorzaty Musierowicz - by The_Dzidka.
                  • jottka Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:29
                    ginestra napisała:

                    > Moim zdaniem wystarczy zmienić nazwę tego forum na "Fani i Niefani Małgorzaty Musierowicz", a zaręczam Wam, że problem z pojawiającymi się osobami, które dziwią się, że to nie jest forum fanów ich ulubionej pisarki zniknie bezpowrotnie.


                    zaręczam ci, że pojawią się kolejne nicki znikąd, które będą się straszliwie dziwować, dlaczegóż to na forum fanów hasają niefani oraz czemuż ci ostatni nie mogą sobie własnego forum założyć. to po pierwsze.

                    po drugie - jak słusznie zauważyła dakota - fora sieciowe są miejscem nieobowiązkowych rozmów wśród ludzi, którym dobrze się w takim czy innym miejscu rozmawia. i tyle. mogę na forum o nazwie "uprawa kapusty wczesnej" dyskutować zajadle o różniczce dzielonej przez całkę, o ile wcześniej dobrało się odpowiednie grono osób, które kapustę już przerobiły, a teraz całki je fascynują. i mało mnie będą obchodziły pretensje nieznanych (jeszcze) dyskutantów, że ma być wyłącznie o kapuście. to nie jest portal oficjalny pani mm i nie muszę tu strzec czystości rewolucyjnej.
                  • mama_kotula Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:30
                    Cytat
                    Moim zdaniem wystarczy zmienić nazwę tego forum na "Fani i Niefani Małgorzaty Musierowicz", a zaręczam Wam, że problem z pojawiającymi się osobami, które dziwią się, że to nie jest forum fanów ich ulubionej pisarki zniknie bezpowrotnie.


                    Ale to nie jest problem forum. To jest problem tych, co przychodzą. Oraz, to co napisała Dakota i z czym się zgadzam - nie ma obowiązku przebywania na forum, są w sieci inne miejsca, można tam popisać.

                    Cytat
                    Myślę, że w takiej sytuacji, niezależnie od tego czy chcecie z tymi ludźmi p
                    > rzebywać, całkowicie uzasadnione jest zadanie im pytania
                    "przepraszam bardz
                    > o, ale czy Wy na pewno jesteście fanami Golec u'Orkiestra"?



                    Jak nie chcę z kimś przebywać, nie zawracam sobie dupy krytyką tego kogoś oraz nie tracę czasu na pytania, napominania, domaganie się wyjaśnień, wygłaszanie kazań.

                    Ostatnio byłam na jednym forum, wypowiedziałam się parę razy w wątku, była dyskusja, pożegnałam się, po czym laski ZAPYTAŁY mnie, dlaczego nie zostanę na forum. Więc ZAPYTANA wyjaśniłam, dlaczego nie podoba mi się idea forum i dlaczego nie jest ono dla mnie (choć z definicji jest dla mnie i miałabym pełne prawo tam przebywać).

                    No więc jeśli ktoś jednak zamierza tracić czas na <to wszystko co powyżej> i uważa, że takie pytanie jest uzasadnione, niech w takim razie liczy się z tym, że poniesie konsekwencje tego, że napisał - zarówno te pozytywne ("Droga wrześniowa mamo, jakże ja ci dziękuję za ten post!!! pozdrawiam, Ginestra"), jak i te negatywne ("Ale to już byyyyło, nie podoba ci się to spadaj, są inne fora tematyczne na ten temat. Pozdrawiam, Kotula").

                    Cytat
                    > Podobnie rzecz ma się z naszym forum, więc nie powinno budzić zdziwienia to, że
                    > co jakiś czas ktoś to pytanie zadaje.


                    Jakby pytanie było zadane z czystej ciekawości i ze zdziwienia, bez kaznodziejskiego tonu ("ja was owieczki nauczać będę, bo błądzicie"), to ja bardzo chętnie odpowiem. Kaznodziejski ton mnie odrzuca i powoduje mordercze odruchy
                  • wrzesniowamama07 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:30
                    ginestra - dzięki za wsparcie

                    Do pozostałych, łącznie z tymi co uważają że "mnie pogięło". Uważam, że każdy ma prawo krytykować. I każdy ma prawo do tej krytyki się odnosić. Mnie atmosfera na tym forum, nawet jeśli wyczuwam czepialstwo, nie razi (poza wstawkami byłej moderatorki), ale jako dużą niespójność odbieram tytuł forum i jego treści.

                    Bo o ile mniej by mnie raziło Fani Jeżycjady (choć i to można obalić, bo wiele cierpkich słów pod adresem całego cyklu tutaj padło, ale i wiele rzeczywiście pozytywnych emocji ciągle jest), to Małgorzata Musierowicz swojego fanclubu tu nie ma. Rzecz jest pewna, a cytaty możnaby mnożyć.

                    A ja zaglądnęłam na to forum przyciągnięta wypowiedzią na edziecku o Małgorzacie Musierowicz i jej nowych książkach bodaj verdany - niech będzie że zza krzaka. Zza tego samego, przy którym od roku 1982 czytam książki Musierowicz ;)
                    • jottka ekhm 21.07.11, 10:39
                      droga koleżanko, a nie przyszło ci do głowy, żeby zwyczajnie spytać - jak sugeruje mama_kotula - skąd nazwa taka, a nie inna? to byś się dowiedziała, że nazwa ma uzasadnienie historyczne, forum stare jest, założyła je niegdyś pod tą nazwą refiona, po paru latach przekazała moderatorstwo the_dzidce, bo się jej nie podobał kierunek, w jakim forum się rozwinęło, i tyle. a ludzie, którzy na tym forum się poznali i dobrze im się ze sobą gada, zostali, nie widząc powodu, żeby nazwę zmieniać albo w jakiś inny sposób się przed czujną grupą zza krzaka legitymować.

                      co do reszty - patrz post kotuli
                      • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 10:51
                        Ale jest to niespójność oraz babol. Słowo użyte w innym znaczeniu (coś takiego, jak z tym ignorantem Ignacego Grzegorza). To po pierwsze

                        Po drugie, forum jest otwarte - po zalogowaniu można na nim nawet pisać. Jest więc otwarte na ludzi zza krzaka, i na ich opinie. Podobno nie jest (w opisie forum stoi) towarzystwem wzajemnej adoracji. A może jednak jest? I wtrącać się nie można, a mile witani są tylko antyfani, albo - w najlepszym przypadku - fani kanonicznych części (do OwR, bo BBB już jest na cenzurowanym).

                        • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 11:00
                          Cytat
                          Po drugie, forum jest otwarte - po zalogowaniu można na nim nawet pisać. Jest więc otwarte na ludzi zza krzaka, i na ich opinie.


                          Ja też jestem otwarta na ludzi i ich opinie.

                          Niemniej jak ktoś obcy do mnie wyjeżdża "dlaczego twoje dziecko jest agresywne, dlaczego zachowuje się w ten sposób? dziecko w tym wieku powinno już robić to i to i rozumieć to i to, powinnaś wychowywać go tak i tak" to spuszczam na drzewo nie bawiąc się w żadne wyjaśnienia. (sytuacja A)

                          Jak ktoś obcy mnie pyta "dlaczego twoje dziecko zachowuje się w taki dziwny sposób?" to odpowiadam grzecznie, że moje dziecko ma autyzm. (sytuacja B)

                          To teraz analogia:
                          A - dlaczego forum nazywa się "fani Małgorzaty Musierowicz"? czy wy w ogóle wiecie co to jest fan? pewnie nie wiecie, więc was uświadomię, co robicie źle i dlaczego macie złą nazwę!

                          B - dlaczego forum nazywa się "fani Małgorzaty Musierowicz", chociaż przepełnione jest raczej krytyką, a nie uwielbieniem?
                          • jottka Re: ekhm 21.07.11, 11:05
                            droga koleżanko, cieszę się, że podziękowałaś mi za wyjaśnienie, które tak pragnęłaś usłyszeć:)

                            chciałabym jednak dać wyraz zaniepokojeniu pewną niespójnością, jaką dostrzegam w twych postach - nie przeszkadza ci otóż znakomita większość niekonsekwencji, niespójności oraz błędów w dziełach uwielbianej pisarki, czemuż zatem grupa samozwańczo mieniąca się fanami miałaby być inna? to tak ze czci ku idolce:)
                          • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 11:12
                            błąd.

                            W tytule jest imię i nazwisko autorki. Osoby, którą szanuję, i z którą miałam przyjemność kilka razy się spotkać. Nie podoba mi się prześmiewcza - moim zdaniem - nazwa forum, nie oddająca klimatu wrogości wobec MM, który tu panuje. Powody, dla których forum nazywa się tak a nie inaczej, mnie nie interesują. Administratorzy mają (chyba, o ile dobrze pamiętam) możliwość zmiany nazwy, jeśli tego nie zrobili, nie poprawili - bo nazwa jest myląca - to obojętnie, z zaniedbania, przez lenistwo, z niewiedzy (te rzeczy przecież wiele osób wytyka MM) dopuszczają do istnienia babola.

                            • jottka Re: ekhm 21.07.11, 11:19
                              wrzesniowamama07 napisała:

                              > Nie podoba mi się prześmiewcza - moim zdaniem - nazwa forum

                              twoje prawo


                              > Powody, dla których forum nazywa się tak a nie inaczej, mnie nie interesują.

                              ponownie - twoje prawo. ale dlaczego nas miałyby interesować twoje poglądy?
                              • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 11:29
                                jottka napisała:
                                > > Powody, dla których forum nazywa się tak a nie inaczej, mnie nie interesują.

                                > ponownie - twoje prawo. ale dlaczego nas miałyby interesować twoje poglądy?

                                O, to to. Moje ulubione podejście: "mam w dupie wasze wyjaśnienia, ale wy macie szanować moje bo TAK I JUŚ". Litości.

                                Cytat
                                Administratorzy mają (chyba, o ile dobrze pamiętam) możliwość zmiany nazwy, jeśli tego nie zrobili, nie poprawili - bo nazwa jest myląca - to obojętnie, z zaniedbania, przez lenistwo, z niewiedzy (te rzeczy przecież wiele osób wytyka MM) dopuszczają do istnienia babola.


                                No, mają. I już widzę jak pędzą na zawołanie zmieniać nazwę i kajać się, bo jednej pani się nazwa nie podoba, jest myląca i jej w coś tam godzi. Litości po raz kolejny.
                              • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 11:35
                                Dla jednego prostego powodu, że nazwa publicznego forum jest myląca. Nie piszą tu fani Małgorzaty Musierowicz, a osoby, które mają za złe.

                                Możecie mieć głęboko gdzieś moją opinię, nie przeszkadza mi to wcale a wcale. Podobnie jak nie przeszkadza mi istota tego miejsca, w którym nicuje się twórczość MM do tego stopnia, że wychodzi karykatura.

                                Przeszkadza mi niespójność między tytułem forum a jego treścią. A dopóki nie jest to forum zamknięte, na którym mogą pisać tylko "wtajemniczeni", mogę się na ten temat wypowiedzieć.
                                • jottka Re: ekhm 21.07.11, 11:39
                                  wrzesniowamama07 napisała:

                                  > mogę się na ten temat wypowiedzieć.

                                  i tyle:)
                                • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 11:47
                                  Cytat
                                  Przeszkadza mi niespójność między tytułem forum a jego treścią. A dopóki nie jest to forum zamknięte, na którym mogą pisać tylko "wtajemniczeni", mogę się na ten temat wypowiedzieć.


                                  Ooo, to to.
                                  A administracja forum ma pełne prawo mieć w głębokim poważaniu sugestie dotyczące zmiany mylącej nazwy forum :)

                                  Plus, jest to forum PRYWATNE, a nie publiczne. Na forum gazetowym jest to dość istotna różnica. Forum prywatne antyfanów Krystyny Prońko może się nazywać "Nasza Krysia ukochana, ma spódniczkę po kolana i ją kochaaaamy!!!" i nikt nie może sugerować zmiany nazwy "bo jest myląca". Znaczy, może sobie sugerować, ale jego sugestia może zostać zlana z góry na dół. Admin może nazwać forum jak mu się żywnie podoba. Choćby Klub Harcerzy Uprawiających Seks Z Tchórzofretkami, który to klub zajmuje się dyskusjami o całkach, różniczkach i twierdzeniu Fermata, a tchórzofretki na oczy nie widział.

                                  Plus napiszę to po raz pięćdziesiąty na tym forum - jak ktoś wpada do baru i zaczyna od "ale jesteście paskudnie ubrani, pijecie niesmaczne drinki, muzyka jest nieodpowiednia a nazwa baru myląca i w sumie to w nosie mam to, co na ten temat myślicie, mam prawo się z wami podzielić refleksją", to niech się nie dziwi, że spotyka się z patrzeniem na niego spodełba a nie ze zmianą nazwy baru, polepszeniem składu drinków i zakupem nowych płyt. Refleksja jest jak najbardziej na miejscu, takoż i reakcja na refleksję. Tyle.
                                  • jottka Re: ekhm 21.07.11, 11:49
                                    nieno, ja protestuje, tchórzofretki są fajne...
                                    • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 12:00
                                      jottka napisała:
                                      > nieno, ja protestuje, tchórzofretki są fajne...

                                      Możesz się zapisać w takim razie do mojego Klubu Harcerzy ;>
                                      • jottka Re: ekhm 21.07.11, 12:15
                                        mama_kotula napisała:

                                        > Możesz się zapisać w takim razie do mojego Klubu Harcerzy ;>

                                        znaczy u ciebie tchórzofretki są?:) bo z całkami to mnie już tak nie bierze

                                        • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 12:21
                                          jottka napisała:

                                          > mama_kotula napisała:
                                          >
                                          > > Możesz się zapisać w takim razie do mojego Klubu Harcerzy ;>
                                          >
                                          > znaczy u ciebie tchórzofretki są?:) bo z całkami to mnie już tak nie bierze

                                          Ciii, całki to kamuflaż.
                                          Nie wiem, dlaczego od razu mi się to skojarzyło i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/d63098976932497888dac3a2e458c5e0.jpg?1311102188
                                          • jottka Re: ekhm 21.07.11, 12:46
                                            mama_kotula napisała:

                                            > Ciii, całki to kamuflaż.

                                            aaa, odetchnęłam


                                            > Nie wiem, dlaczego od razu mi się to skojarzyło

                                            bo jesteś otwarta na nowe propozycje?:)
                                  • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 12:01
                                    Jest to forum dostępne publicznie. Na gazecie jest kilka rodzajów forów. Byłam kiedyś administrorem forum prywatnego tutaj, więc mniej więcej wiem o co biega. Te fora, które są otwarte dla wszystkich zalogowanych, z możliwością i czytania i pisania, są jednak forami publicznymi - bo są publicznie dostępne i generują Agorze treści podobnie, jak fora "oficjalne".

                                    A porównanie z barem - przednie. Bardzo akuratne i na miejscu ;)
                                    • dakota77 Re: ekhm 21.07.11, 12:36
                                      wrzesniowamama07 napisała:


                                      > A porównanie z barem - przednie. Bardzo akuratne i na miejscu ;)

                                      Sarkazm zbedny. Porownanie jest bardzo trafione i fajnie byloby, gdybys wyciagnela z tego wnioski.
                                  • the_dzidka Re: ekhm 21.07.11, 12:04
                                    > Plus napiszę to po raz pięćdziesiąty na tym forum - jak ktoś wpada do baru i za
                                    > czyna od (...)
                                    Itd.

                                    Dzięki Kotula, że mnie ubiegłaś, bo właśnie zabierałam się za napisanie czegoś takiego. No wprost uwielbiam, jak na forum pojawia się brend nju osoba, i od razu, na dzień dobry, zaczyna krytykować, ustawiać i wprowadzać nowe porządki. Oraz żąda zmian. Nie sądzisz, wrzesniowamamo, że jest to odrobinę - jakby to ująć - nieeleganckie?

                                    To już było, kilka razy, i jest zwyczajnie nudne. Naprawdę szkoda twojego cennego czasu. Mówiąc wprost: ja jestem na tym forum gospodarzem (razem z koleżanką Szpro) i póki zdecydowana większość sobie czegoś nie życzy, wszystko zostaje po staremu. Tak o. Naprawdę nie musisz przebywać na forum, któe tak od razu, z punktu ci się nie spodobało, uraziło, stoi w sprzeczności z Twoimi opiniami oraz nie pasuje ci do koncepcji. Jest w sieci kilka for Jeżycjady zdecydowanie bardziej "kompatybilnych" z tobą, jak mi się wydaje.

                                    Raz czy drugi zdarzyło mi się pójść na imprezę w miejsce, które mi się nie spodobało. Nie wracam tam masochistycznie, znalazłam sobie inne ulubione.

                                    Oraz: nie miałabym wysokiego mniemania o osobie, która zaproszona przeze mnie do domu, w dodatku słabo mi znana, na wejściu zaczyna wybrzydzać nad kolorem ścian, jakością firanek oraz rodzajem książek, które czytam. I z całą pewnością nie popędziłabym od razu do sklepu po farbę.
                                    • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 12:11
                                      Jasne, jasne. To też już było - we wstępie.

                                      Atmosfera jest tu po prostu cudowna, no po prostu cudna i mi się podoba. Szyld mi wadzi, nie kolor ścian ani wystrój lokalu. Szyldu też nie można krytykować? Szkoda wielka.

                                      No i myślałam (naiwnie) że wpisując się dość obszernie i przedstawiając swoją opinię co do Jeżycjady, mogę sformułować opinię nt. takiego drobiazgu, jak myląca nazwa miejsca, które jest nie do opisania fajne. Prawie jak Neojeżycjada, spójne do kwadratu ;)
                                      • ginestra Re: ekhm 21.07.11, 12:15
                                        jottka napisała:

                                        > ginestra napisała:
                                        >
                                        > > Moim zdaniem wystarczy zmienić nazwę tego forum na "Fani i Niefani Małgor
                                        > zaty Musierowicz", a zaręczam Wam, że problem z pojawiającymi się osobami, któr
                                        > e dziwią się, że to nie jest forum fanów ich ulubionej pisarki zniknie bezpowro
                                        > tnie.
                                        >
                                        >
                                        > zaręczam ci, że pojawią się kolejne nicki znikąd, które będą się straszliwie dz
                                        > iwować, dlaczegóż to na forum fanów hasają niefani oraz czemuż ci ostatni nie m
                                        > ogą sobie własnego forum założyć. to po pierwsze.

                                        Jottko, chyba nie zrozumiałaś.
                                        Jeśli (jak proponuję) nazwa zostanie zmieniona na "Forum Fanów i Niefanów MM", to dlaczego ktoś miałby się, jak piszesz, "dziwować, że na forum fanów hasają niefani", skoro to będzie forum także niefanów i będą mogli sobie po nim hasać?

                                        Podtrzymuję swoje przekonanie, że zmiana nazwy rozwiąże problem.


                                        > po drugie - jak słusznie zauważyła dakota - fora sieciowe są miejscem nieobowią
                                        > zkowych rozmów wśród ludzi, którym dobrze się w takim czy innym miejscu rozmawi
                                        > a. i tyle. mogę na forum o nazwie "uprawa kapusty wczesnej" dyskutować zajadle
                                        > o różniczce dzielonej przez całkę, o ile wcześniej dobrało się odpowiednie gron
                                        > o osób, które kapustę już przerobiły, a teraz całki je fascynują. i mało mnie b
                                        > ędą obchodziły pretensje nieznanych (jeszcze) dyskutantów, że ma być wyłącznie
                                        > o kapuście. to nie jest portal oficjalny pani mm i nie muszę tu strzec czystośc
                                        > i rewolucyjnej.

                                        To nie jest forum tematyczne pt. "Rozmawiamy o twórczości Musierowicz". Gdyby taka była nazwa, to zrozumiałe, że nie trzeba być fanem i nic nie dziwi.

                                        Natomiast nazwa naszego forum ("Fani Małgorzaty Musierowicz") jest nacechowana. Niesie konkretny przekaz "Tu rozmawiają osoby, które lubią i podziwiają Małgorzatę Musierowicz". Uważam, że ten przekaz z tytułu wprowadza ludzi w błąd, i że trzeba go zmienić, i że fakt, że ta niespójność budzi emocje to nie jest to wina osób, które wchodzą na forum FANÓW i są w konsternacji, ale winę za to wprowadzanie ich w błąd ponosi wprowadzający w błąd - czyli osoby decyzyjne w sprawie forum, które mogłyby zmienić dawno już nieaktualną nazwę na aktualną i przystającą do stanu faktycznego, ale nie zmieniają jej.
                                        • the_dzidka Re: ekhm 21.07.11, 12:39
                                          > Podtrzymuję swoje przekonanie, że zmiana nazwy rozwiąże problem.

                                          Więc przyjmij do wiadomości, raz a dobrze, żeby uciąć już temat, że nie będzie zmiany nazwy forum, dopóki: a/ ja jestem tu adminką, lub b/ większość tego nie postanowi. Chociażby z tego względu, że forum pod tą nazwą istnieje od początku i zmiana nazwy byłaby równie wielkim głupstwem, jak zmiana nazwy dobrze znanej marki (to udało się chyba tylko Orlenowi, hehe). Albo dlatego, "bo tak".

                                          Jasne? Jasne. I wszelkie dalsze bicie piany w tej kwestii jest bezprzedmiotowe. Amen. Koniec. Kropka.
                                          • the_dzidka Aha, ginestro, mam prośbę 21.07.11, 12:49
                                            Się mi przypomniało - jeżeli masz w sygnaturce info z forum Fanów Małgorzaty Musierowicz, to tak:

                                            - zapisuj mojego nicka poprawnie - ja jestem the_dzidka, nie The_Dzidka, mała różnica, ale jednak różnica, i bardzo mnie to wali po oczach,
                                            - jeśli cytuje się tekst, z którego usuwa się jakiś fragment, zaznacza się to takim znaczkiem: "(...)", by czytelnik wiedział, że było tam coś jeszcze. Ty tego nie zrobiłaś, choć akurat te dwa wycięte przez ciebie zdania są istotne, żeby nie rzec kluczowe. Nie żebym była zdziwiona, w końcu znana jesteś z przekręcania i naginania słów i faktów tak, by pasowały do swoich teorii, to co tam jedna mała sygnaturka. Niemniej jednak - to brzydko, w dodatku gdy robi to osoba cały czas umoralniająca innych, jak powinno się zachowywać na forum publicznym (mimo iż prywatnym) i nie tylko na forum.
                                            • ginestra Re: Aha, ginestro, mam prośbę 21.07.11, 16:17
                                              the_dzidka napisała:

                                              > Się mi przypomniało - jeżeli masz w sygnaturce info z forum Fanów Małgorzaty Mu
                                              > sierowicz, to tak:
                                              >
                                              > - zapisuj mojego nicka poprawnie - ja jestem the_dzidka, nie The_Dzidka, mała r
                                              > óżnica, ale jednak różnica, i bardzo mnie to wali po oczach,
                                              > - jeśli cytuje się tekst, z którego usuwa się jakiś fragment, zaznacza się to t
                                              > akim znaczkiem: "(...)", by czytelnik wiedział, że było tam coś jeszcze. Ty teg
                                              > o nie zrobiłaś, choć akurat te dwa wycięte przez ciebie zdania są istotne, żeby
                                              > nie rzec kluczowe. Nie żebym była zdziwiona, w końcu znana jesteś z przekręcan
                                              > ia i naginania słów i faktów tak, by pasowały do swoich teorii, to co tam jedna
                                              > mała sygnaturka. Niemniej jednak - to brzydko, w dodatku gdy robi to osoba cał
                                              > y czas umoralniająca innych, jak powinno się zachowywać na forum publicznym (mi
                                              > mo iż prywatnym) i nie tylko na forum.
                                              >

                                              1. Ja wszystkie nicki zapisuję dużą literą przez szacunek do osób, które je noszą. Dla mnie są one równoznaczne z imieniem osoby. Jeśli jednak wolisz z małej litery, OK, chętnie zmienię.

                                              2. Co do cytatu z motta forum, to i tak moja sygnaturka jest bardzo długa, więc nie chciałam jej powiększać cytując całość, a zresztą całość nie jest dla mnie jakaś super ciekawa. Przytoczyłam tylko najważniejsze zdania (w moim odczuciu), które postanowiłam uczynić moim znakiem rozpoznawczym, jakim jest sygnaturka.

                                              Nie jest to żadna manipulacja, podałam źródło i każdy może sobie zobaczyć pełen tekst powitalny.

                                              Jeśli chodzi o znaczek: (...), to od następnego posta go wkleję w odpowiednie miejsce. Teraz nie mam go przed oczami, bo jak się pisze posta, to nie widać tego tekstu powitalnego i nie wiem gdzie wstawić. W życiu nie przyszłoby mi do głowy, że ktoś może posądzić mnie o jakąś manipulację kiedy zwyczajnie wkleiłam żywcem zdania z motta forum.


                                              3. Pierwsze słyszę, żebym była "znana z przekręcania słów i faktów" itp. To znaczy, różne niestworzone rzeczy mi tu zarzucały osoby nielubiące mnie, ale ja się akurat kompletnie nie zgadzam z Twoim zarzutem. Uważam, że piszę uczciwie.
                                              • the_dzidka Dziękuję [n/txt] 21.07.11, 17:10
                                          • ginestra Re: ekhm 21.07.11, 16:09
                                            the_dzidka napisała:

                                            > > Podtrzymuję swoje przekonanie, że zmiana nazwy rozwiąże problem.
                                            >
                                            > Więc przyjmij do wiadomości, raz a dobrze, żeby uciąć już temat, że nie będz
                                            > ie zmiany nazwy forum
                                            , dopóki: a/ ja jestem tu adminką, lub b/ większość te
                                            > go nie postanowi. Chociażby z tego względu, że forum pod tą nazwą istnieje od p
                                            > oczątku i zmiana nazwy byłaby równie wielkim głupstwem, jak zmiana nazwy dobrze
                                            > znanej marki (to udało się chyba tylko Orlenowi, hehe). Albo dlatego, "bo tak"
                                            > .
                                            >
                                            > Jasne? Jasne. I wszelkie dalsze bicie piany w tej kwestii jest bezprzedmiotowe.
                                            > Amen. Koniec. Kropka.

                                            Dzidko, mnie tam nie przeszkadza ta nazwa, bo jestem fanką Małgorzaty Musierowicz i jej twórczości. :)

                                            Pisałam, że "tylko zmiana nazwy rozwiąże problem", ponieważ widzę, że dla wielu osób jest to problem, że co jakiś czas osoba wprowadzona w błąd tą nazwą zagląda i dziwi się, że to nie jest forum fanów, choć nazwa na to wskazuje.

                                            Problem tego typu można wyeliminować zmianą nazwy. Stwierdzam fakt.

                                            Osobiście uważam zmianę nazwy za pożądaną i uczciwszą. Natomiast nie jest tak, że się tej zmiany nazwy domagam. :-/
                                      • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 12:15
                                        Cytat
                                        Atmosfera jest tu po prostu cudowna, no po prostu cudna i mi się podoba. Szyld mi wadzi, nie kolor ścian ani wystrój lokalu. Szyldu też nie można krytykować? Szkoda wielka.


                                        Tiii, no można krytykować. Ty możesz napisać "masz brzydki szyld" a ja mogę na to a) zmienić szyld, b) odpowiedzieć ripostą wujka Staszka - i do obu reakcji mam pełne prawo. Prawda?
                                        • ginestra Re: ekhm 21.07.11, 12:26
                                          mama_kotula napisała:

                                          > Cytat
                                          > Atmosfera jest tu po prostu cudowna, no po prostu cudna i mi się podoba. Szyld
                                          > mi wadzi, nie kolor ścian ani wystrój lokalu. Szyldu też nie można krytykować?
                                          > Szkoda wielka.
                                          >

                                          >
                                          > Tiii, no można krytykować. Ty możesz napisać "masz brzydki szyld" a ja mogę na
                                          > to a) zmienić szyld, b) odpowiedzieć ripostą wujka Staszka - i do obu reakcji m
                                          > am pełne prawo. Prawda?
                                          >

                                          Nie, tu nie chodzi o ocenę estetyczną, związaną z gustem (brzydki/ ładny/ podoba mi się/ nie podoba mi się) i nikt nie mówi, że ta nazwa forum jest brzydka, tylko że zawłaszcza pewne znaczenie niezgodnie z prawdą.

                                          Ludzie zmieniają się, ewoluują i warto co jakiś czas aktualizować pewne sprawy.
                                          Tu rzecz ma się podobnie jak w sytuacji, w której jako dzieci z klas 1-3 założyłybyśmy "Forum dzieci z klas 1-3", natomiast mijają lata, wszystkie mamy już czterdziechę na karku, ale upieramy się, że to jest nadal "Forum dzieci z klas 1-3", a jak zajrzy na forum jakieś prawdziwe dziecko z klas 1-3 i wyrazi zdziwienie zobaczywszy panie mogące być spokojnie jego matkami lub wręcz babciami i zapyta dlaczego tak się nazywa forum, to zostanie napadnięte, że to jest jego wina, że dlaczego krytykuje, że może iść gdzieś indziej. Owszem, ale zwrócić uwagę "dzidziom-piernik", że coś się zdezaktualizowało jak najbardziej może. Co one z tym zrobią, to oczywiście ich sprawa, ale niech nie dziwią się, że dzieci z klas 1-3 będą co jakiś czas trafiać na to forum i zadawać podobne pytanie. Będą trafiać, bo "dzidzie-piernik" biją po oczach w necie informacją, że to jest grupa dla dzieci z klas 1-3.
                                          • nioszka Re: ekhm 21.07.11, 12:37
                                            Ja mam pytanie, skąd to 100% przekonanie, że tylko jednej, czy teraz dwóm osobom się nie podoba nazwa? Skąd pewność, że zdecydowana większość nie chce jakiejś zmiany?
                                            Sondaży żadnych nie przeprowadzono, a każda taka propozycja, czy to starej czy nowej osoby, zawsze kończyła się tym samym.
                                            • dakota77 Re: ekhm 21.07.11, 12:39
                                              O, afera na forum, Nioszka sie zjawia. Zieeew.
                                              • nioszka Re: ekhm 21.07.11, 13:01
                                                Zadałam tylko pytanie.
                                                Na forum nie piszę, bo się nieco wypaliłam, ale podczytuję.
                                                Nie traktuj mojego pojawiania się jako rozpętywanie afer. Nie mam takiej natury.
                                                Jestem na forum od 2005 i wciąż zależy mi na tym, by to było dobre miejsce. Dlatego pytam.
                                                • dakota77 Re: ekhm 21.07.11, 13:09
                                                  Alez nie traktuje tego jako rozpetywania awantury, dlaczego mialabym? Mialam na mysli to, co napisalam: atmosfera sie podgrzala, a ty sie od razu przylaczasz. W watkach merytorycznych sie nie udzielasz, bo jak sama piszesz, wypalilas sie. To czemu przejmujesz sie nazwa forum i pretensjami osoby, ktora ledwo tu przyszla, a juz nas na dzien dobry poucza?
                                      • jottka Re: ekhm 21.07.11, 12:18
                                        wrzesniowamama07 napisała:

                                        > Jasne, jasne. To też już było - we wstępie.

                                        no zdążyłam zauważyć, że masz pewne trudności z czytaniem ze zrozumieniem



                                        > No i myślałam (naiwnie) że wpisując się dość obszernie i przedstawiając swoją o
                                        > pinię co do Jeżycjady, mogę sformułować opinię


                                        ależ możesz, cały czas ci to przecież piszemy! jednakowoż twoje prawo do wyrażania opinii oraz życzeń nie jest tożsame z koniecznością stosowania się przez kogokolwiek do tychże opinii ani spełniania tychże życzeń. to są Dwie Różne Rzeczy, że polecę kubusiem pe.
                                        • ding_yun Re: ekhm 21.07.11, 12:51
                                          Zasadniczo mogę się nawet zgodzić, że bardziej pasowałaby do nas nazwa "forum znawców" czy "forum krytyków" twórczości MM.
                                          Tylko ja jestem tutaj od roku 2007, a Ty jestes tylko gościem. Zawsze zadziwiają mnie ludzie, którzy jak tylko gdzieś się zjawiają od razu chcą wprowadzać własne porządki. Ani to rozsądne, ani eleganckie.
                                • lezbobimbo Re: ekhm 21.07.11, 13:08
                                  wrzesniowamama07 napisała:
                                  >Uważam, że każdy m
                                  > a prawo krytykować
                                  .

                                  Te, wrzesniowa. Opowiedz, jak to jest chodzic z odstrzeloną stopą?
                                  Skoro obwieszczasz, ze mamy prawo krytykowac, to co ci sie w naszej krytyce skopanych dzieł MM nie podoba? Ach, prawda, mówiac "kazdy" masz oczywiscie na mysli tylko siebie - tylko ty masz prawo nawrzucac calemu forum obcych osób, ale te osoby same nie mogą krytykowac ksiązek, na które marnuja pieniądze. Bo przyjdzie taka samozwancza rzeczniczka i rozmodlona kochanka MM i będzie zazarcie bronic prawa MM do oszukiwania czytelników miernota i bylejakoscia coraz gorszych harlekinów.
                                  • wrzesniowamama07 Re: ekhm 21.07.11, 13:23
                                    była moderatorko krytykę akceptuję, mogę się nie zgadzać z argumentami i przytaczać własne, mogę się z częścią zgadzać i im wtórować. Nigdzie nie napisałam, że nie można krytykować, ani nawet że nie można się czepiać. Można się czepiać, można czepialstwo zauważać.

                                    Ja bym to robiła pod innym szyldem. Ale przyjmuję do wiadomości, że osobom które żywią do MM niechęć, i to sporą, nieskrywaną wręcz, manifestowaną, nie przeszkadza nazwa forum.



                                    • zla.m Re: ekhm 21.07.11, 13:46
                                      Mi na przykład nazwa forum jest dokładnie obojętna, interesuje mnie tematyka i merytoryczna zawartość wątków. W sumie to jeżeli mamy zmieniać nazwę, to ja głosuję za Harcerzami mamy_kotuli :D

                                      Natomiast nie wiem dlaczego zarzucasz ludziom, którzy tu pisują - a są to różni ludzie, w tym popierająca cię Ginestra - że żywią niechęć, sporą czy nie, do pani MM. Niektórzy może tak i dają temu wyraz żywiołowo, inni wręcz przeciwnie. Ja osobiście mam do niej stosunek dokładnie obojętny - ani się obrażam, że pisze, co pisze, ani obwiniam za źle wydane pieniądze (mój to w końcu wybór!), ani ją wielbię, ani jestem wdzięczna za szczęśliwe dzieciństwo. Generalnie - ja oceniam książki. Owszem, możliwe że niektóre moje oceny ją bolą/wkurzają/powodują, że czuje się niezrozumiana i niedoceniona. Nie jest moim celem zrobienie jej przykrości, staram się być merytoryczna, ale autor zwykle jest wrażliwy na punkcie swoich utworów. Mogę zmilczeć - i nie dać informacji zwrotnej - albo napisać swoje uwagi.

                                      W swoim rozumieniu mam jednak prawo powiedzieć, że moim zdaniem Pyza nie miała wcale szczęśliwego dzieciństwa i też ma traumę w związku z odrzuceniem. A autor po zwyczajowej chwili miotania inwektyw na głowy ludzi, którzy nie umieją czytać ze zrozumieniem powinien albo przejść nad tym do porządku dziennego albo zastanowić się, czy powinien może poprawić coś w swoim sposobie pisania.

                                      Jeżeli uważasz, że jako fan mogę pisać tylko uwielbiam - trudno. Jakoś zniosę odebranie mi przez ciebie tego zaszczytnego tytułu.
                                      • lezbobimbo Kapusta zwana różą tak samo bylaby smaczna 22.07.11, 11:22
                                        zla.m napisała:
                                        > Mi na przykład nazwa forum jest dokładnie obojętna, interesuje mnie tematyka i
                                        > merytoryczna zawartość wątków. W sumie to jeżeli mamy zmieniać nazwę, to ja gło
                                        > suję za Harcerzami mamy_kotuli :D

                                        Lubie to!
                                        Ale najbardziej to czekam, az Szpro zmieni nazwe forum na taka jeszcze nowsza a obiecana, czyli:
                                        FORUM PRZEPRASZAJACYCH ZA NAZWE I DZIEKUJACYCH GINESTRZE ZA CZULOSC
                                        • the_dzidka Re: Kapusta zwana różą tak samo bylaby smaczna 22.07.11, 11:34
                                          > Ale najbardziej to czekam, az Szpro zmieni nazwe forum na taka jeszcze nowsza a
                                          > obiecana, czyli:
                                          > FORUM PRZEPRASZAJACYCH ZA NAZWE I DZIEKUJACYCH GINESTRZE ZA CZULOSC

                                          Przestań, bo się skuszę :D :D :D

                                          Choc poczułam się zaniepokojona pominięciem mnie w tym pomysle :-P
                                          • lezbobimbo Re: Kapusta zwana różą tak samo bylaby smaczna 22.07.11, 11:52
                                            the_dzidka napisała:

                                            > > Ale najbardziej to czekam, az Szpro zmieni nazwe forum na taka jeszcze no
                                            > wsza a
                                            > > obiecana, czyli:
                                            > > FORUM PRZEPRASZAJACYCH ZA NAZWE I DZIEKUJACYCH GINESTRZE ZA CZULOSC
                                            >
                                            > Przestań, bo się skuszę :D :D :D
                                            >
                                            > Choc poczułam się zaniepokojona pominięciem mnie w tym pomysle :-P

                                            Bo to Szpro mi naobiecywala takie cudawianki, po czym uciekla perfidnie pracowac czy cos rownie nieistotnego. Miast sie niepokoic, przywolaj te niesforna wypustke do porzadku z Twej pozycji Arcyadminii :)))
                                            • szprota Re: Kapusta zwana różą tak samo bylaby smaczna 23.07.11, 10:55
                                              lezbobimbo napisała:
                                              Bo to Szpro mi naobiecywala takie cudawianki, po czym uciekla perfidnie pracowa
                                              > c czy cos rownie nieistotnego. Miast sie niepokoic, przywolaj te niesforna wypu
                                              > stke do porzadku z Twej pozycji Arcyadminii :)))
                                              >
                                              Sama jesteś niesforna wypustka. Oraz gdzieżbym ta zmieniła nazwę bez twojej, Dzidu, konsultacji.
                            • lezbobimbo Re: ekhm 21.07.11, 14:17
                              wrzesniowamama07 napisała:
                              >Nie podoba mi się prześmiewcza - moim zdanie
                              > m - nazwa forum, nie oddająca klimatu wrogości wobec MM, który tu panuje.

                              Rozmodlona kochanko MM, widze, ze jako rekompensata odstrzelonej stopy urósl ci taki wichajster sprawiajacy, ze identyfikujesz autora z dzielem 1:1. Wiec dla ciebie jesli ktos krytykuje DZIELO, to tak jakby matke ojca dziecią MM zabijal!

                              Widzialas pierwsze zdanie stopki forum? "Zapraszam do dyskusji o książkach Małgorzaty Musierowicz." Jesli przerasta cie zrozumienie tego prostego komunikatu, to naucz sie chociaz tego na pamiec, moze kiedys dotrze do tuneli twej arogancji i urazonej milosci.
                              Krytykujemy tu same, coraz gorsze, PRODUKTY MM a nie samą jej osobę. Jestesmy jej klientela i po zaplaceniu niezlej forsy mamy absolutne prawo, a wrecz obowiązek, analizowac te harlekiny i telenowele na strzępy - i nic ci prawde mówiac do tego.

                              >Powody, dla których forum nazywa się tak a nie inaczej, mnie nie interesują.

                              Niesamowita nam doprawdy laske czynisz twoja dobrodusznoscia. Co za szczescie, ze cie te powody nie interesuja - mozesz wtedy bezwstydnie nas pouczac dalej.
                              I tacysmy ci obojetni i tak bardzo nas masz gdzies, ze zapewniasz o tym w 50+ postach, uhm.

                              Waląc nam twoje kazania i aroganckie odzywki, spodziewasz sie jednoczesnie, ze z wdziecznosci za twój opierdol pokochamy OSOBĘ MM bezkrytycznie, na wyscigi, razem z tobą? Lepszej rzeczniczki MM miec nie mogla, od razu chce się ją przytulac do lona po twoim niedzwiedziowatym pijarze.
                              • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 14:19
                                Bimbo, użyłaś brzydkiego słowa. Się hamuj kobieto ;)
                                • lezbobimbo Re: ekhm 21.07.11, 14:23
                                  mama_kotula napisała:
                                  > Bimbo, użyłaś brzydkiego słowa. Się hamuj kobieto ;)

                                  Ja??? Bzitkie slowo?? Gdzie, órwal nać? :O
                                  • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 14:28
                                    lezbobimbo napisała:

                                    > mama_kotula napisała:
                                    > > Bimbo, użyłaś brzydkiego słowa. Się hamuj kobieto ;)
                                    >
                                    > Ja??? Bzitkie slowo?? Gdzie, órwal nać? :O

                                    Takie brzydkie na "o". W formie rebusu: "o + odbądź_stosunek_seksualny".
                                    • jottka Re: ekhm 21.07.11, 14:32
                                      czy to coś o tchórzofretkach?:)
                                      • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 14:34
                                        jottka napisała:
                                        > czy to coś o tchórzofretkach?:)

                                        Tak!!! i o harcerzach!!
                                        Właśnie przymierzam się do szycia szarf na odznaki. Bo bendom odznaki w klubie, za różne osiągnięcia, wiecie?
                                        • jottka Re: ekhm 21.07.11, 14:42
                                          mama_kotula napisała:

                                          > Tak!!! i o harcerzach!!

                                          mrrryyy, wiedziałam:)


                                          > Właśnie przymierzam się do szycia szarf na odznaki. Bo bendom odznaki w klubie,
                                          > za różne osiągnięcia, wiecie?


                                          och. och. co trzeba zrobić, no pooowiedz...
                                          • mama_kotula Re: ekhm 21.07.11, 14:44
                                            Cytat
                                            > och. och. co trzeba zrobić, no pooowiedz...


                                            No wiesz, tak od razu nie mogę zdradzać. Ale link do zdjęcia poglądowego przykładowych achievementów wkleiłam przecież :>
                                    • lezbobimbo Re: ekhm 21.07.11, 14:34
                                      mama_kotula napisała:
                                      > Takie brzydkie na "o". W formie rebusu: "o + odbądź_stosunek_seksualny".

                                      Rebus seksualny! Are you trying to seduce me? :P
                                      Rzeczywiscie, krwawa maz.. powinnam byla zastąpic stosunek seksualny typowo torunskim wypiekiem! Wielka, wielka moja pulpa.
      • zla.m Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:26
        wrześniowa:
        Ja osobiście (bo nie chce się wypowiadać za wszystkich, forum to nie jakiś monolit) BARDZO lubię starą Jeżycjadę. Nowa – cóż, powiem tak: gdybym nie wiedziała, jak fajnie może być, to albo nie miałabym specjalnych uwag, albo wcale bym nie czytała. A już na pewno nie wchodziłabym na tutaj, żeby rozmawiać.

        Dlaczego się tak czepiam/czepiamy? Powodów pewnie jest wiele, tak na szybko mogę wymienić przede wszystkim właśnie zamiłowanie do tych powieści i czytanie ich po wielokroć – wtedy różne błędy i niedoróbki rzucają się w oczy – i w poszczególnych tomach, i jako niespójności pomiędzy różnymi książkami. Znajomość całości powoduje też wpływ na ocenę poszczególnych części – jeżeli Mila nie daje się lubić przez większość tomów, to trudno patrzeć na nią z sympatią w KK.

        Fakt, mało (za mało?) w naszych ocenach pobłażania i wyrozumiałości dla błędów – to bym usprawiedliwiała niejaką irytacją wywołaną poziomem, który dość ostro zapikował. Żal, że coś fajnego jest tak niszczone powoduje, że uwagi są dość cierpkie… Może warto by było czasem dać na wstrzymanie. Z drugiej strony, to może lepiej, że ktoś się „poznęca” nad nieistniejącą przecież Gabą niż miałby swoje uwagi kierować do interlokutora ;-)

        A czy jesteśmy fanami? A kto, do jasnej Anielli Kowalik, jak nie fan, czytałby książkę fefnaście razy, przerzucał się cytatami i kłócił z zapałem godnym lepszej sprawy o symbolikę koloru włosów Laury w świetle rozważań Grzegorza Stryby o zmianie pracy?

        PS
        Miłośnicy Blaszanego Bębenka łażą po Gdańsku z książką i sprawdzają, czy aby GG nie pomylił nazw ulic (parę razy pomylił). Dla mnie to się nie różni od zaciekłych dyskusji o suterenie na Roosvelta
        • wrzesniowamama07 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 10:37
          Tak, jesteście fanami Jeżycjady. Starej ofkors. Ale pani MM nie lubicie, nie szanujecie i z całą pewnością nie uwielbiacie ;)

          zastanawiam się też, jak można być fanem Jeżycjady, i kwestionować jej "serce" - czyli model rodziny Borejków. I to nie od neojeżycjady, ale już od mniej więcej OwR, a może i wcześniejszych tomów.

          Bo ja np. najmniej z sióstr Borejko lubię Gabę (jest dla mnie zbyt posągowa i idealna), ale ją jednak lubię. Ignacego Borejko lubię. Za Milą nie przepadam, ze względu na osobowość. Ale razem cuzamem do kupy - rodzina Borejków to dla mnie jednak przyjaciele, z którymi dorastałam. I czym innym jest refleksja (jaką często mam), że jednak Gabriela powinna (np.) porozmawiać szczerze z obiema córkami o ojcu, a nie trzymać go "w domyśle" (byłaby wtedy jednak jeszcze bardziej idealna i bez skazy, hehe), a czym innym jest przywalanie po całości za to, że jest (tak odbieram dużą część wypowiedzi na tym forum).
          • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 12:33
            A jest jakis obowiazek uwielbiac autora czytanych ksiazek?
            • verdana Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 12:40
              Czyli mamy definicję "fana". Fan to ktoś kto czyta i bezrefleksyjnie uwielbia. Fan nie ma prawa do krytyki, fan nie ma prawa do zjechania części tworczosci - fanowi ma się podobać, inaczej przestaje być fanem.
              Bzdura. Fan to ktoś, kto kupuje kolejną książkę, wiedzac że sześć poprzednich bylo po prostu dennych. Kupuje, bo musi. Niefan nie kupi i nie przeczyta, a już na pewno nie będzie latami dyskutował, ze mu się nie podoba - bo po co? Niefan po prostu znajdzie sobie inne tematy do rozmow.
              Szacunek do autora uwzględnia między innymi mozliwość zjechania go, w założeniu, ze autor jest inteligentny, umie pisać doskonale, tylko z róznych przyczyn tego nie robi. Brak szacunku do autora to przyjęcie założenia, ze jest już tski stary i zramolały, ze może żyć dzięki swoim byłym załugom.
              A więc jest to forum jedynie fanów (lekko rabniętych, bo czytajacych nawet jak dostają już wysypki nerwowej) i to pełne szacunku dla możliwośći MM. Niefani podłożyli już dawno ksiązki MM pod kiwające się krzesło.
              • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 12:43
                Swiete slowa, Verdano:)
              • iwoniaw Bardzo trafne podsumowanie 21.07.11, 15:09
                CytatFan to ktoś, kto kupuje kolejną książkę, wiedzac że sześć poprzednich b
                > ylo po prostu dennych. Kupuje, bo musi.
                Niefan nie kupi i nie przeczyta, a już
                > na pewno nie będzie latami dyskutował, ze mu się nie podoba - bo po co? Niefan
                > po prostu znajdzie sobie inne tematy do rozmow.
                > Szacunek do autora uwzględnia między innymi mozliwość zjechania go, w założeniu
                > , ze autor jest inteligentny, umie pisać doskonale, tylko z róznych przyczyn te
                > go nie robi. Brak szacunku do autora to przyjęcie założenia, ze jest już tski s
                > tary i zramolały, ze może żyć dzięki swoim byłym załugom.
                > A więc jest to forum jedynie fanów (lekko rabniętych, bo czytajacych nawet jak
                > dostają już wysypki nerwowej) i to pełne szacunku dla możliwośći MM. Niefani
                po
                > dłożyli już dawno ksiązki MM pod kiwające się krzesło.


                Nic dodać, nic ująć.
              • paszczakowna1 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 16:39
                > Bzdura. Fan to ktoś, kto kupuje kolejną książkę, wiedzac że sześć poprzednich b
                > ylo po prostu dennych. Kupuje, bo musi. Niefan nie kupi i nie przeczyta, a już
                > na pewno nie będzie latami dyskutował, ze mu się nie podoba - bo po co? Niefan
                > po prostu znajdzie sobie inne tematy do rozmow.

                Dokładnie. Jak ktoś chce zobaczyć np. grę Dragon Age 2 naprawdę zmieszaną z błotem, niech zajrzy na ich oficjalne forum. Jak ktoś chce zobaczyć postać Wesleya naprawdę zmieszaną z błotem, niech zajrzy na forum fanów Star Track. Co większość fanów HP pisze o epilogu siódmego tomu, nie nadaje się do powtórzenia. Jako że takie rzeczy obchodzą tylko fanów, reszta ludzkości ma inne problemy.
                • nessie-jp Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 17:05
                  Jak ktoś chce zobaczyć postać
                  > Wesleya naprawdę zmieszaną z błotem, niech zajrzy na forum fanów
                  > Star Track.

                  KWIK.

                  No Wesley chyba jeszcze gorszy niż Miągwa...
                  • paszczakowna1 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 22.07.11, 00:42
                    A znasz TV Tropes? (Ostatnio moja ukochana strona.) Zobacz tutaj:

                    tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/TheWesley
                    • nessie-jp Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 22.07.11, 18:13
                      paszczakowna1 napisała:

                      > A znasz TV Tropes? (Ostatnio moja ukochana strona.) Zobacz tutaj:
                      >
                      > rel="nofollow">tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/TheWesley

                      Nie znałam
              • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 16:42
                verdana napisała:

                > Czyli mamy definicję "fana". Fan to ktoś kto czyta i bezrefleksyjnie uwielbia.
                > Fan nie ma prawa do krytyki, fan nie ma prawa do zjechania części tworczosci -
                > fanowi ma się podobać, inaczej przestaje być fanem.
                > Bzdura. Fan to ktoś, kto kupuje kolejną książkę, wiedzac że sześć poprzednich b
                > ylo po prostu dennych. Kupuje, bo musi. Niefan nie kupi i nie przeczyta, a już
                > na pewno nie będzie latami dyskutował, ze mu się nie podoba - bo po co? Niefan
                > po prostu znajdzie sobie inne tematy do rozmow.
                > Szacunek do autora uwzględnia między innymi mozliwość zjechania go, w założeniu
                > , ze autor jest inteligentny, umie pisać doskonale, tylko z róznych przyczyn te
                > go nie robi. Brak szacunku do autora to przyjęcie założenia, ze jest już tski s
                > tary i zramolały, ze może żyć dzięki swoim byłym załugom.
                > A więc jest to forum jedynie fanów (lekko rabniętych, bo czytajacych nawet jak
                > dostają już wysypki nerwowej) i to pełne szacunku dla możliwośći MM. Niefani po
                > dłożyli już dawno ksiązki MM pod kiwające się krzesło.


                Verdano,

                nie wiem do jakiej "definicji fana" odwołujesz się w tej wypowiedzi. Chyba nikt takiej definicji nie podał. :-/

                Polecam czytanie ze zrozumieniem.

                Wrześniowamama napisała w swoim poście proponującym dyskusję o definicji fana, m.in. takie słowa:

                "Żeby nie było, że fan musi na kolanach - odsyłam do mojego pierwszego wpisu na tym wątku. Nie tkwię na kolanach, zresztą nigdy nie padałam. Mnie wystarczy, że lubię książki MM na tyle, żeby stawać w ich obronie przed FANAMI ;) (fanów, którzy o MM mówią tak jak Kinga Dunin, może zapytać ją, czy nazwałaby się fanką MM lub nawet Jeżycjady)."

                Proszę, przeczytaj więc jej wypowiedzi oraz założycielski wpis tego wątku.

                A na ten fragment Twojej wypowiedzi:

                " Niefan nie kupi i nie przeczyta, a już
                > na pewno nie będzie latami dyskutował, ze mu się nie podoba - bo po co? Niefan
                > po prostu znajdzie sobie inne tematy do rozmow."

                ... odpowiem, że niekoniecznie. Jak mówi pewne podwórkowe powiedzonko "różne są zboczenia, a wszystkie przyjemne". Istnieją osoby, które właśnie chętnie przeczytają coś czyjegoś autorstwa (albo posłuchają czyjejś piosenki itp.), żeby móc potem tej osobie dowalić. To im coś psychologicznie załatwia i sprawia przyjemność. I wcale to nie są, moim zdaniem, fani.

                Tak jak napisała Wrzesniowamama, fan również dostrzega słabe punkty, też pewne rzeczy go denerwują, ale sposób w jaki krytykuje jest jakby pomieszany też z miłością. Fan ma do tej osoby, którą kocha czy uwielbia pewną słabość i nie przejdzie mu przez gardło czy przez klawiaturę szydzenie z tej osoby, bo ta osoba jest fanowi bliska jak przyjaciel, jak ktoś drogi. Na pewno ten autentyzm każdy może poczuć i sobie wyobrazić, jeśli sobie przywoła uczucie kochania kogoś czy lubienia w stopniu ponadprzeciętnym.

                I wtedy może sobie odpowiedzieć czy faktycznie jest fanem Małgorzaty Musierowicz, czy może po prostu z biegiem lat stała się ona dla niego bezosobowym obiektem do wyżywania się, do intelektualnej gry w wynajdywanie jej kolejnych śmieszności i "baboli", tematem integrującym z koleżankami na forum (to tłumaczyłoby to przebywanie na forum "latami", a wcale nie musi świadczyć o tym, że jest się fanem). Są różne motywy ludzkich działań.

                Uważam, że to, że ktoś czyta latami kolejne ukazujące się książki jakiegoś pisarza czy pisarki, a potem je wyśmiewa wcale nie czyni z tej osoby fana. Aby być fanem, potrzeba czegoś więcej.

                To tak w zarysie.
                Pozdrawiam
                • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 16:51
                  Ginestro, czytaj ze zrozumieniem i pewna refleksja, zanim innym zarzucisz czytanie bez zrozumienia. To, co pisze Wrześniowamama w tym watku doskonale oddaje jej poglady na to, kto jest fanem. Nie musi napisac w tym celu jednego posta zaczynajacego sie od slow "Oto moja definicja fana".

                  Hm, a to co piszesz o tym, ze fanowi nie przejdzie przez klawiature szydzenie z ulubionej postaci wskazuje nie na bycie prawdziwym fanem, a hm, brak umiejetnosci odrozniania fikcji od rzeczywistosci. Borejkow nie boli, jesli uwazamy, ze w tym czy w tym punkcie nie zachowuja sie jak trzeba. To postaci literackie:)
                  • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 16:59
                    dakota77 napisała:


                    >
                    > Hm, a to co piszesz o tym, ze fanowi nie przejdzie przez klawiature szydzenie z
                    > ulubionej postaci wskazuje nie na bycie prawdziwym fanem, a hm, brak umiejetno
                    > sci odrozniania fikcji od rzeczywistosci. Borejkow nie boli, jesli uwazamy, ze
                    > w tym czy w tym punkcie nie zachowuja sie jak trzeba. To postaci literackie:)

                    Czytaj ze zrozumieniem, proszę. Nigdzie nie napisałam o szydzeniu z fikcyjnych postaci, a pisałam o szydzeniu z pani MM.
                    • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 17:12
                      Napisanie- zgodnie z prawda- ze jej warsztat pisarki sie pogarsza, researchu nigdy nie umiala robic itd. to nie szydzenie.
                      • ginestra Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 18:19
                        dakota77 napisała:

                        > Napisanie- zgodnie z prawda- ze jej warsztat pisarki sie pogarsza, researchu ni
                        > gdy nie umiala robic itd. to nie szydzenie.


                        Nie chcę podawać przykładów szydzenia, natomiast każdy sam będzie wiedział na pewno czy to, co konkretnie on pisze o twórczości pani MM to słowa fana czy nie.

                        Pragnę podkreślić, że główną sprawą jest aspekt nazywania siebie fanem.

                        Moim zdaniem, wiele wypowiedzi na forum ma wydźwięk odmawiania pani MM jakiejkolwiek wartości jako pisarki, ilustratorki, osoby, która coś przeżyła itp. Wydźwięk wielu dyskusji jest taki, że pani MM co się nie weźmie za tworzenie jakiejś postaci, to ją spieprzy. Nie potrafi stworzyć żadnej spójnej postaci, a jak stworzy spójną, to nudną albo niewiarygodną. Ma coraz gorszy warsztat, nie umie pisać, jej powieści pikują w dół, nie umie rysować. Nie zna się na tym co robi, bo co stworzy jakieś realia, to okazuje się, że te realia są do bani. Nie zna się na życiu, bo co nie opisze, to to jest niewiarygodne albo mdłe albo patologiczne.

                        O ile faktycznie w szczegółach można się dopatrzyć takiej czy innej rzeczy, która pisarce nie wyszła, o tyle szokujący dla ludzi może być właśnie ten zmasowany obraz pisarki jako osoby, której nic nie wychodzi. To, że coś tam jej 30 lat temu wyszło, w ocenie "fanów", nie poprawia absolutnie sytuacji, bo tym bardziej służy podkreślaniu jakim teraz jest dnem.

                        Uważam, że to, że "fani" lubią jakieś książki sprzed kilku dekad, może co najwyżej czynić z nich byłych fanów, ale nie fanów AD 2011. Myślę, że warto zastanowić się nad tym obecnym stanem rzeczy.

                        Myślę, że jak ktoś nowy wejdzie na forum i jest to ktoś, kto faktycznie bardzo lubi panią MM i jej twórczość, to może naprawdę poczuć wiele emocji. To tak, jakby spodziewając się, że spotka bratnie dusze lubiące drogą mu osobę wszedł do miejsca, w którym - nie wiadomo dlaczego! - ci piszący niby fani tej osoby właśnie przedstawiają tę drogą mu osobę w jak najgorszym świetle. To budzi wręcz chęć zareagowania i wzięcia tej drogiej osoby w obronę, a także przynajmniej powiedzenia tym ludziom "fanami, to Wy chyba jednak nie jesteście". Uważam, że jest to ludzki i zrozumiały odruch.

                        Moim zdaniem, na forum wkradł się już dawno brak obiektywizmu. Jedni drugim coś sugerują (raczej ciągle to samo) i niewiele osób dostrzega (albo dostrzega, tylko nie wyraża tego), że przecież te ostatnie książki może wcale niekoniecznie pikują w dół. Może mają jakieś pozytywy. Może ten warsztat nie jest wcale taki zły. Może te postaci też nie są takie złe. Może nie można mieć pretensji do pisarki o wszystko i dopuszczać do sytuacji, że co by nie napisała, to będzie źle. Jak Mila jest na Roosevelta 5, to źle, jak Mila wyjechała, to źle. Jakby pani MM uśmierciła Milę, to pewnie też nie dogodzi fankom, bo powiedzą, że poszła na łatwiznę, nie chciało jej się tej postaci dalej tworzyć, jest leniwa, nie umie pisać itp.

                        Myślę, że to, co szokuje nowe osoby wchodzące na forum, to właśnie ta bezwzględność. Tym bardziej, że pani MM nadal żyje, co miesiąc pisze na swojej stronie wiadomości do fanów, a co więcej - nadal pisze książki. I w tych książkach też są pozytywy. Nie jest tak, że już nic nie potrafi i wszystko jest źle (tak uważam). Trzeba pamiętać, że tej osoby, która pisała 20 czy 20 lat temu już nie ma! Jest natomiast konkretna pani MM żyjąca w 2011 roku i pisząca nadal książki.

                        I teraz, jeśli ktoś teraz nazywa się jej fanem (vide: nazwa forum), to to go chyba do czegoś zobowiązuje. Nazwa ta jest komunikatem, że właśnie ta obecna pani MM jest tym ludziom droga, i że dostrzegają oni w tym, co robi pozytywy. Czy tak jest?

                        Nie jest to "Forum fanów MM, jaką była do roku 1990", ale "forum fanów MM (obecnej)".

                        Co więcej, ta osoba nowa, wchodząca na forum, czyta sobie, że jak ktoś wychyli się z tym, że lubi jakieś nielubiane powszechnie postaci albo nowe książki i zaczyna pisać o tych pozytywach, to jego wypowiedzi są często przekręcane i naskakuje się na niego, że niby uważa, że pani MM jest obrończynią świata przed głodem, i że ta osoba chyba wierzy w słodko pierdzące kucyki jedzące tęcze albo wprost słyszy taka osoba: "poczytaj sobie raczej wątki na forum i zobaczysz, że my tu uważamy Borejków za patologię i jak chcesz sobie porozmawiać o ciepłej rodzinie, to nie z nami". Nie dziwne więc, że to tej nowej czytającej fance wygląda jak jakiś terror: na "forum fanów" jak odezwie się ktoś, kto jest fanem, bo lubi te książki, to zostaje zaraz zjechany i dostaje przykaz, że pewne tematy są tabu. Nie dziwię się, że ta nowa osoba chce powiedzieć tym ludziom co o tym myśli.

                        Tak więc, to "wyszydzanie" to ja bym napisała, że jest to takie odmawianie obecnej pani MM czegokolwiek pozytywnego. A także nie przebieranie w słowach, niejednokrotnie pisanie o niej w sposób bardzo cyniczny i nieprzyjemny - tak jakby nie powiedziało się o żadnej koleżance, o żadnej żywej osobie (a tym bardziej o osobie kochanej, podziwianej). To już nie jest krytykowanie twórczości chyba.

                        I teraz, myślę, że ta nazwa "Fani MM" jest bardzo wąska i bardzo jednoznaczna. I albo trzeba zachowywać się spójnie z tą nazwą albo tę nazwę zmienić, rozszerzyć jej zakres itp. W przeciwnym razie od czasu do czasu ktoś się pojawi na forum i zwróci uwagę na to, że nie jest to forum fanów. I do tej osoby nie należy mieć absolutnie żadnych pretensji, bo ona nazywa po prostu to, co widzi, nazywa prawdę.
                    • staua Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 17:19
                      Alez nikt z niej nie szydzi... Krytyka dotyczy wylacznie zawodu, ktory uprawia, czyli ma bezposredni zwiazek z ksiazkami.
                      Szydzeniem byloby pisanie, ze np. ma odstajace uszy albo brudne nogi, albo zle wybrala sobie meza, bo nam sie on nie podoba (od razu mowie, ze to sa przyklady nie zwiazane z moim stosunkiem do osoby MM).
                      • dakota77 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 17:22
                        Otoz to.
          • kanga_roo Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 12:58
            wrzesniowamama07 napisała:

            zastanawiam się też, jak można być fanem Jeżycjady, i kwestionować jej "serce" - czyli model rodziny Borejków.

            chciałam powiedzieć, że do wspomnianego przez Ciebie Opium rodzina B nie była żadnym sercem ni modelem, i może dlatego była jakby strawniejsza. a i potem przewinęło się parę ciekawych (ciekawszych) rodzin nad którymi autorka tak się nie znęca z użyciem wybielacza, jak nad B.

            rodzina B, na obecnym etapie, przypomina efekt niewprawnej pracy chirurga plastycznego - każda operacja miała sprawić, że będzie piękniej, a efekt finalny jest dość koszmarny. nawet po nałożeniu grubej warstwy makijażu :-P
            • wrzesniowamama07 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 14:33
              eee no chyba jednak nie... KK i IS to wszak są przed OwR, i widać już focus na Borejków

              No, chyba że za kanoniczną Jeżycjadę uznamy tylko SK i Kłamczuchę. Kto da mniej?

              • paszczakowna1 Re: Porozmawiajmy o znaczeniu słowa "FAN"... 21.07.11, 16:34
                > eee no chyba jednak nie... KK i IS to wszak są przed OwR, i widać już focus na
                > Borejków

                Akurat taki sam focus na Borejków, co przedtem na Żaków.
    • slotna Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 15:04
      Zajrzalam do tego watku i sie wciagnelam, ale potem przyszla refleksja: tytul watku wprowadza w blad! Mowi on bowiem, ze pani MM ma jakis klopot z fanami, podczas gdy z tresci wynika, ze wrzesniowamama07 ma klopot z forum Fani Malgorzaty Musierowicz. Uwazam, ze niezaleznie od tego, czy ma sie ochote pisac w tym watku czy nie, nalezy zadac sobie pytanie "czy na pewno jest to watek o klopotach pani MM z fanami?" - byc moze takie bylo pierwotne zalozenie tego watku, ale rzeczywistosc go zweryfikowala i dzis, jak to widze, tytul zupelnie nie oddaje tresci. Sadze, ze nalezaloby zmienic tytul watku, albo zalozyc nowy pod adekwatnym tytulem.
      • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 15:09
        hehe, dobre ;)

        zgoda - mam problem z tym, że forum tak się nazywa jak się nazywa. Ale moja wypowiedź w poście otwierającym dyskusję dotyczyła tego, że MM ma kłopot z fanami, li i jedynie. Dyskusja nie jest off topic, bo kłopoty mają to do siebie, że się mnożą ;)))
        • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 15:17
          Cytat
          MM ma kłopot z fanami, li i jedynie


          Yyy, czy pani MM gdzieś wyraża przekonanie, że ma kłopot z fanami? :)

          To, że ktoś mnie skrytykuje, nie oznacza, że automatycznie mam z nim kłopot. To ewentualnie on ma kłopot ze mną ;)
          • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 16:56
            mama_kotula napisała:

            > Cytat
            > MM ma kłopot z fanami, li i jedynie
            >

            >
            > Yyy, czy pani MM gdzieś wyraża przekonanie, że ma kłopot z fanami? :)
            >

            Tytuł wątku sugeruje tyle, że istnieje jakiś "kłopot MM z fanami" - jako zjawisko, jako zagadnienie. To, czy pani MM sama czuje, że ma jakiś kłopot jest tu nieistotne.

            Patrząc z boku ja widzę, że istnieje "kłopot MM z fanami", ponieważ do bycia jej "fanem" przyznaje się wielu ludzi, niemniej ci fani różnią się między sobą wręcz skrajnie. Ta skrajność na logikę wyklucza nazywanie ich tą samą nazwą. Jest to kłopot.

            Bardziej z bliska: jedni spośród tych, którzy nazywają się fanami piszą na jej stronie i to wcale nie w sposób lukrowany, ale po ludzku, jak do przyjaciela; mają potrzebę kontaktu z nią, wysyłania jej zdjęć, pisania do niej listów, dzielenia się tym, co ich spotkało, chwalenia się nowonarodzonymi oraz starszymi dziećmi, grania z nią w zagadki literackie itp. Lubią też dyskutować o jej książkach, a jeśli widzą błędy (a widzą), to albo pytają ją o jakieś sprawy niejasne albo pogadają między sobą czy ze znajomymi w realu o tych błędach, jednakże nie będą na pewno nie będą o niej mówić lub pisać pogardliwie i nie przekroczą pewnych granic.

            Druga grupa też nazywa się fanami, jednakże nie ma oporów przed pisaniem o niej w sposób bardzo uwłaczający oraz taki, że trudno uwierzyć, że ją w ogóle lubią.

            Na pewno są też i jeszcze inne grupy.

            Kłopot polega na tym, że nie wiadomo kto jest fanem MM, a kto nie jest, a tylko udaje fana albo kto jest byłym fanem oraz jaka jest definicja fana MM i tak dalej.
            • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 17:11
              ginestra napisała:


              > Tytuł wątku sugeruje tyle, że istnieje jakiś "kłopot MM z fanami" - jako zjawis
              > ko, jako zagadnienie. To, czy pani MM sama czuje, że ma jakiś kłopot jest tu nieistotne.

              Jak to nieistotne? Jesli MM nic na temat sprawiajacych jej fanow/niefanow nie mowi, to o jakim niby zjawisku tu mowa?
            • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 17:17
              Cytat
              Tytuł wątku sugeruje tyle, że istnieje jakiś "kłopot MM z fanami" - jako zjawisko, jako zagadnienie. To, czy pani MM sama czuje, że ma jakiś kłopot jest tu nieistotne.



              Oczywiście, że jest istotne - bo tytuł wątku jak w mordę strzelił wskazuje, że pani Małgorzata ma kłopot z fanami.
              Szyk zdania, Ginestro, szyk zdania. Kłopot Kasi z dzieckiem oznacza, że Kasia ma kłopot z dzieckiem. Kłopot z dzieckiem Kasi oznacza, że z dzieckiem Kasi jest kłopot (ale niekoniecznie Kasia ma ten kłopot). Zrozumiałe, czy mam wyjaśniać dalej?

              No więc pytanie: kto ma ten kłopot i z czym? Pani MM ma kłopot z fanami, czy Ginestra i Wrześniowa mają kłopot z z tymi, co się nazywają fanami, a one uważają, że fani to coś innego?
              • monikate Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 18:16
                Z całym szacunkiem, ale oby tylko takie zmartwienia były!
                Poza tym, owszem, gość jest wszędzie na innych prawach, niż gospodarz, ale czy ładnie odstraszać gości taką, no, nieprzyjaznością i groźną miną? :) W drugą stronę to też działa.
                • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 18:56
                  > ale czy
                  > ładnie odstraszać gości taką, no, nieprzyjaznością i groźną miną? :) W drugą st
                  > ronę to też działa.

                  Tylko warto jeszcze sprawdzić, w którym momencie się ta nieprzyjazność pojawia. Bo wydaje mi się, że akurat z wrześniowąmamą rozmawiało się dość długo w dość normalnym tonie, aż nagle pojawiły się jakieś roszczenia i zarzuty, że fani nie dość fanowaci.

                  Przecież to jest forum, na którym spotykają się osoby lubiące rozbierać na części książki Musierowicz. A tu nagle wpadają dwie koleżanki i pouczają, że to nieładnie rozbierać na części i zaglądać do portfela.

                  No i może być, że one wierzą, że nieładnie, ale co z tego? Przecież forów o Musierowicz jest pełno. Jedno z nich może sobie być analizatorsko-czepialskie, innym fankom od tego nic nie ubędzie. A nawet mogą w portalu Gazeta.pl założyć kontr-forum i zrzeszyć osoby pragnące forum o innej formule.

                  Czego natomiast w żaden sposób NIE mogą, to zmienić preferencji i postaw uczestniczek tego forum.



              • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 18:21
                mama_kotula napisała:

                > Cytat
                > Tytuł wątku sugeruje tyle, że istnieje jakiś "kłopot MM z fanami" - jako zjawis
                > ko, jako zagadnienie. To, czy pani MM sama czuje, że ma jakiś kłopot jest tu ni
                > eistotne.
                >
                >

                >
                > Oczywiście, że jest istotne - bo tytuł wątku jak w mordę strzelił wskazuje, że
                > pani Małgorzata ma kłopot z fanami.
                > Szyk zdania, Ginestro, szyk zdania. Kłopot Kasi z dzieckiem oznacza, że Kasia m
                > a kłopot z dzieckiem. Kłopot z dzieckiem Kasi oznacza, że z dzieckiem Kasi jest
                > kłopot (ale niekoniecznie Kasia ma ten kłopot). Zrozumiałe, czy mam wyjaśniać
                > dalej?
                >
                > No więc pytanie: kto ma ten kłopot i z czym? Pani MM ma kłopot z fanami, czy Gi
                > nestra i Wrześniowa mają kłopot z z tymi, co się nazywają fanami, a one uważają
                > , że fani to coś innego?
                >

                Myślę, że wiadomo o co chodziło założycielce wątku: nie o kłopot, który pani MM ma z fanami, tylko o kłopot, który związany jest z forum fanów MM.
                • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 18:28
                  Ale nie wynika to ze sposobu, w jaki sformulowany zostal tytul watku.
                • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 20:01
                  Cytat
                  Myślę, że wiadomo o co chodziło założycielce wątku: nie o kłopot, który pani MM ma z fanami, tylko o kłopot, który związany jest z forum fanów MM.


                  Nie, nie wiadomo. Ponieważ nie istnieje kłopot sam w sobie jako zjawisko oderwane od posiadacza tegoż kłopotu. Jeśli kłopot rozumiemy wg definicji słownikowej jako (podaję za sjp.pwn.pl) "skomplikowana lub przykra sytuacja, wymagająca jakiegoś działania", pytanie brzmi:
                  - dla kogo sytuacja jest przykra
                  - dla kogo sytuacja jest skomplikowana
                  - kto ma działać i w jakim celu

                  No więc pytanie pozostaje aktualne: kto ma problem z określeniem pojęcia "fan" na tymże forum i dla kogo jest to kłopot. Oraz, jakie są przesłanki ku temu, aby zadziałać.
              • the_dzidka Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 19:58
                > Szyk zdania, Ginestro, szyk zdania. Kłopot Kasi z dzieckiem oznacza, że Kasia m
                > a kłopot z dzieckiem.

                Albo że Kasia z dzieckiem ma jakiś kłopot ;)
                • kanga_roo Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 21:19
                  chciałam tylko napisać, że urocze te rozwazania na temat szyku zdań. jak to było? "zjadłby ją jednym kłapnięciem, jak wilk Czerwonego Kapturka". no wypisz wymaluj, wy stare wyjadaczki :-DDD
        • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 10:54
          wrzesniowamama07 napisała:Ale moja wyp
          > owiedź w poście otwierającym dyskusję dotyczyła tego, że MM ma kłopot z fanami,
          > li i jedynie.

          A skad wiesz, z czym MM ma klopot i czemu w ogole obchodzi ja nazwa forum? To TY masz z tym forum problem i to ty zalozylas ten debilny temat.
          Znaczy to wiec, ze albo masz ciezka megalomanie, albo MM siedzi obok ciebie i podpowiada, co masz pisac, albo sama jestes MM czy ktoras z jej corek. Swietnie ci wyszla ta proba kontrolowania internetu pelnego doroslych ludzi, zeby MM sie cieszyla.
          • the_dzidka Wiecie co 22.07.11, 11:01
            Dawno nie widziałam wątku tak niesamowicie i zabawnie o niczym. Naprawdę podziwiam, że wam się chce.
            • mama_kotula Re: Wiecie co 22.07.11, 11:12
              Jak to o niczym? Profanko ty. Jak to o NICZYM??!! to jest o bardzo poważnej sprawie frapującej nas wszystkich i o bardzo ważkiej kwestii KŁOPOTU.
    • wrzesniowamama07 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 21:09
      Szyk zdania jest jak najbardziej prawidłowy i wyjaśniam go w pierwszym poście tego wątku. MM ma kłopot z fanami, czy też - z byłymi fanami, ze znawcami Jeżycjady, którzy czytają książki siłą rozpędu i się żołądkują. Bo MM pisze książki (w domyśle) dla młodszej młodzieży - od razu zastrzegam, że może czyni to nieudolnie, ale taki jest target neoJeżycjady, taki był target Jeżycjady wtedy, gdy powstawała. Do dziewczynek, które nie mają bladego pojęcia (luźny przykład), że niemowlak powinien być karmiony łyżeczką (zupa), a dziurka w butli kaszkowej nie powinna być za duża. Dla przeciętnego dziewczęcia w wieku lat 12-13 to są didaskalia. One się o to nie przyczepią. Nie ma dla nich znaczenia, czy Frycek z USA mógł przywieźć tysiąc dolców, czy pięć tysięcy - bo to szczegół fabuły. Nie ma znaczenia, czy Patrycja może na płachetku konie hodować i bogaci się na pasiece i porzeczkach.

      Ja np. jak czytałam Kłamczuchę pierwszy raz, to skupiłam się na głównym nurcie historii, i wątek Frani Wyrobek bawił mnie do łez, a jak przeczytałam to jako rycząca trzydziestka, to wydał mi się mało realistyczny. Jak czytałam Pulpecję po raz pierwszy (nastolatką już nie byłam), czułam to co ona. Teraz wyławiam z Pulpecji różne niuanse, które mi wcześniej były obojętne, choćby awanturę Idy z Gabrysią.

      I na tym polega kłopot MM z fanami, o którym pisałam w pierwszej wypowiedzi.

      A o zupełnie innym kłopocie - niech będzie, że moim, czyli o fanach co to MM nie cierpią - zaczęłam pisać, jak już trochę bardziej rozpoznałam wątki na forum. Przy okazji lektury, pobieżnej, zorientowałam się o co chodzi byłej moderatorce z tym lotniskiem, zabawne, nieprawdaż ;)

      • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 21:37
        Wrześniowa, ale "kłopot z fanami" byłby, jakby ci fani w jakikolwiek sposób wpływali na to, co pisze pani MM - choćby bojkotując kolejne książki - co powodowałoby konieczność podjęcia przez autorkę działań naprawczych. Realnie, problem "z fanami" dla pani Musierowicz nie istnieje.

        Bo jakie znaczenie ma to, że się 300 osób przyczepi i stworzy wątek na 1000 postów w temacie "wpadki", że rozłoży na części pierwsze osobowość postaci, że wytknie 256 nieprawdopodobnych sytuacji i wskaże, że rozłożysta paproć, pod którą nocowały dziewczynki, ma w rzeczywistości parę centymetrów?
        Absolutnie ŻADNE. Nie ma to dla pani MM ŻADNEGO znaczenia, bo książki powstają nadal, nadal są kiepskie, ale - nadal są zgodne z wizją autorki i autorka ma w głębokim poważaniu to, co wypisują na jakimś tam forum jakieś tam (wybieram losowo) Anutek, Verdana, Dakota i Slotna. Pani Musierowicz ma grono wielbicielek na swojej stronie, wielbicielek, które są zachwycone jej twórczością - i to jej wystarczy, nieprawdaż.

        Nadal nie wiem, gdzie tu jest kłopot dla AUTORKI. Kłopot mam wtedy, kiedy uznaję, że jest coś dla mnie kłopotem. To, co obiektywnie jest kłopotliwe, subiektywnie mogę po prostu zlać. Prawda?
    • anutek115 Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 22:37
      Jako niefan, w dodatku ostatnio silnie słabujący (na ciele, ale kto wie? moze i na umysł padlo?) miałam sie nie odzywać, ale granice mojej cierpliwosci zostały jednak mocno nadszarpniete (gratuluję, sporo do tego trzeba wysilku!), więc sie odezwę. Gdyz dławienie emocji mi szkodzi, a ja cenię wlasne zdrowie.

      "Przy okazji lektury, pobieżnej, zorientowałam się o co chodzi byłej moderatorce z tym lotniskiem, zabawne, nieprawdaż ;) ".

      Wrześniowamamo, zapomnialas wytłuscić "byłej moderatorce", przez co wypowiedź twoja traci na sile wyrazu. Ach, jakąż uroczą musisz być osobą! Jaka sympatyczną! I jaką dowcipną, nieprawda! Ileż lekkosci umysłu wymaga to nieustanne podkreślanie "byłosci" moderatorki (której nick nie przejdzie ci przez klawiaturę, wszyscy tutaj to rozumiemy), jakiz to subtelny sposób, by dać nam do zrozumienia, ze wiesz, kto jest kim na forum i udowodnić, że je czytasz od dawna. Aż dziw, że z jakiegoś powodu nie wywolujesz tu dzikiego entuzjazmu i wszyscy nie chcą cię witać z otwartymi ramionami. Spisek i klika, ani chybi.

      "Czytaj ze zrozumieniem, proszę."

      "Verdano,
      nie wiem do jakiej "definicji fana" odwołujesz się w tej wypowiedzi. Chyba nikt takiej definicji nie podał. :-/
      Polecam czytanie ze zrozumieniem."

      "Jottko, chyba nie zrozumiałaś."

      "Lezbobimbo,
      chyba Ty też nie przeczytałaś posta Wrzesniowejmamy ze zrozumieniem. "

      "Dakoto, chyba nie zrozumiałaś posta Wrzesniowejmamy."

      ... i to wszystko (chyba, że coś przeoczyłam, co zważywszy porę i konieczność przedzierania sie przez posty Ginestry ze zrozumieniem nie jest wykluczone) z jednego wątku. A jakbym tak siłę miala przejrzec kilka, hej, któż by sie okazał wolny od upomnienia naszego Wzorca Doskonałości?

      A teraz serio:
      Ginestro,

      Bardzo proszę, bys przeczytala mój wpis ze zrozumieniem.

      Juz cię o to proszono i zwracano ci na to uwagę, ale oczywiscie zignorowałaś tę wypowiedź, jak wszystko, co jest dla ciebie niewygodne. Tym niemniej powtórzę ją, może dotrze. Twoje sugestie, że piszące tu osoby nie potrafią czytać ze zrozumieniem sa obraźliwe i nacechowane pychą. Ani ty, ani brani przez ciebie samozwanczo w obronę wszyscy, których poglądy ci odpowiadają, nie wypowiadacie się w wyjatkowy sposób ani nie posiedliście wiedzy tajemnej, do której kod trzeba znaleźć i go złamać, by zrozumieć wypowiedź. Jeśli zaś twoje zrozumieć jest trudno, to nie z powodu twojej szczególnej erudycji, tylko z wielu przyczyn, które ci tu nieraz wyluszczano, co konsekwentnie ignorowałaś za jedyną odpowiedź mając "Uważam, że piszę jasno". Na tym forum nie pisują, by się odwołać do twojej wypowiedzi, dzieci z klas 1-3. Na tym forum pisują osoby dorosłe i wykształcone, socjolożki, dziennikarki, tłumaczki literatury, redaktorki, osoby pracujące ze slowem na codzień, poloniści i lingwiści, w pełnym zakresie wykształcenia, od magistrów do profesorów. Sugerowanie, że nie rozumieją tekstów, na które odpowiadają świadczy o gigantycznej pysze i/albo głupocie.

      A co myślę o sugerowaniu przez ciebie niektórym osobom (których nicków nie wymienię, bo może sobie tego nie życzą), by czytały ze zrozumieniem moge ci na priv napisać, bo na forum otwarte to sie nie nadaje.

      Na twoim miejscu zajęłabym się, serio, raczej pracą nad przejrzystością twoich wypowiedzi.

      (Tak! Wytłuścilam slowo "twój"! Ale nie możesz miec o to pretensji, wszak wytłuszczanie - zbędne - różnych słów przez twoją nową koleżankę przyjęłaś ze zrozumieniem. Przeciez nie dlatego, że wytłuszczała coś, by dopiec osobie, której ty też nie lubisz. To byłoby takie malostkowe).

      Oczywiscie pozdrawiam.
      • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 21.07.11, 23:25
        anutek115 napisała:

        >
        > Juz cię o to proszono i zwracano ci na to uwagę, ale oczywiscie zignorowałaś tę
        > wypowiedź, jak wszystko, co jest dla ciebie niewygodne.

        ??????


        Tym niemniej powtórzę
        > ją, może dotrze.

        Super, jaki brak pychy przebija. :))))


        Twoje sugestie, że piszące tu osoby nie potrafią czytać ze zro
        > zumieniem sa obraźliwe i nacechowane pychą.

        NIC takiego nie sugerowałam. (Czytaj ze zrozumieniem, proszę). Sugerowałam właśnie, że potrafią, i że gdyby może przeczytały raz jeszcze, to by zrozumiały te wypowiedzi, których sens przekręciły. Jest to fakt, że przekręciły. Zakładałam, że przekręciły nie ze złej woli.


        Ani ty, ani brani przez ciebie samo
        > zwanczo w obronę wszyscy, których poglądy ci odpowiadają, nie wypowiadacie się
        > w wyjatkowy sposób ani nie posiedliście wiedzy tajemnej, do której kod trzeba z
        > naleźć i go złamać, by zrozumieć wypowiedź.

        Nic takiego nie sugeruję, wręcz przeciwnie.


        Sugerowanie, że nie rozumieją tekstów, na które odpowi
        > adają świadczy o gigantycznej pysze i/albo głupocie.

        No cóż, ja stwierdziłam jedynie fakt, że nie zrozumiały i poprosiłam o przeczytanie raz jeszcze. Uważam, że na pewno nie świadczy to gigantycznej pysze albo głupocie. Jeśli dla Ciebie świadczy o tym, to może mierzysz swoją miarką? Nie mam zamiaru w to wnikać.

        Niech każdy sobie sam pomyśli o czym świadczy prośba o to, aby ktoś raz jeszcze przeczytał wypowiedź, której najwyraźniej nie zrozumiał, bo przekręca jej sens.


        >
        > A co myślę o sugerowaniu przez ciebie niektórym osobom (których nicków nie wymi
        > enię, bo może sobie tego nie życzą), by czytały ze zrozumieniem moge ci na priv
        > napisać, bo na forum otwarte to sie nie nadaje.

        Nie wiem o co Ci chodzi, kompletnie. Wszystko napisałam na forum i ich nicki są wymienione. :) Nie mam ochoty pisać z Tobą na privie. W ogóle nie wiem o co Ci chodzi i dlaczego się mnie czepiasz, serio.

        >
        > Na twoim miejscu zajęłabym się, serio, raczej pracą nad przejrzystością twoi
        > ch
        wypowiedzi.

        To się zajmij, ale na swoim miejscu i przejrzystością swoich wypowiedzi.
        Moje są OK.


        >
        > (Tak! Wytłuścilam slowo "twój"! Ale nie możesz miec o to pretensji, wszak wytłu
        > szczanie - zbędne - różnych słów przez twoją nową koleżankę przyjęłaś ze zrozum
        > ieniem. Przeciez nie dlatego, że wytłuszczała coś, by dopiec osobie, której ty
        > też nie lubisz. To byłoby takie malostkowe).

        Tu też nie wiem o co Ci chodzi. Wytłuszczam słowa, które uważam za istotne. Do tego służą te opcje. Jeśli sama wytłuszczasz słowo "ty" z małej litery, żeby każdy zobaczył jak mną pogardzasz, to to świadczy tylko o Tobie.

        >
        > Oczywiscie pozdrawiam.
        >

        Ja też życzę zdrowia.
        • ding_yun Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 05:49
          Jeszcze trzy slowa w temacie, choc zaczyna sie powoli rozmywac.

          Nie da sie ukryc, ze naszemu forum jest dosyc daleko do tego, co potocznie okresla sie mianem fanklubu danej osoby. To, co tu robimy z cala pewnoscia swiadczy o naszej znajomosci Jezycjady i o wielkim zainteresowaniu ksiazkami MM. Jednak skupiamy sie glownie na czyms, co mozna nazwac analiza krytyczna. Jestesmy znawcami, krytykami, w pewnym sensie mozna by powiedziec, ze badaczami (amatorskimi) tworczosci Malgorzaty Musierowicz. Jednak nie jestesmy (i odkad ja pamietam, czyli od prawie 4 lat) nigdy nie bylismy jej fanklubem. Niewiele jest u nas informacji o samej MM, o historii jej zycia zawodowego czy o zyciu prywatnym. Nie organizujemy spotkan z autorka, nie wymieniamy sie wrazeniami z osobistych z nia spotkan, nie pozostajemy z nia w kontakcie. Innymi slowy nie podejmujemy wielu dzialan z ktorych zazwyczaj znane sa fankluby. Interesujemy sie przede wszystkim analiza jej tworczosci, a takze offtopicami czesto bedacymi pochodnymi tej wlasnie analizy. Mnie taka formula odpowiada, moze dlatego, ze nigdy nie mialam potrzeby nalezenia do jakiegokolwiek fanklubu. Bardziej niz to cenie sobie burzliwe dyskusje na temat owocow czyjejs pracy, a jesli chce utrzymywac z autorka kontakt osobisty, moge to robic sama.

          Nad nazwa forum nigdy sie specjalnie nie zastanawialam i akurat ta kwestia nie wydawala mi sie szczegolnie wazna, choc rzeczywiscie sugeruje ona, ze ma sie do czynienia z fanklubem, podczas gdy w rzeczywistosci jest to bardziej literacki klub dyskusyjny. Moim zdaniem wazne jest, zeby jednak nie mieszac tych dwoch formul. Mam wrazenie (choc moze zle czytam miedzy wierszami), ze osobom postulujacym zmiane nazwy chodzi tak naprawde o to, zebysmy sie zachowywali jak na fanow przystalo, czyli zlagodzili nieco ostrosc niektorych sadow. Ja akurat, choc czasem sie nieziemsko czepiam, naleze do grupy umiarkowanych krytykow, a przy tym nadal czytuje regularnie Jezycjade i chcialabym poznac MM osobiscie. Jednak nie wydaje mi sie, ze mozna komukolwiek narzucic bycie bardziej fanem, a mniej krytykiem. W ramach tego forum funkcjonuja krytycy: czasem nieuczciwi, czasem czepliwi, czasem dajacy sie poniesc fantazji i emocjom. I tak chyba musi pozostac. Sa inne miejsca w sieci, gdzie mozna byc w pelnym tego slowa znaczenia fanem MM, a jesli nie, to nie ma przeszkod, zeby takie miejsce stworzyc.

          Ogolnie uwazam, ze postulat zmiany nazwy forum nie jest pozbawiony zupelnie sensu, choc nie jest to tez kwestia najwazniejsza. Szczerze mowiac mnie bardziej zalezy na tym, zeby forum nie zamienialo sie w miejsce prywatnych potyczek i pogaduszek i pozostalo otwarte nie tylko z nazwy, ale rowniez praktycznie. Co do nazwy decyzja zostala podjeta i ja nie bede gardlowac w tej sprawie. Moze kiedys.
          • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 07:31
            Barzo dobrze ujete, ding_yun. Postrzegam to forum dokladnie tak samo. I nie sadze, zeby starzy uzytkownicy mieli ochote zmieniac jego formule tylko dlatego, ze najnowyszm uzytkownikom ona nie pasuje. Jak juz pisalismy tu wielokrotnie, sa inne fora, takie calkiem fanowskie. Po co sie meczyc tutaj, skoro jest tak zle?
            • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 08:06
              Ding-yun,

              fanklub, to coś kompletnie innego, niż "forum fanów".

              Fanklub czym innym się zajmuje i w inny sposób działa, niż forum dyskusyjne. To forum jest forum dyskusyjnym, a nie fanklubem. Nikt nie oczekuje od niego, a przynajmniej nie oczekuję ja, ani Wrześniowamama (jak można przeczytać wyraźnie w jej wypowiedziach), aby nasze forum zmienić w fanklub.

              Chodzi po prostu o to, że jeśli to forum dyskusyjne, służące do wymiany zdań na dany temat, w konkretnej formule (pisanie postów, cytowanie czyichś postów, otwieranie nowych wątków, netykieta itp.) nazywa się "Fani Małgorzaty Musierowicz", to może warto zastanowić się czy ta nazwa nie wprowadza w błąd ludzi surfujących po Internecie.

              W tej nazwie są 3 słowa, a tak naprawdę dwa: "Fani" i "Małgorzata Musierowicz". Słowo "Małgorzata Musierowicz" wiadomo co denotuje. Jest to imię i nazwisko konkretnej osoby. Słowo "Fani" też coś denotuje - "osoby, które lubią".

              Jeśli chodzi o mnie (a, jak rozumiem, także inne osoby podnoszące ten temat), pomysł, aby kogokolwiek "zmusić" do lubienia pani Musierowicz uważam za absurdalny i w ogóle nie mam najmniejszego zamiaru, aby na siłę zmieniać osób piszących w fanów, jeśli fanami nie czują się albo po prostu nie są.

              Nie są fanami, nie przepadają za panią Musierowicz i trudno. Ich prawo. Natomiast kwestia tego, że nazwa jest myląca pozostaje bez zmian.

              Można by tę nazwę rozszerzyć na: "Forum dyskusyjne na temat Małgorzaty Musierowicz", "Fani i Niefani Małgorzaty Musierowicz". Zaręczam, że wtedy już nikt nie zostanie wprowadzony w błąd i nie powtórzy się sytuacja, że ktoś nowy zacznie pytać o co chodzi i komunikować, że "fanami Musierowicz to nie jesteście, dlaczego zatem funkcjonujecie pod tą nazwą".

              Dopóki nazwa wprowadza ludzi w błąd, dopóty będą takie osoby z sieci wpadać i dziwić się i uważam, że reakcja obrażania się na nich jest nieuzasadniona, a te wszystkie teksty typu "to po co tu piszesz, jak Ci się forum nie podoba, idź sobie gdzie indziej", "co to za gość, który krytykuje gospodarza" albo "zacznij z nami pisać zanim będziesz krytykować" są kompletnie nie na miejscu. Taka osoba została wprowadzona w błąd i to jej należą się przeprosiny, a nie okazywanie fochów i zdziwienie. Ta osoba, nawet jeśli nie chce pisać z "fanami - uzurpatorami", to ma prawo, jak najbardziej, napisać im "po co oszukujecie ludzi tą nazwą".

              A więc, żeby było jasne, ja nie nalegam na zmianę nazwy, tylko jeżeli forum decyduje się jej nie zmieniać, niech zrozumie konsekwencje tego dawanego ludziom błędnego przekazu i potrafi je przyjąć. Niech nie ma pretensji do ludzi, którzy wchodzą na forum i wskazują na to, że nazwa nie odpowiada postawie większości piszących.

              Jest jeszcze drugi aspekt: nazwa nazwą, ale pozostaje pytanie czy na forum, które nazywa się "Fani Małgorzaty Musierowicz" można pisać o cieple rodzinnym Borejków, o tym, że lubi się bohaterów, których nie lubią "niefani", o Neojeżycjadzie jako o fajnych książkach, bez obawy, że zostanie się wyśmianym i zaatakowanym? Doświadczenie i obserwacja pokazuje, że nie. A przecież pisanie w superlatywach o pani Musierowicz i jej książkach na forum "Fani MM" nie powinno skończyć się dla kogoś przykrościami. Czy tak?

              Moim zdaniem, jeśli nazwa jest taka, jaka jest, to po prostu pozostaje kilka tych otwartych, niezałatwionych kwestii.

              Nikt nie chce zmienić forum w fanklub, ani przedzierzgnąć niefanów w fanów, tylko po prostu pytanie czy ta nazwa jest OK w obecnym stanie rzeczy i czy nic nie komplikuje i czy ewentualnie nie trzeba czegoś z tym zrobić czeka cały czas na odpowiedź.

              Uważam, że przykrości ludzi, którzy wchodzą na forum fanów i są wprowadzani w błąd, a jak się odezwą, żeby sprostować, to dostają zjebkę, też mają swoją cenę i powinno się zrobić wszystko, aby do takich sytuacji nie dopuszczać. Po co w tym i tak trudnym życiu jeszcze generować dodatkowe przykre sytuacje dla ludzi, skoro można jedną zmianą spowodować, że nie będą już miały miejsca i im tego oszczędzić (oraz sobie).
              • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 08:16
                ginestra napisała:

                > Dopóki nazwa wprowadza ludzi w błąd, dopóty będą takie osoby z sieci wpadać i d
                > ziwić się i uważam, że reakcja obrażania się na nich jest nieuzasadniona, a te
                > wszystkie teksty typu "to po co tu piszesz, jak Ci się forum nie podoba, idź so
                > bie gdzie indziej", "co to za gość, który krytykuje gospodarza" albo "zacznij z
                > nami pisać zanim będziesz krytykować" są kompletnie nie na miejscu. Taka osoba
                > została wprowadzona w błąd i to jej należą się przeprosiny, a nie okazywanie f
                > ochów i zdziwienie.

                Kpisz sobie z nas chyba.
                • zla.m Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:02
                  >
                  > Kpisz sobie z nas chyba.
                  >

                  Dakoto, Ginestra wszystkich kocha i pozdrawia, i z nikogo sobie nie kpi. Czytaj ze zrozumieniem :P
              • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:52
                Cytat
                Chodzi po prostu o to, że jeśli to forum dyskusyjne, służące do wymiany zdań na
                > dany temat, w konkretnej formule (pisanie postów, cytowanie czyichś postów, ot
                > wieranie nowych wątków, netykieta itp.) nazywa się "Fani Małgorzaty Musierowicz
                > ", to może warto zastanowić się czy ta nazwa nie wprowadza w błąd ludzi surfują
                > cych po Internecie.





                We wstępie, pod nazwą forum jest dość jasno wyjaśnione, na czym polega idea forum.

                Jak komuś, kto przychodzi na forum, nie chce się przeczytać tego, co jest napisane we wstępie do forum, to sorry, ale to już jego problem. A nie mój. I nie widzę powodu, dla którego ja czy ktokolwiek inny miałby za to przepraszać nowe, rzekomo "wprowadzone w błąd" osoby, za to, że tym osobom nie chciało się podjąć odrobiny wysiłku.

                Oraz jak przychodzę do kogoś i widzę wywieszkę "proszę, zdejmij buty", to ściągam, niezależnie od tego, co sądzę o ściąganiu butów przez gości. A nie robię mu na złość, celowo włażąc w zabłoconych kaloszach do salonu, BO TAK. A jeśli już wchodzę w tych kaloszach, pomimo prośby gospodarza o nierobienie tego, to nastawiam się na to, że gospodarz nie będzie dla mnie tak miły, jakbym tego chciała - bo ja nie szanuję jego prośby. (to dodatkowo w temacie wpadania zza krzaka i rozpoczynania od krytyki).
              • ding_yun Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 12:29
                ginestra napisała:

                > Można by tę nazwę rozszerzyć na: "Forum dyskusyjne na temat Małgorzaty Musierow
                > icz", "Fani i Niefani Małgorzaty Musierowicz". Zaręczam, że wtedy już nikt nie
                > zostanie wprowadzony w błąd i nie powtórzy się sytuacja, że ktoś nowy zacznie p
                > ytać o co chodzi i komunikować, że "fanami Musierowicz to nie jesteście, dlacze
                > go zatem funkcjonujecie pod tą nazwą".
                >
                > Dopóki nazwa wprowadza ludzi w błąd, dopóty będą takie osoby z sieci wpadać i d
                > ziwić się i uważam, że reakcja obrażania się na nich jest nieuzasadniona, a te
                > wszystkie teksty typu "to po co tu piszesz, jak Ci się forum nie podoba, idź so
                > bie gdzie indziej", "co to za gość, który krytykuje gospodarza" albo "zacznij z
                > nami pisać zanim będziesz krytykować" są kompletnie nie na miejscu. Taka osoba
                > została wprowadzona w błąd i to jej należą się przeprosiny, a nie okazywanie f
                > ochów i zdziwienie. Ta osoba, nawet jeśli nie chce pisać z "fanami - uzurpatora
                > mi", to ma prawo, jak najbardziej, napisać im "po co oszukujecie ludzi tą nazwą
                > ".
                >

                Jakkolwiek rozumiem i popieram wszystkie argumenty dotyczące tego, dlaczego zmiana nazwy byłaby dobrym rozwiązaniem, ta część Twojej wypowiedzi lekko mnie zdumiewa. Nie widzę powodu dla którego miałabym przepraszać za nazwę która nie została wymyślona przeze mnie i której nie mam możliwości zmienić. Mogę przepraszać jeśli jest z mojej strony jakaś wina, tutaj nie ma żadnej. Co więcej, na forum staram się stosować mniej więcej takie same zasady obcowania z ludźmi jak w realu (choć w necie pozwalam sobie na znacznie ostrzejszą wymiane zdań, w realu odpuszczam człowiekowi znacznie szybciej, a i tak mało kto chce ze mną dyskutować :P) i tego samego oczekuję od moich rozmówców. Jeśli ktoś przychodzi na forum prywatne jest dla mnie jasne, ze będzie się zachowywał tak, jakby dosiadł się do stołu rozmawiających ze sobą ludzi. I oczekuję, że zanim zabierze głos na temat jak należy to kółko dyskusyjne ulepszyć to pobędzie z nami. Pozna nas i sam też da się poznać. Człowiek, który przychodzi i próbuje od razu rozstawiać wszystkich po kątach według własnego widzimisię (niezależnie od tego, czy widzimisie jest obektywnie słuszne) rzadko gdzie jest dobrze widziany. A już na pewno nie widzę powodu dlaczego akurat przed nim miałabym się tłumaczyć z nazwy kółka do którego należę i przepraszać, że nie jest ona tak trafna, jakby sobie życzył. Takie kwestie mogę dyskutować z ludźmi, których z forum znam od lat.
          • szprota Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:46
            ding_yun napisała:

            Jednak nie wydaje mi sie, ze mozna komukolwiek narzucic bycie bardziej fanem, a mniej krytykiem. W ramach tego forum funkcjonuja krytycy: czasem nieuczciwi, czasem cz epliwi, czasem dajacy sie poniesc fantazji i emocjom. I tak chyba musi pozostac. Sa inne miejsca w sieci, gdzie mozna byc w pelnym tego slowa znaczenia fanem MM, a jesli nie, to nie ma przeszkod, zeby takie miejsce stworzyc.
            >
            > Ogolnie uwazam, ze postulat zmiany nazwy forum nie jest pozbawiony zupelnie sensu, choc nie jest to tez kwestia najwazniejsza. Szczerze mowiac mnie bardziej zalezy na tym, zeby forum nie zamienialo sie w miejsce prywatnych potyczek i pogaduszek i pozostalo otwarte nie tylko z nazwy, ale rowniez praktycznie.

            My point exactly.
            Nie lubię cyytować posta i dopisywać tylko "POPIERAM!111", ale nie umiem dodać nic więcej :)
        • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:40
          Cytat
          Niech każdy sobie sam pomyśli o czym świadczy prośba o to, aby ktoś raz jeszcze przeczytał wypowiedź, której najwyraźniej nie zrozumiał, bo przekręca jej sens.


          No taaak, 150 osób przekręca sens, jeno Ginestra nie przekręca. To powoli się nudne robi.
          Świadczy to albo o tym, że:
          a) Ginestra sądzi, że jest bardziej lotna niż reszta, bo rozumie od razu; ewentualnie ma cudowne telepatyczne porozumienie z Wrześniową
          albo o tym, że:
          b) z wypowiedzi wynika jednakoż coś innego, niż było zamierzone

          Wnioski jakieś? (tak, wciąż się naiwnie łudzę, ze jakieś wnioski zostaną wyciągnięte...)
          • verdana Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:58
            Wniosek jest prosty jak drut i trzeba nie czytać ze zrozumieniem, zeby do niego nie dojść.
            Ginestra jewt osobą dobrą, ciepła, empatyczną, otwartą na wszystkie sugestie i nieslychanie inteligentną. tak inteligentną, zę nie myli się po prostu nigdy, a wsztsko co pisze, jest tak jednoznacznie przekonujące i uzasadnione merytorycznie, ze po prostu nie można się z tym nie zgodzić. To jest oczywista oczywistość. Zatem ten co się nie zgadza po prostu nie zrozumiał - jakby zrozumiał, to jasne,że by go natychmiast olsniło, ze Ginestra ma rację, jedyna rację i nie ma co nawet polemizować, bo to bezzasadne i głupie.
            Zatem jest oczywiste - ci, co się z Ginestrą nie zgadzają, po prostu nie rozumieją, co czytają - nie rozumieją, ze jej posty głoszą prawdę absolutną.
            Takie proste, a To my nie czytamy ze zrozumieniem. I z czcią.
            • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 10:05
              Nie no, ja liczyłam na to, że Ginestra wyciągnie jakieś wnioski, wciąż mam nadzieję :P

              Ale mam coraz większe wrażenie, że rozmawiam z synem moim ukochanym, który doskonale wnioskuje logicznie w tematach naukowych, ale w tematach emocjonalno-społecznych (nie wiem, jak to nazwać) wnioskowanie leży i pokwikuje ;). Tyle, że on do końca zdrowy nie jest ;)
              • anutek115 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 10:39
                mama_kotula napisała:

                > Nie no, ja liczyłam na to, że Ginestra wyciągnie jakieś wnioski, wciąż mam nadz
                > ieję :P

                Kotula, nie wiesz to, czyją matka jest nadzieja ;)? Ty taka nie jesteś. Porzuc ją. W tej jednej kwestii przynajmniej, szkoda twojej nadziei, naprawdę.
                • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 10:46
                  Ale ja naprawdę wierzę w ludzi nooo :P
                  I wierzę, że Ginestra naprawdę nie ma złych intencji, tylko po prostu nie zrozumiała tego co się do niej pisze, i jakby przeczytała drugi raz, to by zrozumiała i nie przekręcała sensu. Prawda? :)
            • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 11:00
              verdana napisała:

              > Wniosek jest prosty jak drut i trzeba nie czytać ze zrozumieniem, zeby do niego
              > nie dojść. (...)
              > Zatem jest oczywiste - ci, co się z Ginestrą nie zgadzają, po prostu nie rozumi
              > eją, co czytają - nie rozumieją, ze jej posty głoszą prawdę absolutną.
              > Takie proste, a To my nie czytamy ze zrozumieniem. I z czcią.

              Verdanooooo, och, och i mrau! Uwielbiam Twoj mozg i sciele sie Ci do nozek kobiercem. Czy ja moge Ci sie nie wiem, oswiadczyc, pomoc przy domu, trawe skosic czy posprzatac jakies ewentualne graty z wdziecznosci za przepyszny humor, w jaki mnie oto wprowadzilas? :D
        • anutek115 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 09:56
          ginestra napisała:

          > Tym niemniej powtórzę
          > > ją, może dotrze.
          >
          > Super, jaki brak pychy przebija. :))))
          >
          Ale ja mogę być pełna pychy i/lub głupia. Mnie wolno. Ja nie jestem dobrym duchem forum, co pochyla sie z troska, nieustannie darzy rozmówców szacunkiem i dlatego ich dobrotliwie upomina i psychologicznie analizuje. Ja jestem prymitywna baba. Mnie bycie Dobrym Duszkiem nie zobowiazuje :D.

          > > Na twoim miejscu zajęłabym się, serio, raczej pracą nad przejrzystością [
          > b]twoi
          > > ch [/b]wypowiedzi.
          >
          > To się zajmij, ale na swoim miejscu i przejrzystością swoich wypowiedzi.

          Zajme się, serio, przysiegam. Jak tylko ktos mi zwroci uwagę, że mnie nie rozumie, zwrócę. A jak mi to powie tyle osob, ile tobie to mówiło, to w ogóle zarzucę pisanie póki nie dopracuję stylu. Tylko, widzisz, nikt sie na razie nie skarżył, że nie rozumie moich postów (poza tobą, ale ty jesteś wyjątkiem od każdej reguły). Nie wiem, czym to tłumaczyć, pewnie ochronnym parasolem trzymanym nade mną przez klikę panujacą na forum, bo niby czym innym.

          > Moje są OK.

          LOL.

          Jeśli sama wytłuszczasz słowo "ty" z małej litery, żeby ka
          > żdy zobaczył jak mną pogardzasz, to to świadczy tylko o Tobie.

          Nie pochlebiaj sobie, Kwiecie Pustyni, na moją pogarde to trzeba sobie zasłużyć. Ty mnie zaledwie nudzisz. Z postu na post coraz bardziej nudne jest twoje samozadowolenie, pseudopsychologia, brak emaptii i absolutna niezdolność do autorefleksji. Jak w tym poscie - ja piszę jasno, ja darze szacunkiem, ty mną gardzisz, to o tobie świadczy, ja sie pochylam, inni mnie nie rozumieją, ja nigdy nikogo nie obrażam, przewidywalne do bólu. Nuuuuda oraz zieeeeeeeeew.

          Bez odbioru.
          • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 12:41
            anutek115 napisała:
            >
            > Nie pochlebiaj sobie, Kwiecie Pustyni, na moją pogarde to trzeba sobie zasłużyć
            > . Ty mnie zaledwie nudzisz. Z postu na post coraz bardziej nudne jest twoje sam
            > ozadowolenie, pseudopsychologia, brak emaptii i absolutna niezdolność do autore
            > fleksji. Jak w tym poscie - ja piszę jasno, ja darze szacunkiem, ty mną gardzis
            > z, to o tobie świadczy, ja sie pochylam, inni mnie nie rozumieją, ja nigdy niko
            > go nie obrażam, przewidywalne do bólu. Nuuuuda oraz zieeeeeeeeew.
            >
            > Bez odbioru.
            >

            Nigdzie nie pisałam "ja się pochylam, inni mnie nie rozumieją". :-/
            Chyba znów nie czytasz moich postów ze zrozumieniem.

            Co do reszty Twoich wypowiedzi pod moim adresem, to powiem tak. Pisanie "ty" z małej litery i wytłuszczanie specjalnie tego słowa i jeszcze pisanie o tym, że się wytłuściło (sic!), żeby przypadkiem ktoś nie pominął tej jakże ważnej informacji niesie jednak konkretny przekaz. Niech każdy oceni jaki.

            Moje posty w tym wątku są merytoryczne i konkretne. Jaki mają wydźwięk i czy są w nich te wszystkie rzeczy, o których piszesz - niech każdy sam oceni.

            W kontekście naszych interakcji na forum widzę pewną prawidłowość, mianowicie taką, że jak Ty coś napiszesz, to ja się do Ciebie nie rzucam.

            Natomiast jak ja piszę z innymi na jakiś konkretny temat, który budzi emocje, to mam jak w banku, że zaraz odezwiesz się właśnie tak,"z górnego C", z jakimiś straszliwie oburzonym przekazem jakbym była nie wiem jak wielkim złem wcielonym i koniecznie przypomnisz wszystkim o tym, że słowa "ty", "ciebie" napisałaś do mnie z małej litery i jeszcze wytłuściłaś. Żeby nikt przypadkiem nie przeoczył tego przemyślnego zabiegu. To zdarzyło się parę razy. Jest to dla mnie wręcz śmieszne (na swój tragiczny sposób).

            Sposób Twojego pisania do mnie na forum od dłuższego czasu wygląda mi na obsesję i kojarzy mi się z filmami typu kryminały czy thrillery (np. był taki fragment w Różowej Panterze), w których jakiś człowiek owładnięty obsesją wypisuje w zeszycie lub wręcz na ścianach czy na innych miejscach ciągle to samo o kimś (np. w Różowej Panterze o inspektorze Clouseau: "Zabić Clouseau, zabić Clouseau").

            Z tym mi się kojarzą Twoje posty kierowane do mnie na forum: brzmią mi tak, jakbyś w domu, w wolnym czasie, myślała tylko o mnie i jakby moje istnienie nie dawało Ci spokoju, a jak nadarza się okazja, to publikujesz na forum przekaz, który jest wręcz chory i kompletnie niewspółmierny do tego, co naprawdę zaszło. A zaszło to, że ja spokojnie i merytorycznie rozmawiałam sobie na konkretny temat z innymi i wyraziłam swoje zdanie w jakiejś kwestii. J

            Jeśli ktoś uważa, że tak nie było, niech przytoczy konkretny cytat z mojego posta w tym wątku, w którym łamię netykietę lub cokolwiek jest nie tak.

            Nie mam pojęcia o co Ci chodzi, co Ci takiego zrobiłam i dlaczego akurat mnie upodobałaś sobie do takich zaburzonych reakcji, ale nie wnikam w to i mam nadzieję, że jednak mieszkamy na tyle daleko, że ta obsesja nie przerodzi się w nic gorszego.
            • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 12:43
              Cytat
              mam nadzieję, że jednak mieszkamy na tyle daleko, że ta obsesja nie przerodzi się w nic gorszego.


              Muminki cię widzą, muminki cię śledzą, muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą.
              • ginestra Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:30
                mama_kotula napisała:

                > Cytat
                > mam nadzieję, że jednak mieszkamy na tyle daleko, że ta obsesja nie przerodzi s
                > ię w nic gorszego.
                >

                >
                > Muminki cię widzą, muminki cię śledzą, muminki cię znajdą, zabiją i zjedzą.
                >

                Łatwo Ci się śmiać, ale kto czytał (na obu forach, na których pisałyśmy, a które były kiedyś połączone, czyli tym i Pot-worum MM) te wszystkie wyskoki Anutka pod moim adresem to myślę, że też przyzna rację, że jest w nich coś niezdrowego. (Oczywiście ktoś obiektywny). Jakaś bezsilna agresja, która nie znajduje nigdy ukojenia i trzeba ją ponawiać i znów nie ma ukojenia. Takie mam wrażenie (a jest ono tym silniejsze, że to do mnie kierowana jest ta bezsilna agresja).

                Dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe dlaczego ktoś miałby do mnie pisać w ten sposób i co w ogóle ta osoba do mnie ma. I jeszcze to wytłuszczanie "ty" i informowanie o tym. Kilka razy. :-/ Kto tak robi.

                Nie wiem, może to jakieś przeniesienie psychologiczne, że Anutkowi kojarzę się z jakąś osobą z jej życia i teraz na mnie to wszystko odgrywa podświadomie za tę osobę? Nie mam pojęcia i po prostu polecałabym Anutkowi jakieś otrzeźwienie, przemyślenie sprawy, rozwiązanie "swoich zagadek" (o zagadkach to zwrot ze Sprężyny pani MM, bardzo mi się podoba).

                Przede wszystkim przemyślenie, że ja jej kompletnie nic nie zrobiłam.

                To tyle ode mnie. EOT.
                • the_dzidka Anutku! 22.07.11, 13:37
                  > (...) te wszystkie wyskoki Anutka
                  > pod moim adresem to myślę, że też przyzna rację, że jest w nich coś niezdrowego
                  > . (Oczywiście ktoś obiektywny). Jakaś bezsilna agresja, która nie znajduje nigd
                  > y ukojenia i trzeba ją ponawiać i znów nie ma ukojenia. Takie mam wrażenie (a j
                  > est ono tym silniejsze, że to do mnie kierowana jest ta bezsilna agresja).
                  >
                  > Dla mnie to jest kompletnie niezrozumiałe dlaczego ktoś miałby do mnie pisać w
                  > ten sposób i co w ogóle ta osoba do mnie ma. I jeszcze to wytłuszczanie "ty" i
                  > informowanie o tym. Kilka razy. :-/ Kto tak robi.
                  >
                  > Nie wiem, może to jakieś przeniesienie psychologiczne, że Anutkowi kojarzę się
                  > z jakąś osobą z jej życia i teraz na mnie to wszystko odgrywa podświadomie za t
                  > ę osobę? Nie mam pojęcia i po prostu polecałabym Anutkowi jakieś otrzeźwienie,
                  > przemyślenie sprawy, rozwiązanie "swoich zagadek" (o zagadkach to zwrot ze Sprę
                  > żyny pani MM, bardzo mi się podoba).
                  >
                  > Przede wszystkim przemyślenie, że ja jej kompletnie nic nie zrobiłam.

                  Anutku, daję ci przyzwolenie i błogosławieństwo na użycie mocnych słów w miejsce tych pogrubionych, w poleceniu: "Oblężona twierdzo, zostaw mnie w spokoju".

                  Na twoim miejscu nie wytrzymałabym nerwowo.
                  • mama_kotula Re: Anutku! 22.07.11, 13:41
                    the_dzidka napisała:
                    > Na twoim miejscu nie wytrzymałabym nerwowo.

                    Dzidka, ty uważaj co piszesz - bo Anutek nie wytrzyma nerwowo, złapie za widły i popędzi zabić Ginestrę. A to wszystko za TWOIM przyzwoleniem.
                    • the_dzidka Re: Anutku! 22.07.11, 13:45
                      > Dzidka, ty uważaj co piszesz - bo Anutek nie wytrzyma nerwowo, złapie za widły
                      > i popędzi zabić Ginestrę. A to wszystko za TWOIM przyzwoleniem.

                      Anutek ma ciekawsze rzeczy do zrobienia, poza tym jakie znowu widły - kapciem wystarczy :-P
                      Oraz jest nasz Anutek homo sapiens (choć ostatnio jakby ledwo) i rozumie różnicę między przyzwoleniem na bluzg a na morderstwo :D

                      A ty Kotula uważaj, bo Cię Ginestra poda do sądu za podżeganie ;)
                      • mama_kotula Re: Anutku! 22.07.11, 13:47
                        the_dzidka napisała:

                        > A ty Kotula uważaj, bo Cię Ginestra poda do sądu za podżeganie ;)

                        Etam, powiem wtedy, że mnie źle zrozumiała i jakby przeczytała jeszcze raz, ze zrozumieniem, to by nie przekręciła sensu.
                  • anutek115 Re: Anutku! 22.07.11, 16:15
                    the_dzidka napisała:
                    >
                    > Anutku, daję ci przyzwolenie i błogosławieństwo na użycie mocnych słów w miejsc
                    > e tych pogrubionych, w poleceniu: "Oblężona twierdzo, [b]zostaw mnie w spokoju[
                    > /b]".
                    >
                    > Na twoim miejscu nie wytrzymałabym nerwowo.
                    >
                    Dzidus, dzieki, ale mocnych słów mi nie potrza. Ze śmiechu obsmarkalam (baaardzo przepraszam za słownictwo) komputer, porównnie mojego przypadku do thrillera "Różowa pantera" zrobila mi dzień, kto wie, czy jeden (no nie mogę sie pohamować, na samo wspomnienie się śmieję), a już analiza psychologiczna, wow! "Nie wiem, może to jakieś przeniesienie psychologiczne, że Anutkowi kojarzę się z jakąś osobą z jej życia i teraz na mnie to wszystko odgrywa podświadomie za tę osobę?" - o, to bardzo sliczne :D. No ROTFL po prostu.

                    Ginestra, czytając ze zrozumieniem, nie zauważyła jednakże informacji, że mnie nudzi, a osobie, która cie nudzi nie poświeca się tyle uwagi, by jej imie wypisywać na scianach. No, ale co ja tam wiem, wszak sie nie znam na psychologii :D.

                    Ginestro, jedna uwaga dla ciebie, ostatnia - ja do wszystkich pisze "ty" z małej litery, ponieważ traktuję pisaninę na forum jak rozmowę, a nie wymiane korespondencji. Ale by to zauważyc trzeba nie być chorobliwie skupioną na sobie megalomanką.
                    • verdana Re: Anutku! 22.07.11, 17:59
                      ty podła, ty!!!!
                    • truscaveczka Re: Anutku! 22.07.11, 18:42
                      anutek115 napisała:
                      > Ginestro, jedna uwaga dla ciebie, ostatnia - ja do wszystkich pisze "ty" z małe
                      > j litery, ponieważ traktuję pisaninę na forum jak rozmowę, a nie wymiane koresp
                      > ondencji. Ale by to zauważyc trzeba nie być chorobliwie skupioną na sobie megal
                      > omanką.
                      Moja miłość do ciebie rośnie przez pączkowanie.
                    • lezbobimbo Re: Anutku! 23.07.11, 01:05
                      Kiedys widzialam stara bajke familijno-obyczajową pod tytulem "Lśnienie", gdzie bohater najpierw pisal na maszynie, a potem zaczal pisac po scianach przez izolacje od reszty swiata. Zgodnie z symboliką jak na górze tak na dole, Ginestra zaczela pisac nam teraz po scianach z powodu jakze zagadkowo jej narzuconej izolacji od Potworum. Nawet musiala nam biedaczka tak bezdomna skopiowac watek o HP tutaj, zamiast sie tam dopisac.

                      Z kolei jak widac Anutek jest psychopatyczna Rushowa Pantera, bo jej mama nie zabierala na ryby w dziecinstwie. I teraz ona, ta Pantera, nie ryba, krzywdzi i trwale uszkadza Ginestre bezwstydnym ODPOWIADANIEM jej na posty. Jak dlugo bedziemy tolerowac tak bestialskie obnoszenie sie z wytluszczaniem?! *tu Bimbo czyni efektownego Rejtana*
                      • anutek115 Re: Anutku! 23.07.11, 08:56
                        lezbobimbo napisała:
                        Zgodnie z symboliką jak na górze tak na dole, Ginestra
                        > zaczela pisac nam teraz po scianach z powodu jakze zagadkowo jej narzuconej iz
                        > olacji od Potworum.

                        O, nie. Nie, nie, nie. Po ścianach to ja piszę, zupełnie jak ten zwariowany inspektor z thrillera o Różowej Panterze. I nie zaprzeczaj, ze nie piszę, bo jakem rekompensująca psychopatka znajdę cię i przyjadę z siekierą, co tym łatwiejsze bedzie, że mam sporo danych, gdie teraz przebywasz. A na razie cię tylko wytłuszczę. Z malej litery. Bój się! Cha, cha, cha! Cha, cha! cię, ty, tobie! I jak ci teraz? A to tylko mała próbka tego, do czego jestem zdolna!

                        (oddala sie z psychopatycznym śmiechem na ustach).
                        • the_dzidka Re: Anutku! 23.07.11, 10:27
                          Anutek siem oddalił w celu nabycia drogą kupna pięciu kila margaryny Delmy do wytłuszczania ludzi.
                • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:38
                  Awwww. Ok, poddaję się. Masz rację, Ginestro, Anutek to sfrustrowana psychopatka, która cię z niewiadomych powodów prześladuje.
                  Cholera, i teraz zaczynam się bać. Co będzie, jak Anutek zacznie prześladować mnie?? Ona widziała moje dzieci i wie, gdzie mieszkam... :/
                  • verdana Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:55
                    No wiadomo, Anutek zajmuje się śledzeniem wszystkich tych, co jej podpadli.
                    Ginestro, podziwiam Cię, naprawdę. Trzeba mieć bardzo wiele odwagi i samozaparcia, aby narazać swe życie i dobre imię, pisząc na forum analizującym twórczość dla dzieci. wiadomo, na kogo się mozna na takich forach natknąć.
                    Na Twoim miejscu drżałabym o życie swoije i swoich dziatek - ale Ty bohatersko pisujesz dalej, narażając się na przesladowania ze strony osób, które Cie w dodatku gremialnie nie rozumieją.
                    • mankencja Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 21:12
                      Verdano, ja, Bimbo i Klymenystra wyznajemy Ci niniejszym miłość i uwielbienie
                • zla.m Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:52
                  No cóż, Ginestro, przegięłaś na maksa... Taka żałosna pseudoanaliza, obraźliwa i wredna. Nie do mnie skierowana, ale ciśnienie podnosi.

                  Nie przeprosisz, na pewno, ale powinnaś przeprosić.
                  • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 14:00
                    Alez skad, gdzie tam przeprosi. Tak dzielnie znosila przesladowania, tylko teraz czara sie przelala i musiala delikatnie zwrocic uwage. Z typowa klasa. A jesli ktos uwaza, ze powinna przeprosic, to tylko oznacza, ze nie czyta ze zrozumieniem.
                    • zla.m Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 17:57
                      https://static.polter.pl/sub/bB8219.jpg
            • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:01
              ginestra napisała:

              > Nigdzie nie pisałam "ja się pochylam, inni mnie nie rozumieją". :-/
              > Chyba znów nie czytasz moich postów ze zrozumieniem.

              Za kazdym razem, kiedy pisalas swoje metne epistoly i ktos cie prosil, zebys pisala jasniej. ty odpowiadalas, ze piszesz jasno, tylko inni maja problem ze zrozumieniem. Teraz tego nie pamietasz.
              • jottka Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:06
                dakota, nie kop sie z koniem, a na rozjaśnienie mroków poczytaj sobie post verdany poniżej:)
                • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:12
                  No wiadomo, Verdana rzadzi:)
            • szprota Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 11:34
              ginestra napisała:


              >
              > Sposób Twojego pisania do mnie na forum od dłuższego czasu wygląda mi na obsesj
              > ę i kojarzy mi się z filmami typu kryminały czy thrillery (np. był taki fragmen
              > t w Różowej Panterze), w których jakiś człowiek owładnięty obsesją wypisuje w z
              > eszycie lub wręcz na ścianach czy na innych miejscach ciągle to samo o kimś (np
              > . w Różowej Panterze o inspektorze Clouseau: "Zabić Clouseau, zabić Clouseau").
              >


              Odjazd peronu detected.
              Oraz ja naprawdę rozumiem, Ginestro, że jesteś masochistką i dlatego pomimo ciągłego zagrożenia wściekłymi atakami Anutka jednak tu przychodzisz się narażać i poczuć, nieprawdaż, ten thrill, to życie na krawędzi. Ja to naprawdę, naprawdę świetnie rozumiem. Musisz tylko poddać się refleksji i przyznać to przed samą sobą, a wszystkim będzie nam łatwiej.
      • truscaveczka Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 11:45
        Anutku, jeśli ostatnio nie wyznawałam Ci miłości, spieszę nadrobić to zaniedbanie.
        • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 12:06
          truscaveczka napisała:
          > Anutku, jeśli ostatnio nie wyznawałam Ci miłości, spieszę nadrobić to za
          > niedbanie.

          *podstepnie odpycha Trusie racicOM i wyrywa sie przed szereg* Ja czyli MUA lofam Anutka bardziej i lepiej nawet od kosciotrupa!
          • jottka Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 12:20
            ja nic nie mówię, ale to powoli zaczyna wyglądać na gwałt zbiorowy na anutku - mogęęęę?:)
            • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 13:29
              jottka napisała:
              > ja nic nie mówię, ale to powoli zaczyna wyglądać na gwałt zbiorowy na anutku -
              > mogęęęę?:)

              Tylko jesli wystepujesz w takich thrillerach jak Rozowa Pantera!
          • truscaveczka Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 14:31
            lezbobimbo napisała:

            > truscaveczka napisała:
            > > Anutku, jeśli ostatnio nie wyznawałam Ci miłości, spieszę nadrobić
            > to za
            > > niedbanie.
            >
            > *podstepnie odpycha Trusie racicOM i wyrywa sie przed szereg* Ja czyli MUA lofa
            > m Anutka bardziej i lepiej nawet od kosciotrupa!
            >

            Ić mi stont! Mój Anutek ci on jest czy jakoś tak!

            Oraz zainwestuj w krem do racic, bo ci JADĄ!

            <mamrocze> W wyścigu do kochanego Anutka zdystansować wychudłą Trus chcieli, co za ludzie, co za ludzie...
    • kebbe Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 14:47
      Oesu, dziewczyny, czy Wy dodatkowo żyjecie w jakichś alternatywnych światach? Jak można natrzaskać tyle wpisów, kiedy, ja się pytam?
      Jaja kobyły niemal uczestnik forum (aktywność nędzna) pozwolę sobie na taką drobną refleksję, po pobieżnej lekturze tego wątku. Wydaje mi się mianowicie, że jego założycielka (tudzież jej akolitki) tak naprawdę nie ma problemu z nazwą tego forum. Nazwa jest mniej istotna, niż samo słowo forum, które, sorry, ale wyklucza formę, za którą tęskni się wrześniowejmamie.
      I gdzie w końcu można dopaść Anutka? Ja też chcę.
      • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 14:51
        kebbe napisała:

        >Wydaje mi się mianowicie, że jego założycielka (tudzież jej akolitki) tak naprawdę nie ma problemu z nazwą tego forum. Nazwa jest mniej istotna, niż samo słowo forum, które, sorry, ale wyklucza formę, za którą tęskni się wrześniowejmamie.

        Zdecydowanie, wyraznie to widac. Tym bardziej nie rozumiem masochistycznej checi przebywania w tym strasznym miejscu i z takim okropnym towarzystwem.
        • jota-40 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 22:46
          To może pozwolę sobie wykonać taką chwilową pointę:
          jaja kobyły, ale też czasami aktualny uczestnik forum, oraz ja, jako fanka, była fanka, wróg, obserwator, krytyk, cyniczny prześmiewca twórczości pani MM, a wszystko to w jednym, skromnym umyśle! - ja otóż pozwalam sobie przeprosić wszystkich naszych szanownych gości, przyjaznych i nie, stałych, dorywczych, przelotnych, zasiedziałych, zainteresowanych i znudzonych - wszystkich, jednym słowem, którzy zajrzą tu, pod ten obcy klasowo, niezrozumiały, wredny i cyniczny SZYLD, wszystkich, którzy wpadną na nasze wraże, jędzowate, złośliwe, kompletnie nieadekwatne FORUM!!! - otóż przepraszam raz jeszcze, przepraszam was wszystkich i każdego z osobna, przepraszam stanowczo i z oddaniem, szczerze, żarliwie, gorąco!!...

          Przepraszam za nazwę, która zupełnie nie oddaje treści, przepraszam za formę, która sprowadza na złe drogi, przepraszam za wasz stracony czas, który strawiliście zupełnie bez sensu tutaj, z nami, wprowadzeni w błąd, tak, w błąd, nie bójmy się tego słowa!

          Albowiem NIE JESTEŚMY tymi, za których się podajemy! To zmyłka jest, wielka ściema!
          Zostajecie tu na własną odpowiedzialność. Zakładając, rzecz jasna, że przeczytaliście mojego posta ze zrozumieniem.
          • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 22:53
            > Albowiem NIE JESTEŚMY tymi, za których się podajemy! To zmyłka jest, wielka ści
            > ema!

            Uważam, że należałoby to dopisać do ohydnego, cynicznego szyldu.

            I to co gorsza wytłuścić.
            • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 22:55
              nessie-jp napisała:
              > Uważam, że należałoby to dopisać do ohydnego, cynicznego szyldu.
              >
              > I to co gorsza wytłuścić.

              I napisać małą literą.
              • kai_30 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:20
                Ja też chcę do tego fanklubu, grupy gwałcącej i machin oblężniczych dołączyć, ja też! Dziecko obudziłam rechotem swym :D


                Chociaż (zbanujecie mnie zaraz :D) tak po prawdzie, to należałoby się zapisać do fanklubu ginestry, bo gdyby nie ona, takich boskich ripost by nie było ;)
                • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:22
                  kai_30 napisała:

                  > Ja też chcę do tego fanklubu, grupy gwałcącej i machin oblężniczych dołączyć, j
                  > a też! Dziecko obudziłam rechotem swym :D

                  A do Harcerzy Pukających Fretki? <kusząco macha szarfą klubową> Będziesz, nomen omen, członkiem honorowym...
                  • kai_30 Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:28
                    Zawsze chciałam puknąć jakąś fretkę! Może być honorowo członkiem. <ślini się>
                    • the_dzidka Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 00:17
                      > Zawsze chciałam puknąć jakąś fretkę!

                      A ja - zostać pukniętą przez łosia.
                      • lezbobimbo Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 00:21
                        To co, szukamy jakis jeleni?
                  • kebbe Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:30
                    mama_kotula napisała:
                    > A do Harcerzy Pukających Fretki? <kusząco macha szarfą klubową> Będzies
                    > z, nomen omen, członkiem honorowym...

                    O, a może od tego by się Anutkowi polepszyło? Jej zaproponuj. Ukierunkowała by bezsilną agresję wreszcie, tylko trzeba by było poszukać fretki o odpowiednich skłonnościach, żeby wszyscy byli zadowoleni!
                    • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:34
                      Jak Anutek zacznie prześladować fretki i wytłuszczać im małe litery, to będzie znęcanie się nad zwierzętami. Sama nie wiem...
              • kebbe Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:22
                mama_kotula napisała:

                > nessie-jp napisała:
                > > Uważam, że należałoby to dopisać do ohydnego, cynicznego szyldu.
                > >
                > > I to co gorsza wytłuścić.
                >
                > I napisać małą literą.
                >

                ...a mimo to nie znaleźć ukojenia! O, przewrotny losie!
                • mama_kotula Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:26
                  kebbe napisała:

                  > O, przewrotny losie!

                  Przewrotne łosie.
                  • jottka chwilke!!! 22.07.11, 23:56
                    wara od fretek!!! to delikatne stworzonka są, to trzeba czułość mieć w sobie i przygotowanie (patrz ilustracja instruktażowa kotuli), a nie tak z łapami od razu!!!

                    z szarfą im się zachciewa, bestie:( a może najpierw regulamin harcerza przeczytać, co? ze zrozumieniem!
                  • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 22.07.11, 23:56
                    mama_kotula napisała:

                    > kebbe napisała:
                    >
                    > > O, przewrotny losie!
                    >
                    > Przewrotne łosie.

                    Przewrotne łosie pukające wytłuszczone fretki pod cynicznym szyldem Różowej Pantery imienia małej litery!
                    • kebbe Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 00:01
                      nessie-jp napisała:

                      > mama_kotula napisała:
                      >
                      > > kebbe napisała:
                      > >
                      > > > O, przewrotny losie!
                      > >
                      > > Przewrotne łosie.
                      >
                      > Przewrotne łosie pukające wytłuszczone fretki pod cynicznym szyldem Różowej Pan
                      > tery imienia małej litery!

                      ...a na wszystko spogląda bóbr. Goły.
                      • jota-40 Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 00:15
                        Nie dość, że planujecie molestowanie nieszczęsnych fretek, jeszcze bobra z futra ogolić zamierzacie?? Niedoczekanie. Naślę na was Wajraka! I to niby harcerze... też coś. Zupełnie nieadekwatna i mylna nazwa tego waszego klubu, harcerze opiekują się zwierzątkami!
                        Nie rozumiecie idei harcerstwa!...
                        • nessie-jp Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 00:19
                          > .. też coś. Zupełnie nieadekwatna i mylna nazwa tego waszego klubu, harcerze op
                          > iekują się zwierzątkami!
                          > Nie rozumiecie idei harcerstwa!...

                          Przenosisz i nie czytasz ze zrozumieniem, ot co!

                          Pozdrawiam
                          • pi.asia Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 05:34
                            o przewrócone łosie... przewrócone na lewą (tzn. wewnętrzną) stronę
                            podszewką na wierzch...

                            • meduza7 Re: Kłopot MM z fanami :) 23.07.11, 21:35
                              O Jeżu (inwokuję do Jeża, bo jego się nie da, więc nikt mu krzywdy nie zrobi). Oficjalnie zawiadamiam, że przez was umarłam! Mam wytłuścić?
                              • chomiczkami Re: Kłopot MM z fanami :) 24.07.11, 02:09
                                Ależ Jeża się jak najbardziej da... mam doświadczenie z małymi zwierzątkami.
                                • onion68 Re: Kłopot MM z fanami :) 24.07.11, 10:48
                                  Znam autorytet, który twierdzi, że bynajmniej :)

                                  > Ależ Jeża się jak najbardziej da... mam doświadczenie z małymi zwierzątkami.
                                  >
                                  • chomiczkami Re: Kłopot MM z fanami :) 24.07.11, 11:58
                                    Jego autorytet musiałby się zmierzyć z moim autorytetem.
                                • dakota77 Re: Kłopot MM z fanami :) 24.07.11, 13:06
                                  Nie wstyd ci?! Jak mozna molestowac male zwierzatka? I jeszcze sie tym na forach chwalic...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka